Dodaj do ulubionych

Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformowane?

09.07.09, 11:04
Sie zastanawiam nad taka rzecza, bo sama w ciazy jezdem, mam kilka
ciezarnych kolezanek, albo takich z niemowletami i wydaje mi sie, ze
laski ogolnie sa malo poinformowane jesli chodzi o ciaze i porod.
Ogolnie wg nich trzeba zajsc, potem chodzic do lekarza co 2 tyg,
koniecznie na usg, brac duphaston, smarowac sie Mustela na roztepy,
poczuc dzidzie w 18 tygodniu, a potem pojechac do szpitala i urodzic.
Ja jak dowiedzialam sie, ze jestem w ciazy, czytalam:
- o badaniach
- o tym jak wyglada dziecko i jak sie rozwija
- co oznaczaja dane bole brzucha, pachwin ( uniknelam dzieki temu
wielu panicznych lekow, bo bole brzucha rozne miewalam )
- co sie dzieje z moim cialem
- o porodzie i pologu
- no i ogolnie wszelkie informacje

Przeczytalam jakas tam ksiazke, poza tym tydzien po tygodniu czytam
co dzieje sie w danym okresie ciazy, jak przebiega porod itp.
NO normalnie tak, chyba?

No i teraz moje kolezanki, albo jakies niedoinformowane, albo moze
uwazaja,ze jak biegaja do gina co tydzien i maja usg to wszystko
inne moga sobie darowac, albo cos.
Jak mowie o pozycjach do porodu, doradzam werykalna to patrza na
mnie jak na wariata...
Badania prenatalne owszem znaja, wiedza ze lekarz COS mierzy w karku
ale co to jest i po co to nienie, nie wiedza....Hitem byla mama
dziewczynki, ktora nazywala te badania PLENATARNYMI ....( a miala je
w ciazy!!!)
Jak mowie o nacieciu, ze mozna uniknac, ze trzeba pogadac z polozna
itp to patrza na mnie jak na wariata. Ogolnie prywatna dobra polozna
jest im potrzeba do trzymania za rasie, bo mezus spanikowal, a nie
np do ochrony krocza.
Jak mowie o jakichs polozeniach dziecka poprzecznych, posladkowych
to patrza na mnie jak na wariata.
Jak mowie o plywaniu, o cwiczeniach na pilce, o tym ze mozna
pracowac to patrza na mnie jak na wariata wcinajac kolejnego
paczusia.
Jak mowie o ZZO to mowia mi o paralizach, wozkach inwalidzkich i na
tym sie konczy ich wiedza.

Maja skurcze ''te ,,,yyyy,,,noo,,,,,bra cos tam.''


Ja nie wiem przeciez to nie jest jakas tajemna medyczna wiedza,
mozna ja zdobyc w necie, mozna czytac, nie wierze ze zadna sie nie
interesuje tym co sie dzieje w niej, co sie dzieje z jej cialem.

Ja nie mowie, ze posiadam jakas super wiedze, no ale wiem co sie
dzieje, moge porozmawiac z lekarzem uzywajac fachowego slownictwa,
wiedzac co one znaczy.


Czy Wy tez bylyscie takie zielone, albo takich ludzi spotykacie?
Dla mnie to niepojete szczerze mowiac.
Obserwuj wątek
    • ciociacesia ee ty tez jestes niedoinformowana 09.07.09, 11:10
      dopiero w ciazy czytałas? ja czytałam podreczniki połoznictwa i ginekologii zeby
      sobie chec zajscia w ciaze obrzydzic tongue_out
      • 18_lipcowa1 Re: ee ty tez jestes niedoinformowana 09.07.09, 11:12
        ja czytałam podreczniki połoznictwa i ginekologii zeb
        > y
        > sobie chec zajscia w ciaze obrzydzic tongue_out


        Nie, no PRZED to z luboscia ogladalam filmy z porodow naturalnych i
        cesarskich ciec.
        • attiya Re: ee ty tez jestes niedoinformowana 09.07.09, 11:47
          18_lipcowa1 napisała:

          > ja czytałam podreczniki połoznictwa i ginekologii zeb
          > > y
          > > sobie chec zajscia w ciaze obrzydzic tongue_out
          >
          >
          > Nie, no PRZED to z luboscia ogladalam filmy z porodow naturalnych i
          > cesarskich ciec.
          >
          >
          >
          hahaha smile i mimo to nie odwiodło Cię to od chęci posiadania dzieci? smile
          • 18_lipcowa1 Re: ee ty tez jestes niedoinformowana 09.07.09, 11:49

            > hahaha smile i mimo to nie odwiodło Cię to od chęci posiadania
            dzieci? smile


            No jak widac - nie. wink
            • wieczna-gosia Re: ee ty tez jestes niedoinformowana 09.07.09, 14:20
              mnie nic fizjologicznego nie wzrusza na filmach, mojego meza nic fizjologicznego
              nie rusza ani na filmach i w realu, w zwiazku z tym zamiast patzec w cudne
              oczeta pierworodnej poszedl oglaac jak sie lozysko rodzi smile)
              • 18_lipcowa1 Re: ee ty tez jestes niedoinformowana 09.07.09, 14:23
                w zwiazku z tym zamiast patzec w cudne
                > oczeta pierworodnej poszedl oglaac jak sie lozysko rodzi smile)


                no lozyska to ostatnio szukalam po necie
                i widzialam wyciaganie lozyska podczas CC
              • lolinka2 Re: ee ty tez jestes niedoinformowana 09.07.09, 14:36
                o patrz ty, wieczna, to tak samo jak mój...
        • corkaswejmamy Re: ee ty tez jestes niedoinformowana 09.07.09, 21:06
          18_lipcowa1 napisała:

          > ja czytałam podreczniki połoznictwa i ginekologii zeb
          > > y
          > > sobie chec zajscia w ciaze obrzydzic tongue_out
          >
          >
          > Nie, no PRZED to z luboscia ogladalam filmy z porodow naturalnych i
          > cesarskich ciec.


          uf, bo już myślałam,że tylko ja taka nienormalna jestemsmile
    • olimpia_b81 Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 11:22
      a ja nic nie czytalam w necie,
      dopiero po porodzie dowiedzialam sie o beta hcg ze cos takiego
      jest,nie bralam nospy bo bole pachwin czy brzuch przyjelam jako cos
      naturalnego w ciazy, o diecie karmiacej miesiac po porodzie
      (tesciowa mnie nawiedzila i sie zdziwila ze jem kapusniak), usg
      mialam tylko 2 razy robione, rodzilam jak chcialam,na
      siedzaco,calkiem nieswiadomie wybierajac ta pozycje i wiesz
      co.....teraz jak juz wiem tak duzo ciesze sie,ze wtedy nie
      wiedzialam nic bo tez nic mnie nie stresowalo i jakos tak bardzo
      naturalnie dla mnie samej przeszlam ta ciaze,i nie ze sie nie
      interesowalam,poprostu brak dostepu do internetu,innych ciezarnych i
      tylko do wybranych pozycji ksiazkowych(zreszta niepolskich)
      spowodowal,ze ja naprawde nie wiedzialam nic o ww
      wiec czasami niewiedza rowniez moze byc komfortem
    • ola_motocyklistka Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 11:24
      Przy 1 ciąży prezentowałam podobne stanowiskosmile Przy 2 ciąży już nie, mniej na
      siebie uważam, itp-zwłaszcza, że uganiam się za 3 latką. Nawet wizyty u gina
      wyglądają inaczej, krocej. Nie mam za wielu pytań, bo już wiele rzeczy sama
      wiem. Wiedzę miałam podobną, chęć do poszukiwania informacji rówmież. Miałam też
      koleżanki, które zachowywały się podobnie jak Twoje. Teraz to jest dla mnie
      mniej zauważalne, chociaż równolegle z niektórymi jestem w ciąży.
      O tyle teraz mniej się tym interesuję, gdyż już to przerabiałam. Mój poród sporo
      odbiegał od tego naturalnego-musiałam np. leżeć, bo spadało tętno dziecka. Mimo
      mojego zaznaczenia na początku próbowano podać mi dolargan. Dzięki mojemu "oku"
      - (czasami z nostalgią patrzę na pracę personelu med. obserwuję ich dość często
      i widzę jak łamią pewne zasadysmile-sama pracowałam przez parę mcy w szpitalu)-
      przyuważyłam, że położna mimo wcześniejszemu protestowi usiłowała mi go podać.
      To samo mam teraz z koleżankami matkami.
      Wiedza na temat karmienia dostępna jest wszędzie, na wyciągnięcie ręki, o tym,
      że dzieci się nie przegrzewa i już lepiej żeby zmarzły niż się zgrzały
      również-jak widzę jak moje koleżanki ubierają swoje dzieci to mi ręce opadają a
      i dzieciaka jest szkoda. Jak słyszę że przestała karmić po pokarm jej się
      zważył, to czasami nie wierzę że jeszcze w tych czasach można taką "wiedzę"
      posiadać. Ale cóż, ich wybór, ich decyzje, ich dziecko.
      Ja raczej do zielonych się nie zaliczam, a jak miałam jakieś pytania a wizyta
      lekarza w odległym terminie-wyciągałam swój zeszyt z położnictwa czy też
      pediatrii i doczytywałam.
      Przed 2 ciążą około pół roku wcześniej rzuciłam palenie. Przez zimę trochę mi
      się przytyło zwłaszcza na brzuchu-zamierzałam się za to zabrać w wakacje. Nie
      zdążyłam, bo okazało się że jestem w ciąży. A moje koleżanki matki: ooo jaki już
      masz brzuch. Mówię, to nie brzuch, to tłuszcz bo przytyłam przed ciążą ( 7
      tydzień); Nieee to na pewno brzuch. Więc pytam: jak może być już brzuch skoro
      dno macicy mam tutaj o wiele niżej? I pokazuję. To nie wiedziały co to dno macicy.

      Można by tak pisać. Zdarzają się takie matki i ciężarnesmile
      Lipcowa, nie jesteśmy przypadkiem za przemądrzałe?winkhihi
      • 18_lipcowa1 Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 11:29
        . A moje koleżanki matki: ooo jaki już
        masz brzuch. Mówię, to nie brzuch, to tłuszcz bo przytyłam przed
        ciążą ( 7
        tydzień); Nieee to na pewno brzuch. Więc pytam: jak może być już
        brzuch skoro
        dno macicy mam tutaj o wiele niżej? I pokazuję. To nie wiedziały co
        to dno macicy.



        Mialam podobnie. Tylko ja wiem kiedy mi sie pokazal brzuch wlasciwy,
        wczesniej to byl tluszczyk, ale kazdy mi mowil '' o juz widac'',
        smieszne to bylo, zwlaszcza ze do 17-18 tyg brzuch mialam taki jak
        zawsze, jak rok temu, jak 2 lata temu ale KAZDY JUZ WIDZIAL wink


        Aha no i tesciu moj- ale jemu wybaczam powiedzial mi ze mam za
        glosno nie kaszlec i nie kichac i za glosno sie nie smiac bo
        zaszkodze dziecku, oraz pic duzo mleka to bede miala pokarm, on
        naprawde mysli ze mleko pite splywa do piersi i tak sie wytwarza
        pokarm. No ale to facet lat 60 z zerowym pojeciem o ciazy i
        dzieciach- to mu wybaczam.
    • wieczna-gosia Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 11:34
      nie mam takich kolezanek. Dla mnie wszystko co sia w ciazy dzieje wlacznie z
      bolami w pachwinach bylo calkiem logiczne. Poza tym mam matke endokrynologa, z
      hormonami jestem na ty wiec sila rzeczy wiekszosc zmian w ciazy jest dla mie
      oczywista. Jesli czemus sie dziwie to zazwyczaj temu ze ktos o tym musial
      przeczytac.
    • skoobus Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 11:36
      Owszem cos tam czytałam, ale często nie konczyłam, te teksty o nacięciach krocza
      i samo słowo połog obrzydzało mi ciąże, czułam strach. Zreszta i tak miałam
      planowaną cesarke, więc czytanie sobie darowałam, wolałam byc nieswiadoma
      okropnosci porodu. Po dzień dzisiejszy chce mi sie wymiotować na same słowo
      ginekolog, ciąża, połóg, fotel ginekologiczny itp. A jak tylko pomysle o badaniu
      ginekologicznym to mnie dreszcze przechodza... Nigdy więcej ciązy!!!!!!!!
      • morgen_stern Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 14:32
        CytatPo dzień dzisiejszy chce mi sie wymiotować na same słowo
        > ginekolog, ciąża, połóg, fotel ginekologiczny itp. A jak tylko pomysle o badani
        > u
        > ginekologicznym to mnie dreszcze przechodza... Nigdy więcej ciązy!!!!!!!



        Czy to oznacza, że do ginekologa chodzisz tylko będąc w ciąży?
        • nanuk24 Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 15:41
          najwyrazniejbig_grin Fobie mozna leczyc i to z powodzeniembig_grin
    • kropkacom Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 11:46
      Coś tam czytałam ale generalnie nie byłam niczym zaskoczona. Zdałam się
      całkowicie na lekarzy i źle na tym nie wyszłam.

      > Ja nie mowie, ze posiadam jakas super wiedze, no ale wiem co sie
      > dzieje, moge porozmawiac z lekarzem uzywajac fachowego slownictwa,
      > wiedzac co one znaczy.

      Przecież posiadłaś super wiedzę i teraz nie zgrywaj skromniej smile Jesteś pewnie
      ulubioną pacjentką bo można z Tobą fachowym słownictwem porzucać wink Znowu chcesz
      być lepsza niż wszyscy ...
      • 18_lipcowa1 Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 11:49

        > Przecież posiadłaś super wiedzę i teraz nie zgrywaj skromniej smile
        Jesteś pewnie
        > ulubioną pacjentką bo można z Tobą fachowym słownictwem
        porzucać wink Znowu chces
        > z
        > być lepsza niż wszyscy ...

        Tak ,zwlaszcza ze lekarza widzialam w ciazy tylko RAZ.
        A lepsza chciec byc nie musze. Samo jakos tak wychodzi,ze jestem.
        • kropkacom Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 11:53
          > A lepsza chciec byc nie musze. Samo jakos tak wychodzi,ze jestem.

          Pomnik sobie postaw smile Już widzę oczyma wyobraźni te wątki po urodzeniu maluszka smile
          • 18_lipcowa1 Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 11:54

            > Pomnik sobie postaw smile Już widzę oczyma wyobraźni te wątki po
            urodzeniu maluszk
            > a smile



            Podejrzewam, ze nie jestes w stanie sobie tego wyobrazic.
            • kropkacom Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 12:17
              > Podejrzewam, ze nie jestes w stanie sobie tego wyobrazic.

              Już się boje smile
              • 18_lipcowa1 Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 12:24

                > Już się boje smile



                tez tak sadze, ze mozesz tego nie zniesc
                proponuje wygasic na zas....
                • kropkacom Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 12:27
                  Mam zasadę że nie wygaszam. Ale może jakąś fajną sygnaturkę wyłowie z twoich
                  tekstów smile
                  • 18_lipcowa1 Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 12:34
                    kropkacom napisała:

                    > Mam zasadę że nie wygaszam. Ale może jakąś fajną sygnaturkę
                    wyłowie z twoich
                    > tekstów smile

                    Czemu dotad Ci sie to nie udalo?


                    Sprob
                    • kropkacom Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 12:36
                      Taka kombinacja hołdów Lipcowej na swoją cześć mogła by być fajna smile Pomyślimy ...
    • attiya Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 11:46
      szczególnie to ZZO mnie rozwaliło smile
      dobre smile
      poza tym koniecznie dzis trzeba znać płeć dziecka i to najlepiej już w 5
      tygodniu ciąży
      nie zapominaj o zabobonach - można nie wiedzieć co się bierze na przedwczesne
      skurcze ale niektórzy wymieniać zabobony mogą godzinami
      (na ten przykład moja teściowa uważała, ze nie mogę na pająki patrzec a u nas
      akurat rozmnożyły się takie fajne żółto-czarne cudaki i siedziały takimi małymi
      gromadkami po 100-1500 na scianie domu - super smile )
    • zlotarybka_1 Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 11:48
      a tak naprawdę dlaczego zastanawiasz się co inne babki wiedzą na
      temat swoich ciąż? Ty wiesz dużo, inne mniej, jeszcze inne więcej.
      Sprawa indywidualna.
      • hankaskakanka Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 12:38
        A ja uwazam, ze sa przeinformowane, laduja w siebie wszystkie tabletki jakie sie da, grzebia w internecie i jak cos wyczytaja ciekawego to zaraz odnajduja objawy u siebie winkMysle, ze w ciazy kazdy jakies nieprzyjemne doznania odczuwa przynajmniej od czasu do czasu ale tak juz jest i tyle. Ja naturalistka jestem i troche przesadzilam, bo jak mialam skurcze w 26 tygodniu to myslalam, ze tak ma bolec i cicho siedzialam,dopiero lekarz wykazal sie przytomnoscia umyslu i dzieki niemu urodzilam dopiero w 34 tygodniu wink
    • mniemanologia Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 12:36
      A po co mają byc maksymalnie poinformowane? Ja tam o bólach pachwin
      się nie uczyłam, jak wygląda dziecko w 15, 16, 17 itd tc też nie
      musiałam wiedzieć, ogólnie wszelkie informacje - tak, miałam, ale
      bez przesady. Rodziłam w pozycji klasycznej, byłam nacięta,
      panicznych lęków nie miałam. Mogę szpanować fachowym słownictwem,
      tylko po co? Wolałam i wciąż wolę poczytać sobie inne publikacje.
      Jak można nie wiedzieć, co się dzieje z ciałem? Mater, jakoś można!
      Używam na co dzień kalkulatora, mikrofali, komputera i pęcherza
      moczowego - i to wyobraź sobie, nie wnikając, jak działa fotoogniwo
      tudzież czy mój układ kielichowo-miedniczkowy działą właściwie.

      Urodziłam, Młody rośnie i dobrze się ma i git.
      • echtom Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 16:31
        No właśnie - jak ktoś lubi, niech się informuje, ale bez tego też można sprawnie urodzić wink W pierwszej ciąży naczytałam się ile wlezie, posiadłam szczegółową wiedzę na temat włącznie z wszystkimi możliwymi powikłaniami ciąży i wadami wrodzonymi dziecka. Kiedy leżałam z dużą na porodówce, przywieźli taką zdrową, wiejską dziewuchę - założę się, że nie miała ćwierci tej "wiedzy" co ja, a tylko dwa razy wrzasnęła i pyk - urodziła. tongue_out
        • 18_lipcowa1 Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 18:40
          Kiedy leżałam z dużą na porodówce, przywieźli taką zdrową, wi
          > ejską dziewuchę - założę się, że nie miała ćwierci tej "wiedzy" co
          ja, a tylko
          > dwa razy wrzasnęła i pyk - urodziła. tongue_out

          Moze gdybym byla zdrowa wiejska dziewucha to tez bym sie nie
          przejmowala....
    • deodyma Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 12:36
      nie.
      nie bylam doinformowana, ale znam taka, ktora przez bite 9 miechow
      ciazy byla zielona niemal we wszystkim i zadawala mi takie pytania,
      ze szczena opadala mi do samej ziemiibig_grin
      kiedys zapytalam ja, jak to z nia jest,przeciez chodzi do lekarza,
      dlaczego nie pyta go o takie rzeczy o ktore wypytuje mnie?
      teraz zreszta tez czesto do mnie dzwoni i zadaje dziwne pytania a
      mnie juz powoli szlag trafia, bo babka ma ponad roczne dziecko i
      gowno wie, jesli o jego wychowywanie chodzi.
      no, ale ja sie nie dziwie, bo wszystko robi za nia mamusia, tatus i
      brat a ona nawet dziecka ubrac dzis nie potrafi...
      • deodyma Re: Czy wszystkie ciezarne 09.07.09, 12:36
        mialo byc, nie bylam niedoinformowanasmile
    • bacha1979 Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 12:39
      Dość "bystre" masz koleżanki?Zawsze sie obracasz w takim towarzystwie, czy tylko
      wówczas gdy chcesz sie dowartościować?tongue_outtongue_out
      • 18_lipcowa1 Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 12:53
        bacha1979 napisała:

        > Dość "bystre" masz koleżanki?Zawsze sie obracasz w takim
        towarzystwie, czy tylk
        > o
        > wówczas gdy chcesz sie dowartościować?tongue_outtongue_out



        No wlasnie problem w tym, ze one na ogol sa bystre, a o swoim ciele
        wiedza tak malo.
        >
    • mamaemmy nie tylko w ciąży niestety 09.07.09, 12:54
      pisalam kiedys o głupich mamach-w wiekszosci to znajomi znajomych,ale z
      blizkiego otoczenia tez by sie cos znalazło.
      Ja teraz widze ile wiedzy dała mi...emama i edziecko forum..
      Przykładów bez liku,świadczących o głupocie,o niedoinformowaniu,o klapkac na
      oczach-mogłabym tu mnożyc...albo ksiązke opisac.
      Dramat ..
      Hitem była..a zresztą,może nie będę opisywac bo przez mój nick nie jestem
      anonimowa,więc nie chce się w rodzinie narazic smile
      • bezak25 Re: nie tylko w ciąży niestety 09.07.09, 13:12
        czytałam dużo na temat ciąży, rozwoju dziecka itp. bo mnie to po prostu
        ciekawiło i pasjonowało wtedy... smile Ale znam kilka dziewczyn które bardziej
        lajtowo podchodziły do swoich ciąż - nie robiły wszystkich badań itp., ale to
        ich sprawa. Nie wnikam w to. Ja chciałam wszystko wiedzieć co było w mojej mocy
        tongue_out i już. To pierwsza ciąża była, pewnie przy następnej już nie będę taka
        "zapalona"... wink
    • ewcia1980 Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 13:20
      Hmmm .... czytajac Twoje posty można wywnioskowac, ze obracasz sie
      wokól samych "niedorobionych"
      to mocno zastanawiające!!!

      a odpowiadajac na pytanie - i ja i moje koleżanki/znajome (nawet te
      slabo wykształcone) sa doinformowane w temacie ciąży i porodu.
      dla mnie to co opisujesz jest po prostu grubo przesadzone!
      i tyle
    • gonia28b Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 13:35
      ja nie pojmuję moich naprawdę bliskich przyjaciółek - jak z nimi na
      te tematy rozmawiałam... one nie dość, że posiadały taką wiedzę, że
      szkoda gadać, to o nacięciu zwłaszcza, że ciąć trzeba bo inaczej mur
      beton się popęka (jedna) a dla drugiej to najważniejsza była
      betaHcg, to są święcie przekonane o tym, że to tak właśnie jest i w
      ogóle to ja jakieś bzdury opowiadam... uncertain
    • majenkir Re: 09.07.09, 13:54

      Spoleczenstwo generalnie jest ciemne i niedoinformowane, nie tylko w
      zakresie polonictwa.
    • karolcia86 Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 13:54
      Ja myślę, że to zależy od charakteru. Ja lubię dużo wiedzieć,
      dociekliwa jestem z natury, ale znam osoby, które takie nie są.
      Też się często dziwię, parę razy rozmawiałam z dziewczynami, które
      nawet z grubsza nie wiedziały, kiedy mają owulację.
      I widzę, jak wiele kobiet ma nikłą wiedzę na temat porodu i kp.
      Widać wolą się zdać na lekarzy "bo oni się znają", nie chcą
      decydować. I po części z tej niewiedzy na porodówkach wygląda tak
      jak wygląda, bo gdyby położnice były wyedukowane i wiedziały czego
      chcą to lekarze i położne by wiedzieli, że nie wszystko im wolno.
      O kp też dużo czytałam, miałam w domu książkę, żeby móc do niej
      sięgnąć w każdej chwili, bo mi na tym zależało i potem chyba tylko
      dzięki tej wiedzy pokonałam początkowe trudności - łatwo nie było. A
      jak czytam w wielu postach tekst: "nie karmiłam, bo nie miałam
      pokarmu" to mnie krew zalewa, bo to jest efekt błędów a nie
      przyczyna. I po tym tekście widzę, że kobieta nie ma zielonego
      pojęcia o karmieniu i nie karmiła, bo nie chciała, bo ktoś coś
      zaniedbał, być może ona sama przez brak wiedzy na to pozwoliła.
    • franczii Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 14:11
      pewne im nie zalezy na tej wiedzy, ufaja lekarzowi i calkiem sie zdaja na
      decyzje innych wychodzac z zalozenia, ze ci inni robia wszystko dla ich i
      dziecka dobra. przez to mniej sie moze stresuja zwlaszcza w temacie sandardow
      porodowych. ja sie interesowalam i chcialam wiecej niz mogl mi zaoferowac
      szpital w moim miescie ale przez te wiedze wiecej sie stresowalam bo nie tak
      latwo bylo sobie zapewnic to czego oczekiwalam.
      a kuzynka meza taka wlasnie niedoinformowana urodzila w szpitalu swojego lekarza
      i calkowicie sie podporzadkowala procedurom, przyjemne to nie bylo ale jest
      przekonana, ze inaczej sie nie da. naciecie, lezenie przez caly porod, brak
      kontaktu z noworodkiem i przez to malo pokarmu, nic nie wzbudzilo jej
      zastrzezen, ale tez nie rozpamietuje wiec chyba dobrze.
      • 18_lipcowa1 aha czyli wg Was wiedza = stres.... 09.07.09, 14:19
        no niezle
        ja jestem doinformowana bo lubie wiedziec, a jestem ostatnia ktora
        by panikowala
        ciaze prowadzi mi polozna i jej wierze, jak cos jest nie tak,
        czytam zamiast do niej latac, albo na usg
        cwicze, plywam, pracuje, jem sery brie, farbuje wlosy i ogolnie sie
        nad soba nie rozczulam

        ale wg was te co nie wiedza to luzary a te co czytaja to panikary,
        niezle....
        • wieczna-gosia Re: aha czyli wg Was wiedza = stres.... 09.07.09, 14:21
          ludzie niektorzy tak maja.



          opsesyjna.blox.pl/html
          przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
          następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
        • mniemanologia Re: aha czyli wg Was wiedza = stres.... 09.07.09, 14:32
          Nie rozumiem, o co chodzi z ćwiczeniami, pływaniem, pracowaniem,
          serami brie i farbowaniem włosów?
          smile
          • 18_lipcowa1 Re: aha czyli wg Was wiedza = stres.... 09.07.09, 14:35
            mniemanologia napisała:

            > Nie rozumiem, o co chodzi z ćwiczeniami, pływaniem, pracowaniem,
            > serami brie i farbowaniem włosów?
            > smile

            Chodzi o normalne zycie, a to byly tylko przyklady i to nie z
            choinki urwane tylko z zycia wziete. Bo wiele dziewczyn nie potrafi
            wymowic slowa prenatalne, albo braxton hicks ale wiedza ze brie sie
            nie je, nie farbuje wlosow, trzeba jesc za dwoje i isc jak
            najszybciej na l4.Takie doinformowanie ciezarnych to jakas porazka.
            • gonia28b Re: aha czyli wg Was wiedza = stres.... 09.07.09, 14:42
              i to się chyba niestety potwierdza...
              nawet tak jak się czyta forum "CiP", to w temacie przykładowo o
              nacięciu krocza więcej jest takich, co wolą uszy po sobie położyć po
              sobie i poddawać się bezsensownym procedurom szpitalnym, bo inaczej
              się nie da, bo po co się narażać, bo ci jeszcze od histeryczek
              nagadają... uncertain
            • ola_motocyklistka Re: aha czyli wg Was wiedza = stres.... 09.07.09, 21:56
              Odnośnie farbowania: w 1 ciąży raz zafarbowałam sobie włosy. Dziecko mam rude.
              Nijak ma się to do nas: mąż ciemny, brunet, taka trochę turecka uroda. Ja
              zielonkawe oczy, ciemny blond włosy. Nikogo nie mam rudego w rodzinie. No i skąd
              rude i niebieskookie???? nie wiem, jakaś mieszanka genów, chyba z mojej strony,
              ponieważ mam na nosie zawsze piegi w lecie. Ale u mnie nikt nie ma niebieskich
              oczu, u męża w rodzinie tylko jego ojciec, pozostali wszyscy czarni. I co? i
              rudzielecsmile A wiecie dlaczego??? BO FARBOWAŁAM WŁOSYsmilesmile A najlepsze jest to że
              nie farbowałam na rudo, ale na śliwkowy. No i teraz koleżanki szklanki naskakują
              na mnie żebym broń boże nie farbowała włosów, bo urodzi się drugie rudesmile I co
              ja mam biedna robić? smile A odrosty coraz większe....smile
        • bogoosia Re: aha czyli wg Was wiedza = stres.... 09.07.09, 16:02
          bardzo często niestety tak, zwłaszcza drążenie, co może być nie tak,
          jakie są możliwe wady dziecka itd... wiesz, jak z syndromem studenta
          3 roku medycyny...
          • 18_lipcowa1 Re: aha czyli wg Was wiedza = stres.... 09.07.09, 18:40
            bogoosia napisała:

            > bardzo często niestety tak, zwłaszcza drążenie, co może być nie
            tak,
            > jakie są możliwe wady dziecka itd... wiesz, jak z syndromem
            studenta
            > 3 roku medycyny...


            Ja tak nie mam, nic nie draze. Robie to co mi kaze polozna,czyli
            nic. Hehe
        • franczii Re: aha czyli wg Was wiedza = stres.... 09.07.09, 18:00
          ja tez jestem doinformowana bo chce wiedziec wszystko co mnie dotyczy, czuje
          sie wtedy bezpieczniej i pewniej. np. karmienie piersia mialam obcykane w teoii
          i bardzo sie to przydalo, nikt zadnych kitow nie byl mi w stanie wcisnac. ale
          czasami tej wiedzy nie da sie wykorzystac. jako byla mieszkanka podkarpackiej
          pipidowy moge powiedziec ze moje doinformowanie w tematach porodowych a
          zwlaszcza tgo oklepanego juz nacinania i pozycji, zzo (bo wtedy o zzo jeszcze
          myslalam) i swiadomosc bezradnosci wobec procedur w szpitalach w promieniu
          100km ewentualnie mozliwosc potupania sobie na porodowce a nawet wytoczenia
          armat w postaci pisemnych oswiadzen w czasie porodu ze skutkiem
          najprawdopodobniej zadnym spowodowala u mnie jedyna ale za to ogromna schize. Do
          tej pory nie wiem, jak bym posapila gdyby los nie zdecydowal, ze musialam nagle
          stamtad wyjechac. niektore na moim miejscu zamiast sie rzucac pewnie wola
          wierzyc slepo w to, co im lekrz mowi, myslec o dzidzi i jedyny dylemat jaki maja
          to czy mozna farbowac wlosy i jesc tunczyka. przynjmnj tu maja rzeczywisty wybor.
    • tosterowa Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 14:15
      coz, ja przed zajsciem w ciaze nie wiedzialam o niej praktycznie nic. dopiero
      jak zaszlam, to zaczelam czytac i sie tym interesowac - na biezaco - jak mialam
      miec usg gen to czytalam o usg, jak mi cos wyszlo nie tak w badaniach to
      szukalam jak najwiecej informacji na ten temat. I tak jest do tej pory (25tc),
      natomiast naprawde niezbyt interesuje sie tym, co mnie czeka w przyszlosci, dwa
      dni temu dopiero poczytalam o skurczach, bo wydawalo mi sie, ze je mam, jakbym
      nie miala to bym nie czytala. Nie lubie byc przeladowana informacjami - do tej
      pory nie wiem, co to jest ten oslawiony duphaston, luteina, beta i inne cuda -
      jakby mnie to dotyczylo, to bym wiedziala. O porodzie kiedys tam cos poczytalam
      i sie przerazilam - do tamtego momentu nie balam sie porodu, teraz w sumie tez
      sie nie boje, ale moze dlatego, ze juz na ten temat nic nie czytam (i malo wiem).

      Do ciazy mam coraz bardziej normalne podejscie, jak zajde drugi raz to juz w
      ogole wrzuce na luz. Natomiast bardzo sie boje - i bardzo duzo czytam o opiece
      nad niemowlakiem. Ale pewnie tez mi przejdzie po miesiacu.
    • wieczna-gosia Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 14:17
      ja mysle ze kobieta w ciazy i kobieta bez ciazy to ta sama kobieta. Ciaza jest
      takim okresem kiedy fizjologie bardziej sie eksponuje w rozmowach. Kobiety bez
      ciazy nie rozmawiaja o wlasnej fizjologii to i ich niewiedza na jaw nie wychodzi smile
      • mniemanologia O! /nt 09.07.09, 14:29

    • mamamonika Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 14:33
      Ja miałam syndrom przeinformowania i sporo znajomych z branży
      medycznej. Takie osoby to dopiero są w ciąży na całego z wizualizacją
      wszystkich możliwych i niemożliwych patologii tongue_out
    • denea Co do nacięcia 09.07.09, 14:39
      to sami lekarze i położne tak twierdzą smile Na przykład w moim
      powiatowym szpitalu - że bez nacięcia można popękać aż po odbyt i że
      to straszne ryzyko tongue_out Sama słyszałam. Więc na głupie kobiety
      wszystkiego bym nie zwalała wink, choć rozumiem, że nie o to w tym
      wątku chodzi.
      Ja czytałam, ale książki, poradniki. I o fizjologii ciąży, i o
      porodzie więc całkiem zielona nie byłam.
      Nie miałam netu w domu i nie byłam też tak uświadomiona jak
      teraz wink, więc wydawało mi się, że skoro wszystkie nacinają, to
      widać tak trzeba (skoro już jesteśmy przy tym przykładzie).
      Z jednej strony to pewnie źle.
      Z drugiej jak już ktoś napisał: miałam więcej komfortu psychicznego,
      bo gdzie ja bym znalazła szpital, w którym się rutynowo nie nacina ?

      Jeśli będzie mi dane mieć drugie dziecko, to dopiero będę miała
      zagwozdkę, hehe smile
      • 18_lipcowa1 Re: Co do nacięcia 09.07.09, 14:45


        > to sami lekarze i położne tak twierdzą smile Na przykład w moim
        > powiatowym szpitalu - że bez nacięcia można popękać aż po odbyt i
        że
        > to straszne ryzyko tongue_out Sama słyszałam. Więc na głupie kobiety
        > wszystkiego bym nie zwalała wink,

        Co za bzdura. Polecam twoim lekarzom i poloznym by sie doedukowaly.
        Tyle sie na ten temat walkuje, cala zachodnia europa nie nacina
        bo ''mozna popekac po odbyt'' tylko ja jest koniecznosc...
        No a wiadomo ze poloznym wygodniej naciac niz chronic krocze.I
        wlasnie tak kolo sie zamyka.
        • gonia28b Re: Co do nacięcia 09.07.09, 14:49
          eeeee... o tym się już od dawna trąbi na necie na stronie
          fundacji "Rodzić po Ludzku", że wedłyg najnowszych badań Światowej
          Organizacji Zdrowia (WHO) nacięcie krocza koniecznie jest
          statystycznie tylko w 20% przypadków porodów naturalnych, ale u nas
          po co przecież walczyć, lepiej się dać pochlastać, przecież to nie
          boli... grrrrrhhh uncertain
          • 18_lipcowa1 Re: Co do nacięcia 09.07.09, 14:54
            taa i te opowiesci o popekaniu na 20 szwow slyszalam
            • gonia28b Re: Co do nacięcia 09.07.09, 15:03
              no już coś kiedyś tutaj było burzliwie o tych "fatalnych polskich
              kroczach" wink
          • franczii Re: Co do nacięcia 09.07.09, 18:11
            ale u nas
            > po co przecież walczyć, lepiej się dać pochlastać, przecież to nie
            > boli... grrrrrhhh uncertain

            wylam, kiedy slyszalam: "no ale czego sie tu bac, przeciez naciecia nawet nie
            poczujesz a pomozesz dzidziusiowi wyjsc"
        • denea Re: Co do nacięcia 09.07.09, 15:46
          18_lipcowa1 napisała:

          >
          > Co za bzdura. Polecam twoim lekarzom i poloznym by sie
          doedukowaly.
          > Tyle sie na ten temat walkuje, cala zachodnia europa nie nacina
          > bo ''mozna popekac po odbyt'' tylko ja jest koniecznosc...
          > No a wiadomo ze poloznym wygodniej naciac niz chronic krocze.I
          > wlasnie tak kolo sie zamyka.

          Wiem, że bzdura.
          I to nie są "moi lekarze i położne", tylko personel zarówno placówki
          w moim mieście, jak i okolicznych. Wiem, bo z ciekawości sprawdzałam
          odsetek nacięć u pierworódek.
          Wg nich pierwszy poród jest na tyle patologiczny, że lepiej naciąć.
          Tak mówią kobietom.
          Część (wcale nie ciemnych) uwierzy. Część się będzie awanturować,
          pisać oświadczenia i zastanawiać się, czy nie ciachną znienacka.
          Niektóre będą się bały pyskować.
          A wniosek z tego taki, że na siłę nikt nikogo nie wyedukuje.
          I że jeśli masz wybór, to lepiej rodzić w UK ;P
          Albo przynajmniej w jakimś znanym szpitalu w dużym mieście sad
        • bogoosia Re: Co do nacięcia 09.07.09, 16:04
          a jak spowodować, żeby otwór wielkości pomarańczy, przez który
          przecisnął się arbuz wrócił do normy, nie był mereszką? serio
          pytam...
      • gonia28b Re: Co do nacięcia 09.07.09, 14:45
        nie wiem czego mam takim pańciom współczuć...
        czy tego, że zostały nacięte, czy głupoty, iż dla samych siebie nie
        wykonały tego wysiłku, nie wysiliły się, żeby poszukać takiego
        szpitala gdzie nie tnie się rutynowo, czy chociażby rozmowa z
        położną.
        • agik82 Re: Co do nacięcia 09.07.09, 15:06
          znam dziewczynę, która była bardzo zdziwiona, że wogóle istnieje takie coś jak ochrona krocza
          zresztą w wielu innych tematach ciążowo porodowo jest kompletnie zielona, bo uważa, że nic nie musi wiedzieć i jak rodziła 9 lat temu "to wszystko było inaczej",
          • echtom Re: Co do nacięcia 09.07.09, 16:44
            > znam dziewczynę, która była bardzo zdziwiona, że wogóle istnieje takie coś jak ochrona krocza

            Ja też pierwsze słyszę - ale może przed 1994 rokiem nie znano takiego pojęcia wink Ja już 19 lat temu wiedziałam, że można uniknąć nacięcia krocza, czułam, że świetnie mi idzie i próbowałam o to powalczyć, ale przekonywali mnie, ze trzeba zrobić, bo "popękam" i tylko pogadać se mogłam.
        • denea Re: Co do nacięcia 09.07.09, 16:00
          To do mnie było ?

          To proszę, powspółczuj, że mieszkam w ciemnogrodzie, gdzie jeden
          szpital od drugiego niewiele się różni pod względem przekonań
          personelu i procedur. Zzo nie ma nigdzie, prócz jednego szpitala w
          stolicy województwa. Z nacinaniem w całej okolicy podobnie.
          Łatwo napisać "poszukaj szpitala" jak do "cywilizowanego" masz dwie
          godziny jazdy przy braku robót drogowych tongue_out

          Aha, i jeszcze jedno: rodziłam 3 lata temu, przed II edycją akcji
          Rodzić po ludzku. Wtedy mniej się mówiło o pewnych kwestiach - co i
          tak niczego nie zmienia, bo niedawno znajoma od ordynatora, doktora
          nauk, usłyszała dokładnie tę samą śpiewkę uncertain
          Wydaje mi się, że same kobiety, choćby nie wiem jak uświadomione i
          wyszczekane, zaopatrzone w dyskusyjne oświadczenia, nieprędko
          cokolwiek zmienią sad
          • gonia28b Re: Co do nacięcia 09.07.09, 17:48
            denea napisała:


            > Wydaje mi się, że same kobiety, choćby nie wiem jak uświadomione i
            > wyszczekane, zaopatrzone w dyskusyjne oświadczenia, nieprędko
            > cokolwiek zmienią sad
            >
            >
            >

            i niestety z takim podejściem do sprawy jest większość kobiet.
            wygodniej jest milczeć uncertain
            a prawda jest taka, że jeżeli nie zaczniemy w tej zdecydowanej
            większości mówić głośno co o tym myślimy, to w tym "ciemnogrodzie"
            tkwić będziemy przez następne dziesięciolecia - szkoda czasu na
            milczenie moim zdaniem!
            • gonia28b i jeszcze... 09.07.09, 17:51
              mnie nacięto, bo też nie miałam większego wyboru, ale i tak będę w
              tej kwestii nieugięta, mam nadzieję, że inne kobiety, młodsze ode
              mnie, które dopiero będą rodziły dzieci nie będą musiały przezywać
              tego co Ty czy ja...
              • denea Gonia2b 09.07.09, 19:07
                Cieszę się, że zmieniłaś ton smile
                Ja dlatego napisałam, że będę mieć zagwozdkę. Przy pierwszym
                porodzie ochrona krocza była dla mnie jakimś kosmosem z
                amerykańskich podręczników wink Osobiście nie znałam nikogo, kto
                rodziłby bez nacinania, żadnych relacji z pierwszej ręki -
                rzeczywiście bardzo dużo dowiedziałam się dopiero na forach już po
                porodzie. Wtedy byłam, no cóż, pokorna, ale też jaka miałam być po
                oświadczeniu położnej na zajęciach Szkoły Rodzenia (tak, pytałyśmy o
                nacinanie), że odkąd ona pracuje w tym szpitalu, czyli 10 lat, mieli
                tylko JEDNĄ pierworódkę na tyle elastyczną, żeby pozwolili jej
                rodzić bez nacięcia.
                O_O
                A nacinanie to tylko jedna z ważnych kwestii, moim zdaniem.

                Teraz, jak już wiem, jak to jest, owszem, mam zamiar walczyć, ale
                też i samo życie dodało mi wygadania i pewności siebie. Ale przecież
                nie jestem lekarzem i jak mi kilka fachowych osób powie, że tak i
                tak, to nie wiem, czy nie dam się skołować sad Choc tym razem bym
                próbowała - bo prócz wiedzy mam też doświadczenie.

                Ja też gardłuję w różnych dyskusjach, że rutynowe nacinanie nie jest
                dobre. Zwłaszcza jak ktoś pisze "mnie tam nacięli i było wszystko w
                porządku a goiło się dobrze". Mnie też się dobrze goiło, ale
                naoglądałam się cierpienia i wolałabym, żeby nie dochodziło do
                takiego barbarzyństwa, nawet jeśli nie chodzi o moją
                rodzoną "grażynkę" wink. Ale obarczanie obowiązkiem zmiany stanu
                rzeczy tylko nas, pacjentki, wydaje mi się nie w porządku.
                Problem jest szerszy, powiedziałabym że społeczny, a zaczyna się od
                ministra który oficjalnie twierdzi w mediach, że "zzo szkodzi" i w
                sumie to lepiej, że Polki nie mają do niego dostępu. Poprzez NFZ
                który nie potrafi lub nie chce wyliczyć, ile kosztuje leczenie
                powikłań spowodowanych przez bzdurne, średniowieczne procedury.
                Kończąc na powszechnym przekonaniu, że zawsze się tak rodziło i było
                dobrze, a teraz to się babom we łbach przewraca.
                Po prostu samym będzie nam ciężko.
                Dlatego bardzo cenię Rodzić po ludzku - choć jak widać, i to w
                Polsce za mało...
            • franczii Re: Co do nacięcia 09.07.09, 18:22
              Gonia nie badz niesprawiedliwa bo nie mozesz wszystkiego zwalic na rodzaca. ja
              sama jestem za walka i bylam dosc bojowo nastawiona ale gdyby mi polozna
              powiedziala, ze ona po pierwsze nie umie z ochrona bo zawsze nacinala lub ze nie
              moge na stojaco bo ona tylko w gnekologicznej pozycji potrafi przyjac porod,
              albo wcisnela jakis kit ze cos sie zaczyna niepokojacego dziac to wiedzac juz
              jak porod wyglada nie wiem czy by mi rura nie zmiekla.
              • gonia28b Re: Co do nacięcia 09.07.09, 18:26
                jakby mi tak położna powiedziała, to bym jej podziękowała za uczciwe
                postawienie sprawy i zastanawiłabym się nad poszukaniem sobie innej
                położnej.
                Zakładam, że tego typu rozmowy przeprowadzane są, tak przynajmniej z
                miesiąc przed planowanym rozwiązaniem.
                • franczii Re: Co do nacięcia 09.07.09, 18:47
                  rozmowe przeprowadzasz wczesniej i wiesz juz ze w tym szpitalu tak jak i we
                  wszystkich do ktorych mozesz dojechac standardem jest nacinanie, odzwierciedlaja
                  to statystyki. wprawdzie polozna przekonuje, ze oni nacinaja tylko w razie
                  koniecznosi ale okazuje sie ze tych koniecnyh jest jakies 80% . nastawiasz sie
                  na walke przy porodzie lub bierzesz polozna, o ktorej i tak wiesz ze nie ma
                  doswadczenia z ochrona bo i skad. w trakcie porodu polozna stierdza, ze musisz
                  sie polozyc bo cos tam, musi naciac bo cos tam.
                  • echtom Re: Co do nacięcia 09.07.09, 19:15
                    A łóżko na porodówce nie daje najlepszej pozycji do twardych negocjacji wink 19 lat temu (przed I edycją "Rodzić po ludzku") golenie, nacinanie, rodzenie na wznak było w polskich szpitalach standardem powszechnym i moją postępową wiedzę mogłam sobie, hmm, wsadzić.
        • mniemanologia Re: Co do nacięcia 09.07.09, 16:03
          Oszczędź sobie emocji smile
          • gonia28b Re: Co do nacięcia 09.07.09, 18:30
            a niby dlaczego mam sobie szczędzić? smile
            • mniemanologia Re: Co do nacięcia 10.07.09, 12:19
              Bo w depresję wpadniesz, jak będziesz tyle współczuła. Dzieciom w
              Afryce, dziecią kogoś na forum, nacinanym pańciom i komu tam jeszcze
              bądź... tongue_out
              • gonia28b Re: Co do nacięcia 10.07.09, 13:48
                dziękuję za przestrogę, ale jedną depresję w swoim życiu już
                przeżyłam - i nie tylko nie przeszkadza mi to w empatii do innych
                ludzi, lecz wprost przeciwnie...
                jak na razie całkiem mi z tym dobrze, zwłaszcza jeśli problemy nie
                dotykają bezpośrednio mnie, a może jeśli nie tej pani, to może innej
                dzięki temu będzie trochę lepiej się żyło smile
      • sylvie81 Re: Co do nacięcia 10.07.09, 11:01
        A ja jestem po 2 porodach i kompletnie nie rozumiem o co chodzi z tą nagłą nagonką na nacinanie/ nie-nacinanie krocza! Moje porody postępowały szybko i były - jak wszystkie pewnie - cholernie bolesne. Przy 1 porodzie mnie nacięto i nie robię z tego problemu, bo bolało mnie tak mocno, że było mi już wszystko jedno: chciałam po prostu, żeby Dzidź jak najszybciej ze mnie wyszedł. Miałam 3 szwy. Przy drugim nacinana nie byłam, ale miałam takie otarcia, że 3 szwy znowu były. No, ale inaczej się pewnie widzi pewne rzeczy przy porodzie, który trwa kilkanaście godzin, ale z łagodniejszymi skurczami, a inaczej kiedy krótko i strasznie boleśnie...
        Każda kobieta ma swoje zdanie na ten temat, ale jak się wypowiada na ten temat facet albo kobieta, która porodu nie przeżyła, to to dla mnie zbyt wiarygodne nie jest.
        • gonia28b Re: Co do nacięcia 10.07.09, 11:22
          mam jeden poród za sobą...
          nie musiałam forów czytać, zeby wiedzieć, że nacięcie krocza
          stosowane na taką skalę jak u nas w Polsce (prawie wszystkie
          pierworódki nacinane) jest zupełnie bezsensowne.
          moja mama rodziła nas dwoje bez nacinania krocza, powiedziała
          podczas porodu położnej, ze sobie tego nie życzy, bo z kolei jej
          mama (4 porody), czyli moja babcia też rodziła bez nacięcia i jakoś
          dziwnie nie popękały i żadne szwy nie były potrzebne. Z resztą za
          czasów mojej babci porody w głównej mierze odbywały się w domu, nie
          w szpitalu i mało kiedy nacięcie krocza było konieczne. Dlaczego
          więc nagle od ostatnich kilkudziesięciu lat stało się ono konieczne
          u prawie wszystkich pierworódek?????

          Kiedy rodził się mój Kubuś nie było mi wcale tak wszystko jedno czy
          mnie natną czy nie. Owszem poród bolał jak wszyscy diabli, jak
          najbardziej zależało mi na tym, żeby mój synuś urodził się cały i
          zdrów, ale uważam, że jeżeli lekarz dostrzega jakiś problem, poród
          naturalny może się skończyć źle, to należy wykonać cesarskie cięcie.
          Samo nacięcie podczas porodu istotnie było niewiele wyczuwalne, ale
          była to rana na kroczu, która MUSIAŁA się zagoić.
          I z całym szacunkiem, ale często odnoszę wrażenie, że mamunie
          piszące na forach, że nacięcie to nic takiego, to same nie wiedzą o
          czym mówią.
          Ból rany po nacięciu krocza nie trwał kilka, czy kilkanaście godzin,
          ale trwał przez wiele tygodni, a blizna dawała o sobie znać jeszcze
          przez kilka miesięcy.
          Tak więc ja nie udaję, że problemu nie ma...
          • elly2 Re: Co do nacięcia 11.07.09, 16:20
            Też zależy jak ktoś natnie bo jak wyrąbie szramę to się nie
            dziwię , że do końca życia będziesz odczuwać dyskomfort w bliźnie.
            Są różne anatomie krocza - podatne i niepodatne tkanki , takie co
            się same rozłażą i mocne, niskie i wysokie krocza , no i nie jest
            bez znaczenia wielkość rodzącego się dziecka ( między 2,5 a 4,5 kg )
            i czy idzie z rączką czy bez ...a zresztą ...
        • franczii Re: Co do nacięcia 10.07.09, 11:37
          i nie czulas roznicy miedzy nacieciem a otarciem? naciecie to powazna rana,
          dotyczy tez warstwy miesni a nie tylko skory. naciecie to obnizenie sprawnosci
          miesni kegla wraz ze wszystkimi konsekencjami tego ostatniego. wobec tego chyba
          nietrudno zrozumiec, ze kobiety (te doinformowane) nie chca aby bylo wykonywane
          pochopnie i bez szczegolnych wskazan
          • malina-pl Re: Co do nacięcia 10.07.09, 12:01
            Dwa porody, dwa nacięcia i zero konsekwencji, żadnego problemu z nietrzymaniem moczu, a i doznania podczas seksu dużo lepsze niż przed porodem. A rodziłam obu synów dosyć krótko i bardzo sie nie męczyłam, może dlatego, że byłam nacinana? Oczywiści nie jestem zwolenniczką tej metody, ale też jej nie potępiam.
            • franczii Re: Co do nacięcia 10.07.09, 12:13
              to gratuluje ale ja nie chcialam ryzykowac tylko dlatego, ze od dziesiecioleci
              takie sie zwyczaje utrwalily i poloznikom nozyczki przyrosly do raczek
        • denea Re: Co do nacięcia 10.07.09, 13:39
          > A ja jestem po 2 porodach i kompletnie nie rozumiem o co chodzi z
          tą nagłą nago
          > nką na nacinanie/ nie-nacinanie krocza!

          No, akurat nagła to ona nie jest. Rzeczywiście, więcej się chyba o
          tym mówi w ostatnich latach, ale do tych, co potrzeba, nie dociera.
          Nacinanie jest zabiegiem medycznym i powinno być stosowane w razie
          potrzeby, a nie zawsze, "bo tak".
          Może ratować zdrowie i życie, ale ma też swoje konswekwencje.
          Ze mną było tak, że nacięto mnie bez pytania i bez uprzedzenia, dla
          położnej było to oczywiste. Mimo że dziecko wg USG miało ważyć 2600,
          poród postępował prawidłowo i wydaje mi się, że poradziłabym sobie
          sama. No, może gdybym nie musiała leżeć na plecach ;P
          I wiesz co ? Uważam, że miałam zajebiste szczęście. Goiło się
          rewelacyjnie, powodowało niewielki dyskomfort, który szybko minął.
          Mogłam siedzieć swobodnie, chodzić, załatwiać się.
          Rodziłam razem z dziewczyną z równie bezproblemowym porodem.
          Sportsmenka.
          Kiedy ja wychodziłam po 5 dniach, ona płakała i błagała lekarzy,
          żeby jej nie wypisywali, bo nie poradzi sobie w domu. Nie mogła
          siedzieć, chodzić, płakała z bólu, toaleta to była trauma.
          Wiem, że w końcu coś jej porobili ze szwami, w każdym razie żyje wink,
          ale w jej imieniu i w imieniu kobiet, które swoje wycierpiały po
          plastykę krocza włącznie, pytam: PO JAKĄ CHOLERĘ ??
          Bo że szybciej to ja wiem, ale czy kobiety muszą ponosić aż takie
          koszty ??
          Mówimy cały czas o rutynowym nacinaniu, rzecz jasna. O tajemniczym
          mankamencie Polek, które chyba jako jedyne na świecie nie są w
          stanie naturalnie urodzić pierwszego dziecka wink

          Najgorsze jest to, że nie ma wyboru. Jeśli ktoś uważa, że to dla
          niego dobre, może przecież o nacięcie poprosić. A my mamy problem z
          wyegzekwowaniem jego braku sad
          • mniemanologia Re: Co do nacięcia 10.07.09, 14:30
            Kurde, rutynowe/nierutynowe, usłyszałam przy porodzie "Niestety
            będziemy musieli naciąć", kiwnęłam głową i tyle. Nie wiem, czy to
            było rutynowe, czy nie, wiem, że faktycznie jestem tam mało
            elastyczna i tyle (skąd wiem? no wiem po prostu smile).
            Tym niemniej zapewne zawsze na forach będę przedstawiana jako
            nieświadoma tudzież wyprana z mózgu pańcia, której jedynie współczuć
            należy, bo się dała naciąć.
            • denea Re: Co do nacięcia 10.07.09, 14:54
              O, przepraszam, moja droga, głupia pańcia to do mnie chyba było smile !
              Właśnie o to mi chodzi, możemy być świadome, mieć cel, mieć chęć,
              smarować się wiesiołkiem, ćwiczyć Kegla i co tam jeszcze.
              A przecież każda z nas jak usłyszy, że trzeba ze względu na dziecko,
              to odstąpi od protestów bo sama sobie w krocze nie zajrzy i nie
              oceni, czy potrzeba jest rzeczywista, czy to tylko wygodnictwo.
              O ile ją w ogóle poinformują, hehe.
              A ja ciągle nie wiem, co zrobić, żeby personelowi zaczęło się
              chcieć. Przynajmniej pokusić się o refleksję i ocenę sytuacji.
              • elly2 Re: Co do nacięcia 10.07.09, 16:39
                denea napisała:
                A przecież każda z nas jak usłyszy, że trzeba ze względu na dziecko,
                > to odstąpi od protestów bo sama sobie w krocze nie zajrzy i nie
                > oceni, czy potrzeba jest rzeczywista, czy to tylko wygodnictwo.
                > O ile ją w ogóle poinformują, hehe.

                ŻEBY TO OCENIĆ TO TRZEBA TROCHĘ W ZAWODZIE POŁOŻNEJ POPRACOWAĆ HEHEHE
                Spojrzeniem ty możesz jedynie stan grzywki ocenić i czy głowa już
                wychodzi
                • denea Re: Co do nacięcia 10.07.09, 19:12

                  > ŻEBY TO OCENIĆ TO TRZEBA TROCHĘ W ZAWODZIE POŁOŻNEJ POPRACOWAĆ
                  HEHEHE
                  > Spojrzeniem ty możesz jedynie stan grzywki ocenić i czy głowa już
                  > wychodzi

                  Dla niełapiących ironii mogłam zamieścić emotkę, fakt wink
                  • gonia28b Re: Co do nacięcia 11.07.09, 12:43
                    niełapiące ironii w ogóle mają problem z czytaniem postów zw
                    zrozumieniem, no chyba, że dla własnego "wygodnictwa" nie chciało
                    się im czytać całego tego wywodu w iluś tam naszych postach
                    wyżej... wink
                  • mniemanologia Re: Co do nacięcia 13.07.09, 11:12
                    Widzisz, Twoja wina smile
    • bogoosia chciałaś się pochwalić, to się udało ... 09.07.09, 14:52
      Twoje koleżanki to jedna skrajność, a Ty druga, w pierwszej podobnie
      do Ciebie robiłam, nie zaszkodziło, ale i nie pomogło, w drugiej
      wyluzowałam - nic nie czytałam, dbałam o siebie chodziłam do
      sprawdzonego lekarza, wybrałam sprawdzony szpital itd.
      • 18_lipcowa1 Re: chciałaś się pochwalić, to się udało ... 09.07.09, 14:55
        w drugiej
        > wyluzowałam - nic nie czytałam, dbałam o siebie chodziłam do
        > sprawdzonego lekarza, wybrałam sprawdzony szpital itd.


        Nie, no nie moge. To chyba jasne ze w drugiej czlowiek juz nie czyta
        i nie pyta tyle BO WIE z doswiadczenia......jezuuuuuuuuuuu
        • bogoosia Re: chciałaś się pochwalić, to się udało ... 09.07.09, 15:58
          ta? a ja miałam wrażenie, że po 6 latach już nic nie pamiętam, a i
          tak sobie nie przypominałam...
    • daga_j Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 15:19
      Zgadzam się z Tobą, ja też byłam taka jak Ty, że czytałam i gazetki i książkę
      oraz internet. Ale jest wiele kobiet, które się tym nie interesują, nie mają
      internetu, nie chce im się kupować gazetek dla kobiet w ciąży -a dlaczego? Nie
      wiem, ja nie jestem w tym gronie to nie rozumiem wink
    • mrowkojad2 Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 15:22
      Jestem w 18 tygodniu ciąży, nie interesowałam się połową tych
      rzeczy, o których piszesz, sprawdzałam w necie rozwój dziecka
      tydzień po tygodniu, do porodu czasu mam jeszcze sporo, poczytam jak
      nie bedę już chodzić do pracy, czyli pewnie w listopadzie, po co mam
      się nakręcać.
      Nie czuję się niedoinformowana, wręcz przeciwnie, po prostu ciebie
      interesuje jedno, a mnie drugie. Poza tym nie masz jeszcze żadnego
      doświadczenia w kwestii porodu połogu itd., uwierz mi życie
      weryfikuje twoje plany, nie wiesz w jakiej pozycji będziesz rodzić,
      czy bedziesz mogła mieć zzo itd.
      • 18_lipcowa1 Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 15:26
        Poza tym nie masz jeszcze żadnego
        > doświadczenia w kwestii porodu połogu itd., uwierz mi życie
        > weryfikuje twoje plany, nie wiesz w jakiej pozycji będziesz
        rodzić,
        > czy bedziesz mogła mieć zzo itd.

        Nie, no nie moge. To znaczy ze jesli nie wiem jeszcze jak bedzie mam
        z zalozenia nic nie zakladac? Bo zycie weryfikuje? Wiesz ja znam
        kobiety ktore dazyly do pewnych rzeczy i im sie udalo.
        W UK pisze sie tzw plan porodu i tam zawiera wszelkie zyczenia, i
        obowiazkiem poloznej jest do tego dazyc, wiec szanse spore mam na to
        by poszlo tak jak ja chce, a nie ze bede jak ciele prowadzona bo nic
        nie wiem.
        • mniemanologia Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 15:39
          Tia... Ja też dążyłam do tego, żeby mnie na przykład nie bolało. I
          wzięłam ZZO. I co, życie zweryfikowało.
          I jak w dowcipie. Faktycznie przestało boleć.
          Bo cała akcja się zatrzymała.

          Wiadomo, warto być świadomą.
          Ale nie róbmy z tego religii. I nie skreślajmy inowierców smile
        • mrowkojad2 Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 16:42
          Może w UK tak jest, ale w kraju nad Wisłą nie, poza tym nigdy nie
          jesteś w stanie na 100% przewidziec sytuacji. Przykłady? Jedna moja
          koleżanka miała ustaloną cesarkę w jednym szpitalu, a urodziła
          naturalnie w całkiem innym, druga zarzekała się, że bez zzo nie
          urodzi, ale okazało się, że akcja porodowa przebiegała tak szybko,
          że na zzo było za późno.
          Ja nie twierdzę, że nie należy nic robić, nie interesowac się tym,
          co dzieje się z twoim ciałem, ale wpadanie w przesadę też jest bez
          sensu. Ja mam taką prace, że stykam się z opisami różnych
          hardkorowych medycznych przypadków dzień w dzień i nie mam ochoty na
          katowanie się nimi po pracy. Wolę sobie muzy posłuchać i poczytać
          cos dla przyjemności, bo potem może byc z tym ciężko.
      • wieczna-gosia Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 15:58
        nienienie mrowkojad.

        Oczywiscie ze porod moze sie odbyc inaczej. Oczywiscie ze moze sie okazac ze np.
        masz ochote polezec zamiast siedziec, ze zamiast chodzic zabarykadujesz sie pod
        prysznicem wraz z pilka i bedziesz sobie lala wrzatek na korzonki jak np, ja smile

        Ale w momencie kiedy NAPRAWDE chcialam byc nienacinana to zupelnie inaczej
        rozmawialam z poloznymi. Kiedy chcialam porodu bez wywolywania to szukalam
        szpitala gdzie mi tego na sile nie zleca.

        Z drugiej strony droga lipcowo- rodzisz w UK. Plan porodu uwazam ze jest
        genialnym ukladem, jak rowniez prowadzenie ciazy przez polozna. Ale gdyys
        rodzila w Polsce- to stawiam kulki przecoiw orzechom ze nie bylabys taka chetna
        do braku nacinania, braku wywolywania itd. Bo u nas ciaze prowadzi lekarz, ktory
        specjalizuje sie glownie w powiklaniach. W zwiazku z tym lekarz zgodnie ze swym
        wyksztalceniem zaklada ze bedzie strasznie, co sie ma powiklac to sie powikla i
        naprawde niewielu procentowo lekarzy jest w stanie sobie poukladac w glowie
        scenariusz ze ciaza to jest cos do czego kobieta jest stworzona a wikla sie
        jedna ciaza na cztery co oznacza ze pozostalym trzem nic nie brakuje i nie
        trzeba ich na sile podtrzymywac, wywolywac, nie trzeba poloznicy nacinac. Ja do
        lekarzy mam szczescie bo tez mieszkam w wielkim miescie i wiem ze jak bez
        nacinania i bez wywolywania to niekoniecznie w szpitalu do ktorego mam 10 minut
        soacerkiem, bo oni tam tna i wywoluja i koniec.
        • mrowkojad2 Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 16:52
          Oczywiście zgadzam się z tobą, że trzeba byc świadomym itd. Tylko
          chodzi o zachowanie zdrowego rozsądku w tym wszystkim. Ja też
          wzięłam 2-tomowe Połżnictwo i ginekologię i zaczełam przeglądać, ale
          doszłam do zasniadu groniastego, nowotworów łozyska itd. i
          wymiękłam. PO co mi ta wiedza, to ja juz wole nie wiedzieć.
          • ciociacesia ja wymiekłam na zabiegach w stanach nagłych 09.07.09, 17:39
            czy jakos tak. ale ja w ciazy nie byłam.
        • 18_lipcowa1 Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 18:51
          Ano wlasnie nie, gdybym rodzila w PL i miala ta wiedze ktora mam, to
          szukalabym szpitala w ktorym mnie posluchaja, ew zaplacilabym za
          posluchanie mnie.
          • wieczna-gosia Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 20:08
            byc moze- wszak tak tez sie da. Ale pojmij misiu ze duzo latwiej szukac
            informacji potwierdzajacych to co sie slyszy od poloznej i co jest standardem w
            danym panstwie. Duzo trudniej jest byc przeciw. Kiedy 7 lat temu rodzilam w domu
            (co w UK jest procedura moze nie bardzo popularna ale na pewno bardziej
            popularna niz w Polsce obecnie i calkiem zrozumiala- po prostu jedna z opcji
            wyboru)to bylo o niebo trudniej niz teraz, a teraz tez nie jest to powszechnie
            akceptowana procedura jest x poloznych, ktore porody w domu odbieraja i jeszcze
            mniej lekarzy, ktorzy sa gotowi ciaze do porodu w domu poprowadzic. I to jest
            naprawde ciezko, bo czlowiek ma poczucie ze zrobi krzywde sobie, dziecku i
            spoleczenstwu a co najwazniejsze- systemowi. Jak juz sie machine ruszylo- to
            jakos szlo, ale np w szpitalu objechano mnie jak bura suke ze dziecko
            szczepienie przeciw gruzlicy dostalo w drugiej dobie ycia a nie tuz po porodzie.
            Polozna rejonowa na wizycie kontrolnej zjechala mnie jak bura suke po raz drugi
            bo jakzesz mozna bylo itd.
      • franczii Re: Czy wszystkie ciezarne sa takie niedoinformow 09.07.09, 19:10
        uwierz mi życie
        > weryfikuje twoje plany, nie wiesz w jakiej pozycji będziesz rodzić,
        > czy bedziesz mogła mieć zzo itd.

        ja w to akurat wierze ale jednak fajnie by bylo wiedziec, ze sie ma wybor a nie
        z jego braku sie pocieszac, ze moze i tak mi zzo nie bedzie potrzebne, moze i
        tak by mi w kucki rodzic bylo niefajnie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka