Dodaj do ulubionych

A życie mija

02.06.09, 11:10
Od dłuższego czasu pracuję na najwyższych obrotach, również w weekendy. To
potrwa jeszcze kilka tygodni, ponieważ muszę zamknąć powierzoną mi sprawę,
później będę szukać innej pracy. Nie daję już rady. Rano nie mogę zwlec się z
łóżka, budzę się z bólem głowy, oczu, uczuciem zmęczenia. Ciągle towarzyszy mi
stres, bo spoczywa na mnie duża odpowiedzialność. Nie mam apetytu, jestem
roztargniona. Dzieci prawie nie widuję, i gdyby nie mój mąż to nie mielibyśmy
nic w lodówce, ani obiadu, a dom zarósłby brudem. Czuję jakbym żyła w innym
świecie. Tak zazdroszczę mamom spacerującym z dziećmi po parku, który mijam w
drodze do pracy. Na nic, prócz pracy nie mam czasu. A życie mija... Ile tak
można, bo ja już nie daję rady?
Obserwuj wątek
    • filipianka Re: A życie mija 02.06.09, 11:41
      więc po co ci to?!

      też tak miałam
      rzuciłam w diabły
      teraz spaceruję z dziećmi po parku

      żal mi tylko straconego zdrowia
      • ipola Re: A życie mija 02.06.09, 11:50
        Zawsze pracowałam zawodowo.
        • kasia191273 Re: A życie mija 02.06.09, 14:43
          kazda przesada moze wywolywac takie reakcje- zmeczenie, znuzenie,
          poczucie bezsensu zycia

          uwierz, ze wiele mam chodzac po parku z dziecmi zazdrosci tym innym,
          co maja prace i nowe wyzwania

          trzymaj sie tego, ze jeszcze tylko kilka tygodni, potem proponuje
          zasluzony wypoczynek i szukanie mniej wyczerpujacego zajecia-
          rzucenie w cholere chyba nie wchodzi w gre,jesli zawsze bylas
          zawodowo aktywna, ale na pewno uda sie znalezc cos, co pogodzi bycie
          mama i prace. Powodzenia!

          Ja nie mam takich dolow, ale tylko dlatego, ze zyje w fajnym kraju,
          gdzie moge pracowac 3 dni w tygodniu, a reszte spedzac z dzieckiem.
          Nie wyobrazam sobie siedzenia w domu przez caly tydzien, ale tez nie
          pracy po 60 h. tygodniowo. Balans to podstawa.
          • patka_s Re: A życie mija 02.06.09, 18:52
            Ale pewnie sporo zarabiasz?? "coś za coś" jak to się mówi. Ja tak
            jak poprzedniczka nie wyobrażam sobie 7 dni w tygodniu w domu z
            dzieckiem/dziećmi, ale wolę mieć mniej ale żyć w miarę normalnie,
            trzeba znaleźć jakiś złoty środek. Są owszem tacy typowi
            pracoholicy, ale ty raczej nim nie jesteś z tego co czytam...
    • panirogalik Re: A życie mija 02.06.09, 19:05
      też tak kiedyś żyłam, na szczęście sobie zmieniłam. Dziś wiem, ze do niczego mi
      to było potrzebne, bo co z tego ze mam więcej kasy jak nie mam czasu i siły żeby
      z tego skorzystać. Już pisałam o tym w innym wątku, spróbuj z jogą (na youtube
      są podstawowe ćwiczenia), relaksuje fizycznie i psychicznie. Spróbuj chociaż
      kilka ćwiczeń wieczorem w wywietrzonym pokoju. Ja to zachwalam już któryś raz bo
      mi pomaga. Wieczorem napij się też melisy. I pomyśl, ze to tylko czasowe
      przeżycie i zajęcie, zaraz się skończy a tyle tylko jeszcze wytrzymasz.
    • yenna_m Re: A życie mija 02.06.09, 19:14
      znamy to

      ino ja wlasnie rzucilam matrix w diably
      • marzeka1 Re: A życie mija 02.06.09, 19:54
        Zawsze pracowałam i pracuję zawodowo, ale zwyczajnie zwariowałabym w takim
        kieracie. Nie wyobrażam sobie do tego stopnia być zmuszoną do pracy, która
        wymagałaby ode mnie, że dom jest dla mnie hotelem, dzieci-prawie nie widzą.
        Jeśli to tylko krótki czas, to OK, jeśli na stałe takie wymagania- to zwyczajnie
        szkoda życia, bo umierając,starzejąc się żałować będziemy, że zaniedbaliśmy
        kontakty z bliskimi, a nie tego, że nie wyrobiliśmy mega nadgodzin.
        • ipola Re: A życie mija 05.06.09, 08:42
          Wracając do mojego wątku sprzed kilku dni - młodsza córka chyba bardzo odczuwa
          brak mamy, stała się bardzo marudna, źle sypia itd. Mąż od kilku dni chodzi
          wściekły, nie rozmawia ze mną, a na moje pytania, dlaczego jest zły, wścieka się
          jeszcze bardziej. Czuję, że już nie mogę wytrzymać tego napięcia, i w pracy i w
          domu. Ledwo trzymam się na nogach. I ryczeć mi się chce. Chciałabym spać, spać i
          spać.
          • ipola Re: A życie mija 05.06.09, 08:44
            Chciałam jeszcze dodać, że nie zarabiam kokosów.
            • ewma Re: A życie mija 05.06.09, 08:56
              ipola napisała:

              > Chciałam jeszcze dodać, że nie zarabiam kokosów

              To nie rozumiem po co sobie tak życie rodzinne komplikujesz skoro
              niewiele z tego masz?
          • filipianka Re: A życie mija 05.06.09, 08:56
            pisałam o drastycznym "rzuceniu w diabły", bo widać nie możesz zmienić tego inaczej
            ja tak miałam - tyle lat się (i moją rodzinę) męczyłam w takim układzie, niby powinnam szukać innej pracy albo chociaż złożyć wypowiedzenie, ale jakoś nie mogłam się na to zdobyć, zawsze było "coś", coś do zrobienia, dokończenia, wyprowadzenia zaległości żeby przekazać nowej osobie
            dlatego najlepsze rozwiązanie to skończenie definitywne z tym co jest złe
            a potem jak już będziesz bez pracy to możesz/musisz szukać innej
            naprawdę szkoda życia dla takiego kieratu, pamiętaj - dzieci są małe tylko raz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka