Dodaj do ulubionych

Markowe i metkowe dzieci - szok:(

    • memphis90 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 12:38
      Odwiedziłam jakiś czas temu koleżankę- kupiła sobie nowy stół do kuchni, chciała
      się pochwalić, poszłam. Stół jak stół, ładny. Dopiero gdzieś tam w rozmowie
      padło, że kosztował 6 tyś- i wtedy ciarki mi przeszły po plecach (rany, 6 tyś na
      stół!!!). No, ale stać ich, to kupują. I tu wychodzi klasa człowieka, bo
      koleżanka nie biegała opowiadając "mam stół za 6 tyś firmy x czy y" tylko "mam
      nowy, fajny stół, przyjdzcie obejrzeć". Mogę zazdrościć im kasy, ale buractwa
      zarzucić im nie można. I o to chodzi. Licytowanie się markami czy cenami
      świadczy o buractwie. U nas w domu przez wiele lat z pieniędzmi było tak sobie,
      więc nie oszczędzaliśmy na rzeczach, w których liczyła się jakość i gotowi
      byliśmy zapłacić więcej za sprawdzoną markę (lepiej zapłacić raz więcej, niż
      kilka razy kupować bsujący się bubel). Co do reszty- metki nie miały znaczenia.
      I dalej nie liczy się dla mnie ile kosztują buty, byle były wygodne; niewazne,
      jaką metkę ma sweterek, byle nie zeszmacił się w praniu itd. Nie wydałabym
      kilku tyś złotych na torebkę, bo zwyczajnie szkoda byłoby mi na to kasy.
      Zakładając, że bym akurat miała kilkanaście stów na zbyciu, bo na razie nie
      mamwink Czy dorabiam ideologię do biedy? Nie, nie sądzę- doświadczyłam i wyjazdów
      na narty do Włoch, miałam wycieczki zagraniczne, miałam swojego konia, rodzice
      bez oporów kupiliby mi buty za kilka stów. Wiem, na co warto wydać kasę (np.
      lepsza szynka czy ser, wakacje za granicą, a nie w Polsce), a na co nie (metka
      dla samej metki).
      • lola211 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 13:07
        I za zachowanie z klasa uwazasz chwalenie sie stołem??

        Ja rozumiem, gdybys na zupelnie inna okolicznosc do niej wpadla i
        przy okazji zobaczyla ten stól, ale ona cie zaprosila, zeby sie nim
        pochwalic.I dziwnym przypadkiem oznajmila ile kosztowal..No to ja
        nijak tu klasy nie widze.
        • anik801 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 13:21
          A mnie kiedyś koleżanka zaprosiła żebym zobaczyła jej nowe dębowe
          meble za kupę kasy.W ogóle dziewczyna lubi się chwalić wszelkimi
          nowymi nabytkami.Byłam również z okazji inauguracji kominkawinkMieszka
          kilka domów dalej,a ja chodzę do niej sporadycznie-wiem,że jak wejdę
          to zacznie mi pokazywać nowe firanki,meble i sprzęty.Ja też robiłam
          remonty,kupowałam różne rzeczy,ale nie zapraszam z tego powodu
          rodziny i znajomych,by podziwiali moje kafelkiwinkNie obchodzi mnie za
          ile ktoś coś kupił i nie lubię jak ktoś zadaje mi pytanie"a ile to
          kosztowało?"
          • gryzelda71 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 13:30
            Znaczy,że jak powiem koleżance wpadnij zobaczyć jak urządziłam kuchnię to
            znaczy,ze jestem burakiem bez klasy?A jak zapyta ile to kosztowała to mam
            udawać,że nie dosłyszałam pytania?
            • anik801 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 13:35
              Można kogoś zaprosić w bardziej wyrafinowany sposóbwink Jak
              słyszę "cześć,przyjdź do mnie zobaczyć moje nowe meble za 20tyś" to
              dziwnie się czuję.Po co ta osoba mnie zaprasza?Tylko po,to żebym
              zachwycała się nowym nabytkiem?A najlepsze jest to,że niby tacy
              bogaci,a do herbaty paluszki na stół stawiająwinkNijak się mają te
              paluszki do tych dębowych mebli-psują wizerunekwink
              • gryzelda71 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 13:38
                A zaproszenie wpadnij oblukać moja nową kuchnię ujdzie?I co powinnam podać do
                tej herbaty(czy herbata sama w sobie nie psuje wizerunku?)
                • anik801 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 13:47
                  No nie-w kuchni jak najbardziej herbatka ujdziewink,a na wykwintnych
                  salonach podaje się wykwintne jedzeniewinkA tak serio-jak ja kogoś
                  zapraszam to podaję do herbaty coś więcej niż paluszki,pomimo
                  przebywania np.w kuchni.Chcę żeby ludzie przychodzili do mnie
                  dlatego,że się lubimy,a nie po to by licytować się tym,co kto ma i
                  za ile.Jeśli ktoś chce być wielką panią,to niech nią będzie w każdym
                  calu.Mam taką ciotkę-dom wielki,wszystko naj,naj.Ona ciągle siedzi u
                  kosmetyczki,ciągle ma problemy co ma kupić(bo wciąż jej czegoś
                  brakuje).Jak do niej przyjdziesz z wizytą(zapowiedzianą)to możesz
                  dostać tylko herbatę.I zawsze ten sam tekst"oj akurat ciasteczka mi
                  się skończyły".Bywam tam sporadycznie,ale wiem że jak sama nie
                  zakupię czegoś do herbaty to nie dostanę niczego.
                  • lola211 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 13:50
                    Od razu mi sie scena z Kogla- Mogla przypominasmile.
                  • gryzelda71 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 13:51
                    Uważasz,że jak kasiasta to za każdym razem powinna ciele na stół stawiać,bo
                    inaczej tyłek obsmarujesz?smile
                    • lola211 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 13:55
                      Mysle, ze do herbaty wystarczy po prostu ciasto.Niekoniecznie z
                      najdrozszej cukierni.
                      • gryzelda71 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 13:57
                        Lola,nie z najdroższej ujdzie?wink
            • lola211 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 13:44
              Jakos nie uwazam za szczyt dobrych manier zapraszac kogokolwiek, by
              obejrzal- meble kuchenne, kanape czy nowy telewizor.Czemu to na w
              ogole sluzyc?
              No i taki gosc zaproszony w celu, a jakze, pochwalenia gustu
              gospodarza, czesto czuje sie zobowiazany do zapytania o cene.I
              faktycznie wowczas trzeba by sie okreslic, ile to zl kosztowalo.Po
              co w ogole aranzowac takie sytaucje?


              Nie zapraszam nikogo w takim celu, najczesciej goscie przy okazji
              zobacza nowy nabytek i ewentualnie rozmowe zejdzie na ten
              temat.Kwestia ceny z reguly dotyczy sytuacji, gdy komus sie spodoba
              i planuje nabyc podobna rzecz.Choc najczesciej akurat w moim
              przypadku cena zakupionego mebla jest szokujaco niska i tym sie
              chwale- ze za grosze nabylam sliczna komode do renowacji.
              • mama_kotula Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 13:49
                Cytat
                Jakos nie uwazam za szczyt dobrych manier zapraszac kogokolwiek, by
                obejrzal- meble kuchenne, kanape czy nowy telewizor.Czemu to na w
                ogole sluzyc?


                Wyobraź sobie, że masz przyjaciółkę. I przyjaciółka właśnie urządza mieszkanie, bardzo się cieszy z tego powodu - bo generalnie urządzanie nowego mieszkania to przyjemna rzecz - i że chce się podzielić tą radością z tobą, jej najbliższą przyjaciólką. Zatem mówi: wpadnij, kochana, pokażę ci jaką mam fajną kuchnie, bo cholernie się cieszę.

                Cytat
                No i taki gosc zaproszony w celu, a jakze, pochwalenia gustu
                > gospodarza, czesto czuje sie zobowiazany do zapytania o cene.


                Poczucie "zobowiązania do zapytania o cenę" świadczy o kompleksach wg mnie. I mierzeniu innych własną miarą.
                • lola211 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 13:58
                  Takie wizyty zaliczam przy okazji urzadzania nowego mieszkania czy
                  domu znajomych.Nie zapraszamy sie specjalnie w ramach pokazu nowych
                  mebli kuchennych.

                  Poczucie "zobowiązania do zapytania o cenę" świadczy o kompleksach
                  wg mnie. I m
                  > ierzeniu innych własną miarą.

                  Mozliwe, ja tam nigdy nie pytam ile co kosztowalo.Ale ludziska
                  pytaja, co przy okazji takich spotkan slysze.


                  ----------------------------------------------

                  www.zobacz-uslysz-powiedz.pl/wychowanie_bez_przemocy.html
                  • nikki30 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 14:11
                    Lola takie wizyty nazywają się parapetówą, a ta w zasadzie robi się tylko razwinkI
                    nikt nie ma pretensji że podziwiają, chwalą i często pytają o cenę...
                    • lola211 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 14:33
                      Parapetówka ma uzasadnienie jak najbardziej, no ale jak sie ma do
                      tego zaproszenie kolezanki, zeby obejrzała stół?
                      • gryzelda71 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 14:41
                        Normalnie.Jak to w normalnych kontaktach koleżeńskich bywa.
                        • lola211 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 14:49
                          No to ja nie mam takich kolezanek.Zapraszamy sie na kawe, nie zas w
                          okazji zakupu czegokolwiek.
                          • gryzelda71 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 14:53
                            To żałuj,ze nie masz takich koleżanek,którym możesz powiedzieć patrz jaki fajny
                            stół kupiłam.I z tej okazji zaprosić je na kawę.
                            • lola211 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 14:56
                              Czego tu zalowac? Stól ma cieszyc MNIE , a opinia innych naprawde
                              jest mi obojetna.A na kawe umawiam sie bez okazji.
                              • gryzelda71 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 14:59
                                Kontaktów międzyludzkich.Ale człowiek ponoć nie tęskni za nieznanym.
                                • lola211 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 05.02.09, 11:54
                                  Zabrnelas.
                                  Jak napisalam, z kolezankami umawiam sie BEZ OKAZJI, skad zatem
                                  wniosek, ze cierpie na brak kontaktow z ludzmi?
              • gryzelda71 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 13:49
                Ale co nie tak,ze do koleżanki powiem,by ZOBACZYŁA MOJA KUCHNIĘ?Matko ja mam
                dziwnych znajomych.Nikt na siłę nie chwali,przyjdzie zobaczy pochwali jak mu się
                spodoba jak zechce zapyta o cenę i wykonawcę ,albo miejsce zakupu.A tu widzę ze
                trzeba bułkę przez bibułkę.
                • lola211 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 13:54
                  Gryzeldo- po prostu dla niektorych kupno mebli kuchennych nie jest
                  wydarzeniem tak wysokiej rangi, by az organizowac z tego tytułu
                  spotkania kolezenskie.
                  A ponoc to ja wlasnie wg forumowych ocen jestem snobem i
                  chwalipietatongue_out.
                  • gryzelda71 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 13:56
                    Ale mnie rozbawiłaś.Tym spotkaniem koleżeńskim z okazji.
                    • anik801 gryzelda 04.02.09, 14:02
                      Nie musisz zastawiać stołu,ale jakieś ciasto by się przydałowink Te
                      paluszki na cudnym dębowym stole- trochę jak wrzucenie herbatki
                      ekspresowej do filiżanki z chińskiej porcelanywinkAle to już nawet nie
                      o to chodz.Jeśli kogoś zapraszam,to nie jest to wizyta niespodziewana
                      (i akurat mam tylko paluszki),więc chyba można coś kupić lub upiec.
              • anik801 lola211 04.02.09, 13:55
                Też lubię kupować okazyjnie.Naprawdę można kupić super rzeczy za
                grosze.Mój mąż taką kuzynkę,która nie może znieść tego,że kupiłam
                coś fajnego za bezcen.Ona należy do tych "ach" i "och".Kiedyś
                kupiłam córce rower(prawie nówka)kosztował 45zł.Ona kupiła bardzo
                podobny(nowy)za 350zł.Stwierdziła,że na pewno dałam więcej,tylko nie
                chcę powiedzieć.Teraz wszyscy już wiedzą,że potrafię okazyjnie kupić
                i jeszcze na tym zarobić(jak mi już nie jest potrzebne).Jeśli ma się
                kasę to nie jest wyczyn ją wydać.Wyczyn to mieć coś fajnego,jak kasy
                brakwinkJa akurat nie kupuję z braku kasy,tylko z rozsądku.Po co 4
                latce,która dopiero uczy się jeździć rower za 500zł?Po,to żeby
                ludzie na wsi widzieli,że mnie stać?
                • gryzelda71 Re: lola211 04.02.09, 13:59
                  Fajnie kupić coś okazyjnie i fajnie kupić wówczas gdy ma się kaprys by mieć coś
                  już i natychmiast i nie płakać potem nad paragonem.
                  • in-ca Re: lola211 05.02.09, 09:13
                    Nie szkoda Wam czasu na kłótnie o dzieci-chwalipięty nowobogackich?
                    Przecież wiadomo, że wszyscy, którzy obnoszą się ze swoim bogactwem, czy w ogóle
                    obnoszą się z czymkolwiek to plebs, który o kulturze i klasie nawet w
                    błyszczącym pudełku nie słyszał...niech się obnoszą, co im w życiu zostało?
                    • 3.kris Re: lola211 07.02.09, 23:00
                      popieram
                      sama mam synka(10mies.), nie ubieramy się firmowo, szkoda kasy.
                      niektóre moje znajome młode matki prowadzą jakąś niezdrową rywalizację pt. 'kto
                      lepsze i firmowe ciuszki, ten lepszy'
                      moim zdaniem wynika to z kompleksów, które je przytłaczają, i chyba tylko
                      poprzez firmowe ubieranie się potrafią się dowartościować.
                      tacy ludzie są żałośni
                      żal mi ich
                      • agalubian Re: lola211 18.03.09, 16:07
                        Zdarzało mi się kupować ciuszki na bazarze, w sklepiku na osiedlu i
                        w H&M (pracuję w takim miejscu i w takich godzinach, że łatwiej mi w
                        potrzebie trafić do H&M niż na bazar), ciucholand też się trafiał,
                        no i co... no i nic. Ubranie ma być solidne, nie skurczyć się po
                        pierwszym praniu, dobrze służyć. Metki odpruwam, jeżeli uwierają
                        dziecko. Nie stwierdzam, żeby moje dzieciaki chwaliły się, że mają
                        takie-a-takie spodnie, ale też na szczęście nie słyszę, aby któreś
                        dziecko w szkole mówiło im: te spodnie z H&M to wieśniactwo, ja to
                        nic poniżej Yves Rocher nie zakładam... czy co tam jest na topie, bo
                        się nie znam...

                        Nic złego w tym nie ma, jeśli ktoś kupi fajny ciuch i się z niego
                        cieszy, ale jeśli tylko marki i ceny mu w głowie, to już jest
                        skrzywienie, szkoda jego umysłu.
                        • pade Re: lola211 19.03.09, 09:35
                          A czy czasem Yves Rocher to nie jest marka...kosmetyków?smile
                          • agalubian Re: lola211 19.03.09, 12:50
                            Hi hi, chyba tak. No bo ja nie lubię sobie zaśmiecać głowy takimi
                            bzdurkami. Dobry materiał, ładnie wygląda, dzieciak lubi nosić, nie
                            kurczy się i nie drze po tygodniu, znaczy udany zakup. Mogą być
                            różnice gustu, bo ja lubię stonowane i bez różnych takich
                            pstrokatych ozdóbek, a małe lubią jak są nadruki, hafty, literki,
                            kwiatki, wtedy jest pięknie. A kogo obchodzi metka?

                            Może to błoga nieświadomość, albo totalny tumiwisizm...
                            • agni71 Re: lola211 19.03.09, 16:21
                              Ale tak o wszystkim chcesz sie dowiadywac dopiero w praniu? Ja juz
                              wiem, ze np. dana firme kupie w ciemno i jakośc będzie dobra, z
                              innej niektóre rzeczy sa dobrej jakosci, inne do kitu, a jeszcze
                              innej w ogóle nie warto kupować, bo chłam. Na dotyk nie zawsze mozna
                              ocenic, jak sie dana rzecz będzie sprawować...
                              • agalubian Re: lola211 20.03.09, 11:42
                                Tak kompletnie w ciemno nie kupuję. Wiem, w której budce na bazarku
                                sprzedali mi byle co (nie ma jej już), a gdzie można kupić fajne
                                ubranka. Na H&M raczej nie narzekam, chociaż dla dziewczynek
                                strasznie wąskie bluzki sprzedają, dla córeczki wolę kupić gdzie
                                indziej. No i nie lubię połączenia czerwonego z różowym - typowe w
                                tym sklepie. A czasem kupię gdzieś po drodze, jak mi się coś
                                spodoba, i wtedy rzeczywiście jest eksperyment. Staram się rozsądnie
                                wybierać. Metka w każdym razie nie służy mi do tego żeby się nią
                                chwalić.
                                • osa551 Re: lola211 20.03.09, 12:46
                                  Ja niestety muszę stwierdzić, że ubranka dla dziewczynek H&M po prostu się
                                  rozłażą i spierają nawet w Jelpie (albo ja mam tak niszczycielskie dziecko).
                                  Mniej więcej od dwóch lat prawie nic w tym sklepie z tego powodu nie kupuję
                                  (kiedyś było lepiej) - przerzuciłam się na inne sklepy. Fakt jest taki jak
                                  napisała jedna z forumowiczek - chodzę do konkretnego sklepu danej firmy - mam
                                  zwykle gwarancję, że ubranka będą dobrej jakości skoro poprzednie z tego sklepu
                                  były ok.
                                  • agni71 Re: H&M jakość 20.03.09, 12:57
                                    ja sie wlasnie jakies dwa lata temu zraziłam i obraziłam na H&M, bo
                                    jakośc i wzornictwo wydawaly mi sie tam coraz gorsze. A ostatnio sie
                                    przeprosiłam i stwierdzam z przyjemnościa, że znowu da sie tam kupic
                                    rzeczy ładne i dobrej jakości. Tylko ceny podnieśli sad
                                    Ale zajrzyj - mozesz sie milo zdziwić.
                                    ja z kolei w kappahl ostatnio prawie nic nie kupuję, bo mi i jakośc
                                    i wzornictwo nie odpowiada.
                                    A co do prania, to akurat jelp taki bardzo delikatny nie jest.
                                    ja uzywałam Loveli i miałam duzo lepsze efekty, a ostatnio kupiłam
                                    niemiecki proszek i musze powiedzieć, że świetnie pierze. Tylko
                                    chyba mi uczula jedna z córek i pewnie wrócę do Loveli jednak....
                                    • osa551 Re: H&M jakość 20.03.09, 16:31
                                      Ja się przerzuciłam na Next i Mexx. Tam są przeceny o ok 50% i na tych
                                      przecenach kupuję ubrania dla dzieci taniej niż w H&M (w którym de facto nie ma
                                      przecen ubrań dla dzieci). Dla młodszego kupuję tez w Mothercare na przecenie.

                                      Ponieważ nie mam czasu chodzić po sklepach - zwykle biorę sobie wolne 2 dni raz
                                      na pół roku i w trakcie przecen załatwiam wszystkie zakupy dla dzieci.
    • smerfetka8801 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 19.03.09, 13:04
      jak ja nie lubię takich ludzi i dzieci.niestety jest to powszechne.
      zawsze odczucie zazdrości było mi obce. nie jestem sknerą ale zawsze cieszyło
      mnie jak udało mi się kupić coś co nie szokowało ceną za to ja wyglądałam w
      tym...szokująco dobrze.
      poza tym ja patrzę an to czy ludzie są czyści i schludni.
      uwierzcie kobitki ale już myślę jak wychować dziecko by miało poczucie własnej
      wartości i własnego stylu bez względu an to na co nas będzie stać i jeśli będzie
      nas stać na więcej by nie była próżna i głupia...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka