sytuacja przy kasie

22.04.09, 22:39
O kolejkach byla juz mowa, ale chcialam wam opowiedziec co dzisiaj
widzialam.Kasjerka podeszla do kasy swojej i powiedziala, ze juz
mozna do niej podejsc, Zobaczylam, ze idzie do kasy wolnym krokiem
kobieta okolo 50 lat z dwoma synami(ok.25lat). Tuz obok szla kobieta
z dzieckiem ok. 2 lat i wiozla wozek dzieciecy wypchany torba i
zakupami, a dziecko jak to dziecko w tym wierku marudzilo, wybiegalo
juz do drzwi wyjsciowych i widac bylo, ze matka dziecka jest juz
zmneczona ta sytuacvja I boi sie o dziecko ,wiec chce jak
najszybciej wyjsc. Wiec kiedy ta starsza kobieta z synami szla
powoli, to ta matka z dzieckiem widzac, ze tej sie nie spieszy,
ruszla przed nia i prawie juz kladac ubrania na lade(ale nie
polozyla jeszcze) zapytala tej starszej kobiety czy ona moze byc
pierwsza. Na to ta starsza :”Nie !”, powiedziala to takim
podniesionym glosem , i dodala ze ta prawie polozyla te zakupy na
lade i ze to chamskie. Widzialam, ze ta matka byla zaskoczona taka
reakcja i chciala z poczatku sie wytlumaczyc, ze to z powodu
dziecka, ale tamta jej nie pozwolila dojsc do glosu, wiec matka
tylko powiedziala, ze jednak spytala o pozwolenie. Oczywiscie
musiala odstac swoje z dzieckiem na reku, bo uciekalo do drzwi. Gdy
tak stala z tym dzieckiem na reku, to wozek miala przed soba i
widzialam, ze syn tej facetki kopnal w wozek, nie wiem czy
specjalnie czy naprawde nie widzial wozka. Starsza ta pani dodatkowo
zastanawiala sie przy kasie nad zakupem jakiejs rzeczy, ociagala sie
z placeniem.

Jesli chodzi o mnie, to ja na pewno bym przepuscila taka matke z
dzieckiem. A wy jak byscie zareagowaly w takiej sytuacji?
    • alfa36 Re: sytuacja przy kasie 22.04.09, 22:42
      Też bym przepuściła.
      • ja1ja1 Re: sytuacja przy kasie 23.04.09, 15:38
        ja tez bym przepuściła. ale teamt nie ciekawy - to chciałam napisać.
    • lidia341 Re: sytuacja przy kasie 22.04.09, 22:45
      Myśle że ta baba zapomniała co to znaczy mieć małe dzieci. Ja sama
      jak ide z dwójką dzieci to czasem mnie przepuszczają jak widzą że
      dzieci daja mi popalić. Ale najczęściej jest tak że musze swoje
      odstać niestetysad
    • 18_lipcowa1 Re: sytuacja przy kasie 22.04.09, 22:48
      przepuscilabym
      zeby tylko nie sluchac smedzenia cudzego bachora
      • weska3 Re: sytuacja przy kasie 23.04.09, 07:57
        dlaczego na jednych forum używasz swojej sygnaturki a na innych nie? Dopisz
        sobie, żeby każdy wiedział z kim ma doczynienia.
        • nutka07 Re: sytuacja przy kasie 23.04.09, 11:14
          Hehe Pani nowa na emamie?
          • 18_lipcowa1 Re: sytuacja przy kasie 23.04.09, 12:19
            nutka07 napisała:

            > Hehe Pani nowa na emamie?


            Nie, pani podaza moim sladem niczym wierny pies.
            Tak naprawde sama nie wie o co jej chodzi.
      • napoleonka_k Re: sytuacja przy kasie 24.04.09, 13:06
        Żeby kiedyś ktoś o Twoim nie powiedział bachor
    • gonia28b Re: sytuacja przy kasie 22.04.09, 23:04
      złośliwe babsko...
      kurcze, ja ostatnio sama z własnej inicjatywy przepuściłam przed
      siebie faceta, który miał do skasowania jedną, dosłownie jedną
      rzecz. a ja miałam trochę więcej w wózku, więc po co gość ma czekać,
      aż kasjerka obsłuży mnie?
      • agulaq Re: sytuacja przy kasie 23.04.09, 17:48
        Hehe przystojnego faceta to sama bym przepuściła wink

        Co do tamtej matki to jeśli by miała kilka produktów - tak, jeśli
        wypchany koszyk/wózek - raczej nie.
    • kali_pso Re: sytuacja przy kasie 22.04.09, 23:08

      Gdy
      tak stala z tym dzieckiem na reku, to wozek miala przed soba i
      widzialam, ze syn tej facetki kopnal w wozek, nie wiem czy
      specjalnie czy naprawde nie widzial wozka



      Skandal...rozpuszczony bachor jedenwink


      > Jesli chodzi o mnie, to ja na pewno bym przepuscila taka matke z
      > dzieckiem


      Ja też. Wyjątkowo drażnią mnie dziecięce jęczenia....winkP
    • angazetka Re: sytuacja przy kasie 22.04.09, 23:14
      > Jesli chodzi o mnie, to ja na pewno bym przepuscila taka matke z
      > dzieckiem. A wy jak byscie zareagowaly w takiej sytuacji?

      Za mało danych. Tzn. na ogół przepuszczam matki z dzieckiem, głównie
      dlatego, że mnie marudzące dzieci wkurzają niezmiernie, zwłaszcza
      jak mnie głowa boli wink Ale teraz, gdy jestem poważnie chora i ledwo
      łażę - sorry, nie ustąpiłabym. I też chodzę wolno i najchętniej z
      kimś, bo się boję, że nie ustoję.
    • memphis90 Re: sytuacja przy kasie 22.04.09, 23:23
      IMO- kto pierwszy, ten lepszy. Jak doleciała z tymi dzieciakami, wózkami i cała
      resztą pierwsza, to paniusi idacej wolniej nic do tego. Mogła synków dorosłych
      galopkiem wysłać, żeby zajęli kolejkę. Stara zagrywkawink Ostatnio jak byłam na
      większych zakupach to do stojącej przede mną nastolatki z kilkoma zaledwie
      pierdółkami w ostatnim momencie dołączyła mamusia z wyładowanym po brzegi
      koszem. Zadowolona bynajmniej nie byłam, ale cóż było robić?
      • jowita771 Re: sytuacja przy kasie 23.04.09, 10:26
        Ja byłam kiedyś w sklepie z koleżanką i trójką dzieci (dwoje biegających
        dwulatków i jedno w nosidełku). Stoimy grzecznie w kolejce, już zabierałyśmy się
        do wykładania na taśmę, a tu podchodzi facet i mówi, że on tu stał, tylko sobie
        skoczył zakupy przynieść. Nie wpuściłam go, próbował się wcisnąć przed
        koleżankę, ale też go pogoniła, więc próbował dalej. Facet sobie wymyślił po
        prostu, że podejdzie do osoby, która jeszcze nie ma zakupów wyłożonych i tam
        spróbuje się przed nią wepchać.
    • hanalui Re: sytuacja przy kasie 22.04.09, 23:31
      portala1 napisała:
      > A wy jak byscie zareagowaly w takiej sytuacji?

      Zwykle sama jestem matka z dzieckiem smile. Moje dziecko idealem nie
      jest, zwlaszcza jak jest znudzone wiec pewnie otworzyloby swoja
      syrene...big_grin
      Niestety u mnie ludzie sa glusi na syreny i zupelnie im to nie
      przeszkadza, poza tym w co drugim wozku cos wyje wiec sie ludzie
      odporni zrobili big_grin. Mnie tez nie przeszkadza big_grin
    • lena_madzia Re: sytuacja przy kasie 22.04.09, 23:53
      ja zawsze przepuszczam staruszki i matki z dziećmi, zwłaszcza tymi
      rozwrzeszczanymi, a co mi tam...zwłaszcza jak mnie te pare minut nie
      zbawi.
      Ale dnia pewnego jak musiałam załatwić nagłą sprawe w banku,
      dzieciak akurat jakby sie czegoś nażarł- taki był nakręcony,
      to nie mogłam liczyć na to samo, zostałam odmownie załatwiona przez
      paniusie w futrze, obwieszoną złotem.
    • gryzelda71 Re: sytuacja przy kasie 23.04.09, 07:28
      Jakaś wydumana sytuacja.Pani z dzieckiem przy kasie pyta osobę za nią,czy może
      być przed nią???Po co?I te złośliwości syn dorosły kopiący wózek????Ociąganie
      się z płacenie(bo grosza szukała,czy po prostu miała kaprys nabyć to co sobie
      założyła?)
      I teraz odpowiedź:jeśli pani ze znudzonym i wyjącym dzieckiem ma wielkie zakupy
      ,a ja kilka rzeczy to nie przepuszczam,właśnie dlatego,ze czasem nie mam ochoty
      słuchać wycia,a duże zakupy wydłużą ten czas.
      • premeda Re: sytuacja przy kasie 23.04.09, 08:44
        Przepuściłabym, zresztą dość często to robię, bo zawsze mam cały
        wózek, wiec przepuszczenie jednej czy dwóch osób z kilkoma rzeczami
        nie jest dla mnie problemem. Za to do perfekcji opanowałam pakowanie
        się przy kasie, a wiem, że przez kilkoro guzdrzących się osób z
        małymi zakupami to potrafi lekko pół godziny zlecieć. Zauważyłam
        też, że osoby, które już znam z widzenia często idą do kasy za mną,
        bo mimo, że mam duże zakupy to szybko pójdzie.
    • circa.about Re: przepuściłabym 23.04.09, 07:51
      Bo wiem, jak to fajnie stać w kolejce z wyrywającym się 2 latkiem smile.
      Byłam wczoraj na badaniu krwi, przyszłam specjalnie przed samym zamknięciem
      labu, bo zwykle nie ma już wtedy ludzi, a ku mojemu zaskoczeniu przed drzwiami
      stało jakieś 30 osób. Młody oczywiście po 3 minutach zaczął się kręcić i jęczeć,
      próbował wyjść z wózka, i kiedy już miałam zrezygnować, jakiś pan głośno rzekł,
      żebym weszła bez kolejki. Rozejrzałam się po twarzach pozostałych kolejkowiczów,
      a tu wszyscy jak jeden mąż pokiwali głowami, że tak, tak mam wejść, bo sami
      pamiętają jak to jest nie mieć z kim dziecka zostawić..
      Było mi strasznie miło, bo generalnie nie korzystam z przywilejów kobiet z
      małymi dziećmi, jak byłam w ciąży, też nie i najczęściej jak nie mam go z kim
      zostawić, to rezygnuję z załatwienia jakiejś sprawy. Ale wczoraj niestety
      musiałam zrobić to badanie, bo choruję już od dłuższego czasu i nikt nie wie, co
      mi jest..
    • volta2 Re: sytuacja przy kasie 23.04.09, 08:42
      a ja nie umiem zrozumieć, po co idzie się na duże zakupy z dzieckiem?

      jak się ma sumienie go ciągać po sklepie między półkami to trzeba
      być konsekwentnym i swoje przy kasie odstać. czyż nie?

      zakupy można zrobić przez net, jeszcze pan zatarga na piętro
      można zrobić je wtedy, gdy tata dziecka wróci z pracy
      można zrobić je wtedy, gdy przyjdzie opiekunka


      a jak potrzeba coś pilnie - to wtedy idzie się z dzieckiem, ale ono
      nie zdąży się tymi zakupami znudzić przecież i przy kasie też postoi
      grzecznie.
      a sytuację opisałaś bardzo nieprecyzyjnie, bo skoro babeczka z
      wózkiem przyspieszyła, by być pierwsza przy taśmie, to po kiego
      grzyba się pytała o przepuszczenie?
      jeśli zaś pierwsza nie była i nie znalazła zrozumienia dla
      uprawiania zakupów z dziećmi - sorry, jej problem, na drugi raz
      będzie może robić szybciej zakupy?
      • kropkacom Re: sytuacja przy kasie 23.04.09, 09:12
        > jeśli zaś pierwsza nie była i nie znalazła zrozumienia dla
        > uprawiania zakupów z dziećmi - sorry, jej problem, na drugi raz
        > będzie może robić szybciej zakupy?

        Proszę, napisz że żartujesz smile Starsza babcia z laską (przykładowo) też by się
        miała tłumaczyć czemu robi zakupy. Przecież skoro niedołężna trochę (czyt.
        kłopotliwa dla otoczenia) to powinna z dupą w domu siedzieć i rodziną się
        wysługiwać.
        • kropkacom Re: sytuacja przy kasie 23.04.09, 09:14
          Przepuściłabym. Tak samo jak przepuszczam innych którzy o to poproszą i tak samo
          jak mnie przepuszczają.
      • gandzia4 Volta2 23.04.09, 13:22
        > zakupy można zrobić przez net, jeszcze pan zatarga na piętro
        > można zrobić je wtedy, gdy tata dziecka wróci z pracy
        > można zrobić je wtedy, gdy przyjdzie opiekunka

        Wiesz nie każdy mieszka w dużym mieście, gdzie jest możliwość zamówienia przez
        net dostawy do domu z podstawowymi zakupami, nie każdy ma babcię ciocię czy
        opiekunkę do dziecka, a tatuś dziecka wraca z pracy zazwyczaj głodny i raczej
        liczy na to że nie tylko zakupy będą już zrobione, ale i obiad ugotowany (no
        zdecydowana większość znanych mi "tatusiów" tego oczekuje).
        Nie wiem jak często masz do czynienia z dziećmi w wieku 2 lat, ale uwierz mi one
        potrafią bardzo szybko się znudzić, mało tego nawet 5-latkom trudno jest
        spokojnie ustać 5 minut, chociaż one przynajmniej nie jęczą tak głośno i raczej
        nie uciekają.
        Tak robię zakupy z dzieckiem i o zgrozo z dzieckiem nie mającym jeszcze 1,5
        roku, tak często ono mi ono zaczyna marudzić w wózku gdy czekamy w kolejce do
        kasy, ale ja je muszę zrobić i już.
        co do tematu to ja z kolei sama proponuję np starszej pani stojącej za mną,
        która ma tylko 2 czy 3 rzeczy w koszyku, by była przed mną, a czasem zdarza się
        że ludzie stojący w kolejce sami mi proponują bym podeszła bez kolejki, bo
        jestem z małym dzieckiem. Generalnie zauważyłam, że im życzliwsza jestem dla
        innych tym bardziej moge liczyc na życzliwe traktowanie sama.
        • volta2 Re: Volta2 23.04.09, 16:22
          Wiesz nie każdy mieszka w dużym mieście, gdzie jest możliwość
          zamówienia przez
          > net dostawy do domu
          to wtedy nie ma problemu z dużymi kolejkami - wiem, jak wyglądają
          sklepy w małych miastach, zwykle kolejki są do 10 minut góra

          z podstawowymi zakupami
          podstawowe zakupy to robi się migiem

          nie każdy ma babcię ciocię czy
          > opiekunkę do dziecka,
          to wtedy ma tatusia, no chyba że ktoś samotnie wychowuje, to wtedy
          jest problem
          tatuś dziecka wraca z pracy zazwyczaj głodny i raczej
          > liczy na to że nie tylko zakupy będą już zrobione, ale i obiad
          ugotowany (no
          > zdecydowana większość znanych mi "tatusiów" tego oczekuje).

          też mam takiego tatusia na stanie i nigdy z tego problemu nie
          robiłam - po to się jedzie do marketu, by zakupy zrobić nie na dziś,
          tylko przynajmniej na tydzień lub dwa, a po te w/w podstawowe chodzi
          się do sklepu na przeciwko, czyż nie? to takie gadanie tylko...
          Nie wiem jak często masz do czynienia z dziećmi w wieku 2 lat, ale
          uwierz mi on
          > e
          > potrafią bardzo szybko się znudzić, mało tego nawet 5-latkom
          trudno jest
          > spokojnie ustać 5 minut, chociaż one przynajmniej nie jęczą tak
          głośno i raczej
          > nie uciekają.
          obecnie na stanie mam niepełnego 5 latka i ten to dość spokojny
          egzemplarz mi się trafił, i przyznaję, że czasem na zakupy do
          marketu mogłam go zabrać - ale nigdy takie duże, gdzie kosz pełny,
          tylko na takie jak czegoś zabraknie i umiał się zachować, ale na
          stanie mam też drugie dziecko, które do dziś w markecie bywać nie
          powinno, bo to nie jest impreza dla niego. i skoro nie są zakupy dla
          niego przyjemnością, to tam nie bywa. może widział market od środka
          3 czy 4 razy w życiu i to też nie na tygodniowe zakupy!

          Tak robię zakupy z dzieckiem i o zgrozo z dzieckiem nie mającym
          jeszcze 1,5
          > roku, tak często ono mi ono zaczyna marudzić w wózku gdy czekamy w
          kolejce do
          > kasy, ale ja je muszę zrobić i już.
          każdy musi zrobić zakupy i już, nikt tu wyjątkiem nie jest. mogłabyś
          mi tylko wyjaśnić, czemu nie zrobisz ich wtedy, gdy dziecko jest pod
          opieką taty, czyli wieczorem - markety zwykle czynne są do 21, czy
          22? zamiast 2 godzin na zakupy tygodniowe poświęcasz połowę tego
          czasu a dziecko sobie baraszkuje z tatą? tak nie można? czy gdzieś
          jest napisane że zakupy w markecie trzeba robić z dzieckiem w środku
          dnia? a jak ci trzeba - to sorry, to nie mój problem że się potem
          skarżysz. grunt to dobra organizacja.

          jak moje dziecko miało 1,5 roku to w markecie nie bywało,
          wychodziłam/wyjeżdżałam na zakupy wtedy, gdy je uśpiłam, lub gdy
          ojciec je usypiał, prawdę mówiąc to szkoda mi było tracić cenny czas
          na płacenie opiekunce za to, że latam po markecie - więc kupowałam
          wieczorem, czasem nocą. spokojnie, bez nerw, bez żądań
          przepuszczenia. i jak sądzę, z korzyścią dla dziecka/dzieci.

          • gandzia4 Re: Volta2 23.04.09, 21:15
            Wiesz mieszkam w miescie które nie jest duże ale ma 30 000 mieszkańców, wiec
            kolejki są, do tego dzień mam bardzo dobrze zorganizowany, biorąc pod uwagę
            fakt, że pomimo 3 małych dzieci, mam czas na forum i odpoczynek właśnie
            wieczorem jak dzieciaki są już w łóżkach, ponadto nie wiem jak tam gdzie ty
            robisz zakupy ale u nas wieczorem sklepy owszem są czynne do 20 lub 22, ale już
            po 18 trudno w nich kupić pewne produkty np mleko, owoce, warzywa. Nie ja nie
            narzekam bo jak napisałam jakoś u nas trafiają się normalni ludzie potrafiący
            przepuścić matkę z małym dzieckiem. Chciałam ci tylko uświadomić że nie
            wszystkie możemy się aż tak dobrze zorganizować jak tywink
            • volta2 Re: Volta2 23.04.09, 22:04
              mam czas na forum i odpoczynek właśnie
              > wieczorem jak dzieciaki są już w łóżkach,

              no to strzelasz sobie tym stwierdzeniem samobója, bo skoro ty
              wieczorem nie chcesz a nie nie możesz iść na zakupy, to znaczy, że
              wolisz potargać malucha do marketu kosztem swojej osobistej wygody.
              i dlatego nie masz prawa oczekiwać od innych by dla twojego
              posiedzenia na forum przepuszczali cię bo ty z dzieckiem znudzonym
              jesteś - sorry, jeszcze raz powtarzam - to twój wybór, że raz w
              tygodniu szkoda ci twojego czasu(mi też szkoda, ale wolę wyjście bez
              dzieci na zakupy zdecydowanie)

              18 trudno w nich kupić pewne produkty np mleko, owoce, warzywa.
              mleko i warzywa? no jakoś trudno mi w to uwierzyć, zresztą skąd
              wiesz, skoro bywasz w środku dnia?

              jakoś u nas trafiają się normalni ludzie potrafiący
              > przepuścić matkę z małym dzieckiem.
              ja nie przepuszczam matek z dzieckiem i pełnym koszykiem, bo zwykle
              na mnie, przy kasie bezdzietną też czekają dzieci(a czasem są z
              opiekunką za którą dodatkowo płacę za godzinę, więc nie mogę sobie
              pozwolić na dodatkowe 20 min uprzejmości)
              gość, który ma puszkę piwa i czipsy przejdzie zawsze, bo zanim ja
              sie wypakuję z mojego kosza, to to trochę trwa.(inna sprawa, że o 22
              łatwiej mi spotkać gościa z piwem niż matkę z dzieckiem)

              nie
              > wszystkie możemy się aż tak dobrze zorganizować jak tywink
              możemy, możemy, tylko czasu na forum szkodasmile- co jako od forum
              uzależniona doskonale rozumiemsmile
              • gandzia4 Re: Volta2 24.04.09, 10:16
                Wiem co mają o 18 bo kilka razy próbowałam o owej godzinie zrobić zakupy i
                kicha. Zakupy robię nie w środku dnia tylko rano, gdy wracam po odprowadzeniu
                starszaków do przedszkola, żeby później takim strasznie spieszącym się nie
                przeszkadzać. Dobra uważam dyskusję za zakończoną, bo wiem że ty jako "super
                zorganizowana" matka jedynaka nie pojmiesz czemu ja tak nie potrafię, albo o
                zgrozo nie chcę. Oby nigdy życie nie skorygowało tego co napisałaś tutaj.
                • volta2 Re: Volta2 24.04.09, 12:46
                  matka jedynaka nie pojmiesz czemu ja tak nie potrafię, albo o
                  > zgrozo nie chcę.

                  napisałam raczej wyraźnie, że matką jedynaka nie jestem - już od
                  dawna mam dwójkę dzieci na stanie i to z małą różnicą wieku, więc
                  wiem, jak należy się organizować, by mogła przyjemnie macierzyństwo
                  przeżyć i mama i dzieci swoje dzieciństwosmile

                  też myślę, że temat wyczerpany
              • babcia47 Re: Volta2 24.04.09, 10:47
                Volta bzdury pleciesz chcąc podnieść sobie dobre samopoczucie
                lub..mając klapki na oczach, zapatrzona w siebie i swoją
                sytuację..ja tez robiłam zakupy w markecie z wnukiem w wózku..bo
                sklepiki pod bokiem miały wejscia uniemożliwiajace wjechanie do nich
                wózkiem. Bywało, ze przez trzy dni byliśmy z wnukiem sami, bo ojciec
                dziecka pracował na 10-dniowych wyjazdach a mama akurat miała
                zjazd..i pomijając podstawowe zakupy produktów, które powinny byc
                swieze zawsze znalazł się jakiś "złośliwy", który akurat się
                skończył i trzeba się było w niego zaopatrzyć. To, że Tobie udaje
                sie radzić sobie z robieniem zakupów bez "ciągania" na nie dzieci,
                to nie powód by w taki sposób wypowiadac się na temat matek, które
                nie mają innej możliwości..jest małostkowe i wskazuje na brak
                wyobraźni
                • volta2 Re: Volta2 24.04.09, 12:57
                  bo
                  > sklepiki pod bokiem miały wejscia uniemożliwiajace wjechanie do
                  nich
                  > wózkiem.

                  mam mnóstwo sklepików pod bokiem, do których się wózkiem wjechać nie
                  da - ale ja nieortodoksyjna jestem i najzwyczajniej w świecie
                  zostawiałam dzieci w wózku przed sklepem, mając je zaledwie na oku,
                  a czasem i nie...na dobre im to wyszło, bo nie boją się zostawać
                  same w samochodzie, gdy ja biegnę po jakiś pojedynczy składnik do
                  obiadu, wolą sobie posłuchać bajki z płytysmile

                  no, ale ja patlogia, dzieci mają już całkiem sporo lat, nikt ich nie
                  porwał, nie pogryzł, nie wlazły na ulicę i takie tam, no ale robiłam
                  to na własną odpowiedzialność, babci do robienia zakupów nigdy nie
                  zatrudniałam, może dlatego?

                  Tobie udaje
                  > sie radzić sobie z robieniem zakupów bez "ciągania" na nie dzieci,
                  > to nie powód by w taki sposób wypowiadac się na temat matek, które
                  > nie mają innej możliwości..

                  ależ same mamy napisały, że mają możliwość, tylko sobie wolą na
                  forum posiedzieć wieczorem, zamiast ganiać po markecie - wolno mi
                  więc krytycznie na to spojrzeć i tyle.

                  zresztą zakupy w małych sklepikach robiłam podczas spacerów z
                  dziećmi, ale to były zakupy typu kilo schabu i kilo jabłek, więc nie
                  ma mowy, by dzieciaki się znudziły no i kolejek do kasy też nie było.
                  ja jestem przeciwna zabieraniu dzieci do marketów tak w ogóle.
                  ale to już temat na inną dyskusję, bo tu nie o market sam w sobie
                  chodziło tylko o przepuszczanie bez kolejki, bo dziecko...
                  • vanilla_sky7 Re: Volta2 24.04.09, 17:13

                    Odpowiadasz na:
    • kawka74 Re: sytuacja przy kasie 23.04.09, 09:21
      > Jesli chodzi o mnie, to ja na pewno bym przepuscila taka matke z
      > dzieckiem. A wy jak byscie zareagowaly w takiej sytuacji?

      To zależy od tego, czy miałabym mp4 przy sobie czy nie ;p
      Jeśli nie miałabym szczególnego ciśnienia czasowego, przepuściłabym, co mi
      zależy, a przynajmniej będzie spokój, i dla mnie, i dla matki dwulatka.
      Jedno mnie ciekawi - naprawdę myślisz, że ta okropnie stara pięćdziesięciolatka
      celowo ociągała się z płaceniem, a jej dorosły syn złośliwie kopał wózek
      konkurencji?
      • ewelsia Re: sytuacja przy kasie 23.04.09, 09:42
        ja bym przepuściła, zwłaszcza, że sama nie tak dawno miałam dwulatka
        (aczkolwiek mój " bachor" był grzeczny i rzadko smędził ), zresztą,
        sama nieraz doświadczałam życzliwości innych, i jest to bardzo miłe
        i potrzebne w dzisiejszych czasach, świadczy o naszej kulturze
        osobistej. nawet podczas ostatniej zimy, gdy syn był chory, i w
        poczekalni u lekarza prawie wymiotował od kaszłenia, zostalismy
        przepuszczeni właśnie przez starsze osoby. A powiedzenie, że
        przepuszczę , bo nie chcę słuchać smędzenia cudzego bachora jest po
        prostu skandaliczne i źle świadczy o kulturze osób, które tak mówią.
    • deodyma Re: sytuacja przy kasie 23.04.09, 10:26
      ja bym przepuscila.
      zreszta czasami zdarzaja sie sytuccje, gdzie np klient prosi mnie o
      przepuszczenie w kolejce, poniewaz bardzo sie jej spieszy a ma tylko
      jedna rzecz ze soba.
      nie robie problemu i przepuszczamsmile
    • tinki1 Re: sytuacja przy kasie 23.04.09, 10:58
      pewnie ze bym przepuscila.Sama nawet nieraz proponuje jak mam
      duuuzo zakupow aby osoba ktora ma jedna lub dwie rzeczy weszla
      przede mnie... ale znieczulica jest i bedzie... a zeby dziecko
      nazywac bahorem to troche nie na miejscu lipcowa...
      • vanilla_sky7 Re: sytuacja przy kasie 24.04.09, 17:19

        hehehe jak lipcowa urodzi i jej "bachor będzie smędził" w kolejce-
        ciekawe jak wtedy bedzie spiewać
    • nutka07 Re: sytuacja przy kasie 23.04.09, 11:16
      Mama sie wepchnela przed ta pania?
    • kowalikm Ustępowanie w kolejce... 23.04.09, 12:17
      Z tego co opisujesz to bez wahania - w tej konkretnej sytuacji.
      Sama mam 2-latka.

      Natomiast przed świętami Bożego Narodzenia byłam świadkiem sytuacji jak
      dziadkowie (wyglądali na takich w dobrej formie zdrowotnej) przyjechali/przyszli
      na zakupy do supermarketu. Nie muszę wspominać jakie kolejki były od rana przy
      kasach.
      Dziadkowie byli z 5-letnim wnukiem i wypchanym po brzegi koszykiem.
      Przyznam, że oświadczenie czy "prośba" przy kasie, że jesteśmy z dzieckiem i
      jest już zmęczone czy można by nas przepuścić strasznie mnie zirytowała.

      - 5 latek to całkiem spore dziecko
      - dziadkowie powinni wiedzieć, że każdy jest zmęczony w trakcie biegania po
      świąteczne zakupy
      - wystarczyło spojrzeć przy wchodzeniu jakie są kolejki przy kasach
      - babcia mogła dziadka posłać z listą zakupów a sama z wnukiem zostać w domu,
      - jest mnóstwo osiedlowych sklepów gdzie można zrobić zakupy i nie czekając w
      ogromnych (kolejka ciągnęła się przez całą długość marketu- czekałam godzinę)
      kolejkach
      - ludzie w kolejce też często mają trudne sytuacje w domu i to że są bez brzucha
      lub bez małego dziecka przy sobie, nie znaczy że im się nie spieszy.

      Rozumiem matkę z dzieckiem i małe zakupy, ale wielki kosz, dwójka ludzi ze
      sporym dzieckiem i zakupy świąteczne to raczej celowe zagranie - dzięki wnusiowi
      można będzie szybciej uporać się z pieczeniem ciast.

      W takich sytuacjach włącza się mój "INSTYNKT OBRONNY" a kultura osobista idzie
      na bok.

      Czy zawsze ustępujecie jak ktoś o to prosi, bo "jemu spieszy się bardziej", albo
      jest z dzieckiem?
    • michasia24 Re: sytuacja przy kasie 23.04.09, 13:01
      jeseli ktos mnie poprosi o ustapienie miejsca bo ma malutkie zakupki
      a ja w tym momencie mam duzo to czemu nie, gdy widze ze ktos kto
      stoi za mna ma np tylko napoj to sama powiem zeby przedemna stanął,
      natomisat nie uwazam ze musze ustapic bo ktos ma dzieci , sama stoje
      z dwojka i nie uwazam ze maja mi inni ustepowac z tego powodu nawet
      gdy moje sie drą no chyba ze jest to kasa uprzywilejowana, jestem
      tego swiadoma ze idac po zakupy czekam w kolejce
    • wiu Re: sytuacja przy kasie 23.04.09, 13:10
      Myślę, że to zależy od stanu osoby proszącej i szybkości z jaką
      potrafimy ocenić ten stan... no i oczywiście od naszego stanu, tzn.
      czy kochamy cały świat czy raczej warczymy na wszystko... smile)
    • figrut Re: sytuacja przy kasie 23.04.09, 13:34
      Zbyt dobrze pamiętam moje dzieci w sklepie, abym serca nie miała dla takiej
      matki. Przepuszczam wszystkie, które są umęczone wijącym i uciekającym
      dzieckiem, bo samej kiedyś mi się pot lał i dostawałam oczopląsu, jak mój
      starszy uciekał i płakał, a ja musiałam zakupy wyjąć.
      • anetuchap Re: sytuacja przy kasie 23.04.09, 18:27
        Ja na miejscu tej mamy w ogóle bym się nie pytała,ale wyłożyła rzeczy
        na kasę i już. "kto pierwszy ten lepszy" a matka z wózkiem była pierwsza,prawda?
        Może to niezbyt fair,ale trudno - mogła paniusia
        iść szybciej.
    • ma-gusia Re: sytuacja przy kasie 23.04.09, 21:42
      co tam matka z dzieckiem, jak byłam w ciąży z już wielkim widocznym brzuchem też
      nikt mnie w kolejce nie przepuszczał, teraz o dziwo kilka razy ktoś mnie
      przepuścił w kolejce w sklepie mimo , że moje dziecko grzecznie siedziało w wózku.
      • ma-gusia Re: sytuacja przy kasie 23.04.09, 21:46
        a co do pyt - to przepuściła bym, zresztą jeżeli ktoś zapyta czy może szybko
        przede mną zapłacić za zakupy zgadzam się (nawet jeżeli jest to kobieta bez
        dziecka lub mężczyzna) - oczywiście jeżeli ma np jedną rzecz lub jeżeli mi samej
        się nie spieszy.
    • semida Re: sytuacja przy kasie 23.04.09, 22:41
      Ja kiedyś byłam z półrocznym dzieciem na rękach w kolejce(ok 15 osob)do zaplacenia rach za Plus-a.Był upał,dzieciak wył,nikt nie reagował.W pewnym momencie kasjerka wychyliła się z okienka i zawołała "tą panią z małym dzieckiem na rękach".Podeszłam,zapłaciłam,ludzie się unosili a kasjerka stwierdziła że jak jestem z takim małym dzieckiem to mam nie pytać o zgodę tylko od razu podchodzić do kasy.<br />
      To był dla mnie przełom-od tej pory zwracam uwagę na WSZYSTKIE matki z malymi dziećmi
      • semida Re: sytuacja przy kasie 23.04.09, 22:44
        Natomiast odnosnie pytania-zazwyczaj przepuszczam osobę proszącą.Chyba że jest to osoba wpychająca się"na chama"-wtedy sama staję się chamskasmile
    • panirogalik Re: sytuacja przy kasie 24.04.09, 10:25
      ja bym przepuściła ale nie dlatego że z dzieckiem tylko ze grzecznie zapytała. A
      na miejscu matki nawet wcale bym się nie pytała czy mogę być pierwsza, no nie po
      to człowiek się ściga do kasy żeby potem pytać.
      • estelka1 Re: sytuacja przy kasie 24.04.09, 13:49
        W kolejce do kasy przepuszczam wyłącznie osoby, które w koszyku mają
        kilka drobiazgów, podczas gdy ja wyładowany zakupami kosz. Sama nie
        oczekuję przepuszczania w kolejce, bo w imię czego? Znudzenie
        maluchów przy kasie??? Dla mnie to mało przekonujący wykręt. Twój
        problem kobieto, jak sobie organizujesz spacery, zakupy, sprzątanie,
        gotowanie itd. Wygodniej jest Ci ciągać dzieci do marketu w środku
        dnia? Ok, ale nie oczekuj że będziesz uprzywilejowana z tego powodu.
        Jeśli inni też robią zakupy w środku dnia, widocznie im też tak
        wygodniej i chcą jak najsprawniej załatwić swoje sprawy. Trzeba
        tylko uświadomić sobie jedno. Dla dzieci godzinne zakupy w markecie
        są nudne jak diabli, a przy kasie znudzenie sięga zenitu, bo NA
        DODATEK trzeba stać spokojnie.
        A najweselsze w tym temacie jest... że dzieci rosną, a mamy szybko
        tracą wyrozumiałość dla innych kobiet z rozwrzeszczanymi przy kasie
        maluchami.
    • suazi1 Re: sytuacja przy kasie 24.04.09, 14:45
      A od kiedy to kobieta ok. 50-tki zalicza się do starszych pań???
      Moja mama chyba by się obraziła za takie określenie...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja