Dodaj do ulubionych

katolicy - jacy są?

02.03.09, 11:47
Natchnął mnie oczywiście wąteczek o ateistach. Uwiebiam uogólnienia.
Wiadomo, że wszystkie blondynki są głupie, każdy zamożny człowiek to
Żyd, czarnuch śmierdzi i każdy katolik to wie.
(Mam nadzieję, że wątek nie zostanie uzunięty, jako obrazoburczy,
piszę ironcznie, tylko nie chce mi się wstawiać tych zółtych
mordeczek.)
A jacy są katolicy. Wiele znanych mi osób wierzących i
praktykujących notorycznie kłamie, oszukuje, jest homofobami, ludźmi
nienawistnymi, zazdrosnymi. Znam osobę, która dyma co niedzielę do
kościola i do spowiedzi. Równocześnie kłamie, oszukuje swojego
pracodawcę (lewe zwolnienia, lewe nadgodziny itd.). Na moje pytanie,
czy się z tego spowiada zareagowała wieldniową obrazą.
Niedaleko mojego domu jest katolicka szkoła. Legendy chodzą o tym,
jakie łapówki należy zapłacić siostrą prowadzącym, by dostało się do
niej dziecko. Chodziłam kilka lat na oazę, jeździlam na pielgrzymki,
wolę nie pisać, co się działo na tych wyjazdach, bo niejeden ateista
by się zgorszył.
A więc jacy są polscy katolicy?
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 11:54
      Większość katolików według mnie to ludzi na co dzień nie myślący o Bogu, zwykli
      ludzie (ich wiara jest bardzo powierzchowna). A z drugiej strony widzę dewotki i
      RM. Taki mam obraz na dzisiaj. I jeszcze, była też rodzina mojej babci (ze
      strony ojca) która katolicyzm pojmowała swoiście: zawsze warto mieć dobre układy
      z klerem (nigdy nie wiadomo co się przyda).
      • gaskama Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 11:57
        O tak, kontakty są ważne. Moja koleżanka, której Maria myliła się z
        Magdaleną, wzięła ślub kościelny z jeszcze większym niedowiarkiem.
        Na moje pytanie dlaczego tyle ceregieli (musieli teoretycznie wiele
        nadganiać, ale duży datek na kościółe wiele rzeczy przyspieszył)
        usłyszałam "Nigdy nie wiadomo, jakie czasy nadejdą."
        • broceliande Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:02
          Nie wiem do czego miałby mi sie przydac kontakt z klerem.
        • umasumak Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 17:50
          "Na moje pytanie dlaczego tyle ceregieli (musieli teoretycznie wiele
          > nadganiać, ale duży datek na kościółe wiele rzeczy przyspieszył)
          > usłyszałam "Nigdy nie wiadomo, jakie czasy nadejdą."

          skąd wy macie takich znajomych?
      • madameblanka Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:04
        > Większość katolików według mnie to ludzi na co dzień nie myślący o Bogu

        Oczywiście że myślą o Bogu ale wtedy kiedy jest im potrzebny, czyli utrata
        zdrowia to wtedy modły odprawiają i wzywają jego imię. Albo też wtedy kiedy
        czegoś nie mogą zrozumieć, to mówią Bóg tak chciał i odpowiedź gotowa.
    • ally Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 11:55
      trudno mieć o homofobię pretensje, w końcu jest wpisana w katolicyzm wink
    • 18_lipcowa1 Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 11:56
      Zaklamani.
      Maja nieslubne dzieci, a potem ida do slubu koscielnego.
      W ogole nie chodza do kosciola, ale ida do koscielnego, chrzcza
      dzieci, posylaja do komunii, bo JAK TO WYGLADA?
      Sa zazdrosni, zawistni, sa wrodzy wszelkiej innosci-
      homoseksualisci, inne rasy, inne religie.
      Agresywni. Nietolerancyjni.
    • broceliande Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 11:58
      Ja myślę, że ludzie są katolikami z przyzwyczajenia.
      Niektórym współczuję, bo sie przejmują. Stosują antykoncepcję i
      kłamią na spowiedzi. Rozwieść się z jakimś bydlakiem nie można.
      Szkoda mi ich.
      Katolicy to przeważnie hipokryci.
    • marzeka1 Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 11:58
      Różni, jak ludzie dookoła. Dla mnie jest świadomym wyborem w dorosłym życiu, nie
      żyją ani rodzice, ani teściowie przed którymi musiałabym zdawać relację, czy
      praktykuję (i tak nie zdawałabym). To wybór stylu i drogi życia- świadomy.
    • jowita771 Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:00
      Przede wszystkim są nietolerancyjni. I uważają, że ich wiara jest JEDYNĄ
      właściwą. A przy tym są hipokrytami, ale to chyba jest wszędzie, gdzie jest
      wielu wyznawców jakiejś religii. W przypadku wiary ilość jest odwrotnie
      proporcjonalna do jakości. To chyba wina instynktu stadnego, zawsze znajdą się
      osoby, które gdzieś się zapiszą bez wnikania w sens, bo sąsiad/szwagier/sołtys
      się zapisał.
      • to.ja.kas Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:03
        Serio katolicy są tacy źli?
        Ojej a co to ma do rzeczy jakiego są wyznania?
        Gdzie sa panie co to krzyczą, że jak arab ucina głowe komuś albo
        rozwala metro czy samolot to nie jest kwestia religii tylko cholera
        wie czego....ale NAPEWNO nie religii.
        A tu prosze jakie uogólnienie i jaki jad na KK.

        Czyli islam za mordy odpowiedzialny nie jest bo to religia pokoju a
        Koran o miłosci prawi hłehłehłe i tolerancji.
        Za to Biblia i kościół katolicki to SAMO ZUO !!!!

        Tak trzymajmy Drogie Panie smile
        • madameblanka Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:05
          ...ale NAPEWNO nie religii.

          religii, religii, tylko źle zinterpretowanej.
          • to.ja.kas Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:08
            Serio? A co źle zinterpretowali?
        • jowita771 Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:06
          Widocznie w religii nadchodzi taki czas, kiedy wyznawcom wydaje się, że nawracać
          trzeba wszelkimi dostępnymi środkami. islam jest młodszy od chrześcijaństwa o
          622 lata. Poczytaj sobie, jakimi metodami nawracał kościół katolicki w roku 1387
          i wtedy krytykuj islam.
          • to.ja.kas Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:09
            No tak...teraz za średniowiecze pozwólmy wysadzac nam pociągi i
            metro...ale umówmy sie, ze Ty i Twoja rodzina bedziecie na ochotnika
            spotykac się z odwetem islamu, co?
            • jowita771 Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:16
              Ja nie usprawiedliwiam muzułmanów, po prostu śmieszy mnie, kiedy kościół kat.
              się oburza, gdy sam ma takie same błędy na koncie, ale o nich milczy.
              • to.ja.kas Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:26
                Jak milczy Jowitko, kierdy sam papiez Jan Paweł 2 zwany Wojtyłą
                przeprosił?????
                Ba, ostatnio ksiądz który wpadł do mnie po koledzie (opisywałam to)
                tez sie do tego przyznał i skruchę wyraził

                Nie kłam, bo Cię kłamczuszkiem będa nazywac smile
                • jowita771 Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:33
                  Ale co, powiedział, że przeprasza i po sprawie? Czy jak terroryści islamscy
                  przejrzą na oczy i powiedzą "sorry, pomyliło nam się", to świat zapomni o
                  sprawie i będzie ok?
                  Wielu poszkodowanych przez kościół kat. nie żyje, więc może dlatego nie ma
                  problemu? Kościół nadal czci jako świętych ludzi, którzy nawracali przelewając
                  krew, więc skruchy nie widzę.
                  • to.ja.kas Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:41
                    Patrz, my Polacy jako bohatera mamy Jana III Sobieskiego, a to wg
                    tego co mówisz morderca. Serio. Tak samo Kazimierz Wielki, Łokietek
                    lub nawet Jagiełło. Ba w okresie nowozytnym mają za co nienawidzic
                    nas czesi a i u ruskich raz bylismy, a nawet moskwe jako jedyni
                    zdobylismy.

                    Znasz znaczenie słowa "przeszłość" i wiesz czym rózni się
                    od "terazniejszosci". Ciagle nienawidzisz Niemców i Szwedów?

                    Ty nie widzisz a ja jako ateistka widze i doceniam. Bo tylko na
                    bazie chrzescijanstwa i judaizmu powstało cos do czego garnie sie
                    cały swiat włacznie z ludzmi z bliskiego wschodu który jest taki
                    rajski i pokojowy smile))

                    A jesli muzułmanie przestaną mordowac i kiedys przeprosza to nie
                    wiem czego Ty od nich bedziesz oczekiwac...ze popełnia samospalenie
                    w imie wstydu za to co robiło dawne pokolenie???? Oby sie
                    uzywilizowali. Bo jedyne co mozna zrobic to powiedziec "przepraszam"
                    i nic wiecej.
                    • jowita771 Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:52
                      > Bo jedyne co mozna zrobic to powiedziec "przepraszam"
                      > i nic wiecej.

                      Nie zgadzam się. Masz podejście jak rasowy katolik - można się wyspowiadać,
                      odklepać paciorek i jest po sprawie. A może można zadośćuczynić albo chociaż
                      spróbować?
                      Przytułki dla magdalenek zostały zlikwidowane pod koniec XX wieku. Czy kościół
                      coś zrobił dla tych kobiet? Nie. Poczeka jeszcze trochę aż wymrą i przeprosi, bo
                      nic więcej już nie będzie się dało zrobić. Jak kościół traktuje ofiary
                      księży-pedofili?
                      • to.ja.kas Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:55
                        Ale zaraz, zaraz jaki katolik? Nie jestem katolikiem ani nawet SJ
                        nie jestem, Ba jestem nieochrzczona.
                        A jak zodościuczynimy zydom których zabili Polacy w pogromach? A
                        czechom na Zaolziu? A jak mają nam zadośćuczynic Ukraińcy czy Niemcy?
                        Oczekujesz niemozliwego. Przeproszenie i przyjecie przeprosin wymaga
                        czegoś czego nie lubimy...grubej kreski.

                        Oczekujesz od KK cudu bycia doskonałym i tylko zastanawia mnie
                        dlaczego tylko od KK????
                        Ja widze wiecej zalet niz wad. Ty możesz oczekiwac wyzwolenia od
                        przyjaciól ze wschodusmile
                        • jowita771 Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 13:07
                          Nie oczekuję cudów, nikt nie wskrzesi ludzi, których KK wymordował X lat temu.
                          Jednak uważam, że jeżeli kościół przeprasza za krzewienie chrześcijaństwa przy
                          pomocy miecza, a potem czci świętego, który tego miecza chętnie używał, to jest
                          to kpina. Gdyby żyły dziś dzieci ofiar, to jak miałyby się poczuć? Ale nie żyją
                          od setek lat, więc jest fajnie i nikt nie zauważy niekonsekwencji?
                          A co do Magdalenek, to część z nich jeszcze żyje. Na co czeka KK z
                          przeprosinami? Aż wymrą, żeby im do głowy nie przyszło starać się o
                          odszkodowanie, jak już KK się przyzna do błędu?
        • kropkacom Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:07
          > Serio katolicy są tacy źli?
          > Ojej a co to ma do rzeczy jakiego są wyznania?

          Ma do rzeczy tyle że Polska to podobno kraj katolicki.
          • to.ja.kas Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:11
            Serio Kropka?
            Czyli jak w Afganistanie rozstrzeliwuje sie kobiety za to ze do
            fryzjera poszły albo kamienuje kobiete w Somalii za to, ze została
            zgwałcona to tez ma to do rzeczy????
        • katia.seitz Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:19
          Ja bym krzyczała oczywiście (zapewne pamiętasz mnie, to.ja.kas z wątku o islamie
          big_grin), gdyby nie fakt, że autorka wątku napisała na wstępie, że ma on charakter
          ironiczny.
          • to.ja.kas Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:25
            Ma charakter ironiczny....może. Ale zobacz ile kobiet od razu
            wykorzystało ten "charakter" by dokopac znienawidzonym
            katolim..ciekawe ile z nich widziało światło w Koranie i u arabów?smile
            • katia.seitz Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:33
              Wiesz, sytuacja jest o tyle odmienna, że w Polsce to dyskurs katolicki jest
              dominujący, na czele komisji rządowej ds. in vitro stoi człowiek reprezentujący
              katolicką ortodoksje, episkopat w zasadzie nie tylko wpływa, ale miejscami wręcz
              decyduje o takich kwestiach, jak program nauczania w szkołach publicznych...
              (kwestia religii, ocen z niej na maturze, a ostatnio także - wychowania do życia
              w rodzinie). Odbierają więc działalność KK w Polsce jako zamach na neutralność
              światopoglądową państwa. Islam im w tym momencie natomiast nijak nie zagraża.
              Stąd tyle negatywnych emocji. N

              A to, że wszelkie uogólnienia są niesprawiedliwe i krzywdzące, i źle świadczą o
              poziomie intelektualnym osób ich dokonujących, to sprawa dla mnie oczywista -
              zawsze się pod takim twierdzeniem podpiszę.
              • to.ja.kas Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:49
                Mimo wszystko dialog w POlsce przebiega nie pod naciskiem siły, nikt
                nie rozmawia trzymając w ręku karabin czy kamień. Problem jest taki,
                ze tysiace Polaków NIE JEST katolikami światopoglądowo, ale sa w
                dużej mierze LENIWI i maja w nosie jakiekolwiek działania
                społeczne...bo może za nas ktoś inny to załatwi. To chyba urok
                młodej demokracji.
                I tak jest gdy trzeba coś zrobic dla wspólnoty lokalnej jak i na
                szerszym polu. Gnusni jesteśmy i nie chce nam sie wychylac ale za to
                mamy pretensje kiedy komuś sie chce i robi cos wg swojego poglądu.

                Zamiast udawac katolików i podbijac nie wiedziec czemu statystyki
                moze warto artykuowac to czego chcemy?
      • marzeka1 Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:04
        Ależ uogólniacie, toż stereotyp sypie się gęsto.
        Jestem świadomą katoliczką i nie uważam,że mam patent na prawdę, po prostu ja
        wybrałam taką drogę w życiu. Nie jestem też hipokrytką i uważam, że zamiast tego
        mitycznego 90%., lepiej by było aby było nawet 10%, ale wiedzących W CO i KOGO
        wierzą. A to, czy sąsiedzi/koleżanki i inni wokół wierzą czy nie, pozostawiam
        ich wyborowi.
        • broceliande Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:10
          marzeka1 napisała:

          > Jestem świadomą katoliczką i nie uważam,że mam patent na prawdę,
          po prostu ja
          > wybrałam taką drogę w życiu.

          W jaki sposob wybrałaś tę drogę?
          • to.ja.kas Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:11
            Pewnie została ochrzczona jako dziecko i wysyłana do Kościoła. Co
            nie znaczy, że w późniejszym czasie nie mogła podjąc decyzji
            świadomie.
            • broceliande Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:13
              Ale jak to swiadomie?
              Brała pod uwagę plusy i minusy, inne religie, Dawkinsa czytała?
              • to.ja.kas Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:14
                A musiała? Może to co dowiedziała sie o KK wystarczyło by
                stwierdzić, ze to jest światopogląd który jej odpowiada na tyle by
                nie szukać czegoś innego? Nie da sie poznac KAZDEJ religii i
                przeczytac wszystkiego.
                Ty zanim wyszłas za mąż poznałaś każdego faceta i sprawdziłaś czy
                nie ma lepszego?
                • 18_lipcowa1 Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:16
                  to.ja.kas napisała:

                  > A musiała? Może to co dowiedziała sie o KK wystarczyło by
                  > stwierdzić, ze to jest światopogląd który jej odpowiada na tyle by
                  > nie szukać czegoś innego? Nie da sie poznac KAZDEJ religii i
                  > przeczytac wszystkiego.

                  Zazwyczaj tak nie jest.
                  Chociazby w szkolach jest tylko jedna religia niestety.

                  > Ty zanim wyszłas za mąż poznałaś każdego faceta i sprawdziłaś czy
                  > nie ma lepszego?

                  Ja poznalam. Nie kazdego, ale przynajmniej kilku.
                  • to.ja.kas Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:21
                    Serio Lipcowa? Ale tylko kilku poznmałaś? To skąd wiesz, że twój
                    jest najlepszy. A może po świecie błaka się wielu co lepsi by byli
                    jako Twoi męzowie?

                    Moja mama uczyła mnie , że najwi,ększym szczesciem dla kobiety jest
                    dom i gromada dzieci...i co z tego? Jako dorośli podejmujemy WŁASNE
                    wybory i tylko od nas zależy czy kierujemy sie przykazaniami
                    rpdziców czy idziemy jako trzydziestolatkowie własna drogą....Ty
                    może masz Lipcowa z tym problem by dorosnąc i podejmowac własne
                    decyzje, ale wierz mi wiele osób nie.
                    • 18_lipcowa1 Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:35

                      to.ja.kas napisała:

                      > Serio Lipcowa? Ale tylko kilku poznmałaś? To skąd wiesz, że twój
                      > jest najlepszy. A może po świecie błaka się wielu co lepsi by byli
                      > jako Twoi męzowie?



                      No tak,ale zawsze to jest kilku. Lepiej niz zaden.

                      > Ty
                      > może masz Lipcowa z tym problem by dorosnąc i podejmowac własne
                      > decyzje, ale wierz mi wiele osób nie.


                      ale o so chosi???????????????
                      • to.ja.kas Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:42
                        O to chodzi Lipcowa, ze jako dzieci pobieramy nauki: rózne. Rodzice,
                        dziadkowie środowisko przekazują nam jakieś wartości. Kiedy
                        dorastamy wybieramy własną drogę. I KK i wiele innych religii
                        chrzescijanskich to umozliwia. I za to jestem im wdzięczna.
                        • 18_lipcowa1 Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:44


                          > O to chodzi Lipcowa, ze jako dzieci pobieramy nauki: rózne.
                          Rodzice,
                          > dziadkowie środowisko przekazują nam jakieś wartości. Kiedy
                          > dorastamy wybieramy własną drogę. I KK i wiele innych religii
                          > chrzescijanskich to umozliwia. I za to jestem im wdzięczna.

                          Tak ale w Polsce jednak ta jedyna sluszna religia dominuje.
                          • to.ja.kas Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:50
                            Ale jak dominuje i dlaczego Ty Lipcowa mogłas osiągnąc stan
                            oświecenia i odejsc z KK mimo iż jak rozumiem wychowana jestes w
                            Polsce???? Jakis cud?
                • broceliande Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:17
                  Ale nie znałam go od dzieciństwa i nie byłam mu od urodzenia
                  przeznaczona.
                  Kiepskie porownanie.
                  • to.ja.kas Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:19
                    Serio? A ja znam takie 2 pary co to znaja sie od dziecinstwa a mamy
                    sie smiały, ze chowaja małzeństwo i wykrakały.
                    A dlaczego kiepskie porównanie.
                    Zarowno osoba wybierajaca KK jak i partnera małżeńskiego ma
                    ogranoiczony wybór. Trafia na cos co jej odpowiada i przyjmuje to
                    badź nie.

                    A w islamista zostaje sie po jakims kursie (w tym z innych wiar) w
                    wieku dorosłym?
                    • broceliande Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:21
                      to.ja.kas napisała:

                      > Zarowno osoba wybierajaca KK jak i partnera małżeńskiego ma
                      > ogranoiczony wybór. Trafia na cos co jej odpowiada i przyjmuje to
                      > badź nie.

                      Wybrać KK to możesz Ty albo ja, chrzcząc się w tym obrządku. ludzie
                      ochrzeczeni nie mają wyboru.
                      • to.ja.kas Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:23
                        Alez mają. Znam masę osób które były ochrzczone i zostały ateistami
                        bądz Świadkami Jehowy badz buddystami np.

                        A w Islamie za zmiane religii grozi kara smierci (głosny przypadek
                        jakis czas temu chyba z Iranu)...moich znajomych nikt za kraty nie
                        posłał gdy wiare zmieniali...ba nawet kamieniem w nich nie rzucono.
                        • broceliande Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:25
                          Wiesz co? Jakoś nie mam dziś ochoty dyskutować o islamie.
                          To jeszcze głupsze niż katolicyzm.
                          I o wiele bardziej niebezpieczne.

                          A ci ateiści wystąpili z Kościoła?
                          • to.ja.kas Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:28
                            Tak wystąpili. Świadkowie Jehowy też...i nie odwiedziła ich policja
                            religijna coby siłą nawrócic na prawdziwa drogę KK smile

                            Nie dyskutuj jak głupie. Ja czasem jak czytam takie głupoty to
                            dopiero zmilczeć nie moge smile
                            • broceliande Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:37
                              Ja też, bo ja z tych walczących racjonalistów...
                        • jowita771 Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:40
                          > A w Islamie za zmiane religii grozi kara smierci

                          To chyba zależy od państwa w jakim się żyje. Znam Turka, który urodził się w
                          rodzinie muzułmańskiej, ale jest ateistą. Nie miał żadnego problemu, był
                          zaskoczony moim pytaniem, czy odczuł jakieś negatywne skutki odejścia od religii.
                          • to.ja.kas Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:44
                            Czyli jednak przyznajesz Jowito, że wiele zalezy od róznych
                            czynników, tak? czyli zło nie bierze sie z KK tak jak wg Ciebie nie
                            bierze sie z Islamu generalnie. Wszystko zalezy od ludzi i
                            środowiska?

                            Bo nie rozumiem, jak przebiega Twój tok myslenia.
                            KK zmusza i mordował i jest be, a islam jest ok, bo teraz oni
                            morduja i czasem zabijaja jak sie chce zostac odstepca ale to nie
                            wina islamu??? POkręcone smile
                            • jowita771 Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:56
                              Nigdzie nie napisałam, że islam jest cacy, więc naucz się proszę czytać zanim
                              przystąpisz do następnej dyskusji. Napisałam, że kościół kat. nie jest
                              instytucją, która powinna się brać za krytykowanie islamu, bo ma bałagan na
                              własnym podwórku.
                              • to.ja.kas Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 13:00
                                Jowitko to JA krytykuje islam, a ja nie jestem KK.
                                Karol Wojtyła WG MNIE zrobił jedną rzecz która sie MOIM (a nie KK)
                                zdaniem zemsci...to cos złego nazywa się EKUMENIZM. Słyszałas o tym?

                                Wieć to TY czytaj ze zrozumieniem, bo nie KK krytykuje islam (i o to
                                mam do niego żal) ale JA , ateistka nie majaca z KK nic wspólnego.
              • 18_lipcowa1 Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:15
                broceliande napisała:

                > Ale jak to swiadomie?
                > Brała pod uwagę plusy i minusy, inne religie, Dawkinsa czytała?


                No co Ty. W naszym kraju to takie naturalne,,,po prostu kazde
                dziecko od urodzenia jest przeznaczone tejze religii
                prawie kazde,,,,
                • to.ja.kas Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:17
                  Tak jak kazda kobieta zoztaje zona i matką...prawie każda. Jak widać
                  Ty też Lipcowa wpisujesz się w te stereotypowe role i nawet
                  dziecięcia Ci się zachciało. Wstydź się.

                  Mówię to ja, nieochrzczona, niezamężna matka nieochrzczonego
                  dziecka tongue_out
                  • 18_lipcowa1 Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:38

                    > Mówię to ja, nieochrzczona, niezamężna matka nieochrzczonego
                    > dziecka tongue_out

                    Wiesz, na swoj wlasny chrzest wplywu nie mialam. Zostalam
                    ochrzczona.Ale nigdy katolicko wychowywana nie byla.
                    Jestem juz bardziej odwazna niz moi rodzice i swojego dziecka nie
                    ochrzcze i nie bede wychowywala w religii.
                    • to.ja.kas Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:51
                      Naprawdę szczyt odwagi.
              • marzeka1 Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:24
                Dawkinsa czytała, ale się nie zachwyciła(zarówno "Bóg urojony", jak i chyba
                "samolubny gen?").
                Z innymi religiami też kontakt był: mam przyjaciółkę świadka Jehowy, koleżanki-
                prawosławną i protestantkę, świadkowałam też na ślubie kalwińsko-katolickim.
                Uważasz, że wierzyć można tylko dlatego, że nie ma się pojęcia o niczym wokół.
                • broceliande Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:42
                  Nie nie, ja nic do czyjejś wiary nie mam.
                  jeśli ktoś nie zamyka sie na swiat i docierają do niego różne
                  rzeczy, to fajnie.
                  Znałam kiedyś jedną fajną, wierzacą osobę.
                  Jej wiara mi sie podobała.
                  Ale znałam tylko ją jednąsad
              • katia.seitz Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:56
                > Brała pod uwagę plusy i minusy, inne religie, Dawkinsa czytała?

                big_grin

                Zdziwiłabyś się, broceliande... Katolicy potrafią czytać różne rzeczy, ba, nawet
                potrafią pisać całkiem zaskakujące względem żywionych przez co po niektórych
                stereotypów dzieła. Potrafią również "zadawać się" z innymi religiami w daleko
                idącym stopniu.

                Na przykład benedyktyni z Lubinia organizują spotkania medytacyjne w tradycji
                zen wspólnie z buddystami, goszczą u siebie buddyjskich duchownych.

                Z kolei obecny opat z klasztoru w Tyńcu napisał pracę doktorską poświęconą
                koncepcji absurdu , analizując dzieła pisarzy świeckich, w tym ateistycznych
                (Camus i inni) oraz prace powstałe w nurcie życia klasztornego i znajdując weń
                wiele wspólnych wątków. Poziom tej pracy jest taki, że Dawkins może się schować wink

                Dlatego mnie straszliwie bawi, jak ktoś stawia osobie deklarującej świadomy
                wybór katolicyzmu zarzut nieczytania popkulturowych dzieł Dawkinsa. A mistrza
                Eckarta albo świętego Jana od Krzyża to broceliande czytała, odrzucając wiarę? smile

