Dodaj do ulubionych

Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!!

14.01.09, 20:03
Zajęcia(zerówka szkolna) skończyły się o 15 a jak nie ma kto iść to
odbieram syna dopiero 15,30-15,40(tak wracam z pracy).Syn w tym
czasie czekał zwykle na świetlicy.Dziś poszłam go odebrać a jego NIE
MA i nikt nie wie gdzie jest,kto go odebrał ani kiedy!!!!!!Jesusie
zbladłam,słabo mi sie zrobiło bo wiedziałam że nikt z rodziny nie
mógł po niego przyjść.Wyleciałam na ulice i juz miałam dzwonić na
Policję i wtedy zobaczyłam Marcela z kolegą z klasy i jego mamą jak
spacerują niedaleko.Pobiegłam do nich i okazało się że pani wych
śpieszyła się i mama kolegi zaproponowała,że weźmie Marcela a ta się
zgodziła.Bez mojej wiedzy i zgody.Nikt do mnie nie zadzwonił,nie
poinformował pani na świetlicy!A gdybym wyszla innym wyjściem i
wezwała Policję?I byłby młyn!
Tak sie wściekłam,że ze skóry wyłażę...
Oj nie podaruję tego,nieeee....
*****
Amstaff nigdy nie zaczyna.Amstaff kończy.
W tym jego siła i jego przekleństwo...
Obserwuj wątek
    • mamagapka Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 14.01.09, 20:05
      no i dobrze że nie masz zamiaru tego podarować. nawt nie to jest najgorsze że
      wydali mamie marcela ale to że nikt nie wiedział gdzie jest dziecko!!! a
      wystarczyło zadzwonić...
    • hexella Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 14.01.09, 20:07
      tai wyskok pani nauczycielki podpada pod dyscyplinarkę.
      • roksanaa22 Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 14.01.09, 20:16
        Nie chcę robić dymu ale...opier....lę babę tak,że do konca życia
        popamięta!
        Kurka,przecie mają tam telefon.Ale pani która wzięła mojego syna
        powiedziała że wychowawczyni się śpieszyło.A co mnie to?!?
        Zresztą ta mama kolegi mojego syna tez się najmądrzej nie
        zachowala.Chciała dobrze wiem,ale nic nie tłumaczy tego,że się
        zgodziła zabrać czyjeś dziecko.

        ps.Marcel to mój synwink
    • lubie.garfielda Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 14.01.09, 20:12
      Mam nadzieję, że nie pozwolisz by to się rozeszło po kościach!
    • koleandra Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 14.01.09, 20:14
      A moja córka rok temu (wtedy 5-letnia) sama przyszła do domu z przedszkola i
      zadzwoniła do mnie na komórkę żeby juz po nią nie iść bo jest juz w domu. Pani
      się nawet nie zorientowała smile
      Na szczęście jest niedaleko ale gdybym się uparła też bym mogła dymu narobić.
      Wytłumaczyłam tylko córce żeby tak więcej nie robiła i tyle.
    • sanna.i Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 14.01.09, 20:34
      Pani świetliczanka zdecydowanie dała ciała.Nawet nie wiedziała gdzie jest
      dziecko...Oj,zadzwoniłabym na policję po wyjściu ze świetlicy,nawet gdybym
      zobaczyła dziecko z mamą kolegi.Wtedy by się pani nie wywinęła,a tak...skończy
      się na upomnieniu.
      • sanna.i Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 14.01.09, 20:35
        Pani nauczycielka miało być.
        • roksanaa22 Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 14.01.09, 20:39
          Nauczycielka(wychowawczyni) wiedziała,tylko nie raczyła MNIE
          poinformować.Nie wiedziała też pani w świetlicy pod której opieką
          miał być moj syn...
      • campalla Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 16:02
        sanna.i napisała:

        > Wtedy by się pani nie wywinęła,a tak...skończy się na upomnieniu.

        Taaa, -to problem! Zgnoić się nie da! A trzeba by wdeptać w ziemię
        jak karalucha prawda?!

        Mściwe babska, przecież ten wasz fetysz nie został wydany seryjnemu
        mordercy, tylko matce kolegi! (czy koleżanki - mniejsza o to)

        • asiaiwona_1 Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 16:05
          campalla napisał:

          >
          > Mściwe babska, przecież ten wasz fetysz nie został wydany
          seryjnemu
          > mordercy, tylko matce kolegi! (czy koleżanki - mniejsza o to)
          >

          To, że kojarzę z widzenia matkę jakiegoś dziecka nie oznacza, że
          wiem o niej na tyle dużo by zostawiać pod jej opieką moje dziecko.
          Skąd wiesz, czy matka jest "normlna"?
        • sir.vimes Seryjni mordercy też mają dzieci 15.01.09, 16:49
          a te dzieci kolegów. Co ma jedno z drugim wspólnego?

          Takie chrzanienie, że jak matce kolegi to już OK przypomina mi ludzi co o
          sąsiedzie-mordercy mówią "ojej, a przecież zawsze dzień dobry mówił"

          Nawet Jezusowi bez upoważnienia na piśmie nauczycielka dziecka nie powinna wydać.
    • aluc Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 14.01.09, 20:41
      robić raban zdecydowanie, jak pani chciała szybciej skończyć, to syn
      powinien trafić do świetlicy i tam spokojnie na ciebie czekać
    • gacusia1 Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 14.01.09, 21:33
      Nie dziwie Ci sie. Ja rabanu bym narobila takiego,ze cala szkola by
      drzala.
    • jk3377 skandaliczne zachowanie. 14.01.09, 21:40
      nie daruj.idz prosto do dyrekcji.
      przez takie zachowanie kiedys taki 4-latek zostal zywcem utopiony
      przez konkubenta matki-pamietacie?
      ja nigdy dziecka nie wydaje nikomu kto nie figuruje na oswiadczeniu
      rodzicow.
      ale w przedszkolu mojego syna tez jest ten problem.juz kiedys nawet
      anonima napisalam do dyrekcji ale nic.
    • kali_pso Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 14.01.09, 21:43
      To nie była obca osoba, więc nie histeryzuj.
      Wychowawczyni kobietę przecież zna.
      Inną sprawą jest, że osoba ta nie miała upowaznienia od Ciebie do
      odbierania Twojego dziecka i to powinnas wyjasnić.
      • roksanaa22 Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 14.01.09, 21:46
        kali-pso dla mnie to obca osoba.Nie obchodzi mnie,że pani ją zna i
        ufa jej do tego stopnia że oddaje jej pod opiekę cudze dziecko.
        Bardziej jednak się rozchodzi o to,że nikt mnie nie poinformował,że
        syn z kimś tam wychodzi.Idziesz po dziecko a go nie ma i nie wiesz
        gdzie jest...A gdybym jej nie spotkała na ulicy?Wyszła drugą stroną?
        Co TY bys sobie pomyślała i zrobiła na moim miejscu???
      • sanna.i Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 13:22
        A mało to razy dziecko nie zostało skrzywdzone przez teoretycznie nieobce osoby?
        Chyba od tego są upoważnienia,żeby ich przestrzegać.
    • kawka74 Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 14.01.09, 21:58
      Wychowawczyni powinna była zadzwonić do Ciebie i wydać dziecko dopiero wtedy,
      gdy wyrazisz zgodę - bez względu na to, jak bardzo się jej śpieszyło (rozumiem,
      że pisemnego upoważnienia na odbiór Twojego dziecka przez mamę Marcela pani
      wychowawczyni nie miała).
      Opierdziel należy się bezwzględnie.
      • roksanaa22 Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 14.01.09, 22:02
        Jeszcze raz:Marcel to MÓJ synwink
        • kawka74 Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 14.01.09, 22:05
          tfu, skontaminowało mi się ;p
          Tak czy siak, pani nie miała prawa wydać Twojego syna komuś, kto nie jest
          upoważniony do odbioru dziecka, względnie bez konsultacji z Tobą. Wystarczyło
          zadzwonić do Ciebie, nic więcej. I już, po problemie.
          • dobrasasiadka Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 09:37
            nieprawda!!!sam telefon nie wystarczy- musi byc PISEMNE upowaznienie
            rodzica. to po pierwsze, a po drugie- pani ze swietlicy nie moze byc
            za te sytację wspołodpowiedzialna- ona odpowiada za dzieci które
            przekraczają próg swietlicy a nie za te które maja do niej trafic...
            nie moze przeciez szukac po szkole dzieci bo wtedy zostawia bez
            opieki dzieci w swietlicy!!
            • kawka74 Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 09:43
              Wystarczy.
              • kawka74 Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 09:44
                A, jeszcze jedno - opierdziel należy się wychowawczyni, nie pani ze świetlicy.
              • dobrasasiadka Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 09:50
                zapewniem Cie ze nie!
                • kawka74 Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 09:54
                  Wiem, co robię. Też Cię mogę zapewnić.
                  • dobrasasiadka Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 10:06
                    rozumiem kolezanka ze szkolnictwa? smile)
                    • kawka74 Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 10:10
                      Si.
                      W sytuacjach awaryjnych, w pojedynczych wypadkach, dopuszcza się u nas
                      uzgodnienie telefoniczne z rodzicem, że np. zaprzyjaźniona mama może odebrać
                      koleżankę córki. Natomiast na stały odbiór trzeba mieć upoważnienie pisemne.
                      Rodzice bywają różni, uzgadniają między sobą, że, dajmy na to, Pawełka odbierze
                      mama Michałka, bo rodzice Pawełka są wuj wie, gdzie, i nie zdążą odebrać
                      dziecka, ale pisemnego upoważnienia nie dają. Cóż więc zrobić, upoważnienie
                      przez telefon musi wystarczyć, bo trudno ściągnąć rodziców z Wrocławia albo Gdyni.
                      • dobrasasiadka Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 10:21
                        na to sie zgadzam- u nas tez tylko w sytuacjach awaryjnych i tylko z
                        rodzicami których dobrze znamy i wiemy ze nie wytną nam jakiegos
                        numeru. Pamietam sytacje gdzie kolezanka wypusciła po telefonicznej
                        zgodzie mamy samodzielnie dziecko do domu. Okazał sie ze dziecko
                        polazło gdzies tam ogródkami i wróciło do domu pozno. Ale afera sie
                        juz rozpedziła bo okazało sie ze rodzice sa w stanie walki
                        przedrozwodowej i matka aby uniknąc odpowiedzialnosci powiedziała ze
                        zadnego telefonu ze szkoly nie bylo...zanim kolzenka udowodniła ze
                        telefon był- w szkole było piekło!!
                        i to nas nauczyło ze ZAWSZE PISEMNA ZGODA ewentualnie- tylko
                        awaryjnie (!!!!) i tylko z zaufanymi rodzicami!!!
                        • kawka74 Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 10:29
                          Samodzielne wyjście do domu u nas rzadko się zdarza, bo większość dzieciaków
                          mieszka daleko, a te, które mieszkają blisko, mają pisemne pozwolenie od
                          rodziców na samodzielny powrót. Telefony są zwykle wtedy, kiedy jeden rodzic
                          miałby odebrać dziecko innego rodzica, bo coś tam wyskoczyło.
            • moofka Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 10:04
              dobrasasiadka napisała:

              > nieprawda!!!sam telefon nie wystarczy- musi byc PISEMNE upowaznienie
              > rodzica. to po pierwsze, a po drugie- pani ze swietlicy nie moze byc
              > za te sytację wspołodpowiedzialna- ona odpowiada za dzieci które
              > przekraczają próg swietlicy a nie za te które maja do niej trafic...
              > nie moze przeciez szukac po szkole dzieci bo wtedy zostawia bez
              > opieki dzieci w swietlicy!!

              o to to
              jakos trudno mi wyobrazic sobie sytuacje, kiedy dzwoni do mnie w godzinach pracy
              pani przedszkolankaczy swietliczanka i oznajmia ze puszcza dziecko z mamusia marcela
              bylabym cokolwiek oburzona
    • moofka Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 09:45
      afere zrobilabym bezwglednie
      ale zastanawia mnie dziecko, w koncu juz nie male
      bo moje od trzylatkow ma przykazane ze nigdy i pod zadnym pozorem nie wychodzimy
      z nikim kto nie jest rodzicem lub babcia
      i powtarzam mu to czesto
      pani powinna reprymende dostac od dyrekcji i do ciebie
      co nie zmienia faktu, ze to dziecko powinnas przeszkolic glownie
      coraz czesciej utwierdzam sie w przekonaniu, ze w oswiacie pracuja glownie kretyni
      i czesciej trzeba sie odwolywac dorozsadku dziecka niz pan i panow
      • dobrasasiadka Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 10:10
        "głównie kretyni"?? to chyba przesada....
        kretynów to głównie widacsmile- na to sie zgodzesmile
        • moofka Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 10:14
          moze faktycznie lepiej tak, to pocieszajace jest smile
          ale jaki piar robia, to juz niestety rzutuje na opinie o wiekszosci
          • dobrasasiadka Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 10:28
            ale tu jeszcze jedna sprawa: uważni i sprawiedliwi rodzice widzą tez
            tych dobrych nauczycieli..
      • twojabogini Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 17.04.09, 09:00
        Ostrzeganie dzieci przed obcymi, pedofilami itp. jest bez sensu.
        Trzeba uświadomić dziecko, że nie wszyscy ludzie mają dobre intencje
        i że powinno cię poinformować, jeśli ktoś je skrzywdzi, lub jeśli
        dziecko będzie mieć podejrzenie, że ktoś ma taki zamiar.
        Wszelkie zakazy wychodzenia z obcymi, rozmowy z nimi itp.
        przerzucają tylko odpowiedzialność za bezpieczeństwo dziecka na samo
        dziecko. Dziecko nie ma szans w konfrontacji z dorosłym. Jeśli twoje
        dziecko ma "zakaz" wyjscia ze szkoły z obcym, to jeśli coś takiego
        się zdarzy - nie powie ci o tym, będzie czuć się winne. Trzeba
        walczyć o bezpieczne środowisko dla dzieci. Nauczyciele są
        odpowiedzialni za bezpieczeństwo powierzonych im dzieci i należy od
        nich tej odpowiedzialności wymagać.
        Jesli wierzysz, ze nauczyłas dziecko jak ma radzic sobie w
        nietypowej sytuacji z dorosłymi - zrób eksperyment. Uprzedź szkołę,
        ze dziecko odbierze sąsiadka/ciocia/koleżanka/mama koleżanki.
        Dziecku nic nie mów. Sprawdź czy wróci z nią do domu, czy nie. A
        teraz najgorsze: jeśli szkoła tego nie dopilnuje - dziecko (każde!) -
        wyjdzie także z obcym dorosłym, jeśli użyje on odpowiednich
        argumentów.
    • lubie_gazete Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 10:10
      Nie popłacz się Roksanko big_grin
      • pelagia_pela Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 10:33
        czegos tu nie rozumiem - dziecko konczy o 15 zajecia, czyli pani
        wychowawczyni ma prace do 15. Dlaczego winisz ja za wyjscie z pracy
        o prawidlowej godzinie? Moze ja czegos nie rozumiem? Czy
        wychowawczyni ma obowiazek zostawac z Twoim dzieckiem do 15.40 kiedy
        Ty mozesz w koncu dziecko odebrac? Serio, nie rozumiem.
        • moofka Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 10:34
          o ile ja dobrze zrozumialam po sonczonych zajeciach dzieic nieodebrane mialy
          czekac w swietlicy ktora czynna byla
          • pelagia_pela Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 10:37
            Ja ciemna jestem widac - czy to znaczy, ze jesli rodzic nie odbierze
            dziecka to pani wychowawczyni ma te dziecko targac do swietlicy po
            godzinach pracy? I jeszcze zostac zeby go pilnowac? No bo nie
            rozumiem dlaeczego wszycy ja winia w tym watku....
            • filipianka Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 10:46
              naprawdę chyba ciemna jesteś

              a może miała wyskoczyć na chwilę ze swojej pracy o 15 aby zaprowadzić dziecko na
              świetlicę, wrócić do pracy i o 15:40 je odebrać?

              nie mam doświadczeń szkolnych ale to chyba tak funkcjonuje że takie małe dziecko
              nie jest puszczane samopas i ktoś za nie odpowiedzialny przekazuje je następnym
              odpowiedzialnym za nie osobom czyli świetliczance lub rodzicom
            • mama_kotula Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 11:04
              pelagia_pela napisała:
              > Ja ciemna jestem widac - czy to znaczy, ze jesli rodzic nie odbierze dziecka to pani wychowawczyni ma te dziecko targac do swietlicy po godzinach pracy?

              Tak, właśnie. W każdym razie powinna dopilnować, aby dziecko do świetlicy trafiło.

              > I jeszcze zostac zeby go pilnowac?

              Nie. W świetlicy jest pracownik, który od momentu wejścia dziecka do świetlicy jest za nie odpowiedzialny.

              > No bo nie rozumiem dlaeczego wszycy ja winia w tym watku....

              Życzę więcej zrozumienia.
            • e_r_i_n Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 12:02
              Po skonczonych lekcjach NAUCZYCIEL odprowadza dzieci zapisane na
              świetlicę do tejże. To jest jego obowiazek.
            • azile.oli Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 17.01.09, 13:27
              Nauczyciel nie ma obowiązku zostawać z dzieckiem po godzinach, ma
              natomiast obowiązek odprowadzić to dziecko na świetlicę. Gdy moje
              dzieci chodziły jeszcze do podstawówki dzieci z klas 1- 3 były
              zawsze odprowadzane na świetlicę przez wychowawcę. Jeśli jakieś
              dziecko szło samo do domu rodzic musiał dostarczyć kartkę, że bierze
              odpowiedzialność za samodzielny powrót dziecka do domu.
          • arioso1 Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 10:51
            Pani swietliczanka w mojej szkole doskonale mnie zna i zna córke
            mojej znajomej-wie ze mieszkamy w jednym bloku,wie że nasze córki
            chodza razem do klasy-zna nas bardzo dobrze-kidys poszłam po dziecko
            do swietlicy i chciałam odebrac rowniez córke kolezanki-bo
            pomyslalam sobie a co bedzie bidulka siedziała tutaj,pojdzie ze mna
            zaprowadze ja do domu-w zyciu.świetliczanka jak usłyszała ze chetnie
            wezme corke kolezanki tak sie oburzyła i powiedziała ze bez
            PISEMNEJ prożby matki nie wyda mi dziecka-nawet jezeli mnie zna i
            wie ze zaprowadze dziecko do domu.
            5 lat temu kiedy rozstalam sie ze swoim ex-córka chodziła do 1 klasy
            a syn do przedszkola obok.Obie placówki miały wyrok sadu-zakaz
            zblizania sie ojca dzieci do nich. Zaniosłam wyrok i do szkoły i do
            wychowawczyi.Zwołano radę pedagogiczna w tej sprawie i zebranie
            rodziców-ze gdyby ktos widział moje dzieci w towarzystwie obcego ma
            dzwonic na policję.
            Szkoła i przedszkole dostali zdjecie exa- i moje zapewnienie ze
            ja i tylko ja bede odbierała dziecko - i choćbym umarła nie ma
            prawa nikt ich ruszyc.CHA! Nie mineło 2-3 tygodnie od zebrania ide
            po dzieci o szkoły i do przedszkola a tam ani widu ani słychu-dzieci
            nie ma-nikt nie wie z kim poszły , i kiedy.
            Zgłosiłam na policje i gdyby nie fakt ze obok jest monitorowana
            ulica nie wiedziałabym z kim dzieci poszły. EXS bez problemu je
            odebrał-tylko przez 3 dni nie wiedziałam gdzie dzieci są, bo film z
            monitoringu udostepniono dopiero w drugiej dobie od zaginiecia, a
            potem 1 dzień szukali dzieci.
            Myslcie ze konsekwencje jakies były?
            Oprócz upomnienia to nic.A mieli wyrok sadu ze z uwagi na chorobe
            psychiczna- on stwarza zagrozenie dla zycia dzieci- co tam bez
            problemu zabrał dzieci i trzymał je w pokoju gdzie uprzednio
            próbował popełnic samobójstwo- leżal nieprzytomny nie wiadomo jak
            dlugo a dzieci z nim same i płakały- nikt nic ni zrobił-ja myslałam
            że poprostu oszaleję .Nie pozwól aby to, co zrobiła wychowawczyni
            rozeszło sie po kosciach -choc ja nie darowałam i w sadzie była
            rozprawa jednak bez wiekszych konsekwencji.
            • sanna.i Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 13:30
              Arioso,ja bym na twoim miejscu w mediach to nagłośniła.
              Jak to nie było żadnych konsekwencji??? A jakby dzieciom coś zrobił,też by się
              rozeszło po kościach?
              • arioso1 Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 15:34
                sanna.i napisała:

                > Arioso,ja bym na twoim miejscu w mediach to nagłośniła.
                > Jak to nie było żadnych konsekwencji??? A jakby dzieciom coś
                zrobił,też by się
                > rozeszło po kościach?



                TAK JEdyna konsekwencja jest fakt ,ze dzieci lataja po terpiach i
                psychiatrach,boja sie wlasnego cienia, spia przy zapalonym swietle
                syn w pampersie bo sie moczy - nikt nie powie zlego slowa na nikogo
                tylko na mnie boa to ja zawaliłambo to ja ma nieudolne dzieci, bo to
                ja sie kiedys zdecydowałam na nieodpowiedni zwiazek i miałam
                dzieci z nieodpowiednim tatusiem.Wszystko co potem nastapilo to moja
                wina- i to na mnie sie skupilo obarczanie za to wszystko.
                On dostał wyrok- 3 miesiace w zawieszeniu,-za porwanie moich dzieci-
                sad łagodnie potraktowal bo to przeciez ich ojciec.pani w
                przedszkolu naganę, a pani w szkole upomnienie nawet nieoficjalne.
                • sanna.i Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 15:43
                  O ja pier***elę...Serio,wszędzie bym polazła,do każdej gazety napisała żeby tę
                  sprawę zakończyć ukaraniem winnych.Współczuję przeżyć,dobrze,że nie zakończyło
                  się gorzej.
                  Pani chociaż przepraszała,wykazała skruchę jakąś?W głowie się nie mieści.Jesli
                  to szkoła i przedszkole w W-wie,to napisz jakie, będę wiedziała co mam omijać z
                  daleka.
                  • arioso1 Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 15:57
                    nie w Wawie- wKra kowie szkola nr 100 i przedszkole numer iles tam
                    obok.
                    nauczycielka powiedziała ze jest jej przykro i ze jest tak samo
                    jak ja wstrząsnieta bo nie przyszlo jej przez mysl ze tak sie to
                    skończy.
                    Tylko ze ja myslalam ze swoich dzieci żywych nie zobacze juz nigdy-a
                    ona napewno nie spcjalnie to zrobiła tylko nie była widac na tyle
                    przytomna aby pamietac o zakazie .
        • dobrasasiadka Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 10:36
          Winą pani jest niesprowadzenie dziecka do świetlicy i oddanie go pod
          opiekę obcej osobie! dzieci to nie gwozdzie na taśmie w fabryce -
          wybija godzina fajrantu - wstaję i wychodzę!
          • pelagia_pela Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 10:40
            Masz racje, dziecko nie gwozdz, ale moze histeryzujaca Mama powinna
            pomyslec o lepszym zorganizowaniu odbieraniu dziecka na przyszlosc?
            Nie bronie nauczycielki - skoro jak mowicie to jej obowiazek.
            • dobrasasiadka Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 10:47
              lepszym zorganizowaniu tzn co masz na mysli?
              Mama własnie zorganizowala sie- zapisała dziecko do swietlicy i
              odbiera je 40 min po skonczonych zajeciach- organizacyjnie bardzo
              dobrze!
              Obowiązkiem wychowawcy jest po skonczonych zajeciach:
              - oddac dziecko rodzicom lub upowaznionym osobom
              - odpwowadzic resztę do swietlicy
              jesli któres nie jest zapisane do swietlicy to kolejnym OBOWIAZKIEM
              wychowawcy jest skontaktowac się z rodzicami i ustalic kolejne
              działania. Dziecko nie moze zostac samo w szkole bez opieki tylko
              dlatego ze pani skonczyla juz pracę!
            • umasumak Pelagio, myślenie to nie jest Twoja mocna stron ;) 17.01.09, 14:51

        • kawka74 Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 10:40
          Wychowawczyni miała prawo wyjść, ale dziecko powinno było trafić do świetlicy,
          jeśli nie chciała dzwonić do matki i pytać o zgodę na wyjście z inną mamą.

          Czy
          > wychowawczyni ma obowiazek zostawac z Twoim dzieckiem do 15.40 kiedy
          > Ty mozesz w koncu dziecko odebrac? Serio, nie rozumiem.

          Moje koleżanki, które pracują na świetlicy, niekiedy siedzą dłużej, ponad czas
          pracy, bo przecież nie zostawią dziecka samego w pustej szkole.
      • asiaiwona_1 Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 10:42
        moofka napisała:
        "bo moje od trzylatkow ma przykazane ze nigdy i pod zadnym pozorem
        nie wychodzimy z nikim kto nie jest rodzicem lub babcia
        i powtarzam mu to czesto pani powinna reprymende dostac od dyrekcji
        i do ciebie co nie zmienia faktu, ze to dziecko powinnas przeszkolic
        glownie coraz czesciej utwierdzam sie w przekonaniu, ze w oswiacie
        pracuja glownie kretyni i czesciej trzeba sie odwolywac dorozsadku
        dziecka niz pan i panow "

        A ciekawe co zrobisz w sytuacji, że faktycznie ani ty ani babcia nie
        będziecie mogli odebrać dziecka i upoważnisz pisemnie czy
        telefonicznie znajomą mamę. A twoje dziecko powie, że nie pójdzi z
        tą panią, bo mama zawsze mówiła, że tylko z babcią i mamą może iść.
        Wina pani wychowawczyni, moim zdaniem, ewidentna. Czy ona musiałaby
        na tą świetlicę jechać na koniec miasta, żeby dziecko zaprowadzić? I
        ciekawe co by się stało jakby pod opieką tej mamy coś się temu
        dziecku stało (tfu tfu). Ja bym na pewno nie zostawiła tak tej
        sprawy.
        • moofka Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 10:45
          A ciekawe co zrobisz w sytuacji, że faktycznie ani ty ani babcia nie
          będziecie mogli odebrać dziecka i upoważnisz pisemnie czy
          telefonicznie znajomą mamę. A twoje dziecko powie, że nie pójdzi z
          tą panią, bo mama zawsze mówiła, że tylko z babcią i mamą może iść.
          __________________

          uznam, ze mam bardzo madre dziecko ktore slucha i zapamietuje rady mamusi
          jezeli matka mowi - nigdy nie przysle po ciebie nikogo obcego, to on sie ma tego
          trzymac

          • dobrasasiadka Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 10:48
            zawsze mozna dziecko rano uprzedzic "dzis przyjdzie po ciebie ciocia
            magda"- i po problemie
          • asiaiwona_1 Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 10:52
            moofka napisała:
            >
            > uznam, ze mam bardzo madre dziecko ktore slucha i zapamietuje rady
            mamusi jezeli matka mowi - nigdy nie przysle po ciebie nikogo
            obcego, to on sie ma tego trzymac
            >

            Ok, ale wypadki też się zdarzają i np babcia i ty trafiacie do
            szpitala. Masz możliwość zadzwonienia do przedszkola i przekazania
            pani, że pani x (mama jakiegoś kolegi) odbierze dziś dziecko.
            Ja moje dziecko też uczę, żeby nie szło z kim popadnie i zwykle z
            przedszkola odbiera ją niania (zresztą pani przedszkolanka z tego
            przedszkola). Ale jeśli zdarza się sytuacja awaryjna i ktoś inny ma
            odebrac dziecko, a nieustalałam z córką tego wcześniej to dzwonię do
            przedszkola, mówie pani nauczycielce kto odbierze dziś moje dziecko
            i proszę też do telefonu moje dziecko żeby mu to osobiście
            powiedzieć.
            • moofka Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 10:56
              dramatyzujesz
              to nie front
              moje dziecko od czterech lat uczeszcza do placowek i zawsze z osmiogodzinnym
              wyprzedzeniem jestem w stanie zaplanowac kto i kiedy go odbierze
    • nataliam2 Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 13:18
      Boże jak mnie wkurzają takie teksty.

      Trzeba odbierać dziecko o czasie, albo niech siedzi w świetlicy a nie mieć
      pretensję do wychowawcy. Jak by nauczyciel miał siedzieć tak dlugo, aż łaskawy
      rodzic wróci i odbierze dziecko.
      Ja też mam dziecko i nigdy, przenigdy nie spóźniam się z jego odbiorem np. z
      przedszkola. Współczuję bardzo wychowawcom siedzącym dłużej z jakimś dzieckiem
      bo rodzicowi coś wypadło, a za to siedzenie nikt mu nie płaci.
      • dlania Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 13:24
        I jak tam Roksana, podjęłaś działania?wink
      • filipianka Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 13:28
        > Boże jak mnie wkurzają takie teksty.

        ale jakie konkretnie?
      • sanna.i Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 13:36
        Nataliam,kiedy badałaś swoje IQ? Może czas to zrobić,skoro po tylu postach nie
        zrozumiałaś,że matka PRZYSZŁA PO DZIECKO O CZASIE do świetlicy, gdzie zgodnie z
        umową jej dziecko miało przebywać pod opieką świetliczanki, jednak pani
        wychowawczyni NIE ZAPROWADZIŁA DZIECKA do tejże świetlicy,tylko wydała je obcej
        osobie.
        Jeśli nie jesteś w stanie tego pojąć,to zaczynam wątpić w ludzi...
      • minerallna Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 13:37
        Nataliam, przeczytaj jeszcze raz co napisała autorka wątku, ale tak ze
        zrozumieniem. Jej wzburzenie jest jak najbardziej uzasadnione, a Twój post nie
        na temat.
      • mama_kotula Natalia... 15.01.09, 13:38
        To, że się nie spóźniasz, to już wiemy. Chwałą ci za to. A teraz powiedz jeszcze: zdarza ci się czasem czytać post tytułowy wątku, na który odpowiadasz?
      • hellious Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 13:45
        Boze, a mnie wqrzaja baby, co czytac nie potrafiasmile
        • paskudek1 Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 14:25
          czytać to one moze i umieją, ale że bez zrozumienia to pewne. W każdym razie matury z polskiego nie zdałyby na pewnosmile
      • madameblanka Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 13:47
        no właśnie też nie rozumiem tej nagonki na nauczyciela czy tam babkę ze świetlicy.
        Osoba odbierająca dziecko była znaną wszem i wobec bo inaczej nie wydałaby
        dziecka. Dziecko tez ją znało bo z nią poszło. Przecież nie wzięła na siłę. Być
        moze reakcja dziecka, też pomogła świetliczance w wydaniu go.
        W mojej szkole odbiera ten kto jest na miejscu, zdarza sie ze jedna matka
        odbiera parę dzieciaków bo ma samochód i po drodze podrzuca kolejno do domów. I
        tylko informuje wychowawczynię że zabiera ze sobą te dzieciaki.
        Wychowawczyni zna matki a nawet koleżanki matek. Nie trzeba było pisac żadnych
        pism. Wystarczy komunikacja między matkami.
        Nie wiem dlaczego autorka wątku nie próbowała zadzwonić do znajomych mam ktore
        podejrzewałaby o odebranie dziecka.
        • hellious Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 13:50
          Ale dlaczeko matka ma obdzwaniac wszystkie matki na okolo, skoro jej dziecko mialo przebywac w swietlicy? Z reszta nikt nie wiedzial, ze Marcel poszedl z ta druga mama, bo pani nauczycielka juz dawno herbatke w domu pila i nikogo nie poinformowala kto zabral dziecko.
          • madameblanka Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 14:32
            obdzwonienie mi przyszło pierwsze do głowy. Wiem która matka odbiera codziennie
            swoje dziecko /bo np nie pracuje/, wiem też kto ewentualnie mógłby odebrać. Stąd
            od razu ten pomysł.

            Zawiódł brak komunikacji między matkami. Gdyby babka która odebrała dziecko
            zadzwoniła i powiedziała "słuchaj, wzięłam ci syna, nie spiesz się", nie wiem
            cokolwiek. Nie było by problemu. Nie wierze też że była "łobca", pewnie znała
            dziecko z imienia i nazwiska a dziecko też pewnie do niej podleciało.
            Tak mi sie wydaje, bo kuźwa nie wiem sama, jak obcy człowiek może sobie odebrać
            czyjeś dziecko. Pewnie sie babki we dwie znają a "wydająca" to wiedziała toteż
            wydała i tyle.
            • mama_kotula Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 14:43
              Cytat
              Pewnie sie babki we dwie znają a "wydająca" to wiedziała toteż
              wydała i tyle.


              Madameblanka, ale ty nie rozumiesz podstawowej rzeczy.
              Nauczyciel nie ma prawa wydać dziecka innej osobie, niż jest do tego upoważniony (pisemnie, czy w awaryjnych sytuacjach telefonicznie). Nawet jeśli dziecko twierdzi, iż dana osoba jest jego rodzoną babcią i z nim mieszka.

              To, że matki się znały nie ma najmniejszego znaczenia. Równie dobrze nauczycielka przedszkola mogłaby wydać moje dzieci mojemu eksowi bo przecież się znamy.
              • ib_k Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 14:49
                mama_kotula napisała:
                Równie dobrze nauczyciel
                > ka przedszkola mogłaby wydać moje dzieci mojemu eksowi bo przecież się znamy.


                *jeżeli twój ex nie ma ograniczonych praw rodzicielskich oczywiście musi wydać mu dziecko, nawet jeżeli napiszesz 15 karteczek zabraniającej jej tego
                • ib_k Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 14:50
                  Kotula, założyłam oczywiście że twój ex jest ojcem wydawanego dziecka
                • mama_kotula Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 14:53
                  Eks ma zabrane, ale nie w tym rzecz.

                  Nie masz racji, w tym konkretnym przypadku.

                  W naszym przedszkolu na podaniu pisze się imiona i nazwiska oraz nr dowodów
                  osobistych WSZYSTKICH osób, którym MOŻE zostać wydane dziecko. Jeśli widnieje
                  tam imię i nazwisko tylko jednego rodzica - oznacza to, że tylko temu rodzicowi
                  dziecko może być wydane. Jeśli widniałoby tylko imię i nazwisko plus numer
                  opiekunki - przedszkole nie ma prawa wydać dziecka nawet matce.

                  Czy już zrozumiałaś, co miałam na myśli?

                  Identycznie było w świetlicy szkolnej, do której chodziłam 20 lat temu.
                  • ib_k Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 14:56
                    mama_kotula napisała:
                    > Nie masz racji, w tym konkretnym przypadku.
                    > Czy już zrozumiałaś, co miałam na myśli?

                    zrozumiałam ale niezmienia to faktu że jest to działanie bezprawne, nie mające pokrycia w obowiązujących przepisach
                    • mama_kotula Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 15:04
                      Cytat
                      zrozumiałam ale niezmienia to faktu że jest to działanie bezprawne, nie mające
                      pokrycia w obowiązujących przepisach


                      Co jest działaniem bezprawnym? I proszę o podanie przepisów regulujących to.

                      Wewnętrzny statut przedszkola/zerówki określa sposób ustalenia osób, które są
                      upoważnione do odebrania dziecka z przedszkola. Który to statut jest podpisany
                      przez rodziców/opiekunów dziecka.
                      W tym przypadku (jak i w większości) wewnętrzne przepisy organizacji stoją ponad
                      przepisami zewnętrznymi.
                      • ib_k Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 15:23
                        mama_kotula napisała:
                        > W tym przypadku (jak i w większości) wewnętrzne przepisy organizacji stoją pona
                        > d
                        > przepisami zewnętrznymi.

                        O kotula!twoje rozumienie prawa jest zaskakujące! dobrze że nasi ustawodawcy tak nie myślą, a w przedmiotowej sprawie statut przedszkola musi być zgodny z aktami nadrzędnymi w tym przypadku przedewszystkim konstytucją i Kodeksem opiekuńczym i rodzinnym , nikt nie może zabronić rodzicowi który ma pełnię praw rodzicielskich do odebrania dziecka z placówki, oczywiście taki rodzic musi udokumentować swoje prawo
                        • mama_kotula Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 15:42
                          Trudno, widocznie masz rację.
                          Niemniej jednak bardzo mi się podoba sytuacja, jaka jest w naszym przedszkolu.
              • madameblanka Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 14:52
                kotulo mówisz o teorii. W rzeczywistosci wiele mam sie spóźnia i po prostu
                dzwonią do siebie coby odebrały pociechę.
                Przecież nie wysyła faxem pozwolenia na odbiór.
                Wiem że na początku roku pisze sie listę osób odbierających dziecię, ale w
                praktyce jest tak że odbiera ten co ma po drodze. I wszystko jest za
                wcześniejszym /często parominutowym/ uzgodnieniem, ale nie z nauczycielem. Tylko
                z matkami. Nigdy do tej pory nie było żadnego problemu.
                • mama_kotula Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 14:55
                  > kotulo mówisz o teorii.

                  W naszym przedszkolu i zerówce to nie teoria, tylko praktyka. Bardzo restrykcyjnie przestrzegana po zeszłorocznych akcjach, kiedy okazało się, że dzieci są wydawane np. 14-letniej siostrze koleżanki z podwórka.
              • filipianka Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 14:58
                u mnie (co prawda tylko w przedszkolu) nie ma nawet telefonicznych sytuacji awaryjnych
                i sto razy powtarzano o tym na zebraniu aby to przemyśleć że wszystko się może zdarzyć (późne zebranie w pracy lub wypadek, szpital, itp) i żeby na wszelki wypadek pisemnie upoważnić kogoś kto w takim wypadku odbierze dziecko
                i raz byłam świadkiem jak babcia która zawsze odbierała dziewczynkę z grupy mojego syna nie odebrała dziecka i nabluzgała przy tym, dzwoniła do córki-matki dziecka, ta rozmawiała z dyrektorką ale dziecka nie dali i koniec, i bardzo dobrze, ja to popieram (a było tak dlatego że zmieniła się pani nauczycielka i legitymowała wszystkich z dowodu i okazało się że od zawsze odbierająca babcia nie była pisemnie upoważniona)
            • sir.vimes Nie, zawiódł brak pomyślunku nauczycielki 15.01.09, 15:05
              > Zawiódł brak komunikacji między matkami.
              • madameblanka Re: Nie, zawiódł brak pomyślunku nauczycielki 15.01.09, 15:12
                > Nie, zawiódł brak pomyślunku nauczycielki

                to też.
        • dobrasasiadka Re: Szkoła wydała moje dziecko obcej osobie.!!! 15.01.09, 13:57
          dyrektor który pozwala swoim pracownikom wydawać uczniów osbom innym
          niz rodzice czy upowaznione osoby siedzi na minie!
        • sir.vimes A jak znany w okolicy pijaczek 15.01.09, 15:04
          spod sklepu przyjdzie po dziecko? I ono z nim pójdzie bo przecież to ogólnie
          znany pan Grzesio spod sklepu co tak zabawnie sępi złotówki od mamusi.

          Też bezproblemowo?

          Dla mnie nie ma różnicy miedzy jakąś nieznaną mi rodzina obcego dziecka a
          pijaczkiem spod najbliższego sklepu. To znaczy jest - pijaczka łatwiej bym mogła
          zlokalizować.

          > Osoba odbierająca dziecko była znaną wszem i wobec bo inaczej nie wydałaby
          > dziecka. Dziecko tez ją znało bo z nią poszło. Przecież nie wzięła na siłę.
          Kto normalny opiera się w takiej sytuacji na fakcie, że dziecko "zna" osobę
          odbierającą? Po to rodzice wypełniają świstki z upoważnieniem by nie szukać
          dziecka u znajomych mam, sąsiadów, pod sklepem tudzież w najbliższej kostnicy.

          > Nie wiem dlaczego autorka wątku nie próbowała zadzwonić do znajomych mam które
          > podejrzewałaby o odebranie dziecka.

          A czemu miałaby to robić? Dziecko powinno być w świetlicy, wydane tylko osobom,
          których dane są na upoważnieniu.
    • nataliam2 Nie rozumiem was 15.01.09, 14:31
      Ktoś się z Wami (cudownymi matkami) nie zgadza i już ma niższe IQ niż Wy. Z
      postu pierwszego nie wynika że obowiązkiem Pani wychowawczyni jest odprowadzanie
      dziecka do świetlicy.

      Cytuję: "Zajęcia(zerówka szkolna) skończyły się o 15 a jak nie ma kto iść to
      odbieram syna dopiero 15,30-15,40(tak wracam z pracy).Syn w tym czasie czekał
      zwykle na świetlicy.Dziś poszłam go odebrać a jego NIE MA i nikt nie wie gdzie
      jest,kto go odebrał ani kiedy!!!!!!"

      Autorka napisała tylko że syn zwykle czeka w świetlicy a dziś tam nie czekał.

      U nas w szkole wychowawca nie ma obowiązku odprowadzania dzieci do świetlicy.
      Kończy pracę np. o 15 i o tej godzinie ma prawo iść do domu. A rodzic ma
      obowiązek być na czas. Gdybym ja np. chciała żeby mój syn po zajęciach z
      wychowawcą siedział w świetlicy, musiałabym mu sama wytłumaczyć, że musi SAM tam
      pójść bo nikt go tam nie zaprowadzi. Mogę ewentualnie wynająć sobie kogoś kto
      będzie go tam odprowadzał.

      Dziwne są u Was zwyczaje, może sprawdź czy w umowie nauczyciela jest napisane że
      ma po zajęciach odprowadzać dzieci do świetlicy bo u nas w takim wypadku
      dyrekcja by nic nie zrobiła, bo to nie jest obowiązkiem nauczyciela, tylko
      ewentualnie jego dobra wola.

      • dlania Re: Nie rozumiem was 15.01.09, 14:36
        U nas w szkole wychowawca nie ma obowiązku odprowadzania dzieci do świetlicy.
        > Kończy pracę np. o 15 i o tej godzinie ma prawo iść do domu. A rodzic ma
        > obowiązek być na czas. Gdybym ja np. chciała żeby mój syn po zajęciach z
        > wychowawcą siedział w świetlicy, musiałabym mu sama wytłumaczyć, że musi SAM ta
        > m
        > pójść bo nikt go tam nie zaprowadzi. Mogę ewentualnie wynająć sobie kogoś kto
        > będzie go tam odprowadzał.

        A w tej, do której bedzie chodzić moja córka - nauczyciel ma obowiązek - a mnoże
        po prostu dobrą wolę - odprowadzac dzioecko na świetlicę. Specjalnie pytałam.
        Inaczej jaki sens ma świetlica - mam sie zwolnic z pracy żeby dziecko 2 pietra
        niżej zaprowadzić? Czy wynając kogos - jak widzis forme zapłaty? mam płacić za 4
        minuty, które zajmuje sprowadzenie dziecka? Juz widze las chętnych.
        • asiaiwona_1 Re: Nie rozumiem was 15.01.09, 14:41
          madameblanka napisała " Pewnie sie babki we dwie znają a "wydająca"
          to wiedziała toteż wydała i tyle. "

          Ale to, że się matki znają nie upoważnia do tego by bez zgody, a
          przede wszystkim wiedzy rodzica wydać dziecko. Ja miałam jakiś czas
          temu sytuację, że (co prawda w przedszkolnej zerówce) zaprzyjaźniona
          mama odbierając swoje dziecko chciała też odebrać moje. Ale na
          szczęście przyszło jej do głowy zadzwonienie do mnie przy pani
          opiekunce i zapytanie czy może.
          • sanna.i Re: Nie rozumiem was 15.01.09, 15:08
            Autorka w jednym z postów wyraźnie napisała,że dla niej ta matka jest obcą
            osobą,nikogo nie upoważniała do odebrania syna,a co gorsze,nikt nie wiedział
            gdzie to dziecko jest!
        • m.i.n.e.s Re: Nie rozumiem was 15.01.09, 17:18
          dlania napisała:
          > A w tej, do której bedzie chodzić moja córka - nauczyciel ma
          obowiązek - a mnoż
          > e
          > po prostu dobrą wolę - odprowadzac dzioecko na świetlicę.
          Specjalnie pytałam.


          A w naszej szkole, po lekcjach czeka na dzieci (z lista) pani
          swietliczanka i odbiera je od pani nauczycielki.
          Wszystko zalezy jakie zasady panuja w danej szkole.
      • net79 Re: Nie rozumiem was 15.01.09, 14:37
        może nie ma obowiązku odprowadzania dzieci starszych, jak i rodzic nie ma
        obowiązku odbierać, klucz na szyję i heja... ale zerówkowicza, nie można
        zostawić samopas, ani wydawać osobom, nieupoważnionym przez rodzica//opiekuna.
        • ib_k Ale magiel! 15.01.09, 14:46
          A prawdanjest taka że wszystko o czym piszecie regulują przepisy. I tak w skrócie
          -dziecko które skończyło 7 lat może samo poruszać się po drogach, nikt nie musi go odpierać ze szkoły
          - zasady odbioru dzieci ze szkoły powinne być zapisane w statucie szkoły, to samo dotyczy opieki nauczyciela po obowiązkowych zajęciach w szkole, czasami szkoły wymagają od rodziców pisemnej deklaracji w jaki sposób dziecko będzie odbierane ze szkoły, czy przez rodzica/opiekuna czy będzie samodzielnie wracać

          A więc dopóki autorka nie sprawdzi i nie opisze nam zasad panujących w jej szkole nie ma o co się spierać.
          • asiaiwona_1 Re: Ale magiel! 15.01.09, 14:50
            ib_k napisała:

            > A prawdanjest taka że wszystko o czym piszecie regulują przepisy.
            I tak w skró
            > cie
            > -dziecko które skończyło 7 lat może samo poruszać się po drogach,
            nikt nie musi
            > go odpierać ze szkoły
            > - zasady odbioru dzieci ze szkoły powinne być zapisane w statucie
            szkoły, to sa
            > mo dotyczy opieki nauczyciela po obowiązkowych zajęciach w szkole,
            czasami szko
            > ły wymagają od rodziców pisemnej deklaracji w jaki sposób dziecko
            będzie odbier
            > ane ze szkoły, czy przez rodzica/opiekuna czy będzie samodzielnie
            wracać
            >
            > A więc dopóki autorka nie sprawdzi i nie opisze nam zasad
            panujących w jej szk
            > ole nie ma o co się spierać.

            Ale w pierwszym poście była informacja, żę chodzi o zerówkę szkolną,
            czyli dzieci 6-cio letnie. Przepis, który Ty podałaś dotyczy dzieci
            7-mio letnich, więc ie ma tu zastosowania.
            • ib_k Re: Ale magiel! 15.01.09, 14:53
              asiaiwona, MOŻE już mieć skończone 7 latsmile
      • hellious Re: Nie rozumiem was 15.01.09, 14:37
        To, ze u was wszole tak nnie jest, nie znaczy ze wszedzie. Jakos do tej pory ta pani zaprowadzala dziecko do swietlicy i problemu nie bylo. Teraz sie kobieta spieszyla i oddala dziecko pierwszej osobie ktora byla chetna. A ta swietlica to ze dwa kilometry oddalona chyba jest, ze nie zdazyla tam dziecka zaprowadzic.
        • madameblanka Re: Nie rozumiem was 15.01.09, 14:45
          oddala dziecko pierwszej osobie ktora byla chetna.

          Hellious, moim zdaniem babka która się podjęła zabrania dziecka, dobrze je znała
          i matkę też /i na odwrót/ i z pewnością było jej po drodze do domu albo znała
          dziecka adres, co by odprowadzić pod dom bo w przeciwnym razie po wał je by se
          na łeb brała?? Zeby stać przed szkołą wyczekując matki?
          Oczywiście obowiązkiem nauczyciela jest odprowadzenie dzieci na świetlicę.
        • nataliam2 Re: Nie rozumiem was 15.01.09, 14:45
          No dobrze, ale to nie zmienia faktu że Pani wychowawczyni nie ma obowiązku
          odprowadzać tego dziecka. Więc niby z czym autorka wątku chce robić dymy.
          nauczyciel wywiązał się ze swojej powinność.
          • asiaiwona_1 Re: Nie rozumiem was 15.01.09, 14:49
            Czyli skoro nauczyciel nie ma obowiązku zaprowadzić dziecko na
            świetlicę to żeby ilość dzieci na koniec mu się wyzerowała to ma
            wydawać pozostające dzieci na zasadzie "jak leci i kto wieźmie"?
            Równie dobrze mógłby dzieci zostawić same w klasie, bo on kończy
            pracę" i ma to w nosie.
            • nataliam2 Re: Nie rozumiem was 15.01.09, 14:56
              No u nas się dzieci nie wydaje jak towaru. Kończą się zajęcia, dzieci wychodzą,
              nauczyciel też i tyle.
              Po to są świetlice. A np. żeby dziecko nie wyszło na dwór samo już ktoś inny
              pilnuje nie wychowawca. Ale nikt ci zerówkowicza nie prowadzi do świetlicy, tak
              samo jak nikt go nie prowadzi do stołówki na obiad (np. jedne dzieci jedzą
              posiłki w szkole, inne nie i jak nauczyciel miałby się rozdwoić?). Dziecko po
              szkole porusza się samo.
              • lady_sphinx Re: Nie rozumiem was 15.01.09, 15:02
                No właśnie.
                Sama piszesz, że za wyjście dziecka ze szkoły na dwór odpowiada KTOŚ w szkole. Czyli jest osoba za to odpowiedzialna.
                Ale nadal nie ma to znaczenie. Znaczenie ma fakt oddania dziecka pod opiekę osobie nieuprawnionej bez konsultacji z rodzicem.
                • nataliam2 Re: Nie rozumiem was 15.01.09, 15:12
                  A co miała zrobić nauczycielka stać i czekać. Tylko jeśli miałaby chęć
                  zaprowadzenia dziecka do świetlicy mogła by to zrobić, a jak nie, to autorka
                  wątku nic z tym nie zrobi.
                  Skończyła zajęcia i idzie do domu.
                  Jak już pisałam: wkurzają mnie teksty typu, zrobię dymy, naskarżę dyrekcji itd.
                  Autorka nie ma ku temu podstaw.
                  Jak sprawdzi w statusie szkoły i jak sprawdzi umowę owej Pani nauczycieli to
                  pogadamy.
                  • filipianka Re: Nie rozumiem was 15.01.09, 15:27
                    nataliam2 czy ty jesteś może tym tzn nauczycielem z powołania czyli takim co o
                    15 zabiera torebkę i ma wszystko w d..?
                    bo tak uparcie bronisz tej, bez wątpienia winnej, nauczycielki...

                    może wypowiedzą się nauczycielki którym powierzana jest opieka nad dziećmi, jak
                    to jest, czy drukowanymi literami muszą mieć w umowie o pracę napisane że muszą
                    dziecko komuś przekazać?
                    • ib_k filipianka 15.01.09, 15:31
                      filipianka napisała:

                      > nataliam2 czy ty jesteś może tym tzn nauczycielem z powołania czyli takim co o
                      > 15 zabiera torebkę i ma wszystko w d..?

                      z calym szacunkiem ale pomyśl nad tym co napisałaś, każdego z nas obowiązuje umowa o pracę i wynagrodzenie, nauczycielka ma w klasie minimum 25 dzieci i każdy rodzic tylko raz w miesiącu spóżni się "odrobinkę " z odbiorem dziecka, kto jej zapłaci za nadgodziny?
                      • filipianka Re: filipianka 15.01.09, 15:38
                        nie mówię że ma zostać z dziećmi których nikt nie odebrał, ale pójść sobie ot tak bo skończyły się jej godziny pracy to chyba w tym zawodzie, w którym bierze odpowiedzialność za dzieci, nie jest w porządku?
                        powinna albo sama zadzwonić do rodziców i zapytać co się dzieje albo przekazać dzieci do świetlicy lub pod opiekę innego nauczyciela, nie wiem gdzie, ale chyba dyrektor szkoły przewiduje takie sytuacje i daje też swoim pracownikom-nauczycielom wytyczne co wtedy robić?
                        • ib_k Re: filipianka 15.01.09, 15:48
                          oczywiście że nie może zostawić dzieci od tak sobie dlatego przed zapisaniem dziecka do szkoły należy zapoznać się z obowiązującymi przepisami i statutem szkoły aby potem nie być niemile zaskoczonym, jeżeli nauczycielka autorki wiedziała że dziecko należy zaprowadzić do świetlicy, popełniła błąd nie oddając go pod opiekę nauczycielowi w świetlicy, jeżeli nie miała żadnych wytycznych co do tego w jaki sposób dziecko jest odbierane po skończonych zajęciach a rodziców/opiekunów nie było "na czas", powinna oddać je do pogotowia opiekuńczego.
                      • lady_sphinx Re: filipianka 15.01.09, 15:42
                        IB_K ja rozumiem, że Pani wychowawczyni ma określone godziny pracy. w wielu szkołach/przedszkolach spóźniający się rozdzice /opiekunowie są obciążani dodatkową składką za nadgodziny Pani wychowawczyni - i wg mnie jest to w porządku. Innym rozwiązaniem jest obowiązek odprowadzeia przez nauczyciela dzieci nieodebranych o czasie do świetlicy - i rodzice też za ten luksus płacą, i wg mnie to też jest w porządku.

                        Tak więc nie sądzę, żeby Pani wychowawczyni stała się jakaś wielka i przeogromna krzywda, szczególnie że w tej konkretnej sytuacji mogła po prostu zadzwonić w dodatku na koszt szkoły (nie musiała tego robić z własnego telefonu) do rodzica co ma zrobić z dzieckiem, bo jasno z postu wynika, że matka kolegi zaproponowała zabranie dziecka bo się Pani spieszyło, czyli była to jakaś wyjątkowa sytuacja, że dziecko nie zostało odprowadzone na świetlicę.
      • filipianka Re: Nie rozumiem was 15.01.09, 14:46
        w co u was w szkole się dzieje jak rodzic nie jest na czas?

        nauczyciel sobie idzie i nic nie robi bo skończyły się jego godziny pracy a
        tylko do tej godziny brał odpowiedzialność za dzieci?

        straszne...

        moje dzieci jeszcze nie szkolne ale już wiem o co pytać jak będę wybierać szkołę
        • nataliam2 Re: Nie rozumiem was 15.01.09, 14:52
          U nas jest jedna szkoła w miejscowości wiec ja np nie mam w czym wybierać.
          Dziecko po zajęciach wraca samo do domu, albo samo idzie do świetlicy, albo
          czeka na rodzica, opiekuna. Jeśli jest dojeżdżające z najbliższej miejscowości
          to czeka na autobus i dopiero jak do niego wejdzie ma zapewnione opiekę. Potem
          dzieci wysiadają na przystanku i albo same idą do domu albo ktoś je odbiera.
          Najczęściej z tego co zauważyłam, mamy umawiają się i odbierają więcej niż jedno
          dziecko przez tydzień a potem robi to następna.
      • lady_sphinx Re: Nie rozumiem was 15.01.09, 14:52
        To nie chodzi o to czy ktoś jest cudowną matką jak to nazwałaś czy nie. Kłania się czytanie ze zrozumieniem a nie dorabianie ideologii.

        Czy Pani miała obowiązek czy nie, odprowadzenia dziecka do świetlicy nie jest tematem dyskusji. Tematem dyskusji jest oddanie dziecka OBCEJ osobie, nieupoważnionej przez rodziców. Nie ma znaczenia czy dziecko zna tą osobę, bo zna pewnie też sąsiada z 3/4/5/8/ piętra i pewnie z sąsiedniej klatki też,panią z warzywniaka w którym mama kupuje jabłka i pare innych osób też. Znaczenie ma to, że ta osoba mimo że znana przez Panią wychowawczynię i dziecko wcale nie MUSI być odpowiedzialna i chcieć dobra dziecka. Bez WIEDZY i ZGODY rodzica dziecko NIE MOŻE być oddane innej osobie pod opiekę.
        Zresztą autorka postu ma telefon, jego numer podała w szkole więc skoro się Pani tak spieszyło to mogła:
        1. Zadzwonić do autorki i zapytać czy może tak zrobić (oddać dziecko innej osobie)
        2. Sama odprowadzić dziecko na świetlicę.
        W przeciwnym wypadku autorka ma słuszną i niepodważalną racje, że się awanturuje i popieram ją w tym co robi, bo całe zajście było niedopuszczalne!

        P.S. A ta WASZA szkoła to jakaś dziwna jest i dziwne ma zwyczaje.
        Gdybym była świadoma faktu przed zapisaniem tam dziecka, że moje dziecko z przyczyn ode mnie niezaleznych pewno dnia zostanie samo w szkole bo nauczyciel o 15 wychodzi do domu i ma d..pie czemu rodzic się po dziecko nie zgłasza, to na pewno dziecka bym tam nie zapisała.
        • nataliam2 Re: Nie rozumiem was 15.01.09, 15:02
          Ależ ja czytam ze zrozumieniem!
          Z pierwszego postu nie wynika, że owa Pani Wychowawczyni podpisała coś takiego,
          że musi oddać dziecko osobie upoważnionej.
          U nas czegoś takiego nie ma. Nauczyciel i dzieci kończą zajęcia i tyle. Jedne
          idą do domu same, inne idę do świetlicy itd.

          P.S. Nasza szkoła może jest i dziwna,ale dziecko w zerówce jest na tyle duże,
          żeby samo pójść do świetlicy i tam poczekać na rodzica.
          • mama_kotula Re: Nie rozumiem was 15.01.09, 15:09
            Cytat
            P.S. Nasza szkoła może jest i dziwna,ale dziecko w zerówce jest na tyle duże,
            żeby samo pójść do świetlicy i tam poczekać na rodzica.


            Dziecko w zerówce jest również na tyle małe, żeby stwierdzić, że już jest duże,
            nie musi iść do świetlicy za to może sobie iść ze starszym kolegą pokopać piłkę
            na żwirowni.
            Taaak, wiem, Natalko, twoje dziecko oczywiście NIGDY PRZENIGDY by czegoś takiego
            nie zrobiło.
          • lady_sphinx Re: Nie rozumiem was 15.01.09, 15:16
            Nie nie wynkia jakoby Pani coś podpisała. Ale jasno wynika, że dziecko odbiera matka lub ktoś z jej rodziny, i matka jest pewna że nikt z powyższych dziecka nie odebrał. jasno wynika, że dziecko samo nigdy nie opuszcza szkoły (świetlicy) i Pani na świetlicy też nie wiedziała gdzie dziecko się znajduje, kto dziecko odebrał i kiedy.
            Zatem kłania się logika. Skoro dziecko jest odbierane ze świetlicy i Pani zawsze wie komu dziecko i kiedy wydaje, więc to ona jest za nie odpowiedzialna. W tym przypadku, Pani na świetlicy nie została poinformowana przez Panią wychowawczynię, że dziecko wydała komuś innemu (zresztą bezprawnie). Pani pracująca na świetlicy jest bez winy, bo autorka wyraźnie pisze, że dziecko jest na świetlicy tylko wtedy gdy nikt z rodziny nie może odebrać go o 15 i wtedy ona przyjeżdża na 15:30 odebrać dziecko ze świetlicy. Więć Pani świetliczanka założyła, że jak dziecka nie ma to odebrał go ktoś z rodziny o 15 od Pani wychowawczyni - na jej miejscu też bym tak założyła.
            Tak więc nadal cała sprawa skupia się na Pani wychowawczyni.
            Skoro zakładamy (bo pewności nie ma), że Pani wychowawczyni nie podpisała że ma dziecko oddać osobie upoważnionej to:
            1. Powinna skierować dziecko do świetlicy
            2. Powinna zadzwonić do matki dziecka
            3. Co to znaczy, że matka kolegi ZAPROPONOWAŁA, że zabierze dziecko bo Pani wychowawczyni się spieszyło, czyli nie do końca jest tak, że Pani WYchowawczyni kończy pracę i tu jej odpowiedzialność się kończy.

            Tak czy siak Pani wychowawczyni dała ciała.
            P.S> Zgadzam się, że dziecko jest na tyle duże że może iść samo do świetlicy i poczekać na rodzica, ale nie ma to nic wspólnego z oddawaniem dziecka obcej osobie bo Pani się spieszy.
            • nataliam2 Re: Nie rozumiem was 15.01.09, 15:23
              Ja to rozumiem, ale czy pani wychowawczyni podpisała coś takiego, że musi oddać
              dziecko matce czy innemu opiekunowi.

              O to się rozchodzi. Z czym autorka wątku chce niby iść do dyrekcji?
              Przecież nauczyciel pracuje tylko do określonej godziny.
              Przyznam rację tylko temu że nie powinna oddawać dziecka innej osobie, wg mnie w
              ogóle nie w jej zakresie pracy jest interesowanie się co dzieje się z dzieckiem
              po skończonych zajęciach i tyle.

              Nie chce mi się już na ten temat pisać. Powiedziałam co myślę i jak to wygląda u
              nas. Dziecko samo idzie do świetlicy, w każdym bądź razie ze szkoły nie wyjdzie
              bez uprawnionego rodzica czy opiekuna. Wg mnie nauczyciel nie jest niczemu winien.
              • sanna.i Re: Nie rozumiem was 15.01.09, 15:30
                Piszesz sprzeczności:
                > Przyznam rację tylko temu że nie powinna oddawać dziecka innej osobie,

                a dalej:

                >Wg mnie nauczyciel nie jest niczemu winien.

                Brak logiki. Gdyby pani nauczycielka rozporządziła twoim dzieckiem i oddała je
                komuś bez porozumienia z tobą,nadal uważałabyś,że jest niewinna?
                • nataliam2 Re: Nie rozumiem was 15.01.09, 15:45
                  Wg mnie ona nie ma prawa rozporządzać czyimś dzieckiem. U nas od tego nie jest
                  nauczyciel. On nie jest od wydawania dzieci rodzicom, to nie leży w jego
                  obowiązkach.
                  U nas takie rzeczy sprawdzane są przy drzwiach, kto chce wyjść z danym dzieckiem.

                  Zrozum u nas nauczyciel nie pyta dziecka kto go dziś odbiera, nie interesuje go
                  to, bo on nie jest od tego (przynajmniej u nas).

                  Nie chce mi się już pisać na ten temat.

                  Ja się tylko pytam z czym autorka wątku chce niby zrobić dymy, ma jakiś papier
                  na to że nauczyciel źle postąpił.
                  Jak już ktoś pisał, niech sprawdzi status szkoły i umowę nauczyciela.
                  Niech idzie do dyrekcji i da nam znać co jej tam powiedzieli, bo tego jestem
                  ciekawa.
                  • lady_sphinx Re: Nie rozumiem was 15.01.09, 15:51
                    U was jest od tego osoba, która legitymuje osobę z dzieckiem przed wyjściem, czyli jest ktoś kto sprawdza z kim dziecko opuszcza budynek szkoły.
                    Tak jest u was.
                    U innych, dzieci wydaje nauczyciel a jak nie ma rodziców to zaprowadza je do świetlicy i to osoba pracująca w świetlicy wydaje dzieci.
                    Skoro autorka nie pisze,że u nich jest tak jak u Ciebie, to nie pieprz głupot że nauczyciel jest bez winy. Jakkolwiek by nie było to nauczycielka dała d..py na całej linii; miała co najmniej dwa sensowne wyjścia a wybrała totalną głupotę i szkoła za to beknie.
                    • nataliam2 Re: Nie rozumiem was 15.01.09, 16:12
                      Nie beknie, jeśli nie ma tego zapisane w statusie szkoły i w umowie owej Pani.

                      Jestem ciekawa co z tego wyjdzie. Już się nie udzielam, bo nie ma sensu.
                      Napisałam jakie jest moje zdanie.
                      • sanna.i Re: Nie rozumiem was 15.01.09, 16:25
                        W statusie KAŻDEJ szkoły jest zapewnienie bezpieczeństwa dziecku i opieki nad
                        nim przez nauczyciela (to są przepisy odgórne).Pani nie miała żadnego prawa do
                        wydawania dziecku obcej osobie bez porozumienia z rodzicem, i bez względu na
                        status szkoły może być pociągnięta przez rodziców do odpowiedzialności cywilnej.
                        • pelagia_pela Re: Nie rozumiem was 15.01.09, 16:31
                          > W statusie KAŻDEJ szkoły jest zapewnienie bezpieczeństwa dziecku i
                          opieki nad
                          > nim przez nauczyciela (to są przepisy odgórne).

                          Zgadzam sie, w godzinach pracy nauczyciela. Nie wiemy jakie zapisy
                          sa w szkole dziecka autorki o opiece po zakonczeniu lekcji.
                          • sanna.i Re: Nie rozumiem was 15.01.09, 16:38
                            Każda szkoła ma opracowane procedury postępowania w awaryjnych sytuacjach,i - tu
                            ściąga - najczęściej jest tak:
                            "1.Jeśli w trakcie zajęć lub PO LEKCJACH zgłasza się po dziecko osoba inna niż
                            rodzic, nauczyciel ma obowiązek:
                            - skierować osobę do dyrektora szkoły celem wylegitymowania
                            - wychowawca klasy,lub osoba wyznaczona, nawiązuje kontakt telefoniczny z
                            rodzicem dziecka
                            - w przypadku potwierdzenia przez rodzica dziecko opuszcza szkołę
                            2.Jeśli rodzic nie potwierdzi tożsamości osoby zgłaszającej się,szkoła
                            zawiadamia policję".
                            A cóż robi nauczycielka w tej konkretnej sytuacji?Powierza NIE SWOJE dziecko
                            OBCEJ osobie bez powiadomienia rodzica.Przecież to podpada pod paragraf,a jej
                            godziny pracy guzik tu mają do rzeczy.
                            • asiaiwona_1 Re: Nie rozumiem was 15.01.09, 16:49
                              Skoro po zakończeniu lekcji nauczyciel nie odpowiada za dziecko to
                              co w sytuacji jak zadzwoni już dzwonek na koniec lekcji, czyli
                              nauczyciel zakończył opiekę nad dzieckiem, ale będzie jeszcze w
                              klasie i jakiemuś dziecku zdarzy się wypadek. Czyli, mam rozumieć,
                              że nauczyciel w tym momencie nie odpowiada za bezpieczeństwo
                              dziecka, bo było już po dzwonku, a on skończył już pracę? Nie
                              wierzę...
                              • kostruszka Re: Nie rozumiem was 15.01.09, 19:18
                                Jestem nauczycielką i ZAWSZE czekam do oporu, aż rodzic przyjdzie po dziecko np.
                                po wycieczce, jeśli jest zaznaczone, ze odbiera je osobiście. Nigdy też nie
                                "wydaję" dziecka obcej osobie. W takim wypadku dzwonię, wyjaśniam i żądam (to
                                właściwe słowo) smsa z potwierdzeniem i podpisem. Jeśli coś budzi mój niepokój,
                                dziecko zostaje ze mną i czekam do skutku na rodzica.

                                I nie chodzi tu o jakieś przepisy, umowy, regulacje w Statucie itp. - po prostu
                                spac bym nie mogła, gdybym miała jakieś wątpliwości, czy z dzieckiem jest
                                wszystko ok.

                                Wg mnie opisane zachowanie nauczycielki jest absolutnie niedopuszczalne i nie
                                chciałabym, aby taka sytuacja przytrafiła się mojemu dziecku.
                                • roksanaa22 Re: Nie rozumiem was 16.01.09, 20:28
                                  Ale dym się zrobiłwink
                                  Już pisze co i jak
                                  Pomieszczenie zerówki szkolnej jest "drzwi w dzrzwi" ze świetlicą
                                  szkolną.Więc Pani poświęciłaby jakieś 30 sekund na odprowadzenie
                                  dzieckawinkPrzed podjęciem pracy zgłosiłam Pani,że Marcel (o ile nikt
                                  tj rodzice ew dziadkowie nie odbierze dziecka) ma iść na świetlice i
                                  czekac na mnie.
                                  normalnie zajęcia kończą się o 15,30 więc to kwestia 10 min czekania
                                  na świetlicy.Wtedy Pani miala jakieś sprawy i chciała skończyć o
                                  15.Pani która odebrała syna powiedziała wychowawczyni,że zaprowadzi
                                  go do domu bo idzie do Lidla a to po drodze.Ale mnie w domu nie było
                                  więc kręcili sie w pobliżu.Tą panią znam o tyle co w szatni sie
                                  spotkałyśmy nieraz.Nie mialabym pretensji,tylko powinni zadzwonić i
                                  powiedzieć mi o tym.Ewentualnie przekazać na świetlicy-również
                                  kwestia chwili.Poszłabym wtedy do domu i czekała na dziecko w
                                  spokoju.A tak szok,że nie wiem gdzie dziecko.
                                  Pani(która odebrala) widziala,że jestem zła(choć podziękowałam jej
                                  za dobre chęci ale poprosilam żeby więcej tak nie robić chyba,że
                                  uzgodnimy) i następnego dnia rano powiedziała to Pani.
                                  Jak poszłam po Marcela(specjalnie fatygowałam kogoś żeby po mnie
                                  przyjechał do pracy żebym zdążyła do magicznej 15,30) i
                                  wychowawczyni natychmiast podeszla do mnie i przeprosiła.Wyraziłam
                                  sie jasno i stanowczo na ten temat.Określiłam w jakich sytuacjach
                                  ktoś inny niż rodzice może odbierać dziecko i tyle.Nie sądzę,żeby
                                  się odważyła zrobić coś takiego ponownie...
                                  • asia_i_p Re: Nie rozumiem was 17.01.09, 12:00
                                    Ale myślę, że jak masz czas i energię, to nie odpuszczaj jeszcze tej
                                    sprawy. Nie chodzi mi o dążenie do ukarania nauczycielki, ale o
                                    docieczenie, czy szkoła ma jednolite procedury na takie sytuacje i
                                    czy nie ma luki czasowej (np. między lekcjami a świetlicą), w której
                                    za dzieci nikt nie odpowiada. No i w razie czego trzeba byłoby
                                    nalegać na stworzenie takich procedur.
                                    Mnie jest problem trochę obcy, bo uczę w liceum, ale myślę, że
                                    oddział przedszkolny takie procedury musi mieć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka