Dodaj do ulubionych

Markowe i metkowe dzieci - szok:(

23.01.09, 00:21
Postanowiłam napisać tutaj,.bo sporo emam,.to kobiety zamożne
(tak twierdzą)i podejrzewam,że ich znajomym również nie brakuje
pieniędzy (mam nadzieję,że jestem w błędziewink
Chciałabym też poznać opinię dziewczyn mniej zamożnych.
Acha,nie dyskutujcie ile trzeba mieć kasy,aby być "zamożnym"
inteligentne z Was babki i mam nadzieję,że wiecie o co mi chodzismile

Przez 3 dni gościliśmy 2 dzieci - Michał lat 9 i Kasia lat prawie 6.
Rodzice tych dzieci zarabiają od jakiegoś czasu dobre pieniądze
i nie zadają się z "biedotą". My należymy do tych gorszych,.bo nie
jeździmy co roku na narty do Włoch i kupujemy ubrania w H&M.
Ich syn jest kalką swoich rodziców, niestetysad
Byłam zszokowana jego tekstami,zacytuję kilka:
- pytam się Kasi jakie ma koleżanki w przedszkolu i którą lubi
najbardziej. Kasia powiedziała tylko imię,a Michał dodał:
"tata Ani jest dyrektorem w Certinie,to te drogie zegarki".
- Kasia jest duża jak na swój wiek i jest prawie tak wysoka jak
Lenka (2 lata starsza). Mówię:"pewnie Kasia i Lena noszą ten sam
rozmiar ubranek", Michał zaczął sprawdzać na metce przy bluzeczce,
ale metka była wycięta i Michałek skomentował: "nie ma metki,
ale to jest bluzka Benetton, zobacz jest napisane na bluzce
z przodu.
- mojego męża zapytał czy jego (męża)zegarek jest dobrej marki
i ile kosztował,bo jego tata,to ma zegarek za 5 tys.
- mąż jechał w delegację i miał spać w hotelu i Michał się pyta:
"ile gwiazdek ma ten hotel,bo ostatnio byłem w takim wypasionym
czterogwiazdkowym.Tata mówił,że ten hotel jest jak 5-gwiazdkowy,
ale nie ma basenu stąd tylko 4 gwiazdki.
- zapytany o wyjazd na narty zaczął opowiadać jakiej marki i
w jakiej cenie kupi buty i narty.
- rozmawialiśmy o kanałach z bajkami (z moją mamą,której nie zna)
i wtrącił,że on u siebie w pokoju ma telewizję N. Jest lepsza niż
cyfrowa,bo można przewijać (użył fachowej nazwy)

Dodatkowo było opowiadanie,że tata będzie mieć nowy samochód,
który będzie miał coś tam coś tam,.bo to jest nowy wypasiony model.
Dowiedzieliśmy się jakie telefony i ipody mają jego rodzice i
jakie mama kupuje buty i że tata ma garnitury od Hugo Bossa.
Mówił tylko o tych metkach,.markach,.cenach itd. Na szczęście
(dla mnie,bo nie dla niego)cały dzień siedział przed telewizorem,
grał na swoim prs-ie czy rps-ie oczywiście super wypasionym i
drogim (wymienił cenę). Grał też w gry na naszym komputerze,ale
stwierdził,że to bardzo stary komputer, a on ma dużo lepszy.
Męczył się biduleksad
Takie wzorce i wartości przekazują mu rodzice - jesteś lepszy,bo
masz kasę i firmowe rzeczy. Załamkasad

Znacie takie dzieci? A może któraś emama ma takie dziecko,.choć
wątpię,że powie to na forumsmile
A może to ja,jako ten "bidus" nie rozumiem,co jest w życiu najważniejsze?
Dodam,że mamy dobrą sytuację finansową,ale nie
rozmawiamy o pieniądzach,cenach i markach. Lena nie ma zielonego pojęcia
jakiej firmy nosi ubrania! Najważniejsze,że są ładne.
Ja to chyba niedzisiejsza jestem.....
Obserwuj wątek
    • edycia274 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 00:29
      A mnie to przestało dziwić, pełno takich rodziców i dzieci. pieniądze
      przesłaniają inne ważne rzeczy. Dla nich to normalka. Znam rodzeństwo takie,
      maja 23, i 22 lata, ojciec dyrektor znanej firmy, ich nie uczono co miłość, co
      to szacunek itd tylko uczono ich jak zarabiać pieniądze, zadawania sie tylko z
      bogaczami.
      • adsa_21 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 08:13
        moja szefowa taka jest. Niewazne co i jak wyglada byleby mialo
        znaczek krokodylka z Lacoste albo hugo bossa'abig_grin
        • memphis90 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 11:45
          He, he, a zna dowcip o śpiworze Lacoste?
        • clk Co do Lacoste 23.03.09, 11:05
          To tylko u nas taki szpan, w Anglii w styczniu kupilam buty Lacoste,
          normalnie w sklepie, 30funtow, zaden szpan...
          • osa551 Re: Co do Lacoste 23.03.09, 11:29
            E tam, sportowe buty Lacoste można kupić w Royal Collection za 250 zł.
    • topola2005 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 00:30
      Trafiłaś dziś z tematem w moje myśli. Właśnie dziś o tym myslałam, po rozmowie z
      kuzynką, która szuka ciuchów dla swojej 13-latki, na nowe jej nie stać, to
      przynajmniej używane - byle z metką... - "no bo żeby się nie czuła gorsza itd
      itp" , sama nie wiem, ja będę starała się tłumaczyć mojej córze, że ważniejsza
      jest oryginalność niż metka, ale to czas pokaże co mi z tego wyjdzie wink - ja na
      szczęście jestem zupełnie uodporniona na "pęd tłumu"
      a a'propo chłopaczka o którym piszesz, to wypisz wymaluj synalek mojej byłej
      szefowej - chodzący koszmar , brrrr
      • jowita771 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 06:13
        > ja będę starała się tłumaczyć mojej córze, że ważniejsza
        > jest oryginalność niż metka

        Nie zdziw się, kiedy się okaże, że Twoja córka rozumie co innego pod pojęciem
        "oryginalność". Kilkanaście lat temu miałam koleżankę, której rodzice byli nie
        byli bogaci. Dziewczyna starała się ładnie ubierać i zawsze coś interesującego
        skleciła. Potem poznała chłopaka, który lubił metki i zaczął dziewczynie tez
        kupować jakieś ciuszki. I koleżanka zaczęła opowiadać, jakie to ma oryginalne
        ubrania. "Oryginalne" to znaczy dla niektórych kupione w sklepie firmowym, nie
        podróbka. Najlepszy tekst puścił do tej mojej koleżanki ten jej ometkowany
        chłopak: bluza - ileśtam, spodnie, zegarek. Podliczył - jesteś teraz warta
        jakieś dwa tysiące (kilkanaście lat temu, więc trochę więcej było warta niż
        obecnie dwa tysiące).
    • aneta_mil Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 00:32
      Rozumiem, rozumiem. Kiedyś mnie zszokował młody sąsiad (lat ok 14, ale
      inteligentny inaczej), że chciałby być BOGATY. Młody lubił szpan i naciągał
      mamusię na markowe rzeczy i różne głupoty. Mamusia też lubiła odblask i tipsy
      jak u małpy, a np w lodówce chlew, aż mnie zatkał powiew i brud. Niestety,
      ludzie hodują dzieciaki na pokaz, bez więzi czy zasad. Kasa, pani ważna.
      Przyznam, że "twoje" towarzystwo fascynujące.
      • croyance Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 11:58
        Nie no, ja rozumiem, ze ktos chce byc BOGATY. BOGACTWO to fajna
        rzecz, ale IMHO wtedy, kiedy daje czlowiekowi wolnosc i swobode big_grin
        a nie wiezi w markach, ze potem czlowiek na spacer pojsc nie moze,
        bo sie buty zniszcza.
    • pyzunia2007 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 00:33
      kurde to Ja i moje diecko to biedota bo kupuję mu ubrania w smyku i
      rekidsiesmilea tak na poważnie to nie znam takich dzieci i mam nadzieję
      ze moje takie nie będzie,od nas sie napewno tego nie nauczy
      • mamaemmy Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 00:44
        no w smyku akurat ubrania nietanie a jakos taka sobie..

        Ale to nie o tym miało byc.
        Mam takiego osobnika w bliskim otoczeniu,lat 7,wszystko przelicza na kase,patrzy
        na metki,ale z tego co wiem od jego mamy to wiele chłopców tak ma z jego klasy..
        Czasem-przynajmniej w tym przypadku o którym pisze-jest to dowartosciowanie sie
        dziecka przez takie podejscie..Ale w sumie wiekszosc dzieci w tym wieku
        potrzebuje dowartosciowania...
      • blaszana_baba_jaga Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 09:25
        a ja to chodząca patologia.. jak tam kupuję to tylko na wyprzedażach big_grin
        • rota_9 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 10:16
          no co ty?! Ja kupuję w ciucholandach. Może za wyjątkiem majtek i butów.
          • echtom Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 17:01
            I stanikówsmile W tym jednym wypadku pozwalam sobie na szaleństwo i od kilku lat
            kupuję w Triumphie. Buty w w markecie, majtki na rynku, a resztę w ciucholandzie.
        • alanta1 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 12:22
          Patologią to jest kopiowanie od kogoś sygnaturki bez spytana o zgodę ;-P
    • fajka7 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 00:43
      Rozroznilabym jednak 2 kwestie - zaopatrywanie sie w drogie rzeczy
      czy korzystanie z drogich uslug od obnoszenia sie z tym. To nie
      zawsze idzie w parze.
      Nie dla kazdego wystarczy, ze ubrania sa ladne, moze tez liczyc sie
      fakt, ze sa rewelacyjne gatunkowo i niezniszczalne, a wtedy czesto
      sa drogie i pochodza z jakiejs tam znanej w tym czy innym kraju
      bardziej firmy.
      Z opisu wynika, ze trafilas rzeczywiscie na zamoznych gosci, ale
      troche zalatuje mi tu krytyka samego faktu, ze stac ich na wiecej
      niz Was. A uwazam, ze takie zachowanie byloby rownie niesmaczne w
      odbiorze, gdyby klienci H&M chwalili sie odbiorcom PCK, dla ktorych
      HM jest wypasiona marka.
      Bo telewizja N jest rzeczywiscie bardzo fajna smile
    • lubie.garfielda Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 01:06
      Mam znajomą która patrzy się bardziej na fukcjonalność ciuchów. A że
      jest przy pieniądzach to kupuje markowe. Jednak była szczerze
      zaskoczona jak syn około 10 lat stwierdził że czuje się niefajnie
      jak nie ma na sobie orginalnych ciuchów. Była niemile zaskoczona, że
      mały jest snobem.
    • gacusia1 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 01:10
      Nic a nic mnie nie rusza takie gadanie. Nie szokuje mnie tym
      bardziej. Chlopczyk,widac rezolutny i zna sie na rzeczy. Bardzo
      dobrze,ze wie co to sa DOBRE rzeczy i DROGIE rzeczy. Narazie ma do
      tego prawo,bo rodzice mu zapewniaja swietny byt i TO IM SIE CHWALI.
      Czy to,ze wole kupic cos firmy Camus Crew albo Gap albo Nike niz np.
      buty firmy "krzak",t-shirt firmy "krzak II" to swiadczy,ze jestem
      jakas INNA? Czy to,ze ucze moje dzieci,ze zabawki LEGO,DUPLO,FISHER
      PRICE sa lepsze,trwalsze i NISTETY drozsze,niz firmy "ZABAWKAA" jest
      czyms zlym? Niestety,tak juz jest ze markowe rzeczy sa po prostu
      lepszej jakosci niz te niemarkowe. Dobre firmy nie pozwola sobie na
      zepsucie wizerunku tandeta. Nie przecze absolutnie,ze TANIE rzeczy
      tez moga byc naprawde swietnej jakosci,tylko ile trzeba sie
      wczesniej "naciac",zeby na te SWIETNA TANIA rzecz trafic???
      • mama_kotula Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 01:23
        Wiesz, naprawdę bogaci ludzie jeśli posiadają chociaż cień klasy, nie obnoszą się ze swoją zamożnością. Znaczy - traktują tę markę i droższą jakość jako coś zupełnie normalnego.

        To, co opisała Anetuchap to dla mnie typowe zachowanie tzw. nowobogackich, co ich za młodu bieda w dupę gryzła i żal tę dupkę okrutnie ściskał, że nie było stać na zegarek za 2k, więc teraz sobie odbijają na zasadzie "patrzcie ludzie, mnie, Jasia Kowalskiego teraz stać na wypasiony markowy zegarek, taki cool jestem". I szczają w gacie z samozadowolenia, jak ktoś zauważy że garniturek od Hugo Bossa - podczas gdy osoby bogate z klasą noszą tego Hugo Bossa jak flanelową piżamę, nie przywiązując większej wagi do tego, czy gawiedź patrzy, czy nie.

        Moje dzieci też wiedzą, że markowe klocki to dobre klocki, bezbłędnie odróżnią LEGO od rozmaitych podróbek, natomiast to jest chyba jedyna marka jaką znają. O przepraszam, jeszcze Fisher Price. I co? No i wiedzą, że to jest dobrej jakości i że jest droższe niż chiński shit. Ale nie przyszłoby im do głowy wpaść do kogoś i lustrować wzrokiem mieszkania w poszukiwaniu logos.

        Chłopczyk dla mnie absolutnie nie rezolutny. Zmanierowany. Powiela priorytety rodziców i tyle.
        • majenkir Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 03:28
          mama_kotula napisała:
          > To, co opisała Anetuchap to dla mnie typowe zachowanie tzw.
          nowobogackich, co ich za młodu bieda w dupę gryzła i żal tę dupkę
          okrutnie ściskał,

          Nie przesadzaj. Mowa tu jest o 9-letnim dzieciaku....
          • mama_kotula Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 07:38
            majenkir napisała:
            > Nie przesadzaj. Mowa tu jest o 9-letnim dzieciaku....

            Zgoda, tylko ten "dzieciak" powiela zachowania rodziców, bo wierz mi - przeciętny 9-latek nie ma bladego pojęcia (i w ogóle się tym nie interesuje, prawdę mówiąc) ile kosztuje zegarek jego ojca bądź jakiej marki tenże ojciec nosi garnitury. Plus cała cenowa otoczka wokół tego.
            • moofka Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 08:17
              mama_kotula napisała:

              > majenkir napisała:
              > > Nie przesadzaj. Mowa tu jest o 9-letnim dzieciaku....
              >
              > Zgoda, tylko ten "dzieciak" powiela zachowania rodziców, bo wierz mi - przecięt
              > ny 9-latek nie ma bladego pojęcia (i w ogóle się tym nie interesuje, prawdę mów
              > iąc) ile kosztuje zegarek jego ojca bądź jakiej marki tenże ojciec nosi garnitu
              > ry. Plus cała cenowa otoczka wokół tego.
              >
              >
              _________

              te tak mysle
              nie szokuje mnie ze male dziecko woli lego czy hotlilsy od bazarka
              natomiast to w czym lepsze jest to co ojciec na dupe wciaga to musial juz
              slyszec od doroslych i to w tonie dokladnie takim, jak przekazuje
              sama nie znam takich dzieci
              mam za to pare takich znajomych, dziwi mnie to o tyle, ze raczej na kasie nie spia
              za to sa gotowi wydac cala wyplate na dzieciecy wozek czy materac
              i dobrze - niech kazdy placi za jakosc jaka mu pasuje
              ale jak gadaja o tym bez konca firma taka czy sraka
              to jest nudne i meczace ;/
              tym bardziej ze ja kiedy moge wydac mniej niz wiecej to wole te opcje wink
            • lola211 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 13:15
              >powiela zachowania rodziców

              Wg mnie natomiast tylko i wylacznie przekazuje informacje jakie
              uzyskal od rodzicow.Skoro slyszal od ojca ile zegarek kosztuje,
              jakie garnitury nosi, to i mu sie zakodowalo.Co wcale nie znaczy, ze
              przywiazuje do tego nadmierna wage.
              przecięt
              > ny 9-latek nie ma bladego pojęcia (i w ogóle się tym nie
              interesuje, prawdę mów
              > iąc) ile kosztuje zegarek jego ojca

              Poniewaz przecietny 9 latek ma ojca, ktory na przegubie nosi
              czasomierz za gora 200 zl.

              Ja sama czasem informuje corke, co ile jest warte, tylko dlatego
              zeby zdała sbie sprawe, iz trzeba uwazac, by tego nie zniszczyc, nie
              zgubic, nie brac do zabawy.
              • mama_kotula Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 13:29
                Cytat
                Poniewaz przecietny 9 latek ma ojca, ktory na przegubie nosi
                czasomierz za gora 200 zl.


                No i?
                Co chcesz przez to powiedzieć?
                Że o czasomierzach za 200 się nie informuje znajomych, a o takich za 5000 to już
                trzeba?

                > Ja sama czasem informuje corke, co ile jest warte, tylko dlatego
                > zeby zdała sbie sprawe, iz trzeba uwazac, by tego nie zniszczyc, nie zgubic,
                nie brac do zabawy.

                No, ja też mówię. "Sorry, synu, to jest MÓJ iPhone, potrzebuję go do testowania
                na nim programów i nie zastąpi mi go żadna z moich komórek, jak się zniszczy to
                w tym miesiącu nie mam przewidzianego w budżecie nowego, bo jest bardzo drogą
                zabawką. Więc łapy precz od niego, bo będę gryźć."

                Z naciskiem na to, że to mi jest POTRZEBNE i że będę strasznie wściekła, jak to
                się zniszczy.

                Syn, o dziwo, rozumie, mimo, że nie zdaje sobie sprawy, że za cenę tej zabawki
                mogę opłacić 2-miesięczne czesne w przedszkolu.
                Ale może to dlatego, że ja uczulam dzieci na to, aby nie niszczyć różnych
                rzeczy, niezależnie od ich wartości.
                • lola211 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 13:44
                  > Że o czasomierzach za 200 się nie informuje znajomych, a o takich
                  za 5000 to ju
                  > ż
                  > trzeba?

                  Niekoniecznie trzeba, ale jesli ma sie zegarek za 200 zl to nikt o
                  nim w domu rozprawiac nie bedzie, bo i o czym? Natomiast jesli sie
                  nabylo dobrej jakosci zegarek to chocby z rozmowy doroslych o tym
                  dziecko uzyska informacje jakiej marki i za ile tato ma zegarek, tak
                  mimochodem.
                  Sa ludzie kolekcjonujacy zegarki, przyblizajacy te pasje wlasnym
                  dzieciom i jako znawcy nie beda sie upierac, ze zegarek za 2 stowy
                  to to samo co za 6 tysiecy.
                  A dzieci w swojej szczerosci, calkiej bez zlych intencji,pozniej
                  zapytaja kolege taty, jaki to on akurat zegarek posiada.Ot tak po
                  prostu.

                  > Syn, o dziwo, rozumie, mimo, że nie zdaje sobie sprawy,

                  Mowimy o dzieciach w wieku szkolnym, nie przedszkolakach- jednak
                  wiedza i rozumieja juz wiecej.

                  > Ale może to dlatego, że ja uczulam dzieci na to, aby nie niszczyć
                  różnych
                  > rzeczy, niezależnie od ich wartości.

                  Niszczyc to jedno, a uzywac - drugie.O ile pozwole dziecku na zabawe
                  moja srebrna bizuteria za stówe, to juz odmowie wydanie do tego celu
                  broszki z czarna perła, argumentujac nie potrzebą, tylko cena.
                  • mama_kotula Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 14:06
                    Cytat
                    Niekoniecznie trzeba, ale jesli ma sie zegarek za 200 zl to nikt o
                    nim w domu rozprawiac nie bedzie, bo i o czym? Natomiast jesli sie
                    nabylo dobrej jakosci zegarek to chocby z rozmowy doroslych o tym
                    dziecko uzyska informacje jakiej marki i za ile tato ma zegarek, tak
                    mimochodem.


                    Cholera, że też ja się mimochodem nie dowiedziałam, za ile moja matka kupiła samochód, a widzę się z nią codziennie... tongue_out
                    Nawiasem mówiąc, o zakupie samochodu moja mać powiedziała mi między narzekaniem na zwiędłą pietruszkę na straganie a opowieścią o tańcu z gwiazdami, ot tak po prostu rzuciła, burżujka jedna big_grinbig_grinbig_grin.

                    Cytat
                    > Sa ludzie kolekcjonujacy zegarki, przyblizajacy te pasje wlasnym
                    > dzieciom i jako znawcy nie beda sie upierac, ze zegarek za 2 stowy
                    > to to samo co za 6 tysiecy.


                    Ale nikt się nie upiera, że to jest to samo - gdzie to wyczytałaś?

                    Widzisz Lola, masz sporo racji. Natomiast nadal będę twierdzić do znudzenia, że jeśli dzieciak w co drugim zdaniu uprawia product placement i wypytuje znajomych swoich rodziców o marki ich zegarków, telewizorów, telefonów (ok, jestem w stanie dopuścić jedno, dwa pytania - załóżmy że młodziak akurat się interesuje komórkami i pyta z czystej ciekawości itp.), tudzież informuje jakiej marki matka nosi obuwie (9-letni chłopiec zdający sobie sprawę z tego, jakie matka buty nosi i za ile to dla mnie cyrkowy hardkor, albo jakaś nerwica natręctw) - to normalne to nie jest.
                    Nikt nie napisał, że dziecko pyta w złych intencjach. Ale o ile jedno pytanie będzie wynikać z ciekawości, o tyle 20 kolejnych może wskazywać na to, że kasa i marka to w domu tematy przewodnie uczynione guru.
                    • lola211 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 19:51
                      że kasa i
                      > marka to w domu tematy przewodnie uczynione guru.

                      No i w sumie co z tego? Kazdy ma inny sposob na zycie. Jeden bedzie
                      luksusy ostentacyjnie olewał, a drugi bedzie niewolnikiem
                      marek.Jesli im z tym dobrze, to o co chodzi? Oczywiscie, w zamysle-
                      to tacy glupi ludzie, nie to co cala reszta(zwlaszcza emam) ,
                      wiedzaca co sie w zyciu naprawde liczy.Im kto biedniejszy tym
                      bardziej bedzie wszem takie bajki snuł.Na tym forum nie od dzis
                      wiadomo, ze pieniadze w ogole w zyciu sie nie licza..Coz , net
                      zniesie wszystko.
                      • mama_kotula Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 20:18
                        Cytat> No i w sumie co z tego?

                        Nic z tego, przecież nikt nie będzie ich nawracał na Jedyną Słuszną Drogę.
                        Pogada się, pogada, wyrazi opinię, zerwie kontakt, bo mnie osobiście nudzi
                        towarzystwo nie mówiące niemalże o niczym innym, tylko o zakupach, markach i
                        pieniądzach. Co nie znaczy, że nie mogę temu towarzystwu dupy na forum obsmarować suspicious



                        Nie uważam że pieniądze są w życiu mało ważne, bo ważne są ku...ko i nie sądzę,
                        aby ktokolwiek miał co do tego wątpliwości (a jak twierdzi, że nie są, to wg
                        mnie albo a) dorabia ideologię do biedy, albo b) kłamie).
                        Są ważne, ale jak się stają bogiem, to ludzie durnieją. Durnych ludzi nie lubię
                        - tyle.
                    • e_r_i_n Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 01.02.09, 14:28
                      No więc właśnie - porównanie komórki, tego, czy ktoś ma PS 2 czy 3,
                      sprawdzenie tego, jakieś wnętrzności ma komputer - ok, przyjmuję, że
                      to są rzeczy, którymi interesować się może dziecko w wieku szkolnym.
                      Przychylam się jednak do zdania Kotuli, że dzieciaki mało obchodzi
                      czasomierz ojca czy buty matki. I nawet jesli gdzieś tam o tym
                      usłyszy, to raczej nie trąbi o tym na spotkaniach z dzieciakami czy
                      innymi dorosłymi.
                      BTW niebardzo wiem, przy jakiej szczegolnej okazji dziecko moze
                      chlonac taka wiedze - pewnie o cenie i marce nowego nabytku mowi sie
                      raz, informujac/wspolnie decydujac o zakupie. Nie robi sie chyba
                      regularnych podsumowan stanu posiadania, zeby sie dziecku te dane
                      mogly wdrukwoac?
                      • lola211 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 01.02.09, 16:24
                        że dzieciaki mało obchodzi
                        > czasomierz ojca czy buty matki.

                        No moja córke akurat moje buty bardzo interesuja, bo je nosi po
                        domu, im wyzszy obcas tym lepiejsmile.I zawsze jej powtarzam, ze buty
                        musza byc porzadne, ze skory, dobrej firmy, zeby w niej zaszczepic
                        umilowanie jakosci i piekna,dobry gust.
                        • e_r_i_n Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 01.02.09, 17:13
                          Ok, dziewczynka w wieku lat kilkunastu się juz interesuje butami
                          matki smile
                          Ale chlopiec w wieku lat 9 - watpie smile
                  • memphis90 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 11:58
                    > Niekoniecznie trzeba, ale jesli ma sie zegarek za 200 zl to nikt o
                    > nim w domu rozprawiac nie bedzie, bo i o czym?
                    Na przykład o tym, że mój świetny zagarek w dzień pokazuje słoneczko, a w nocy-
                    gwiazdki. I to jest rzecz fascynująca dziecko, a nie logo. Mam machać młodej
                    przed twarzą piórem z gwiazdką i opowiadać, jakie mamusia ma drogi sprzęt
                    piśmienniczy i ile kosztował?

                    Natomiast jesli sie
                    > nabylo dobrej jakosci zegarek
                    Ale mój zegarek JEST b. dobrej jakości. Kosztował 150zł. Od ilu złotych zaczyna
                    się dobra jakość? Od 5 tyś?
                    • lola211 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 12:11
                      Mam machać młodej
                      > przed twarzą piórem z gwiazdką i opowiadać, jakie mamusia ma drogi
                      sprzęt
                      > piśmienniczy i ile kosztował?

                      Jako ze moj facet kolekcjonuje piora, przy okazji zakupu egzemplarza
                      dla córki przedstawil jej swoja kolekcje, powiedzial kilka slow na
                      temat kazdego, w tym jaka jest ich cena i dlaczego akurat to
                      kosztuje 5 razy wiecej niz inne.Taka lekcja na temat.Nie trzeba
                      dziecku machac przed nosem i szafowac tylko i wyłacznie cena.

                      Twoj zegarek co najwyzej dokladnie wskazuje czas.Ale z pewnoscia
                      nie jest wykonany z jakosciowych materialow.
              • babcia47 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 01.02.09, 16:47
                pytanie czysto techniczne: czy ten zegarek za 200,- pokazuje inną
                godzinę niż ten za 5000,-? abstrachuję tu od mozliwosci nurkowania w
                nim na wielkie głębokosci bo tych "nurków" jakos aż tak wielu nie ma
                a i wygląd jest kwestią gustu..widywałam "koszmarki" za ciężkie
                pieniądze..
                • lola211 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 01.02.09, 18:30
                  No tak, maluchem tez sie do celu dojedzie, dlaczego wiec ludzie
                  wola kupowac i posiadac lepsze i drozsze autasmile? Tyle odnosnie
                  zegarkow i ich funkcjonalnosci.
                  • gryzelda71 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 02.02.09, 20:44
                    lola211 napisała:

                    > No tak, maluchem tez sie do celu dojedzie, dlaczego wiec ludzie
                    > wola kupowac i posiadac lepsze i drozsze autasmile

                    Bo cenią wygodę i bezpieczeństwo?
                    • lola211 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 03.02.09, 18:40
                      A w przypadku zegarkow cenia styl, klase, jakosc, estetyke.
                      • gryzelda71 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 09:53
                        Wiem tacy esteci(nie zawsze,ale czasem).Jednak porównanie zegarka do samochodu
                        nietrafione.
                        • lola211 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 10:21
                          IMo trafione jak najbardziej.Wniosek jest jeden- nie tylko
                          funkcjonalnosc sie liczy.
                          • gryzelda71 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 10:31
                            Hmmm w stosunku do auta jak najbardziej.
                      • memphis90 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 12:02
                        W zasadzie styl i estetyka podróby z bazaru będzie taka sama... A jakość
                        niekoniecznie musi kosztować 5 tyś, nie oszukujmy się. Pewnie, dobrego zagarka
                        za 10zł z gazetą się nie kupi, ale już za kilkadziesiąt-kilkaset złotych- jak
                        najbardziej.
        • erba Kotula, z klawiatury mi wyjęłaś n/t 23.01.09, 09:46

        • jusytka Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 01.02.09, 15:21
          mama_kotula napisała:

          >Wiesz, naprawdę bogaci ludzie jeśli posiadają chociaż cień klasy, nie obnoszą
          się ze swoją zamożnością. Znaczy - traktują tę markę i droższą jakość jako coś
          zupełnie normalnego.

          Otóż to wink
          Takie obnoszenie się świadczy najczęściej o kompleksach, taki krzyk: Nie jestem
          gorszy od innych!
          Pytanie, co to jest obnoszenie się? Sam fakt, że ktoś kupuje sobie i dzieciom
          firmowe ciuchy, na które go stać - to za mało. Obnoszenie się to właśnie opisane
          przez autorkę wątku zachowanie tego chłopca, dorośli też czasem zachowują się
          podobnie, ale w ciut bardziej "zakamuflowany" sposóbwink
          Najczęściej są to ludzie, którzy szybko i łatwo się dorobili lub też tacy,
          którzy byli gnojeni w dzieciństwie przez rodziców lub rodzica.
      • kali_pso Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 08:26

        Chlopczyk,widac rezolutny i zna sie na rzeczy


        Rezolutny? Mnie się to słowo raczej kojarzy z byciem bystrzachą, co
        to znajdzie się w każdej sytuacji i na wszystko ma swoja odpowiedz-
        niekoniecznie z kimś kto rzuca markami garniturów i zegarkówwinkP
      • croyance Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 11:44
        Rezolutny to by byl, jakby powiedzial: a ojciec tej Kasi, to jest
        profesorem na UG i wlasnie dostal nagrode PAN-u za ksiazke o
        przemianach spolecznych big_grin
        • croyance Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 11:44
          Co, z kolei, jest innym rodzajem snobizmu, ale jakos mniej by mnie
          razilo mimo wszystko.
      • memphis90 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 04.02.09, 11:52
        Wiesz, wystarczy dowolny ciuch dotknąć, zmiąć w palcach, powąchać- od razu
        wiadomo czy bawełna jest dobrej jakości, czy się nie zeszmaci w praniu, czy się
        nie gniecie, po zapachu- czy nie farbuje w praniu. Nie trzeba do tego metekuncertain
        Nie wiem, co dla Ciebie jest markowe- ja kupuję i na bazarkach, na giełdzie
        odzieżowej, w Orsay'u, cośtam mam z Zary (choć tu jakość często jest kiepska)- i
        nie zauważyłam jakichś większych różnic w jakości, trzeba tylko odpowiednio
        wybrać. Za to kiedy szukaliśmy dla męża smokingu weszliśmy do kilku "markowych"
        (czyli drogich i znanych) salonów- i jakość tego, co proponowali była wręcz
        żenująca.
    • angazetka Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 01:23
      Tia, znam to skądś, acz nie w takim natężeniu... Obserwuję
      małoletniego brata ciotecznego, lat 9, z rodziny niebogatej - tylko
      kasa się dla młodego liczy. Pomoże w domu tylko za wynagrodzeniem. Z
      mojej komórki się nabija, bo stary model. Uwierzyć nie mógł, że mi
      to dokładnie zwisa. I nie wiem, skad to się bierze, bo jego rodzice
      nie są skupieni tylko na zarabianiu kasy.
      • kali_pso Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 08:23

        I nie wiem, skad to się bierze, bo jego rodzice
        > nie są skupieni tylko na zarabianiu kasy.

        he,he..i pojawia się odwieczny dylemat czy wazniejsze wychowanie czy
        wpływ środowiska.
        Bo zapominamy zdaje się o jednym- ten chłopiec chodzi już do szkoły,
        zapewne kolegów ma z takiego samego środowiska, zapewne tak samo
        bogatych, znających się na tych wszystkim ustrojstwach lepiej niz
        rodzice- wiemy również, że w pewnym wieku dzieci lubia przechwalać
        sie tym, co mają ich rodzice, i na co ich stać, bo to podnosi ich
        prestiż w grupie. No i żeby odnaleźć się wśród takich osób, trzeba
        niestety się do nich upodobnić. To również dotyczy osób dorosłych-
        te wszystkie nowobogackie chwyty reklamowe w postaci garniturów od
        Hugo Bossa i podkreslania ich znaczenia w zyciu osobistym też nie
        biora się z niczego, ale najczęściej z kompleksów i próbach, czesto
        nieudolnych i żałosnych, osiagnięcia statusu osoby bogatej i
        znaczącej niemalże od urodzeniawinkP
    • volta2 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 01:23
      a ja wam powiem, że można z tego wyrosnąćsmile
      w komuny czasach zdarzało mi się przychodzić do szkoły w
      ciuchach/butach, których wartość przekraczała miesięczną pensję
      nauczycielki.

      koleżanki rodzice wezwani zostali do szkoły, by nie ubierali córki w
      tak kosztowne ubrania - bo inne dzieci mogą poczuć się gorsze...

      dziś większość firm tzw. markowych znana jest mi z tego forum,
      rzadko bywam w "szerokim świecie" a moja mama ubolewa nad tym, że
      straciła nad strojami moimi jakąkolwiek kontrolę - a ja chodzę w
      dresie na co dzień(no, fakt że adidasa, ale to nie ma znaczenia, bo
      chadzam też w jakichś bazarkowych również)

      i strasznie się cieszę - że mogę świadomie rezygnować, iść pod prąd,
      że bawi mnie pęd na wyprzedaże,
      a generalnie - wskakujemy w 3 próg podatkowy(teraz chyba ma nie być
      trzeciego), czyli nie z braku kasy te moje wybory.
      • id.kulka Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 09:43
        volta2 napisała:

        >
        > koleżanki rodzice wezwani zostali do szkoły, by nie ubierali córki
        w
        > tak kosztowne ubrania - bo inne dzieci mogą poczuć się gorsze...

        W mojej podstawówce pani powiedziała rodzicom, by nie dawali
        dzieciom na drugie śniadanie bananów ani innych frykasów, bo
        pozostałe dzieci mogą sie poczuć gorsze...
        • lolinka2 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 02.02.09, 12:14
          ale domniemam, iż było to w czasach kiedy banan autentycznie był
          frykasem, czyli głęboki PRL?

          bo nie teraz, powiedz, że nie teraz....
    • wieczna-gosia Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 02:38
      eee tam. Kazy to przechodzi. MOje dziewczyny od świat chodza w rurkach z
      LONDYNU. Zadna znana firma ale z LONDYNU. Wszystkie moje dzieci przezywaly
      fascynacje tym ze maja cos markowego. Ogolnie wszytkie dzieci w pewnym wieku
      przezywaja fascynacje logo. No dobra poza kilkoma wyjatkami.

      Za to w gimnazjum/ liceum jest Nirvana, sa Dorsi (tak tak moi drodzy sa nadal) i
      czlowiek programowo zaczyna yc no logo. I moje mlodsze dziecko 2 klasa
      podstawowki wycina metke z arafatki zapewne po to by sie nie okazalo ze to nie
      jest H&M a moje najstarsze dziecko wycina metke z bluzeczki zeby przypadkiem sie
      nie wydalo ze to H&M smile
      • croyance Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 11:25
        Ja taka fascynacje przezylam raz jeden, podczas kupowania
        Martensow big_grin Poza tym mnie ominelo, i do tej pory czesto nie wiem,
        jakie ciuchy mam na sobie ('no, weszlam do sklepu i kupilam, nie
        patrzylam na nazwe') - co i tak jest szokiem dla mojego meza, ktory
        najchetniej by sie ubieral w charity shopach.

        Moi rodzice nigdy, przenigdy nie przywiazywali wagi do marek - i
        nawet teraz, kiedy sa zamozni i stac ich na rozne gadzety, nie maja
        do nich naboznego stosunku i gotowi oddac komus, komu sie np.
        spodobalo (moj przerazony maz protestowal, gdy ojciec - po
        uslyszeniu komplementu - chcial sprezentowac mu swojego nowego
        IPhone'a).
    • adsa_21 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 08:11
      snobizn i buractwo wychodzi z tych ludzi. nikt nie broni nosic
      nowych i drogich ubran, sobie i swojemu synkowi tez tez czasem
      kupuje te z "wyzszej polki" ale nigdy mu nie mowie "masz na sobie
      koszulke benettona za 100 zlsmile
      A w h&m sa bardzo fajne i niedrogie ciuszki, szczegolnie dla dzieci.
      polecamsmile
      • kacha222 nie marka, a serce i charakter ... 23.01.09, 08:33
        współczuje tym rodzicom - jak zaczną nie daj co, zarabiać mniej,
        będą znów kupować w H&M, miec tańsze zegarki, czy coś tam te inne
        gadżety - to własne dzieci ich znienawidzą, nie zaakcpetują, nei
        będa z nimi rozmawiać, odrzucą.
        bo będzie koniec z wypasionmi gadżetami, wyjazdami, SMUTNE

        a pokore trzeba mieć w życiu, oj trzeba, bo raz na wozie, raz pod
        wozem
        • superslaw Re:mama_kotula 23.01.09, 09:01
          o to to...nowobogaccy to osobna kategoria ludzi..tacy z hugo bossem a sloma z
          butow wylazismile)))
          a swoją drogą moja 9 latka ma dość ładne ubrania, ale dużo z używanej odzieży
          ewentualnie reserved young lub H&M i dla niej to szczyt marzeń..ktory czasem
          staram się spełniać..
          • mama_kotula Superslaw 23.01.09, 09:12
            Cytat
            o to to...nowobogaccy to osobna kategoria ludzi..tacy z hugo bossem a sloma z butow wylazismile)))


            A mi nawet o słomę też nie chodzi.
            Po prostu widzę, że w domach takich ludzi temat pieniędzy i marek przewija się bez przerwy, z zakupu kolejnej rzeczy z logo robi się niemalże nabożeństwo. Po zakupach mamusia obdzwania 7 koleżanek, mamusię i teściową i przez telefon trajkocze, że akurat dzisiaj kupiła sobie buty marki xxx, wiesz kochana, wprawdzie szokująco drogie, ale przecież wiesz, że ja na jakości i marce nie oszczędzam. Albo niby mimochodem w rozmowie rzuca "ale te moje nowe <tu nazwa wypasionej marki> niewygodne, och ach, a wydawało mi się, że jak już buty kosztują 1200zł to to do czegoś zobowiązuje...".
            (na nieszczęście, zdarza mi się być jedną z tych 7 koleżanek, stąd moje obserwacje tongue_out)

            Więc dzieciak koduje, tak jak to dzieciaki kodują wszystko.

            Chociaż może to pod kategorię słomy trochę podchodzi. Tej z butów wink.
            • croyance Re: Superslaw 23.01.09, 11:32
              He he, tacy ludzie, musze przyznac, kiedy gdzies ich na nieszczescie
              swoje spotkam, zaczynaja sie mna niezdrowo fascynowac: z jednej
              strony maja do mnie gleboka pogarde, ze jestem taka frajerka, ze
              nawet nie wiem, o czym oni mowia; z drugiej wiedza, ze moglabym
              sobie takie rzeczy kupic i nie rozumieja o co mi chodzi; z trzeciej,
              jakby mi zazdroszcza luzu. Kilka razy sie zdarzalo, ze przyczepialy
              sie do mnie takie satelity, nie wiem, jak to opisac: jakby mnie
              nienawidzili i podziwiali w tym samym czasie big_grinDDDD
      • echtom Ciuchy z HM są dość dobre nawet dla Michelle Obama 01.02.09, 22:22
        zrobiła furorę sukienką za 34 $.
    • oklaska Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 09:08
      Smutne jest to,że dzieci od małego wychowują na snobów.Niestety z
      pieniędzi bywa różnie raz są innym razem może już ich nie być i jak
      wtedy przekształtować świat tak zepsutego dziecka? Mój mały ma
      markowe ciuchy, a jak... z lumpeksów smile
      • oli.nek Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 09:19
        nie mam z takimi ludźmi do czynienia, bo po prostu nie obracam się w taki
        towarzystwie. i w ogóle ja to praktyczna jestem i lubię tanio a więcej. nigdy
        nic nie kupiłam w markowym sklepie z ciuchów. mama kupuje coś hurtowo w tuszynie
        czy głuchowie, bo tanio. sama kupuję w tych tanich sklepach, piękne rzeczy i w
        dobrej cenie. markowe ciuchy mam, bo babcia niechcący kupiła w ciucholandzie dla
        dzieci. i w ogóle lubię jak ktoś mi podrzuci fajne ciuchy po swoich dzieciach.
        sama tak rozdałam wszystko co już niepotrzebne. ale ja nie z warszawy ani z
        'zagramanicy' wink tylko małego spokojnego miasteczka pod górami na południu
        polski. tu chyba życie inaczej płynie smile
    • swie-tlik Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 09:31
      Ja mojemu dziecku i sobie kupuje ciuchy markowe w lumpku big_grin Chyba
      wiekszość z nas wie jak wygląda kilkanaście razy prana
      bluzka "mothercare" (tym bardziej że w lupku za 5plnów) a jak
      nowa "teraz-polska-jakość" ze sklepu za 35plnów...
      Inna sprawa, że nie kupiłabym tej bluzki 'mothercare' w sklepie za
      370plnów - uważam, że w moim przypadku jest to strata kasy.
      Zam osoby, dla których metka na bluzce (a nie jej jakość) jest
      wazniejsza niż ewentualny debet na koncie (och sorry, no przecież
      bogaci nie mają debetu!). Każdy ma swoje priorytety w życiu i swoja
      kase do wydania big_grin

      Ja mam spodnie za 40plnów z Auchan a mój facet za 350 z
      levisa...jakoś nam to nie przeszkadza.

      Acha a może dlatego że ja mam kremy do twarzy za 150 a on za 10plnów
      wink
    • gaskama Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 09:40
      Hm, mam wrażenie, że trochę starasz się na siłę podzielić ludzi na
      bogatych prostaków obnoszących się swoim bogactwem i cierpiących z
      powodu braku czasu i uczuć oraz na biednych i dobrych z czystym
      sercem. Taką wizję świata starał się mi wpoić w moim dzieciństwie
      komunizm w kraju, w którym spędziłam całe dzieciństwo. Świat nie
      jest taki prosty. Większość moich znajomych należy do grupy
      ludzi ... chyba twoim zdaniem bardzo zamożnych. Ja bym to nazwała
      klasą średnią i Bogu niech będą dzięki, że tacy ludzie są. Są to
      ludzie przedsiębiorczy, pracowici, dobrze wykształceni. Większość
      nie pochodzi z rodzin bardzo zamożnych, sami ciężką pracą
      zdobywają "luksusowe" według Ciebie produkty. Cóż noszenie takich
      marek, jak wymieniłaś to dla mnie nie obnoszenie się, tylko
      wybieranie często dobrej jakości. Jakoś nie przypominam sobie, by
      ktoś licytował się, ile zapłacił za wczasy w pięciogwiazdkowym
      hotelu czy ile kosztował jego garnitur Hugo Boss. Opisani przez
      Ciebie ludzie są niezbyt sympatyczni, prostaccy. Ale to Twój opis
      sytuacji, Twoja wizja, byc może zazdrość trochę wypacza Twój odbiór
      świata. Ale pewnie do tego się znie przyznasz.
      • czar_bajry Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 10:01
        Takie czasysmile
      • anetuchap Re: Gaskama 23.01.09, 17:24
        Nigdzie nie napisałam,że bogaci są prostakami,.a biedni mają dobre
        serce. To kwestia charakteru,zasad i priorytetów życiowych.
        I dodam,.że według mnie nie są oni bardzo zamożni,tylko zarabiają
        więcej niż średnia krajowa,ale nie są to porażające sumy (do Lisów
        im dalekooo). Acha,my też mamy więcej pieniędzy niż średnia krajowa,
        podejrzewam,że prawie tyle samo,co oni (chwalili się ile zarabiają)
        a moja prawie 8-latka nie ma zielonego pojęcia jakiej firmy jest nasz
        telewizor,.ile ma cali i ile kosztował. Orientuje się w cenach zabawek,które jej
        się podobają i które chciałaby mieć.
        • lola211 Re: Gaskama 23.01.09, 19:47
          Kolega mojej corki swietnie zna sie na markach, modelach aut.wie,
          ktore sa prestizowe, a ktore takie sobie.Moja corke samochody nie
          obchodza nic a nic.Czy to znaczy, ze on jest materialista i snobem,
          czy ze po prostu ma takie zainteresowania?
    • zocha16 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 09:52
      Powiem tak, ludzie którzy do Ciebie przyjechali muszą mieć duże
      kompleksy, normalni ludzie którzy maja kase tak sie nie zachowują i
      nie wychowują dzieci w ten sposób. Mój szef bardzo zamozny człowiek
      tez ma dzieci w wieku 11 i 8, w tym roku na gwiazdkę ten starszy
      dostał nową komórke i tylko dlatego że już w końcu koledzy sie
      smiali że mam model przedpotopowy - on tego nie rozumiał, bo nie
      przywiązuje wagi do takich rzeczy - kwestia wychowania.
    • mrowkojad2 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 10:06
      Mam podobną sytuację w rodzinie, chociaż może nie w aż takim
      natężeniu.
      Zgadzam się z tym, te markowo-metkowe dzieci powielają zachowania
      nowobogackich rodziców, opowieści o tym jakiej marki ma się narty,
      buty, gdzie się na tych nartach było (kurort, hotel) itd. zamiast
      tego, jakie stoki, pogoda i czy była frajda z tego jeżdżenia.
      Naprawdę bogaci ludzie z klasą (czyli w najczęściej tacy, którzy
      urodzili się w rodzinach zamożnych od pokoleń) nie obnoszą się z
      kasą, ale mają to coś, ten styl, który sprawia, że ciuchy ze
      stadionu od Wietnamczyka, leżą na nich jak Dior.
    • renkag Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 10:09
      Dzisiaj czekałam z dzieckiem na autokar bo jechali na wycieczkę na
      półkoloniach. Dziecko stanęło w parze z koleżanką a z tą dziewczynką
      stałą babcia i tak rozmawiały - niby to do nas, niby między sobą.
      Dziewczynka mówi, że jutro wyjeżdza w góry. Na to babcia - a którym
      samochodem jedziecie? Audi czy BMW? Dziewczynka - Audi A "ileśtam".
      Babcia - a to mamusia już odebrała z salonu, a kiedy? itp. No i
      momochodem przekazała mi babcia to co chciała smile
      • travka1 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 10:38
        oj bez przesady, babcia pytala malej z ciekawosci , myslisz,ze
        chciala sie przed Toba pochwalic? Pewnie tak to odebralas...
        • renkag Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 11:02
          Tia... Babcia pewnie nie wie jaki ma samochód skoro codziennie
          przychodzi po wnuczkę smile
          • annamariamuff Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 11:22
            renkag napisała:

            >
            > Tia... Babcia pewnie nie wie jaki ma samochód skoro codziennie
            > przychodzi po wnuczkę smile

            Babcia pytala sie ,ktorym samochodem jada.
            Pewnie maja dwa albo kupili drugi. Masz jakies kompleksy
            dlategozinterpretowalas te rozmowe tak a nie inaczej.
            Mojej mamie tez sie zdarza zapytac, ktorym samochodem przyjade do
            Polski lub , ktorym wyjade po nia na lotnisko.
            Gadamy przez telefon , nikt nie slyszy oprocz nas i to pytanie nie
            ma na celu pochwalenie sie czymkolwiek ot zwykla rozmowa
    • lakie Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 10:22
      anetuchap napisała:

      > My należymy do tych gorszych,.bo nie
      > jeździmy co roku na narty do Włoch i kupujemy ubrania w H&M.

      hahahaha big_grin a ja na nartach w życiu nie byłam, we Włoszech też a ciuchy też mam H&M tylko że z ciuchlandu tongue_out T do jakiej kategorii ja należe? wink
      A tak serio, to moim zdaniem paranoja, ale jacy rodzice takie dzieci. Ja sie osobiście nie spotkałam z czymś takim, ale jak już wpomniałam jestem innej kategorii, wiec moze nie mam takich znajomych po prostu smile
      • triss_merigold6 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 10:24
        Bo zapewne obracasz się w kręgu osób, które żyją na kompletnie innym
        poziomie finansowym niż opisywani w wątku.
        Przykre, że nie byłaś w życiu na nartach, to b. przyjemny sport.
        • marty_chce_do_dzungli Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 11:36
          Nienawidzę nart. Nienawidzę zimy i śniegu.
          Więc nie to fajne co fajne, ale co kto lubi.
          aha uprzedzając mnie stać mnie, ale wolę własne kapcie. z logiem lui fiutona tongue_out
    • triss_merigold6 A czym się tu szokować? 23.01.09, 10:23
      Dla 9-latka akurat posiadanie gadżetów i markowych rzeczy jest
      ważniejsze niż abstrakcyjne "wartości". Fascynacja najnowszymi
      modelami czegokolwiek - normalna. Dziecko kopiuje sposób mówienia
      rodziców, towarzyszy im przy zakupach, ślepe nie jest, też normalne.

      W podstawówce z połowy lat 80-tych przedmiotem zazdrości były
      prawdziwe, markowe jeansy, zagraniczny magnetofon czy wideo i też
      dzieci się chwaliły.
      • demonii.larua Re: A czym się tu szokować? 23.01.09, 10:27
        > Dla 9-latka akurat posiadanie gadżetów i markowych rzeczy jest
        > ważniejsze niż abstrakcyjne "wartości".
        Nie dla każdego 9-latka umówmy się smile
        • triss_merigold6 Re: A czym się tu szokować? 23.01.09, 10:36
          Och oczywiście, że nie. Wystarczy chować dziecko za zasłoną
          informacyjną, izolować od tv, centrów handlowych i uprawiać z biedy
          kult no logo pod pretekstem krzewienia wartości.
          9-latek umie czytać, porównywać ceny też umie więc jak idzie z
          rodzicami po zakupy to chyba kojarzy czy kupują w szmateksie czy w
          Złotych tarasach.
          • mama_kotula Re: A czym się tu szokować? 23.01.09, 10:39
            Tak, Triss, tylko że jedno dziecko przyjmie to za rzecz naturalną, bo tak się po prostu robi u nich w rodzinie i nie będzie uważać za jakieś wielkie halo tego, ze ma trepki gimnastyczne za 700zł marki xxx. A jeżeli zrobi się z tego show pt. "podnosimy markowymi trepkami swój prestiż społeczny" to będzie tak, jak w poście tytułowym.
          • pade Re: A czym się tu szokować? 23.01.09, 10:55
            nie dla każdego 9-latka. Mój 10 i pół lateksmile ma prawie wszystko co
            może sobie wymarzyć chłopiec w tym wieku. Nie zdaje sobie jednak z
            tego w ogóle sprawy. Jemu to wisi i powiewa, bo dla niego zabawa z
            kolegami, gra komputerowa czy ulubiony film jest duuzo ważniejszy od
            tego jakiej firmy ma piżamęsmile Dopiero niedawno kolega uświadomił mu,
            ze syn ma trochę więcej niz reszta kolegów z klasy. Zrobił to przy
            innych dzieciach więc mojemu dziecku zrobiło sie strasznie głupio.
            Myslę, że wszystko zalezy od tego o czym mówi się w domu (my o
            markach nie dyskutujemy, bo to nie temat do rozmów) oraz od
            charakteru dziecka. Jesli dziecko nie ma żadnych zainteresowań, musi
            czymś się wykazać, nie?smile Więc chwali się markami.
          • demonii.larua Re: A czym się tu szokować? 23.01.09, 11:41
            Nie, można mieć wiedzę i widzieć różnicę - tak jak piszesz między zakupami w
            szmateksie czy w jakimś markowym sklepie, a mimo to mieć na to wywalone.
    • osa551 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 10:26
      Myślę, że dzieci Twoich znajomych, a szczególnie starsze dziecko po prostu
      zachowują się tak jak ich rodzice. Jeśli w domu słyszą tylko nazwy i ceny a ich
      rodzice mają gorzej sytuowanych ludzi w pogardzie - to takie właśnie zachowanie
      przenoszą na swoje dzieci. Czasem jest to kwestia nie tyle zamożności co zachowania.

      Miałam próbkę czego takiego, jak mąż kupił córce zabawkę na e-bayu i ktoś
      wysyłał tę zabawkę z USA. Ktoś z rodziny powiedział córce w ramach ciekawostki,
      że zabawka była wysyłana z innego kraju z naciskiem na to, że z zagranicy. Moja
      córka od razu wystartowała do dziadka "Dziadku, a wiesz, że tatuś kupił mi tę
      zabawkę ZA GRANICĄ".

      Nie dziw się, że czyjeś dzieci ciągle mówią o metkach i pieniądzach, jeśli
      przypuszczalnie rodzice ciągle ten temat wałkują w domu. Nasza córka w domu nie
      styka się z info co jest jakiej marki i ile kosztuje, ale wystarczyło, że ktoś
      raz jej coś powiedział w takim tonie, że powinna być z tego dumna, żeby od razu
      komuś innemu się pochwaliła.
    • malila Czy mogłabyś uściślić? 23.01.09, 10:27
      Napisałaś, że dzieci są kalką swoich rodziców. Czy to znaczy, że
      rodzice też cały czas rozmawiają o markach i cenach i że jest
      zazwyczaj główny punkt programu?
      Owszem spotykam dzieci, które rozmawiają o rzeczach, które mają i
      które chciałyby mieć (często są to gadżety znane z reklam bądź z
      rozmów z kolegami), zazwyczaj orientują się w cenach tych
      przedmiotów. Słyszę jak rozmawiają o tym zarówno moje dzieci (ceny
      znać muszą, bo z reguły to, czego chcą, muszą kupić za uzbierane
      przez siebie pieniądze), jak i ich koledzy z klasy, ale też słyszę w
      rozmowach zupełnie obcych mi dzieci: pytania o to, co to jest, ile
      kosztowało, jakie ma funkcje i gdzie zostało kupione są na porządku
      dziennym. Rzadko spotykam sie z dziećmi, którym jest kompletnie
      obojętne, co mają. Właściwie to chyba takiego nie spotkałam. Moi
      synowie znają sie na markach telefonów, przeglądają strony
      internetowe z konkretnymi markami, mimo że dla mnie telefon jest
      wyłącznie przydatnym narzędziem, który ma mieć dwie konkretne
      funkcje.
      Pamiętam też, że kiedy sama miałam z pięć lat i pojechałam do
      jakichś znajomych rodziców, na pytanie, czy chciałabym tam zostać
      odpowiedziałam (mając na myśli głównie "Aniołki Charly'ego"), że
      nie, bo nie mają kolorowego telewizora. Wszystkim zrobiło się głupio
      i w ten sposób dowiedziałam się że popełniłam gafę.
      To, co mnie zaskakuje w Twoim opisie to nadzwyczaj szeroka znajomość
      marek, znajomość marek ubraniowych, marki drogiego zegarka.
      • mama_kotula Re: Czy mogłabyś uściślić? 23.01.09, 10:37
        Malilo, ale oczywistą rzeczą, ze dziecko się interesuje tym, co ONO ma - i ile to kosztuje, jakiej jest marki, zwłaszcza, jeśli samo musi na to pieniądze uzbierać. Oczywistą rzeczą jest, że jak dzieciak jeździ na nartach, to interesuje się markami i nowościami itp.

        Natomiast nadal będę uparcie twierdzić, że 9-letnie dziecko które zna i informuje wszystkich o szczegółach (marka, cena, prestiż społeczny tongue_outtongue_out) tego, co - jak to określiła wyżej Moofka - jego ojciec czy matka nosi na dupie, to nie jest to sytuacja zdrowa.
        • triss_merigold6 A ja powiem tak 23.01.09, 10:41
          Odwalcie się od tych ludzi. Zarobili i chcą się nacieszyć, nasycić,
          nakonsumować. I super, bo to oni nakręcają popyt i rozwój
          gospodarczy a nie mamunie kupujące w szmateksach.
          Mnie tacy ludzie nie stresują zupełnie, wolę jak ktoś się chwali
          swoim standardem życia niż uprawia kult narzekania.
          • mama_kotula Re: A ja powiem tak 23.01.09, 10:48
            Trissku, ja nie mam nic do tych ludzi. Mnie oni po prostu śmieszą.
            Fajnie, że się cieszą, fajnie, że zarabiają, fajnie że stać ich.

            Ale mogą mnie śmieszyć, prawda? Bo ani mnie to nie oburza, no, może dziecko rzucające markami typu Hugo Boss mnie nieco zniesmacza (po czym przechodzę do porządku dziennego), natomiast ich zachowanie jest po prostu śmieszne. Bawi mnie.
            I w głębokie niepomierne zdumienie wprowadza, jak można na podstawie kawałka materiału pt. metka budować swój prestiż społeczny big_grin.
            • mama_kotula Re: A ja powiem tak 23.01.09, 10:55
              I jeszcze dodam, że i za czasów PRL nosiłam "markowe" łachy, miałam "markowego" cudownie czarnego błyszczącego malutkiego walkmana SONY (a nie noname w kolorze kawy z mlekiem), dżinsy levisa itp. ale uważałam to za normę, i identycznie obnosiłam się w levisach na dupie jak i w spodenkach, które sobie uszyłam sama ze starych roboczych.
              Prawdę mówiąc, o tym, ze posiadam markowe rzeczy, uświadomiły mnie koleżanki w szkole. W domu było po prostu - masz tu dżinsy, nie wchodź na bez, bo się podrą, masz dziecko walkmana, z kieszonkowego sobie bateryjki kupuj.
              I dopiero w szkole było "Łaaaa, to jest soniak". No i?, pytam nieświadoma, co z tego, że to soniak? " - "no jak to co? to jest ORYGINALNE!!!". No jest. I?

              Choć może w sumie to masz rację. Ja się nie powinnam wypowiadać w takich wątkach, bo mi przeważnie marka latała koło dupy, może za wyjątkiem sprzętu narciarskiego i potem komputerów.
              • mama_kotula Ech, nie umiem się wysłowić w jednym poście 23.01.09, 11:07
                Chciałam dodać, że bardziej od takiego zachowania państwa pt. Mam Zegarek Za 5000 Z Logo śmieszy mnie gloryfikacja bidy piszczącej pt. Nie Stać Mnie Na Porządną Kawę Dla Burżujow Ale Dla Mnie Ta Z Biedronki Niczym Się Nie Różni W Smaku.
                • aluc Re: Ech, nie umiem się wysłowić w jednym poście 23.01.09, 11:12
                  mama_kotula napisała:

                  > Chciałam dodać, że bardziej od takiego zachowania państwa pt. Mam
                  Zegarek Za 50
                  > 00 Z Logo śmieszy mnie gloryfikacja bidy piszczącej pt. Nie Stać
                  Mnie Na Porząd
                  > ną Kawę Dla Burżujow Ale Dla Mnie Ta Z Biedronki Niczym Się Nie
                  Różni W Smaku.
                  >

                  i nareszcie gadasz jak człowiek smile

                  NB, podobno czterolatek rozróżnia około 100 marek - bo nie tylko
                  Lego, ale i Danonki, Kubusie, taki, a nie inny sok, płyta z
                  kołysankami z MiniMini, a nie no label, kanały z bajkami, Disneye,
                  kucyki Pony i inne szkaradzieństwa wink
                  oraz je wartościuje, chociaż niekoniecznie w taki sposób jak
                  dorośli, więc najczęściej nie dorabia się - nomen omen - metki snoba

                  a tu cały problem nie w metkomanii, ile w powtarzaniu zachowań
                  rodziców, które przez nas są uznawane za takie i owakie

                  a zwykła dziecięca metkomania przechodzi bez echa wink
                  • mama_kotula Re: Ech, nie umiem się wysłowić w jednym poście 23.01.09, 11:20
                    A czemu jak człowiek? Bo mówienie, że mnie nowobogackie budowanie prestiżu na
                    kawałku szmatki śmieszy - to nie jest mówienie jak człowiek, i dopiero
                    najechanie z drugiej strony sprawia, ze zyskuję w twoich oczach, bo podzielam
                    twoje poglądy?

                    Aluc, uwierzysz mi, że moje dzieci wartościują jedynie LEGO?
                    Znaczy, syn twierdzi, ze LIGAO oraz COBI (czyli tańsze odpowiedniki) to byle
                    jakie klocki, bo się kiepsko łączą i mają brzydkie kolory.

                    Reszta rzeczy jest wartościowana wg smaku i użyteczności.

                    W sumie lego też wartościuje wg użyteczności, jakby nie patrzeć.

                    Powtórzę raz jeszcze - jak świat światem dzieci licytowały się "a mój tata to ma
                    zagraniczny samoooochóóóód metalik" i to jeszcze można wpisać w normy rozwojowe,
                    czy tam społeczne. Natomiast jeźeli dzieciak podczas kilku godzin rozmowy
                    nieustannie uprawia product placement to jest to zwyczajnie niesmaczne.
                    • aluc Re: Ech, nie umiem się wysłowić w jednym poście 23.01.09, 11:39
                      kawki? herbatki? meliski?

                      pani się nie denerwuje, ja się zasadniczo z panią zgadzam smile
                      chociaż akurat nie określiłabym zachowania dziecka słowem
                      "niesmaczne", to rezerwuję dla dorosłych, zachowanie dziecka jest
                      śmieszne (w tym niekoniecznie pozytywnym znaczeniu), ale przez
                      odniesienie do zachowań dorosłych

                      co do wartościowania - "mama kupuje zawsze kefir firmy X, a inne są
                      ble", w zasadzie nie różni się od "mama kupuje zawsze w Hilfigerze,
                      a reszta jest ble", tylko ten Hilfiger bardziej w oczy kłuje niż
                      znana firma mleczarska"

                      ale to już detale smile w każdym razie kawą z biedronki, co to w smaku
                      taka sama, rozbroiłaś mnie do reszty, czemu chciałam dać wyraz

                      PS. moje starsze o Cobi ma dokładnie to samo zdanie

                      • mama_kotula Re: Ech, nie umiem się wysłowić w jednym poście 23.01.09, 11:49
                        Cytat
                        co do wartościowania - "mama kupuje zawsze kefir firmy X, a inne są
                        ble"


                        Rany, serio mówię - moje dzieci są nie z tej planety uncertain
                        Na pytanie "jaki mama kupuje jogurt" odpowiedzą "brzoskwiniowy". Poważnie. No, ale one młode jeszcze, starszy ma 6 lat dopiero, to trzeba im wybaczyć, zapewne potem się to zmieni w pewnym stopniu.
                        • croyance Re: Ech, nie umiem się wysłowić w jednym poście 23.01.09, 11:53
                          Syn mojego meza - prawie siedemnastolatek - nie zna sie na markach.
                          Nie ma ani jednej pary jeansow (my tez nie, ale to przypadek, nie
                          jakas wspolna idea), nie wie, co jest jakiej firmy, a bluzy ma
                          czerwone albo polarowe (jakie masz buty? czarne) etc. Nie jest
                          szczegolnie popularny wsrod swoich rowiesnikow, i maz nieraz mu
                          radzil, zeby moze nieco - dla swojego bezpieczenstwa! - uaktualnil
                          image, ale mlody nie rozumie, po co.
                          • mama_kotula Re: Ech, nie umiem się wysłowić w jednym poście 23.01.09, 12:08
                            Syn twojego męża bardzo mi przypomina mojego niemęża oraz mnie big_grin.
                            Mój niemąż też nie ma dżinsów, bo twierdzi, że go gryzą big_grin

                            Poszła Kotula w młodocianym wieku kupić glany.
                            - Jakie to mają być glany - pyta miły pan w sklepie.
                            - Żółte i z blachą - odpowiada nieświadoma Kotula.
                            - No ale jakie? - pyta facet.
                            No i dopiero wtedy mnie szanowne koleżanki z panem razem uświadomiły, że są i Martensy, i HD-ki, i Grindersy i jeszcze parę innych marek glanów, sorry, nie było zmiłuj, dla mnie glany to glany, czyli mają odpowiednio wyglądać i tyle.

                            Z tego wszystkiego zakodowałam tyle, że w jednych łamie się podeszwa po roku użytkowania, a Grindersy (takie wtedy kupiłam) mają miękką podeszwę i nie błyszczą się jak psu jajca na wielanoc.

                            W sumie takie całkiem no logo to też nie do końca dobrze, trza by chociaż dyskretnie zadbać o odpowiedni image, ale tak mi się nieeeee chceeeeee...
                          • triss_merigold6 Re: Ech, nie umiem się wysłowić w jednym poście 23.01.09, 12:12
                            Może ma zespół Aspergera? To bardzo upośledza odczytywanie kodów
                            komunikacyjnych, tych niewerbalnych także.
                            • mama_kotula Re: Ech, nie umiem się wysłowić w jednym poście 23.01.09, 12:15
                              triss_merigold6 napisała:

                              > Może ma zespół Aspergera? To bardzo upośledza odczytywanie kodów
                              > komunikacyjnych, tych niewerbalnych także.

                              Jeśli ma Aspergera, to ja w 100% wierzę, że dzieciak rzeczywiście nie widzi potrzeby uaktualniania wizerunku tongue_out.
                              Co więcej, zapewne nie zauważa, że wygląda inaczej niż koledzy. I w dodatku zupełnie by mu to zgrzewało, nawet jeśliby mu to uświadomić smile.
                              • asia_i_p off topic 23.01.09, 12:42
                                Kotula, trzeba Ci klikać w te smoki? Czy one potrzebują, żebyś to
                                koniecznie ty klikała?
                                • mama_kotula Re: off topic 23.01.09, 12:54
                                  asia_i_p napisała:

                                  > Kotula, trzeba Ci klikać w te smoki? Czy one potrzebują, żebyś to
                                  > koniecznie ty klikała?

                                  No klikać wypada, ale przymusu oczywiście nie ma tongue_out
                                  Im więcej unique klików tym lepiej. Bo jak się tylko ogląda, to jajom skorupki miękną, wyklute noworodki chorują, zasłaniać mgłą je trzeba, no katastrofa panie dzieju, a potem dziecko moje smętnie rzuca "no i umarł. a to był mój ulubiony smoczek... (albo: moje ulubione jajeczko)" <rotfl>.

                                  Największa frajda dla młodych to i tak polowanie w sekcji "abandoned" na opuszczone przez innych podłych hodowców noworodki tongue_out.
                              • kawka74 Re: Ech, nie umiem się wysłowić w jednym poście 23.01.09, 19:34
                                >
                                > Jeśli ma Aspergera, to ja w 100% wierzę, że dzieciak rzeczywiście nie widzi pot
                                > rzeby uaktualniania wizerunku tongue_out.

                                Tiaa... Już to widziałam. I nadal widzę smile
          • croyance Re: A ja powiem tak 23.01.09, 11:40
            Mysle, ze problem sie zaczyna wtedy, kiedy traci sie z oczu
            funkcjonalnosc i praktycznosc rzeczy, a zaczyna widziec ich
            wartosc 'prestizowa'. Czyli nie pojedzie sie po ciocie, bo BMW sie
            zniszczy; nie wskoczy sie do kaluzy, bo buty markowe; nie pozyczy
            dlugopisu kolezance, bo Parker etc. Czlowiek staje sie niewolnikiem
            swoich rzeczy i IMHO taka POSTAWA jest tragiczna, nie rzeczy same w
            sobie. Moj ojciec kupil sobie najnowszy model Mercedesa (o czym
            dowiedzialam sie od matki 'sluchaj, hihi, pochwal, ze samochod
            ladny, bo ojciec sobie nowy kupil' - ja popatrzylam, samochod ...
            hmmm, srebrny smile w zyciu bym nie zauwazyla, ze w ogole inny od
            poprzedniego) - ale w zyciu nie nadaje mi wiekszej wartosci niz po
            prostu bycie dobrej jakosci, bezpiecznym samochodem. Wozi nim koty,
            psa ciotki do weterynarza, dzieci rzygaja etc. Samochod jest dla
            niego, a nie on dla samochodu.
    • travka1 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 10:34
      a ja mysle,ze wplyw rodzicow to jedno a koledzy w szkole to drugie i
      bardziej stawialabym na kolegow z klasy,ze tak wszystko podliczaja i
      sie "markuja" i "metkuja"...Syn moich znajomych ma 12 lat i jestem
      mocno zdziwiona jego wypowiedziami i wiem,ze raczej z domu tego nie
      wynosi...
      • triss_merigold6 Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 10:37
        Bo to normalne i taki wiek. Z przaśnej PRL-owskiej podstawówki
        pamiętam licytacje na jeansy, kurtki z Turcji, walkmany i ciuchy
        kupowane poza oficjalnyą ofertą handlu wewnętrznego.
        • notting_hill Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 12:31
          Bo to chyba z deficytu się bierze.
          Moje dziecko chodzi do szkoły społecznej, które tzw. "ogół
          społeczeństwa" odsądza od czci i wiary, że to wylęgarnia snobów i
          nowobogackich.
          Nie spotkałam się tam z takim podejściem do marek, chociaż przeciętna
          zamożność w klasie na pewno jest wyższa niż w publicznej podstawówce.
          To jest przekrój klasy średniej w swoim dobrym wydaniu. Dzieci mają
          się dowartościowywać, jeśli już czymś muszą, tym co wiedzą i
          umieją... Nie mówi się gdzie się było na wakacjach, chociaż i tak
          gdzieś tam wyjdzie, że za granicą. Niektóre dzieci mają iphony, ale
          inne jakoś nie wyją ze zgryzoty, że one nie mają, normalne, jedni
          mają to, inni co innego. I nie zauważyłam jakiegoś szczególnego
          pociągu do marek jako wyróżnika statusu. Dzieciom się kupuje ubrania
          w sieciowych sklepach (w sensie H&M i C&A) i bardziej tu chyba gra
          rolę forma niż marka, no ale to podrastające dziewczynki są. Jak w
          CCC pojawiły się takie bajeranckie kozaki do kolan wciągane, to
          wszystkie chciały takie mieć, mimo że przecież powinny wg tego, co
          wieść gminna niesie uważać, że to obciach w takim sklepie kupować....
          Mam natomiast znajomych bardzo ubogich, chociaż bardzo
          wykształconych, tyle że niepraktycznych. O, ich dzieci do marek
          przywiązują wagę kolosalną, wręcz chorobliwą.
    • parasol-ka Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 10:42
      mama_kotula napisała:
      > To, co opisała Anetuchap to dla mnie typowe zachowanie tzw.
      nowobogackich, co ich za młodu bieda w dupę gryzła i żal tę dupkę
      okrutnie ściskał,

      Tez mi sie tak wydaje, i przez te swoje kompleksy wlasnie tak
      wychowuja dzieci.

      Ja mam nadzieje, ze od swoich wlasnych dzieciakow nie uslysze
      takich tekstow!
      Lubie swoim dzieciom kupowac markowe rzeczy, bo sa przewaznie
      bardzo dobrej jakosci, staram sie kupowac je na wyprzedazach. Ale
      moje dzieci chodza do szkoly, w ktorej jest zabronione noszenie
      ubran z widocznym logo lub nazwa firmy, wiec nikt z zewnatrz nie
      wie, czy sa one markowe czy nie. Moja siostra, ktorej
      maluchy 'dziedzicza' ubrania po moich dzieciach, jest zawsze
      rozczarowana, ze "nie ma napisow." smile))
    • ally Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 10:57
      nie ma co czepiać się dzieci, mają prawo być głupie. ale znajomych to masz
      buraczanych smile
      btw, przy pytaniu, ile kosztował mój zegarek, uświadomiłam dzieciakowi, że takie
      zachowanie nie ma wiele wspólnego z kultura, w tym wieku powinien to wiedzieć.
      • pade Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 11:05
        no nie wiem, czy mają prawo byc głupie. W tym wieku to już chyba
        każde dziecko powinno wiedziec co wypada a co nie. Gdyby moje
        dziecko tak się zachowywało byłoby mi wstyd.

        Własnie z powodu tego "przechwalania się" zrezygnowałam z kilku
        znajomości. Męczą mnie rozmowy, które głownie kręca się wokół
        pieniędzy. W mniej lub bardziej zawoalowany sposób. To po prostu
        nieeleganckie jest i tyle.
        Jest tyle ciekawych tematów do rozmów...Ale może ja się nie znamsmile
        • elske Re: Markowe i metkowe dzieci - szok:( 23.01.09, 11:23
          Magia orginalnej wszywki.Pamietam jak klka lat temu uszylam dla meza spodnie,a
          ze zabraklo mi materialu polaczylam szara tkanine z jasnym spranym
          jeansem.Spodnie mialy jeansowy pasek i tylne kieszenie ktore wycielam ze starych
          Bigstarow ,przy kieszeniach zostala wszywka.
          Ktoregos dnia maz jechal do pracy i cala droge sluchal,jak stojacy za nim 16-17
          letni chlopcy smieja sie z jego spodni.Maz schylil sie po plecak,kortka podeszla
          do gory i ukazala sie wszywka Bigstar.Cisza i tekst:ty patrz,to Bigstary! I
          nagle spodnie byly super wypasione i ciekawe gdzie je kupl.

          Ja dla dzieci kupuje ubrania w H&M,Cubus bo tu gdzie mieszkam ubrania w
          dzieciowych sklepach sa 2-3x drozsze niz w sieciowkach.

          Pamietam tez jak moja kolezanka szyla ubrania dla swojej jedynaczki.Corka byla
          ubraniami zachwycona,do momentu az sie okazalo ze ubrania sa szyte a nie
          kupione.Ona chciala nosic to samo co kolezanki. Kolezance bylo przykro.Mowie
          jej:poczekaz jeszcze 2 lata,corka wtedy bedzie chcala wyrozniac sie wsrod kolezanek.
          I tak bylo.Dziewczyna chciala wygladac inaczej niz wszyscy i w tym momencie
          mama -krawcowa wzbudzala zazdrosc wszystkich kolezanek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka