Dodaj do ulubionych

Epatowanie uczuciami w miejscach publicznych.

03.02.09, 10:56
Przeczytałam:

"ja nie epatuje moim heteroseksualizmem - nie całuje swojego męża
na ulicy i nie lubie takich widoków w miejscach publicznych "

Też nie lubicie takich widoczków? Dla mnie robienie problemu z publicznego
pocałunku (nie stosunkusmile to raczej dziwne jest.
Obserwuj wątek
    • na_pustyni Re: Epatowanie uczuciami w miejscach publicznych. 03.02.09, 10:57
      zależy jakiego pocałunku wink
    • broceliande Re: Epatowanie uczuciami w miejscach publicznych. 03.02.09, 10:59
      Już tu kiedys z kimś pisałam, że mnie wcale to nie przeszkadza,
      wręcz uważam zakochanych za piekny widok.
    • lubie_gazete Re: Epatowanie uczuciami w miejscach publicznych. 03.02.09, 11:00
      Ja raz widziałem parę robiącą to na ławce w parku,nie mam nic przeciwko,piękny
      widok smile
    • liwilla1 zalezy 03.02.09, 11:05
      niespecjalnie lubie publicznie obmlaskujace sie, lizace swoje uszy pary, bez
      wzgledu na orientacje i wiek. to tez nie jest stosunek, ale mimo wszystko takich
      rzeczy nie powinno sie robic w autobusie czy na poczcie.
      • broceliande Re: zalezy 03.02.09, 11:07
        Może sie nie powinno.
        Ale jak są zakochani, to ich świat nie obchodzi. To fajne uczucie.
        • agatracz1978 Re: zalezy 03.02.09, 11:13
          Pocałunek ok, ale publiczne klepania po tyłku, wsadzanie rąk pod spódnicę itp to
          już przestaje być fajne i ja nie muszę tego oglądać. Niedawno spotkałam w parku
          parę (dzieci ok 13 lat). Chłopak wyskoczył do laski z tekstem - "daj pyska
          suczko" a ta rozradowana jakby nie wiem jaki komplement usłyszała i oczywiście
          się na niego rzuciła rozanielona. To akurat nic wspólnego nie miało ani z
          miłością ani dobrym smakiem.
          • a.nancy Re: zalezy 03.02.09, 11:15
            agatracz1978 napisała:

            > Pocałunek ok, ale publiczne klepania po tyłku, wsadzanie rąk pod spódnicę itp to
            > już przestaje być fajne i ja nie muszę tego oglądać.

            ano
            i orientacja seksualna nie ma tu nic do rzeczy
    • angazetka Re: Epatowanie uczuciami w miejscach publicznych. 03.02.09, 11:11
      Zależy, o jakim pocałunku mówimy. Jeśli niebezpiecznie zbliża się do
      gry wstępnej i polega na dokladnym sprawdzaniu stanu migdałków
      drugiej strony, to nie lubię, uważam, że miejsca publiczne nie są od
      tego. Podobnie nie lubię, gdy bp. w autobusie pan trzyma pani rękę w
      majtkach. Albo na imprezie z taką parą gołąbków nie da się pogadać,
      bo się pieszczą cały czas.
      Mniej wylewne formy mi nie przeszkadzają w najmniejszym nawet
      stopniu.
      • madameblanka Re: Epatowanie uczuciami w miejscach publicznych. 03.02.09, 11:15
        angazetka to ja miałam napisać, proszę następnym razem mnie tak perfidnie nie
        wyprzedzaćwink
    • katia.seitz Re: Epatowanie uczuciami w miejscach publicznych. 03.02.09, 11:12
      Ech... Przypomniało mi się, jak żeśmy z mężem na początku naszej znajomości
      epatowali swoim heteroseksualizmem, głównie w kawiarniach i restauracjach... smile
      Piękne czasy. Chyba nikt na nas krzywo nie patrzył, ale głowy nie dam, bo
      człowiekowi w takim stanie niknie wiele z oczu. Też prawda, że nie było nigdy
      ekstremalnie, żadnego mlaskania i lizania uszu, jak ktoś to ładnie określił wink

      Mi nie przeszkadzają tego rodzaju zachowania, do pewnej granicy jednakże -
      publiczne wkładanie partnerowi ręki w spodnie czy obślinianie twarzy wraz z
      szyją już niezbyt mi odpowiada. Ale uwagi bym nie zwróciła, tolerancyjna jestem.

      Aha - w wielu krajach, np. wschodniej Azji, już publiczne trzymanie się za rękę
      jest czymś wysoce nieprzyzwoitym, o pocałunku w policzek nie wspominając.
      Zdecydowanie wolę nasz, europejski model.
    • zona_mi Re: Epatowanie uczuciami w miejscach publicznych. 03.02.09, 11:13
      W miarę dyskretny pocałunek, trzymanie się za ręce, muśnięcie po
      ramieniu - nie przeszkadza mi.
      Ale już gnieżdzenie się panny na kolanach ukochanego w tramwaju,
      przy jego rękach pod jej spódnicą, oblizywanie mlaszczące z
      siorbaniem, takie ostentacyjne okazywanie sobie uczuć budzi we mnie
      niesmak. Bez względu na orientację.
      • broceliande Re: Epatowanie uczuciami w miejscach publicznych. 03.02.09, 11:16
        Ja jednak widzę 'pocałunek nie 'oblizywanie', choćby był bardzo
        soczysty.
        • kropkacom Re: Epatowanie uczuciami w miejscach publicznych. 03.02.09, 11:21
          > Ja jednak widzę 'pocałunek nie 'oblizywanie'

          Też tak mam. Straszne jest to kiszenie się w sztywnych konwenansach.
      • kropkacom Re: Epatowanie uczuciami w miejscach publicznych. 03.02.09, 11:20
        > W miarę dyskretny pocałunek, trzymanie się za ręce, muśnięcie po
        > ramieniu - nie przeszkadza mi.

        Dziwne żeby komuś "muśnięcie po ramieniu" przeszkadzało. Strasznie skrępowani
        jesteście.
        • zona_mi Re: Epatowanie uczuciami w miejscach publicznych. 03.02.09, 11:53
          Pocałunek - w sensie cmoknięcia, czy jakiegoś w miarę bezgłosnego
          pocałowania - to jedno. Badanie gardła panny to inna rzecz.
          To nie jest kwestia skrępowania, tylko kindersztuby - nie mam ochoty
          epatować swoimi chuciami, nie odpowiada mi też oglądanie innych w
          takich sytuacjah - i mam tu na myśli przede wszystkim dzień, środek
          miasta, tramwaj itp., kiedy rzadko bywam otwarta na seks - przy czym
          zwykle jeżdżę z dziećmi.
          Tak samo ignorowanie ludzi na spotkaniu/imprezie, kiedy para
          najwyraźniej już jest w trakcie stosunku, dając do zrozumienia, że
          nikt i nic więcej ich nie obchodzi - niechże więc wyjdą i zaspokoją
          swoje potrzeby, zamiast udawać, że rozmawiają z innymi, kiedy pod
          (albo i nad) stołem odbywa się już gra wstępna. To brak kultury.
    • malila Re: Epatowanie uczuciami w miejscach publicznych. 03.02.09, 11:32
      Nie przeszkadzaja mi migdalące się pary, o ile nie robią tego w
      trakcie rozmowy ze mną.
    • bea.bea Re: Epatowanie uczuciami w miejscach publicznych. 03.02.09, 11:39
      w zasadzie nie mam nic przeciwko całujacym sie małolatom na ulicy czy w
      autobusie..smile..
      ale jechałam ostatnio kolejka , i jedno z siedzeń zajmowała para, która
      wyskoczyła z kurtek i butów.. połozyła nogi na siedzeniach naprzeciwko, choć
      pociąg pusty nie był..i tak namietnie sie całowała i obmacywała, ze było to
      conajmniej niesmaczne....a kurcze nie byli to 16sto latkowie , ale 20sto paro
      latkowie...
      i tyle
    • babsee Re: Epatowanie uczuciami w miejscach publicznych. 03.02.09, 11:39
      Nie chodzi o skrępowanie Kropko.
      Chodzi o tzw. kulture.Skoro ktos tego nie rozumie,to nie zrozumie bo
      juz za pozno na wychowanie.Takie rzeczy sie wynosi z domu.

      Trzymanie sie za ręke,obejmowania,patrzenie na siebie z miloscia-nie
      owicie ze nie widziecie kiedy ludzie sie kochają...
      A juz lizanie sie w miejscu publicznym jest dla mnie niesmaczne i
      kojarzy mi sie jedynie z maxymalnym szczeniactwem-tym intelektualnym
      raczej.
      • kropkacom Re: Epatowanie uczuciami w miejscach publicznych. 03.02.09, 11:44
        > Chodzi o tzw. kulture.Skoro ktos tego nie rozumie,to nie zrozumie bo
        > juz za pozno na wychowanie.
        > A juz lizanie sie w miejscu publicznym jest dla mnie niesmaczne i
        > kojarzy mi sie jedynie z maxymalnym szczeniactwem-tym intelektualnym
        > raczej.

        Mówisz coś intelekcie? Nie mówiłam o macankach ale o pocałunku (no może trochę
        innym niż cmok w powietrzu).
    • lineczkaa Re: Epatowanie uczuciami w miejscach publicznych. 03.02.09, 11:40
      kropkacom napisała:

      > Przeczytałam:
      >
      > "ja nie epatuje moim heteroseksualizmem - nie całuje swojego męża
      > na ulicy i nie lubie takich widoków w miejscach publicznych "
      >
      Trochę na inny tor wjadę...
      To jest koronny argument Roberta Biedronia w stronę osób heteroseksualnych, że go drażnią osoby heteroseksualne okazujące sobie uczucia, bo on tak nie może. Zapomina chłopak, że jak się zwróci uwagę parze hetero ,żeby się przestali migdolić to w najgorszym przypadku można usłyszeć "odpie...się", a zwrócenie uwagi parze homo skończy się zapewne wykładem o zaściankowości, nietolerancji, homofobii i dyskryminacji.
      • angazetka Re: Epatowanie uczuciami w miejscach publicznych. 03.02.09, 11:46
        Z drugiej strony, migdaląca się para hetero ryzykuje tym, że ktoś na
        nią krzywo spojrzy (czego para i tak nie zauważy). Migdaląca się
        para homo ryzykuje bardziej (od niewybrednych komentarzy po pobicie).
        • czar_bajry Re: Epatowanie uczuciami w miejscach publicznych. 03.02.09, 11:54
          generalnie migdaląca się para hetero nie przeszkadza mi, odwrotnie niż homo i
          może nie tyle przeszkadza co wzbudza mój niesmak.
          A do tej pory wydawało mi się że jestem tolerancyjna, a tu taki pasztetsmile
          Mam i miałam znajomych innej orientacji i ok nie przeszkadza mi ich odmienność,
          ale oglądanie ich miłości czy choćby samych pocałunków w miejscu publicznym już
          nie, pewnie jest to przejawem zacofania i nietolerancji ale nic na to nie poradzę.
    • mama-maxa Re: Epatowanie uczuciami w miejscach publicznych. 03.02.09, 13:57
      nie przeszkadza mi to!

      wolę jak się całują, niż jakby się mieli głośno kłócić albo bić.

      wszystko dla ludzi i już
      • kropkacom Re: Epatowanie uczuciami w miejscach publicznych. 03.02.09, 14:34
        > wolę jak się całują, niż jakby się mieli głośno kłócić albo bić.

        Ja też mam takie odczucia że milej jest kiedy ludzie się do Ciebie uśmiechają i
        potrafią okazywać sobie uczucia typu miłość pocałunkiem niekoniecznie w czterech
        ścianach przy zgaszonym świetle smile
        • mama-maxa Re: Epatowanie uczuciami w miejscach publicznych. 03.02.09, 14:42
          ale ja zauważyłam, że ludzie sięburzą/buntują,głośno piętnują, jak
          się dwoje ludzi zakochanych całuje, jak sie przytula, a jak się
          kłócą i to w obecności dziecka, jak się czasem biją, to każdy
          odwraca głowę i nie wiedzi problemu, bo to nie ich sprawa...

          ciekawe zjawisko
      • tylna.szyba Re: Epatowanie uczuciami w miejscach publicznych. 03.02.09, 14:49
        mnie tez to nie przeszkadza, tak jak wodok 4-latka przy piersi czy
        zwalkow tluszczu na czyims brzuchu.
    • jowita771 Re: Epatowanie uczuciami w miejscach publicznych. 03.02.09, 14:52
      Mnie nie przeszkadzają zakochani bez względu na orientację, ale uważam, że gra
      wstępna przy ludziach nie jest przejawem dobrego smaku. Nie podoba mi się, jak
      para sobie migdałki bada w obecności innych ludzi. Na wszystko jest czas i miejsce.
      Największe zgorszenie zaliczyłam ostatniego lata chyba. Na ławce siedział
      chłopak, dziewczyna na nim okrakiem. Oboje jakieś 16 lat na oko. Szeroka
      spódnica dziewczyny rozłożona tak, żeby zasłaniać, ile się da. Ruchy sugerujące
      wiele. A był środek dnia, park w centrum miasta, ludzi dużo. Jak sobie
      wyobraziłam, że za parę lat mogę własną córkę zobaczyć w takiej akcji, to
      zrobiło mi się niedobrze.
      • kropkacom Re: Epatowanie uczuciami w miejscach publicznych. 03.02.09, 15:00
        > Mnie nie przeszkadzają zakochani bez względu na orientację, ale uważam, że gra
        > wstępna przy ludziach nie jest przejawem dobrego smaku. Nie podoba mi się, jak
        > para sobie migdałki bada w obecności innych ludzi.

        Jaka gra wstępna? To już się nie można pocałować w oderwaniu od gry wstępnej? Co
        wy tylko przy seksie się całujecie że pocałunek tylko z jednym się kojarzy?
    • kicia031 Re: Epatowanie uczuciami w miejscach publicznych. 03.02.09, 15:05
      a ja uwialbiam epatowac wink), ooooh, jak bardzo
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka