Koleżanka obejrzała moje piersi, cmoknęła z niezadowoleniem, że
takie stłoczone i uświadomiła mnie stanikowo. Pojechałam, doznałam
szoku kiedy zobaczyłam dwa mega namioty - rozmiaru nie podam, bo się
wstydzę, skonsultowałam (koleżanka powiedziała, że jestem głupia i
mam nie jęczeć tylko kupować). Zakupiłam i noszę od dwóch tygodni.
Na początku miałam ochotę zabić tą małpę, co mnie namówiła. Tyle
kasy, a ja nie mogę kilku godzin w tym cholerstwie wytrzymać!
Ciasno, oddychać nie można, żebra już na pewno poobijane. Ale po
dwóch tygodniach: w pracy twierdzą, że schudłam (taaaaa, jasne),
małż chwali zmianę, wieczorem nie rozcieram sobie czerwonych pręg na
ramionach i przestałam się krzywić, a moja sylwetka wygląda duuuużo
lepiej. A moje cycki codziennie mówią: dzię-ku-je-my