Dodaj do ulubionych

mama i ja - relacje - długawe

09.03.09, 09:47
Piszę z prośbą o pomoc w zrozumieniu mamy, nie krytykuję jej zachowania.

Idę ze starszaczką do kościoła...raz, drugi...nagle mama moja zgłasza chęć towarzyszenia nam. Mi to nie halo, bo z córą prowadzimy po drodze w te i z powrotem fajne gadki. Więc proponuję, zeby sama z nią poszła którejś niedzieli jak już chce z nią iść...Mama prawie obraża się i nie chodzi wcale.

Wybieram się z obojgiem mojch dzieci w dłuższą podróż (2 godz autobusami) do siostry mojej mamy. Mama oczywiście chce jechać z nami. Tłumaczę, że nie bardzo mam ochotę z nią tam jechać, bo spokojnie z ciotką nie pogadam ani z siostrunią cioteczną. Proponuję, żeby wzięła starszaczkę i sobie pojechała beze mnie, mama odmawia, widzę, że nadąsała się.

Zaznaczam, że moje dzieci widuje codziennie, ma czas nimi nacieszyć sie, nie rozumiem, skąd u niej potrzeba jeżdżenia ze mną i z dziećmi, ale beze mnie to już nie chce. Dla mnie to nawet na rękę byłoby oddać choćby starszą na godzinkę, albo dłużej, bez wyrzytów sumienia nacieszyć się młodym. Albo ze starszą porysować, jak młody pójdzie z babcią do kościółka, nie będzie kredek z garści nam wyrywał. Ale ona z nimi sama nie bardzo ma ochotę pobywać, oczywiście jak trzeba (moje wyjście, albo wyjazd do urzędów) to bez problemów.

I chcę zrozumieć o co ona walczy ale nie potrafie. Za głupia jestem. Jakieś sugestie?
Obserwuj wątek
    • deela Re: mama i ja - relacje - długawe 09.03.09, 09:51
      twoja mama chcialaby pojechac do kogos lub pojsc do kosciola ale w towarzystwie
      poniewaz za towarzystwo uwazam druga osobe dorosla a nie dziecko ktorym w
      dodatku trzeba sie zajmowac (chocby pilnowac) to ja twoja mam rozumiem
      • mama-maxa Re: mama i ja - relacje - długawe 09.03.09, 09:54
        zgadzam się z deelą. Twoja mama potrzebuje towarzystwa osoby
        dorosłej, najlepiej córki, bo przecież jest jej najbliższa. nie
        dziwię się, że się obraża, skoro któryś raz z rzędu ją zbywasz - ja
        po przeczytaniu twojego postu widzę niechęć do mamy, piszesz tak
        sucho, oficjalnie o niej.
    • naminutke Re: mama i ja - relacje - długawe 09.03.09, 09:52
      Moja mama tak nie ma ale tesciowa za to. Jak sie z synem bawi to ja
      MUSZE byc koniecznie przy tym...nie moge sobie usiasc i spokojnie
      przeczytac gazety czy isc sie zdrzemnac na godzinke.
    • malila Twoja mama z TOBĄ chce pobyć? 09.03.09, 09:53
      Taką właśnie mam sugestię. To się mnie tak rzuca na (nie poprawiać)
      oczy, że mało mi ich nie podrapie.
    • bri Re: mama i ja - relacje - długawe 09.03.09, 09:53
      Może ona chce z Tobą się spotkać czasem, a nie tylko z Twoimi
      dziećmi? To Ci do głowy nie przyszło?
    • somebody1234 Re: mama i ja - relacje - długawe 09.03.09, 09:55
      NO po pierwsze może mama twoja ma ochote bardziej pobyć z tobą niż z twoimi
      dziećmi stąd ta chęć wypadów z wami.
      Ja myślę ze moze po prostu zrób tak że od czasu do czasu weź ją ze sobą do tego
      kościoła i na te wyjazdy a od czasu do czasu sama wcześniej zaproponuj żeby
      pojechała czy poszła sama, bez ciebie ale z dziećmi...bo teraz wygląda to tak że
      po prostu nie chcesz jej towarzystwa ...
      • matysiaczek.0 Re: mama i ja - relacje - długawe 09.03.09, 10:05
        Dziewczyny...no przecież pobywamy razem często. Na zakupy jeździmy razem (z dziećmi albo bez), często coś gotujemy fajnego razem, albo jakieś ciasto. Poza tym jak napisałam, z dziećmi widuje się codziennie czyli, że ja z dziećmi do niej przychodzę. Potrzeba widzenia córki jest myslę zaspokojona. A co do oschłości, to raczej starałam się skracać moją wypowiedź, ale może coś w tym jest..?
        Tak pomyslałam. Że jak pójdziemy razem z dziećmi gdzieś, to dla niej łatwiej, bo czerpie tylko przyjemnośc bycia z dziećmi z takich wyść, obowiazek opieki spada na mnie i ona już nie musi się martwić, żeby szalik poprawić, albo kocykiem cieplej otulić. A jakby była sama z nimi, to przecież oczy dookoła głowy musiałaby mieć. A tak oczami jestem ja. Nie wiem, czy jasno wyraziłam się.
        Tak myślę, ze może i macie troche racji jednak, że o na ze mną też ma potrzebę być. Albo nacieszyć oczy moim matkowaniem??? Trochę jaśniej mi..
    • mathiola Re: mama i ja - relacje - długawe 09.03.09, 09:59
      Hm. Niech pomyślę. Może ona chce z TOBĄ spędzić czas? A ty się od niej oganiasz
      jak od uprzykrzonej muchy?
    • 18_lipcowa1 Re: mama i ja - relacje - długawe 09.03.09, 10:05
      Ciezko kapujaca jestes. Mama chce spedzic czas z Toba, a Ty z uporem
      maniaka pchasz jej swoje dzieci.
      • kea100 Re: mama i ja - relacje - długawe 09.03.09, 10:24
        Kilkanaście odpowiedzi i wszystkie takie same,to ja bedę
        oryginalna.Wiesz co?a nie przyszlo Ci do glowy,że Twoja Mama chce
        spedzić czas z Tobą a nie z dziećmi?tongue_out.........
    • nombrilek Re: mama i ja - relacje - długawe 09.03.09, 10:41
      No nie wiem, żal mi Twojej mamy, moze poprostu chce spedzic tez czas
      z Tobą i dziecmi
      • kama3570 Re: mama i ja - relacje - długawe 09.03.09, 10:58
        Hmmmm no a moze mama chce spędzić czas z tobą?smile.......
    • uullaa Re: mama i ja - relacje - długawe 09.03.09, 13:17
      O! Matysiaczek!
      To ja zmienię temat: napisałaś: "jak młody pójdzie z babcią do
      kościółka". Powiedz mi proszę, bo nie znam osobiście nikogo takiego,
      żeby wprost zapytać - po co niemowlę prowadza się do kościoła?
      • rotera Re: uullaa 09.03.09, 13:25
        a skąd wniosek że to niemowle?
        a od kiedy to niemowlęta są w stanie kredki wyrywać?
        • tabakierka2 w takim samym celu 09.03.09, 13:27
          jak strasze dziecko IMO - żeby od początku zaznajamiać je z wiarą, w
          jakiej sie je wychowuje.
          • rotera Re: w takim samym celu 09.03.09, 13:35
            jak zawsze...
            gdziekolwiek niech z babcia idzie raz na jakiś czas na godz, byleby
            nie do bur...,
            żeby wyszło, żeby odpocząć, żeby z domu wypchnąć

            do autorki - popieram, nie polecam cmentarzy - tam mój młodszy sobie
            z babcią czoło załatwił, bo za bardzo chciał znicz zdmuchnąć....
        • matysiaczek.0 Re: uullaa 09.03.09, 13:28
          9-miesięczne to jednak niemowlę i wierz mi, jest w stanie kredke wyrwać...a z ulą to my się już troszkę znamy...ona wie
          • rotera Re: uullaa 09.03.09, 13:31
            no tak...dla mnie definicja niemowlaka kończy się tak koło
            siedzenia, raczkowania, chodzenia....
            stąd pytanie

            a 9 miesięczniak...zgodze się najzupełniej, moi już chodzili, wtedy
            to dopiero się zaczyna 'masakra' kredkowa, rwanie kartek itp,
            pozdrawiam
        • uullaa Re: uullaa 09.03.09, 13:30
          A stąd, że Matysiaczka wątki czytałam wielekroć i wiem, że jest o
          miesiąc młodszy od mego czmuta (niemowlaka). A niemowlę wyrwie co
          zechce. Przykład: moje cięższą od siebie walizkę wywlokło z pokoju.
          Rotera, tyś facet czy jak? To by tłumaczyło ignorancję.
          • rotera Re: ignorancję.... 09.03.09, 13:40
            <Rotera, tyś facet czy jak? To by tłumaczyło ignorancję.>

            czyją?
            moją czy Twoją?
            skorzystaj z wyszukiwarki zanim zaczniesz weteranke na forum
            zaczepiać...
      • matysiaczek.0 ula 09.03.09, 13:27
        Nie wiem po co inni prowadzają. Wiem po co ja czasem prowadzę. Młody siedzi jak w hipnozie, zapatrzony na światełka, obrazki, zasłuchany w muzyke...zazwyczaj po kazaniu już i tak spi. Ale oswaja sie. Ze starszą zrobiłam błąd, też uważałam, ze niemowlaka nie ma po co prowadzać, potem mówiłam, ze taki dwulatek nic i tak nie rozumie...i tak mam w domu pięciolatkę, która nie potrafi w kościele 45 min usiedzieć, gdzie inne dzieci w jej wieku, prowadzane od niemowlaka, jeżeli nie siedzą grzecznie, to przynajmniej są cicho i chodzą sobie przy bocznym ołtarzu. U nas zresztą jak pójdziesz latem do kościoła na mszę dla dzieci, to na podwórku kilkanaście wózków zawsze stoi...taki zwyczaj chyba tu panuje.
    • rotera Re: mama i ja - relacje - długawe 09.03.09, 13:28
      nasuwają mi się dwie możliwości
      pierwsza - chce pobyć z córka, ale jakoś mi się nie zgadza....
      druga - może tak jak w przypadku mojej mamy...lubi jechać ze mną do
      ciotek, wtedy może się pochwalić córka, to samo z wnukami - 'ubierz
      ich ładnie to ich wezme i pokaże...'

      no i ani ja nie jade, ani dzieci nie daje, bo wiem że to pokazówka
      • madameblanka Re: mama i ja - relacje - długawe 09.03.09, 13:57
        może byc jeszcze trzecia - poprostu lubi wszędzie sie wpychać, wszystko musi
        wiedzieć i wszędzie byc.
        Moja teściowa jest podobna, tzn była bo mąż zdaje sie przemówił do rozumu. Tak
        to nie miałaby nic przeciwko temu żeby sie zabrać z nami na nasz miesiąc miodowy....

        ~~~~~~
        Gdyby słowa były mostem bałabym się po nim chodzić.
        • matysiaczek.0 Re: mama i ja - relacje - długawe 09.03.09, 14:51
          no przyznam, ze i to przyszło mi do głowy...tylko...wyobraziłam sobie naskok forumowy na mnie jak napiszę takie cóś o rodzonej matce..smile był temat kiedyś wakacji w budapeszcie u rodziny...my i dzieci i....mama zapytała, czy nie mielibyśmy nic przeciwko, jakby pojechała z nami...na szczęście po jakimś czasie sama wycofała się z propozycji...
          • rotera Re:naskok forumowy... 09.03.09, 15:51
            <wyobraziłam sobie naskok forumowy na mnie jak napiszę takie cóś o
            rodzonej matce..smile >

            eee....nie przesadzaj, róznie w życiu bywa, ja o swojej rodzonej
            mogłabym książke pisać...
            kiedyś mnie to bolało i 'kryłam' matke przed resztą, teraz
            natychmiast wyprowadziłam u babci na imieninach wszystkie ciotki z
            błędu, kiedy to wzdychały jak mi to mama pomaga....
            pomaga mi teściowa (mimo że jestśmy jak dzień i noc różne)
            a własna matka ma na uwadze tylko siebie...zawsze jak to mówie
            słysze 'bo ona swoje dzieci odchowała'..nie odchowała - wychowała
            mnie babcia....no i cała reszta niczym brazyliana....ale już się z
            tym nie kryje, nie pozwalam jej przypisywać sobie moich zasług, ani
            opływać w komplementy....kocham ją ale nie ślepo....
            czasem myśle sobie bylebym tylko pamiętała o tym na starość...
            chciałabym też żeby moje dzieci się nie zorientowały w temacie, ale
            niestety 5 latek już sam wyciąga wnioski...
    • moninia2000 Re: mama i ja - relacje - długawe 09.03.09, 14:52
      Nie wiem, oby to bylo to, ze chce spedzac z Toba czas, ale jesli
      sama mowisz, ze wiele go razem spedzacie, to tylko nasuwa mi sie
      (mylac sie moze z moja matka), ze mama jest wygodnicka i chce
      jezdzic z Toba, bo sie nudzi np., ale sama dzieci nie wezmie, bo
      musialabym miec je na swoim karku, a tak...wszystko gotowesmile
      Coz, latwo zrozumiec, ale gorzej zaakceptowac taki stan rzeczysad
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka