Dodaj do ulubionych

o piciu wódki.

18.03.09, 16:06
Nasunęła mi się taka myśl w związku z wątkiem o pępkowym. Ja
rozumiem, że panowie ciesza się po swojemu we własnym gronie.
Ale jeśli chodzi o imprezy dla dzieci to robicie z alkoholem czy bez?
Ja urodziny robię bez, bo uważam, że to święto mojego dziecka i
goście powinni swiętować z nim a nie z kieliszkiem.
Chrzciny natomiast już mi się bezalkoholowe nie udały, bo mój mąż
stwierdził, że lepiej tę wódkę na stole postawić, my nie musimy pić,
a rodzina nie bedzie rzucać komentarzy. Swoją drogą wkurza mnie ta
rodzina, bo każdy pretekst do świętowania z alkoholem jest dobry.
Inaczej, pewnie niejednemu by ulżyło gdyby pić nie musiał ale po
pierwsze nie wypada nie postawić, po drugie "z ojcem, bratem,
kumplem się nie napijesz". Problem ten dotyczy facetów, bo kobitki
jak jeden mąż wódki niepijące(lampeczka dobrego winka owszem smile ).
Za rok czeka mnie pierwsza komunia i zamierzam walczyć o poczęstunek
bezalkoholowy.
A co wy sadzicie o tej naszej krajowej mam wrażenie tradycji picia z
byle okazji?
Obserwuj wątek
    • agusia79-dwa Re: o piciu wódki. 18.03.09, 16:13
      też tego nie lubię-pokłóciłam się o to z m. na roczku małej. Gdy
      byłam mała na komunii mojej kuzynki nie było alkoholu. Co z tego
      skoro jej ojciec z gośćmi facetami wychodzili do drugiego pokoju. To
      było okropne. Swoją drogą już wolałabym ten alkohol na stole, niż
      tak po kryjomu.
    • uullaa Re: o piciu wódki. 18.03.09, 16:17
      Faceci wolą napić się wódy niż wysączyć "lampeczkę dobrego winka",
      bo nie czytają tzw. prasy kobiecej, która stara się wtłoczyć jedyne
      dopuszczalne wzorce zachowań.
      • ankak0 Re: o piciu wódki. 18.03.09, 16:35
        Też nie czytam tzw. prasy kobiecej i daleko mi do czerpania z niej
        wzorców. Wino w małych ilościach mi smakuje, a wódka nie, w żdanych
        ilościach. Nie lubię też czuć się "pod wpływem alkoholu".
        Nie uważam, że istnieją "jedyne dopuszczalne wzorce zachowań" i
        dopuszczam myśl, że są ludzie dla których humorek chemicznego
        pochodzenia ma urok.
        Może nie wyraziłam się jasno, chciałabym poznać wasze zdanie na
        temat picia alkoholu z powodu róznych okazji, w tym świąt dzieci smile .
      • w_miare_normalna Re: o piciu wódki. 19.03.09, 01:50
        nie bylo na chrzcinach nie bedzie na roczku
    • 18_lipcowa1 Re: o piciu wódki. 18.03.09, 16:17
      Imieniny, urodziny doroslych, Nowy Rok i wesela to imprezy z
      alkoholem jak najbardziej.
      Imprezy dla dzieci to imprezy bez alkoholu.
      I w d,,,mialabym co mowi rodzina.
    • broceliande Re: o piciu wódki. 18.03.09, 16:19
      Ja robię urodziny z alkoholem.
      Crzcin nie było, komunii nie będzie, więc mam spokój.
      Ja w ogóle nie piję wódki, mąż rzadko. Prawie wyłącznie piwo i wino.
    • deela Re: o piciu wódki. 18.03.09, 16:28
      imprezy dzieciowe BEZ wodki u mnie to swieta absolutnie bez wodki tez
      est tyle okazji zeby sie napic to np urodziny dziecka tez musza byc taka okazja?
      a rodzine olac
      nie podoba sie niech sie nachleja jak wroca do domu
    • madame_zuzu Re: o piciu wódki. 18.03.09, 16:30
      i właśnie z tego powodu nie poznam jednego z braci mojego m. Z radośćią
      zadzwonił do nas i powiedział, że jednak przyjedzie na chrzciny- ucieszyliśmy
      się. Potem wspomniał coś o "walnięciu flaszki" kiedy powiedziałam ze alkoholu na
      chrzcinach nie będzie to rzucił "focha" i słuchawką. No cóż chyba nie będzie
      dane nam się poznać :d Ale już teraz widzę, że nie ma co żałować. burak i tyle
    • lola211 Re: o piciu wódki. 18.03.09, 16:35
      U mnie zawsze, gdy sa goscie, jest dobre wino musujace.
      Jesli okazja jest dziecieca, to równiez.Nikt sie przeciez taka
      iloscia nie upije, a swieto bedzie nalezycie uczczone.
    • kai_30 Re: o piciu wódki. 18.03.09, 16:53
      Wszystkie okazje dzieckowe bez alkoholu. I kropka.
      • matysiaczek.0 Re: o piciu wódki. 18.03.09, 16:59
        W mojej rodzinie nie ma "mody" picia wódki. Jak raz dostaliśmy w prezencie, to rok czasu stała, alkohol, co teściówka przysyła, też nietknięty w barku stoi. U nas imprezuje się przy winie, piwie...dzieciowe imprezy bezalkoholowe...Jedyną okazją do wypicia wódki jest 1, 2 dzień świąt BN, jak małża brat przyjeżdża z rodziną i to tylko wtedy jak nocują, bo samochodowy jest smile Ale wtedy to wszyscy pijemy, kobity najwyzej driny wala big_grin
        • uullaa Re: o piciu wódki. 18.03.09, 17:03
          alkohol, co teściówka przysyła, też nietknięty w barku stoi. U
          > nas imprezuje się przy winie, piwie...
          No bo, jak wszyscy dobrze wiedzą, wino i piwo to nie alkohol.
          No i błąd fatalny popełniłaś. Pisze się "dobre wino",
          ewentualnie "lampka/kieliszek wina".
          • uullaa Re: o piciu wódki. 18.03.09, 17:04
            Pierwsze dwie linijki to był cytat.
          • matysiaczek.0 Re: o piciu wódki. 18.03.09, 17:08
            oj, ula...alkohol w sensie procenty porównywalne do wódy...jakiś dżin nasłała i whisky..."dobre wino" - eh jak dla kogo, np czworo nas jest pijacych i każdy lubi co innego - jak pijemy półwytrawne białe to tylko ja mówię "dobre wino", reszta mówi "wino"...
            kieliszek? jak dobrze idzie to i butel na łeb...ale zrozumiałam Twe przesłanie, nie martw się wink
    • drinkit Re: o piciu wódki. 18.03.09, 16:57
      Denerwuje mnie stawianie sprawy w formie "albo-albo". Czyli albo bez alkoholu,
      albo stawianie "flaszki" na stoł i picia na jedną, drugą nóżkę. U mnie w
      rodzinie pija się głównie wino, do obiadu, na swięta, na imprezach, więc nie ma
      problemu uchlewania się. Ale zdaje sobie sprawe ze dla wielu Polaków nie
      istnieje coś takiego jak "picie wina". Albo woda, albo nic.
    • gryzelda71 Re: o piciu wódki. 18.03.09, 16:58
      Ponieważ moje dzieci jeszcze alkoholu nie spożywają to wszelkie
      urodzinowe,chrzciny czy pierwszokomunijne przyjęcia są bezalkoholowe.
    • a.nancy Re: o piciu wódki. 18.03.09, 17:02
      > Ale jeśli chodzi o imprezy dla dzieci to robicie z alkoholem czy bez?

      to jest pytanie o wodke czy alkohol w ogole?
      a zreszta
      nie mitologizuje alkoholu
      nie uwazam, zeby kieliszek wina zrobil komukolwiek krzywde
      jak rowniez, ze zadne spotkanie bez alko nie ma szans
      o zgrozo wink powyzsze dotyczy rowniez kieliszka wodki
      po jednym kieliszku sie nie zataczam i potencjal intelektualny mi nie spada
      zauwazalnie

      bo co innego sie napic, a co innego schlac, i jak ktos nie widzi roznicy, to ma
      problem akoloholowy.

      owszem, poniewaz kieruje sie zazwyczaj ochota, a nie obyczajem, zdarzaja mi sie
      wpadki (np. ostatni sylwester, kiedy w ogole nie pomyslalam zeby wodke na stol
      wystawic, a w barku byla; winko pyszne bylo wiec myslalam ze wystarczy, goscie
      musieli w szoku byc co dotarlo do mnie duzo pozniej wink))
      • kai_30 Re: o piciu wódki. 18.03.09, 17:13
        a.nancy - ale w wątku nie chodzi o imprezy domowe czy w gronie rodziny, ale o
        okazje "dziecięce" - urodziny dziecka, komunia, chrzciny. U nas w domu alkohol
        (różny tongue_out) się pije jak najbardziej przy różnych okazjach, ale nie podczas
        uroczystości dla dzieci.
        • a.nancy Re: o piciu wódki. 18.03.09, 19:24
          kai_30 napisała:

          > a.nancy - ale w wątku nie chodzi o imprezy domowe czy w gronie rodziny, ale o
          > okazje "dziecięce" - urodziny dziecka, komunia, chrzciny. U nas w domu alkohol
          > (różny tongue_out) się pije jak najbardziej przy różnych okazjach, ale nie podczas
          > uroczystości dla dzieci.

          rozumiem, ze pija dorosli, wiec to nie jest kinderbal, tylko wlasnie impreza
          rodzinna, ino z "dzieciecej" okazji. i problemem nie jest charakter religijny
          imprezy (chrzciny, komunia - tu rozumiem rezygnacje z alkoholu wynikajaca z
          pobudek ideologicznych, duchowych czy jak to zwal), tylko wlasnie jej charakter
          "dzieciecy". otoz powtarzam, po symbolicznej lampce wina sie nie belkocze, i
          dziecko, o ile male, nie zauwazy roznicy w zachowaniu gosci, a jak wieksze, to
          zrozumie pojecie "kultury picia" i raczej mu to w zyciu pomoze niz zaszkodzi.
          zeby bylo jasne nie bronie na sile spotkan przy wodzie, wrecz przeciwnie,
          spotkania bezalkoholowe sa dla nas ROWNIE naturalne jak te z alkoholem. ale
          odkad skonczylam 18 lat mam prawo legalnie sie napic i nie musze sie z tym przed
          nikim kryc, przed wlasnym dzieckiem tez nie.
          ale to wszystko dzieki temu, ze wiem, ze moje dziecko NIE BEDZIE narazone na
          widok zataczajacego sie wujka czy obcalowywane przez smierdzaca bimbrem ciocie,
          ani na komentarze typu "staaaszeeeek, skocz do nocnego bo trzezwiejem"; gdybym
          miala gosci w takim stylu, to nie zobaczyliby na stole nawet bombonierki z
          likierem smile
        • lola211 Re: o piciu wódki. 20.03.09, 09:23
          Ale przeciez dzieciom nikt alkoholu nie serwuje.
          Jesli to impra z dzieciecej okazji to co- dorosli maja wcinac
          dzieciece menu i soczek? Bez przesady.
    • gagunia Re: o piciu wódki. 18.03.09, 17:16
      Impreza dziecka to impreza dziecka i starych nie zapraszam. Babcie i ciocie są
      bardzo mile widziane, ale siedzą przy stole z zaproszonymi dziećmi - jedzą i
      piją to co dzieci. Nie robię urodzin,imienin dziecka dla dorosłych tylko dla
      dziecka. U mnie w domu tak było zawsze. Rodzice nie spraszali wujków i ciotek na
      moje imprezy i chwała im a to.
      Na chrzcinach nawet nie kojarzę czy był alkohol. Może było pół litra na 6 osób,
      więc się nikt nie upił. Na komunii będzie tak samo. Po prostu nie urządzam
      hucznych imprez związanych z moim dzieckiem dla dorosłych członków rodziny. Na
      chrzcie byli chrzestni, dziadkowie z obu stron i my. Na komunii czy bierzmowaniu
      przewiduję ten sam skład - obiad, kawa i po imprezie.
      • marzeka1 Re: o piciu wódki. 18.03.09, 17:40
        Chrzciny i komunia bez alkoholu, nie wyobrażam sobie inaczej.
    • aluc Re: o piciu wódki. 18.03.09, 17:47
      nie mam problemu, u nas się wódki "po polsku" nie pija

      ale wino czy piwo czy dobra nalewka - i z okazji i bez okazji, nie
      widzę powodów, żeby przy dzieciach nie wypić lampki wina, nawet jeśli
      to ich urodziny

      w końcu to nie dzieci piją, a z dorosłych nikt nie pije, żeby się upić
    • umasumak Re: o piciu wódki. 18.03.09, 17:50
      Urodziny dzieci, chrzciny i komunie są u nas bezalkoholowe. Wszelkie inne, gdy
      gości mają ochotę są alkoholowe. Ale uwaga! Zawsze jedna osoba nie pije, nawet
      gdy dzieci wszystkie już śpią. Przeważnie jest nią mój mąż.
    • nenia1 Re: o piciu wódki. 18.03.09, 17:53
      Na imprezach córki nigdy nie było alkoholu, bo to dla
      mnie impreza dziecka, a dzieci nie piją.
      Rodzinę mam mało trunkową, wszyscy zmotoryzowani, wódki nikt nie lubi, więc zadnych kwasów nie ma.
      • bweiher Re: o piciu wódki. 18.03.09, 18:53
        U nas jest podział rodzin.Moja niepijąca-męża pijąca przy byle okazji.
        W naszym domu na urodzinach dzieci nie ma picia alkoholu.Na moich lub męża
        flaszka jest.Wina nie lubię,piwo od czasu do czasu.
        U moich rodziców nikt nie pije ew jakieś małe piwko mozna otrzymać.Święta
        bezalkoholowe,na urodzinach czy rocznicy ślubu rodziców szampan(tzn wino
        musujące-tak dla ścisłości).
        U rodziców męża byle okazja wódka się znajdzie.Nie znaczy to ze są wiecznie
        napici smile Ale świętują wszystko z flachą na stole.
        No a jeśli chodzi o mnie to wolę walnąć kielicha niż drina big_grin
    • zebra12 Nie ma alkoholu 18.03.09, 17:59
      Jeśli imprezę organizuję ja, to nie alkoholu. Wódki nigdy nie piłam i nie
      stawiam nikomu. Czasem na moje urodziny wypiję pół kieliszka ajerkoniaku lub pół
      lampki wina.
    • madameblanka Re: o piciu wódki. 18.03.09, 18:50
      hmmm, u mnie na każdej imprezie jest alkohol. Wznosimy toasty tak jak robiono to
      i tysiąc lat temu i wszystko jest OK. Nie mylić tego z zachlaniem ryja.

      ~~~~~~
      Gdyby słowa były mostem bałabym się po nim chodzić.
    • smerfetka8801 Re: o piciu wódki. 18.03.09, 20:10
      wszystkie uroczystości około kościelne jak ja to nazywam i urodziny dziecka
      absolutnie bez alkoholu.
      chrzciny się udały smile
    • madami Re: o piciu wódki. 19.03.09, 12:01
      U nas na przyjęciach gdzie są również dorośli pija się alkohol, jest to zwykle
      wino, ewentualnie kufelek piwa. Nie widzę w tym nic dziwnego, do niedzielnego
      obiadu też sączymy sobie winko. Taka u nas tradycja, nikt się nie upija, nie
      bełkocze. Toasty wznosimy kieliszkiem szampana.
      • herriot Re: o piciu wódki. 19.03.09, 13:15
        umasumak napisała:

        > Ale uwaga! Zawsze jedna osoba nie pije, nawet
        > gdy dzieci wszystkie już śpią. Przeważnie jest nią mój mąż

        Mam tak samo.

        Chrzciny, komunie (nawet moja 30 lat temu) bez alkoholu.
        Na innych imprezach szampan, wino w ilościach raczej symbolicznych.
        Wódkę czasami pijemy ale nie na imprezach rodzinnych tylko na jakis wypadach do
        znajomych lub wizycie u nas ale tylko gdy nie ma w domu dzieci (myślę
        oczywiście o feriach, wakacjach nie o czasie gdy są w szkole tongue_out)ale to też bez
        przesady bo już nie te lata, żeby umierać z powodu syndromu dnia następnego smile
    • mara_jade73 Re: o piciu wódki. 19.03.09, 13:58
      Z alkoholem. Z tym, że my podajemy wino i piwo bo sami tak lubimy.
      • to.ja.kas Re: o piciu wódki. 19.03.09, 14:01
        Różnie.
        czasem jest alkohol...zazwyczasj rózny bo ja od jakiegos czasu pije
        głownie wina, Mój i sis łyskacze, tata jak przyjedzie czystą, mama
        drinki. Nikt nikogo nie zmusza by pił to czago nie lubi.
        Czasem bez alkoholu.

        Ogólnie na imprezach alkohol jest (zazwyczaj w ilosciach
        rozsadnych), na dzieciowych to nie wiem, bo ostatnio na 17 tce moje
        Młodej nie byłam, ale wiem, ze piwo było.
    • cas_sie Re: o piciu wódki. 19.03.09, 14:10
      Chyba mam dobrze bo mój mąż wodki nie lubi a dobre wino tak. Więc na
      wszystkich imprezach u nas jest wino i jakoś się rodzina i znajomi
      przyzwyczaili do takiej zmiany zwyczajów (jedni lepiej a inni gorzej
      ale wyznajemy zasade ze w naszym domu nasze zwyczaje obowiązują)
      Zresztą przyjecia z winem tylko sa o wiele bardziej udane bo nikt
      pijany nie bywa i dzici teznie musza patrzec na niektóre zachowania
      z picia wódki wynikające
      • des4 lampka "dobrego" wina, hehe... 19.03.09, 15:21
        na forum czesto pojawia się to okreslenie, a mnie smiać się chce...

        najpierw zdefiniujcie co to jest to "dobre" wino...bo jednemu pasuje
        Chianti z okolic Grosseto, a inny tym Chianti pluje i slawi
        bułgarską Kadarkę...

        kolejna sprawa - na imprezie, zwłaszcza w wiekszym gronie i z
        udziałem panów, nie bawcie się w saczenie "dobrego" wina bo się
        ośmieszycie i skompromitujecie...

        "dobre" wino (dla mnie to np. Gaillac Medoc, rocznik 2005 albo 2001)
        to ja moge sobie saczyć z żona przy kominku przy filmie, a nie pić
        na konkretnej imprezie...

        BTW picie wodki nie oznacza z automatu upicia się, upie...ic się
        mozna i "dobrym" winem...co gorsza po winie kac jest przepotezny, po
        dobrej czystej z niczym nie mieszanej praktycznie go nie ma...

        misiczku, a nie masz nic przeciwko temu jak dzieci patrzą na
        zachowania wynikające z picia wina???
        • to.ja.kas Re: lampka "dobrego" wina, hehe... 19.03.09, 15:25
          des4 napisał:

          >, upie...ic się mozna i "dobrym" winem...co gorsza po winie kac
          >jest przepotezny, po
          > dobrej czystej z niczym nie mieszanej praktycznie go nie ma...


          Swięta racja. Kac po winie, szampanie i ciemnym piwie (u mnie) jest
          taki, ze wole od razu umrzec niz sie meczyc.
          Jak sie zresetowac to zdecydowanie nie winem. Ja nie miewam kaca po
          rumie tongue_out
        • a.nancy Re: lampka "dobrego" wina, hehe... 19.03.09, 15:35
          > na forum czesto pojawia się to okreslenie, a mnie smiać się chce...

          podejrzewam, ze zazwyczaj chodzi o to, zeby ktos nie pomyslal, ze mowa o "winie
          korsarz" czy innym "usmiechu boryny" big_grin

          > kolejna sprawa - na imprezie, zwłaszcza w wiekszym gronie i z
          > udziałem panów, nie bawcie się w saczenie "dobrego" wina bo się
          > ośmieszycie i skompromitujecie...

          to "panowie" nie moga byc smakoszami? suspicious
          w temacie chodzi o troche inny rodzaj imprez niz sugerujesz, i chyba jestesmy
          zgodni, ze na imprezach "dzieciowych" NIE chodzi o to, zeby sie "upie...ic",
          winem, wodka czy uotewer. tak wiec twoj "Gaillac Medoc, rocznik 2005 albo 2001"
          pasuje IMO calkiem niezle. nawet jak ktos nie ma kominka. albo zony.

          > misiczku, a nie masz nic przeciwko temu jak dzieci patrzą na
          > zachowania wynikające z picia wina???

          a niby jakie niezwykle zachowania wynikaja z wypicia lampki wina?
          • des4 Re: lampka "dobrego" wina, hehe... 19.03.09, 18:53
            a jakie to niby zachowania wynikają z wypicia kielonka czystej???

            już widzę tych chłopów sączących/smakujących winko z ciocią
            Stefą...zapłułem monitor misiaczku...

            oczywiście misiaczku, że abstrahujemy od imprez dziecięcych,
            aczkiwiek chrzciny są raczej balangą dla dorosłych...
            • a.nancy Re: lampka "dobrego" wina, hehe... 19.03.09, 22:24
              > oczywiście misiaczku, że abstrahujemy od imprez dziecięcych,

              to w takim razie misiaczku piszesz nie na temat, bo watek byl o imprezach
              organizowanych z okazji "dzieciowych", jakbys nie zauwazyl.
            • memphis90 Re: lampka "dobrego" wina, hehe... 19.03.09, 22:59
              > już widzę tych chłopów sączących/smakujących winko z ciocią
              > Stefą...zapłułem monitor misiaczku...
              Hmm, u mnie na weselu było tylko wino, wódki była symboliczna butelka- nawet
              nie otwarta, bo nikt tego pić nie chciał. Ale u mnie w rodzinie chłopy potrafią
              docenić dobre wino, nie muszą uchlewac się wódą i nie odbierają picia wina jako
              obciachu...
          • des4 Re: lampka "dobrego" wina, hehe... 19.03.09, 18:57
            BTW ruzumiem, że menu imprezowe też ustawiasz misiaczku pod wino???
            czyli u ciebie śledzia w śmietanie, galarety i wędliny nie
            uświadczy???

            je się modnie tryndy i postympowo???
            • a.nancy Re: lampka "dobrego" wina, hehe... 19.03.09, 22:22
              des4 napisał:

              > BTW ruzumiem, że menu imprezowe też ustawiasz misiaczku pod wino???

              pardon, to do mnie? chyba nie bo:
              a) napisalam w ktoryms poscie wyzej, ze dopuszczam alkohol, zarowno wino jak i wodke
              b) misiaczkiem nie jestem
              ale jednak twoj post bezposrednio pod moim, wiec juz nie wiem

              > czyli u ciebie śledzia w śmietanie, galarety i wędliny nie
              > uświadczy???
              a, w sumie to nie. ale to z tej racji, ze jestesmy oboje z mezem wegetarianami.
              to znaczy, jak komus z gosci zalezy, to moze sobie wedline czy galarete
              przyniesc i spozyc, ale niech nie oczekuje, ze my kupimy.
              • des4 Re: lampka "dobrego" wina, hehe... 19.03.09, 22:32
                wegetarianami??? wspólczuję gościom...
              • angazetka Re: lampka "dobrego" wina, hehe... 20.03.09, 11:29
                > to znaczy, jak komus z gosci zalezy, to moze sobie wedline czy
                galarete przyniesc i spozyc, ale niech nie oczekuje, ze my kupimy.

                A to jest niegrzeczne. Niewegetarianie z reguły czują się w
                obowiązku zapewnić gościom wegetarianom potrawy zgodne z ich dietą,
                wypadałoby pomysleć o tym samym w drugą stronę.
                • gryzelda71 Re: lampka "dobrego" wina, hehe... 20.03.09, 11:32
                  angazetka napisała:

                  > A to jest niegrzeczne. Niewegetarianie z reguły czują się w
                  > obowiązku zapewnić gościom wegetarianom potrawy zgodne z ich dietą,
                  > wypadałoby pomysleć o tym samym w drugą stronę.

                  Ale mięsożercy jadają potrawy wegetariańskie prawda?Więc chyba nie opadną z siła
                  jak nie będzie mięsa na stole?
                  • angazetka Re: lampka "dobrego" wina, hehe... 20.03.09, 11:37
                    > Więc chyba nie opadną z sił jak nie będzie mięsa na stole?

                    Zapewne nie opadną, podobnie jak wegetarianie jedzący całą imprezę
                    sałatkę jarzynową (i tort), bo mięsożerni gospodarze nie pomyśleli,
                    by zrobić coś specjalnie dla nich.
                    • gryzelda71 Re: lampka "dobrego" wina, hehe... 20.03.09, 11:52
                      Dokładnie.
                    • a.nancy Re: lampka "dobrego" wina, hehe... 20.03.09, 11:57
                      > Zapewne nie opadną, podobnie jak wegetarianie jedzący całą imprezę
                      > sałatkę jarzynową (i tort), bo mięsożerni gospodarze nie pomyśleli,
                      > by zrobić coś specjalnie dla nich.

                      ja sie uciesze, jak dostane salatke jarzynowa smile
                      zdarzalo mi sie bowiem uslyszec np.:
                      - od gospodyni, znad talerza ze schabowym: jestes glodna? wez ode mnie kawalek
                      kartofelka
                      - od gospodyni (innej), znad grilla: idzcie do kuchni, ukrojcie sobie kawalek
                      sera czy cos

                      wiec salatke jarzynowa uwazam za luskus big_grin

                      roznica miedzy wegetarianinem na miesnej imprezie a miesozerca na
                      wegetarianskiej jest znaczaca.
                      a) wiekszosc ludzi jest w stanie zjesc wiekszosc wegetarianskich potraw. chyba
                      ze ktos jest hardkorowym wrogiem warzyw, ale moi znajomi sie do nich nie
                      zaliczaja. tak wiec nie ma mowy o sytuacji, w ktorej pozbawieni nozek w
                      galarecie zemdleliby z glodu.
                      b) o ile wiekszosc ludzi potrafi i jest w stanie wykonac potrawe nie zawierajaca
                      miesa, to ja po prostu nie umiem! bo nigdy nie mialam okazji. i (czy to gotujac,
                      czy kupujac gotowe) nie moglabym sprobowac, czy smaczne, wiec ryzykuje podanie
                      czegos niejadalnego.
                      c) wiekszosc ludzi jest w stanie dzielnie zniesc kontakt z warzywem wink ja
                      natomiast brzydze sie dotyku, smaku i zapachu miesa.
                      • angazetka Re: lampka "dobrego" wina, hehe... 20.03.09, 12:01
                        > zdarzalo mi sie bowiem uslyszec np.:
                        > - od gospodyni, znad talerza ze schabowym: jestes glodna? wez ode
                        mnie kawalek kartofelka
                        > - od gospodyni (innej), znad grilla: idzcie do kuchni, ukrojcie
                        sobie kawalek sera czy cos

                        A nie, to ja jestem chyba inny typ gospodyni smile Staram sie mysleć o
                        tym, że Ania jest wegetarianką, Basia ma uczulenie na nabiał, a
                        Celinka nie zje ogórka.

                        Co do punktów a, b i c - trudna sytuacja, fakt. Nie podejmuję się
                        podawać jedynie słusznych rad, bo wprawdzie mięsa jem mało i za nim
                        nie przepadam, ale jednak mnie nie brzydzi.
                        • gryzelda71 Re: lampka "dobrego" wina, hehe... 20.03.09, 12:09
                          angazetka napisała:
                          > A nie, to ja jestem chyba inny typ gospodyni smile Staram sie mysleć o
                          > tym, że Ania jest wegetarianką, Basia ma uczulenie na nabiał, a
                          > Celinka nie zje ogórka.
                          Ja to jednak nie wiem kto co lubi(no chyba,że to bardzo bliscy ludzie) i zawsze
                          tak dobieram potrawy,żeby każdy znalazł coś dla siebie.
        • memphis90 Re: lampka "dobrego" wina, hehe... 19.03.09, 22:57
          > najpierw zdefiniujcie co to jest to "dobre" wino...
          Smakowo- takie, że kwas gęby nie wykręca. Cenowo- dla mnie za 20-30zł. Przy czym
          cena jest sprawą drugorzędną, może być tanie, byle smaczne (mołdawskie są na
          przykład niedrogie, a smakują dobrze). Co znaczy "dobre" dla konesera- nie
          wnikam i niespecjalnie mnie to obchodzi.

          > kolejna sprawa - na imprezie, zwłaszcza w wiekszym gronie i z
          > udziałem panów, nie bawcie się w saczenie "dobrego" wina bo się
          > ośmieszycie i skompromitujecie...
          A czym niby mam się skompromitować? Że nie walę wódy? Nie bądź śmieszny...

          > misiczku, a nie masz nic przeciwko temu jak dzieci patrzą na
          > zachowania wynikające z picia wina???
          A jakież to straszliwe zachowania wynikają z picia wina?
        • lola211 Re: lampka "dobrego" wina, hehe... 20.03.09, 09:33
          Dobre wino dla mnie oznacza wino dobre gatunkowo po prostu, nie
          sikacz za 10 zl, czesto tak wychwalany z Biedronki.Po prostu.Majac w
          domu kilka gatunkow jest spora szansa, ze i wielbiciel kadarki i
          chianti znajdzie cos dla siebie.
          Ja wiem, co pije i lubi moja rodzina i takie wlasnie alkohole kupuje
          dla nich.Obowiazkowe wino musujace dla mojej szwagierki nas przyklad.

          Przy dzieciecych swietach nie ma co stawiac wodki na stole, nawet
          jesli panow jest wieksza ilosc.Na to sa inne okazje.

          Wino do obiadu, kolacji - mysle, ze to naprawde dobre wyjscie, na
          poziomie.
        • osa551 Re: lampka "dobrego" wina, hehe... 20.03.09, 12:38
          > kolejna sprawa - na imprezie, zwłaszcza w wiekszym gronie i z
          > udziałem panów, nie bawcie się w saczenie "dobrego" wina bo się
          > ośmieszycie i skompromitujecie...

          Hmmm, gratuluję pouczenia. U mnie panowie raczej nie są wychowani w polskiej
          kulturze walenia wódy z każdej możliwej okazji, bo rodzina mojego męża częściowo
          nie z PL pochodzi. Skompromitować się można u mnie w domu przynosząc butelkę
          wódki. Do obiadu pije się wino - zastanawiając się, które będzie pasować na
          etapie ustalania co będzie na obiad.
      • madameblanka ło matko bosko 19.03.09, 15:43
        rozumiem że wino to nie alkohol toteż upić się można tylko wódką, o chizas...


        ~~~~~~
        Gdyby słowa były mostem bałabym się po nim chodzić.
        • lola211 Re: ło matko bosko 20.03.09, 09:35
          Sedno lezy w ilosci.Kup butelke wina oraz wodki.Podziel na te sama
          ilosc osob i zaobserwuj roznice.Myslalam, ze to takie oczywiste..
          • a.nancy Re: ło matko bosko 20.03.09, 10:47
            lola211 napisała:

            > Sedno lezy w ilosci.Kup butelke wina oraz wodki.Podziel na te sama
            > ilosc osob i zaobserwuj roznice.Myslalam, ze to takie oczywiste..

            a ja uwazalam za oczywiste, ze nie ma obowiazku wypijac calej butelki
      • angazetka Re: o piciu wódki. 20.03.09, 11:26
        > dzici teznie musza patrzec na niektóre zachowania
        > z picia wódki wynikające

        Z picia wódki jako takiego żadne zachowania nie wynikają. Z
        nadmiernego spozycia jakiegokolwiek alkoholu (także dobrego wina), i
        owszem.
    • travka1 Re: o piciu wódki. 19.03.09, 22:42
      my to sobie lubimy wypicsmileto i owo...urodziny dziecka sa bez
      alkoholu bo sa na nich dzieci wiec jakos nie bardzo pasuje im flache
      postawicwink
      Chrzciny byly z alkoholem-toz specjalnie wodeczka weselna w ilosci 3
      sztuki zostala na ten cel.
      Komunia tez bedzie z alkoholem.
      Widze,zem moczymorda ale lubie ten sportsmile
    • memphis90 Re: o piciu wódki. 19.03.09, 22:49
      > Ja urodziny robię bez, bo uważam, że to święto mojego dziecka i
      > goście powinni swiętować z nim a nie z kieliszkiem.
      Dla mnie alkohol jest częścią posiłku (rzecz jasna nie każdego, mam na myśli
      święta i takie tam okazje), a nie podmiotem imprezy. Ale moja rodzina jest
      winna, a nie wódczana.

      > A co wy sadzicie o tej naszej krajowej mam wrażenie tradycji picia z
      > byle okazji?
      U mnie takiej tradycji nie ma, wódka nigdy nie pojawia się na stole (no, była na
      Sylwestra). Upijania się nie ma w ogóle.
    • deodyma Re: o piciu wódki. 19.03.09, 22:51
      na szczescie ani nam, ani naszym przyjaciolom nie potrzeba wodki, zebysmy sie
      dobrze bawilismile
      potrafimy bawic sie bez alkoholusmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka