iberka byłam bita_pamiętam 02.03.09, 17:44 i zapewne nigdy nie zapomnę. Obecnie mam lat 29, synka i po raz drugi zostanę mamą. Nie wyobrżam sobie żebym mogła zrobić moim dzieciom to co mama robiła mnie. Uczyłam się świetnie, miałam idealne zachowanie ale obrywałam czym popadło: szmatą, pasem, kablem. W szkole podstawowej pamiętam,że uciekałam do sasiadów albo do dziadków. Pamiętam jak mama złapała mnie za włosy i kilkakrotnie uderzyła moją głową o metalową futrynę. Na szczęście nie polała się krew ale przez kilka dni miałam zawroty głowy. Bałam się zawsze bardzo i nie potrafię jej tego wybaczyć. Mam siostrę młodszą o 4 lata.....ona nawet klapsa nie dostawała. Iza Odpowiedz Link Zgłoś
wen_yinlu Re: byłam bita_pamiętam 02.03.09, 20:06 > Uczyłam się świetnie, miałam idealne zachowanie ale obrywałam czym > popadło: szmatą, pasem, kablem. W szkole podstawowej pamiętam,że > uciekałam do sasiadów albo do dziadków. Ja to nawet marzyłam, żeby nauczycielka od matematyki albo muzyki mnie zabrała do siebie na zawsze. A do domu trzeba było wracać... Mimo wszystko i tak mój brat ma bardziej zjechaną psychikę, on ciągle wracał do rodziców z podkulonym ogonem, znów obrywał, znów wracał. Ja sobie szybko dałam spokój z tymi emocjonalnymi powrotami. Odpowiedz Link Zgłoś
aniulka-lex Re: byłam bita_pamiętam 29.07.09, 11:42 Ja też pamiętam jak kilka razy dostałam pasem od ojca i to za coś czego nie zrobiłam lub nie było z mojej winy. Poprostu musiał się wyrzyć na kimś. Nie słuchał moich tłumaczeń, nawet nie próbował!!! Pamiętam to do dziś, choć mam już prawie 40 lat. Próbuję sobie wytłumaczyć jego postępowanie, ale jeszcze mie się nie udało.... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
angrusz1 patologia 02.03.09, 17:49 Patologią jest to , że portal związany z GW próbuje nazawać normalne karcenie dzieci w postaci klapsa biciem , katowaniem . To jest nieuczciwa , niemoralna manipulacja . Oczywiście przeciwdziałać patologiom trzeba - także i dziennikarskim manipulacjom jak i znęcaniem się nad dziećmi . Ale nie poprzez zabranianie wychowywania dzieci w taki sposób jak od lat , ba od wieków , były normalnie wychowywane i dobrze wychowane to jest niedopuszczalne i zgody na to nie ma . Odpowiedz Link Zgłoś
mamma3 Re: patologia 02.03.09, 18:02 A ja uważam że jakakolwiek dyskusja (nawet kiepska, naciągana i pod publikę) jest potrzebna. Myślę że ideę bicia dzieci tak powszechnie propagowaną stosowaną za komuny czas zastąpic nowymi metodami. Zauważcie że bijąc wychowujecie dzieci uległe starszym, powodując strach przed autorytetem i te dorosłe dzieci mają problem później w pracy w kontaktach z przełożonymi. Rodzice bijący zastanówcie się kogo chcecie wychowac? Ustroj się zmienił. Czas na młodych przebojowych, nie bojących wprowadzac zmian ludzi. Ludzi szanujących słabszych, odmiennych i nie bojących się autorytetów. Pozdrawiam. Uważam że dziecko jest jednostką którą należy szanowac już od poczęcia. Kocham, nie biję. Odpowiedz Link Zgłoś
fajny_franio Re: patologia 04.03.09, 17:15 A to co sie tutaj dzieje to jest jakaś dyskusja? Bo mnie to raczej wygląda na propagandową masówkę A stwierdzenia, że ktoś kto dał dziecku klapsa to sadysta to są pewnie wasze "argumenty". Dzieci wychowywane "starymi" metodami jednak częściej wyrastają na porządnych ludzi niż te chowane "nowocześnie" i tą przykrą dla Was prawdę chcecie za wszelka cenę ukryć. Strach przed autorytetem? Co to w ogóle znaczy? Autorytety trzeba przede wszystkim mieć! Dla dziecka pierwszym i najważniejszym w życiu autorytetem powinien być rodzic. A Wy to chcecie zniszczyć i wmawiacie dzieciom od małego, że jak rodzic da klapsa to znaczy jest sadystą i trzeba go natychmiast bezwarunkowo znienawidzić. To jest chore! Odpowiedz Link Zgłoś
focus35 Re: patologia 04.03.09, 22:09 Autorytet sie zdobywa wlasciwym postepowaniem, podobnie jak zaufanie - nie dostaje sie go z automatu, bo sie splodzilo czy urodzilo dziecko. Niestety dla wielu rodzicow bycie bogiem dla dziecka czyli autorytetem, ktorego musza sluchac niezaleznie od tego jakie glupoty gada i jak postepuje wobec innych (czyli jaki daje przyklad) jest wspanialym doswiadczniem - w koncu nad kims mam absolutna wladze, moge rzadzic (jak ktorys z forumowiczow napisal), wyladowywac swoje frustracje (jak to wielu forumowiczow opisalo). Nikt nie pisze, ze danie klapsa swiadczy o sadyzmie. Klaps to latwizna wychowacza a nie sadyzm. I co Cie tak oburza w krytyce sadyzmu, ktory jak widac z relacji Z ZYCIA na tym forum, a nie zadnej propagandy czlowieku wystepuje czesciej niz myslisz? (a ten sadyzm albo slepota na cierpienie wynikaja wlasnie z powszechnosci starych metod wychowawczych - nie widzisz tego? wszyscy praktycznie opisujacy swoich sadystycznych (nie dajacych tylko klapsa) rodzicow, pisza tez, ze matka czy ojciec nie widza problemu w tym co robili dzieciom, bo oni byli bici jeszcze bardziej, wymyslniej itd.) Autorytet w dzialaniu nie musi stosowac przemocy - jesli ja stosuje pokazuje ewidentnie, ze zadnym autorytetem nie jest! fajny_franio napisał: > A to co sie tutaj dzieje to jest jakaś dyskusja? Bo mnie to raczej wygląda na p > ropagandową masówkę A stwierdzenia, że ktoś kto dał dziecku klapsa to sadyst > a to są pewnie wasze "argumenty". Dzieci wychowywane "starymi" metodami jednak > częściej wyrastają na porządnych ludzi niż te chowane "nowocześnie" i tą przykr > ą dla Was prawdę chcecie za wszelka cenę ukryć. Strach przed autorytetem? Co to > w ogóle znaczy? Autorytety trzeba przede wszystkim mieć! Dla dziecka pierwszym > i najważniejszym w życiu autorytetem powinien być rodzic. A Wy to chcecie znis > zczyć i wmawiacie dzieciom od małego, że jak rodzic da klapsa to znaczy jest sa > dystą i trzeba go natychmiast bezwarunkowo znienawidzić. To jest chore! Odpowiedz Link Zgłoś
fajny_franio Re: patologia 04.03.09, 23:26 Sadyzm, sadyzm, sadyzm... czy Wy już innych słów nie znacie? I czy rodzic naprawdę musi być chodzącym ideałem żeby dziecko miało prawo go pokochać? Czy naprawdę tak was drażni, że dzieci naturalnie uznają swoich rodziców za autorytety i nie chcą się ich wyrzec z powodu klapsów które czasem od nich dostają. Czy w przyszłości, po wprowadzeniu "nowoczesnego" prawa, takie dzieci będą kierowane na przymusowe leczenie psychiatryczne? Nie wiem ile razy muszę to napisać żeby dotarło ale jeszcze raz spróbuję: ROZUMIEM I SZANUJĘ ODCZUCIA OSÓB MALTRETOWANYCH W DZIECIŃSTWIE! Ale te osoby powinny w końcu zrozumieć, że ich sytuacja rodzinna nigdy nie była normą. W większości polskich domów dzieci dostawały w skórę w inny sposób i w innym celu i dlatego teraz po latach mają zupełnie inne odczucia i wspomnienia, które również wypadałoby uszanować. Odpowiedz Link Zgłoś
focus35 Re: patologia 05.03.09, 16:48 alez nikt tego nie neguje Fajny Franiu - slowa sadyzm uzylam w swoich postach raz w tej dyskusji, to Ty uzyles go czesciej- jakis problem? ktos Ci kaze przestac kochac rodzicow albo nazywac ich sadystami? Zbyt przeceniasz autorytet nowoczesnosci, ktora nie wiem co znaczy zreszta Na razie problem spoleczny dotyczy czestszej niz sie sadzi patologii (np. ostatnie doniesienia o 7-osobowej rodzinie z Pruszkowa) - takie sa problemy - prawo cos z tym musi robic, nikt nie proponuje prawa, ktore za danie klapsa wsadzaloby do wiezienia - wobec realnych problemow tysiecy polskich rodzin, dzieci tluczonych kablem itd. to jest smieszny argument, zeby domagac sie od innych, zeby uznac wspanialosc i donioslosc wychowawcza klapsa, szczegolnie ze istnieja inne sposoby karania czy karcenia. fajny_franio napisał: > Sadyzm, sadyzm, sadyzm... czy Wy już innych słów nie znacie? I czy rodzic > naprawdę musi być chodzącym ideałem żeby dziecko miało prawo go pokochać? Czy > naprawdę tak was drażni, że dzieci naturalnie uznają swoich rodziców za > autorytety i nie chcą się ich wyrzec z powodu klapsów które czasem od nich > dostają. Czy w przyszłości, po wprowadzeniu "nowoczesnego" prawa, takie dzieci > będą kierowane na przymusowe leczenie psychiatryczne? Nie wiem ile razy muszę t > o > napisać żeby dotarło ale jeszcze raz spróbuję: ROZUMIEM I SZANUJĘ ODCZUCIA OSÓB > MALTRETOWANYCH W DZIECIŃSTWIE! Ale te osoby powinny w końcu zrozumieć, że ich > sytuacja rodzinna nigdy nie była normą. W większości polskich domów dzieci > dostawały w skórę w inny sposób i w innym celu i dlatego teraz po latach mają > zupełnie inne odczucia i wspomnienia, które również wypadałoby uszanować. Odpowiedz Link Zgłoś
fajny_franio Re: patologia 05.03.09, 22:48 focus35 napisała: > Na razie problem spoleczny dotyczy czestszej niz sie sadzi > patologii (np. ostatnie doniesienia o 7-osobowej rodzinie z > Pruszkowa) - takie sa problemy - prawo cos z tym musi robic Powszechne rozwydrzenie młodzierzy, młodociani przestępcy i chuligani, agresja i przemoc w szkołach, coraz częstrze pobicia rodziców przez własne dzieci (wychowywane bezstresowo) - TO SĄ PRAWDZIWE PATOLOGIE O ROZMIARACH PROBLEMÓW SPOŁECZNYCH! Ale o tym się nie mówi bo gdyby się mówiło to wtedy naturalnym stałoby się pytanie czy to przypadkiem nie są skutki "nowoczesnego wychowania". A uczciwa odpowiedź na to pytanie byłaby dla wielu niewygodna Przypadki prawdziwego maltretowania dzieci można zwalczać w oparciu o już istniejące zapisy prawne. Trzeba tylko zmienić nastawienie sędziów i prokuratorów aby dokonywali właściwej kwalifikacji prawnej czynów. Tym którzy domagaja sie zmian w prawie wcale nie chodzi o dobro dzieci ale o to zeby państwo mogło wścibiać nos w życie rodzinne obywateli. > ...nikt nie proponuje prawa, ktore za danie klapsa wsadzaloby do wiezienia Najpierw sobie trochę poczytaj o pomysłach tow. Mirosławy, tow. Katarzyny i im podobnych a potem się wypowiadaj > ...wobec realnych problemow tysiecy polskich rodzin, dzieci tluczonych kablem itd. to jest smieszny argument, zeby domagac sie od innych, zeby uznac wspanialosc i donioslosc wychowawcza klapsa, szczegolnie ze istnieja inne sposoby karania czy karcenia. > Ale można przynajmniej uznać skuteczność i nieszkodliwość klapsa (wychowawczego). A od klapsa do "tłuczenia kablem" droga daleka... Odpowiedz Link Zgłoś
mamma3 Re: patologia 06.03.09, 05:51 Rozumiem fajny franio o co Ci "biega". Ja jednak uważam że granica między klapsem a laniem kablem jest bardzo cienka. Według mnie większośc rodziców ją przekracza. Tak naprawdę nie dysponujemy żadnymi rzetelnymi badaniami ani Ty ani ja na temat przemocy fizycznej. Trudno jest egzekwowac zakazu bicia kablem jeśli bicie ręką jest dozwolone. Z drugiej strony istnieją lepsze metody budowania autorytetu niż klapsy. Ja podobnie jak przedmówcy nie mam za ciekawych wspomnien z dziecinstwa i trudno mi się zdobyc na obiektywizm. Wydaje mi się że rząd jednak powinien się bardziej skupic na pomocy rodzicom, rodzinie. Powinien przeprowadzac cykliczne szkoleni. Przydałaby się kampania na temat wychowania dzieci. Zakazanie klapsa jest pójściem na łatwiznę. Nie mniej jestem przeciwko biciu dzieci no ale istnieje jeszcze przemoc psychiczna, którą wielu rodziców ( często nieświadomie) stosuje. Zakazanie bicia nie rozwiąże problemów. Alenależy głośno mówi nie wolno bi dzieci. Ja sama byłam ostatnio świadkiem w tramwaju jak podchmielona mama uderzyła syna w twarz. Nikomu to nie przeszkadzało. Istnieje społeczne przyzwolenie na bicie . Ktoś musi te dzieci zacząc bronic. Nawet jeśli to patologia. Odpowiedz Link Zgłoś
fajny_franio Re: patologia 06.03.09, 15:49 Mammusiu Trzecia, Ty chyba jednak zupełnie nie rozumiesz o co mi "biega". W ogólnie najogólniejszym uogólnieniu chodzi mi o to, że w wychowaniu dzieci trzeba sie kierować zdrowym rozsadkiem a nie ideologią czy fanatyzmem. Rozsądny rodzic czasem z bólem własnego serca zdecyduje sie zadać ból własnemu dziecu żeby uchronić go przed zrobieniem jakiegoś głupstwa a rodzc nierozsądny bedzie sie fanatycznie trzymał "idei niebicia" patrząc jak jego dziecko sie stacza. Maltretowanie od karcenia odróżnia nie to czy się bije ręką czy kablem ale to czy to bicie jest faktycznie karą za jakies konkretne przewinienie i czy "bolesność" jest adekwatna do przewinienia i wieku dziecka. Rozsądnie stosowane lanie jest skuteczną i sprawdzoną metodą wychowawczą. Natomiast o tym jakie ślady w psychice dzieci pozostawiają "nowoczesne" kary np. "kara obrażenia się rodzica na dziecko" będzie się można przekonać dopiero kiedy dzieci karane w ten sposób staną sie dorosłe. Nie należy chwalić dnia przed zachodem słońca! Zakaz klapsa to bomba podłożona pod fundamenty ładu społecznego. Są bowiem pewne zasady których nie należy naruszać nawet "w słusznej sprawie". Nawet w Szwecji gdzie społeczeństwo od 30 lat jest terroryzowane "antyklapsowym" prawem liczba przypadków faktycznego maltretowania dzieci nie jest jakoś wyraźnie niższa niz w Polsce (po uwzględnieniu proporcji w liczbie ludności). Za to nieudolne i leniwe pracownice "socjalu" mogą łatwo robić zawodową karierę "ratując" na siłę dzieci które rodzić klepnął w pupę. I to własnie marzy się niektórym w Polsce. Nieograniczona władza nad rodziną i zero odpowiedzialnosci za indywidualne i społeczne skutki własnego postępowania! Odpowiedz Link Zgłoś
ka.mka Re: patologia 27.03.09, 15:43 dziecko kocha bezwarunkowo ... a co daje rodzicowi prawo do bicia go ??? to ze jest jego rodzicem, czy to ze jest dziecko slabsze, a moze to milos ... reasumujac milos = bicie ??? dziekuje za taka milosc! Odpowiedz Link Zgłoś
fajny_franio Re: patologia 28.03.09, 01:30 Czyli miłość = niebicie? Wyznając tą zasadę w wychowaniu swojego dziecka możesz się niemile rozczarować efektami Odpowiedz Link Zgłoś
substance stara prawda glosi ze dziecmi i statkami steruje 02.03.09, 18:10 sie od tyl ale w zgejowanej i spedofilonej europie takie zachowania to zboczenie.nikom klapsy nie zaszkodzily,wielu uchronily od zlumpienia.nie mowi o biciu namietnym natomiast dziecko ma wiedziec kto rzadzi. Odpowiedz Link Zgłoś
focus35 Re: stara prawda glosi ze dziecmi i statkami ster 03.03.09, 17:06 musze sie chyba poduczyc starych prawd...) bo do tej pory sadzilam, ze dziecko w rodzinie ma byc kochane i uczone zycia (wlasnym przykladem) a nie tresowane, by wiedziec "kto tu rzadzi" substance napisał: > sie od tyl ale w zgejowanej i spedofilonej europie takie zachowania to zboczeni > e.nikom klapsy nie zaszkodzily,wielu uchronily od zlumpienia.nie mowi o biciu n > amietnym natomiast dziecko ma wiedziec kto rzadzi. Odpowiedz Link Zgłoś
loydrozrabiaka Bite dzieci dwadzieścia lat później 02.03.09, 18:22 Przezycia wielu osob, ktore opisaly swoje dziecinstwo nalezy nazwac wprost - maltretowanie. Tylko kwestia jest inna, tak jak opisywalem wczesniej - wrzucanie wszystkiego do jednego worka jest po prostu nadinterpretacja. Nikt mi nie wmowi, ze pojedyczny klaps zniszczy dziecku psychike, tym bardziej jesli dziecko doskonale wie za co go dostaje. Na takiej samej zasadzie, odmowienie tego przyslowiowego batonika w sklepie mozna nazwac psychicznym znecaniem sie. Jesli u kogos w domu jest zle, to samo bicie jest juz tylko dopelnieniem obrazu nedzy i rozpaczy. O wiele bardziej boli znecanie sie psychiczne niz samo bicie. A polaczone razem daje po prostu mocniejsza mieszanke. Odpowiedz Link Zgłoś
madrift Re: Bite dzieci dwadzieścia lat później 02.03.09, 18:23 ja dostawałam strasznie mocne lanie, szczotką do mycia pleców, drewnianym obcasem od klapka mamy, kablem, pasek, ręką, ścierką mokrą, miotłą itp. co się nawinęło, pamiętam bicie w amoku, z zaciętością, ile matce sił starczyło, pamiętam zasłanianie się rękami, nogami, przewracanie się żeby mniej bolało i w końcu przy kolejnych ciosach jak ból fizyczny powoli zanika, ale psychicznie boli tak, że chce się umrzeć, pamiętam nienawiść po laniu, pamiętam bunt, agresję, pamiętam skierowanie do psychologa z powodu nerwicy - skończyło się wezwaniem do psychologa mojej matki, która się obraziła na psycholożkę i stwierdziła, że baba jest głupia (moja matka, kobieta po studiach, przedstawicielka elitarnego zawodu, sama dostawała jeszcze gorsze lanie - jej matka kobieta robiąca karierę w socjalizmie, zelazna pani dyrektor-popieprzona rodzinka, dobrze ze ojciec byl zupelnie inny, tylko ze prawie go w domu nie bylo i zadko mogl obronic... ;/ moje rodzeństwo też lała, a ja później lałam młodszych, pamiętam jak brata uderzyłam w twarz z ciekawości za pierdołe, bo ja tez tak dostałam...i pamiętam że było mi smutno ze to zrobilam...bardzo...chore jest bicie dzieci, bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
todeskult Z bitych dzieci "wychodzą" emocjonalne kaleki 03.03.09, 00:50 Też dostawalismy regularnie wpie...od ojca. A jako że byłem najstarszy to dostawałem najwiecej i najczęściej, "z drugiej strony, żeby równo puchło". Ból fizyczny można znieść i jakoś się znosiło, ale najgorzej było "przetrawić" to sobie w głowie. Matka broniła ile mogła... Stary nie znał innej metody wychowawczej (w jego domu ojciec też wszystkich lał), nie pamiętam żeby którekolwiek ze swoich dzieci (nas) przeprosił, powiedział że mu jest przykro za to co robił, żeby przytulił tak jak ojciec przytula swoje dzieci. Gdy dostajesz regularnie wpie...tracisz optymizm, poczucie własnej wartosci, pewność siebie, wszystko co jest potrzebne młodemu człowiekowi do życia i kształtuje go na człowieka, który będzie mógł normalnie funkcjonować w społeczeństwie... Nienawidzę go za to wszystko, czekam tylko żeby umarł, jak to się stanie to zmienię nawet imię i nazwisko żeby nie mieć z nim nic wspólnego. Czasami sobie tłumaczę że tak musiało być i już. Efekty, przemyślenia (doszedłem do nich sam, nie byłem na żadnych terapiach, itp.): Mam 33 lata, jestem bardzo nieśmiały, można powiedzieć "odludek" (do kobiet, do ludzi w ogóle) i zamkniety w sobie, gbur, prostak i "dzikus", (choć czasami zdaża mi się "wybuchnąć"). Przed kolegami z pracy "gram" kogoś innego, nie chcę uchodzić za ponuraka (źle mi z tym). Stosunkowo niedawno zdałem sobie sprawę że nie chcę mieć swojej własnej rodziny, dzieci: chyba podświadomie obawiam się że będę robił to samo, a nie chcę nikogo krzywdzić: fizycznie i psychicznie. Z bitych dzieci "wychodzą" emocjonalne i społeczne kaleki... Odpowiedz Link Zgłoś
miron14 Re: Z bitych dzieci "wychodzą" emocjonalne kaleki 03.03.09, 11:12 byłam bita pasem, kijem itp, ale to drobiazg, tego nie pamietam dokładnie i jest mi obojętne, nie mam żalu o to do rodziców. ale mam potworny żal o znęcanie się psychiczne - mówienie, że jesteś nikim, że do niczego się nie nadajesz, o oziębłość i brak zainteresowania mną i siotrą. obydwie nie utrzymujemy żadnych kontaktów z rodzicami i to nie z powodu bicia. mam syna i choć nigdy bym go nie ukarała fizycznie tak jak ja byłam (raz/dwa razy w miesiącu dostanie najwyżej lekkiego klapsa dla zasady od ojca wtedy jak juz nam wejdzie na głowę)to uważam że klaps czy pas nie zrobi dziecku żadnej krzywdy. pod warunkiem, że nie boli, a jedynie trochę straszy. Odpowiedz Link Zgłoś
krolroger Czarno białe postawienie problemu. 02.03.09, 18:26 Teza znana i może słuszna ale sposób dowodzenia jej prawdziwości wątpliwy. Mamy tutaj czarno - białe postawienie problemu, bo choć z jednej strony autor konstatuje, że kiedyś bicie było normą to z drugiej strony od opisu klapsów przechodzi do ogólniejszych (mających zawierać sobie owe opisany zwykłe klapsy) tez ale opisujących już następstwa psychiczne u ludzi którzy byli MALTRETOWANI w dzieciństwie. Gdzie klapsy, bicie pasem czy nawet przedłużaczem a gdzie maltretowanie... ? Przecież normalny rodzić kiedyś nie bił dziecka by mu sprawić ból czy go mniej lub bardziej trwale fizycznie uszkodzić tylko po to by wymierzyć karę... Odpowiedz Link Zgłoś
zielonykatol Kolejna lewacka promocja bezkarności 02.03.09, 18:48 Dzisiejszych ludzi pięknie wychowuje się w bezkarności. Zaczynamy już od najmłodszych, państwo chce zabronić klapsów. Później dzieci trafiają do szkoły gdzie trwa ciąg dalszy nauki bezkarności. Nauczyciel jest nikim a uczeń wszystkim. W szkołach bezkarność króluje. Później tak ukształtowany człowiek trafia w życie dorosłe, na studiach idzie na bankowość, tam oszukuje ile się da, ściąga a na wszystko jest przymykane oko. Dobrze ściąga i kłamie znaczy że będzie dobrym marketerem. Taki absolwent zaczyna pracę w banku, jest jednym z trybów finansowej machiny. Bankierzy dają ciała, doprowadzają do kryzysu finansowego ale sami są nagradzani premiami. Państwo które od dziecka uczyło ich bezkarności teraz uczy ich dalej pompując zapomogę za nieudacznictwo. I tak się wszystko pięknie kręci. Wracając do tematu: Mnie tata uderzył kilka razy, i jestem mu za to bardzo wdzięczny. Klapsy sprowadziły mnie na ziemię, oprzytomniałem a zachowywałem się wtedy bardzo głupio. Dziękuję Ci tato, postąpiłeś bardzo słusznie. Odpowiedz Link Zgłoś
black_halo Re: Kolejna lewacka promocja bezkarności 03.03.09, 10:51 Niesamowite. Dlaczego popadasz w skrajnosci? Pomiedzy wychowaniem bezstreowym a biciem jest jeszcze mnostwo innych kar, ktore mozna z powodzeniem zastosowac i ktore naucza dziecko jak w zyciu postepowac ale to oczywiscie zajmuje czas. Moi rodzice bili mnie do pewnego wieku o co mam do nich wielki zal bo nigdy nic glupiego nie zrobilam, w kazdym razie nic za co mozna ukrac laniem. Nie mam pretensji o klapsa kiedy wybieglam na ulice prosto przed samochod. Pewnie sama bym tak zareagowala. Ale niby dlaczego zaluzylam na lanie bo zbilam kubek, ktory byl dla mnie ewidentnie za duzy i za ciezki? Przeciez trzyletnie dziecko jest jeszcze dosc niezdarne. Wiec rozumiem, ze rodzic w imie uczenia szacunku ma prawo lac dziecko za byle co. Co do szkoly to sie zgadzam ale to wynika nie z tego, ze dzieci maja wszytko w nosie tylko z tego, ze do szkoly ida osoby nienadajace sie do zawodu. Za moich czasow licealnych w szkole byla mniej wiecej polowa nauczycieli byla w wieku okoloemerytalnym, ktorzy mieli ok. 20-25 lat stazu pracy. Wiekszosc z nich miala duze powazanie i wszyscy sie lieczyli z ich zdaniem. Przychodzili do pracy i uznawali wychowanie mlodziezy za swoja misje. Nie slyszalam, zeby ktos wyzywal nas od durniow czy debili, mydla albo przewidywal ze skonczymy w biedronce na kasie. Natomiast czesc mlodych nauczycieli juz na wejsciu starala sie albo zakumplowac albo stworzyc wrazenie, ze sa tacy hej do przodu i nikt im nie podskoczy. Kumplowanie z nauczycielem zazwyczaj sie nie udaje. Bycie wrednym nauczycielem i stawianie calej klasie jedynek pierwszego dnia rodzi bunt i taki nauczyciel chocby nie wiem co potem robil tez szacunku nie zdobedzie. Ci, ktorzy teraz ida uczyc to najczesciej frustraci, ktorzy nie dostali sie na wymarzone kierunki. Mialam historyczke, prosto po studiach, ktora zawsze powtarzala, ze marnuje z nami czas a mogla studiowac prawo. Mialam nauczycielkie biologii, ktora nie dostala sie na medycyne wiec postawila sobie za punkt honoru wszystkich nas zgnoic na maksa. udalo jej sie. Mialam germanistke, ktora oblala egzamin na tlumacza przysieglmego i musiala isc uczyc w szkole. zadna z nich nie miala szacunku na swoje wlasne zyczenie. Mialam tez matematyczke i chemiczke, bardzo powazne panie, ktore nie staraly sie byc ani poblazliwe ani ostre. Byly naturalne. Bardzo sprawidliwe, zero pupilkow. Po dwoch latach napisalismy podanie do dyrektora o zmiane wychowacy na owa matematyczke bo nasza anglistka sie zupelnie do tej roli nie nadawala. Jej wychowawstwo polegalo na planowaniu wycieczek i przypominaniu uczniom, ze musza jej ten wyjazd oplacic co poskutkowalo tym, ze bylismy raz i nigdy wiecej za co sie na nas obrazila. Pomiajajc to, jej ulubionym zajeciem byl makijaz, malowanie paznokci i palenie papierosow. Odpowiedz Link Zgłoś
zielonykatol Re: Kolejna lewacka promocja bezkarności 07.03.09, 11:09 Dzięki za wyczerpującą odpowiedź. Co do bicia to ja też uważam, że jest duża różnica pomiędzy biciem a "biciem". Politycy chcą zakazać bicia wyciągając przykłady skatowanych dzieci. Oczywiście takie przypadki są karygodne i powinny być karane. Tylko że oni chcą zakazać nawet klapsa a to jest moim zdaniem błędem. Bo ustawa nie będzie rozróżniała bicia od "bicia". Nie będzie można przylać nawet drobnego klapsa, moim zdaniem bardzo pożądanego niekiedy. Sam takie dostawałem i uważam że słusznie. W ten sposób politycy chcą wylać dziecko z kąpielą. Popadają w drugą skrajność i promują bezkarność. podobnie jak promuje się bezkarność w szkole. Uważam że odbieranie praw nauczycielom, troska tylko o ucznia z równoczesnym raczeniem nauczycieli bardzo niskimi pensjami to proszenie się o brak szacunku do pedagogów i promowanie "róbta co chceta". Oczywiście charakter nauczyciela i tak jest najważniejszy, jak sama wspomniałaś. Ale to co się dzieje w szkole to budowanie kolejnego miejsca gdzie rządzi bezkarność. Jestem byłym nauczycielem, widziałem takie pyskówki wobec innych nauczycieli, że dawniej uczeń wyleciał by za coś takiego ze szkoły. Dziś przymyka się na to oko, nic z tym nie robi. Nauczyciel jest śmieciem, uczeń wszystkim. Bezkarność rządzi. Odpowiedz Link Zgłoś
jotembi bez bicia pięćdziesiąt i piętnaście lat później 02.03.09, 18:53 dzieckiem, takim do bicia, byłam pół wieku temu NIKT mnie NIGDY nie uderzył ani moja Mama, ani gosposia nie dostałam ani jednego klapsa piętnaście lat temu w tym samym wieku była moja córka NIKT jej NIGDY nie uderzył ani ja, ani żadna z opiekunek nie dostała ani jednego klapsa mnie brak klapsów nie zaszkodził, sądzę że raczej pomógł mam wrażenie że to samo powiedziałoby moje dziecko a poza tym: niby dlaczego rodzice przyznają sobie prawo do bicia słabszych...? nigdy nie uderzyłabym (fizycznie czy - wiem, to trochę naciągane, ale mówię skrótowo - psychicznie) kogoś słabszego ode mnie jeśli walczę, to tylko z równym sobie albo silniejszym nigdy nie rozumiałam ludzi bijących dzieci plus oczywiste "walory wychowawcze" takiego bicia... mam dziwne wrażenie, że ludzie bici w dzieciństwie będą bardziej skłonni do stosowania takiego "argmentu" w młodości i później, jako dorośli, wtedy oczywiście wobec własnych dzieci - bo silniejszemu od siebie nie przydzwonią żeby wyładować frustracje to jest jakieś chore dlaczego ktoś, kto chce zostać spawaczem, musi zdawać egzamin na coś co się nazywa (o ile dobrze pamiętam) książka spawacza, a przyszłych rodziców szkoli się tylko z zakazu antykoncepcji w wydaniu średniowiecznym...? Odpowiedz Link Zgłoś
marcinxxx_3 Re: bez bicia pięćdziesiąt i piętnaście lat późni 02.03.09, 19:27 przeszkadza Ci mentalnosc sredniowieczna? To sama jej nie stosuj. Piszesz, ze daje sie klapsa, zeby wyladowac wlasne frustracje. Ladne uproszczenie i bardzo wygodne. Kazdy kto daje dziecku klapsa robi to bo jest sfrustrowany. Nie sadzisz, ze sa rodzice, ktorzy daja dzieciom klapsa wtedy kiedy na to zasluzy? Mimo, ze sami moga nie byc sfrustrowani? Piszesz o biciu slabszych. A pozbawianie wolnosci (jest w Polsce karalne) czyli jak nie puszcze 12 letniej corki na impreze to znaczy, ze jestem rowny tym co Olewnika wiezili... i wyrzywam sie na slabszym? > plus oczywiste "walory wychowawcze" takiego bicia... mam dziwne > wrażenie, że ludzie bici w dzieciństwie będą bardziej skłonni do > stosowania takiego "argmentu" w młodości i później, jako dorośli, a Ty dlatego, ze ich nie dostawalas nie stosujesz tego. Chore jest to, ze kochajacy rodzic, ktory za to ze dziecko zrobilo cos czego nie wolno mu bylo ma latke sadysty i sprawe w sadzie za danie klapsa. Jednak juz nie bedzie karany taki, ktory za pomoca dziecka bedzie probowal spelnic swoje ambicje zyciowe... mamusia chciala grac na fortepianie, ale nie wyszlo to corke pozbawi dziecinstwa (oczywiscie dla jej dobra!)... takich przypadkow jest wiele. Jednak nie wiem czemu ja mam byc karany za danie klapsa. Bo tak sobie wymyslila czesc ludzi? Odpowiedz Link Zgłoś
jotembi Re: bez bicia pięćdziesiąt i piętnaście lat późni 02.03.09, 19:49 związku pomiędzy mentalnością średniowiecza a moją wypowiedzią o wyładowywaniu frustracji nie widzę o średniowieczu pisałam w kontekście anty-antykoncepcyjnych kościelnych nauk przedmałżeńskich oczywiście jest różnica pomiędzy klapsem a biciem ale dla mnie nawet klaps jest i zawsze pozostanie dowodem na to, że rodzic sobie nie radzi, że nie umie inaczej... smutne nie stosuj demagogicznych chwytów (to o pozbawianiu wolności), bo ja akurat jestem wyjątkowo wyczulona na demagogię, to nie są rzeczowe argumenty z drugiej strony - choć trochę odbiegasz od tematu - masz oczywiście absolutną słuszność, jeśli chodzi o to spełnianie własnych zawiedzionych ambicji "per procura" kosztem dziecka to z innej bajeczki, ale zgadzam się z tobą zwłaszcza jeśli chodzi o pozbawianie dzieciństwa przy pomocy tzw zajęć dodatakowych, na które te nieszczęsne maluchy są wożone przez rodziców-idiotów niemalże od urodzenia... biedne takie zajęte dzieci a wracając do bicia - moim zdaniem (oczywiście jest to tylko moje zdanie, wyrobione na podstawie moich doświadczeń życiowych) każdy klaps jest porażką rodzica ale oczywiście nie o klapsy tak naprawdę tu chodzi sądzony jako sadysta powinien być człowiek, który dziecko katuje klapsy to wasza sprawa - sprawa ludzi, którzy uważają, że mają do tego prawo ja nigdy nie uzurpowałam sobie takich praw wobec innego człowieka - a tym bardziej wobec własnego dziecka, znacznie ode mnie słabszego i całkowicie ode mnie zależnego ok? Odpowiedz Link Zgłoś
marcinxxx_3 Re: bez bicia pięćdziesiąt i piętnaście lat późni 02.03.09, 20:14 To milo ze sobie nie uzurpujesz moze zle Cie zrozumialem. Mnie irytuje to, ze panstwo chce mnie zmusic do tego, ze nie bede mogl wychowac dziecka tak jak ja uwazam to za sluszne. Jesli ktos widzi w moim klapsie porazke rodzicielska i frustracje to jego sprawa, ale niech nie probuje narzucac mi swojego pogladu. Problem wlasnie w tym, ze brak jest rozroznienia miedzy klapsem, a okladaniem piesciami. Roznica wbrew temu co mowia niektorzy jest i to znaczaca. Ja np. daje swojej dziewczynie klapsy i ona je lubie, a nigdy jej nie bilem piesciami... no co najwyzej czasem ja brzydko nazywam Odpowiedz Link Zgłoś
jotembi Re: bez bicia pięćdziesiąt i piętnaście lat późni 02.03.09, 19:56 związku między mentalnością średniowiecza a moją wypowiedzią nie widzę o średniowieczu pisałam w kontekście anty-antykoncepcyjnych kościelnych nauk przedmałżeńskich klaps jest dla mnie dowodem, że rodzic sobie nie radzi, że nie potrafi inaczej... smutne ale oczywiście nie o klapsy tu chodzi sadystą kwalifikującym się do stanięcia przed sądem jest rodzic, który katuje dziecko, a nie daje mu klapsa dobrze o tym wiesz, nie uderzaj w demagogiczne tony (to samo dotyczy fragmentu o pozbawieniu wolności) - ja akurat jestem ogromnie wyczulona na demagogię, nie przytaczasz rzeczowych argumentów natomiast - choć ten kawałek jest trochę OT - zdecydowanie zgadzam się z tobą co do spełniania rodzicielskich zawiedzionych ambicji "per procura" koszmar Odpowiedz Link Zgłoś
marcinxxx_3 Re: bez bicia pięćdziesiąt i piętnaście lat późni 02.03.09, 20:17 Czyli rozumiem, ze bede mogl stosowac klapsy? Odpowiedz Link Zgłoś
fajny_franio Re: bez bicia pięćdziesiąt i piętnaście lat późni 04.03.09, 12:05 Gdybyś naprawdę była ogromnie wyczulona na demagogię to byś się w ogóle nie odzywała bo wszystko co tutaj piszesz to czysta demagogia Odpowiedz Link Zgłoś
uhu_an Re: bez bicia pięćdziesiąt i piętnaście lat późni 03.03.09, 09:27 ja tak nie uwazam, bo nigdy!!!! nie ma tkaiej opcji, ze ktos zasluzyl na bicie! zwlaszcza mniejsze i slabsze dziecko. To, ze zbije wazon, albo nie przyjdzie o odpowiedniej porze, to sobie tym zasluzyl? A czy jak twoj znajomy (podwaldny) spozni sie do pracy to tez go bijesz. dasz mu w twarz bo sobie zasluzyl? zona dziewczyna cie wkurzyla, oklamala, zrobila swinstwo, zaszla w ciaze, to tez bijesz? bo sobie zasluzyla? To jest zlosc- a ta zlosc i niemoznosc poradzenia sobie z nia wychodzi w postaci bica. Odpowiedz Link Zgłoś
marcinxxx_3 Re: bez bicia pięćdziesiąt i piętnaście lat późni 03.03.09, 10:31 A czy wiezisz slabszych od siebie? Zamykasz ich w domu i mowisz ze nie moga wyjsc? A czy porywasz slabszych? Np. dziecko mowi, ze nie pojdzie do lekarza, a Ty i tak je tam zabierasz? Jesli tak to: To jest zlosc- a ta zlosc i niemoznosc poradzenia sobie z nia wychodzi w postaci porwan i pozbawienia wolnosci. Kazdy rozsadny rodzic potrafi wytlumaczyc dziecku potrzebe wizyt u lekarza i niebezpieczenstwo wychodzenia przez 6 latka o poznej porze samemu. Odpowiedz Link Zgłoś
vhxter Byc moze bog 02.03.09, 19:10 jesli istnieje, to im wybaczy. Bo ja na pewno nie. Odpowiedz Link Zgłoś
iluminacja256 Re: Byc moze bog 02.03.09, 19:45 Szczerze mówiąc jestem przerazona tym, co przeczytałam na forum. Niektóre posty to po prostu wspomnienia z gehenny rodzinnej, a nie "szczesliwe dziecinstwo" ... ...A juz najbardziej przerazaja te posty, w których jasno , czarne na białym , widac, ze dzieciak był tłuczony za rzeczy zupełnei od niego niezalezne , wynikajace z niezdarnosci małego cżłowieka - stłuczenie kubka, przewrócenie sie i skaleczenie kolana , wylanie sie kleju w tornistrze. Chore. Posty na forum pokazują , ze to nie jest teoretyczna dyskusja, ale ogromny problem - przeciez wielu z was nienawidzi własnych rodziców! Odpowiedz Link Zgłoś
krawiec6661 Re: Byc moze bog 02.03.09, 20:33 Kto wie ilu ludzi którzy byli bici za młodu chwali taką metodę wychowawczą w myśl przysłowia "każda sroka swój ogonek chwali". Ludzie mają taką tendencję nawet w przypadku błachych rzeczy jak sprzęt, motoryzacja, kluby sportowe, więc dlaczego nie ma to działać też w tym przypadku. Psychologom i innym ekspertom tez nie ma co wierzyć bezgranicznie, bo raz że są omylni, a dwa, że badania zwykle są dośc wirtualne a ludzie różnorodni. Na zdrowy chłopski rozum, jaki będzie dorosły człowiek bity za młodu? Na pewno trochę bardziej agresywny i skłonny do rozwiązań siłowych, ale też znający dyscyplinę... Myślę też, że będzie bardziej radykalny w poglądach, tak ogólie na życie. Znajomość uczucia "bezsilności" i konieczności podporządkowania się drugiej osobie może być cenną lekcją, która potem zaowocuje. Najgorsze są skrajności, jak widzę matkę, której małe dziecko wchodzi na głowę, drze się, pluje, a ta nie potrafi zareagować, to wzbudza takie same obrzydzenie jak brutalny tatuś sadysta. Grunt to znać proporcje i umieć dostosować technikę wychowaczą do dzieciaka. Odpowiedz Link Zgłoś
iluminacja256 Re: Byc moze bog 02.03.09, 22:13 Ja nie pisałam o teoriach psychologów, ale o postach zamieszczanych tutaj na forum, pod tym artykułem. Ci ludzie, niegdyś dzieci pisza o tym, ze nnienawidza własnej matki, bo tłukła ich rura od odkurzacza, albo , ze nie zaprosili na slub własnego ojca, bo go nienawidzą. Nie jest dla mnie normalne uderzenie smyczą w twarz dziewczyny na pierwszym roku studiów, bo spózniła sie do domu - to nie ma nic wspólnego z metodami wychowawczymi, zwłaszcza w tym wieku. Znajomość uczucia > "bezsilności" i konieczności podporządkowania się drugiej osobie może być cenną > lekcją, która potem zaowocuje. Czym zaowocuje? Tym, z e młoda kobieta wyjdzie za faceta, który będzie ją lał ? Albo dla faceta, ze zacznei lać swoją zonę, bo to normalne wymusić koniecznosc fizycznego podporzadkowania się ? To jest po prostu chore , to co piszesz. W twoim wariancie relacje miedzyludzkie polegają na tym, ze większy tłucze mniejszego i słabszego czyli facet kobiete, kobieta dziecko, a faceta więszy od niego facet. Chore. Odpowiedz Link Zgłoś
marcinxxx_3 Re: Byc moze bog 02.03.09, 22:57 Ludzie mają taką tendencję > nawet w przypadku błachych rzeczy jak sprzęt, motoryzacja, kluby sportowe, więc > dlaczego nie ma to działać też w tym przypadku. Jakie rzeczy???!! Kluby sportowe???!!! nie wiesz o czym piszesz... "Niektórzy sądzą, że piłka nożna to sprawa życia lub śmierci. Mogę was zapewnić, że jest to coś znacznie poważniejszego". Tak powiedział Bill Shankly, menedżer klubu Liverpool, jeszcze w 1981 r. I mial 100% racji. Odpowiedz Link Zgłoś
bukanor Bite dzieci dwadzieścia lat później 02.03.09, 19:35 a ja byłam bita i uważam że to jest chore, żeby bardziej bolało to na gołą d..., kiedyś z bratem postanowiliśmy nie płakać jak dostaniemy lanie następnym razem, mieliśmy ok 8 lat. Na okazję nie czekaliśmy długo, do następnego dnia. Mama w ataku furii, jak zorientowała się że nie płaczemy zaczęła szukać czegoś innego niż pasek parciany którym zwykle dostawaliśmy lanie, i w końcu znalazła moją skakankę, urwała rączki i dalej nas tłuc, nadal nie płakaliśmy, skończyło się na tym że nas biła po wszystkim, nie tylko po pupie, bylebyśmy zaczęli płakać, i w końcu zaczęliśmy. Do końca życia zapamiętam ten wstyd następnego dnia na lekcji wf, pełno pasów i pręg i śmiejące się ze mnie inne dzieci. Uważam że bicie to odreagowanie na słabszym, dziecko nie ma się jak bronić, jest mu wpajane że ma szanować rodziców więc nawet nie wiem, że powinno się bronić. A nam żeby dostać lanie nie trzeba było wiele, wystarczyło że mama miała ciężki dzień w pracy, albo skończyły się papierosy. Do dzisiaj potrafi na nas rękę podnieść mamy po 25 lat i tłuc gdzie popadnie - a przecież, nie podniesiemy ręki na schorowaną 60-latkę. Efekt jest taki, że do domu jedziemy jak naprawde musimy, siedzimy najkrócej jak się da i uciekamy z tamtąd gdzie pieprz rośnie a mama siedzi sama.... Koleżanka nigdy nie została uderzona, a wyrosła na porządną osobę, mama z nią rozmawiała, nawet jak bardzo ją zezłościła. A my? Unikamy naszej mamy jak się da i zastanawiamy się kto będzie musiał się z nią męczyć jak już sama przestanie sobie radzić.... Odpowiedz Link Zgłoś
kukuracza Bite dzieci dwadzieścia lat później 02.03.09, 19:48 Czytałam opinię p. psycholog ( nie pamiętam nazwiska), która wiązała dojście Hitlera do władzy z "pruskim wychowaniem" niemieckich dzieci na przełomie XIX i XX wieku. Wtedy w Niemczech tresowano dzieci za pomocą "pydy" wiszącej przy drzwiach, upokarzano, poniżano.W latach 30tych tak wychowywane społeczeństwo głosowało na silnego i okrutnego przywódcę, bo taki wzorzec wyniosło z domu rodzinnego. Potem Niemcy świetnie się sprawdzili jako kaci podbitych narodów bo mogli wreszcie odreagować okrucieństwo jakiego doznali. Lubili się znęcać nad więźniami bo nosili w sobie traumę. Odpowiedz Link Zgłoś
pochodnia_nerona Re: Bite dzieci dwadzieścia lat później 02.03.09, 21:48 Kurczę, niby moja historia nie jest AŻ TAK drastyczna, jak niektórych, jednak nie mogę wybaczyć mamie, że mnie biła. Obrywałam za takie głupie rzeczy, jak np. przyniesienie dwójki z matematyki, kiedy miałam 8-9 lat. Dlaczego zamiast tego nie załatwiła mi korepetycji, czy choćby nie znalazła kogoś, kto by mi to wytłumaczył? W tym wszystkim najgorsze było to, że w zasadzie nie wiedziałam, że to coś niewłaściwego, czułam się potwornie samotna z moim lękiem i bólem, kiedy obrywałam kablem albo gumowym wężem. Niby było to kilka razy, ale pamiętam to doskonale, a najgorsze było to, że po wszystkim moja matka była obrażona i musiałam ją PRZEPROSIĆ za to, że postąpiłam źle i musiała mnie ukarać... Teraz sama nie wiem, jak mogłam to znieść. W pewnym momencie, może po bajce Arabella, podejrzewałam, że mam 2 mamy - jedna, ta prawdziwa, była dobra i kochana, druga - była złą wiedźmą, podstawioną zamiast mamy. Po latach przeczytałam w pewnej mądrej książce psychologicznej o podobnym zachowaniu pewnej dziewczynki, która również nie mogła swoim małym umysłem dziecka pojąć tego, że jej mama jest czasem dobra, a czasem zła i widziała w matce Marsjanina (zapewne pod wpływem tych amerykańskich filmów science fiction, gdzie kosmici wcielali się w danych ludzi). Dla dzieci takie cośjest niepojęte, kłóci się z ich widzeniem rodzica jako istoty idealnej. Najgorsze jest to, że kilkakrotnie wspominałam mojej matce z wyrzutem to bicie, ale ona zawsze je bagatelizuje - e, kilka razy, nic się nie stało. Oczywiście, moja matka była surowo chowana i okropnie bita przez swojego ojca. Dostawała za naprawdę błahe i niewymagające ukarania zachowania, jak np. wtedy, gdy znajomy ojca zobaczył, że z koleżanką moczyła nogi w rzece. Nawet się nie kąpała. Ja jakoś nie pałam chęcią powiększenia rodziny. Mojej matce mogłabym wybaczyć, gdyby powiedziała: to prawda, źle robiłam, przepraszam. Ale wiem, że tego od niej nie usłyszę. Co więcej, z latami zaczęłam się na niej odgrywać psychicznie, bo mnie denerwuje swoim zachowaniem, czasem nie wytrzymuje tego i krzyczy na mnie, że bez przerwy ją ustawiam, krytykuję, itp. Widać, nie bez przyczyny. Złe emocje muszą jakoś wyjść. Odpowiedz Link Zgłoś
offler Bic sie powinno wtedy kiedy trzeba, a nie kiedy 02.03.09, 19:50 mozna. Tak to mozna skrocic. Wszystkie te klutnie sa o d... potluc. Ja bylem czasami bity, nie mysle zeby to na mnie jakos wplynelo wiec moich dzieci nie bije ale nie powiem, ze nie ma miejsca w wychowaniu na klapsa. Tyle, ze dziecko musi wiedziec dokladnie dlaczego dostalo. Male dzieci czasami trzeba uderzyc, zeby przestaly robic glupoty, a nie sa w stanie zrozumiec argumentow, np jak ciagle wsadza palec do kontaktu. Problem polega na tym, ze statystyka pokazuje, ze dzieci bite maja wieksze szanse na to zeby byc jakimis tam przestepcami. Tak ale to dlatego, ze wiele z nich jest z rodzin patologicznych gdzie bice przestaje byc kara, a staje sie norma. Nie karanie dziecka tez prowadzi do patologi ale mniej. Zawsze prawda jest po srodku. Trzeba bic jak najmniej ale nigdy nie mow nigdy. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: Bic sie powinno wtedy kiedy trzeba, a nie kie 02.03.09, 20:05 offler napisał: >Trzeba bic jak najmniej ale nigdy nie mow nigdy. Bzdury piszesz gdyż "jak najmniej" dla każdego znaczy co innego a bić można ale w obronie własnej. Odpowiedz Link Zgłoś
1-mitocha Re: Bic sie powinno wtedy kiedy trzeba, a nie kie 02.03.09, 21:54 "Male dzieci czasami trzeba uderzyc, zeby przestaly robic glupoty, a nie sa w stanie zrozumiec argumentow, np jak ciagle wsadza palec do kontaktu". ...kontakty się zabezpiecza jak dziecko jest na tyle małe,że nie rozumie dlaczego nie można tam wsadzać palca. To wystarcza, nie trzeba bić... Potem dziecko jest starsze i szybko to załapie jak mu/jej wytłumaczysz Ja szanuję swoje dziecko, jest człowiekiem, małym człowiekiem i dlatego nie biję, nie potrząsam i nie dręczę. I wcale to nie oznacza, że jest ono wychowywane bezstresowo. Odpowiedz Link Zgłoś
uhu_an Re: Bic sie powinno wtedy kiedy trzeba, a nie kie 03.03.09, 09:29 masz w pysk! bo gadasz i robisz glupoty! Odpowiedz Link Zgłoś
mulus2 Bite dzieci dwadzieścia lat później 02.03.09, 20:29 Matko... jest chyba róznica pomiędzy daniem klapsa, a stłuczeniem dziecka. Kiedy dziecko przynosi z przedszkola czy podwórka zachowania karygodne, to mamy niereagować? Czy tłumaczenie i "szlabany" cos dają? Są sytuacje, w których powinno się uświadamiać co jest złe i jakie mogą być tego konsekwancje. A w ogóle nie słyszał nikt, że zamykanie dziecka w pokoju jest większą traumą psychiczną niż zbicie? W klapsie nie widzę nic złego... Odpowiedz Link Zgłoś
fredzia1962 Bite dzieci dwadzieścia lat później 02.03.09, 20:59 A ja należę do tych szczęsliwców którzy nie byli bici. Jednak bardzo ciezkie chwile przeżywałam kiedy coś nabroiłam a moja Mama zamiast mnie uderzyc to sie tylko potrafiła rozpłakać. Ja naprawde nie wiedziałam co wtedy mam zrobić, chyba bym wolała zeby mnie uderzyła. Odpowiedz Link Zgłoś
gozal Re: Bite dzieci dwadzieścia lat później 03.03.09, 00:19 klaps a "klaps"... ja za zwykłe klapsy nie miałabym pretensji. splaskacz za zapomnienie o posoleniu kartofli, a następnie wybicie kawałka zęba, jak się wyrwało z ust przekleństwo z powodu tegoż splaskacza, okładanie kablem za 20-minutowe spóźnienie po 20.00 w wieku 17 lat (!), przyfasolenie w mordę aż jucha poleciała po próbach szczerej rozmowy, rozpoczętej zresztą przez ojca, co warto naprawić w rodzinie, siniaki że wstydziłam się przebierać przed i po w-fie no i musiałam zapylać w dresie, a nie w krótkich gatkach... fajne mam wspomnienia z okresu dorastania, co? ilu z nas ma podobne dzięki swoim sfrustrowanym rodzicom... ja dopiero w wieku ok. 16 lat zrozumiałam, że to ze starym coś nie tak, a nie ze mną. najdziwniejsze, że nigdy nie chlał i nie bił swojej żony. piętno na całe życie; człowiek dopiero po wyprowadzce odzyskał zdolność do normalnego komunikowania się z własnymi rodzicami. Odpowiedz Link Zgłoś
anoresk Re: Bite dzieci dwadzieścia lat później 03.03.09, 07:57 Tu nie chodzi o klapsy. Chodzi i odgórne prawo zakazujące bicia.Dlaczego w Polsce jest tak , że wykroczenia wobec dzieci są traktowane jako te o mniejszej szkodliwości społecznej ? Niech te wszystkie dorosłe osoby, uznające klapsy , wyobrażą sobie sytuację , w której ktoś , za każdnym razem , gdy popełnią błąd , niekulturalnie się odezwą itd , daje im pożądnego klapsa ( albo kilka , w zależności od cieżkości przewinienia )...Trochę śmieszne , prawda , no i nigdy byśmy na to nie powzwolili . Ale dzieci nie traktujemy jak siebie , jak ludzi , ale bardziej jak domowe zwierzęta. Skoro nie akceptujemy pewnych zachowań wobec dorosłych ludzi , dlaczego robimy to w przypadku dzieci ? Bo są mniejsze , głupsze , mniej zdyscypliniowane , a może po prostu dlatego , że są słabsze i MOżemy być bezkarni , bo po prostu i zwyczajnie nie oddadzą nam ? Moja matka mnie biła . Nigdny nie wiedziałam , za co dostanę , nie było żadnych zasad. Dostawałam pasem , otwartą ręką , pięścią , byłam szarpana , popychana . Byłam tak wytresowana , że nie uciekałam przed razami , bo przecież mi się należało...Wstydziłam się rozbierać na WF-ie , bo siniaki miałam od pleców po łydki.Ostatni raz dostałam lanie w wieku 21 lat. w wieku 22 lat wyprowadziłam się . Już wtedy miałam skłonności do zaburzeń odżywiania, więc szybko zaczęłam chorować- przez anoreksję zamiast 6 lat studiów , studiuję już 9 . Depresja , pobyt w szpitalu , nieudane związki z mężczyznami , niskie poczucie własnej wartości. Przełomem była prywatna terapia. Moje życie się zmieniło , może nie o 180 stopni ale 150 napewno. Nigdy nie wybaczę mojej matce , chociaż rozumiem dlaczego robiła , to co robiła. Próbowałam , nie jestem w stanie. Nie mam z nią dobrych relacji , i nie sądzę , żeby coś się zmieniło . Ona uważa , że jej zachowanie jest usprawiedliwione , bo przecież się starała , jak mogła , bo kochała mnie przecież . Ja zamiast tego kochania wolałabym święty spokój. Cieszę się , że wprowadzono prawo zakazujące bicia , także klapsów. Przemoc jest pójściem na łatwiznę , aktem bezradności i nieradzenia sobie z dzieckiem. Moim marzeniem jest jeszcze, żeby ludzie zaczęli reagować na przemoc wobec dzieci na ulicach i we własnych otoczeniu. Odpowiedz Link Zgłoś
focus35 Re: Bite dzieci dwadzieścia lat później 03.03.09, 19:59 anoresk napisała: Ona > uważa , że jej zachowanie jest usprawiedliwione , bo przecież się > starała , jak mogła , bo kochała mnie przecież . Ja zamiast tego > kochania wolałabym święty spokój. > takie piperzenie za przeproszeniem o milosci, uzywanie wielkich slow bez pokrycia - milosc wyraza sie w czynach a nie slowach - od takiej milosci, jaka opisalas, zwykly szacunek i zyczliwosc wiecej znacza, wiec calkowicie Cie rozumiem - swiety spokoj tez wartosciowszy niz taka "rodzicielska milosc". Odpowiedz Link Zgłoś
prorok_abraham Tak, bardzo śmieszne (ironia) 03.03.09, 08:10 >>Inni razem z mamą i tatą serdecznie śmieją się z tego, jak płakali przy klapsach. << Rzeczywiście, cholernie śmieszne. Takim to chyba te klapsy rozum wyprały. Odpowiedz Link Zgłoś
marcinxxx_3 Re: Tak, bardzo śmieszne (ironia) 03.03.09, 11:16 No wlasnie co tu zrobic sa szczesliwi, ale nie tak jak sobie wyobrazasz wiec na pewno maja cos z glowa... Odpowiedz Link Zgłoś
gondra Re: Bite dzieci dwadzieścia lat później 03.03.09, 08:25 Czytam wypowiedzi i mam podobne wspomnienia do wielu piszących. Na temat bicia nie będę dyskutować, bo to że jest naganne wie każdy normalny człowiek. Ale gdy czytam o tym laniu pasem, w amoku, rurą od odkurzacza, to zastanawiam sie, czy takie osoby są zdrowe psychicznie? Bo że nie powinny mieć dzieci to jasne. I gdzie ci umoralniający, że każdy powinien się rozmnażać, a kobieta, która dziecka nie chce jest nienormalna? Ja nie chcę mieć dzieci, m.in. dlatego, że jestem agresywna i bym je biła, nawet jeśli uważam to za naganne. Odpowiedz Link Zgłoś
dorotek_s Re: Bite dzieci dwadzieścia lat później 03.03.09, 09:46 Nie są zdrowe. Nie ma takiej możliwości by takie osoby byly zdrowe psychicznie. Mnie maltretowała matka (a pochodzę z tzw. "porządnej" rodziny)- kabel czy pas to była przyjemność w stosunku do parzenia żelazkiem czy wylewania na mnie wrzątku. To z kolei było rajem w stosunku do słów jakie wtedy wypowiadała i tego szatańskiego smiechu psychicznie chorego człowieka... Słowa zabijają na zawsze. Bicie boli - miałam siniaki, wydarte wlosy, połamane ręce. Ale wypowiadane w amoku słowa, zabiły mnie na zawsze. Dzisiaj jestem emocjonalnym wrakiem. A "matka"...? Żyje sobie szczęśliwie, nadal opowiadając wszystkim na około ze to ja byłam tą złą, a ona mnie tylko kochała... Boze, zygać mi się chce jak o tym mysle... Odpowiedz Link Zgłoś
rock73 Re: Bite dzieci dwadzieścia lat później 03.03.09, 17:02 gondra napisała: > [...] Ale gdy czytam o tym laniu pasem, w amoku, rurą > od odkurzacza, to zastanawiam sie, czy takie osoby są zdrowe > psychicznie? Bo że nie powinny mieć dzieci to jasne. > I gdzie ci umoralniający, że każdy powinien się rozmnażać, a > kobieta, która dziecka nie chce jest nienormalna? Ja nie chcę mieć > dzieci, m.in. dlatego, że jestem agresywna i bym je biła, nawet > jeśli uważam to za naganne. Gdzie tu widzisz sprzeczność? Najpierw ustalmy co to znaczy "nienormalny": dla mnie to różniący się od jakiejś normy, jakiegoś ideału. Może chory psychicznie, może fizycznie, może zbyt agresywny, może pozbawiony instynktu przedłużenia gatunku. To nie jest kategoria moralna, oceniająca. Jeśli taki człowiek nie chce mieć dzieci, bo nie powinien ich mieć, bo nie może z powodu jakiejś wady, to nawet OK, pogratulować odpowiedzialności. "Umoralniającym" być może chodziło o przypadek, kiedy zdrowy i całkowicie normalny człowiek nie chce mieć dzieci "bo tak". Zresztą, co ja będę tłumaczył, niech "umoralniający" sami się wypowiedzą, jeśli tu są. Odpowiedz Link Zgłoś
marcin22w Tuskwa lał przede wszystkim swoją żonę,a dzieciaki 03.03.09, 09:40 obrywały przy okazji. To tak na marginesie. Odpowiedz Link Zgłoś
allspice Re: Tuskwa lał przede wszystkim swoją żonę,a dzie 03.03.09, 11:12 marcin22w napisał: > obrywały przy okazji. To tak na marginesie. Słyszałeś? Widziałeś? To dlaczego nie reagowałeś? Teraz jesteś mocny w gębie? Odpowiedz Link Zgłoś
natilafea całe społeczeństwo to wielka trauma 03.03.09, 10:10 młodzież to skrzywdzeni romantycy /mieli szczęście doświadczyć przemocy tylko w domu/ starsi to ludzie kamienie /bito ich także w szkole/ . Odpowiedz Link Zgłoś
rock73 Re: całe społeczeństwo to wielka trauma 03.03.09, 17:07 Źle kończą takie społeczeństwa, które są wychowywane na "wielkiej traumie", o czym świadczy wymieniany już na tym forum przykład Niemiec (przed 1945 rokiem). Odpowiedz Link Zgłoś
aniah5 Bite dzieci dwadzieścia lat później 03.03.09, 10:23 Akurat w tym roku wybija 20 lat od kiedy mój tato jeden jedyny raz wlał mi skakanką po tyłku....za palenie w wieku 12 lat fajek. Wkurzył się strasznie, gdy bił mama próbowała go powstrzymać.Nigdy wczesniej i nigdy później nie byłam bita przez rodziców. Może ten jeden jedyny raz wystarczył, że do dziś nie palę nie mam za złe ani tacie ani mamie. Teraz gdy mam małego synka też nie stosujemy kar cielesnych, skutecznie działa na niego "kąt" gdzie może się wypłakać ze swojej malutkiej złości, czy też z zakazu konsekwentnie przestrzeganego. Zawsze z rodzicami, zresztą do dziasij, mam świetne relacje, zawsze mogłam na nich liczyć i odwrotnie. Trochę z innej beczki, w wieku 11 lat została uderzona przez księdza na katechezie - wierzcie mi o mały włos tato podczas kolędy natłukł by gadowi! Powiedział jemu, że córka nie jest bita przez niego a tym bardziej nie będzie bita przez obcych! Pozdrawiam wszystkich na forum Odpowiedz Link Zgłoś
black_halo Dzieciom wystarczy dobry przyklad 03.03.09, 11:04 I tylko tyle. Moj brat ma dwojke dzieci i ich nie bije chociaz my ilismy bici w dziecinstwie za byle co. Szokujace jest, ze rodzice na kazdy problem wychowaczy mowia do swoich wnukow 'gdybym bym twoim ojcem to spralbym ci tylek'. Smieszne. I uwazaja, eze moj brat ma zbyt miekka reke. A tymczasem odnosi sukcesy wychowacze i jego dzieci szanuja jego zdanie. Jesli mowi nie, to jest nie. Kiedy corka przyniosla slabe oceny na polrocze brat zapowiedzial, ze w ferie zero komputera i tv jak rowniez kolezanek. Ma za to przeczytac conajmniej 2 zalegle lektory i codziennie poswiecic po godzinie na historie, biologie i matematyke, w ktorych to ma dwojke na semestr. I jesli sie nie poprawi do wakacji to w wakacje tez siedzi w domu i sie uczy. I wiecie co mala gnida powiedziala? Ze wolalaby dostac lanie jak kolezanki i miec spokoj. Na szczescie brat jest twardy, codziennie dziecko przypytywal i efekt byl taki, ze na swiadectwie byly trzy trojki a reszta czworki i piatki. A gdyby dostala lanie to jestem pewna, ze splyneloby to po niej jak po kaczce i tyle. Moze by dostala drugie za swiadectwo i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
fajny_franio Re: Dzieciom wystarczy dobry przyklad 03.03.09, 15:56 black_halo napisała: > I tylko tyle. Moj brat ma dwojke dzieci i ich nie bije chociaz my > ilismy bici w dziecinstwie za byle co. Szokujace jest, ze rodzice na > kazdy problem wychowaczy mowia do swoich wnukow 'gdybym bym twoim > ojcem to spralbym ci tylek'. Smieszne. I uwazaja, eze moj brat ma > zbyt miekka reke. A tymczasem odnosi sukcesy wychowacze i jego dzieci > szanuja jego zdanie. Jesli mowi nie, to jest nie. Kiedy corka > przyniosla slabe oceny na polrocze brat zapowiedzial, ze w ferie zero > komputera i tv jak rowniez kolezanek. Ma za to przeczytac conajmniej > 2 zalegle lektory i codziennie poswiecic po godzinie na historie, > biologie i matematyke, w ktorych to ma dwojke na semestr. I jesli sie > nie poprawi do wakacji to w wakacje tez siedzi w domu i sie uczy. I > wiecie co mala gnida powiedziala? Ze wolalaby dostac lanie jak > kolezanki i miec spokoj. Na szczescie brat jest twardy, codziennie > dziecko przypytywal i efekt byl taki, ze na swiadectwie byly trzy > trojki a reszta czworki i piatki. A gdyby dostala lanie to jestem > pewna, ze splyneloby to po niej jak po kaczce i tyle. Moze by dostala > drugie za swiadectwo i tyle. W poprzedniej wersji tej pasjonującej historii pisałaś, że na świadectwie nie było nawet żadnej trójki. Dopuszczając się takich rozbieżności merytorycznych nigdy nie zostaniesz dobrą pisarką nawet w tak modnym ostatnio gatunku fantasy Odpowiedz Link Zgłoś
reklama-bolek5 Bite dzieci dwadzieścia lat później 03.03.09, 11:18 Wychowywanie dzieci jest wielką sztuką. Mnie dużo pomogła odpowiednia lektura. Nie obyło się bez problemów, ale poradziliśmy sobie bez bicia i niszczenia psychiki. Dziecko nawet gdy dostanie klapsa musi czuć, że to z lęku o niego, chwilowe, nieprzemyślane działanie emocjonalne, a nie nienawiść, mniej lub bardziej wyrachowana agresja przeciw niemu. Ale z klapsami trzeba bardzo uważać. Dziecko jak każdy człowiek, uodparnia się na nie, następna kara będzie musiała być surowsza, coraz surowsza, aż w końcu nie da się jej odróżnić od zwykłej agresji. Odpowiedz Link Zgłoś
wool-f Matce z "liścia"? 03.03.09, 11:21 A, czy matce należy się "liść" za ..."neutralność"..?www.digart.pl/zoom/1731909/Scoolony.html Odpowiedz Link Zgłoś
ap785 Bite dzieci dwadzieścia lat później 03.03.09, 11:49 Mnie najbardziej bolało, że ojciec tak się przykładał do lania, że wiedziałam, że naprawdę chce, żeby mnie bolało. Że nie przejmował się tym co czuję i wyśmiewał mnie jak płakałam. Tego chyba nie potrafię mu zapomnieć. Bicie obróciło się przeciwko niemu, bo wśród dzieci nie ma szacunku, powoli zostaje sam. Unikamy się od wielu lat, nie chcę go spotykać. We mnie został żal i poczucie niskiej wartości, którego ciężko mi się pozbyć. Odpowiedz Link Zgłoś