Dodaj do ulubionych

natrętna (pra)babcia

27.03.09, 07:55
Nie wiem czy przypadkiem problem nie tkwi w mojej wlasnej psychice, ale nie zaszkodzi wygadac sie na forum.
Otoz moj maz ma babcie, ktora mieszka w tym samym miescie co my. wlasciwie nigdy mi nic zlego nie zrobila, ale kobitka dziala mi na nerwy jak nikt inny uncertain kiedy bylam jeszcze w ciazy, nie zwracalam tak bardzo uwagi na to co ona robi, mialam ja gdzies. problem zaczal sie, gdy urodzilam coreczke (ma 1,5 miesiaca). ledwo przyjechalismy ze szpitala, a babcia juz stala pod drzwiami!!! oczywiscie bez zapowiedzi. bez zapowiedzi wpada tez do nas co dwa, trzy dni uncertain no i najbardziej mnie wkurza jak ekscytuje sie swoja prawnuczka- bierze na rece (czasem wrywa mi mala, mowiac "ty idz sobie do kuchni, a my tu sie pobawimy"), ignoruje moje prosby dotyczace mycia rak zanim zacznie mala dotykac (babcia pol dnia spedza w poczekalniach szpitali i przychodni). no i nie moge sluchac jej durnych porad i zabobonow (az nie chce mi sie tu pisac uncertain ).
denerwuje mnie cholernie, kiedy nalega, zebym wyszla i zostawila z nia mala (nigdy w zyciu!). nie wiem czy to jest moja zwykla zazdrosc o coreczke, ale szlag mnie trafia, jak patrze na to wszystko. poza tym ciagle mam wrazenie, ze ta kobieta jest nieodpowiedzialna i stosuje jakies dziwne praktyki w wychowywaniu uncertain no ale przeciez swoje dzieci wychowala calkiem dobrze.
moja tesciowa (matka mojego meza) jeszcze nie widziala swojej wnuczki, ale wkrotce tez nas odwiedzi i cos mi sie zdaje, ze bede tak samo sie wsciekac jak na ta babcie uncertain co mam zrobic z ta zazdroscia?!
Obserwuj wątek
    • beliska Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 08:07
      Nie wiem, co masz zrobić, ale to fajnie, jak dziecko ma kochające je babcie nawet jeśli mają poglądy wychowawcze z poprzedniego stulecia, bo i tak zawsze to matka wychowuje malca. Ekscytuje się znaczy kocha i cieszy się, a tego nigdy za dużo maluchowi, bo one karmią się miłością. Każ babci myć ręce, jak przyjdzie po przychodni i wrzuć na luz, ciesząc się, że masz ludzi kochających Twoje dziecię i chcących Cię odciązyć-eh, jak ja bym chciala, by mnie ktoś wysłal do kuchniwink
    • mama_frania Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 08:37
      Mnie tez draznią ciągłe odwiedziny. Jak się córka urodzila to drzwi się nie
      zamykały i ciągle ktoś u mnie siedział (głównie dziadkowie dziecka). W końcu się
      wnerwiłam i powiedziałam, ze nie chcę odwiedzin, że świetnie radzę sobie sama-
      a ich pomoc przyda się jak wrócę do pracy. Obrazili się oczywiście, ale
      szybciutko im przeszło. I teraz przynajmniej zapowiadają się z wizytami i nie
      przyłażą bez przerwy.
      • camel_3d Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 09:25

        > wnerwiłam i powiedziałam, ze nie chcę odwiedzin, że świetnie radzę sobie sama-
        > a ich pomoc przyda się jak wrócę do pracy. Obrazili się oczywiście, ale
        > szybciutko im przeszło.


        a ja bym sie nie obrazil, ale powiedzial, ze jak bedzie ci potrzebna pomoc kiedy
        do pracy pojdziesz to sobie bedziesz musiala wynajacsmile))


        > I teraz przynajmniej zapowiadają się z wizytami i nie
        > przyłażą bez przerwy.

        zalamka taka synowa miacwink
        • mama_frania Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 10:05
          załamka to mieć rodziców i teściów nie potrafiacych zrozumieć że mam prawo mieć
          swoje życie i swoje plany i nie muszę siedzieć w chalupie i czekać z
          utęsknieniem a nuż przyjadą (bo jak gdzieś sobie wyszłam to też była obraza, ż
          porzecież oni do wnuczki wiec powinnam 24h na dobę na nich czekać). o uwagach na
          temat opieki i karmienia dziecka nie wspomnę- po co karmisz nadal piersia jesteś
          taka uwiązana w domu, czemu płacze- pewnie ma mokro jest głodna itp. widać nie
          masz upierdliwej rodziny, więc nie potrafisz problemu zrozumieć. a do niektórych
          inaczej nie trafia jak dosadnie.
          ja nie potrzebuje, by ktoś non stop przy mnie siedział. po to jest macierzyński
          by się dzieckiem nacieszyć, a nie niańczyć rodzinę.
        • mama_frania i jeszcze... 27.03.09, 10:11
          Gdyby babcie same się nie zadeklarowały, ze chcą się małą zająć po moim powrocie
          do pracy to nawet bym ich nie prosiła. Znalazłabym nianię i tyle.
          • camel_3d Re: i jeszcze... 27.03.09, 14:49

            > do pracy to nawet bym ich nie prosiła. Znalazłabym nianię i tyle.


            ... a tak to sa zdane na laske i nielaske synowej i corkismile))
            a ile dziecko bedzie mialo kiedy wrocosz do pracy?
            • mama_frania Re: i jeszcze... 27.03.09, 17:27
              Już wróciłam, miało 5 m-cy.
        • engelgabi Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 18:59
          A dlaczego załamka, że kobieta chce, żeby rodzinka zapowiedziała się zanim zlecą
          jej na głowę. Bo jak rodzina to mogą pozwalać sobie na nietakty i zabierać jej
          czas bez uprzedzenia i zgody? Camel_3d zastanów się co Ty opowiadasz!
    • pinkdot Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 08:47
      Na Twoim miejscu cieszylabym sie, ze coreczka oprocz rodzicow ma jeszcze blisko
      kochajaca rodzine. Ja mieszkam za granica i niestety dziadkowie i prababcia
      malucha oglada tylko na zdjeciach, wolalabys tak? Mnie jest z tym trudno, bo
      zdaje sobie sprawe jak bardzo go kochaja i jak ogromnie cieszyliby sie mogac go
      widywac osobiscie. To starsi ludzie, ktorzy dlugo czekali na wnuka i prawnuka i
      nie wyobrazam sobie, ze moglabym bronic im do niego dostepu. Zazdrosc w takiej
      sytuacji jest bezsensowna...przeciez Ty jestes mama, Ty najwiecej tulisz i
      dajesz jesc, dalej bedziesz najwazniejsza na swiecie dla coreczki nawet jezeli
      ta pobawi sie z prababcia.
      Sprobuj wyobrazic sobie siebie w sytuacji tej starszej pani - czekalas na
      prawnuczke, a teraz zone wnuka denerwuje to, ze sie nia cieszysz (to wlasnie
      napisalas), troche to chyba przykre...
      A "dobre rady" i zabobony? Pusc mimo uszu i wychowuj po swojemu, po co sobie
      nerwy szarpacsmile
      • zebroid_dziki Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 09:12
        wiem, ze masz racje, ale czasem po prostu nie potrafie byc mila i odpuscic sobie uncertain nigdy nie powiedzialam jej nic przykrego, ale w srodku gotuje sie we mnie. moze to kwestia czasu.
        no i nie wiem co zrobic z tym panicznym strachem, ktory ogarnia mnie na sama mysl, ze mal mialaby zostac z prababcia sama uncertain boje sie, ze zrobi jakas glupote (wiadomo, ze kiedys kobiety rozne mialy pomysly...).
        co do niezapowiedzianych wizyt- tego juz chyba nie zmienie. maz staral sie przetlumaczyc swojej babci, ze wolelibysmy, zeby dzwonila zanim przyjdzie, ale nie dociera uncertain ehhh...
        • camel_3d Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 09:27
          >boje sie, ze zrobi jakas glupote
          > (wiadomo, ze kiedys kobiety rozne mialy pomysly...).


          chyba "janka muzykanta" za czesto czytalas..
          Pewnei twoja babcia tez twojaj corce by krzywde zrobila nie?


          > tlumaczyc swojej babci, ze wolelibysmy, zeby dzwonila zanim przyjdzie, ale nie
          > dociera uncertain ehhh...


          ...i dobrze ze nei docierasmile
    • buszynska Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 09:19
      Najopozniej przy drugim Ci odpusci.
      Ja tak mialam.
      Poza tym w sumie to Cie rozumiem czasami to jet wrecz irracjonalne
      jak czlowiek potrafi byc zazdrosny o kazdy dotyk innej osoby.
      Musisz wrzucic na luz bo inaczej Cie dopadnie jakas nerwica a w
      prostej linii odbije sie to na Twoim Malenstwie.
      Moze pocieszy Cie to, ze ja mam swoja tesciowa codziennie pod
      parapetem, niestety ale jakos sobie ja olewam i tyle i przyznam, ze
      to ja okrutnie denerwuje na szcescie jestem w 100% pewna, ze dziecmi
      opiekuje sie dobrze i to jest wielce pocieszajace w tym wszystkim.
      Po prostu ona marudzi ja przytakuje jak wyjdzie robie swoje i juz a
      dzieci ja lubia i to tez dla mnie znak, ze jest dla nich oki.

      pozdrawiam i trzymaj sie
    • camel_3d kolejna mamuska z problemami..jezu... 27.03.09, 09:23
      jezu..jeszcze jedna przewrazliwiona mamuska..sory ze tak pisze, ale juz samo
      stwierdzeniesmile

      >nie zwracalam tak bardzo uwagi na to co ona robi, mi
      > alam ja gdzies.


      nie swiadczy dobrze o tobie. A co bys powiedziala jakby twoj moz powiedzial, ze
      ma gdzeic twoja babcie?

      Czy juz nastaly takei czasy ze trzeba terminy u rodziny ustalac???? Na ile do
      przodu masz zabukowany kalendarz? I co z tego ze babcia przyjdzie? Przeciez te
      godzine czy dwie wytrzymasz, zajmiesz sie czyms innym..chyba ze masz obsesje na
      punkcie dziecka i podobnie jak wiele nowoczesnych mamus uwazasz, ze dziecko
      nalezy dotykac tylko w wysterelizowanych rekawiczkach..
      no i jeszcze jedno..CZEMU ZNOWU TO RODZNA MEZA JEST TA WKURZAJACA? smile) mam
      wrazenie, ze wiele kobiet ma jakies problemysmile



      • atena12345 Re: kolejna mamuska z problemami..jezu... 27.03.09, 09:34
        mnie sie wydaje, że autorka wątku trochę przesadza, ale camel tez
        nie jest sprawiedliwy.
        Ja tez wolę, jesli odwiedzajacy najpierw zadzwoni jak ma przyjść i
        nie dlatego żeby mu odmówić, ale żeby się przygotować choćby
        psychicznie. Każdy ma prawo do prywatności. Co innego kiedyś gdy nie
        było telefonów, ale teraz każdy ma takie i może zadzwonić choćby na
        kwadrans przed przyjściem.
        Ja nie mam rodziny w swoim mieście i wiem, jak czasem by się
        przydała. Na szczęście mam zaprzyjaźnione przyszywane babcie, na
        które moge liczyć. Ale zawsze umawiamy sie telefonicznie i jeszcze
        nie zdarzyło mi się odmówić wizyty.

        Może powiedz babci, że na razie córcia jest mała i wolisz mieć ją
        cały czas na oku, ale liczysz na jej pomoc jak nieco podrośnie. Nie
        zaszkodzi babci podziękowac za chęć pomocy.
        • agamemnonn Re: kolejna mamuska z problemami..jezu... 27.03.09, 09:48
          A ja cie zebroidzie rozumiem ... choć nie w kwestii zazdrości o Małą ale o to,
          ze babcia przychodzi kiedy jej sie to podoba. Nie powinno tak być. Chce przyjsc
          to niech da znać. Czy ty zawsze musisz miec ochote na odwiedziny?! JA bym
          jeszcze raz grzecznie powiedziała, zeby jednak dzwoniła zanim przyjdzie.
          I nie ważne camel, czy to rodzina męża czy moja ... jeśli ktoś chce mnie
          odwiedzić niech się zapowie.
          atena12345 napisała:

          > Ja tez wolę, jesli odwiedzajacy najpierw zadzwoni jak ma przyjść i
          > nie dlatego żeby mu odmówić, ale żeby się przygotować choćby
          > psychicznie. Każdy ma prawo do prywatności. Co innego kiedyś gdy nie
          > było telefonów, ale teraz każdy ma takie i może zadzwonić choćby na
          > kwadrans przed przyjściem.

          Dokładnie!!
      • zebroid_dziki Re: kolejna mamuska z problemami..jezu... 27.03.09, 10:40
        nie odwracaj kota ogonem wink nie napisalam, ze mialam ja gdzies. chodzilo mi bardziej o to, ze nie przejmowalam sie jej "dobrymi radami" itd. ale sie czepiasz uncertain przeciez nie o to tu chodzi.
        Ty tez wbijasz do rodziny kiedy Ci sie podoba i bez uprzedzenia? nie swiadczy to dobrze o Tobie... zaznaczam, ze to babcia mojego meza, a wiec nie jest to dla mnie nikt bliski, bo on tez ma z nia slaby kontakt od zawsze. poza tym nie narzekam na brak pomocy ze strony rodziny (i mojej i meza).
        • camel_3d Re: kolejna mamuska z problemami..jezu... 27.03.09, 12:42
          zebroid_dziki napisała:

          > nie odwracaj kota ogonem wink nie napisalam, ze mialam ja gdzies.

          ja tam nie wiem o co chodzilosmile napisalas, ze mialas ja gdziessmile i juzsmile

          co do niezapowiedzianych wizyt...
          wiec tak:
          a. dzwonie bo nie chce mi sie lazic na darmosmile szczegolnie jezeli ktos mieszka
          daleko.
          b. nie dzwonie jezeli mam po prostu ochote dzies pojsc ..taki totalna
          spontan..ale niestety juz coraz rzadziej.

          c. bardzo lubie jak ktos przychodzi niezapowiedziany... a zdarza sie to czesto i
          nie przeszkadza mi to kompletnie...

          d. jakby ktos przychodzil niezapowiedziany i mowil: idz zrob sobei cos tam, a ja
          sie pobawie z maluchem to bym chyba pod sufit skakalsmile
          No al emam niania, ktora przychodzi zapowiedziana kazdego dnia...i czas ktory
          spedzam z maluchem to nasz czas. Choc bardzo chcialbym, zeb jego dziadkowie i
          babci bvyli na miejscu i byli na niezapowiedziane zawolaniesmile)
      • smerfetka8801 camel-trafne obserwacje 27.03.09, 11:31
        nic dodać nic ująć
      • kasulka79 Re: kolejna mamuska z problemami..jezu... 27.03.09, 13:56
        A ja w przeciwieństwie do Ciebie, doskonale wiem, o czym one piszą i ciekawa jestem bardzo Twoich reakcji na 8 czy 9 z kolei niezapowiedziane najście jakiejś natrętnej osoby z rodziny Twojej drugiej połówki i jeszcze w dodatku kiedy nie ma jej w domu.

        >I co z tego ze babcia przyjdzie? Przeciez te
        > godzine czy dwie wytrzymasz, zajmiesz sie czyms innym..

        a to z tego, że godzinę czy dwie raz w tygodniu to każdy jest w stanie wytrzymać, ale kilka razy w tygodniu, czy codziennie to trochę męczące ... zwlaszcza 1,5m-ca po porodzie, po którym jednak każda kobieta potrzebuje odpocząć, niekoniecznie wychodząc do kuchni
        poza tym powierzanie malucha prababci i wyjście np do tej wspomniajej kuchni jest ryzykowne i bynajmniej nie ze względu na jej poglądy. Samo określenie prababcia pozwala wnioskować, że kobiecina ma już swoje lata, co z pewnością wpływa na jej sprawność fizyczną, która przy dziecku powinna być przynajmniej dobra. Do tego autorka wątku pisze, że owa prababcia spędza wiele czasu w szpitalach i innych przychodniach, co pozwala wnioskować, że ze zdrowiem też u niej nie najlepiej ... co również nie powinno sprzyjać pozostawianiu jej sam na sam z maluchem na dłużej niż kilka minut

        > no i jeszcze jedno..CZEMU ZNOWU TO RODZNA MEZA JEST TA WKURZAJACA? > smile) mam wrazenie, ze wiele kobiet ma jakies problemysmile

        jak sam piszesz to rodzina męża, a więc dla mnie bynajmniej to obcy ludzie i nie widzę powodu, dla którego mialabym się męczyć w ich towarzystwie zwłaszcza kiedy męża nie ma w domu
        poza tym jak wynika z postu autorki, jej rodzina nie ma takich wizytowych zapędów a problem dotyczy tylko tej prababci

        > Czy juz nastaly takei czasy ze trzeba terminy u rodziny ustalac????

        a czy kiedykolwiek niezapowiedziana wizyta należała do dobrego tonu? bo moim zdaniem kultura nakazuje uprzedzić o zamiarze odwiedzin. Pomijam sam fakt mozliwości "pocałowanai klamki". A skąd wiesz co ktoś sobie zaplanował? A może ma innych gości w tym czasie, a może zamierza nago po domu poganiać albo zwyczajnie odespać nieprzespaną przez ciągłe karmienia noc, a może ma podły nastrój czy cokolwiek innego?
        • camel_3d Re: kolejna mamuska z problemami..jezu... 27.03.09, 14:57

          > natrętnej osoby z rodziny Twojej drugiej połówki i jeszcze w dodatku kiedy nie
          > ma jej w domu.

          a czy rodzina twojej polowki jest gorsza? ma takie samo prawo widywac dzeicko
          jak twoja rodzina.


          > a to z tego, że godzinę czy dwie raz w tygodniu to każdy jest w stanie wytrzyma
          > ć, ale kilka razy w tygodniu, czy codziennie to trochę męczące ... zwlaszcza 1,


          do mnie przychodzi niania dzein w dzien. dzieki temu moge pojsc do pracy.

          Nie przesadzaj z tym zmeczeniem po porodzie. Poza krajami rozwinietymi..czyli w
          zasadzie na wiekszej czesci swiata kobiety ida do pracy w kilka dni po porodzie
          i nie rozczulaja sie nad soba..a o 5 miesiacach wypoczynku nie ma mowy.



          > jak sam piszesz to rodzina męża, a więc dla mnie bynajmniej to obcy ludzie i ni
          > e widzę powodu, dla którego mialabym się męczyć w ich towarzystwie zwłaszcza ki
          > edy męża nie ma w domu

          Jest jeden powod... maja takie samo prawo do odwiedzin dziecka, jak twoja
          rodzina. Rozumiem, ze gdy maz nie zyczy sobie odwiedzin twojej rodzny bo ich nie
          lubi i sa dla niego obcy to jest dla ciebie ok? czy moze nie?


          > poza tym jak wynika z postu autorki, jej rodzina nie ma takich wizytowych zapęd
          > ów a problem dotyczy tylko tej prababci

          No i moze wlasnie dlatego autorka ma takie nastawienie..inne wychowanie i inne
          nastawienie.

          Zalezy jak podchodzisz do niezapowiedzianych wizyt. Jezeli nie ma sie ochoty
          pocalowac klamki to sie dziwni..sa takei mozliwosci i ok.
          Wydaje mi sie, ze autorka oczekuje zbyt duzo od starszej osoby... nie wiemy w
          jakim wieku jest prababcia..ale nie dajmy sie tym konwenasom zwariowac.
          • kasulka79 Re: kolejna mamuska z problemami..jezu... 27.03.09, 16:23
            > a czy rodzina twojej polowki jest gorsza? ma takie samo prawo widywac dzeicko
            jak twoja rodzina.

            ależ oczywiście, ale nie musi to oznaczać, że tymi wizytami muszę być obciążona
            ja (mam na myśli sytuację: ja sama w domu z dzieckiem, a rodzina męża zwala mi
            się na głowę w dodatku bez zapowiedzi); kiedy jesteśmy oboje w domu - serdecznie
            zapraszam, niech się widują z dzieckiem do woli

            > na wiekszej czesci swiata kobiety ida do pracy w kilka dni po porodzie i nie
            rozczulaja sie nad soba

            owszem są i takie, ale są takie, które i poród i połóg przechodzą bardzo ciężko
            i niekoniecznie muszą być w rewelacyjnej formie, co też może czynić niechciane
            wizyty bardziej męczącymi

            > Rozumiem, ze gdy maz nie zyczy sobie odwiedzin twojej rodzny bo ich nie lubi i
            sa dla niego obcy to jest dla ciebie ok? czy moze nie?

            to nie chodzi o lubienie czy nie lubienie wzajemne swoich rodzin, chodzi o zbyt
            częste wizyty w czasie nieobecności drugiej osoby; akurat mój mąż nie ma nic do
            zarzucenia moim rodzicom ale może właśnie między innymi dlatego że nie nachodzą
            go jak wiedzą że jest sam w domu ;D gdyby jednak bylo inaczej pierwsza
            zwróciłabym uwagę rodzicom, żeby terminy odwiedzin wybierali tak żebyśmy byli
            oboje w domu i nie czekałabym na reakcję męża, bo wiem że mógłby czuć się
            niezręcznie
            a pisząc o obcości w kontekście rodziny męża mam w szczególności na myśli jego
            ciotki,wujków, babki, siostry cioteczne itd - niby co miałoby czynić ich dla
            mnie kimś bliskim, jak widziałam niektórych 1 czy 2 w życiu do urodzenia
            dziecka, to w tym pakiecie tematów niczego dla mnie nie zmienia ...
            • camel_3d Re: kolejna mamuska z problemami..jezu... 27.03.09, 16:57

              > owszem są i takie, ale są takie, które i poród i połóg przechodzą bardzo ciężko
              > i niekoniecznie muszą być w rewelacyjnej formie, co też może czynić niechciane
              > wizyty bardziej męczącymi


              przyznam szczerze, ze nie mam w tym przypadku najmniejszego pojecia o tym...
              wiec ciezko mi coskolwiek pisac.
              Domyslam sie ze masz racje i najpewniej sa kobiety ktore przechodza porod i
              wogole ciaze ciezko..no ale wtedy to chyba czyjas pomoc jest jak najbardziej
              potrzebna.. tak mi sie wydaje. Szczegolnie jezeli skutku tej ciazy i ciezkiego
              poroda trwaja az 5 miesiecy..lub dluzej.

              faktycznie..dlasza rodzina, ktora przyszlaby bez zapowiedzi tez by mnie chyba
              rozwalila..szczegolnei codziennie. Chocby dlatego, ze sa to osoby nieznane..i
              nie ma specjalnie o czym z nimi gadac..ale chyba najblizsza raodzina..babcie i
              dziadkowie to cos innego..pewnie wypadaloby ich lepiej poznac.. kurcze..ale ja i
              tak tylko sobie teoretyzujesmile))
              • robatchek Re: kolejna mamuska z problemami..jezu... 28.03.09, 01:41
                Camel, poczytałam Twoje posty, bardzo chcąc zrozumieć Twój tok myślenia, ale mi
                nijak nie wychodzi. Takie troszkę egoistyczne myślenie przejawiasz, wrażenie
                ogólne mi zostało... Wszystko pięknie, rodzina, pomoc w opiece nad maleństwem,
                brzmi to bardzo wzniośle i pompatycznie, i.... tyle. Większość z mam jest raczej
                dorosła, dojrzała do macierzyństwa i samodzielna. Z pomocy korzysta chętnie,
                czemu nie, ale pod warunkiem, że nie jest to pomoc narzucona na siłę, a z tego,
                co pisze autorka, prababcia wypycha ją z domu chcąc zaopiekować się
                sześciotygodniowym maluchem. Chwalebne to z jej strony, ale litości!! Nie jestem
                zwariowaną mamuśką, ale też uważam, że pewne reguły i zasady obowiązują. Mycie
                rąk po przyjściu z ulicy, a już ze szpitala w szczególności, to rzecz tak
                oczywista, jak mycie rąk po wyjściu z toalety. Wymaganie tego krótkiego zabiegu
                od babci jest o tyle niezręczne, że babcia powinna sama na to wpaść. Wiekowość
                szanownej damy też pozostawia wiele do życzenia, nigdy w życiu nie powierzyłabym
                takiej osobie własnego chomika, a co dopiero dziecka. Złapie ją skurcz albo
                reumatyzm wykręci nadgarstki i upuści noworodka na ziemię. Dobrze, jeśli się
                przyzna, można szybko zareagować. A jeśli nie?
                Sprawa niezapowiedzianych wizyt to już w ogóle jakaś abstrakcja. Trzeba mieć
                niezły tupet, żeby wpadać do ludzi bez zapowiedzenia. I tak, jak napisała
                koleżanka - raz można mieć innych gości, na przykład ulubioną, dawno nie
                widzianą przyjaciółkę, z którą chciałoby się wreszcie poplotkować, a tu zwala
                się na głowę babcia i trzeba ją zabawiać rozmową i kawusią. Albo chcieć
                paradować po chałupie w rozciągniętym dresie, maseczką na pysku i papilotach -
                męża nie ma, zrobię mu się na bóstwo, niech ma. I co? I wpada stryjek ciotecznej
                wujenki, bo akurat miał po drodze, albo dysponował wolnymi dwiema godzinkami. No
                rozkosz po prostu.
                Albo mus zajęcia się czymś innym... A jeśli właśnie robię daaaawno zaplanowane
                porządki w pawlaczu? Ostatnio tak miałam - wywaliłam cztery walizki ciuchów
                całej rodziny, sortowałam, mierzyłam, cały salon zawaliłam betami. Rzeczywiście,
                wizyta mi potrzebna... No, ale ja nie mam takiego problemu, do mnie
                niezapowiedziany wpadnie co najwyżej listonosz, albo sąsiadka po cukier. Cała
                rodzina mieszka co najmniej 450 km od nas. Specjalnie od niektórych uciekliśmy
                na drugi koniec Polski, moja rodzina jest przeraźliwie toksyczna i przebywanie z
                nimi dłużej niż kilka godzin grozi utratą zmysłów. Raz na pół roku, w porywach
                do dziesięciu miesięcy, wpadnie na dwa, trzy dni ktoś z rodzinki, pozachwyca się
                dzieciakami, pospaceruje po okolicy, pogada o wszystkim i niczym i wyjedzie na
                kolejnych kilka-naście miesięcy. I taką rodzinę można kochać smile)
                • robatchek P.S. 28.03.09, 01:48
                  Właśnie od dwóch miesięcy przeżywam najazdy poszczególnych członków rodziny,
                  albo obowiązkowe wizyty u innych. Trzy dni na odpoczynek, wypranie pościeli,
                  ogarnięcie chałupy, uzupełnienie zapasów, i apiać od nowa, witaj ciociu, muack
                  muack, ohhhh, jak u was ślicznie, a jakie dzieci duże, a wcale nie schudłaś, a
                  telewizor nie za duży?
                  Chodzę i warczę, nie pamiętam, kiedy spałam z własnym mężem, bo jak już byliśmy
                  wreszcie sami przez kilka dni, to miałam okres tongue_out
                  Na szczęście we czwartek wyjechała ostatnia osoba i o ile nie nastąpi jakieś
                  trzęsienie ziemi, następna wizyta - na Boże Narodzenie tongue_out
                  Maże o emigracji. Gdzieś na Madagaskar... ;D
                • barbapapa2000 Re: kolejna mamuska z problemami..jezu... 28.03.09, 09:46
                  nie szkodzi, ze nie rozumiesz mojego toku myslenia...to w sumie nie moj problem.
                  Moze i trzeba miec niezly tupet, zeby wpadac bez zapowiedzi, ale z drugiej
                  strony trzeba miec troche oleju w glowie i zastanowic sie, ze 80 letnia babcia
                  nie koniecznie musi si emeldowac, ona sie wychowala w czasach kiedy odwiedzanie
                  sie bylo bardzo przyjemna rzecza i nie koniecznie trzeba bylo wysylac poslanca z
                  liscikiem..a telefon nie kazdy mial. Za 60 lat zona twojego wnuka powie...babciu
                  zamelduj sie przez intercontromkowmarumwrum... a ty wywalisz galy bo tego nawet
                  nie potrfisz tego uzywac a wybieranie jakich password i klowikwkl nie masz
                  pojecia.. a synowa nie uzywa telefonu bo to niemodne. smile a ona jeszcz emusi
                  zalozyc na glowe hhf aufiA i posprzatac w sfkha i zaistalowac khsehf<fihkjh
                  zeby dziecku bylo idealnie w jego najnowszym kjsgdfi<agjk<s smile)) A potem ona
                  powie..ta stara baba przylazi tu i nie melduje sie..a o przechodzeniu przez
                  komore jonizujaca nie ma pojecia..co za brudassmile

                  Jak sprzatam, albo robie cos innego a ktos przyjdzie to mowie, ze jak chce to
                  moze mi pomoc przy sprzataniu smile albo niech zabawia malucha..w koncu sie przydasmile

                  Jak to sie mowi..ktos robi z igly widly...

                  • robatchek Re: kolejna mamuska z problemami..jezu... 28.03.09, 17:35
                    Ale ja do Camela pisałam, a nie do Ciebie, to co się wcinasz? Twój tok myślenia mnie nie interesuje, chyba, że jesteście jedną i tą samą osobą tongue_out

                    Jak Ty lubisz, kiedy inni patrzą Ci na ręce podczas pracy, to Twoja sprawa smile Ja nie lubię, bo nie dość, że mi zawracają głowę, plątają się pod nogami, nie pozwalają się skupić na pracy, to jeszcze wymagają poświęcania im uwagi i podawania kawy. A ja lubię sobie włączyć muzykę przy pracy, pomyśleć, oderwać się na chwilę od świata, a nie koncentrować na innych. Dla mnie, tak jak wielu innych, częste i w dodatku niezapowiedziane wizyty są niedopuszczalne. Wiek gościa nie ma tu nic do rzeczy, autorka nie napisała, że babcia jest umysłowo nie tego i chyba dociera do niej słowo NIE. A wystarczy ubrać je w odpowiednią oprawę i z NIE zrobi się TAK, ALE... smile


                    A te wszystkie interkomocośtamcośtam mi nie straszne, jak mi ktoś przyśle posłańca z bilecikiem, tak staromodnie, albo telegram, to też się nie obrażę smile

                    PS. Nie wiem, jakim cudem walnęłam takiego ortograficznego byka - widać, byłam już nieźle zaspana i myślałam o czym innym wink Oczywiście - MARZĘ o Madagaskarze big_grin
      • grabcia27 Re: kolejna mamuska z problemami..jezu... 29.03.09, 16:59
        camel_3d napisał:

        > jezu..jeszcze jedna przewrazliwiona mamuska..sory ze tak pisze,
        ale juz samo
        > stwierdzeniesmile
        >
        > >Dobrze ze Tatusiowie sa supermenami bez jakichkolwiek
        problemów!!!!!!
      • asia_i_p Re: kolejna mamuska z problemami..jezu... 29.03.09, 19:04
        Mam bardzo liczną, rodzinną i silnie związaną ze sobą rodzinę.
        Wizyty umawiamy przynajmniej na dzień przed, zakładając, że ktoś
        może mieć ochotę pospać po południu/ pochodzić w gaciach po domu.
        Przywiązania rodzinnego dowodzimy sobie ciesząc się swoją obecnością
        i pomagając w potrzebie, a nie odwiedzając się bez zapowiedzi. W
        przypadku matki 1,5 miesięczniaka dochodzi do tego pościągać pokarm/
        polatać bez stanika, żeby się cycki wietrzyły. Jeżeli dziecko ma 1,5
        miesiąca, to ona jej fundowała dwie-trzy niezapowiedziane wizyty w
        tygodniu w czasie połogu.
        Sterylne rękawiczki to pewnie przesada, ale niemycie rąk między
        wizytą w przychodni/szpitalu a zabawą z noworodkiem jest po prostu
        niebezpieczne. Zakażenie takiego malca jakimś szpitalnym świństwem
        opornym na większość antybiotyków może być śmiertelnie
        niebezpieczne.
        • ciociacesia łoj tam 29.03.09, 19:23
          nie znasz sie. dzieci trzeba od małego hartowac. te całe mycie rak to głupie
          wymysły, a juz pranie w dzieciecych proszkach to głupota totalna. camel moze
          potwierdzic tongue_out
          bo jak sie noworodka nie przyzwyczai do ludzi to on potem leku separacyjnego
          dostanie. nie mowiac o tym ze bedzie aspołeczny
          • asia_i_p Re: łoj tam 29.03.09, 19:33
            Kurczę, to ja już wiem, czemu moje dziecko miało lęk separacyjny, a
            teraz jest aspołeczne wink.
            A jak ma już trzy i pół roku to jak teraz przestanę myć ręce to to
            jeszcze coś da, czy już po ptokach? wink))
            • ciociacesia to ty jeszcze nie przestałas? 29.03.09, 19:51
              ło matko, przeciez ci dziecko na alergie zemrze jakom jak go bedziesz tak
              sterylnie chowac, toz to zbrodnia!
          • camel_3d Re: łoj tam 29.03.09, 20:33
            > nie znasz sie. dzieci trzeba od małego hartowac.

            potwierdzam.

            >te całe mycie rak to głupie
            > wymysły,

            hmm...mysle ze nie nalezy popadac w przesadnosc.



            > bo jak sie noworodka nie przyzwyczai do ludzi to on potem leku separacyjnego
            > dostanie.


            a w kazdym badz razie latwiej mu jestk przejsc przez okres lekow kiedy wie, ze
            na swieci eisteniej inni ludzie oprocz mamy i tatysmile ktorzy nei sa az tacy
            grizni...jak ppodaja w mediachbig_grin


            >nie mowiac o tym ze bedzie aspołeczny


            tego nei wiem..moj misiek jest za maly zeby stwiedzis aspolecznoscsmile))
    • kaskahh Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 09:52
      ojjjj
      nattrretni goscie
      nie to ze nie lubie.
      ale mialam takowych w dniu wyjscia ze szpitala i od tej pory ograniczam
      znaczy, czesto ktos u nas bywa, ale niekoniecznie 5 osob naraz i to od rana do
      wieczora (ale wtedy tesciowa tego nie rozumiala, ze chce po prostu lezec, a nie
      sidziec z nia przy stole, bo przyszla na kawe i ciasto!)
      powiedz babci, zeby dala znak, zanim przyjdzie,
      masz prawo chciec byc tez sama,
      czasem o 10 (tak ja teraz) w pizamie, przed prysznicem...

      to moj /twoj dzien, moje dziecko, nie lubie stawac na bacznosc
    • anja0123 Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 10:07
      A ja cie rozumiem. tez denerwuja mnie niezapowiedziane odwiedziny,
      zabobony i 'dobre rady'. I wcale nie uwazam za smieszne tego, ze
      boisz sie zostawic dziecko z prababcia. Po pierwsze ona swoje dzieci
      wychowywala 50 lat temu, w tym czasie wiele sie zmienilo. nie tylko
      poglady na temat opieki i wychowywania dzieci oraz swiatopoglad
      rodzicow, ale przede wszystkim sama babcia - nie jest juz mloda, nie
      jest przyzwyczajona do stalego przebywania z dziecmi, i pewnie juz
      nie pamieta, jakie maja potrzeby. Moja wlasna mama, mimo stosunkowo
      mlodego wieku, tez juz nie pamieta jak to jest miec male dziecko w
      domu (np zostawia nozyczki i szpilki gdzie popadnie, leki itp).
      Owszem, babcie maja swoje prawa, musisz pogodzic sie z tym, ze jej
      nie zmienisz, ze bedzie rozpieszczac Ci dziecko, ze bedzie miala
      inne poglady, niz Ty - od tego sa babcie wink I najlepiej bedzie, jak
      w pewnych sprawach sobie odpuscisz. Ale babcia powinna liczyc sie z
      uczuciami i pogladami rodzicow, szanowac ustalone przez nich zasady.
      Babcia jest gosciem w Waszym domu i to Wy w nim ustalacie reguly.
    • semi-dolce Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 10:09
      A ja ci trochę zazdroszczę, u mnie nikt taki natrętny nie jest, a szkoda -
      odetchnęłabym trochę...

      Aczkolwiek mam taki zwyczaj, że niezapowiedzianym gościom po prostu nie
      otwieram, więc by się natrętni musieli umawiać jednak.
    • igna-sia Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 10:51
      eh będziesz się jeszcze z siebie śmiała. Ja z siebie po 7 m-cach
      zaczynam. Prababcia mnie nigdy nie denerwowała bo jest schorowana i
      nas nie odwiedza tylko my ją, ale teściowa jest u mnie codziennie i
      bardzo mi pomaga. Wczoraj nas nie zastała bo pojechałam z małą do
      mojej mamy i jak wróciłam to było pozmywane i poprasowane smile wkurza
      mnie nadal różnymi pierdołami, ale uważam, że jestem śmieszna, że mi
      takie drobiazgi przeszkadzają. Pomyśl czy na własną babcię też byś
      tak reagowała? Pewnie nie. Niestety matki i babki mężów trudno
      polubić, nawet gdy są idealne. Nawet jeśli się do tego nie
      przyznajemy to rywalizujemy z nimi o względy najważniejszego dla nas
      mężczyzny, ale pocieszające jest to, że nie mają większych szans w
      tej rywalizacji.
    • smerfetka8801 Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 11:24
      oj przesadzasz-może to hormony???
      niech babcia myje ręce zabobony wpuszczasz jednym uchem a wypuszczasz drugim i
      wszystko.
    • beliska Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 11:28
      Kiedy tak czytam o konieczności umawiania się na wizytę nawet z bliskimi osobami, z przerażeniem stwierdzam, jakie bariery ludzie sobie stawiają, jak się chcą izolować. Zamiera rodzinnośc szeroko pojmowana, a to źle tak naprawdę dla nas samych. Nasze dzieci tak wychowywane będą jeszcze bardziej wyizolowane od nas teraz dorosłych. Może kiedyś nam także corka, syn, synowa każą zapowiadac się z wizytą i ustalą, że nie częsciej niż raz w miesiącu, a potem chcąc mieć azyl w swoim domu, oddadzą do domu spokojnej starości.
      To smutne tak naprawdę i bardzo błędne podejście.
      • atena12345 Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 11:38
        beliska napisała:

        > Kiedy tak czytam o konieczności umawiania się na wizytę nawet z
        bliskimi osobam
        > i, z przerażeniem stwierdzam, jakie bariery ludzie sobie stawiają,
        jak się chcą
        > izolować. Zamiera rodzinnośc szeroko pojmowana, a to źle tak
        naprawdę dla nas
        > samych. Nasze dzieci tak wychowywane będą jeszcze bardziej
        wyizolowane od nas t
        > eraz dorosłych. Może kiedyś nam także corka, syn, synowa każą
        zapowiadac się z
        > wizytą i ustalą, że nie częsciej niż raz w miesiącu, a potem chcąc
        mieć azyl w
        > swoim domu, oddadzą do domu spokojnej starości.
        > To smutne tak naprawdę i bardzo błędne podejście.
        >


        zawsze zapowiedam wizyte choć czasem jest to w ostatniej chwili, ale
        dzwonie i pytam czy możemy zaraz wpaść, bo ktos może mieć zwyczajnie
        inne plany. To też wygoda dla mnie, bo potem nie musze "calować
        klamki"
        Do moich dzieci tez będę się umawiać tak jak teraz umawiaja sie z
        nami nasi rodzice i mimo to są w prawie każdy weekend, więc zycie
        rodzinne nie zamiera.
        Może i kiedyś wszysscy mieszkali w jednym domu, czasem nawet trzy
        pokolenia, ale teraz są zwyczajnie inne czasy i to głównie dlatego,
        że są inne realia.
        Inna sprawa to to żeby nie przesadzać i jak ktos zapuka do drzwi
        niezapowiedziany to tez go wpuścić, zawsze może być sytuacja, że
        ktoś chciał po prostu zrobic nam niespodziankę wink
      • zebroid_dziki Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 11:56
        zauwaz, ze nie jest to dla mnie nikt bliski, a wlasciwie obca osoba... to nawet nie jest moja tesciowa, a tylko jej matka.
        a swoja droga... dziwne, ze brak kultury laczysz z zaciesnianiem wiezi rodzinnych... czy naprawde uwazasz, ze wraz z kulturalnym uprzedzeniem o wizycie zanika bliskosc rodzinna? chyba mylisz pojecia.
        • anaveronika Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 14:22
          zauwaz, ze nie jest to dla mnie nikt bliski, a wlasciwie obca osoba... to nawet
          > nie jest moja tesciowa, a tylko jej matka.

          Dobrze, ze tesciowej nie uwazasz za obcą. Bo wnioslowac nalezy, ze rodzenstwo tesciowej to tez obcy dla ciebie ludzie a reszty rodziny to nawet nie zauwazasz. Co za podejscie... obcą osoba to jest kierowca autobusu, człowiek w kolejce sklepowej itd.
      • robatchek Re: natrętna (pra)babcia 28.03.09, 02:02
        EE, bez histerii! Jakie domy spokojnej starości, o czym Ty mówisz?? Jak będą
        chciały mieć azyl w SWOIM domu, to go będą miały, ja mam SWÓJ dom (z mężem) i
        jakoś nie rozumiem, dlaczego miałabym go stracić? Moi rodzice zapracowali sobie
        na swoje mieszkania (każdy ma własne), i nie rozumiem, dlaczego miałabym im je
        zabrać? Pracowali na nie całe życie! Ja też pracowałam na swoje, nikomu nie
        zawdzięczam nawet jednego krzesła, bo wszystko z mężem kupiliśmy za własne,
        zarobione pieniądze.
        Skąd u ludzi takie skrajności? Stereotypy w stylu - nie masz dzieci, kto zarobi
        na twoją emeryturę? Tak, jakby sobie człowiek sam podczas trzydziestu lat
        harówki na tę emeryturę z górką nie odłożył. Szklankę wody podać? A czy ja sobie
        dziecko na opiekunkę rodziłam?? Opiekunkę to sobie wynajmę, jeśli zajdzie taka
        potrzeba.
        Więzi rodzinne utrzymujemy, owszem, na tyle, na ile zachodzi potrzeba. Z dziećmi
        mamy wspaniały kontakt, ale jak mi kiedyś syn oświadczy, że się wyprowadza do
        Sri Lanki i moje wnuki zobaczę na zdjęciu - trudno, uszanuję, ważne, że są
        szczęśliwi smile Każdy ma prawo do własnego życia.
        A jako ciekawostkę powiem Ci, że z babcią, mieszkającą kilkaset kilometrów ode
        mnie, rozmawiam codziennie, bo jest mi bardzo, bardzo bliską osobą. A z matką
        nie utrzymujemy kontaktu... Takie życie.
      • asia_i_p Re: natrętna (pra)babcia 29.03.09, 19:31
        Jak już pisałam do Camela, rodzinność może występować bez
        niezapowiedzianych wizyt. Mam w pobliżu miejsca zamieszkania liczną
        rodzinę, możemy na siebie nawzajem liczyć, pomagamy sobie w
        potrzebie, uwielbiamy się spotykać i robimy to często - raz na
        tydzień/dwa tygodnie (w weekendy, bo w dzień roboczy trudno znaleźć
        czas), zawsze mamy tematy do rozmów. Ale zapowiadamy wszystkie
        wizyty. Tak samo, jak pukamy do drzwi czyjegoś pokoju. Nigdy się nie
        zastanawiałam dlaczego, było to dla mnie oczywiste jak mówienie
        dzień dobry.
        Zapowiadam się z wizytą nawet do domu mojego taty, w którym do
        niedawna mieszkałam, którego jestem współwłaścicielką i do którego
        mam klucz.
        Posiadanie swojej prywatnej przestrzeni i czasu to nie izolacja
        tylko niezbędny warunek zdrowia psychicznego.
        • ciociacesia ciekawe ze z jednej strony 29.03.09, 19:53
          lansuje sie poglad ze dziecko ma miec swoje łozeczko, swoja przestrzen a aprawa
          do takiej 'osobistej przestrzeni' odmawia sie jego matce
    • wiu Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 11:36
      Zebroid - wyrazy współczucia ... wiem jakie to potrafi być
      wkurzające. Dlaczego niektórzy uważają, że wychodząc za mąż
      wychodzimy też za rodzinę męża? Przecież to są obcy ludzie, no chyba
      że rzeczywiście bardzo się z nimi zintegrowaliśmy, przegadaliśmy
      godziny i ... polubiliśmy wzajemnie. Ale jak tu okazywać bliskość
      osobom z którymi nie mieszkamy, widujemy się rzadko, miewamy z nimi
      sporadyczny i jedynie formalny kontakt fizyczny (oficjalny
      konwencjonalny uścisk raz do roku przy Wigilii)...a co gorsza,
      dzieli nas dystans "osobowościowy", światopoglądowy czy inny
      podobny...? Mam na myśli sytuację, kiedy to de facto nic nas nie
      łączy, tymczasem wymaga się od nas ochoczego oddawania im w objęcia
      kogoś najdroższego - nowo narodzonego dziecka nad którym jeszcze
      drżymy i chuchamy?? No, rozumiem dziadkó dziecka - choć lepiej,
      żeby "pośrednikiem" był małżonek, może wtedy przyjdzie nam to lżej.
      Ale na Boga, zrozumcie te młode matki! - Dziecko to takie
      intymne "zjawisko" że mamy święte prawo chronić swoją "strefę
      prywatności".
      • ziuta2040 Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 12:14
        zgadzam się.
        Mi te z przeszkadzało jak teściowa przychodziła cały czas po porodzie
        i kręciła sie w nerwowym kociokwiku. taki hałas przeszkadzał mi i
        mojemu dziecku gdyż obie chciałayśmy odpoczać. ja rozumiem ze ktoś
        chce pomóc. ale jak sie go nie prosi to należałoby robić to z
        wyczuciem, a nie włazić doczyjegoś domu i sie tam rządzić.
        takie jest moje zdanie,zreszta uwazam ze matka ma prawo chować
        dziecko jak chce. przecież dziecko spotyka sie z babcią. a że nie co
        dzień.to co z tego? na poczatku nikt tak jak matka nie jest dziecku
        potrzebny. ja korzystałam zpomocy 2 razy w tyg. i uważam ze to jest
        wystarczajace, potem dodatkowo wizyta ale to już z meżem, jedna czy
        dwie ile mieliśmy ochote.
        nie lubi eprzesiadywania u mnie w domu teściowej cały dzień. 3,4 h ok
        ale jak siedzi dłuzej to mi przeszkadza. nie jestem towarzyska
        chyba, choć odwiedzinny innych lepiej Tolerujęwink
    • dididi124 Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 12:27
      Babcie takie po prostu są i za to je kochamy. Moja namawiała mnie
      bym małej tuż po urodzeniu nacierała jamę ustną miodem nałożonym na
      pieluszkę, bo to najlepszy sposób na pleśniawki. Jak
      powiedziałam ,że mała nie pleśniawek to kazała mi to robić tak na
      wszelki wypadek smile. Mnie to nie denerwuje tylko wzrusza, bo babcia
      ogromnie przeżywa swoją jedyną prawnuczkę i co jakiś czas dzwoni z
      różnymi tego typu radami. Ale ja swoją babcię uwielbiam smile i cieszę
      się, bo im więcej mała ma kochających ją osób tym lepiej dla niej.
      Do tabunów odwiedzających małą też nic nie mam (zastrzegłam sobie
      tylko, że nie chcę nikogo oprócz męża w szpitalu) ale przyznaję, że
      wolę jak wcześniej zadzwonią i uprzedzą.
      • camel_3d Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 12:46
        tez uwielbiam babcie miskasmile bo mu robi skarpety i sweterki na drutachsmile))

        i tez ma setki roznych rad, ktore czesto bardzo wartosciowe.

        a niech przyjezdza kiedy chce.
      • igna-sia Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 13:52
        dididi124 napisała:
        > Do tabunów odwiedzających małą też nic nie mam (zastrzegłam sobie
        > tylko, że nie chcę nikogo oprócz męża w szpitalu)

        Ja też zastrzegłam, a teściowa i tak przylazła i to jeszcze w
        trakcie porodu. Mało brakowało, a na porodówkę by weszła, tylko jej
        nie wpuścili...
    • lacitadelle do zwolenników niezapowiedzianych wizyt 27.03.09, 12:41
      czy nie zdarza się Wam:
      - wychodzić z domu w ciągu dnia, czasem na długo;
      - chodzić po domu w stanie rozmemłanym;
      - mieć ochotę na chwilę samotności (samemu, we dwoje, z dzieckiem);
      - chodzić po domu nago;
      - last but not least: uprawiać seksu w ciągu dnia itd.?

      Bo mnie się zdarza i to często, i dlatego cieszę się, że w mojej rodzinie i
      wśród znajomych nikt nie ma i nigdy nie miał w zwyczaju składać
      niezapowiedzianych wizyt.

      Do autorki: rady olewaj, jeżeli babci nie ufasz, nie zostawiaj jej sam na sam z
      dzieckiem (nie wiem, w jakim super zdrowiu jest ta babcia, ja mam młodą i do pół
      roku chętnie syna nosiła, ale potem stał się zwyczajnie za ciężki, kiedyś moja
      mama zostawiła mnie z moja prababcią i skończyło się wypadkiem, na szczęście nie
      bardzo groźnym) i staraj się wyegzekwować zapowiadanie wizyt (nie wiem, jak
      babcia ma daleko do Was, ale może poskutkuje argument, że może Was nie zastać).

      A z zazdrością to głupota, pewnie Ci przejdzie z czasem (córeczką jeszcze bardzo
      malutka).
      • camel_3d Re: do zwolenników niezapowiedzianych wizyt 27.03.09, 12:44

        > - wychodzić z domu w ciągu dnia, czasem na długo;

        zdarza, ale to juz problem tej osoby, ktora chce mie odwiedzic.


        > - chodzić po domu w stanie rozmemłanym;

        Raczej nie.

        > - mieć ochotę na chwilę samotności (samemu, we dwoje, z dzieckiem);

        Kompletnie nie, lubie jak ktos jestsmile i dziecko tez lubi.

        > - chodzić po domu nago;

        Zdarza, ale jak ktos zadzwoni to si emoge ubrac.

        > - last but not least: uprawiać seksu w ciągu dnia itd.?

        Wtedy nie otworze..proste..prawda?
        • lacitadelle Re: do zwolenników niezapowiedzianych wizyt 27.03.09, 12:50
          to zapytam inaczej, nawet jeżeli Ciebie te rzeczy nie dotyczą, to nie uważasz,
          że inni mają do nich prawo? Tak trudno sobie wyobrazić, że inni ludzie nie są
          tacy sami jak Ty?

          Nie otworzyć można zawsze, ale hmm przez drzwi zwykle coś słychać (nie każdy ma
          domofon i duże mieszkanie), nastrój może też nieco się zwarzyć, a przede
          wszystkim - u mnie na odgłosy pukania czy dzwonienia budzi się dziecko.
          • camel_3d Re: do zwolenników niezapowiedzianych wizyt 27.03.09, 12:59
            lacitadelle napisała:

            > to zapytam inaczej, nawet jeżeli Ciebie te rzeczy nie dotyczą, to nie uważasz,
            > że inni mają do nich prawo? Tak trudno sobie wyobrazić, że inni ludzie nie są
            > tacy sami jak Ty?


            alez oczywiscie, ze kazdy jest inny i kazdy robi jak chce. ale tez nie pwoinien
            sie dziwiec, ze nie dostaje samego poklasku, jezeli ktos ma inne zdanie, prawda?

            > wszystkim - u mnie na odgłosy pukania czy dzwonienia budzi się dziecko.


            hmmm.... u mnie dziecko spi na kanapie w kuchnio-salonie. Leci muzyka, ja gotuje
            a misiek spi. Pukanie nie robi na nim kompletnie wrazenia.. NO al ekazde dziecko
            inne jestsmile
            • lacitadelle Re: do zwolenników niezapowiedzianych wizyt 27.03.09, 13:15
              > alez oczywiscie, ze kazdy jest inny i kazdy robi jak chce. ale tez nie pwoinien
              > sie dziwiec, ze nie dostaje samego poklasku, jezeli ktos ma inne zdanie, prawda
              > ?

              czyli gdybyś wpadł z niezapowiedzianą wizytą do znajomych, a oni powiedzieliby
              Ci, że czasem lubią pobyć sami i proszą, żebyś następnym razem zapowiadał
              wizyty, to zamiast przeprosić, zaczął byś ich krytykować?

              > hmmm.... u mnie dziecko spi na kanapie w kuchnio-salonie. Leci muzyka, ja gotuj
              > e
              > a misiek spi. Pukanie nie robi na nim kompletnie wrazenia.. NO al ekazde dzieck
              > o
              > inne jestsmile

              Widzę, że obce Ci jest pojęcie "postawienia się w czyjejś sytuacji". A jeżeli
              chodzi o budzenie, to mój syn kiedyś też miał tak, jak Twój. Niestety, przeszło
              mu z wiekiem.
              • camel_3d Re: do zwolenników niezapowiedzianych wizyt 27.03.09, 14:44
                do znajomych nie chodze z niezapowiedziana wizyta, wylacznei do przyjaciol i
                rodziny.. Ale to kwestia wyczucia czy dany moment bedzie wlasciwy czy nie.
                Nikt z moich przyjaciol nie powiedzialby mi (ani ja im) zeby nasteonym razem
                zadzwonili przed przyjsciem.






                > Widzę, że obce Ci jest pojęcie "postawienia się w czyjejś sytuacji". A jeżeli
                chodzi o budzenie, to mój syn kiedyś też miał tak, jak Twój. Niestety, przeszło
                mu z wiekiem.


                I co sie dzieje jak sie obudzi? Teraz to juz pytam z ciekawosci.
                • ciociacesia nie sledzisz argumentacji? 27.03.09, 14:48
                  kiedy dziec sie obudzi to:
                  trzeba bedzie przerwac sex i dzieciem sie zajac
                  przerwac odsypianie nocki i dzieciem sie zajac
                  zajac sie usypianiem niewyspanego i marudnego dzieciecia
                  • camel_3d a tam byla gdzeis argumenty? 27.03.09, 14:58
                    > trzeba bedzie przerwac sex i dzieciem sie zajac
                    > przerwac odsypianie nocki i dzieciem sie zajac
                    > zajac sie usypianiem niewyspanego i marudnego dzieciecia

                    no skoro do tego wszystko sie sprowadza...
                    • lacitadelle Re: a tam byla gdzeis argumenty? 27.03.09, 15:13
                      > > trzeba bedzie przerwac sex i dzieciem sie zajac
                      > > przerwac odsypianie nocki i dzieciem sie zajac
                      > > zajac sie usypianiem niewyspanego i marudnego dzieciecia
                      >
                      > no skoro do tego wszystko sie sprowadza...

                      przeanalizujmy sytuację z dwóch stron:

                      ja będę musiała przerwać seks (z mojej strony megapoświęcenie), przerwać
                      odsypianie nocki (poświęcenie prawie tak samo dużego kalibru), a odwiedzający,
                      żeby temu zapobiec, będzie musiał - uwaga, kto ma słabe nerwy, niech nie czyta o
                      tym straszliwym poświęceniu i wysiłku - wykonać jeden telefon długości około 60
                      sekund.
                      • camel_3d Re: a tam byla gdzeis argumenty? 27.03.09, 15:15
                        > żeby temu zapobiec, będzie musiał - uwaga, kto ma słabe nerwy, niech nie czyta
                        > o
                        > tym straszliwym poświęceniu i wysiłku - wykonać jeden telefon długości około 60
                        > sekund.

                        a jak zadzwoni w momecie kiedy akurat uprawiasz seks?
                        albo kiedy akurat odsypiasz?

                        hmmm....pewnie tez zadowolona nei bedzeisz-
                        • lacitadelle Re: a tam byla gdzeis argumenty? 27.03.09, 15:18
                          > a jak zadzwoni w momecie kiedy akurat uprawiasz seks?
                          > albo kiedy akurat odsypiasz?

                          skąd wiedziałam, że to napiszesz - zawsze wtedy mam wyciszony telefon (zresztą,
                          zwykle mam wyciszony, bo nie lubię, jak mi coś nagle piszczeć przy uchu zaczyna,
                          taka jestem okropna egoistyczna wygodnicka smile )
                          • camel_3d Re: a tam byla gdzeis argumenty? 27.03.09, 15:21
                            > skąd wiedziałam, że to napiszesz - zawsze wtedy mam wyciszony telefon (zresztą,
                            > zwykle mam wyciszony, bo nie lubię, jak mi coś nagle piszczeć przy uchu zaczyna


                            mozna i taksmile
                            • ciociacesia nie wiem jak w ogole mozna inaczej 27.03.09, 15:24
                              • camel_3d Re: nie wiem jak w ogole mozna inaczej 27.03.09, 15:33
                                czy ja wiem..jakso moznasmile
                                mnei sie udajesmile
                • lacitadelle Re: do zwolenników niezapowiedzianych wizyt 27.03.09, 14:56
                  > do znajomych nie chodze z niezapowiedziana wizyta, wylacznei do przyjaciol i
                  > rodziny..

                  to miło, że chociaż znajomym dajesz prawo do intymności.

                  > Ale to kwestia wyczucia czy dany moment bedzie wlasciwy czy nie.

                  hmm, dysponujesz zdolnościami telepatycznymi i potrafisz wyczuć, kiedy ktoś ma
                  zły humor czy ochotę na seks/drzemkę/kłótnię?

                  > Nikt z moich przyjaciol nie powiedzialby mi (ani ja im) zeby nasteonym razem
                  > zadzwonili przed przyjsciem.

                  i w dodatku potrafisz przewidywać przyszłość smile pogratulować.

                  jednak mam do Ciebie prośbę, spróbuj wysilić wyobraźnię i zastanowić się, co byś
                  zrobił, gdyby coś takiego się jednak przydarzyło...

                  > I co sie dzieje jak sie obudzi? Teraz to juz pytam z ciekawosci.

                  jeżeli się budzi z powodu hałasu (przedwcześnie), to zaczyna płakać ze
                  złości/żalu, że coś mu przeszkodziło w odpoczynku.
                  • camel_3d Re: do zwolenników niezapowiedzianych wizyt 27.03.09, 15:00

                    > jeżeli się budzi z powodu hałasu (przedwcześnie), to zaczyna płakać ze
                    > złości/żalu, że coś mu przeszkodziło w odpoczynku.

                    to masz niezlego malego terroryste... skoro jest starszy od mojego miska (5
                    mies) i tak sie zachowuje...
                    • ciociacesia taa 27.03.09, 15:07
                      bo jak dziecko jest nieszczesliwe ze zmeczenia to jest terrorysta. normalnie
                      członkiem al kajdy
                      • camel_3d Re: taa 27.03.09, 15:10
                        > bo jak dziecko jest nieszczesliwe ze zmeczenia to jest terrorysta. normalnie
                        > członkiem al kajdy


                        ile wogole powinno spac dziennie dzeicko (starsze niz 5 mies) ? w ciagu dnia
                        oczywiscie.
                        • ciociacesia tyle ile potrzebuje 27.03.09, 15:15
                          moje ma 6 miesiecy i spi 3-4 razy
                          rano wystarcza jej 15-20 minut i wstaje wesolutka i gotowa do zabawy, koło
                          południa spi sobie na spacerze 1-2 budzi sie głodna i zła jak smok smile potem spi
                          jeszcze raz lub dwa zalezy czy bardzo jest zmeczona
                        • lacitadelle Re: taa 27.03.09, 15:15
                          > ile wogole powinno spac dziennie dzeicko (starsze niz 5 mies) ? w ciagu dnia
                          > oczywiscie.

                          tyle, ile potrzebuje. Mój syn jednego dnia śpi 4 godziny, innego 40 minut (nie
                          mówię o odpoczynku nocnym, który też różnie wypada). Tak jak pisałeś - każdego
                          dziecko jest inne.
                    • lacitadelle Re: do zwolenników niezapowiedzianych wizyt 27.03.09, 15:07
                      > to masz niezlego malego terroryste... skoro jest starszy od mojego miska (5
                      > mies) i tak sie zachowuje...

                      widocznie ma to po matce, bo ja też nie cierpię, jak mnie ktoś/coś budzi bez
                      powodu. Parę razy w życiu zdarzyło mi się podnieść głos na najbliższych i zawsze
                      to było, jak ktoś mi przerwał sen bez wystarczającego powodu, po prostu nie
                      panuję wtedy nad sobą.

                      a tak w ogóle to chyba normalne, że dzieci marudzą, jak są niewyspane.
                      • camel_3d Re: do zwolenników niezapowiedzianych wizyt 27.03.09, 15:11
                        pewnei masz racje..jak pisalem, kazde dzeicko jest inne...
    • camel_3d aha..jeszcze jedno.. 27.03.09, 13:02
      podejdz do tego tak,

      dla prababci to byc moze jedyny radosc jaka jej jeszcze zostala w zyciu..troche
      zabawy z prawnuczka. Kto wie ile jeszcze pozyje..moze miesiac moze rok-5..roznie
      bywa.

      No ale rob jak chcesz...przeciez to twoje zycie i wasze dziecko..
      • zebroid_dziki Re: aha..jeszcze jedno.. 27.03.09, 13:57
        i dlatego mam robic cos wbrew sobie??? ja zycze babci mojego meza jak najlepiej (jak kazdemu czlowiekowi), ale tylko dlatego mam tolerowac to wszystko do konca jej zycia?
        poza tym czuje, ze ktos mi zabiera czas, ktory chce spedzic z mala. Ona ma dopiero 1,5 wiec jeszcze nie opadlam z sil smile cale zycie przed nami, ale przeciez nikt mi nie odda tego czasu. dlaczego codziennie musze sie zastanawiac czy babcia mojego meza zapuka dzis do drzwi, niosac kolejne ciekawe pomysly na wychowanie?
        ja tez moze jestem przewrazliwiona, ale moze wlasnie dlatego potrzebuje tego czasu w samotnosci z wlasnym dzieckiem.
        • camel_3d Re: aha..jeszcze jedno.. 27.03.09, 14:39
          zebroid_dziki napisała:

          > i dlatego mam robic cos wbrew sobie???


          a czy wszystko co robisz robisz w zyciu wylacznie tak jak ci sie podoba? Watpie...


          > ale tylko dlatego mam tolerowac to wszystko do konc
          > a jej zycia?

          przeciez ci sie nic nie stanie... korony nie mnosisz wiec ci nie spadnie, jak
          zgodzisz sie zeby pobawila sie z wnuczka...przeciez ci corki nie udusi.

          > poza tym czuje, ze ktos mi zabiera czas, ktory chce spedzic z mala. Ona ma dopi
          > ero 1,5 wiec jeszcze nie opadlam z sil smile

          rozumiem, ze nie sprzatasz, nie pierzesz nie robisz nic w domu..tylko nianczysz
          te bidulke?



          > cale zycie przed nami, ale przeciez n
          > ikt mi nie odda tego czasu. dlaczego codziennie musze sie zastanawiac czy babci
          > a mojego meza zapuka dzis do drzwi, niosac kolejne ciekawe pomysly na wychowani
          > e?

          a babcia spedza u ciebei cale dnie?


          > ja tez moze jestem przewrazliwiona, ale moze wlasnie dlatego potrzebuje tego cz
          > asu w samotnosci z wlasnym dzieckiem.


          problem w tym, ze dziecko potrzebuje jeszcze innych ludzi, zeby sie rozwijalo...
          a nie wylacznei matki - byc moze lekko przewrazliwonej..
          • zebroid_dziki Re: aha..jeszcze jedno.. 27.03.09, 14:59
            camel_3d napisał:

            >
            >
            > a czy wszystko co robisz robisz w zyciu wylacznie tak jak ci sie podoba? Watpie
            > ...
            A Ty robisz wszystko, by zadowolic innych, a nie siebie? to musisz miec twarda d..e. gratuluje w takim razie.


            >
            > przeciez ci sie nic nie stanie... korony nie mnosisz wiec ci nie spadnie, jak
            > zgodzisz sie zeby pobawila sie z wnuczka...przeciez ci corki nie udusi.

            ciezko jest bawic sie z dzieckiem w tym wieku... a jezeli noszenie na rekach (branie dziecka na rece nawet wtedy, gdy ono spokojnie spi) uwazasz za zabawe to chyba Ty rowniez masz problem smile


            >
            > rozumiem, ze nie sprzatasz, nie pierzesz nie robisz nic w domu..tylko nianczys
            > z
            > te bidulke?
            >

            To wszystko robie wtedy, gdy mala spi i nie narzekam ani na brak ani na nadmiar wolnego czasu.

            >
            > a babcia spedza u ciebei cale dnie?

            czytaj uwazniej, bo znowu chyba sie nie rozumiemy. jak juz napisalam- babcia mojego meza bywa u nas kilka razy w tygodniu i przychodzi na 2-4 h (dlugosc tego czasu jest pojeciem wzglednym, bo dla jednych to krotko, a dla innych cala wiecznosc). nigdy nie wiem kiedy i na jak dlugo wpadnie z wizyta.


            >
            > problem w tym, ze dziecko potrzebuje jeszcze innych ludzi, zeby sie rozwijalo..
            > .
            > a nie wylacznei matki - byc moze lekko przewrazliwonej..


            a czy ja napisalam, ze dziecko nie widuje innych ludzi??? jakos reszta rodziny potrafi zadzwonic przed zlozeniem nam wizyty, za co jestesmy im bardzo wdzieczni. poza tym odwiedzaja nas znajomi, ktorzy tez znaja podstawy dobrego wychowania...

            przeciez nie robie z babci mojego meza potwora. wrecz przeciwnie- nie chce jej urazic, bo kazdemu czlowiekowi nalezy sie szacunek, a w szczegolnosci starszym ludziom. ale prywatnosc i spokoj w moim wlasnym domu jest dla mnie na najwyzszym miejscu.

            • camel_3d Re: aha..jeszcze jedno.. 27.03.09, 15:06
              > ciezko jest bawic sie z dzieckiem w tym wieku... a jezeli noszenie na rekach (b
              > ranie dziecka na rece nawet wtedy, gdy ono spokojnie spi) uwazasz za zabawe to
              > chyba Ty rowniez masz problem smile

              mysle, ze babcia bylaby szczesliwa gdyby nawet mogla sobie popatrzec na spiaca
              wnucze czy jej pospiewac. Nie koniecznie bawc sie w sensie, ktory masz na mysli.



              > To wszystko robie wtedy, gdy mala spi i nie narzekam ani na brak ani na nadmiar
              > wolnego czasu.

              no to babcia w tym czasei popilnuje sobie malenstwa... w czym problem?
              > znosc). nigdy nie wiem kiedy i na jak dlugo wpadnie z wizyta.

              pozostaje ci.

              a. zrobienie jej przykrosci i powiedzenei, zeby sie meldowala, bo nie zyczysz
              sobie wizyt bez zapowiedzi..jako ze jestes nowoczesnasmile

              b. wyprowadzka do innego miasta

              c. akceptacja, ze to starsza osoba i niestety nie zawsze zna nowoczesne metody
              wychowywania dzieci.



              > a czy ja napisalam, ze dziecko nie widuje innych ludzi??? jakos reszta rodziny
              > potrafi zadzwonic przed zlozeniem nam wizyty, za co jestesmy im bardzo wdzieczn
              > i. poza tym odwiedzaja nas znajomi, ktorzy tez znaja podstawy dobrego wychowani
              > a...


              no to mast jeszcze babcie meza, ktora jest niekowencjonalna i ma w nosie
              nowoczesne metody odwiedzinsmile i medowania sie. Jest staromodna, moze
              niekulturalna, ale taka jest i juz...


              > przeciez nie robie z babci mojego meza potwora. wrecz przeciwnie- nie chce jej
              > urazic, bo kazdemu czlowiekowi nalezy sie szacunek, a w szczegolnosci starszym
              > ludziom. ale prywatnosc i spokoj w moim wlasnym domu jest dla mnie na najwyzszy
              > m miejscu.
              >

              no to zaakceptuj, ze przychodzi do was.
              Albo zacznij wychodzic z dzeickiem na dlugie spacery, po ktorym razie babcia
              sama moze zacznie dzwonic..albo i nie.
        • karro80 Zebroid 27.03.09, 15:41
          Mogę coś Ci skrobnąć na priva?
          • zebroid_dziki Re: Zebroid 27.03.09, 15:44
            no jasne
          • zebroid_dziki Re: Zebroid 27.03.09, 15:52
            pisz na zebrrra@autograf.pl
            • karro80 Re: Zebroid 27.03.09, 16:21
              za późno. Moje wypociny poszły na gazetowego
              • zebroid_dziki Re: Zebroid 27.03.09, 16:58
                nie mam gazetowego... dawno temu korzystalam
    • eli81 Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 13:52
      Nie otwieraj jej drzwi, udawaj że nie ma Cię w domu, ja tak robię jak ktoś mi
      nie w porę chce przyjść, bywało że ten ktoś dzwonił jednocześnie na telefon to
      nie odbierałam, co by nie musieć wymyślać historii, każdy robi co chce, ja nie
      chce gości, to nie zapraszam i nie otwieram, chcę to zapraszam. To Twoje życie,
      jeśli Cię coś wkurza, to zrób z tym coś, a obrazą majestatu się nie przejmuj,
      zwłaszcza jeśli to dla Ciebie mało ważna osoba wink
    • marcik-844 Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 14:12
      Kobicina chce pomóc, nacieszyć się dzieckiem a tu takie halo!!
      Ciekawe czy w stosunku do SWOJEJ mamy czy babci też jesteś taka krytyczna.
      Absolutnie Cię nie atakuje, kwestia psychiki jak powiadasz, ale trzeba pamiętać
      ze my tez kiedyś będziemy babciami i do tego czasu zmienią się standardy
      wychowywania dzieci i nasze cenne rady, dawane z czystego serca, będą traktowane
      jak zabobony!
      Wrzuć na luz!
      • buszynska Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 14:31
        CAMELKU uwierz mi, ze nie wiesz o czym piszesz, nigdy penie nie
        wlazla Ci tesciowa jak sie z zona kochales i golym tylkiem
        swieciles........
        Teraz to juz zamykamy drzwi na klucz jak sie ma nam na czulosci ale
        przyznam sie, ze czuje sie wtedy troche glupio jak u rodzicow kiedy
        to pierwsze razy.....no wiesz.

        A poza tym ciezko mi brac do serca madrosci mojej szanownej
        tesciowejna temat karmienia piersia kiedy ona zadnego ze swojej 3ki
        dzieci piersia nie karmila.

        Moze masz to szcescie, ze Twoja tesciowa nalezy do tych nielicznych
        nieuperdliwych ale na Boga wczuj sie w odwrotna, inna
        sytuacje!!!!!!!!

        Troche empatii!!!!!!!
        • camel_3d Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 14:46
          mam o tyle szczescia i pecha, ze nie mam wogole tesciowejsmile

          a niestety babcia miska mieszka daleko i nie moze byc u niego codzeinnie, a
          serio..chcialbym zeby mogla i miala ochote posiedziec z nim kilka
          godzin..zaoszczedzilbym na nianismile
          • buszynska Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 15:27
            Camelku to po kiego sie wypowiadasz jak tematu nie znasz.
            Ja tez wolalabym aby MOJA mama byla u mojego boku, blizej anizeli
            tesciowa a nie mam tego a zyc jakos trzeba wiec, zeby z nia
            wytrzymac to ja zlewam a potrafi wlez kilka razy dziennie i mam
            wrazenie, ze chce mnie na czyms nakryc moze jakkrzycze na dziecko
            albo jak chodzi z kupa w majtach albo juz nie wiem co.
            Te naloty doprowadzaja moje unerwienie do szewskiej i jak tak nie
            masz to nigdy nie zrozumiesz!!!!!!!!!!
            • camel_3d Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 15:36
              faktycznie...ale moze masz awersje (jak wiele mam) do tesiowej..bo swoja mame
              jednak znasz.. i inaczej z nia rozmawiasz?

              bo nawet u mnei w rodzinie..wszytskie tesciowe byla irytujace, denerwujac i nie
              umialy nic..ale wlasne mamy to juz inna bajkasmile
              • lacitadelle Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 16:13
                Camel,

                spróbuje naświetlić Ci problem teściowej (który wszak znasz tylko z teorii, więc
                rzeczywiście trochę głupio się wymądrzać):

                więc tak, teściowa to JEST obca osoba (oczywiście, jest matką męża, ale co to w
                praktyce osobistych kontaktów zmienia?) i prawdopodobieństwo, że zawiąże się
                między nami naturalna bliska relacja jest takie samo, jak w przypadku dowolnie
                spotkanej na ulicy osoby (w wieku i płci teściowej), czyli moim zdaniem dosyć
                małe. Owszem, możemy się obie starać, ale to raczej tylko wpływa na relacje
                powierzchowne, nie da się kogoś polubić na siłę.

                Problem zwykle zaostrza się, gdy pojawi się dziecko, bo babcie już tak mają, że
                lubią doradzać w wychowaniu wnuków, wychowaniem tym zajmują się zwykle kobiety,
                więc to one muszą tych wszystkich rad (mniej lub bardziej natrętnych)
                wysłuchiwać i wytrzymywać te wszystkie wizyty. Swoim mamom mogą zwykle
                powiedzieć, co myślą (poza tym do ich rad i pomocy są przyzwyczajone od
                urodzenia), z teściowymi nie ma tak dobrze, bo relacje są raczej oficjalne, więc
                gromadzą w środku całą frustrację, atmosfera - zamiast się oczyszczać -
                gęstnieje... Ot, i cała tajemnica - moim skromnym zdaniem.

                • camel_3d Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 16:52
                  no niee..ja to rozumiem, ale staram sie to tez naswietlic z innego punktu
                  widzenia..wyobraz sobie, ze np twoj moaz prosi cie, zeby twoja mama nie dzwonila
                  tak czesto, albo zeb ynie brala na rece dziecka, albo boi sie zostawic dziecka z
                  twoja mama samego, bo ma dziwne metody wychowawcze... wiem, ze to kobiety
                  glownie wychowuja dzieci i najchetniej w wiekszosc zwracaja sie do wlasnej matki
                  o pomoc czy z jakimis pytaniami, a tesciowa traktuja jak osobe obca..prawie. Ale
                  postaw si eteraz w sytuacji meza, ktory musi wysluchiwac jak to jego matka jest
                  dziwna i nie umie dzeici wychowac...
                  • lacitadelle Re: natrętna (pra)babcia 30.03.09, 12:01
                    > no niee..ja to rozumiem, ale staram sie to tez naswietlic z innego punktu
                    > widzenia..wyobraz sobie, ze np twoj moaz prosi cie, zeby twoja mama nie dzwonil
                    > a
                    > tak czesto, albo zeb ynie brala na rece dziecka, albo boi sie zostawic dziecka
                    > z
                    > twoja mama samego, bo ma dziwne metody wychowawcze... wiem, ze to kobiety
                    > glownie wychowuja dzieci i najchetniej w wiekszosc zwracaja sie do wlasnej matk
                    > i
                    > o pomoc czy z jakimis pytaniami, a tesciowa traktuja jak osobe obca..prawie. Al
                    > e
                    > postaw si eteraz w sytuacji meza, ktory musi wysluchiwac jak to jego matka jest
                    > dziwna i nie umie dzeici wychowac...

                    nie zrozumieliśmy się - mój post był o relacjach kobieta-teściowa, a nie
                    teściowa-dziecko, czyli innymi słowy o tym, dlaczego kobiety często źle się
                    dogadują ze swoimi teściowymi czy też traktują je inaczej, niż własne matki.

                    Nigdzie nie twierdzę, że zrozumiałe jest ograniczanie teściowej kontaktu z
                    dzieckiem. Nigdy też nie przyszłoby mi do głowy powiedzieć mężowi złego słowa o
                    którymś z jego rodziców. Można teściowej nie lubić, ale to nie znaczy, że nie
                    można utrzymywać z nią normalnych stosunków.
                • pinkdot Re: natrętna (pra)babcia 28.03.09, 08:32
                  > więc tak, teściowa to JEST obca osoba (oczywiście, jest matką męża, ale co to w
                  > praktyce osobistych kontaktów zmienia?

                  Jak Was czytam, to się zaczynam zastanawiać czy nie powinnam zaczac zalowac, ze
                  synka urodzilam. Wszakze pewnego pieknego dnia moge zostac tesciowa jakiejs
                  dziewczyny (no, ale to nic nie zmienia, dalej bede obca), ktora bedzie sie
                  denerwowac gdybym miala ochote zobaczyc wnuka czesciej niz 2 razy w miesiacu.
                  • lacitadelle Re: natrętna (pra)babcia 30.03.09, 12:08
                    > > więc tak, teściowa to JEST obca osoba (oczywiście, jest matką męża, ale c
                    > o to w
                    > > praktyce osobistych kontaktów zmienia?
                    >
                    > Jak Was czytam, to się zaczynam zastanawiać czy nie powinnam zaczac zalowac, ze
                    > synka urodzilam. Wszakze pewnego pieknego dnia moge zostac tesciowa jakiejs
                    > dziewczyny (no, ale to nic nie zmienia, dalej bede obca), ktora bedzie sie
                    > denerwowac gdybym miala ochote zobaczyc wnuka czesciej niz 2 razy w miesiacu.

                    jak dla mnie, to czy dany człowiek jest dla nas obcy czy bliski, zależy od
                    wspólnie spędzonego czasu.

                    Jeżeli teściowie mieszkają w innym mieście i widujemy się kilka razy do roku, a
                    wtedy też raczej nie rozmawiamy od serca, to tak, pozostają dla mnie prawie obcy.

                    Znowu powtórzę, rozumiem to, że teściowa jest mamą męża, czyli taką samą babcią,
                    jak moja mama, i z mojej strony nie ma żadnych różnic w kontaktach z wnukami
                    (niegramatycznie wyszło, ale mam nadzieję, że rozumiecie, o co mi chodzi). Co
                    nie zmienia faktu, że pomimo dobrych chęci i dużej ilości wysiłku z obydwu
                    stron, nie jesteśmy się w stanie z teściową zaprzyjaźnić. Jest super kobietą,
                    ale jesteśmy totalnie niedopasowane charakterologicznie.
    • smerfetka8801 Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 14:32
      tak was czytam i z każdym postem słabi mnie coraz bardziej.trzęsiecie się and
      dziećmi jak nad ...sama nie wiem czym bo ciężko to porównać.widzicie tylko
      czubki swojego nosa i kompletnie nie akceptujecie rodzin w jakich wychowali się
      wasi mężowie.
      nikt nie każe wam wcielać w życie rad prababć ciotek i innych ale kurcze to są
      starsi ludzie którzy jak camel pisał mogą długo nie pożyć a chcą się nacieszyć
      dzieckiem.
      jesteście chorobliwie zazdrosne i izolujecie się.
      ech...zobaczymy jak to będzie mieć 70 na karku urodzi się wnuk czy prawnuk a
      matka powie : won mi stąd nie zapowiedziałaś się na piśmie.
      • camel_3d Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 14:47

        > matka powie : won mi stąd nie zapowiedziałaś się na piśmie.

        wtedy to trzeba bedzie sie przez internet zaanonsowac, przejsc przez komore
        jonizujaca i sterelizujaca i wogole otrzymac od synowej kod do teleportera bo
        inaczej to wnuczka/i na oczy sie nei zobaczy.
      • asia_i_p Re: natrętna (pra)babcia 29.03.09, 19:39
        Chyba trochę dramatyzujesz.
        Po prostu zapowiadamy swoje wizyty i goście się do nas też
        zapowiadają. I zanim wpadłam na ten wątek, raczej nie wpadłam na to,
        że to takie dziwne - jak dotąd była to dla mnie jedna z zasad
        dobrego wychowania.
    • anaveronika Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 15:03
      nie bierzesz pod uwage tego, ze prababcia tez chce uczestniczyc w zyciu swej prawnuczki. Moze nie jest juz taka mloda i sprawna ale to nie znaczy, ze nie nalezy jej do domu wpuszczac. Ty traktujesz ją jak zupełnie obca osobe (jak sama napisąłas to "tylko matka tesciowej"). Teraz te nowoczesne matki nie przyjmują zadnych porad osob starszych. Przeciez, skoro uwazasz, ze zagrazaja zyciu dziecka, to nie musisz ich stosowac. A nie sadze by babcia chciała dziecko "na 3 zdrowaski do pieca" wsadzic. Ale mozna z szacunkiem wysłuchac porad bardziej doswiadczonej osoby.
      Druga sprawa, ze nie wiesz jak Ci sie zycie ułozy. Moze juz jutro los Cie tak w dupsko kopnie, ze bedziesz prosiła o wizyte i pomoc. A moze na 30-40 lat Ciebie małzonek Twego wnuka/wnuczki potraktuje jeszce gorzej i za drzwi wyrzuci, bo uzna ze jestes zbedna całkowicie. Postaw sie na chwile w sytuacji starszekj pani i pomysl.
      • zebroid_dziki Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 15:08
        ale ja WCALE nie zabraniam jej kontaktu z prawnuczka! ludzie, nauczcie sie czytac!!! przeszkadza mi tylko to, ze wpada do nas kiedy chce (kilka razy w tygodniu), na ile chce i bez zapowiedzi, mimo, ze zwracalismy jej uwage. nie odpowiadaja mi TAKIE wizyty.
        • camel_3d Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 15:12
          a ile ona ma lat?
          • zebroid_dziki Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 15:15
            nie pytalam, bo dobre wychowanie mi zabrania smile meza tez nie zapytalam, bo jakos nie bylo to dla mnie istotne. na oko jakies 80, ale jest calkiem sprawna. biega po szpitalach i przychodniach "na wszelki wypadek" wiec zdrowie jej dopisuje. ma jedynie problemy z poruszaniem sie przez otylosc.
            • camel_3d Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 15:18
              no to nie licz na to ze ja zmeinisz, kiedys wpadanie z wizyta bez zapowiedzi
              bylo normalne bo nie bylo telefonow... i jakos ludzie zyli.
              Po prostu musisz jakos przelknac to ze ona chce sie nacieszyc wprawnuczka i juz....
              • asia_i_p Re: natrętna (pra)babcia 29.03.09, 19:44
                Ale są powszechne od jakiś 20 lat, lekko licząc.
                Chyba nie doceniasz inteligencji starszych osób. Moje obie babcie
                idą z duchem czasu.
                • camel_3d Re: natrętna (pra)babcia 29.03.09, 23:18
                  > Ale są powszechne od jakiś 20 lat, lekko licząc.
                  > Chyba nie doceniasz inteligencji starszych osób. Moje obie babcie
                  > idą z duchem czasu.


                  wiesz w wieku 80 lat to juz nie kazdy z duchem czasu idzie... dobrze jest jak
                  wogole idzie..
            • zonkil17 Re: natrętna (pra)babcia 30.03.09, 23:04
              mnie także zaintrygował ten wątek i chciałam tylko napisać,że moja
              droga chyba to jest fajne, że babcia twojego męża mimo iż ma 80 lat
              chce zobaczyć swoją prawnuczkę i jest w stanie ją zobaczyć bo jest
              sprawną kobietą, ile ta kobitka razy przychodzi do Ciebie -
              codziennie, prawie codziennie? chyba na Twoim miejscu bym się nie
              irytowała niech babeczka ma radość z życia i z odwiedzin Twojej
              małej życzę dużo cierpliwości i uśmiechu
        • anaveronika Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 16:03
          Przeszkadza ci, ze kilka razy w tygodniu, ze sie nie zapowiada, ze za długo siedzi, ze dziecko bierze na rece. A czy jest cos co Ci nie przeszkada w wizytach babci?

          A skoro Ci to wszytko tak przeszkadza i przy okazji prababcia jest dla Ciebie osobą obca to przeciez mozesz powiedziec: niech pani tu nie przychodzi, jest pani tylko matką mojej tesciowej a wiec dla mnie osobą obca. nie umie sie pani dostosowac do moich wymagan to prosze zaprzestac wizyt.
          Proste. moze sie stara obrazi i bedzie troche spokoju wink
    • frodobeauty Re: natrętna (pra)babcia 27.03.09, 16:21
      Wiem co czujesz ze mna jest podobnie ja równiez jestem zazdrosna
      kiedy tesciowa przychodzi do małej, wiem ze to głupie ale nie wiem
      jak to pzrezwyciezyc. Inna sparwa jest taka ze boje sie jej
      powierzyc dziecko bo ona sama boi sie tego dziecka jak ja biore na
      rece to mi ja asekuruje, jak karmie to wygladfa tak ajkby miałą
      piers przytrzymac.
      • ziomas.1 Re: natrętna (pra)babcia 28.03.09, 20:31
        Biedny camel - walczy i walczy,ale to walka z wiatrakami,niestety sad(
        Wychodzi na to,że większość mam chowa swe dzieci dla siebie - nie
        dla świata. Aby tylko nikt się nie wcinał między nie i maleństwa - a
        za kilka miesięcy przyjdzie lęk separacyjny i będzie płacz na
        forum "co ja mam zrobić,żeby mój syn/córka odczepił się od nogawki,
        względnie dał wyjść z domu bez histeryzowania?". Ale potomek nie da
        się wtedy zostawić z babcią, no bo jak jej prawie nie zna i jeszcze
        będzie wychowany w atmosferze niechęci do niej (dzieci czują
        przecież takie rzeczy). A druga sprawa - ja wierzę, że wszystko co
        robimy wraca do nas. Wiele z tych mam za kilkadziesiat lat ma dużą
        szansę doświadczyć samotnej starości z embargiem na swoje
        wnuki...ale teraz o tym nie myślą.
        Starsi ludzie mają to do siebie,że zwykle nie da się ich zmienić.
        Trzeba tolerować. Olać głupie rady i korzystać z tego,że ktoś chce
        pomóc i dać się wnukiem nacieszyć, a samemu nacieszyć się chwilą
        czasu dla siebie. No chyba, że dziecko jest w sensie dosłownym całym
        światem - ale wtedy to ja współczuję uncertain
        • zebroid_dziki Re: natrętna (pra)babcia 29.03.09, 21:59
          ziomas.1 napisała:


          > Wychodzi na to,że większość mam chowa swe dzieci dla siebie - nie
          > dla świata. Aby tylko nikt się nie wcinał między nie i maleństwa - a
          > za kilka miesięcy przyjdzie lęk separacyjny i będzie płacz na
          > forum "co ja mam zrobić,żeby mój syn/córka odczepił się od nogawki,
          > względnie dał wyjść z domu bez histeryzowania?". Ale potomek nie da
          > się wtedy zostawić z babcią, no bo jak jej prawie nie zna i jeszcze
          > będzie wychowany w atmosferze niechęci do niej (dzieci czują
          > przecież takie rzeczy).


          chyba nie rozumiesz zbyt wiele z tego watku...
          prababcia mojej coreczki jest po prostu natretna,a ja wcale nie ograniczam jej kontaktow z prawnuczka. nie trzaskam jej drzwiami przed nosem i nie chowam dziecka po katach.
          poza tym mloda ma babcie, ktore chetnie sie nia zajma (jedna babcia na miejscu, gotowa do pomocy 24 h, druga troche dalej).
          nie popadaj w skrajnosci...
          • ziomas.1 Re: natrętna (pra)babcia 30.03.09, 20:51
            > chyba nie rozumiesz zbyt wiele z tego watku...
            Oj nie bój się rozumiem...A może ja rozumiem więcej niż chciałabyś
            się przed sobą przyznać??? wink

            > prababcia mojej coreczki jest po prostu natretna,a ja wcale nie
            ograniczam jej
            > kontaktow z prawnuczka. nie trzaskam jej drzwiami przed nosem i
            nie chowam dzie
            > cka po katach.
            No gdybyś robiła w/w rzeczy to bym stwierdziła co najmniej
            delikatnie ujmując że jesteś niekulturalna. A tak to jesteś
            bezpodstawnie zazdrosna (co sama przyznałaś), a także bezpodstawnie
            przewrażliwiona wink
    • m_laczynska Re: natrętna (pra)babcia 29.03.09, 09:56
      Zebroidzie, nie martw się, zaraz zrobi się ciepło i wtedy będziesz mogła uciekać
      na długie spacery. Jeśli Ci się nie uda inaczej wprowadzić swoich zasad.
      • camel_3d Re: natrętna (pra)babcia 29.03.09, 20:36
        babcia na pewno wczesniej zapusci natenki i wyczai gdzie autorka na spacery
        chodzi..i nagle babcia tam sie przypadkowo zjawi..babcie maja ukryte zdolnoscismile
        i dlatego sa babciami..
        • m_laczynska Re: natrętna (pra)babcia 29.03.09, 22:05
          camel_3d napisał:

          > babcia na pewno wczesniej zapusci natenki i wyczai gdzie autorka na spacery
          > chodzi..i nagle babcia tam sie przypadkowo zjawi..babcie maja ukryte zdolnosci:
          > )
          > i dlatego sa babciami..
          EEE tam. Zależy gdzie na spacer chodzisz. Ja mam las 2,5 km od domu i tam łażę
          codziennie - moja babcia by tam nie doszła...Chociaż u mnie nie ma tego
          problemu. Wszyscy są nauczeni, że trzeba się spytać, czy do nas można, bo jak
          się wejdzie bez zapowiedzi to będzie chryja!!! I w ogóle nie wiem jak można
          inaczej - czy się ma dzieci czy nie.
    • asia_i_p Re: natrętna (pra)babcia 29.03.09, 18:56
      To, że cię wkurza, że brudnymi rękami dotyka 1,5-miesięczne dziecko
      to nie zazdrość tylko zdrowy rozsądek.
      Wizyty bez zapowiedzi przy takim małym dziecku mogą być wkurzające,
      porady też.
      Nie zastanawiaj się, jak opanować swoją zazdrość, tylko jak opanować
      babcię, co może być trudne, jeśli nie chcesz zrywać stosunków i/albo
      nie jesteś osobą z natury asertywną.
      Przećwicz przed lustrem teksty: "babciu, umyj ręce, bo bakterie ze
      szpitala/przychodni mogą być zabójcze dla tatkiego niemowlaka", "nie
      wyrywaj mi dziecka (tu miły uśmiech) bo się przestraszy, zaraz się
      pobawicie", "raczej nie przychodź w tym tygodniu po południu, bo
      będę odsypiała podczas drzemki małej", (na pożegnanie) "to co, może
      wpadniesz za tydzień?". To trudne bardzo, ale chyba babcia nie
      zostawia ci innego wyjścia.
      • camel_3d Re: natrętna (pra)babcia 29.03.09, 20:35
        asia_i_p napisała:

        > To, że cię wkurza, że brudnymi rękami dotyka 1,5-miesięczne dziecko
        > to nie zazdrość tylko zdrowy rozsądek.

        przeciez kobieta zawalu dostanie jak jej dzeicko zacznie raczkowac i wszytsko do
        buzi wpychac.. chyba ze bedzie przed nim stala ze szmatka i kiedy mala bedzie
        gdzies stawiala raczke to zanim postawi tomiejsce zostanei dokladnie umyte i
        wyczyszczone..smile)




        > Przećwicz przed lustrem teksty: "babciu, umyj ręce, bo bakterie ze
        > szpitala/przychodni mogą być zabójcze dla tatkiego niemowlaka",

        Sa lepsze tektsy: Babciu dlaczego masz takie duzo oczy ...babciu dlaczego masz
        takie duze zeby itd..smile

        smile)
        • asia_i_p Re: natrętna (pra)babcia 30.03.09, 17:40
          Raczkujące dziecko ma jakieś pół roku co najmniej i jest znacznie
          odporniejsze. A na podłodze znajduje bakterie domowe, do których
          jest przyzwyczajone, a w razie czego można je wytępić antybiotykami.
          Nie ma gorszej zarazy niż oporne na antybiotyki bakterie szpitalne.
    • siasiunia1 Re: natrętna (pra)babcia 29.03.09, 20:47
      kochana daj sobie na luz. wiem ze to trudno i dopiero będziesz w pełni mogła jak dzieć bedzie starszy ale pomyśl sobie co bedziesz czuła jak prababci zabraknie. serio. też tak narzekałam na jedną osobę, że mnie denerwuje, dawałm sobie na luz i nie pokazywałam tego ale w środku to mna trząchało. potem ta osoba odeszła i teraz bardzo mi brakuje właśnie jej. kogoś takie kto w 1000% będzie zachwycało się Twoją córcią, słuchało do upadłego o tym jak zagugało czy coś
      pozdrawiam
      • agazagie Re: natrętna (pra)babcia 29.03.09, 21:40
        Raczej nie mam problemu z babcią (teściową) - zawsze wpada zapowiedziana i
        chętnie zajmuje się Frankiem kiedy z mężem chcemy wyskoczyć na 2-3h do sklepu na
        zakupy. Jest w ogóle kochana - chociaż ma swoje zabobony (czerwone wstążeczki w
        łóżeczku itp.).
        Wkurza mnie natomiast teść. I to nie ze względu na niezapowiedziane wizyty - bo
        zawsze dzwoni wcześniej, że wpadnie ale nie mówi o której godzinie (a trudno być
        przygotowanym przez cały dzień) no i... nigdy nie puka do drzwiuncertain Ma klucze do
        naszego mieszkania (w zeszłym roku je sam wyremontował za co jesteśmy mu
        niezmiernie wdzięczni - i dlatego daliśmy mu klucze). Kluczy nie oddał i
        skwapliwie z nich korzysta. Jak przyjeżdzał remontować to trudno było wymagać,
        żeby codziennie pukał (zwłaszcza, że był zawsze o tej samej porze). No ale
        teraz..? Dlaczego wchodzi jak do siebie? Dlaczego nie zachowuje się jak "gość"?
        Pewnego dnia słyszę klucz w zamku - patrzę na zegarek - po 16tej - na pewno mąż
        z pracy... No i stanęłam przy drzwiach i gdy się otworzyły to wyskoczyłam z
        głośnym "uaaahaaa". Tylko, że to nie był mąż a teść. A jakby mi przyszło do
        głowy pokazać cycki? (trochę nadinterpretowuję ale może tak by mi kiedyś do łba
        strzeliło) Chyba bym się pod ziemię zapadła. Teść swoje lata już ma - zbliża się
        do 70-tki i ciężko mi jest mu zwrócić uwagę. Mąż tez raczej tego nie zrobi -
        pozostaje mi tylko zaciskać zęby - prędzej się nabawię wrzodów żołądka niż
        usłyszę pukanie do drzwi. Nadmienię, że do córki teść również nie puka (tez ma
        klucze) i ona też się wkurza, że może by sobie z mężem pofiglowała a tu nagle
        twarz ojca w salonie (mieszkają w domu i salon nie ma drzwi). No ale jej tez
        głupio mu zwrócić uwagę. No i przez takie coś się wnerwiam. A swoja drogą - czy
        naprawdę tak trudno wpaść na to, że jak idę do kogoś to pukam a nie wchodzę jak
        do siebie? Ciekawe jak by on zareagował jakbym do niego wpadła bez pukaniauncertain
        Chyba kiedyś tak zrobię i jak się zdziwi to powiem, że myślałam, że nie dbamy o
        konwenanse i takie pukanie wymyślił jakiś idiota.
        • zebroid_dziki Re: natrętna (pra)babcia 29.03.09, 22:04
          dobre smile najlepsze jest to, ze babcia mojego meza tez miala pomysl z kluczami smile poprosila, zebysmy jej dorobili, bo jak wpadnie do nas, a nas nie bedzie to...poczeka. jakos wykrecilismy sie od tego tematu i na szczescie juz do niego nie wracala.
          • m_laczynska Re: natrętna (pra)babcia 29.03.09, 22:11
            zebroid_dziki napisała:

            > ) poprosila, zebysmy jej dorobili, bo jak wpadnie do nas, a nas nie bedzie to..
            > .poczeka. jakos wykrecilismy sie od tego tematu i na szczescie juz do niego nie
            > wracala.

            Zebroid, a Wy nie możecie babci jakiegoś tzw. "komunikatu wprost" walnąć. Wcale
            nie musi być agresywny, ani niegrzeczny, tylko szczery i na temat. Np. Nie
            babciu, nie dorobimy Ci kluczy, bo nie chcemy, żebyś do nas wchodziła sama bez
            naszej zgody. A Ty się wykręcasz od tematu, a potem się dziwisz, że jest kłopot.
            Może babcia nawet nie wie, że jej wizyty nie są Ci miłe. Zadbaj o siebie
            kobieto, bo Ci wszyscy na głowę wlezą.
            • zebroid_dziki Re: natrętna (pra)babcia 29.03.09, 22:18
              z kluczami sie wykrecilismy, ale co do niezapowiedzianych wizyt, zwracalismy uwage. wlasciwie maz poprosil babcie (w koncu to jego babcia), zeby uprzedzala mnie o swoim przyjsciu. mowil kilka razy, ale jak widac nie skutkuje. powiem szczerze, ze nie wiem czy babcia zapomina czy robi to swiadomie... co do mycia rak, tez ja prosilismy (w tym wypadku ja) i tez zero odzewu. poprosilam ja, zeby umyla rece (cos tam baknelam, ze mala jeszcze niezbyt odporna), a babcia na to, ze nie bedzie jej dotykala, a po chwili lap mala na rece... bez komentarza.
              • camel_3d Re: natrętna (pra)babcia 29.03.09, 23:21
                a nei przyszlo ci na mysl, ze moze ona ma bardzo krotka pamiec..wiesz 80 lat to
                jednak roznei bywa.

                ciotka mojej kolezanki potrafila usiac w restauracji i co 3-4 minuty mowic. Och
                jak dzisiaj duzo ludzi przyszlo..smile Albo brala wazon i mowial ze ladne
                kwietki..tak co kilk aminutsmile

                Wbrew temu co ci sie wydaje male dzeici sa bardzo bardzo odporne...

                o ile babcia tyfusa nie przywlecze..albo dzumy..
                • ciociacesia taa odpornosc noworodków to w ogóle sławna jest 30.03.09, 08:19
                  ostatnio jeden w Angli na zwykłą opryszcze umarł. taki był drań odporny. camel
                  do ciebie nie dociera ze 1,5 miesieczne dziecko to jes zupełnie inna historia
                  niz 4 czy nawet 3 miesieczne dziecko?
                  • camel_3d Re: taa odpornosc noworodków to w ogóle sławna je 30.03.09, 09:15

                    > do ciebie nie dociera ze 1,5 miesieczne dziecko to jes zupełnie inna historia
                    > niz 4 czy nawet 3 miesieczne dziecko?


                    a ty nie wpadlas na pomysl, ze moje dziecko tez mialo 1,5 miesiaca i zyje..mimo
                    odwiedzic duzej ilosci znajomych, odwiedzin u znajomych itd... i nie wszyscy
                    myli rece.
                    • ciociacesia camel ale to jest argument na poziomie 30.03.09, 09:30
                      a ja w ciazy chlałam i paliłam jak smok a dziecko zyje i nawet zdrowe jest -
                      egro - ci lekarze co pic i palic bronia to histeryzuja i w ogole jacys z ksiezyca sa
                      • camel_3d Re: camel ale to jest argument na poziomie 30.03.09, 09:43
                        no niee..chodzi o to, ze czasem na prawde ludzie przesadzaja z ostroznoscia.
                        • ciociacesia czasem na pewno 30.03.09, 09:46
                          tylko ze wg mnie to wcale nie jest ten 'czas'
                          bo nie ma zadnej przesady w myciu rak po powrocie z 'miasta' przed braniem na
                          rece dziecka nie pełzającego jeszcze po podłodze
                          • camel_3d Re: czasem na pewno 30.03.09, 10:21
                            no nie wiem...tzn rece myje sie z zalozenia po przyjsciu do domu..ale jezeli pod
                            uwage wezmie sie ilosc bakterii w meiszkaniu..to musielibyssmy nosci sterylne
                            rekawiczki caly czas. Jasne, ze w okresi ezachorowna na grype to juz psi
                            obowiazek... ale jak mowie, ja bym nie przesadzal z nakazami.. I z
                            ostroznoscia..zreszta dzieci i tak najczesciej si eod nas zarazaja..Tata
                            przyjdzei z pracy zarazony i kropa..nawet nei musi rak myc... Mama wyjdzei do
                            sklepu i rownie skutecznie moze sie zarazic... Tak wiec mysle, ze jak ktos
                            zapomni umyc rece to trudno..ja bym teatru nie robil..
                            • zebroid_dziki Re: czasem na pewno 30.03.09, 11:23
                              a ja uwazam, ze babci nic sie nie stanie jak jednak umyje te rece na wszelki wypadek. sam fakt, ze przychodzi ze sklepu (dotykanie pieniedzy i cholera wie jeszcze czego) i z przychodni (bez komentarza) wystarczy, zeby poswiecic te 2 minuty w lazience. poza tym higiena chyba tego wymaga...
                              to nie znaczy wcale, ze chucham i dmucham na dziecko i jestem z tych nadgorliwych. nie wymagam chyba od babci mojego meza zbyt wiele, nie uwazasz?
                              • camel_3d Re: czasem na pewno 30.03.09, 11:59
                                nie no..nie uwazam, ze wymagasz za wiele..
                                ale uwazam, ze troche panikujesz... smile

                                sama dotykasz w mieszkaniu roznych rzeczy... a nie sadze, zebys sterelizowala
                                wszytko..

              • m_laczynska Re: natrętna (pra)babcia 30.03.09, 17:18
                no tak, ale widzisz w sumie mimo, że wątek rozległy jest wielce, wiele rad i
                porad, to tak naprawdę NIE MA innego sposobu na zmianę jak jakoś to babci (w
                mniej lub bardziej bezpośredni sposób) powiedzieć. No bo sama się raczej nie
                zmieni, i co będzie tak przyłazić dokąd będziesz z małym siedzieć...
    • wiu Re: natrętna (pra)babcia 30.03.09, 12:49
      Zaintrygował mnie ten wątek, więc po pierwszym przeczytaniu „od
      deski do deski” postanowiłam poukładać sobie wnioski.

      Dobrze jest mieszkać z rodziną w jednym mieście lub blisko, ale
      czasem lepiej, jak się do nich ma daleko …

      Trzeba uszanować intymność drugiej osoby, bez względu na sytuację.

      Rodzice mają pierwszeństwo w opiece nad dziećmi i jakakolwiek „osoba
      z zewnątrz” powinna najpierw uzyskać ich akceptację jeśli chce to
      robić.

      Poglądy na pielęgnację dziecka zmieniają się z biegiem czasu. Każde
      pokolenie ma swoje podejście. Zakładamy dobre chęci każdej
      wypowiadającej się osoby, ale dobre chęci – jak wiadomo – nie
      wystarczą.

      Trzeba umieć mimo wszystko jasno wypowiedzieć swoje zdanie w
      konfliktowej sytuacji, żeby mieć pewność, że „komunikat dotarł” i
      nie zastanawiać się godzinami czy ta druga strona „w ogóle sobie
      zdaje sprawę”.

      Zazdrośc o dziecko jest naturalna, ale to my mamy panowac na naszymi
      emocjami a nie one nad nami. Poza tym – emocje powinny ustępowac
      przed świadomością, bo są jedynie „pierwszą linią obrony”.

      To bardzo miłe – zwłaszcza dla dziecka – jeśli dziecko ma kochającą
      babcię. To rodzaj dziedzictwa miłości (wiem, że brzmi pompatycznie).
      Trzeba umieć „ustąpić ze swojego” przed dobrem dziecka.

      Spróbujmy mimo wszystko jakoś „zagospodarowac to dobrodziejstwo
      inwentarza” w postaci babci/teściowej/itd. Również w innych
      dziedzinach życia nie mamy luksusu dostępności jedynie tych
      najlepszych „narzędzi”. Trzeba sobie radzić przy pomocy „tego” co
      mamy pod ręką”.

      Jeśli babcia/teściowa jest obcą osobą, uznajmy, że to naturalne, i
      nie gwałćmy się przymusem natychmiastowej bliskości. Zaakceptujmy w
      takim przypadku, że jest to szczególny przypadek obcej osoby która
      mimo to ma prawo przystępu do dziecka. Z tym, że to my określajmy
      zasady owego „przystępu”, w porozumieniu z małżonkiem, który też
      powinien wykazać się pewną dozą zrozumienia. Ma co prawda 50 %
      udziału w dziecku, ale to matka rodzi i pielęgnuje, a tatuś chodzi
      do pracy i „relaksowo” wraca sobie dopiero wieczorami, udzielając
      się o wiele mniej.

      Nie bójmy się, że ktoś się obrazi kiedy jasno damy do zrozumienia o
      swoich odczuciach (z tym, że wyraźmy je delikatnie). Czasem po burzy
      pogoda jest o wiele zdrowsza…..

      Odpowiadanie, że „jak będziesz chciała żeby zaopiekować się
      dzieckiem to tez ci zamkniemy drzwi przed nosem” to najzwyklejszy
      szantaż i egoizm w stylu „ma być tak jak ja chcę”. Ale .. jest w tym
      praktyczne ziarno prawdy … naprawdę może być kiedyś taki moment, że
      potrzebna będzie pomoc i wtedy lepiej żeby teściowa/babcia znała
      dziecko a my żebyśmy byli oswojeni z tą pomocą”. Więc może lepiej
      wcześniej to „przećwiczyć”…

      Standardy dobrego wychowania się zmieniają, osoby starsze mogą nie
      nadążać ze zmianami w otaczającym świecie, co jednak nie zwalnia z
      ich przestrzegania. Można przyznać „taryfę ulgową” ale jednak jakiś
      kompromis musi być. Użycie telefonu wydaje się być prostą, nie
      wyczerpującą czynnością. Przecież nei wymagamy od tej nieszczęsnej
      babci/teściowej żeby skoczyła na bungee. Do etapu komór
      jonizacyjnych i innych kosmicznych wynalazkó1) też chyba jeszcze nam
      daleko, prawda?

      Takt przydaje się każdemu. Nawet osobie starszej. Dawać rady też
      trzeba umieć. Niestety, nie każdy potrafi to zrozumieć. Pozostaje
      przygotowanie sobie jakiegoś wymijającego odzewu i technika zdartej
      płyty… z nieodmiennym uśmiechem i sympatią.

      Jedni żyją w takiej rodzinie „biologicznej” (wszyscy razem), inni –
      w zmienionej rzeczywistości, gdzie bliższa rodziną potrafi być
      koleżanka z pracy niż babcia dziecka. Nie odrywajmy się od faktów.
      Miłe są ukłony w stronę konwenansów, ale czasem ciężar faktów jest
      większy.

      Tak, dziadkowie-babcie może i czekali długo na wnuka/wnuczkę – ale
      to jest dziecko INNEJ osoby, a nie ich. Dlatego przekraczając
      granicę czyjejś intymności powinni uzyskać na to zgodę.

      Miło, że babcie/teściowe zachwycają się dzieckiem, dobrze że matki
      się nad nim trzęsą, ale ŻADNA ze stron nie POSIADA tego dziecka na
      własność.

      To normalne, że z własną matka żyje się bliżej niż z teściową,
      prawda? Nie trzeba tego w ogóle tłumaczyć. Jeśli „ciężar opieki”
      spoczywa bardziej na matce dziecka niż na szczęśliwym tatusiu, musi
      on uszanować rezerwę z jaką odnosi się ona do „oddawania” dziecka.
      Od czasu do czasu jednak mąż tez powinien mieć prawo
      do „rozporządzenia dzieckiem”. Ale zawsze rozmawiajmy i szanujmy się
      nawzajem.

      Niezapowiedziane wizyty OD CZASU DO CZASU mogą być sympatyczne,
      gorzej jeśli staje się to regułą. No i znowu – każdemu może
      odpowiadać zupełnie inny poziom takiego „spontanu”. Nie jesteśmy
      jedyni i nie jesteśmy pępkiem świata i jedyną wyrocznią.

      Jeśli nasz małżonek zgłasza veto co do odwiedzin obcej mu części
      rodziny, uszanujmy to ale spróbujmy ustalić jakiś kompromis.

      Wizyty są przyjemne, ale wymagają pewnej mobilizacji ze strony
      gospodarzy, i mają oni prawo nie zawsze być na nie gotowi.

      Dobrze, jeśli niemowlęta hartują się w kontakcie ze światem
      zewnętrznym, ale każde W SWOIM TEMPIE. Dotyczy to i sprawy
      czystości, i poznawania obcych osób, i bywaja w obcych miejscach.
      Nie ma jednego obowiązującego „rytmu”.

      Babcia/teściowa ma dobre chęci, ale ma też ograniczenia i – jak
      wszyscy – powinna sobie zdawać z tego sprawę, niekoniecznie od razu
      robiąc z tego dramat.

      Świat się zmienai i ludzi estawiają sobie bariery, nawet w
      rodzinach, i to jest NORAMLNE.

      Musze skończyć, bo pewien mały Obywatel mnie woła…
      • madziawac Re: natrętna (pra)babcia 02.04.09, 22:53
        wiu - super post smile
        A ja chcę tylko napisać tyle, iż przyznaje się bez bicia, że jestem okropnie
        zaborcza o synka względem teściowej. Denerwuje mnie niesamowicie jej narzucanie
        się z pomocą, której nie potrzebuje.
        wiem, że nie mam racji ale te emocje są silniejsze ode mnie. Czekałam na synka
        bardzo długo i pewnie to wynika z tego.
        Zawsze z teściową miałam super kontakt - nigdy się nie wtrącała. Odkąd pojawił
        się maluszek teściowa oszalała na jego punkcie i już nie pyta tylko "stwierdza",
        nie czeka na zaproszenie tylko oznajmia, ze przyjeżdża ....i to bardzo mi
        przeszkadza. Amen
        • ziuta2040 Re: natrętna (pra)babcia 03.04.09, 03:57
          a ja sie podpisuje.
          odkąd jest mała to teściowa wtrąca się, ale i ja jestem bardziej
          przewrażliwiona niż wcześniejwinkpoza tym brakuje mi rodziny, gdyż
          mieszkamy 120km od nich i nie jestem w stanie wpaść do nich "jak mi
          sie zachce" na kawke. bardzo mi z tym źle. niestety do teściowej
          mamy bliżej(20 minut pieszo) i chyba nieświadomie/świadomie sie na
          niej odgrywam za to. ale w końcu to była m.in. moja durna decyzja.
          dlaczego ja wolała sie wyprowadzić z rodzinnego miasta?zgłupiałam...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka