Przegrałam..........

27.11.03, 07:27
Przegrałam walkę o mą przyszłość, o miłość, o życie me jak i mojego synka.
Mój mąż okazał się tchórzem, poddał się, jest słaby, jest niedojrzałym i
nieodpowiedzialnym człowiekiem, w którego wierzyłam, z którym wiązałam swą
przyszłość. Życie pisze nam nieoczekiwane i zaskakujące scenariusze.
Wierzyłam, że miłość potrafi przezwyciężyć wszystko, że jest najważniejszym
uczuciem, które pokona wszystkie przeciwności losu. Myślę, że dalej będę w
nią wierzyć, ale już będę czujna, miłość dwóch osób może przezwyciężyć
wszystko, ale miłość jednego jest zabijana przez drugiego, obojętnego
człowieka.
Przegrałam, jest mi źle, mój mąż nie chce żadnej pomocy (proponowałam nam
wizytę u psychologa) nie po to by ratować, tylko po to by zrozumieć gdzie
popełniliśmy błędy, by potem starać się ich znowu nie popełniać. On nie chce,
nie chce mieć mnie jako swojej żony. W sobotę idziesz powiedzieć swoim
rodzicom, że się rozstajemy - mam nadzieję, że zrozumieją.
Kocham go, ale to koniec dłużej nie mogę. Artur powiem Ci jedno zabijałeś
mnie z każdym dniem, umierało we mnie coś każdego dnia, odebrałeś mi
nadzieję, wiarę. Zniszczyłeś i zabiłeś we mnie moją miłość do Ciebie. Boli
mnie każdy Twój widok cierpię, gdy mnie dotykasz płaczę, gdy pomyślę, że to
koniec.....
Proszę Cię tylko o jedno bądź zawsze tatusiem Oskarka, poświęcaj mu wiele
czasu, kochaj go, pamiętaj, że nie masz żony a dziecko zawsze będziesz mieć.
Oczekuje od Ciebie, abyś był przy nim, gdy będzie dorastał, uczestnicz w jego
życiu. Nie będę utrudniać niczego, będę Ci pomagać, lecz nie tłumaczyć czy
usprawiedliwiać Twoich zaniedbań. Proszę postaraj się być ojcem. Żegnaj.

    • mamaizyimoniki Re: Przegrałam.......... 27.11.03, 09:00
      Jednej rzeczy nie mogę zrozumieć; może niejasno napisałaś.
      Mówisz o pójściu do psychologa i zrozumieniu, gdzie popełniliście błąd, a
      chwilę później, że to on cię niszczył, zabijał.

      Może nie wszystko jednak jest stracone?...

      Życzę mimo wszystko pomyślności

      Violetta
      • m_o_k_o Re: Przegrałam.......... 27.11.03, 09:25
        Mamo Izy i Moniki, chciałam napisać, że chciałam iść z męzem do psychologa, bo
        może to nam by pomogło lub wyjaśniło. A niszczy i zabija mnie jego obojetność
        jego bezsilność, ale chce dac nam szanse chce robic coś chce byc czynna, z
        miłości do niego. Chcer móc powiedzieć próbowałam, ale nie wyszło. A on chce
        stać z boku i nie próbować- to mnie niszczy.
    • poleczka2 Re: Przegrałam.......... 27.11.03, 09:25
      Kochana moko,

      Moj tata powiedzial mi kiedys, ze nic nie jest tak zle jak to sie na pierwszy
      rzut oka wydaje i nic nie jest tak dobre tez.
      Szkoda, ze maz zrezygnowal z walki. Moze to i dobrze, nie bedziecie
      przynajmniej musieli zyc w hipokryzji i "dla dobra dziecka". Wiem, ze to co
      napisze moze nie pocieszyc Cie, ale lepiej chyba aby rodzice mieszkajac osobno
      dogadywali sie niz zeby mieszkajac razem nienawidzili sie.
      Co teraz planujesz? Jaki jest nastepny krok?
      Mysle o Tobie, pozdrowienia
      • justinka_s Re: Przegrałam.......... 27.11.03, 09:35
        jeszcze jedno...on nie zniszczył Ci życia tylko jakiś okres w nim
        leć do psychologa sama, pomoże
        i...powiem co sądzę, ta kolezanka to z pewnością nie koleżanka, łaćzy ich
        zapewne coś więcej, bo dla obojętnej osoby nie obojetnieje się dla rodziny
        a on tylko czeka teraz żebyś odeszła, i..rzuci się jej w ramiona,
        mój mąz też mówił, że chce dla mnie dobrze itp...a jak zagroziłam, że się
        wyprowadze, to tylko czekała jak wyjechalam z domu na pół godz... i? już się z
        nią umówił i szukał transportu do niej
        przykro mi
        jeszcze raz...trzymaj się , bądź silna, jesteś górą, zrobiłasz wszystko co
        mogłaś, i masz ze sobą syna
    • justinka_s Re: Przegrałam.......... 27.11.03, 09:28
      Moko, nie przegrałaś, jeżeli chciałaś naprawiac coś, to nie Ty przegrałaś tylko
      on
      pewnie za jakiś czas się opamięta, a Ty będziesz cierpiała
      nie traktuj tego jako porażki, lecz nowego ( choć nieprzyjemnego)
      doświadczenia, które Ciebie umocni
      wiem, ze to trudne, ale możliwe
      wiem, bo to przeżyłam
      teraz...może dziwna rada, ale zabezpiecz się finansowo i nie tylko
      jeżeli macie współny majątek, spisz to, zrób zdjęcia, sfilmuj, cokolwiek
      konto bankowe zmień
      ze wspólnego podzielcie się pieniędzmi
      niech Ci podpisze wszystko co zechcesz, czyli np umę sprzedazy samochodu,
      jeżeli Ty go wexmiesz
      pomyśl o wszystkim
      wiem, że to ciężkie, ale prawdopodobnie Twoje małżeństwo się rozpadnie, a
      jeżeli nie ( czego Ci życze) nic nie stracisz
      powodzenia
    • mama_wiktora Re: Przegrałam.......... 27.11.03, 09:45
      Moko, nie przegrałaś, nie ty, nie możesz wiedzieć jak będzie wyglądać twoje
      życie za lat kilka, jestem pewna, że w przyszłości nie będziesz patrzeć na
      swoje dzisiejsze doświadczenia w kategoriach porażki. To co zdarzy się jutro,
      zależy też od ciebie, zrób tak abyś była szczęśliwa!

      Tego ci życzę

      Pozdrawiam
      Gosia
    • merigold_triss Re: Przegrałam.......... 27.11.03, 15:29
      bedzie jeszce dobrze.zobaczysz....smile
Pełna wersja