kingaewelina
21.06.09, 18:30
Chodzi o siostrę mojego męża. Kobieta młoda ale już pozjadała wszystkie
rozumy, poucza stare ciotki, starsze dzieciate kuzynki - oczywiście w kwestii
wychowania dzieci, jeździ po swoim ojcu, nie przepuszcza swojej matce.
Oczywiście naszej rodzinie tez się dostaje, a to dusigrosze jesteśmy, a to
dziecko ciągle choruje i pediatra do bani itp. Ostatnio przeprowadziła ze mną
rozmowę wychowawczą na temat mojego stosunku to teściów (poprawny, ale dość
chłodny). Słowem jest to osoba, która uważa się za wyrocznię w każdej materii.
Niestety przeważnie stosuje ataki nie-wprost, teksty rzucone w eter, obmowa za
plecami, która jest nam uprzejmie donoszona, zwroty wprost typu: "no wszyscy
to mówią, ze wy...". Wszystko brzmi banalnie, ale jak sie doda do tego ton,
miny i chamstwo to zaczyna to być problem.
Ponieważ w najbliższym czasie będziemy mieć kilka uroczystości rodzinnych i
kontakty staną sie częstsze, siła rzeczy mam problem.
Spotkałyście się kiedyś z tak toksycznymi osobami? Co robicie? ja na razie
staram się ignorować gó...arę, ale nie jest to chyba dobra metoda, bo pozwala
sobie na coraz więcej po prostu sączy jad, niestety mimo szczerych chęci
dalszego olewania bardzo mi to przeszkadza. Chciałabym jej dać nauczkę.