                Ja rozumiem, że KK ma wiele wad, sama je widzę, sama wielu rzeczy w nim obecnych
                odrzucam - ale traktowanie ateistów jako osób z natury rzeczy bardziej
                racjonalnych i świadomych jest mocno naiwne, delikatnie mówiąc. Wewnątrz
                Kościoła zdarzyło mi się spotkać osoby niesamowicie refleksyjne, o ogromnej
                wiedzy i subtelności rozumowania - której tak zwanym walczącym, zarówno stojącym
                po stronie katolickiej, jak i ateistycznej, z reguły brakuje.
          • marzeka1 Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:16
            Gdy nie wiedziałam, będąc na studiach, czy chcę być w KK (pochodziłam z tzw.
            domu katolickiego, ale raczej w ramach tradycji niż głębokiego przezywania
            wiary), poza tym był to okropny czas, kiedy KK zaangażował się w politykę i to
            po stronie, która mnie kompletnie nie interesowała. Spotkałam wtedy dominikanów
            i zobaczyłam/poznałam zupełnie inne oblicze KK. To trochę tak, jak zrzucenie
            wiary dziecinnej,w duchu tradycji, a poznanie dorosłe.
            Po drugie- duże wrażenie zrobiła na mnie książka Karola Wojtyły "Miłość i
            odpowiedzialność", na tyle duże, że stosując się do jej rozważań, udało mi się
            stworzyć dobre, partnerskie małżeństwo (w tym roku 20 lat po ślubie).
            Reszta- jest po prostu pochodną tych wyborów.
        • gaskama Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:15
          Oczywiście, że dziewczyny uogólniają i jesteś pierwszą osobą, która
          te stereotypy stara się przełamać. Fajnie.
    • maga_luisa Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:02
      Ciekawe tylko, że piszesz ironicznie "uwielbiam uogólnienia", po czym
      produkujesz wątek pełen uogólnień nt katolików. To uogólnienie jest już
      bardziej, Twoim zdaniem, correct?
      • gaskama Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:13
        Kurza melodia, na specjalnie dla niedorozwiniętych napisałam, że
        produkuję ironiczne uogólnienie. Chciałam poprowokować.
        • maga_luisa Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 13:26
          Sprodukowałaś ironiczne uogólnienie, po czym napisałaś elaborat na temat
          katolików, już bez ironii.
          A uwagi ad personam zachowaj dla siebie.
    • gryzelda71 Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:13
      Jeżeli katolikiem nazywasz osobę ochrzczoną w KK to faktycznie wiele z nich nie
      przestrzega zasad Kościoła.I nie wiedzieć czemu pchają tam swoje nieświadome dzieci.
      • marzeka1 Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:21
        Jako osobą wierząca NIE ROZUMIEM, jak ktoś kto uważa KK za uosobienie zła,
        wstecznictwa i zacofania, żyje wg własnych zasad: chrzci dzieci, posyła do
        komunii (a potem robi z ceremonii cyrk), bierze ślub w kościele, chociaż MOŻE
        wybrać inaczej- nie chrzcić, nie brać ślubu kościelnego- wtedy to jest uczciwe
        postawienie sprawy.
    • gaskama Katolik a pojęcie grzechu 02.03.09, 12:19
      A teraz pytanie na serio. Jestem ciekawa, czy jak jest się
      katolikiem i popełnia się grzech (kłamie, pali, nadużywa alkoholu,
      daje klapsa dziecku, obrabia tyłek meżowi na forum), to czy czuje
      się w sercu wtedy źle, czy jest się wtedy bardziej wrażliwym
      człowiekiem, czy z tego się potem spowiada i czyje skruchę i czy
      spowiedź pomaga w tym. Pytania dość intymne i chyba nie zawsze
      miałabym odwagę zadać je w realu. Kilka razy zadawałam takie pytania
      koleżankom w realu i zawsze się obrażały.
      • jowita771 Re: Katolik a pojęcie grzechu 02.03.09, 12:23
        Co do bicia dzieci, to powiem Ci, co ja usłyszałam kiedyś od bardzo
        zaangażowanego katolika, ale nie ciemnego mohera, tylko normalnego
        wykształconego faceta, bardzo wierzącego, czytającego Biblię. według tego mojego
        znajomego, jeśli dziecko zasłuży, dostanie od rodzica lanie i bijąc dziecko
        rodzic czuje satysfakcję, to jest to grzech. Natomiast, jeśli rodzic bijąc
        dziecko czuje się źle, to lanie było słuszne i nie ma grzechu.
        • broceliande Re: Katolik a pojęcie grzechu 02.03.09, 12:27
          Super z tym biciem.
          • to.ja.kas Re: Katolik a pojęcie grzechu 02.03.09, 12:30
            A to jest wykładnia oficjalna Kościoła Katolickiego czy jakiegoś
            niedouczonego człowieka?
            Czyli jak jakis arab wysadza w powietrze samolot tudziez pociag to
            ma to pokrycie w oficjalnym stanowisku muzułmanów???smile
      • katia.seitz Re: Katolik a pojęcie grzechu 02.03.09, 12:27
        > A teraz pytanie na serio. Jestem ciekawa, czy jak jest się
        > katolikiem i popełnia się grzech (kłamie, pali, nadużywa alkoholu,
        > daje klapsa dziecku, obrabia tyłek meżowi na forum), to czy czuje
        > się w sercu wtedy źle, czy jest się wtedy bardziej wrażliwym
        > człowiekiem, czy z tego się potem spowiada i czyje skruchę i czy
        > spowiedź pomaga w tym.

        Zapewne to zależy od człowieka. Jeden się spowiada z tego, drugi z tamtego,
        trzeci wcale. Tak samo z kwestią wrażliwości. To, o co pytasz, to chyba kwestia
        bycia cżłowiekiem mniej lub bardziej zasadniczym, czy też mniej lub bardziej
        wymagającym od siebie - a nie katolikiem lub niekatolikiem.

        Być może to, co na co katolicy są bardziej narażeni od nie-katolików, to
        wpadnięcie w pułapkę samoudręczania się wyrzutami sumienia oraz szukania
        zewnętrznych form samousprawiedliwienia (bo tak można pojmować spowiedź). Ale
        niekatolicy też nie są od tej pułapki wolni - znam osoby niewierzące, i
        zadręczające się nadmiernym poczuciem winy.

        Wszystko zależy od tego, jak ktoś pojmuje kwestie grzechu, spowiedzi,
        samodoskonalenia się itp. Można w ramach katolicyzmu te kwestie pojmować równie
        dojrzale, co w ramach moralności świeckiej - uznajemy, że popełniamy błędy,
        staramy się nad sobą pracować i więcej ich nie popełniać. Spowiedź jest tutaj
        swego rodzaju formą samodyscypliny. Można też te kwestie pojmować niedojrzale,
        czyli bazować na lęku przed karą za każdy popełniony grzech, a spowiedź
        traktować w sposób magiczny, jako rytuał który zmywa nas z te grzechy i oddala
        wizję kary. Można tak, można siak.
    • mniemanologia Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:26
      Katolicy są różni.
      Dla uściślenia - piszemy tu o takich prawdziwych katolikach, nie
      takich, jak ja na przykład, prawda? smile

      Więc ja znam kilka takich osób, dla których wiara jest ważnym
      elementem życia.
      Jedna to radiomaryjna i naszodziennikowa pani. Co miesiąc wysyła
      pieniądze na Rydzyka, co niedziela jest w kościele i zżyma się na
      to, że się niekatolicko prowadzimy (i że jeszcze zdarza nam się
      Tygodnik Powszechny czytywać!). Nie jest szczęśliwa.
      Druga to chłopak, który na studiach trafił na dominikanów i się w
      tym odnalazł. Z Naszej-Klasy wiem, że się ożenił, a teraz jego żona
      jest w ciąży. Uczestniczą w życiu okolicy, do której się
      przeprowadzili, nie wiem, z czego żyją, remontują starą chałupę
      gdzieś w Bieszczadach, na zdjęciach zawsze są uśmiechnięci. Chłopak
      ten zawsze był otwarty, zero krytykowania, 100% pomocy (kiedyś
      bardzo mi pomógł, gdy w nocy przyszłam się do niego wyryczeć, pijana
      i nieszczęśliwa).
      Trzecia osoba - zwariowana dziewczyna, oazowiczka, z inicjatywą smile
      Obecnie chyba w 3 ciąży. Pamiętam, jak na wieczorze panieńskim
      przyznała się, że boi się nocy poślubnej. Ma fajną rodzinę.
      • marzeka1 Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:28
        Znam , oprócz siebie, jeszcze kilka osób, którym dominikanie fajnie pokazali
        Boga, cóż to prawdziwe"domini canes"- psy Pańskie smile
        • mniemanologia Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:31
          Własnie, kolega miał koszulkę z psami - domini canes smile
          Ja widzisz, chciałabym, ale zarazem nie chce mi się. Jestem dobrym
          kąskiem dla tzw. Kościoła otwartego, tylko chyba za dobrze mi się
          żyje. Za szczęśliwa jestem w swoim życiu. Zazdroszczę łaski wiary.
          • marzeka1 Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:35
            Mi też dobrze się żyje, też jestem szczęśliwa.
            • mniemanologia Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:38
              No właśnie, i nie chce Ci się tego zmieniać, prawda? Mi też się nie
              chce - zgodnie z powiedzeniem "jeśli działa - nie naprawiaj".
              Ustawiłam sobie życie tak właśnie, jest dobrze.
          • to.ja.kas Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:36
            mniemanologia napisała:

            > Zazdroszczę łaski wiary.
            Ja chyba tez.
            Napewno KK i chrześcijaństwo jest dla mnie takim światem w którym
            mozliwe było powstanie wielu wartości które cenię jak prawo do
            wolności i do zycia.
            • broceliande Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:49
              a ja nie zazdroszczę.
              Dobrze mi z moim własnym swiatopogladem.
              Zazdrościcie czyli brak Wam czegoś? Ja jestem kompletnawink
              • to.ja.kas Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:52
                Tak, czuje, że czegoś mi brak. Może wiary a może wspólnoty. A
                napewno sił by spełnic to czego oczekuje KK od swoich wyznawców. A
                nie chce byc tylko statystyka i zapełniaczem w kościele.
                • broceliande Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 13:02
                  A chcialabys sobie narzucić takie rygory?
                  Ja się cieszę, że nikt nie streuje moim życiem rodzinnym,
                  płodnością, wyborami życiowymi...
                  Można byc dobrym człowiekiem... można czerpać dobro zewsząd, nie
                  tylko z religii. Nie dlatego, że religia każe.
                  • to.ja.kas Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 13:07
                    Nie wiem czy chciałabym? jakbym chciała i umiała to bym sobie
                    narzuciła. Ludzie maja rózne potrzeby i czerpią szczęscie i
                    satysfakcję z różnych rzeczy.
                    Ty cieszysz sie wolnością, ktoś inny szczęśliwy jest we wspólnocie
                    Kościoła.
                    Oczywiście, ze dobro mozna czerpać zewsząd i KK niepotrzebny by być
                    dobrym człowiekiem. Ale prawdą jest też, ze KK nie przeszkadza by
                    tym dobrym człowiekiem być.

                    Nie jesteś lepsza Broceliande. Jesteś inna. W Polsce religia jest
                    wyborem, a nie musem i nie przekonasz mnie, że nie mówię prawdy bo
                    ja i moja rodzina jesteśmy tego najlepszym przykładem.
                    • broceliande Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 13:21
                      Nie chciałam dawać do zrozumienia, że jestem lepsza, przykro mi,
                      jeśli tak zinterpretowałaś to, co piszę.

                      Polemizowałabym, że KK nie przeszkadza być dobrym człowiekiem.
                      Przecież niektóre rygory prowokują do kłamstwa na przykład.
                      Żal mi też kobiet po rozwodzie. Ich religia wyklucza ulożenie sobie
                      życia z kimś innym. Nie można być dobrym człowiekiem we własnych
                      oczach.
                      • to.ja.kas Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 13:31
                        Piszesz z manierą osoby oświeconej wykładającej wierzącym ciemniakom
                        ile traca czasu i energii na zajmowanie sie taką głupota jak wiara :-
                        )
                        Ja dokładnie tak samo piszę kiedy cos uważam za idiotyzm, np.
                        gloryfikowanie islamu czy udowadnianie, ze Polacy to głupia i
                        beznadziejna nacja.tongue_outPPP

                        Nie jestem katoliczką, więc nie wypowiem się w temacie tego czy KK
                        unieszczęsliwia kobiety rozwiedzione czy nie. Każda religia moim
                        zdaniem to przyjęcie jakiś zasad za ważniejsze niż inne i o ile mi i
                        Tobie nie daje to szczęscia i satysfakcji o tyle sa osoby i znam
                        takie dla których spełnienie w zyciu to móc podążać taką własnie
                        droga. Nie mówię tylko o katolikach ale i o świadkach Jehowy czy
                        zielonoświatkowcach a nawet buddystach jakich poznałam.
                        Ja w poście nie widzę sensu, poza schudnięciem, ale przyznaję, że
                        ktos w odmawianiu sobie czegoś widzi wieksze szczęscie i cel niz w
                        wystawnej kolacji.

                        Nie mi oceniac.

                        ja tylko nie zgadzam się z opinia, że KK obecnie do czegokolwiek
                        zmusza. Bo to nieprawda. Mamy wolna wole w co wierzymy, czy wierzymy
                        i jak wierzymy oraz w jaki sposób swoją ewentualna wiarę wprowadzamy
                        w czyn. I to jest piekne bo to jest to w co wierzę mimo iz jestem
                        niewierzaca...wierze w wolność i prawo do tego by wierzyć lub nie.
                        • broceliande Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 13:38
                          to.ja.kas napisała:


                          > ja tylko nie zgadzam się z opinia, że KK obecnie do czegokolwiek
                          > zmusza. Bo to nieprawda. Mamy wolna wole w co wierzymy, czy
                          wierzymy
                          > i jak wierzymy oraz w jaki sposób swoją ewentualna wiarę
                          wprowadzamy
                          > w czyn.

                          Religia to nie jest supermarket, gdzie każdy sobie bierze, co chce.
                          Katolik nie może powiedzieć: nie podoba mi się zakaz antykoncepcji,
                          więc nie będę się do tego stosować.
                          Serio uważasz, że wiara to kwestia woli?
                          Dziwne to jakieś.
                          Niestety, muszę lecieć z dzieckiem na szczepienie, poczytam potemwink
                          • to.ja.kas Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 13:50
                            Uważam, że to równiez kwestia woli i wiary. A czym jest wiara? czymś
                            czego ja nie mam.
              • mniemanologia Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 13:04
                Broceliande.
                Może uznasz, że to głupie, ale widzisz - myślę, że osobie wierzącej
                jest dobrze. A ja nawet nie wiem, na czym to "dobrze" polega. Ktoś
                mi może powiedzieć - "ale fajnie jest skakać ze spadochronem!" - i
                ja wiem, że jakbym tylko palcem kiwnęła, to przecież mogłabym się
                zapisac na kurs i sprawdzić. Ktoś powie - "ale super film, no
                normalnie zmienił moje życie na lepsze" - i ja mogę go sobie
                obejrzeć i ocenić, porównać.
                Ale nie mogę sprawdzić, na czym polega szczęście osoby, która wierzy
                i się w tej wierze odnalazła i dobrze jej. Nawet nie mam pojęcia - a
                może jest jej lepiej niż mi? To nawet całkiem prawdopodobne smile
                Ciesz się, że jesteś kompletna smile
                Bo ja czasem mam wrażenie, że czegoś mi brakuje. Nie mam problemu z
                przyznaniem się przed samą sobą, że brakuje mi elementu
                transcendencji. Taką miewam potrzebę.
                Jestem z tego brzudkiego nurtu religijności hipermarketowej. Tak,
                głupio mi z tego powodu, bo chciałabym się gdzieś odnaleźć. Ale mój
                problem polega na tym, że w nic chyba nie wierzę. W dodatku dobrze
                mi tak, jak jest, a mój styl życia i przekonania - odbiegają od
                standardów. Pewnie gdybym wierzyła - mogłabym to zmienić, ale skąd
                mam mieć łaskę wiary? modlić się o nią? To raczej sensu nie ma, nie?
                • broceliande Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 13:14
                  Myślę, ze osobie wierzącej jest dobrze , ponieważ wydaje jej się, ze
                  ktoś nad nią czuwa, że ktoś ją chroni.
                  A kiedy los funduje jej nieszczęścia, to wydaje jej się, że ktoś ją
                  wybrał, uczy ją czegoś.

                  No i kwestia życia po śmierci. Można sobie dumać, że jeszcze spotka
                  zmarłych bliskich, ze śmierc ma jakiś sens. To pewnie bardzo
                  pocieszające.

                  Krótko po urodzeniu dziecka dopadła mnie taka chandra, że nikt nad
                  nim nie czuwa. Że jest ten wielki, wspaniały, ale też groźny świat i
                  ta mała istotka.
                  Może szkoda, faktycznie.
                  Ale ja się nie umiem oszukiwać. Cieszę się życiem, zachwycam
                  swiatem, lubie drobne przyjemności, mam męża i syna, których
                  strasznie kocham....
                  same banały mi wyszły pod koniec;-(
                  • to.ja.kas Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 13:18
                    Rzeczywiście wysżły Ci banały. Bo to iz Ty nie wierzysz nie oznacza
                    iz inni wierząc się oszukuja i nie zachwycaja światem czy nie mają
                    szczęsliwych rodzin z męzami i synami...MOja babcia lat 80 do tej
                    pory zachwyca sie światem mimo iz dziadek zmarł a dorośli synowie
                    maja swoje rodziny i wierzy smile
                    • broceliande Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 13:24
                      No, ale oszukują się, z mojego punktu widzenia.
                      A z puktu widzenia wierzacych, ja błądze i do Boga nie mogę trafićsmile
                      Tak to działa.
                      • to.ja.kas Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 13:32
                        broceliande napisała:

                        > No, ale oszukują się, z mojego punktu widzenia.
                        > A z puktu widzenia wierzacych, ja błądze i do Boga nie mogę
                        trafićsmile
                        > Tak to działa.


                        ZPewnie masz rację. Piekne jest to iz mimo że podobno w naszym
                        kochanym kraju KK rulez to i Ty i ja mamy prawo do pozostania przy
                        swoim zdaniu a nawet bez obaw możemy werbalizowac to co myslimy tongue_out
                        • broceliande Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 13:39
                          Oczywiście, kazdy może co chce. W fajnych czasach żyjemysmile
                          • to.ja.kas Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 13:50
                            I w miejscu...w Iranie byś tak powiedziec nie mogła tongue_outPP
                            • broceliande Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 17:04
                              No nie, ale mam nadzieje, że oni tam tez w końcu znormalnieją.
                  • katia.seitz Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 13:20
                    > No i kwestia życia po śmierci. Można sobie dumać, że jeszcze spotka
                    > zmarłych bliskich, ze śmierc ma jakiś sens. To pewnie bardzo
                    > pocieszające.

                    Kiedyś w Gazecie był wywiad z człowiekiem pracującym w hospicjum w Czechach,
                    kraju, gdzie ateistów jest bardzo wielu. Spytano go o to, czy widzi różnice w
                    umieraniu osób wierzących i niewierzących. Powiedział, że nie - owszem, są
                    ludzie pogodzeni ze śmiercią i niepogodzeni, umierający spokojnie i
                    niespokojnie, ale linia podziału nie przebiega wg wiary/niewiary.

                    Pytałam kiedyś moją mamę (osobę wierzącą), jak to jest po śmierci naprawdę
                    bliskiej osoby: czy człowiek myśli o tym, że ją kiedyś spotka, w tamtym świecie?
                    Odpowiedziała mi, że nie - dominuje rozpacz i ból. Zupełnie tak samo, jak u osób
                    niewierzących.

                    Wiara to nie jest pewność ani wiedza, to jest tylko - i aż - jakiegoś rodzaju
                    nadzieja, otwarcie się na potencjalne istnienie "tamtej rzeczywistości".
                    Przynajmniej ja to tak rozumiem.
                    • broceliande Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 13:30
                      Spotkałam wiele osób, które mówią, że "czują taki spokój", kiedy
                      myślą o śmierci, że pociesza je wiara, ze 'coś tam jest".

                      Ja już oboje rodziców pochowałam...
                  • mniemanologia Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 13:27
                    Pewnie mam idealistyczne podejście, ale wydaje mi się, że wiara to
                    coś więcej niż poczucie bezpieczeństwa wynikające z ochrony i
                    świętych obcowanie po śmierci. Szczerze mówiąc, myślę, że wiara jest
                    czymś "wielkim nieokreślonym", co wpływa na całokształt życia, no w
                    końcu to najwyższa potrzeba w hierarchii potrzeb.
                    A co do oszukiwania się - osoba wierząca wierzy, podczas gdy Ty
                    możesz myśleć, że się oszukuje. W wierze to jest piękne, że nie jest
                    racjonalna - inaczej nie byłaby WIARĄ. Nie zweryfikujesz tego i ja
                    też nie smile No oczywiście chyba że uwierzymy, ale to też nie jest
                    przecież kwestia naszej woli, prawda?
                    Coś nas omija i nic na to nie poradzimy smile Tu się załamuje moja
                    filozofia życiowa pt. "zbierać doświadczenia" - bo na możliwość
                    poznania życia z wiarą nie mam wpływu.
                • katia.seitz mniemanologia 02.03.09, 13:15
                  Potrzeba wiary to już jest bardzo wiele smile

                  To co piszesz o sobie, przypomina mi bardzo światopogląd mojego męża. Ostatnio
                  zaczął medytować i próbuje się odnaleźć w tym.

                  Może nie odnajdziesz się nigdy w KK, ale jest wiele innych dróg umożliwiających
                  to spotkanie z transcendencją... A może też i w ramach KK, tylko nie tego z
                  głównego nurtu, znalazłabyś coś dla siebie.
                  • mniemanologia Re: mniemanologia 02.03.09, 13:33
                    Wiem smile
                    Szukam smile
                    Dziękuję smile
                    Mam nadzieję, że się w końcu za coś wezmę. Że się z czymś pogodzę.
                    Medytacja pewnie byłaby dobra - bo ja wierzę w człowieka. Jesli coś
                    jest, to wydaje mi się, że musi być w nas, od nas zależeć.
        • katia.seitz Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:37
          > Znam , oprócz siebie, jeszcze kilka osób, którym dominikanie fajnie pokazali
          > Boga,
          Dopisuję się do grona tych osób - dominikanie wiele dobrego wnieśli w moje życie smile
          Inna sprawa, że ja się za dużo naczytałam różnych rzeczy i nie będę się już
          chyba w stanie wpasować nigdy do końca w ramy żadnego konkretnego wyznania.
          Jestem wierząca, ale "religie instytucjonalne są dla mnie tylko punktem
          odniesienia", że zacytuję reżysera (wspaniałego) filmu "Wielka cisza". Tym
          niemniej jednak, wobec dominikanów żywię wdzięczność i sentyment.
      • gaskama Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:30
        Dobrze napisane. Oczywiście, że są różni. Ja wpadam w tę pułapkę, że
        od katolików wymagam trochę więcej, trochę silniejszego kręgosłupa
        moralnego. A czesto się zawodzę.
        • marzeka1 Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:34
          Chciałabym kiedyś móc, jak św. Paweł, przed własną śmiercią powiedzieć: "W
          dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem."- tyle i aż tyle.
          • gaskama Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:38
            Ojej marzeka, ale to bardzo dużo. Mnie by chyba już wystarczyło "w
            dobrych zawodach wystąpiłem". Ale właśnie mam problem z tą wiarą.
            Wierzę, ale jakoś tak w sercu. W prawie każdej wizycie w kościele
            nie odnajduję miłości, tylko reguły i zasady.
            • marzeka1 Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:42
              No to wybierz " w dobrych zawodach wystąpiłem", nigdy nie uważałam, że linia
              podziału ludzi na dobrych i złych biegnie po rasie/wierze/kolorze skóry.
    • sanciasancia Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:42
      a) powszechni,
      b) reprezentują całe Zoo różnych postaw, które się nawzajem wykluczają albo
      sobie nawzajem przeczą,
      c) niespójni.
      • mniemanologia Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:47
        Ja to główną linię podziału widzę na linii "Kościół otwarty -
        Kościół zamknięty" smile
        Czytasz albo Nasz Dziennik, albo Tygodnik Powszechny.
        Prosta jestem, wiem smile
        • marzeka1 Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:51
          Cóż, ja czytam dominikańskie "W drodze", "Naszego dziennika" czytać się nie da.
      • czar_bajry Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:54
        nie mówię że wszyscy i nie chcę generalizować, sama jestem katoliczkąsmile
        ale często widzę jak mało tolerancyjni są katolicy, obłudni i zawistni.
        Jest nawet takie powiedzenie w pełni oddające to co napisałam:
        Krzyżem pod figurą a diabła ma za skórasmile.
        Nie chcę tu nikogo obrazić i bardzo proszę nie brać tego osobiście, chyba że
        odpowiadacie przedstawionej prze ze mnie teoriibig_grin
        W ogóle sprawy wiary są bardzo delikatne i podochodzimy do nich dość emocjonalnie.smile
        Dla mnie znaczenie ma tylko to czy ktoś jest dobrym człowiekiem czy też niesmile
    • morgen_stern Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:48
      Przede wszystkim niekonsekwentni i to bardzo powszechna cecha.

      Znam osobiście tylko JEDNĄ osobę, która żyje zgodnie z przykazaniami wiary
      katolickiej i jest głęboko, świadomie wierząca, bez cech agresywnych. Nota bene
      bardzo fajna i miła dziewczyna.
      • liwilla1 Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 13:07
        tez taka znam. nawet dwie - moja przyszla tesciowa i przyszla bratowa.
        rewelacyjne osoby, skromne, pelne zyczliwosci dla ludzi, otwarte na swiat, nie
        narzucajace nikomu swoich wizji smile ogromnie je lubie smile
        i nikomu nie dam! tongue_out
        • to.ja.kas Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 13:12
          Ja mojej babuni tez nikomu nie oddam. Mimo iz słucha RM pogodzona
          jest z moim odmiennym zdaniem na życie. Do tego jest DOBRYM
          człowiekiem. Tak po ludzku dobrym mimo iz ma wady jak każdy.
    • attiya Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:49

      napiszę na przykładzie mojej teściowej
      Zawzięta, mściwa, nieprzebaczjąca, mówiąca zawsze i wszędzie źle o zmarłych -
      min o swojej teściowej. Nienawidząca swojego męża - dobry, starszy człowiek,
      ciężko pracujący od rana do nocy. Słucha dniami i nocami RM. Wyznaje zasadę "kto
      nie znam, ten przeciwko nam" Nienawidzi mnie - synowej bo nie jestem jej
      wyznania - słowo "kacapka" w użyciu powszednim. Zdarzyło mi się źle wyrazić o
      jej najstarszym synu - teraz będzie mnie nienawidzić do końca życia. Nie stosuję
      się do jej metod wychowawczych - co oznacza, że jestem wyrodną matką. Wszyscy są
      durniami i nieukami - ona jest najmądrzejsza - skończyła tylko 4 klasy
      podstawówki - ale to w niczym nie przeszkadza - i tak jest mądrzejsza. Nawet
      zmarły papież był durniem bo spotykał się z Żydami. Mogę tak długo pisać.
      • marzeka1 Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:54
        To znaczy tylko, że masz złą i głupią teściową i tyle. Moja babcia (zmarła już)
        też słuchała RM, była dobrą ,ciepłą kobietą, której to radio modlitewnie
        "ustawiło" dzień i tyle, bo ona tylko modlitw w tym radiu słuchała.Byłą głęboko
        wierzącą osobą, dobrym człowiekiem.
        • attiya Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 16:10

          bo tak jest - pracowałam z kobiet, która słuchała RM i nic do niej nie miałam -
          zupełnie nic - a była bardzo przyjazną osobą smile Pewnie tak jak Twoja babcia smile
    • madami Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 12:58
      Jeżeli miałabym uogólniać to powiedziałabym, że przede wszystkim
      niemyślący. Katolik jakiego ja widzę to człowiek zupełnie nie mający
      pojęcia o wierze, którą wyznaje. Przywiązuje za to dużą wagę do
      obrzędówi i ich fizycznej strony bez wnikania w głębię duchową.
      Polski katolik to jak dla mnie taki trochę poganin, czczący
      swoich "bożków" pod postacią papieża i wszytskich świętych figurek.
    • syriana Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 13:48
      myślę, że można zaoszczędzić wiele stuknięć w klawiaturę uświadomiwszy sobie, że
      katolicy to statystycznie przeciętni pod względem intelektualnym, moralnym i
      światopoglądowym współobywatele

      nie wierzę w żadnego Boga, więc za sprzeczne logicznie uważam założenie, że
      miałabym się oburzać że ludzie deklarujący wiarę w niego coś na opak robią

      skoro coś nie istnieje to jak się na denerwować faktem, że źle działa?
      wybory, decyzje i pomysły innych mnie nie interesują tak długo, jak długo
      pozostają w sferze deklaratywnej
      • marzeka1 Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 13:53
        "że
        katolicy to statystycznie przeciętni pod względem intelektualnym, moralnym i
        światopoglądowym współobywatele "- a wszyscy pozostali łapią się na światłość,
        intelektualną wyższość i moralną prawość?
        • syriana Re: katolicy - jacy są? 02.03.09, 13:58
          nie dokonałam takiego podziału
          potraktuj statystycznie przeciętnego jako synonim wyrażeń: pierwszy z brzegu,
          niewyróżniający się niczym szczególnym, jeden z masy
    • figrut Re: katolicy - jacy są? 03.03.09, 02:04
      Nie ma religii idealnej bez skazy. Każda ma jakąś rysę i niedoskonałości. Mnie
      osobiście najbliższa jest religia katolicka, choć z wieloma naukami Kościoła się
      nie zgadzam (choćby Matka Boża która według mnie jest MATKĄ SYNA BOŻEGO), czy
      też Trójcy Świętej uznawanej za jedność, a ja jednak widzę Syna Boga i samego
      Boga w PŚ.
      Czy ktoś ma pretensje do Żydów, że w Judaiźmie od urodzenia są ? Czy może do
      Arabów, że Islam od urodzenia jest ich religią ?
      Nie ma religii idealnej, tak jak nie ma idealnego człowieka bez skazy (ba, nawet
      Chrystus nazwany Dobrym zapytał "czemu mnie nazywasz dobrym ? Dobry jest Ojciec"
      ) a wydawałoby się - esencja dobroci bez skazy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka