wsb123
30.04.09, 08:22
ale zem sie wkurzyl
natknalem sie na posta o przemocy mezczyzn wzgledem kobiet
ja sie pytam czemu nikt nie mowi o sytuacji odwrotnej kobiet wzgledem mezczyzn?
a ponoc jest rownouprawnienie
tylko ze jak kobieta padnie ofiara przemocy to jest larum ze kolejna biedna
ofiara etc itd itp
jak na odwrot to sie z faceta smieja ze z baba sobie rady nie moze dac
policja zgloszenia nie chce przyjac nie chce przyjechac na interwencje np
lekarze jak uslysza powod obdukcji to sie w czolo pukaja
malo tego czemu np jak w tv mowi sie o sprawcy przemocy to sie generalizuje???
ostatnio w wiadomosciach pani z policji b ladnie ujela nie facet tylko partner
(chwala jej za to) bo wiekszosc wypowiedzi jest seksistowskich
w zwiazku a partnerem jest jedna i druga strona
ale w wiekszosci jest generalizowane i z gory zakladane ze facet koniecznie i
najpewniej jest agresorem?
dlaczego sie pytam?????
skoro mamy rownouprawnienie
a jak juz nawet ktos przyjmie zgloszenie to znow nie dowierzaja i na pewno
kolejna generalizacja ze pewnie biedna slaba kobieta sie bronila przed
agresorem a agresor(domniemany oczywiscie z gory takie zalozenie) jeszcze smie
bezczelnie zglaszac cos takiego
ludzie gdzie my jestesmy z rownouprawnieniem chyba w lesie
dlaczego agresora (czyt.faceta usuwaja z domu) a kobiety nie np?
ciemnogrod slowo daje
ps.fakt najczesciej to faceci sa agresorami ale czemu o kobietach sie nie
mowi???? cisza jak makiem
i tak jak w filmie "tata" niech pan zobaczy do czego doprowadzil moja klientke
prosze wysokiego sadu ta biedna kobiete