Bezwolne matki

29.04.09, 22:31
Najpierw w ciąży, dają sobie wmawiać wszystko; nic nie sprawdzą, o nic lekarza
nie zapytają, nie przygotują się do wizyty, o własnym organizmie nie mają
pojęcia, zadają kretyńskie pytania na forum, otrzymując często gęsto równie
kretyńskie odpowiedzi.
Stoją w autobusach czy kolejkach, mimo, że im słabo, wolą zemdleć, niż
poprosić o ustąpienie miejsca.

Potem po urodzeniu dziecka dalej takie bezwolne. Idą do lekarza, stoją z
gorączkującym dzieckiem w kilometrowej kolejce, dają się zbyć mimo, że
wewnętrznie wrzeszczy w nich wszystko, że lekarz nie dobadał, zbył, odesłał do
innego szpitala (taki akurat przykład), potem jakieś komplikacje czy inne
tragedie.

W szpitalu (głośny artykuł w "polityce") chodzą i wypraszają (!) zajęcie się
dzieckiem przez pielęgniarki, a na ich "zaraz" szybciutko milkną i czekają z
błaganiem w oczach.

Takich kobiet jest cała masa. Czy to znaczy, ze nie potrafią zajmować się
własnym dzieckiem? Czy to znaczy, ze nie obronią go w razie potrzeby, nie
zapewnią bezpieczeństwa, bo się nie przełamią, żeby powiedzieć coś od siebie,
coś przeciwko?
Czy to jest jakieś spychanie odpowiedzialności na innych? (lekarz,
pielęgniarka, potem nauczyciel itd), żeby mieć wymówkę, że jest się czystym?
Moim zdaniem takie kobity to niewyrośnięte dziewczynki, psychicznie dzieci.
(dzieci mają dzieci)

Ja ich widzę zatrważająco dużo; za dużo.
    • lidia341 Re: Bezwolne matki 29.04.09, 22:47
      Ja taka nie jestem. Zawsze sie wykłócamsmile
    • babcia47 Re: Bezwolne matki 29.04.09, 23:05
      cóś w tym jest..kobieta asertywna, potrafiaca wyrazić swoje
      potrzeby, oczekiwania, wymusić od osób do tego zobowiązanych
      wykonanie czynności, usług, udzielenia pomocy, zaakceptowania ich
      praw są jak oaza na pustyni..rzadkie..ale ja tu widzę społeczny
      kontekst wychowania kobiet powiązany tak z tzw. tradycją jak i z
      religiami dominujacymi w Polsce..niestety typowo patriarchalnymi
      gdzie kobieta jest nieczystym stworzenie,m naczyniem wszelkiego
      zła..chyba że jest wystarczająco "pokorna" i "spolegliwa" w
      milczeniu niosaca swój "krzyż", z pokorą przyjmująca nakazy
      wymyślone przez męzczyzn..i niestety akceptowane przez sporą grupę
      kobiet, szczególnie tych starszych..tak na dobra sprawę to same
      sobie fundujemy taki los i warto p tym pamietać wychowując swoje
      dzieci
      • bi_scotti Re: Bezwolne matki 29.04.09, 23:18
        O umiar zawsze trudno, w kazdej sprawie. Mama niemota-nietota to
        pewnie jest jakis problem czasem dla rodziny ale walczaca matka
        lwica to juz najczesciej problem dla reszty swiata tez. Osobiscie
        bywam czesciej niemota-nietota niz lwica i w sumie sobie to chwale.
        Nadmiar asertywnosci jest nie do zniesienia a cicha myszke po prostu
        powinien czesciej wspierac jej partner.
        • babcia47 Re: Bezwolne matki 30.04.09, 00:01
          nie ma czegos takiego jak nadmiar asertywnosci..czasem bywa, że
          niektóre osoby asertywność mylą z agresją, widziałam takie
          egzemplarze nawet na tym forum..ale to inna bajka..czasem niestety
          lwica musi się objawić nawet w stosunku do partnera, gdy nie ma
          mozliwosci do niego dotrzec inaczej, jest odporny na dialog i
          istnieje niebezpieczeństwo, ze dziecko traktuje przedmiotowo lub
          jest najzwyczajniej w świecie nieodpowiedzialny..kwestia
          priorytetów. Partner jako dorosła osoba ma szanse się obronić,
          dziecko niekoniecznie..mamy ostatnio sporo tego przykładów w
          doniesieniach medialnych
      • protozoa Re: Bezwolne matki 30.04.09, 08:04
        Oj chyba mocno przesadzasz!!!!
        Autobus - matka nie tylko siedzi ( i dobrze!! powinna), ale również stawia w
        zabłoconych butach dziecko na siedzeniu. A jak jej się zwróci uwage to drze
        buzie - to tylko butki.
        Bankomat - dziecko ma ochotę się nim pobawić, to niech chołota czeka w kolejce,
        to przecież tylko DZIECKO.
        W restauracji - wybierasz się na miły wieczór ze znajomymi, chcesz w spokoju
        pogadac. Niedoczekanie. "Bezwolne" matki zabierają tam swoje pociechy, które po
        10 minutach nudzą sie, lataja miedzy stolikami i wrzeszczą "mama kuuuuuuuuuuupę".
        W przychodni - dziecko musi wejść bez kolejki i koniec, kropka. Inwalida
        wojenny? A po co mu lekarz? I tak juz się nażył. A jak taki odważy sie to mus
        się dostanie, czasem nawet w sensie dosłownym.
        Wycieczki, wyjazdy, drące się dzieci i "bezwolne" matki, bo kto by się odważył
        zwrócić dzieciom uwagę.
        Piekarnia - jesli dziecko chce pomacac/polizac bułeczki to jest to jego święte
        prawo, a jeśli ktos zwróci uwagę to musi to byc skończony s-syn. Bo komu może
        przeszkadzac to, że dziecko dotknęło, polizało????
        Szpital - vide moje wypowiedzi w wątku o innej stronie horroru w dziecięcych
        szpitalach.
        To tylko niewielki % przykładów.
        • osa551 Re: Bezwolne matki 30.04.09, 09:39
          ale również stawia w
          > zabłoconych butach dziecko na siedzeniu. A jak jej się zwróci uwage to drze
          > buzie - to tylko butki.

          Ja sobie nie przypominam takich akcji w autobusie, ale fakt - od lat nie
          korzystam z komunikacji miejskiej, Ty chyba też zresztą - więc nie wiem skąd
          obserwacja

          W restauracji - wybierasz się na miły wieczór ze znajomymi, chcesz w spokoju
          > pogadac. Niedoczekanie. "Bezwolne" matki zabierają tam swoje pociechy, które po
          > 10 minutach nudzą sie, lataja miedzy stolikami i wrzeszczą "mama kuuuuuuuuuuupę
          > ".

          Chadzam wieczorem do restauracji i jeszcze tam dzieci WIECZOREM nie spotkałam,
          ale ja z tych wyrodnych matek - jak idę do restauracji to zostawiam swoje dzieci
          z opiekunką. Zresztą jak matka nie chce być wyrodna i 3 lata zajmuje się
          dzieckiem (MATKA a nie SUPER NIANIA) - to co ma z tym dzieckiem zrobić jak nie
          ma z kim zostawić?

          > W przychodni - dziecko musi wejść bez kolejki i koniec, kropka. Inwalida
          > wojenny? A po co mu lekarz? I tak juz się nażył. A jak taki odważy sie to mus
          > się dostanie, czasem nawet w sensie dosłownym.

          Inwalida wojenny leczy się u PEDIATRY?

          > Bankomat - dziecko ma ochotę się nim pobawić, to niech chołota czeka w kolejce,
          > to przecież tylko DZIECKO.

          Co jeszcze wymyślisz?

          protozoa, jak na tej ziemi jest tak fatalnie to się wyprowadź na inną planetę,
          bo ja mam wrażenie, że Tobie nic w życiu nie pasuje
          • protozoa Re: Bezwolne matki 30.04.09, 13:19
            Bardzo rzadko korzystam z komunikacji miejskiej, ale cóz, zdarzało mi sie
            widywać takie obrazki.
            Wiele razy pisałam, ze wolność człowieka kończy się tam gdzie zaczyna się
            wolność innego człowieka. Dokładnie nie interesuje mnie z kim matka ma zostawic
            dzieci i czy wogóle ma je zostawiać. Ma spowodować, aby JEJ dzieci nie zakłócały
            spokoju innym.
            Obrazek z inwalidą wojennym miał miejsce u LEKARZA RODZINNEGO, który przyjmuje i
            pacjentów pediatrycznych i geriatrycznych.
            Pod bankomatem sama miałam watpliwą przyjemność poczekac az sie 'niunia" wybawi,
            bo jak mamuśka próbowała ją odciągnąć podnosiła wrzask.
            Nie jest mi xle na świecie, każdy widzi to co chce zobaczyć. Matki małych dzieci
            mają klapki na oczach. Oczywiście nie wszystkie ale znakomita większość. I
            gotowe są zlinczować wszystkich innych, którzy osmielą się zakwestionowac prawa
            dzieci do zachowań j.w.
            P.S. Wczoraj byłam na spacerze w Lesie Kabackim. Rozpędzony na rowerze Robercik
            uderzył w noge kobietę ok 50, rodzice Robercika nawet nie zapytali czy ja boli,
            przez usta im nie przeszło słowo przepraszam, rzucili sie na dziecko czy oby nie
            zrobiło sobie kuku i nie zniszczyło rowerku. A obca baba? Co tam, ona może miec
            złamana noge byle Robercik nie porysował sobie rowerku.
            • majenkir Re: Bezwolne matki 30.04.09, 13:45
              protozoa napisała:
              > A obca baba? Co tam, ona może miec
              > złamana noge byle Robercik nie porysował sobie rowerku.

              Hehe, "Jasiu, nie kop pani, bo sie spocisz" tongue_out.


              protozoa napisała:
              > Rozpędzony na rowerze Robercik
              > uderzył w noge kobietę ok 50, rodzice Robercika nawet nie zapytali
              czy ja boli, przez usta im nie przeszło słowo przepraszam

              A teraz w miejsce dzieciaka wstawcie biegnacego psa (pani kochana,
              bestia bez smyczy! Pozrec mnie chcial!!) i wyobrazcie sobie te
              awanture...
              • protozoa Re: Bezwolne matki 30.04.09, 15:09
                Mogę sobie wyobrazić. To tylko potwierdza to, o czym od dawna mówię - nie
                jesteśmy sami na świecie. Nie każdy musi kochać nasze:
                dzieci/psy/auta/muzykę/krzyki/zabawę........i zachowujmy się tak jakbysmy
                chcieli aby inni zachowywali się wobec nas.
                • memphis90 Re: Bezwolne matki 01.05.09, 08:27
                  .i zachowujmy się tak jakbysmy
                  > chcieli aby inni zachowywali się wobec nas.
                  Ok, jak kiedyś trafisz do szpitala, cierpiąca, jęcząca lub nawet
                  płacząca, to niech lekarz wyjdzie i powie "pani się zamknie, bo ja w
                  takich warunkach nie mogę pracować". I strzeli focha. Bo tak przecież
                  Ty się zachowujesz...
          • lilka69 Re: osa551 30.04.09, 22:04
            zdaje sie, ze to TOBIE zbyt wiele rzeczy przeszkadza...
            • osa551 ? 30.04.09, 22:34
              ?
          • jowita771 Re: Bezwolne matki 01.05.09, 08:51
            > Inwalida wojenny leczy się u PEDIATRY?

            Niektórzy lekarze są internistami i pediatrami jednocześnie. Chodziłam kiedyś do
            takiego. Dzieci przyjmował w innym gabinecie i w innych godzinach, ale widziałam
            kiedyś jak do gabinetu "dla dorosłych" chciała wejść matka z chorym dzieckiem,
            poza kolejnością oczywiście. Nie trafiał do niej, że w tej chwili ten lekarz ma
            kolejkę innych pacjentów, a dla niej dostępny jest inny pediatra.

            > > Bankomat - dziecko ma ochotę się nim pobawić, to niech chołota czeka w ko
            > lejce,
            > > to przecież tylko DZIECKO.
            >
            > Co jeszcze wymyślisz?

            Przy bankomacie nie widziałam, ale rzadko korzystam z bankomatu. Widziałam
            kiedyś, jak dziecko na poczcie wyciągało i wyrzucało dziesiąty numerek z
            automatu kolejkowego. Mamusia patrzyła z nabożnym uwielbieniem. Była
            zniesmaczona, gdy kolejkowicze zwrócili jej uwagę.
    • figrut Re: Bezwolne matki 29.04.09, 23:20
      Ja taka byłam w wieku 19 lat kiedy urodziłam córkę. O swoim ciele wiedziałam
      wszystko, ale u lekarza byłam pokorna jak cielę, a i Matce nie potrafiłam się
      sprzeciwić.
      Przełom nastąpił jak miałam 20 lat i w nasze skromne progi wstąpił "wielki pan
      dyrektor" dużej fabryki na brydża. Przed dyrektorem wszyscy głowy schylali i
      wszyscy czuli respekt. Kiedy "pan dyrektor" przy kartach schlał się jak świnia i
      próbował się do mnie dobierać, pękło we mnie wszystko co do tej pory w sobie
      tłumiłam. Tak zmieszałam "pana dyrektora" z błotem, że zrobił się czerwony i
      pokornie mnie przepraszał błagając o wybaczenie mnie, córkę kierownika, a nie
      jakiejś wielkiej szychy. Wtedy do mnie dotarło, że to taki sam człowiek jak
      inni. Tak samo załatwia swoje potrzeby, tak samo się myje, poddaje chorobie i
      czuje się zażenowany. Wtedy dopiero zaczęłam patrzeć na wszystkich jak na
      równych sobie bez względu na wykształcenie, stołek na którym siedzą i
      nonszalancję. Wtedy właśnie zaczęłam wymagać od innych dobrego wykonywania
      swoich obowiązków i jeśli ktoś traktował mnie z góry, sprowadzałam na ziemie
      odpowiednimi słowami i zachowaniem.
    • niiikaa Re: Bezwolne matki 29.04.09, 23:33
      To problem kobiet w ogóle a nie tylko matek. Większość jest ofiarą takiego umiejscowienia kobiety w społeczeństwie. To jest rola wyuczona mimo woli. Kobieta jest słaba i pasywna.

      >Stoją w autobusach czy kolejkach, mimo, że im słabo, wolą zemdleć, niż
      >poprosić o ustąpienie miejsca.<

      Czekają aż ktoś im ustąpi albo je przepuści.

      Przecież nikt nie mówi "proś o ustąpienie miejsca" tylko "ustąp miejsca", czyli inicjatywa jest przekazywana w ręce siedzącego i jest wyrazem jego dobrej woli.

      U lekarza - to jest osobny problem. Lekarz jest prawie jak bóg a co najmniej bożek. Tak samo pielęgniarka. Przecież na bóstwa się nie krzyczy. Czekają pokornie na swoja kolejkę.

      I tak czekają na wszystko przez całe życie. Boją się podejmować inicjatywę bo podjęcie inicjatywy jest równoznaczne z wzięciem odpowiedzialności za swoje czyny. Nie są asertywne. Przypuszczam, że większość z nich ma dziecko bo mąż chciał. Ma kiepska pracę (nie chodzi o kasę a o satysfakcję) bo boi się zmienić. Ma cały dom na swojej głowie bo tak miała mama i babcia i prababcia. Jest uległa wobec wszystkich i wszystkiego.

      Ale to nie znaczy, że nie umieją zająć się swoim dzieckiem czy, że nie obronią go i nie zapewnią bezpieczeństwa. Przypuszczam, że one rozumieją bezpieczeństwo inaczej niż Ty czy ja. Wychowają swoje dzieci na takich samych ludzi jakimi one są.

      W moim odczuciu problem "bezwolne matki" nie odczuwają swojego sposobu życia i bycia jako problemu. I tu jest prawdziwy problem.
      • sir.vimes Z tym miejscem w tramwaju to jest tak 30.04.09, 00:23
        że niby inicjatywa należy do siedzącego ALE: siedzący nie ma oczu z tyłu głowy,
        nie ma obowiązku wypatrywać uprzywilejowanych, czasem zamyśli się, jak każdy.

        Poza tym - każda osoba, której zdarzyło się zrobić przykrość grubszej damie i
        ustąpić jej miejsca sądząc, ze jest w ciąży raczej się już nie wychylasmile

        "Poproszę" naprawdę nie boli.
    • mustardseed Re: Bezwolne matki 30.04.09, 09:13
      kiraut,
      Te przykłady, które opisujes, IMO to efekt wychowania dziewczynek na
      grzeczne i potulne. Dziewczynce nie wolno bic, krzyczec, domagać
      się. Ma być pokorna i usłuchana.
      I to zostaje na całe życie, albo chociaz na wiekszą cześć, jeśli
      świadomie się nad tym nie popracuje.
      Troche inna sprawa z lekarzami - również jakieś takie wpojone
      przekonanie o autorytecie i misji lekarza sprawia, ze wiele ludzi
      pokornieje i nie domaga się niczego, bo to lekarz, kształcony, wie
      lepiej. Prawie jak święty. A lekarze w tym przekonaniu wszystkich
      utrzymują.
      • hancik5 Re: Bezwolne matki 30.04.09, 09:55
        Bez przesady, skąd się biorą te silne, bezczelne starsze niewiasty, które tak
        często widzę. Czy ktoś je wychował na potulne dziewczynki ???
        Jeśli tak, to wychowanie się nie udało...
      • kiraout Re: Bezwolne matki 30.04.09, 11:20
        > Te przykłady, które opisujes, IMO to efekt wychowania dziewczynek na
        > grzeczne i potulne.

        Dyć prawda, ale jak taka mama jest na swoim gruncie i wśród swoich, to rozpaczom i wytykaniom błędów nie ma końca. Wtedy wszyscy są winni, i lekarz, który nie dobadał i chłopak w tramwaju, który nie ustąpił, bo czytał książkę zamiast się rozglądać za potencjalną chętną na miejsce i ktoś tam i ktoś tam. Wszyscy winni, tylko nie ona. I ja się zastanawiam - czemu taka dzioba nie otworzy jak czas ku temu? A potem jojczy na wszyskich, ale po fakcie.

        Z racji stanu jestem obecna na CiP-ie; ile tam takich bezwolnych, to zgroza. Zastanawiam się, jak można przeżyć tak życie?
        Wychowanie? Bardzo możliwe, ze to właśnie ta przyczyna. Ale człowiek w końcu dorasta i wychodzi między ludzi.
        • malila Hy, hy, hy;) 30.04.09, 11:36
          > Z racji stanu jestem obecna na CiP-ie; ile tam takich bezwolnych,
          to zgroza. Za
          > stanawiam się, jak można przeżyć tak życie?

          Trzeba było zacząć od tego, że przeczytałaś na CiP-ie;>

          To nie jest tylko kwestia wychowania na potulną i bezwolną, ale
          wychowania w pewnej relacji: silniejszy, mający władzę, podejmujący
          decyzje - słabszy, podległy, słuchający. Przy czym siła i władza
          kojarzona jest często z mądrością, a słabość i podległość z głupotą.
          Tę relację przenosi się potem na wszelkie dziedziny życia. Kilka
          foremek zwróciło uwagę na to, że często asertywność mylona jest z
          agresją. To wynika z tego, iż dość trudno wyjść jest z relacji pan -
          sługa, dużo łatwiej jest wejść w rolę pana. Pana nie tylko
          egzekwującego swoje prawa, ale przede wszystkim pana, który uznaje,
          że to właśnie on ma obiektywny ogląd sytuacji.
        • memphis90 Re: Bezwolne matki 01.05.09, 08:34
          Wszyscy winn
          > i, tylko nie ona. I ja się zastanawiam - czemu taka dzioba nie
          otworzy jak czas
          > ku temu? A potem jojczy na wszyskich, ale po fakcie.
          >
          No właśnie, bo tak łatwiej... Nie robić nic, tylko smęcić, że świat
          okropny, że dziecko bawi się bankomatem, że nikt miejsca nie
          ustąpił, a taka ciężarna w 8 tyg to cierpiąca strasznie jest itd.
          Żadnej odpowiedzialności za swoje czyny (a raczej ich brak), za to
          można na ofiarę się kreować. Kiedyś pisałam, że stałam w poradni gin
          na kontrolę po porodzie. Stały babki w 9 m-cu, a dwoch facetów
          siedziało na d... i ani myślało ustąpić. I wszystkie stojące
          wzdychały, wznosiły oczy- ale żadna nie powiedziała po prostu
          "proszę mi ustąpić". Ja w sumie też nie powiedziałam, ale jako że
          byłam już PO porodzie, to kultura kazałaby mi oddać zdobyte miejsce
          jakiejś brzuchatce. I własnie stwierdziłam, że po co mam bić się o
          krzesło, na którym nie usiądę? Panie buzię mają, niech same się
          zatroszczą. Nie zatroszczyły się- dopiero położna wywaliła dumnych
          tatusiów z poczekalni...
    • smerfetka8801 Re: Bezwolne matki 30.04.09, 09:28
      ja tam jestem asertywna ale tez czasem widzę takie bezwolne mamusie i to od lat
      20 do 40.takie charaktery i nic nie poradzisz
      • kropkacom Re: Bezwolne matki 30.04.09, 09:38
        Niektórzy mylą asertywność z chamstwem smile

        Jeśli chodzi o mnie to nie raz walczyłam o swoje (w odróżnieniu od mojego męża).
        Asertywna jestem średnio. A propos lekarzy, staram się chodzić do takich którym
        ufam.
    • malila Re: Bezwolne matki 30.04.09, 09:56
      kiraout napisała:
      > Czy to jest jakieś spychanie odpowiedzialności na innych? (lekarz,
      > pielęgniarka, potem nauczyciel itd), żeby mieć wymówkę, że jest
      się czystym?
      > Moim zdaniem takie kobity to niewyrośnięte dziewczynki,
      psychicznie dzieci.

      Jesteś absolutnie pewna, że nigdy (mam na myśli dorosłe życie) nie
      dałaś się zbyć, że nigdy nie poczułaś się bezradna stojąc przed
      lekarzem, który trzyma w rękach wszystkie sznurki? Nigdy nie miałaś
      wątpliwości, czy Twój albo dziecka stan rzeczywiście wymaga
      kolejnego badania, zdesperowanego: "nie ruszę się stąd, dopóki..."
      albo "proszę wezwać innego lekarza" czy też "źle pan to zszywa"?
      Naprawdę masz taką wiedzę? Czy taką absolutną pewność swojej wiedzy?
      • kiraout Re: Bezwolne matki 30.04.09, 11:29
        Jasne, że nie wiem, ale po to mam buzię, żeby jej użyć, szczególnie jeśli chodzi
        o własne dziecko i jego dobro. Można być spanikowanym, i poddać się innym, bo
        tak bywa, ale nie za każdym razem, zawsze i wszędzie.
        • krwawakornelia no wlasnie na placach zabaw. 30.04.09, 11:59
          "a on mnie uderzyl, popchnal, pocalowal etc. ..."
          i potem biegnie taka matka walczaca.
          ach szkoda gadac. taki system wychowawczy.
          • babcia47 Re: no wlasnie na placach zabaw. 30.04.09, 13:32
            jest gorszy objaw nadmiernej spolegliwości kobiet..gdy mąż, partner,
            konkubent bije, katuje, zabija, robi kaleką dziecko kobiety,
            molestuje, gwałci..a ona siedzi cichutko nie broniąc dziecka
    • sanna.i Re: Bezwolne matki 30.04.09, 13:32
      Przesadzasz i upraszczasz.Nie wiem dlaczego takie matki miałyby być gorsze niż
      te roszczeniowe, które wszędzie idą "z ryjem" - takich też niemało.Ludzie mają
      różne temperamenty, niektórzy są nieśmiali. Może tak byli wychowani? Prawdziwą
      bolączką jest to,ze w Polsce musisz walczyć pazurami o coś, co ci się należy
      (jak np.zbadanie dziecka czy zajęcie się nim przez pielęgniarki). Akurat
      sytuacje medyczne (w szpitalu) są specyficzne - matka jest często zestresowana i
      obawia się, że ostrzejsza interwencja przyniesie szkodę jej dziecku (bo
      pielęgniarki staną się jeszcze bardziej niemiłe dla malucgh).Standardem powinno
      być to,ze każdy robi to,co ma robić i w dodatku robi to dobrze.A u nas? Jednej
      pielęgniarce się nie chce pracować, lekarzowi dziecka zbadać, przedszkolance
      dopilnować etc.Ale to nie jest wina tych matek.
      • ola Re: Bezwolne matki 30.04.09, 14:09
        taaaa
        idż się wykłucać do pielęgniarek w szpitalu, to Ci następnym razem
        nie zmienia kroplówki na czas

        • protozoa Re: Bezwolne matki 30.04.09, 15:12
          [b]Pomiędzy "wykłóć" a poproś jest kolosalna róznica. A co potrafią robic matki
          w szpitalach to długa opwieść. Wszystko musi być już, natychmiast, na wczoraj.
          Dziecko nie moze poczekać 15 minut, bo nie. I nieważne, ze pielęgniarka robi cos
          innego przy innym dziecku lub nie daj Boże siusiu.
          • toniesamowite Re: Bezwolne matki 30.04.09, 15:32
            bo najlepiej to isc wszczedzie z pyskiem.Wpychac SWOJE dziecko
            pierwsze do kolejki, bo przeciez MOJE to lepszewinkLapac siedzacego w
            autobusie faceta,czy babe za kolnierz i zajmowac jego(jej) miejsce
            jak sie jest w ciazywink
    • echtom Hm, z poczekalni u lekarza 30.04.09, 19:28
      mam zupełnie inne obserwacje. Chodzę tam z moimi nastoletnimi córkami, żeby je bronić przed "asertywnością" mam małych dzieci. Kiedyś wysłałam 12-letnią młodą ze starszą siostrą - siedziały 1,5 godziny, bo te niby bezwolne mamy maluchów wchodziły do gabinetu bez kolejki, kompletnie je olewając. Generalnie w realu częściej zdarzało mi się spotykać agresywne "lwice" niż bezwolne ciamajdy.
      • wiesia140 Re: Hm, z poczekalni u lekarza 30.04.09, 20:24
        Echtom mam dokładnie te same obserwacje z przychodni, tam większość jest
        roszczeniowa nastawiona na już, byle ja pierwsza , a że inni padną to nieważne .
        Drogie asertywne mamy trochę umiaru , bo nie jesteście same na tym świecie są
        też inni, a przychodnię znam z dwóch stron. Pozdrawiam
    • madame_edith Re: Bezwolne matki 30.04.09, 21:58
      Ani dawanie sobie wejść na łeb ani wieczna walka o swoje i nie wychylanie się
      poza czubek nosa nie jest dobre. Nie jestem zbyt asertywna, ale się uczę. Tam
      gdzie trzeba prosić proszę grzecznie, tam gdzie muszę zaprotestować protestuję,
      a ustępowania miejsca się nie domagam, bo nie mam na tyle odwagi, ale też nie
      mam pretensji do otoczenia. A czasem jak się nie wiedzieć czemu pozwolę olać to
      jestem na siebie wściekła.
    • wespuczi Re: Bezwolne matki 30.04.09, 22:42
      bo kobiety w polsce wychowywane sa aby byc ulegle i potulne,
      wiekszosc niestety taka jest
    • madami Re: Bezwolne matki 30.04.09, 22:45
      To kwestia wychowania "na dziewczynkę" - ma być cicha, posłuszna,
      nie odzywać się niepytana, czekać na swoją kolej, dbać o dobrą
      atmosferę i ładnie wyglądać.
      • wiesia140 Re: Bezwolne matki 30.04.09, 22:57
        Ja nie twierdzę, że kobieta ma być tylko uległa i pokorna, ale w we wszystkim
        trzeba zachować zdrowy rozsądek. Nie można żyć według zasady: Ja najważniejsza,
        potrzeby innych, są mi obojętne. Kobiety również obowiązuje zasada ustępowania
        miejsca w autobusie; kalekom, bardziej schorowanym, starszym. Nie popadajmy w
        skrajności w skrajność. Tak samo w przychodni inne dzieci mogą być bardziej
        chore od naszego - warto o tym pamiętać.
    • triss_merigold6 Re: Bezwolne matki 30.04.09, 22:50
      Widuję ale dość sporadycznie.
      Ja raczej z tych asertywnych do granicy chamstwa, nie muszę być miło
      odbierana, bo ważniejsza jest skuteczność.
      Niemal każdy kontakt z NFZ kosztuje mnie trochę zdrowia ale
      generalnie wyegzekwuję to czego chcę.
      Protoza wspomina o osobach starszych tudziez inwalidach - oni mają
      czasu w cholerę i wizyty u lekarza pierwszego kontaktu traktują
      hobbystycznie, ja nie. Pracuję i nie po to ściagają mi haracz na
      słuzbę zdrowia publiczną, żeby odmówiła sobie skorzystania ze
      specjalisty kiedy dziecko tego potrzebuje.
      • bi_scotti Re: Bezwolne matki 30.04.09, 23:19
        triss_merigold6 napisała:

        > Protoza wspomina o osobach starszych tudziez inwalidach - oni mają
        > czasu w cholerę i wizyty u lekarza pierwszego kontaktu traktują
        > hobbystycznie, ja nie.

        Oni juz maja CORAZ MNIEJ CZASU... na cokolwiek sad Do glowy by mi nie
        przyszlo wejsc dokadkolwiek PRZED inwalida wojennym czy weteranem.
        A jestem generalnie pacyfistka .... Dzieci moga poczekac - one
        akurat maja DUZO czasu smile
        • echtom Re: Bezwolne matki 30.04.09, 23:26
          Tak, czas to pojęcie względne - zupełnie inaczej się go mierzy w perspektywie długości życia i w perspektywie długości dnia smile
        • triss_merigold6 Re: Bezwolne matki 30.04.09, 23:42
          I g... mnie to obchodzi biorąc pod uwagę, że z lekarza pierwszego
          kontaktu (służącego do wypisywania recept i zwolnień) korzystam
          średnio raz na 2 lata kiedy naprawdę już zdycham. Oni mają mnóstwo
          czasu, żeby bawic się w kolejki, numerki i czekanie urozmaicane
          rozmową towarzyską.
          A dzieci mają osobną przychodnie więc z inwalidami tudzież emerytami
          nie koliduję.
          • echtom Re: Bezwolne matki 30.04.09, 23:46
            No popatrz, Triss, nie myślałam, że w czymś się z Tobą zgodzę smile
            • triss_merigold6 Re: Bezwolne matki 30.04.09, 23:54
              YyYy mam wrażenie, że parę razy się z Tobą zgadzałam w różnych
              wątkach.smile
              Powiem tak - w desperacji mam no limits. Ostatni raz mnie trafiło w
              styczniu, gorączka taka, że w pracy przestałam rozumieć co do mnie
              mówią. Po pracy do przychodni, tam idiotyczna konwersacja typu czy
              mapani nuemerek (qrwa skąd?) i kto jest lekarzem pierwszego
              kontaktu. Okazało się, że mój lekarz pierwszego kontaktu od ponad
              roku tam nie pracuje więc wybór nowego etc. + rozważania czy mnie
              przyjmie. Przyjął inny, bo się wbiłam do gabinetu na siłę twierdząc,
              że musze teraz, bo dziecko w przedszkolu czeka do 17 a mnie potrzeba
              tylko antybiotyku i zwolnienia.
              • echtom Re: Bezwolne matki 01.05.09, 00:27
                Żartowałam wink A co do meritum - teoretycznie najlepsze rozwiązanie to zapisywanie pacjentów na konkretne godziny. Ale kiedy jesteś zarejestrowana jako pierwsza na 8.00, przychodzisz o 7.59, a tam od pół godziny siedzi babcia zarejestrowana na 8.30 i upiera się, że powinna wejść pierwsza, można zwątpić we wszelkie rozwiązania racjonalne.
                • jowita771 Re: Bezwolne matki 01.05.09, 09:11
                  > a na 8.00, przychodzisz o 7.59, a tam od pół godziny siedzi babcia zarejestrowa
                  > na na 8.30 i upiera się, że powinna wejść pierwsza, można zwątpić we wszelkie r
                  > ozwiązania racjonalne.

                  Tacy ludzie chyba nie mają rozumu. Byłam kiedyś z dzieckiem u dermatologa.
                  Lekarz przyjmuje od 8.00 do 13.00 Pacjentów na liście jest 20, ja mam numer 5 ,
                  kobieta 19. Ona już siedzi, kiedy ja z córką wchodzę do poczekalni. Pytam, który
                  numerek jest w środku, a bab na mnie z pyskiem, że dopiero przyszłam i wejdę po
                  niej, bo ona czeka od 8.30. Jak jest idiotką, która nie umie liczyć, to niech
                  czeka. Jakby czekanie spożytkowała na naukę matematyki, to na przyszłość uniknie
                  straty czasu.
        • memphis90 Re: Bezwolne matki 01.05.09, 08:44
          Dlatego ja chodzę do pediatry, tam nie ma emerytów, ja nie wpycham
          się nikomu, nikt nie wpycha się przede mnie. A swoją drogą- ilu
          jeszcze zostało tych inwalidów wojennych i kombatantów, że są takim
          "problemem"? Czy oni tacy liczni i nieśmiertelni są, że tak tłumnie
          blokują wszystkie poradnie lekarza rodzinnego? Przecież wojna była
          80 lat temu, to musieliby liczyć sobie jakieś 100 lat. Jak
          pracowałam w poradni, to po recepty dla takich staruszków
          przychodziła rodzina.

          Dzieci moga poczekac - one
          > akurat maja DUZO czasu smile
          Tak, szczególnie, jak rozwija się u nich np. sepsa meningokokowa...
          To tak w tytule uogólniania kto ma czasu dużo, a kto mało. Wiek
          naprawdę nie ma znaczenia- i starszy i młodszy może zachorować
          poważnie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja