tu_mama
22.04.09, 13:52
a tak mi się przypomniało.. na święta jechałam do rodziców 200km
przez kilka większych miast i miasteczek. i co krzyżówki to
widziałam jakąś mame z maleństwem na kolanach. zadowolona z siebie
mamuśka, uśmiechnięta, dziecko podskakuje... no bo z tyłu jeszcze
babcia musiała wejść i wujek chyba jakiś i wałówka ze swiąt...
dramat.
moja córka 200km jechała w pasach i w przypiętym foteliku (5,5 m-
ca), jak jeszcze karmiłam piersią to na jedzenie zjeżdżaliśmy na
parking - a przecież mogłam ją tylko wyjąć z fotelika.
tyle sie mówi, pisze, a niektóre matki jakby nieprzytomne! wrrrr