jodi20l
01.04.09, 18:10
Wstałam dzisiaj wcześnie rano z myślą ugotuje na szybko jaką zupę, wyjdę z
małą na spacer przed pracą (na 12). Wróciłyśmy do domu 11,45 więc od razu
zebrałam się do roboty. Dzwonię przed chwilą do chłopa pytam się czy dał
dzieciom jeść a on mówi: że zupy już nie ma, małej coś tam dał, starsza po
przedszkolu się już nie załapała. Pytam się więc go: co na obiad zjem ja???
Wnerwa mam!! W tym tygodniu poza gorącym kubkiem nie jadłam nic na ciepło a on
mi całą zupę zeżarł. Garnek co najmniej 4,5 litrowy. Do tego jeszcze chudy
jak patyk a żre 5 razy tyle co ja. buuuuuuuuuuu
mówi, że kanapkę może mi zrobić jak wrócę a ja w d.. mam te jego kanapki