O byłym premierze, rzecz jasna; o tym, o ktorym huczy na wszystkih
portalach, w gazetach i wszędzie w ogole
Abstrahując od faktu, co powoduje K.M. - czy to kryzys, andropauza,
czy co, faktem jest, że zachowuje się cholernie typowo. 50 na karku,
poznanie tej wreszcie prawdziwej miłości, dziwnym trafem zazwyczaj
młodszej od żony o lat 20. Banał. Historia, jakich na kopy.
I jedno w tym wszytskim mną wstrząsa.
Po jaki uj skopanej mentalnie żonie, najprawdopodobniej prezywająej
teraz najtrudniejszy okres w życiu, dawać jeszcze jednego kopa w
twarz?
Po co ten chłop opowiada, piejąc z zachwytu, jaka ta nowa jest
bosssska. Niech on to zachowa do alkowy, proszę...
Nie robi się tak komuś, z kim sie przezyło ileś lat. No nie. Tamta
porzucona jest jak stara, przerobiona czytanka. I codziennie o tym
się dowiaduje jeszcze i jeszcze raz. Jest zuzyta w przeciwieństwie
do ślicznej, młodej, niesamowitej, zachwycająej nastepczyni.
Odrobina empatii, były panie premierze...
Także dla tej już niepotrzebnej kobiety.
Nie zaszkodzi nie nokautować jej publicznie.
Bo chyba faceta naprawdę poznaje sie po tym, jak kończy...