przegladam sobie z ciekawosci strony nt badan dna. i praktycznie
kazde labolatorium oferuje testy 'wysylkowe'. przesylaja sprzet do
pobrania probek, odsyla sie probki i po 2 tygodniach - bach! gotowe!
a ja biedna nieuswiadomiona myslalam ze to kurde cala szopka z
badaniami, jezdzeniem, sprawdzaniem dowodow, aktow urodzen, czegos
tam <wstyd>
ale z drugiej strony - przeciez to jakies takie srendiowiarygodne
jest, nie? np na sprawie o ojcostwo czy cos bylby brany pod uwage
taki wysylkowy wynik?
tak sobie watek zakladam bo mi sie nudzi, bo wlasciwie mi to do
szczescia nie potrzebne