Dodaj do ulubionych

nieobecności a czas pracy i obowiązki

23.04.09, 11:03
Miałam dotychczas jedną pracę, więc nie ma poglądu na sprawę. Ta praca była zła, tzn zła jej organizacja, a ja byłam głupia że tyle lat w tym tkwiłam, ale nie o tym chciałam...

Chodzi mi o to jak jest rozwiązywana u Was kwestia czasu pracy i obowiązków oraz ewentualnych zastępstw.

Ja miałam tak, że zawsze było coś nie zrobione, zawsze roboty więcej niż czasu. Jak byłam chora to nawet nie myślałam o zwolnieniu, bo każdy dzień nieobecności oznaczał jeszcze większe zaległości a to odrabianie zaległości plus bieżąca praca to hardcore. Urlop max 2 tygodnie, oczywiście zaplanowany w najmniej gorącym okresie, wszystko przygotowane na zaś i po powocie odrabianie.
Ja rozumiem, że często jest tak że swoje trzeba zrobić i po powrocie czeka na biurku, ale jeśli w normalnym trybie nie masz czasu się podrapać, to jak odrabiać te zaległości?
Wydaje mi się, że najzdrowszym układem jest albo organizowanie zastępstwa (ale nie w każdej pracy jest to możliwe, bo trzeba "być w temacie") albo czas pracy większy niż zakres roboty i można wszystko robić spokojnie, iść na śniadanie czy nawet poczytać w necie informacje, a ewentualnie jak wypadnie urlop czy choroba to wtedy się pracuje 100/100 czyli bez kawki, ale i bez nadgodzin czy robienia sobie zaległości.
Tak czasem czytam jak to niektórzy lekko idą na zwolnienia. Co się dzieje wtedy z ich pracą? Wykonuje ją ktoś inny czy czeka? A co jeśli będzie musiała poczekać aż minie jej termin wykonania? Czy pracodawca coś organizuje czy pracownik musi się sam zamartwiać i np. jak ja – odpowiadać przed klientem że coś nie jest zrobione (gorzej jak mija ustawowy termin)?

Jeśli by policzyć w roku nieobecności: 26 dni urlopu czyli prawie 1,5 miesiąca, 60 dni zwolnienia na dziecko czyli 2 m-ce, zwolnienie na siebie powiedzmy tylko 2 tygodnie, to wychodzi 4 m-ce nieobecności, więc 4/12 w roku czasu to czas bez pracy. Rozumiem, że żeby to było możliwie to zakres obowiązków średniodziennie zajmuje 5 godzin? [8 godz x 70% - przerwa] Wtedy można spokojnie pracować, wszystko zrobić, a jak wypadnie nieobecność to bez zbytniego napięcia odrobić zaległości. Jeśli obowiązków jest na całe 8 godzin, to jak jest z nieobecnością? Kiedy to robić?

Podzielcie się ze mną doświadczeniem, bo będę szukać drugiej w życiu pracy, a że mam spaczony pogląd na ten temat to chcę wiedzieć czego można się spodziewać.

https://www.ajlawgifs.yoyo.pl/gify26/022.gifhttps://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/be/ba/abgl/ACUi7yH1BMxC5dvjCX.jpg<- emama upgrade
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: nieobecności a czas pracy i obowiązki 23.04.09, 11:24
      Ja jestem rozliczana z efektów pracy. I mam tak, ze raz jest
      zapieprz przez kilkanascie godzin dziennie (8 w pracy + w domu), a
      czasami mam spokoj i praca zajmuje mi pol godziny.
      Nikogo nie interesuje, kiedy robote wykonam - ma byc wykonana w
      terminie.
      Na urlop ide wtedy, kiedy mam ochote - pracodawca wie, ze skoro ide
      na dwa tygodnie, tzn. ze moge.
      Jak ide na zwolnienie, a pilna praca jest - to biore do domu.
      Zadaniowy czas pracy jest bardzo mily smile
      • asiaiwona_1 Re: nieobecności a czas pracy i obowiązki 23.04.09, 12:01
        filipianka - jeśli ty od początku zakładasz wykorzystanie 60 dni
        zwolnienia na dziecko to nie dziwię się że masz w pracy zaległości.
        Ja wiem, że może zdarzyć się wszystko, ale bez przesady.
        Jeśłi chodzi o pracę podczas mojej nieobecności - to jest ona
        wykonywana przez pozostałych pracowników. Nie ma u mnie możliwości,
        aby zaczekała na mój powrót. A nawet jak jestem w pracy to są dni,
        że na cały dzień mam 1 umowę (pracuję w firmie leasingowej), ale są
        też takie dni, że nawet na siusiu nie mam kiedy wyjść.
    • izabela1976 Re: nieobecności a czas pracy i obowiązki 23.04.09, 12:38
      Podczas mojej nieobecności moją pracę wykonują inni pracownicy.
      Zresztą u mnie i na codzień jedni pomagają innym. Często się zdarza,
      że jeden ma full roboty, a drugi nic. Więc ten drugi w miarę
      możliwości pomaga.

      Przy nawale pracy Co którzy mogą zabierają robotę do domu. Ja na
      szczęście swojej roboty do domu zabrać nie mogę smile
    • fajka7 Re: nieobecności a czas pracy i obowiązki 23.04.09, 13:05
      Mysle, ze kazda praca ma swoja specyfike i wymogi i rozni sie w
      zaleznosci od branzy, systemu zarzadzania, oczekiwan itd. i nic
      konkretnego tu nie ustalisz.
      Rzeczywiscie praca, w ktorej 60 dni zwolnienia na dziecko plus 14
      dla siebie, plus oczywiscie 2 dni opieki czyli razem 76 to
      oczywistosc dla pracownika nie jest latwa do zdobycia, ale jasne,
      szukaj smile
      Nie zapomnij wspomniec, ze zyczysz sobie obciazen obowiazkami w
      proporcji godzinowej 5/8, bo tylko wtedy jestes w stanie
      zagwarantowac brak zaleglosci.
      Tak w ogole, to mysle, ze jestes skarbem na rynku pracy i beda sie o
      Ciebie bic big_grin
      Naprawde masz spaczony pogląd na prace.
      • e_r_i_n Re: nieobecności a czas pracy i obowiązki 23.04.09, 13:21
        Może się do Lilki zgłosić trzeba? Pomoże, ona rozumie załatwianie
        pracy po znajomości smile
        • fajka7 Re: nieobecności a czas pracy i obowiązki 23.04.09, 13:23
          No i u niej razem z szefem lata sie na zwolnienia jak na wypad za
          miasto przyjdzie ochota w ramach rekonwalescencji.
      • filipianka to nie tak 24.04.09, 09:27
        Na jakiej podstawie wysnułaś wniosek że oczekuję takiej pracy?

        W jednym się zgodzę
        > Naprawde masz spaczony pogląd na prace.

        Tak, mam spaczony podgląd na organizację pracy, ale niestety w drugą stronę.
        Przez 9 lat byłam 2 razy na 2 tygodniowym urlopie, poza tym to max 1 tydzień w
        roku. Jak moje 8 mies dziecko było w szpitalu to nie było mnie pierwszy dzień, a
        potem jeździłam tam na noc a w dzień kogoś organizowałam. To samo jak było w
        szpitalu w wieku 2 lat. W ogóle, jak to dziecko żłobkowe, dużo chorował, więc
        ciągle kogoś organizowałam, albo woziłam dziecko z ospą przez pół miasta bo
        ciocia grzecznościowo zgodziła się zająć. Jak budziłam się rano to już miałam
        obawy czy jest chory czy nie, bynajmniej nie w obawie że będzie cierpiał, tylko
        że ja nie pójdę do pracy przez to (i to tylko na parę godzin pójścia do lekarza
        i odstawienia go gdzieś).
        Przez 2 ciąże nie byłam ani dnia na zwolnieniu. Nikt się nie martwił organizacją
        tego co będzie jeśli któregoś dnia nie przyjdę, więc ja to brzemię miałam na
        sobie. Po 16 tygodniach macierzyńskiego (tak, wypoczynkowy był abstrakcją),
        gdzie zastępowały mnie 3 osoby i jeszcze pracowałam w domu, wróciłam i przez pół
        roku wyprowadzałam zaległości i poprawiałam błędy, to oczywiście oprócz
        normalnej napiętej bieżącej pracy.
        Mój stan fizyczny był tragiczny, ciągłe infekcje, zapalenia płuc, antybiotyki co
        2 m-ce. Psychiczny - nie lepszy.
        Tak, wiem, że to wszystko moja wina. Że tego nie przerwałam. Ale miałam ciągle
        coś nie zrobione, ciągle coś na jako-tako do wyprowadzenia później. Ale tego
        wolnego później, nie było. Wstyd mi było dać to komuś w takim stanie. Teraz
        wiem, że to moja wina, ale wtedy nie miałam odwagi tego przerwać.
        Pewnie zaraz powiecie, że to moja wina bo jestem byle pracownikiem i sobie nie
        radziłam. Nie. Po prostu było tak, że jak przez chwilę nie robisz nic bardzo
        bardzo pilnego (czyt. możesz to zrobić w tzw później) to coś ci dorzucano, była
        to drobna rzecz więc ciężko było odmówić tłumacząc się że się nie da rady. I
        takich drobnych rzeczy dorzucają coraz więcej, i więcej, i to na stałe. I tak
        było ze wszystkimi pracownikami. Jak kiedyś na taką nową propozycję
        powiedziałam, że robię coś innego to usłyszałam, że przecież każdy coś ma. Ale
        jak ja tego nie zrobię teraz to będę mieć zaległości i tak w kółko.
        Słuchajcie, ja rozumiem że szczególnie w pracy zadaniowej, czasem jest tak że
        cały dzień masz zapieprz a czasem praca zajmuje ci pół dnia. I to jest OK. Ale
        jeśli tych dni kiedy nie masz czasu zrobić siku masz 90%, a 10% kiedy możesz iść
        siku ale nad kupą=czas to się zastanawiasz, to chyba coś tu jest nie tak. I
        gdzie w takim układzie urlop, już nie wspomnę że czasem jednak się choruje?
        Na moje miejsce (pracowałam 9-15 żeby odebrać dziecko z przedszkola) przyszła
        dziewczyna na cały etat i od razu ją uświadamiałam, żeby nie dawała palcy bo
        wezmą całą rękę, i na początku dawała radę, ale po jakimś czasie przerzucania
        rzeczy na później okazało się że już po 3 mies miała duże zaległości. Więc teraz
        są zatrudnione jeszcze dodatkowo 2 osoby. Wiem, że ja byłam po prostu głupia że
        nie potrafiłam tego wyegzekwować. Praca nie była zła, tylko zła jej organizacja.
        Dla szefa-właściciela firmy była ona całym życiem, ale to nie znaczy że tak musi
        być dla pracowników.

        A moje pytanie nie wynika z mojej postawy roszczeniowej, czy szukania takiej
        pracy, gdzie nic się robi tylko chodzi na zwolnienia.
        Tak, nie chcę pracy w której każda nieobecność powoduje u mnie wrzody na myśl
        `kiedy ja uzupełnię to co bym zrobiła w tym czasie?`.

        Pytam, bo czytam że u niektórych nie jest problemem urlop czy zwolnienie (aha,
        oczywiście z moim zapaleniem płuc, i kolejnymi ze zrostami, na antybiotykach
        chodziłam do pracy-tak, teraz wiem, głupota)? Więc pytam - jak?

        https://www.ajlawgifs.yoyo.pl/gify26/022.gifhttps://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/be/ba/abgl/ACUi7yH1BMxC5dvjCX.jpg<-
        emama upgrade
        • fajka7 Re: to nie tak 24.04.09, 18:24
          Nie obraz sie, ale nie chce mi sie czytac Twojego szczegolowego
          wywodu na temat trybu pracy jaki do tej pory Cie dotyczyl.
          Sprawa jest prosta - w poscie zalozycielskim poczynilas jakies
          absurdalne zalozenia, z ktorych wynika, ze potrzebna Ci praca, w
          ktorej wszystkie przywileje, mozliwosci i inne opcje da sie
          wykorzystac na full. Zostalas poinformowana ironicznie zreszta, ze
          takiej pracy nie ma, bo - wracam do zdania poprzedniego - takie
          oczekiwania sa absurdalne i kompletnie odrealnione.
          No wiec nie wiem jak to jest u Ciebie, skoro nie tak, ale na rynku
          pracy bardzo jest nie tak, a wrecz zupelnie inaczej i to niech
          bedzie odpowiedzia na Twoje pytanie.
          Czy moze inaczej - rzeczywiscie pracownicy, ktorzy funduja
          pracodawcy przedluzajace sie absencje nie sa cenieni na rynku pracy
          i zwykle spotykaja ich mniejsze lub wieksze problemy. I tyle.
          Oczywiscie zdarzaja sie tacy, bo ludzie choruja, a niekiedy
          kombinuja, no i rzadko robia kariery. Tak to juz jest.
    • teraz_asia Re: nieobecności a czas pracy i obowiązki 23.04.09, 13:57
      Jeżeli ktoś ma namiary na pracę, w której można wykorzystać 60 dni
      urlopu na dziecko plus na siebie trochę plus opieka plus cały urlop
      plus święta i inne dni wolne- bez szkody dla wykonywanej pracy,
      współpracowników i groźby natychmiastowego wylecenia- uprzejmie
      proszę, żeby się do mnie zgłosił.
      W pracy mam w miarę luźno- mogę wyskoczyć na godzinę w trakcie,
      czasem mogę wyjść wcześniej, jeśli muszę jechać z dzieckiem do
      lekarza, mogę (bez konieczności zwolnienia)zostać z nim pół dnia,
      albo cały dzień, dopóki nie zorganizuję jakiejś opieki. Czasem
      zasuwam strasznie, czasem siedzę wieczorami, często biorę pracę
      (czytanie) do domu. Gdybym jednak próbowała funkcjonować w takim
      trybie, jak podałaś, po pierwsze nie byłabym w stanie doprowadzić do
      końca żadnego projektu, a po drugie już bym nie pracowała, bo nie
      byłabym przydatna dla firmy (patrz punkt pierwszy).
      A i tak uważam, że mam świetny układ- w poprzedniej pracy każde
      zwolnienie było okupione awanturą z szefem i nieustannymi telefonami
      do domu, a dyscyplina była jak nie przymierzając w wojsku.
    • beatrycze123 Re: nieobecności a czas pracy i obowiązki 23.04.09, 18:20
      Część robią inni, część czeka...
    • gagunia Re: nieobecności a czas pracy i obowiązki 23.04.09, 20:04
      U mnie nie ma problemu. Kiedy jestem np na dwutygodniowym urlopie to sprawy
      pilne załatwiane są od razu przez mojego bezpośredniego przełożonego (jego
      wskazuję na wniosku urlopowym jako zastępcę na czas mojej nieobecności). Sprawy
      mniej pilne czekają na mnie. W miesiącu najbardziej gorący okres to pierwszy
      tydzień miesiąca - naliczanie ludziom premii, prowizji, raporty, koszty itp.
      Później mogę już brać urlop bez specjalnego obciążania współpracowników moją robotą
    • gamma76 Re: nieobecności a czas pracy i obowiązki 24.04.09, 10:38
      dwa tygodnie urlopu jednorazowo to nie jest nic nadzwyczajnego, ja też na dłużej jednorazowo nie mogę iść, bo muszę zmieścić się między terminami, w których być muszę i koniec. Poza tym czy ty pracowałaś od 9 do 15? to była jakaś część etatu, czy płacone miałaś za cały a tak tylko sobie skróciłaś, żeby móc dziecko odbierać? Bo przez 6 godz. to faktycznie wiele nie zdziałasz, leci jak z bicza.
      • filipianka Re: nieobecności a czas pracy i obowiązki 24.04.09, 10:54
        Na początku jak dziecko poszło do żłobka to przeszłam na 3/4 etatu i odjęłam trochę pracy, ale z czasem dochodziło i dochodziło, i było za dużo (patrz-teraz pracują 3 osoby).
        Jak z młodym siedziała moja mama na urlopie a później mąż, to ja nie "musiałam" wyjść z pracy, a że zawsze było coś nie zrobione to... Więc wymyśliłam sobie bicz na samą siebie, że mimo że nie zrobiłam wszystkiego to MUSZĘ wyjść, bo mi zamkną żłobek/przedszkole.


        https://www.ajlawgifs.yoyo.pl/gify26/022.gifhttps://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/be/ba/abgl/ACUi7yH1BMxC5dvjCX.jpg<- emama upgrade/
    • kajak75 Re: nieobecności a czas pracy i obowiązki 24.04.09, 11:09
      Z punktu widzenia osoby odpowiadajacej za 10 os. zespol.
      W pracy jak w pracy sa zadania mniej wdzieczne ale prostsze lub trudniejsze ale
      bardziej satysfakcjonujace i prestizowe.
      tych ostatnich "nie kisze" dla siebie, tylko zlecam po kolei roznym osobom i
      nadzoruje realizacje. Co jakis czas prosze, zeby pracownicy sie pozamieniali sie
      obowiazkami na jakis czas. Oczywiscie jedni sa lepsi w czyms, drudzy w innej
      rzeczy i tak jest robiony podzial na stale ale generalnie kazdy jest w stanie
      zastapic innego pracownika.
      Dzieki temu mam komfort, ze czyjas nieobecnosc nie paralizuje prac. Sama tez
      moge pojsc na zwolnienie czy urlop, bo liczba zadan przy ktorych jestem
      "niezastapiona" smilejest stosunkowo nieduza.
      Wada - za chwile bede czula oddech "młodych" na swoich plecachsmile
      • filipianka kajak75 24.04.09, 11:18
        jesteś super szefem
        o to mi właśnie chodziło, o takie rozwiązanie

        https://www.ajlawgifs.yoyo.pl/gify26/022.gifhttps://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/be/ba/abgl/ACUi7yH1BMxC5dvjCX.jpg<- emama upgrade
        • fajka7 Re: kajak75 24.04.09, 18:30
          Tylko wez pod uwage, ze to wlasciciel firmy zapewnia zespolowi taki
          komfort, ze zatrudnia tyle osob, ze kajak75 ma mozliwosc dosc
          swobodnego rotowania zadan. Nie kazdy kierownik ma taki komfort
          niestety, ale jesli takiej pracy potrzebujesz, to masz po prostu
          dowod, ze istnieje w jakiejs branzy gdzies tam na swiecie.
          No ale co Ci daje taka informacja? Nie wiedzialas, ze tak bywa?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka