''Przyszywana '' córka...

10.07.09, 10:05
Sytuacja autentyczna - rodzina, 2 dorosłe córki, ojciec własna
firma, spory majątek, ale mnóstwo kredytu i na wszystkim zastawy
bankowe. Żona , lat 50 , nie pracuje i nigdy nie pracowała (decyzja
wspólna). Ogólnie rzecz biorąc, na zewnątrz bardzo bogaci, tak
naprawfdę być może za ileś lat wyjdą na prostą. Kobieta ma
bratanicę, którą chyba bardzo kocha, w każdym razie ładuje w nią
masę kasy, ubiera ją, spełnia jej zachcianki, daje spore kwoty
pieniędzy, funduje wycieczki, kupuje biżuterię, sprzęt rtv i inne.
Mąż nic o tym nie wie, żyje firmą, żony nie rozlicza, wierzy jej, że
wszystko podrożało itd. Natomiast doskonale wiedzą o tym córki. Nie
chcą doprowadzić do kłótni rodziców, ale mają dość tego, że matka
zubaża domową kasę, tym bardziej, że wkrótce same przejmą firmę i
każdy grosz się liczy.
Powinny powiedzieć ojcu, jeśli matka nie zmieni postępowania?
    • caffe_mocca Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 10:13
      Nie.
      Zona nie jest jakas uboga krewną na łasce pracującego męza a jego partnerką - tyle ze poswieciła swoja prace na rzecz pracy w domu.
      Urodziła 2 dzieci, zajmuje się prawdopodobnie domem , wczesniem wychowaniem tych córek (chyba jej źle wyszło skoro córcie maja takie pomysły)
      Ma teoretycznie prawo do połowy majątku i moze z tymi pieniedzmi rozporządzać wg swojego uznania. Sprawia jej przyjemnosc kupowanie bratanicy - jej sprawa.
      jesli juz to mąż powiniem miec udział w dyskusji czy tak powinna - i powinni ustalić to wspólnie. Mąż nie zauważył do tej pory niczego - wiec widocznie mu to nie przeszkadza i nie ma wpływu na jego zarobki.
      Pomysł córeczek - wg mnie wyjatkowo obrzydliwy - kablowanie na własną matkę ze "śmie" kupowac coś bratanicy (a nie jak się domyslam im)
      Jedno wielkie "bleeech"!
      Zona ma prawo wydawac kase na to co chce. Dla jednych bedą to kiecki i biżuteria dla siebie, inne beda pomagac kotkom pieskom i sierotkom a ta pani ma ochotę dawać prezenty bratanicy.
      Córkom - wszak matka nie wydaje ICH pieniedzy (bo zrozumialam ze jeszcze firmy nie przejeły) - wara od jej wydatków

      ps. jesteś jedną z tych "uroczych" córeczek????
      • lady.deidre Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 10:39
        Tylko że azile napisała, że być może za kilka lat wyjdą na prostą więc przypuszczam, że w tej chwili mają niespłacone kredyty lub inne długi. Wiedząc o tej sytuacji córki prawdopodobnie próbują oszczędzać i nie generować zbędnych wydatków, a matka wręcz przeciwnie. Jak dla mnie to właśnie matka jest nie w porządku wobec swojej rodziny a nie córki, które po prostu myślą przyszłościowo. Jeżeli jeszcze mąż myśląc, że wydatki idą na utrzymanie domu i są niezbędne, musi pracować więcej to jest to bardzo nie w porządku wobec niego. Kupować prezenty, pomagać kotkom, pieskom i sierotom można oczywiście ale najpierw chyba należałoby zadbać o przyszłość swojej rodziny.
      • gryzelda71 Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 10:43
        Nie wiem co byś napisała gdyby twoja matka wydawała rodzinna kase na dalszego
        krewnego.Ale wiem,że cudze pieniądze łatwo się wydaje.
      • azile.oli Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 10:47
        Oczywiście, że żona nie jest na łasce męża i ma prawo do pieniędzy.
        Tyle tylko, że obie dziewczyny pracują w firmie ojca, a jak matce
        brakuje pieniędzy, to ten jej daje, a np nie spłaca kredytu w banku,
        tylko same odsetki. Nie chcą przejąć w przyszłości ruiny
        finansowej.Firma należy do majątku odrębnego ojca. Matka nie musi
        córeczek utrzymywać, bo one pracują i otrzymują wynagrodzenie. Ale
        tak, gdybym miała robić prezenty, to robiłabym je własnym dzieciom,
        a nie bratanicy. Córki nie są skłócone z matką, nie chcą na nią
        kablować, ale one wiedzą, gdzie wyciekają pieniądze, potrzebne na
        spłatę długów. Rozmawiają z matką spokojnie. I same oszczędzają.
      • attiya Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 11:39
        ciekawe caffe czy jakby maż wydawał na swoją bratanicę to też tak tłumaczyłabyś go
        mąż nie zarabia i pracuje na rodzinę żony tylko na rodzinę, która się składa z
        jego żony i dwóch córek
        to, że żona siedzi w domu to jedno a to, że wydaje kasę nie na wspólną rodzinę
        tylko swoją to zupełnie inna sprawa
        ja powiedziałabym
        i ewentualnie zaczęłabym po prostu sprawdzać i rozliczac żonę
        • majenkir Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 13:53

          attiya napisała:
          > ciekawe caffe czy jakby maż wydawał na swoją bratanicę

          Albo "bratanicę" wink.



        • caffe_mocca Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 20:14
          attiya - bardzo chetnie odpowiem ci na to pytanie.
          My akurat mamy z męzem taki układ ze - co miesiac -ze wspólnych zarobków -
          opłacane sa rachunki i rzeczy niezbedne (ze wzgledu na wysokosc pensji mąż
          zdecydowanie wiecej się "doklada" do rachunków domowych niz ja)., wpłacamy cos
          na rachunek oszczednosciowy na "czarna godzine" etc.
          Ew . wieksze wydatki - typu np. remont sa oczywiscie uwzgledniane wspólnie.

          Nadwyzke - dzielimy na pól i kazde ze swoja połowa robi co chce.
          Mąż moze sobie kupowac duperele do komputera , grać w kasynie lub - jak ma taka
          fantazje - wyrzucac drobne z samochodu. Albo przypalac sobie papierosa 100 zł
          banktnotem (czego mam andzieje nie robi smile)

          To jego ciezko zarobione pieniadze i nie mam prawa się wtranzalać co z nimi robi.
          Podobnie on nie wtranżala się czy kupuje 10 szminke w tym miesiącu czy dałam
          datek na schronisko dla kotów, albo czy kupiłam mojej matce laptopa - tak jak
          miało to miejsce 2 mies temu.

          On swojemu chrzesniakowi tez robi czesto/gesto prezenty - dosyć drogie. Ale to
          JEGO sprawa ! Wyda wszysko "ze swojego" na chrzesniaka to nie bedzie miał na
          pójscie z kumplami do pubu - jego problem smile

          Zadnemu z nas do głowy by nie przyszło zeby kazac drugiej osobie rozliczania się
          ze swojej "czesci" pieniedzy!
          • attiya Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 21:38
            napisałaś ze "wspólnych zarobków" i zakładam, że nie macie kilku kredytów ja w
            ww przypadku.
            I że rodzinna firma nie jest jedynym źródłem utrzymania.
            Owszem - w Waszym przypadku nie ma sprawy ale jeśli są kredyty do spłacenia to
            raczej na pewien czas w moim przypadku zawiesiłabym wydawanie kasy na coś nie
            zwiazanego z potrzebą likwidacji długów.
            A później hulaj dusza....
    • lila1974 Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 10:50
      Rozumiem, że córki z matką rozmawiają na ten temat a ona jest niereformowalna?

      Wychodzę z założenia, że majątek moich rodziców jest majątkiem moich rodziców i
      mnie nic do tego, jak wydają pieniądze. Wyobrażam sobie jednak, że w końcu idę
      do taty i mówię, jak rzeczy się mają, gdybym widziała, jak on się zażyna pracą a
      mama furli kasę.
      • lila1974 zarzyna - przepraszam 10.07.09, 11:02
    • gku25 Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 10:55
      Podkablowałabym jak najbardziej. Matka zachowuje się jak oszustka, kłamie że
      wszystko podrożało (no owszem), a w rzeczywiście robi sponsoring dla kogoś spoza
      rodziny. A kredyty leżą. Jak będzie się tak zachowywać, to tylko czekać, aż
      dorobek całego życia zabiorą banki na poczet wiszących długów.
    • super-mikunia Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 10:59
      Mama chyba ma ważne powody dla których pomaga bratanicy i należy to
      uszanować,a jeżeli już to porozmawiać z nią, a nie z ojcem o tym!
      • azile.oli Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 11:07
        Córki rozmawiają z mamą, ale ona niereformopwalna. Główny powód tej
        pomocy jest taki, że ta bratanica (lat 15), po prostu coś chce, a
        przyzwyczaiła się, że ciocia nie odmówi. To nie są artykuły
        pierwszej potrzeby, tylko dość drogie prezenty, ale rodzice
        dziewczyny nie żyją w nędzy, tyle, że nie spełniają jej zachcianek
        (bo jest ciotka). Przykład : młoda chce pomalować pokój, ciotka
        wszystko finansuje, przy okazji kupuje nową komodę, łóżko, firanki
        itp.
        • caffe_mocca Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 20:20
          A ja mam wrazenie ze nie chodzi o kredyty i "oszukiwanie" ojca a o to ze
          "córeczki" szlag trafia ze matka wydaje kase na inna osobe.

          Jakby to córeczkom co chwila cos drogiego kupowała to pewnie nie miały by
          wyrzutów sumienia ze "oszukuje" ojca ani nie martwiły by sie tak o finanse firmy .

          Powiem jeszcze na koniec - gdyby moje córki wywineły by mi taki numer - tzn.
          wtracały się nie do swoich pieniedzy i tego na co i na kogo te pieniadze wydaje
          i leciały z donosem do ojca - wydziedziczyłabym pannice z miejsca. Albo chociaz
          postraszyła ze to zrobie i złamanego grosza z rodzinnych pieniedzy nie dostaną.
          Moze by je to ustawiło do pionu i zajeły by sie swoimi pieniedzmi i swoimi
          wydatkami....
          • lisbeth25 Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 20:26
            A z czego niby miałaby je wydziedziczyć matka?
            Firma jest ojca dziewczyn, później przekaże je dziewczynom, a przez to,
            że matka wydaje za dużo (nieważne na co) i okłamuje ojca firma może
            paść.
            No pewnie, matki to nijak nie obchodzi, bo przecież to nie jej firma.
          • gryzelda71 Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 20:31
            Pani matka co najwyżej może pokiwac paluszkiem.Firma nie jest jej.
          • attiya caffe 10.07.09, 21:40
            a doczytałaś, ze rodzinna firma jest li i jedynie wlasnością pana męża, i że owa
            firma powstała z jego odrębnego majątku? Także w tym wypadku nie mialabyś z
            czego wydziedziczyc swych córek.
      • gku25 Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 11:10
        Kosztem własnej rodziny?
        • gryzelda71 Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 11:46
          A czyjej?Przecież to co wyda ubędzie w finansach rodzinnych.
          • gku25 Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 11:52
            No swojej, przecież nie bratanicy, której przybywa.
            • gryzelda71 Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 11:55
              Sorki,ty odpisałaś ja dopisałam w sumie niesłusznie pod tobą.Obie piszemy o tym
              samym.
              • gku25 Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 11:59
                smile
    • lisbeth25 Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 11:07
      Oczywiście, że powiedzieć. Mamusia- całe życie gospodyni domowa zapewne
      myśli, że pieniądze się robią.
    • kotbehemot6 Nosz....... 10.07.09, 11:10
      Nosz kurza twarz. Kobieta dba o dom, o córki nic z tego(finansowo) nie ma,
      pewnie została w domu zeby córciom tytłki obcierac ,zeby im dobrze było w domu,
      a teraz te potraktuja matkę jak osobe ubezwłasnowolnioną??? Rozliczac ja z
      pieniędzy??? W d...ch sie poprzewracało, Jak córeczki matka rozliczy za obiadki,
      prania, sprzatania to sie do końca życia gó...ary nie wypłacą.
      • mamaemmy Re: Nosz....... 10.07.09, 11:15
        ale z drugiej strony-jest ojciec-i ona go oszukuje..
        W tym momencie moze isc do pracy przeciez i miec WŁASNE pieniadze-moze nawet
        obwarzanki sprzedawac wink A córkom juz tyłków podcierac nie musi.
        Wszystko byłoby ok,gdyby ten ojciec o tym wiedział.
        A nie wie.I to wg mnie jest nie w porządku
        • azile.oli Re: Nosz....... 10.07.09, 11:19
          Córki się na świat nie prosiły i ktoś im tyłki podcierać musiał.
          Nikt tej kobiecie nie zabrania wydawać na dom i siebie, czy robić
          drobnych upominków, ale jeśli sytuacja finansowa rodziny jest
          ciężka, to powinna to wziąć pod uwagę.
      • mamaemmy Re: Nosz....... 10.07.09, 11:17
        a poza tym niekoniecznie została w domu ,żeby córkom tyłki obcierac-moze jej po
        prostu wygodnie było nie pracowac?Znam duzo takich osób,gdzie dziecko do
        przedzkola a mamusia na kawke i na zakupy smileŻeby nie było-sama byłam taką
        mamą-ale w końcu do pracy wróciłam,chociaz na pol etatu
      • lisbeth25 Re: Nosz....... 10.07.09, 11:30
        > Kobieta dba o dom, o córki nic z tego(finansowo) nie ma
        Oczywiście, że ma. Mieszkanie, wikt, opierunek, kasę na własne wydatki,
        jest utrzymywana przez męża.
        > ?? W d...ch sie poprzewracało, Jak córeczki matka rozliczy za obiadki
        > prania, sprzatania to sie do końca życia gó...ary nie wypłacą.
        A to ciekawe. Bo córki zapewne same na świat się nie prosiły.
        Poczytaj sobie lepiej jakie obowiązki mają rodzice wobec dzieci.
        • spacey1 Re: Nosz....... 10.07.09, 13:52
          no, opierunek to raczej nie chyba ... To chyba ona rodzinie zapewnia opierunek
          (chyba, że mają gosposię)
      • lady.deidre Re: Nosz....... 10.07.09, 11:57
        Bez przesady, ile lat te tyłki się obciera bo chyba nie do matury? A finansowanie różnych zbędnych, drogich w dodatku, rzeczy podczas gdy nie ma na spłatę kredytu świadczy o tym, że kobieta jest nieodpowiedzialna i jeżeli nie chcą skończyć pod mostem to jedyne co można zrobić to kontrolować jej wydatki.
        • kotbehemot6 Wiecie co 10.07.09, 13:51
          Sam fakt rozliczania matki jest obrzydliwy. Nawiasem mówiąc nie z ich pieniedzy.
          Kto i gdzie mówi o zubożeniu-jakoś nie doczytałam, natomiast doczytałam,ze
          córeczki licza na przejęcie firmy, której nie tworzyły. Docztałam równiez,ze
          zoatanie w domu był deczyja wspólną, pewnie dyktowana tym,ze mąż bedzie tworzył
          firme i żeby dzieciom matki w domu nie zbrakło-mówiąc górnolotnie. {ytam sie
          gdzie jest szacunek dla matki-zwykły ludzki szacunek. Nie widze,za to widze jak
          córeczki rozliczyłyby matkę z ostatnie grosza, ...ciekawe czemu- moze zamiast
          liczyc na przejęci firmy ojca zaczęłu same cos robić-moze by posżły do pracy?????

          Ktos pisał o obowiązku rodziców wobec dzieci. HMMMM czy dzieciom czegos
          brakowało??? Cierpiały nędzę?????Czy tez moze żal im tyłek ściska???? Istnieje
          również obowiązek dziecka wobec rodziców, o poczuciu przyzwoitosci nie wspomnę.
          • gryzelda71 Re: Wiecie co 10.07.09, 14:41
            A męża nie szkoda,ze musi pracować na dodatkowe osoby?
            • kotbehemot6 Re: Wiecie co 10.07.09, 14:43
              A czegoś mu brakuje??????? Skarży sie na coś??? Czy tez moze daje żone pieniadze
              żeby nimi dysponowała. A nie jest to sprawa córek , w najmniejszym stopniu.
              • gryzelda71 Re: Wiecie co 10.07.09, 14:46
                Może czasu mu brakuje?
                Nie sądze,że piszesz to poważnie.
                • kotbehemot6 Re: Wiecie co 10.07.09, 14:48
                  tAAA CIEKAWAM JAK BARDZO BYS PYSZCZYŁA GDYBY tWOJA CÓRKA OŚWIADCZYŁĄ,ZE ZA DUŻO
                  WYDAJESZ I ONA TYM SPOSBEM UBOZEJE. tAAAA.....Sory za Capsa
                  • gryzelda71 Re: Wiecie co 10.07.09, 14:51
                    Gdybym wydawała na krewnych miałaby prawo.Tak ja ja mam prawo opieprzyć męza,że
                    sponsoruje własne rodzeństwo(przykład)kosztem naszych wydatków.
                    • kotbehemot6 Re: Wiecie co 10.07.09, 14:54
                      Taaaak...niebywałe...matak spowodowała upadek firmy i bieden córki musza iśc na
                      bruk...moze i dobrze niech pókjda do roboty zamiast żerowac na rodzicach
                      • gryzelda71 Re: Wiecie co 10.07.09, 14:54
                        Pracują.A gdzie to jakby już inna kwestia.
                      • attiya Re: Wiecie co 10.07.09, 14:55
                        kotbehemot6 napisała:

                        > Taaaak...niebywałe...matak spowodowała upadek firmy i bieden córki musza iśc na
                        > bruk...moze i dobrze niech pókjda do roboty zamiast żerowac na rodzicach

                        a może mamusia zamiast szastać kasa pójdzie do pracy i zobaczy jak to teraz
                        ciężko się pracuje?
                      • lisbeth25 Re: Wiecie co 10.07.09, 14:56
                        Żerują? Przecież córki pracują w rodzinnej firmie.
                        Jeśli ktoś tu żeruje, to utrzymanka matka na ojcu.
                        • kotbehemot6 Re: Wiecie co 10.07.09, 15:12
                          To tragiczne jak kobiety deprecjonują inne kobiety. Decyzja o pozstaniu w domu
                          była wspólna-jej i jej męża. Mąz to szanuje daje piniadze za jej prace , wkład w
                          rodzine i dom. tego nie szanują córki i koleżanki ematko. Pzreciez praca kobiety
                          w domu , jej pomoc mężowi jest niewrta . To docenia mąż. O losie.....
                          • lisbeth25 Re: Wiecie co 10.07.09, 15:14
                            Moim zdaniem mądry człowiek potrafi pogodzić pracę zawodową z
                            obowiązkami domowymi. Niezależnie od płci.
                            Czy ty dalej nie rozumiesz? W sytuacji, gdyby firmie się powodziło,
                            matka zapewne mogłaby wydawać krocie na co chce. Ale tutaj wygląda to
                            tak, że matka zamiast spłacać kredyt daje pieniądze bratanicy. To jest
                            okradanie rodziny.
                          • attiya Re: Wiecie co 10.07.09, 17:05


                            kotbehemot6 napisała:

                            > To tragiczne jak kobiety deprecjonują inne kobiety. Decyzja o pozstaniu w domu
                            > była wspólna-jej i jej męża. Mąz to szanuje daje piniadze za jej prace , wkład
                            > w
                            > rodzine i dom. tego nie szanują córki i koleżanki ematko. Pzreciez praca kobiet
                            > y
                            > w domu , jej pomoc mężowi jest niewrta . To docenia mąż. O losie.....

                            o losie....czy ty naprawdę nie łapiesz tego? tu nikt nie pisze na temat
                            siedzenia w domu, pracy w domu itp. te pieniądze wypracowuje rodzina składająca
                            się z ojca, córek i matki. Matka siedzi w domu a ojciec-mąz z córkami
                            zapiernicza bo kredytów aż miło i trzeba je spłacać a mamusia rozpiernicza kase
                            na potrzeby swojej bratanicy, któa w końcu ma dzianych starych a ci nie każde
                            jej zachcianki spełniają. Więc myk do ciotuni a ta zamiast spłacać kredyt
                            rozwala kasę na potrzeby leniwej pannicy. Sory ale jeśli wg ciebie pracujące
                            córki - które pracują na kredyt także mamusi nie robi na ciebie wrażenia to nie
                            wiem - może ręcznie to tobie przetłumaczyć?
                            nie wiem czy naprawdę jesteś sory ekhm nie za mądra czy naprawdę tak myslisz?
                          • caffe_mocca Re: Wiecie co 10.07.09, 20:25
                            Szanowne córeczki powinny iśc do pracy i załozyc własną firme i dorobic sie tego
                            co ojciec z matką - własnymi siłami. Wtedy by nie miały dylematu ze ktoś je
                            "okrada" ze swojego.
                            A tak to najlepiej - usadzic kuper na gotowej juz istniejacej na rynku
                            firmie z doswiadczeniem i ustawionej pozycji i strzelac fochy ze matka wydaje
                            ICH (sic!!!!) kasę!
                            • lisbeth25 Re: Wiecie co 10.07.09, 20:28
                              Matka się niczego nie dorobiła. Jeśli nie zauważyłaś- ta firma jest
                              tylko ojca, matka nie ma do niej żadnych praw. Pewnie dlatego chce ją
                              zniszczyć.
                            • attiya Re: Wiecie co 10.07.09, 21:43
                              przecież to firma ojca nie matki
                              matka tu raczej niewiele się dorobiła - no chyba, ze tych tipsów na palcach
                  • attiya Re: Wiecie co 10.07.09, 14:52
                    kotbehemot6 napisała:

                    > tAAA CIEKAWAM JAK BARDZO BYS PYSZCZYŁA GDYBY tWOJA CÓRKA OŚWIADCZYŁĄ,ZE ZA DUŻO
                    > WYDAJESZ I ONA TYM SPOSBEM UBOZEJE. tAAAA.....Sory za Capsa

                    gdyby zamiast na raty kredytu wydawałabym kasę na bzdury to nie zdziwiłabym się
                    pretensjom córki
                    Poza tym u mnie akurat poza zakupami typu mleko i pomidory oraz tym podobne
                    uzgadniam wydatki typu siostrzeniec albo coś w tym rodzaju. Zbyt szanuję ciężką
                    pracę męża aby lekką ręką poza jego plecami wydawac tą kase

                    • kotbehemot6 Re: Wiecie co 10.07.09, 14:55
                      Widzisz a tego pana stac zeby dac żonie pieniadze do dyspozycji...ciebie nie
                      stac. A twoim i jej córkom nic do tego.
                      • attiya Re: Wiecie co 10.07.09, 14:56
                        kotbehemot6 napisała:

                        > Widzisz a tego pana stac zeby dac żonie pieniadze do dyspozycji...ciebie nie
                        > stac. A twoim i jej córkom nic do tego.

                        bo pan nie wie co robi jego żona....a szkoda...
                      • lisbeth25 Re: Wiecie co 10.07.09, 15:00
                        Niestety nie stać. Gdyby było stać nie byłoby problemu.
                        A tak to kasa zamiast na spłatę kredytu na bratanicę idzie.
                        Nie dziwię się córkom, one i ojciec ciężko pracują, a matka ciężko
                        zarobione pieniądze lekką ręką na bratanicę wydaje, przez co firma może
                        splajtować.
                        Jak mamusia chce sponsorować bratanicę kosztem swojej rodziny- niech
                        pójdzie do pracy, niech nie żeruje na pracy męża i córek.
                        • kotbehemot6 Re: Wiecie co 10.07.09, 15:10
                          A one nie zeruja na pracy matki??? pewnie przychpdza dop domu gdzie jest
                          wyprane, ugotowane i posprzątane-ale zapewne to wszytsko robi sie samo. Wsadzaj
                          a nos w nie swoje sprawy.
                          • lisbeth25 Re: Wiecie co 10.07.09, 15:12
                            Przez nie firma nie padnie. Przez mamusię może. Zobaczymy co zrobi jak
                            przez jej głupotę cała rodzina nie będzie miała z czego żyć.
                            • kotbehemot6 Re: Wiecie co 10.07.09, 15:13
                              Marna ta firma, oj marniutka
                              • gryzelda71 Re: Wiecie co 10.07.09, 15:15
                                Za to hojność pani nie ma granicsmile
                                Szkoda,że nie odciązy męża.I to oporządzenie domu....litości.Zapewne na tarze
                                pierze itp.
                                • kotbehemot6 Re: Wiecie co 10.07.09, 15:15
                                  A on i córcie orzą w polu??????
                                  • gryzelda71 Re: Wiecie co 10.07.09, 15:18
                                    Może.Prowadzenie firmy to nie przekładanie teczek na półce.
                          • attiya Re: Wiecie co 10.07.09, 17:06
                            kotbehemot6 napisała:

                            > A one nie zeruja na pracy matki??? pewnie przychpdza dop domu gdzie jest
                            > wyprane, ugotowane i posprzątane-ale zapewne to wszytsko robi sie samo. Wsadzaj
                            > a nos w nie swoje sprawy.
                            na razie jedyną żerującą jest tu matka
                            no i skąd wiesz, że córki żerują? może one jedzą na mieście, pranie same
                            wrzucaja do prali a swoje pokoje też sprzątaja same
              • attiya Re: Wiecie co 10.07.09, 14:47
                kotbehemot6 napisała:

                > A czegoś mu brakuje??????? Skarży sie na coś??? Czy tez moze daje żone pieniadz
                > e
                > żeby nimi dysponowała. A nie jest to sprawa córek , w najmniejszym stopniu.
                taki mały jeden szkopuł - a czy pani zona łaskawie poinformowała męża na co
                wydaje kasę - fakt niby nie musi ale jakby pan mąz wydawał kasę na coś o czym
                nie informowałby żony - tzn powiedzmy - na kogoś - to pewnie wtedy juz nie
                byłabyś taka wyrozumiala
                • kotbehemot6 Re: Wiecie co 10.07.09, 14:49
                  A musi informowac. jest jego niewolnicą????? Właśnie czy mąz informuje żonę o
                  swoich wydatkach i o dochodach firmy?????
                  • attiya Re: Wiecie co 10.07.09, 14:54
                    kotbehemot6 napisała:

                    > A musi informowac. jest jego niewolnicą????? Właśnie czy mąz informuje żonę o
                    > swoich wydatkach i o dochodach firmy?????

                    czy ty naprawdę nie widzisz tu o co chodzi? Przecież tu nikt nie pisze kobieto o
                    niewolnicy. Żona ma możliwosc dysponowania kasą jak jej się podoba, meżowi nie
                    spowiada się, mąż nie interesuje się, ma całkowite do niej zaufanie. Wiec skoro
                    ma owo zaufanie, to może nie należałoby go podważać.
                    • kotbehemot6 Reasumując 10.07.09, 14:58
                      Może mąz nie jest liczykrupą takim jak córki, i skąd wiesz,ze nie wsparby żony w
                      pomocy dla siostrzenicy??????
                      Dobra nie mam czasu na dyrdymały Reasumując nie miałabym odwagi zwrócic sie do
                      mojej matki,ze marnotrawi moje pieniadze. W żadnym wypadku i nigdy. za bardzo
                      szanuje matkę i jej prace włożoną w dom i wychowanie zeby ząłowac pieniędzy.
                      Cokolwiek by z nimi robiła. A wy róbcie co chcecie.
                      • gryzelda71 Re: Reasumując 10.07.09, 15:00
                        Pierdoły piszesz.
                        • kotbehemot6 Re: Reasumując 10.07.09, 15:15
                          Niech bedzie...ale za to prawdziwe.
                          • gryzelda71 Re: Reasumując 10.07.09, 15:17
                            A zastanowiłaś się co będzie jak firma faktycznie padnie?Córki młode poradzą
                            sobie,a pan i pani?
                      • attiya Re: Reasumując 10.07.09, 15:02
                        kotbehemot6 napisała:

                        > Może mąz nie jest liczykrupą takim jak córki, i skąd wiesz,ze nie wsparby żony
                        > w
                        > pomocy dla siostrzenicy??????
                        > Dobra nie mam czasu na dyrdymały Reasumując nie miałabym odwagi zwrócic sie do
                        > mojej matki,ze marnotrawi moje pieniadze. W żadnym wypadku i nigdy. za bardzo
                        > szanuje matkę i jej prace włożoną w dom i wychowanie zeby ząłowac pieniędzy.
                        > Cokolwiek by z nimi robiła. A wy róbcie co chcecie.

                        tak, teraz widzę, że nie doczytałaś i po prostu nie wiesz o czym piszesz, bo w
                        innym przypadku jakby twoje córki pracowały w twojej firmie aby płacić za twój
                        kredyt to coś tu nie pasuje. Ale widocznie twoje córki pewnie tak wlasnie
                        robilyby....
                        • kotbehemot6 Re: Reasumując 10.07.09, 15:07
                          Moje córki beda miały szacunek dla rodzica i nie będa patzrec na swiat pzrze
                          pryzmat kredytu i gotówki-widac ty i twoje dzieci taki właśnie przentujecie
                          światopogląd
                          • lisbeth25 Re: Reasumując 10.07.09, 15:10
                            Domyślam się, że jesteś utrzymanką i zapewne dlatego nie rozumiesz, że
                            rozdawanie przez matkę pieniędzy w momencie gdy nie ma na spłatę
                            kredytu jest żałosne.
                            • kotbehemot6 Re: Reasumując 10.07.09, 15:12
                              smile)) Widzisz jaka jestes mało inteligentna. zarabiam więcej od męża. I co z
                              tego.....
                              • gryzelda71 Re: Reasumując 10.07.09, 15:19
                                Dam rękę uciąc,że mąż nie wspomaga siostrzeńca lub innego krewnego jak bohaterkasmile
                          • attiya Re: Reasumując 10.07.09, 17:10
                            kotbehemot6 napisała:

                            > Moje córki beda miały szacunek dla rodzica i nie będa patzrec na swiat pzrze
                            > pryzmat kredytu i gotówki-widac ty i twoje dzieci taki właśnie przentujecie
                            > światopogląd

                            oj ja cię proszę - nie pisz już takich głupot - zresztą miałaś już więcej nie pisać
                            pop swajo a cziort swajo....


          • attiya Re: Wiecie co 10.07.09, 14:45
            kotbehemot6 napisała:

            > Sam fakt rozliczania matki jest obrzydliwy. Nawiasem mówiąc nie z ich pieniedzy
            > .
            > Kto i gdzie mówi o zubożeniu-jakoś nie doczytałam, natomiast doczytałam,ze
            > córeczki licza na przejęcie firmy, której nie tworzyły. Docztałam równiez,ze
            > zoatanie w domu był deczyja wspólną, pewnie dyktowana tym,ze mąż bedzie tworzył
            > firme i żeby dzieciom matki w domu nie zbrakło-mówiąc górnolotnie. {ytam sie
            > gdzie jest szacunek dla matki-zwykły ludzki szacunek. Nie widze,za to widze jak
            > córeczki rozliczyłyby matkę z ostatnie grosza, ...ciekawe czemu- moze zamiast
            > liczyc na przejęci firmy ojca zaczęłu same cos robić-moze by posżły do pracy???
            > ??

            zanim zaczniesz bzdury pisać doczytaj dokładnie - córki pracują w rodzinnej
            firmie, poza tym matka zamiast spłacać kredyty urządza osobie spoza rodziny
            pokój, ubiera ją - jednym słowem spełnia jej zachcianki, pomijając rodzone dzieci
            >
            > Ktos pisał o obowiązku rodziców wobec dzieci. HMMMM czy dzieciom czegos
            > brakowało??? Cierpiały nędzę?????Czy tez moze żal im tyłek ściska????

            zanim mamusia zacznie wydawac ciężko zarobione przez męża pieniądze, niech może
            wpierw poinformuje męża o tym, że zamiast rat kredytu spłąca tylko odsetki, i że
            zamiast w kryzysie oszczędzać, ona wydaje kasę na swoją bratanicę

            Istnieje również obowiązek dziecka wobec rodziców, o poczuciu przyzwoitosci nie
            wspomnę.

            a gdzież to zauważyłas ów brak poczucia przyzwoitosci - nie widzisz naprawdę nic
            dziwnego, że matka wydaje kasę na swoją bratanicę a córki ciężko zapieprzają ?
            • kotbehemot6 Re: Wiecie co 10.07.09, 14:47
              naprawde sadzisz,ze wydatki na siostrzenice rujnuja firmę?? To niech ją lepiej
              zamkną bo kiepsak wyjatkowo musi byc. SPrawy finansowe miedzy rodzicami nie sa
              sprawami córek.
              • attiya Re: Wiecie co 10.07.09, 14:49

                kotbehemot6 napisała:

                > naprawde sadzisz,ze wydatki na siostrzenice rujnuja firmę?? To niech ją lepiej
                > zamkną bo kiepsak wyjatkowo musi byc. SPrawy finansowe miedzy rodzicami nie sa
                > sprawami córek.

                na bratanicę
                no wiesz - meble, malowanie pokoju, drogie ciuchy to chyba nie lizak za 2 zł
                poza tym skoro córki zaiwaniają w pracy na raty kredytu rodziców bo pani matka
                wydaje na swoją bratanicę to cos tu nie halo
                • kotbehemot6 Re: Wiecie co 10.07.09, 14:51
                  Pani Matka ma prawo do własnych pieniędzy, które daje jej mąż. I córeczkom wara
                  od umowy miedzy rodzicami i wara od tego co matka robi ze swoimi pieniedzmi.
                  • gryzelda71 Re: Wiecie co 10.07.09, 14:53
                    Ale pani matka KŁAMIE mówiąc ze podrożało cośtam,a tymczasem różnicę ładuje w
                    bratanicę.
                  • lisbeth25 Re: Wiecie co 10.07.09, 14:54
                    Mamusia jak chce przeznaczać pieniądze na bratanicę to niech pójdzie i
                    zarobi.
                    • kotbehemot6 Re: Wiecie co 10.07.09, 14:58
                      Córeczkom jak sie nie podba niech tez pójda do pracy-nie ich firma, nie ich
                      piniadze
                      • lisbeth25 Re: Wiecie co 10.07.09, 15:01
                        Córeczki pracują. Matka wydaje.
                      • gryzelda71 Re: Wiecie co 10.07.09, 15:02
                        A firma na którą pracował całe życie ich ojciec niech padnie.
                        • kotbehemot6 Re: Wiecie co 10.07.09, 15:13
                          Matak zajmując sie domem ma wkłąd w rozój firmy.
                          • lisbeth25 Re: Wiecie co 10.07.09, 15:15
                            Taaa, ciekawe jaki.
                            • kotbehemot6 Re: Wiecie co 10.07.09, 15:17
                              Chhocby taki,ze pan mąz po powrocie z pracy nie musiał zajmowac sie domem...bo
                              pzreciez wszystkiekoleżanki ematki maja układy partnerskie i ich mężowie po
                              pracy zakasaja rękawy i ruszaja do pracy w domu. A ten pan wolal inaczej i za to
                              żonie płacił
                              • lisbeth25 Re: Wiecie co 10.07.09, 15:20
                                To nie jest wkład we firmę, tylko obsługa męża.
                            • attiya Re: Wiecie co 10.07.09, 17:14
                              lisbeth25 napisała:

                              > Taaa, ciekawe jaki.

                              No nie wiesz Lisbeth ? smile Orze w polu, siano zbiera, na tarze pierze i w
                              strumieniu płucze. I szczotą drucianą drewnianą podłoge szoruje dzień w dzień.
                              Pewnie nie wie, że mamy juz odkurzacze.
                          • gryzelda71 Re: Wiecie co 10.07.09, 15:20
                            No tak,pewnie większy,niż pan co stworzył i prowadzi firmę.
                          • attiya Re: Wiecie co 10.07.09, 17:12
                            kotbehemot6 napisała:

                            > Matak zajmując sie domem ma wkłąd w rozój firmy.

                            a matka wydajaca lekką reką kasę nie na swoja rodzinę?
                            bo ta rodzina tak jak już pisałam to mąż plus żona plus córki.
                            • azile.oli Re: Wiecie co 10.07.09, 17:24
                              No właśnie. Nikt, ani ja, ani tym bardziej córki nie uważamy, że
                              kobieta nie ma prawa do swoich pieniędzy, bo tak się umówili. Nikt
                              jej nie każe iść do pracy. Po p[rostu chodzi o to, że każdy z
                              członków tej rodziny w swoim dobrze pojętym interesie powinien się
                              zastanowić , na co wydaje pieniądze. I dziewczyny mają rację
                              wkurzając się, że matka utrzymuje dodatkową osobę, a właściwie
                              inwestuje w nią wspólne pieniądze. Bo gdyby nie kupowała tak
                              kosztownych prezentów nie brakowałoby jej na życie , a kasę można
                              przeznaczyć na spłatę kredytów. Te kilka tysięcy nie zbawi firmy,
                              ale ich brak jeszcze bardziej ją pogrąża.
                  • attiya Re: Wiecie co 10.07.09, 14:59
                    kotbehemot6 napisała:

                    > Pani Matka ma prawo do własnych pieniędzy, które daje jej mąż. I córeczkom wara
                    > od umowy miedzy rodzicami i wara od tego co matka robi ze swoimi pieniedzmi.

                    pewnie - tylko, że córki pracują własnie na raty kredytowe rodziców, bo matka
                    zamiast je spłacać to wydaje kasę na co innego więc w tym wypadku córki mają
                    już coś do powiedzenia
                  • hellious Re: Wiecie co 10.07.09, 17:37
                    kotbehemot6 napisała:

                    > Pani Matka ma prawo do własnych pieniędzy, które daje jej mąż.
                    Ale maz daje te pienbiadze myslac, ze raty kredytu zostana splacone... A pani
                    matka tego nie robi, bo bratanica ma potrzeby. Gdyby placila wszystko to, co
                    powinna a na bratanice wydawalaby np. kase na swoje przyjemnosci to ok, ale ona
                    wydaje na nia kase przeznaczona na co innego. Na wazna co innego...
      • caffe_mocca Re: Nosz....... 10.07.09, 20:22
        Kotbehemot! smile mam dokladnie takie samo zdanie.
    • super-mikunia Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 12:06
      Mąż zapracowany, córki też, mama sama w domu,a jej powiernicą
      bratanica...
      Sądzę, że córki bardziej tatowe...więc to, że zwrócą się do ojca z
      tym niejako przeciw matce w zasadzie nic nowego...
    • edycja_kopiuj_wklej Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 12:08
      A moim zdaniem to sprawa tej rodziny, a ty wtryniasz nos.
      No chyba, ze jestes jedną z córek.

      A moze zazdrosna, ze to nie ty dostajesz te prezenty?
      • azile.oli Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 13:37
        Ja nie wtryniam nosa, tylko pytam na forum, bo dziewczyny mają
        problem. Ja już stara jestem dzieci mam nastoletnie i od nikogo nic
        nie potrzebuję, a dziewczyn mi żal, bo są między młotem , a
        kowadłem. Są bardzo zżyte z matką, ale jednocześnie mają dość tej
        sytuacji.
    • triss_merigold6 Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 12:38
      Oczywiście, że powinny powiedzieć ojcu a on powinien skrócić żonie
      smycz finansową. Niby dlaczego matka ma kosztem finansów rodziny
      robić kosztowne prezenty osobie trzeciej? Rozumiem pomoc doraźną i
      tzw. socjalną ale nie fundowanie wycieczek czy biżuterii.
    • daga_j Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 14:44
      Bardzo dziwna rodzina. Hm, myślę, że powinny najpierw porozmawiać z matką,
      wytłumaczyć jej sytuację finansową rodziny i firmy, którą mają zamiar przejąć od
      ojca w stanie raczej niezadłużonym i co na to ich matka. Dlaczego daje tyle
      bratanicy, przecież tyle to się daje swoim dzieciom, a bratanice kocha się na
      inny sposób. Nie wiem, nie chcę wnikać ale ja tego nie rozumiem. Ostatecznie
      powiedzieć ojcu, córki są dorosłe, jak się rodzice pokłócą dramatycznie to
      trudno, sami sobie robili teatrzyk przez lata, to niech się jakoś ratują, córki
      na tym nie ucierpią bo ostatecznie są dorosłe, nie muszą przejmować firmy, mogą
      zacząć swoje dorosłe samodzielne życie.
      • kotbehemot6 Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 14:46
        ojca w stanie raczej niezadłużonym i co na to ich matka.
        a gdzie jest napisane,ze firma jet zadłuzona????

        I niech mi ktos wytłumaczy czy ojciec daje swojej żónie jakąs kwote pieniędzy do
        dyspozyci , czy tez daje jej wszytskie pieniadze??? Optuje za pierwsza wersja, a
        nawet gdyby było inaczej to dalej jest sprawa ojca i matki a nie córeczek. maja
        tupet.
        • triss_merigold6 Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 14:54
          No sorry ale jeśli córki pracują w firmie rodzinnej i mają ją
          przejąć to powinno im zależeć na braku długów.
          BTW nie każdy przedsiębiorca to Kulczyk czy Niemczycki, są małe i
          średnie firmy o niezbyt dużych dochodach. Zauważyłaś może?
          A pani matka mogłaby znaleźć sobie tańsze hobby.
          • kotbehemot6 Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 14:59
            Powtórza -wydatki na bratanice generuja długi firmy????? smile)))))))
            • triss_merigold6 Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 15:14
              Jeśli firma ma kredyty (a tak wynika z opisu) i pani żona bierze
              więcej kasy pod hasłem, że "życie podrożało" i przeznacza ją na
              bratanicę to pośrednio przyczynia się do zadłużenia. Z opisu wynika
              też, że nie są to wydatki typu "kawiarnia i kino raz w miesiącu"
              tylko znacznie droższe prezenty.
              Pani ma lat 50, dzieci dorosłe i pracujące i naprawdę jeśli chce
              sponsorować cudze dziecko to mogłaby iść do pracy chociaż na 1/4
              etatu.
              • gryzelda71 Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 15:23
                Szkoda,że kotu umknęło,że pani matka pana ojca OKŁMUJE.
            • babcia47 Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 15:51
              kocie przeczytaj watek jeszcze raz i do tego uwaznie!! Mąłż o
              sponsorowaniu nic nie wie, firma ma kredyt i sa chwole, ze ojciec
              spłaca jedynie odsetki bo nie stać go na pokrycie całej raty
              kredytu..matka bez wiedzy ojca funduje drogie prezenty bratannicy,
              byc moze starczyłoby na opłacenie raty, przypominam, ze firma jest
              źźródłem utrzymania całej rodziny..moim zdaniem matka zachowuje sie
              nieodpowiedzialnie, byc moze jest wykorzystywana przez rodzine
              brata..moze sama sie wpakowała w ten układ wczesniej kreujac się
              na "bogata sponsorkę" (bywa" ale to nie zmienia faktu, ze realizuje
              swoje "hobby" kosztem ojca i narazając na szwank sytuacje fonansowa
              firmy, narażając najblizszych na to, ze utraca źródło zarobku..w tej
              sytuacji, podobnie gdyby mamusia wpadła w sidła hazardu, uwazam, ze
              córki powinny powiadomić ojca o tym gdzie podziewaja sie och
              (rodziców) wspólne pieniądze, jeżeli mama nie ma odwagi zrobic tego
              sama i nie ma odwago bratannicy powiedzieć, ze nie stać jej na
              kolejny drogi prezent dla dziewczyny, bo jej rodzina ma wazniejsze
              wydatki
            • attiya Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 17:18
              kotbehemot6 napisała:

              > Powtórza -wydatki na bratanice generuja długi firmy????? smile)))))))

              tego typu wydatki o których pisała autorka wątku - TAK !
              przeciez wyraźnie napisała, że zamiast raty kredytu spłaca tylko odsetki a
              resztę wydaje na bratanicę
        • azile.oli Re: Do kotbehemot6 10.07.09, 15:52
          Ojciec daje matce określoną kwotę pieniędzy i dokłada, gdy
          zabraknie, a brakuje zawsze. Te dziewczyny chcą utrzymać firmę, bo
          po spłacie kredytów ona będzie dochodowa. To źródło utrzymania
          (jedyne) także ich matki. Ojciec jest poważnie chory. W razie
          noieszczęści , jeśli sobie dziewczyny nie poradzą, matka wyląduje na
          bruku, bo dom też zastawiony. Ta kobieta potrafi wydać na bratanicę
          nawet 4-5 tysięcy miesięcznie. Na sobie też nie oszczędza, ale nikt
          tego nie wymaga. Córkom nie gotuje i nie pierze, starsza jest już
          mężatką i nie mieszka z rodzicami.
          • triss_merigold6 W takim razie 10.07.09, 15:58
            W takim razie nie bardzo rozumiem dlaczego córki zwlekają z
            poinformowaniem ojca o finansowych ekscesach mamuni. To są juz
            poważne kwoty. Pani matce brutalnie uświadomic, że jak firma padnie
            to pójdzie do przytułku i wprowadzic kontrolę wydatków.
        • lady.deidre Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 18:01
          No właśnie to powinna być sprawa między ojcem a matką, tylko że ojciec musi być świadomy sytuacji aby mógł określić czy ma coś przeciwko. Więc o co mieć pretensje do córek, jeżeli one tylko chcą aby wszystkie zainteresowane strony były zapoznane ze sposobem gospodarowania domowym budżetem.
    • thana203 Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 14:59
      A gdyby ta matka wydawała pieniądze na siebie? Jakieś ciuchy, kosmetyki, drogie
      hobby? Czy wtedy byłoby w porządku? Miałaby do tego prawo będąc "żoną domową"?
      Może ona nie kupuje np. sobie perfum, bo ma więcej radości z pomalowania pokoju
      bratanicy. Gorzej, jeżeli wydaje na siebie i dodatkowo na tę dziewczynkę. Ale
      może nie rozumie sposobu myślenia córek? One myślą o przyszłości, a ona o
      teraźniejszości i o tym, co jej teraz sprawia przyjemność. IMO córki powinny
      rozmawiać z matką, nie z ojcem. Przedstawiać swój punkt widzenia i to, na czym
      im zależy. Tylko czy córkom chodzi o pieniądze i firmę, czy to zwykła zazdrość?
      • gryzelda71 Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 15:04
        Może i zwykła zazdrość,bo same może nie doświadczyły takiej hojności rodzicielki.
      • babcia47 Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 16:00
        > A gdyby ta matka wydawała pieniądze na siebie?
        > Może ona nie kupuje np. sobie perfum, bo ma więcej radości z
        pomalowania pokoju
        > bratanicy.
        ..a mi sie wydaje, ze w sytuacji kryzysowej każdy "zaciska pasa" i
        kupowanie drogich perfum gdy nie ma na pokrycie długów jest równie
        nie na miejscu i to niezaleznie od sposobu zarobkowania lub nie
        małżonki..w tej sytuacji szczególnie, bo firma jest głównie jej i
        męża źródłem utrzymania..córki mogą zmienic pracę..starsi ludzie
        moga mieć powazny problem z znalezieniem pracy, tym bardziej powinna
        sie powstrzymac od zbędnych wydatków i sponsorowania bratannicy.
        Czy córki sa zazdrosne czy nie jest tu sprawa trzeciorzedna..choć
        moim zdaniem maja do tego pełne prawo by czuc się zepchniete na
        dalszy plan i a ich los i sytuacja jest mało ważna dla własnej
        matki, wręcz im również przez swoje zachowanie utrudnia życie
        zawodowe i przysparza problemów
    • figrut Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 16:06
      Nie doczytałam, jakie kwoty w tej rodzinie są tymi, nad którymi się wspólnie nie
      dyskutuje, czyli nie ustala wydatków. Od jakiej miesięcznej kwoty planuje się
      tam wydatki wspólnie ? Jeśli kwota wydawana miesięcznie na bratanicę nie
      przekracza kwoty, którą zwykło się w wydatkach w tym domu ustalać wspólnie ( w
      jednym będzie się razem debatowało nad kupnem butów, w innym kupno telewizora
      będzie zakupem zwyczajnym jak zakupy jedzeniowe), to nie widzę powodu, aby żona
      musiała tłumaczyć się z tego mężowi, aczkolwiek powinna go choć powiadomić o
      tym. Jeśli jednak miesięczne wydatki na bratanicę sięgają tej granicy, przy
      której ustala się je wspólnie, a żona wydaje te pieniądze za plecami męża, to
      mąż bezwzględnie powinien się o tym dowiedzieć.
      • azile.oli Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 17:15
        Miesięczne wydatki na bratanicę są duże. Żona po prostu wlicza je w
        koszty utrzymania domu. Facet nawet czasem wie, że żona coś
        dziewczynie kupiła, ale nie ma pojęcia, że za kieckę dała np 1500 zł.
        Tu nie chodzi o to, że ona ma mówić mężowi, że wydaje tyle i tyle na
        bratanicę, ale o to, że mogłaby sobie darować tak drogie prezenty w
        obecnej sytuacji i nie wciskać mężowi kitu, że pieniądze poszły na
        utrzymanie ich rodziny.
        • berecik7 Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 17:27
          1. "Może i zwykła zazdrość,bo same może nie doświadczyły takiej
          hojności rodzicielki." No i co - jeśli nie doświadczyly, bo matka na
          obce dziecko wydaje hojna reka, to jeszcze gorzej o niej świadczy.

          2. Myśle, że wizja przytulka tudzież namiotu pod mostem powinna na
          mame podzialac otrzezwiajaco.

          3. żadna z was nie zauważyla, że mala gowniara ma tupet i zdolności
          manipulacyjne - żadać takich prezentow. A jeszcze wiekszy jej
          rodzice, że nie widza w tym nic niewlaściwego, zamiast kopsnać sie
          po puszke farby.

          4. A może mama z takich, co to rodzinie (dalszej) musi pokazać jaka
          z niej hojna i bogata dama, nawet jak już sama nie bedzie miala co
          do garnka wlożyć.
      • czar_bajry Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 20:12
        Trochę to pachnie zazdrością, córki kontra bratanica.
        Z tymi zakupami dla bratanicy też pewnie mocno przesadzone, dostała jakiś
        prezent a córunie lament podniosłysmile
        Bardziej zszokował mnie fakt iż córki uważają iż matka wydaje ICH kasę, może
        niech przyjmą do wiadomości iż to że matka nie pracuje zawodowo to nie znaczy że
        leży na kanapie i bąki zbija ona pracuje w domu na rzecz męża i dzieci oraz
        zanim te dzieci urosły aby pracować w rodzinnej firmie podcierała im tyłki i
        wycierała zasmarkane nosy.
        Troszkę źle jej to wychowanie wyszło ale nikt z nas nie jest doskonałybig_grin
        • lisbeth25 Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 20:17
          A skąd Ty możesz wiedzieć co ona robi w domu?
          Z tego co przeczytałam w postach autorki matka nie pracuje w domu na
          rzecz dzieci, co najwyżej na rzecz męża.
        • anorektycznazdzira Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 20:26
          się zgadzam
        • azile.oli Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 21:43
          Zazdrość czy nie, ale z tymi prezentami to prawda. To nie jest jeden
          prezent, tylko ciągłe naciąganie ciotki. A im dziewczyna starsza, to
          prezenty droższe.
    • anorektycznazdzira odwrotnie myślę! 10.07.09, 17:33
      Jestem zdania, że skoro mąż jest "w porządku" tzn nie rozlicza żony
      i nie kaze sobie okazywać rachunków za serek i domestos, to żona
      powinna byc w porządku i takie kwestie, jak sponsoring bratanicy z
      mezem uczciwie omówić. Jeśli są oboje normalni, to mąż wysłucha,
      dlaczego dla zony to takie ważne a ona wysłucha czy i dlaczego ich
      na to stać lub nie. Jak pogadają, to może ustalą do jakiej kwoty?
      Może żona zluzuje i zrozumie, że sytuacja nie jest taka, aby sobie
      na to pozwolić?

      Pozsumowująć: córki nie powinny "powiedzieć ojcu". One powinny
      porozmawiać z matką (wszystkie 3 sa dorosłe!), przedstwić własne
      wątpliwości i ją nakłonić, aby sama ze swoim męzem sprawę obgadała.
      Nie wyobrażam sobie kablowania do ojca na matkę, że nie tak, jak
      sobie córeczki życzą wydaje wspólne (swoje i męża) pieniadze. Jeśli
      zaś są pewne, że matka robi głupstwo i uważają, że jest nie w
      porzadku wobec męza, to niech jej to powiedzą. I niech poproszą, aby
      sprawę z mezem obgadała.
      • azile.oli Re: odwrotnie myślę! 10.07.09, 17:44
        One są dorosłe, ale matka zachowuje się jak małe dziecko. Dziewczyny
        nie chcą kablować na matkę, rozmawiały z nią wielokrotnie, ale ona i
        tak robi swoje. Nie potrafi i nie chce dziewczynie odmówić. Traktuje
        ją jak kolejną córkę, tyle, że tylko z tej ''dobrej'' strony. Tzn
        daje, ale nie wymaga, nie zwróci uwagi, nie ochrzani i nie odmówi.
        Młoda ciągnie bezczelnie od ciotki, ile może.
        • triss_merigold6 Re: odwrotnie myślę! 10.07.09, 17:49
          A nikt w rodzinie nie zwrócił uwagi, że tak kosztowne prezenty są
          dla 15-letniej panienki demoralizujące?
        • estelka1 Re: odwrotnie myślę! 10.07.09, 18:06
          Azali, na mój gust ta sytuacja nie jest taka oczywista, jak
          opisałaś. Jakby nie patrzeć, to jest tylko Twoja interpretacja, tego
          co usłyszałaś od koleżanek. Nie jestem w 100% przekonana, że facet
          prowadzący firmę, spłacający nieliche kredyty, nie wie, jaka jest
          faktyczna wartość pieniądza, co podrożało, a co nie. A jeśli
          przymyka oczy na te nadmierne wydatki, to chyba z ich finansami nie
          jest aż tak źle, jak piszesz. Podejrzewam, że sponsorując bratanicę,
          mama Twoich znajomych spłaca jakiś dług wobec brata i mąż doskonale
          o tym wie. Druga strona medalu, że młoda korzystając z faktu, że
          ciotka ma do niej słabość, może trochę naciągać smile Twoje koleżanki
          nie powinny jednak wtrącać się do tego. Rozumiem ich obawy i tę
          lekką domieszkę skąpstwa i zawiści, ale firma nie jest ich,
          pieniądze póki co też jeszcze do nich nie należą, a pracować u ojca
          wcale nie muszą.
          • azile.oli Re: odwrotnie myślę! 10.07.09, 19:09
            Sytuacja jest jednak dość oczywista : siostra nie ma żadnych długów
            wobec brata, jeśli już, to na odwrót, on u niej. Facet daje
            pieniądze żonie, bo nie chce jej odmawiać, pewnie myśli , że sobie
            coś kupuje, w końcu zawarli umowę, że ona nie pracuje, nie chce
            wyjść na sknerę. Te córki są dużo młodsze ode mnie, to nie moje
            koleżanki, to dziewczyny z rodziny mojego męża. Żalą się i mają
            rację. Pieniądze do nich co prawda nie należą, ale moim zdaniem są
            bardziej ich, niż ich kuzynki. I szczerze mówiąc pomagają choremu
            ojcu, żeby praca jego życia nie poszła na marne. Firma ma być
            przepisana na nie, tak im obiecał ojciec, to jego firma, pochodzi z
            majątku odrębnego i chce go dać córkom. Nie obcej dziewczynie.
            Pieniądze z zarobków są też własnością żony i może ona nimi
            dysponować, ale nie inwestując w cudze dziecko.
            Ja je rozumiem, my też mamy z mężem rodzinna firmę, którą dostaną
            nasze dzieci. I nie wyobrażam sobie, abym kosztem własnej rodziny
            realizowała zachcianki nastoletniej smarkuli.
            Te dziewczyny zachrzaniają, a matka siedzi w domu i piłuje tipsy
            oraz wozi bratanicę na zakupy. Taka prawda.
            • delecta Re: odwrotnie myślę! 10.07.09, 19:28
              Trochę to nieprawdopododobne, że dalsza rodzina wie o długach ze
              szczegółami, a ów mąż nie.
              • azile.oli Re: odwrotnie myślę! 10.07.09, 19:39
                Ależ mąż wie o długach. Tyle, że nie wie, że w koszty utrzymania
                domu wliczone są drogie prezenty dla bratanicy żony. To mąż
                wynegocjował w banku możliwość spłcania na razie samych odsetek od
                kredytu.
                Fakt, faceta nie ma po całych dniach, więc np można mu wmówić, że
                coś się zepsuło i trzeba było zapłacić za naprawę, że czesne na
                uczelni wzrosło (szanowna 50-latka studiowała) itd. Po prostu ufał
                żonie . Te 4-5 tys. miesięcznie nie postawiłyby od razu firmy na
                nogi, ale szkoda każdego grosza, gdy jest się zadłużonym, a wszystko
                jest zastawione w banku.
                • delecta Re: odwrotnie myślę! 10.07.09, 19:48
                  Źle napisałam - chodziło mi nie o długi, ale o utrzymywanie
                  bratanicy.
                  Czy ten mąż na pustyni żyje? Z ludźmi nie rozmawia i nie ma
                  najmniejszego pojęcia o gospodarowaniu?
                  A ciekawa jestem, ile w tym gospodarstwie domowym wydaje się średnio
                  miesięcznie, skoro 4 lub 5 tysięcy żona dopisuje do rodzinnych
                  wydatków.
                  Córki - wybacz - też jakieś dziwaczne. Dorosłe kobiety, a tak
                  cierpią w milczeniu, co najwyżej dalszej rodzinie w mankiet chlipną.
                  • azile.oli Re: odwrotnie myślę! 10.07.09, 19:54
                    Żebyś wiedziała, siedzi całymi dniami w firmie i o świecie nie ma p
                    [ojęcia. Zresztą przyzwyczajony, że żona kupowała w najdroższych
                    sklepach, pojęcie o niektórych cenach ma mętne.
                    Córki nie takie potulne, kłócą się z matką o to, ale ta udaje
                    idiotkę (zresztą ona zachowuje się jak wieczna nastolatka).
                    • anorektycznazdzira Re: odwrotnie myślę! 10.07.09, 20:12
                      To mnie się w głowie nie mieści, że WSZYSTKO jest pozastawiane, ze
                      grozi położenie łapki przez bank na wszystkim, od firmy po chatę
                      (!!!) a maż jest przyzwyczajony do kupowania w tak drogich sklepach,
                      że 4 czy pięć kółek giną w ogóle wydatków?! To ile oni wydają?!
                      Wydaje mi się, ze jak bym miała utopić 5 tysiów, to to by musiało
                      być minimum 20 tysięcy. Rodzina, która ma WSZYSTKO pozastawiane nie
                      wydaje miesięcznie jakichś kosmicznych kwot, nie kupuje w drogich
                      sklepach i nie spełnia pokręconych zachcianek, tylko spłaca kredyty.
                      Mnie się to nie trzyma kupy. Mówimy o takich kwotach, że nikt już
                      nie nawołuje nie tylko do niedojadania w imię kredytu, ale nawet do
                      oszczędzania. Najwyzej do rezygnacji z totalnego przegięcia.
                      Większość z nas wie, ile kosztuje życie, nawet dość wygodne.
                      Mnie się to naprawdę kupy nie trzyma.
                      • azile.oli Re: odwrotnie myślę! 10.07.09, 21:49
                        Powiedzmy, że na wszystko idzie 8 tys. 4 tys na dom i 4 dla
                        bratanicy. Albo 3 i 5. Kredyty spłaca mąż. Żona ma pieniądze na
                        jedzenie, paliwo, wodę , prąd, gaz. Na 2 osoby. No, może ta jedna
                        córka trochę wody i prądu zużyje, ale żywi się sama. Mąż też często
                        je poza domem, bo późno wraca. Wcześniej wydawali może i z 20 tys.
    • mika_p Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 19:38
      Z leksza nierealne.

      Z jednej strony, "Ta kobieta potrafi wydać na bratanicę
      nawet 4-5 tysięcy miesięcznie."

      Z drugiej strony, mąż nie jest zorientowany, na co idzie taka kwota, więc w
      budżecie domowym nie może stanowić to jakiejś dramatycznej kwoty: niemożliwe,
      żeby istniał przedsiębiorca prowadzący sensowną firmę, dla którego zwiększenie
      domowego budżetu o połowę czy nawet ćwierć będzie powodem do niezadawania pytań.

      Z trzeciej strony, jest to kwota na tyle duża, że starczyłaby na spłatę raty
      kredytu.

      Nirealne.
      Albo jest to znacząca kwota i pierwotny właściciel się o nią zatroszczy, albo
      jest to drobiazg niewart uwagi.
      Nie wierzę, że prowadząc firmę i mając długi do spłacenia, ojciec nie interesuje
      się wydatkami żony. A skoro je pokrywa, to znaczy, że wie o co chodzi.
      • azile.oli Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 19:47
        Jak już napisałam - kwota wydana na bratanicę nie postawi firmy na
        nogi , ale są to pieniądze wydane zbędnie, daje żonie, bo myśli, że
        istnieje taka potrzeba. Każda kwota wydana zbędnie odsuwa w czasie
        wygrzebanie się z długów. Obie dziewczyny oszczędzają, ta, która
        wyszła za mąż, odłożyła remont w mieszkaniu, pobiera z firmy
        minimalną pensję. A mamusia robi kuzynce generalny remont pokoju, ze
        zmianą całego wystroju.
    • wieczna-gosia Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 19:55
      powinny. A maz powinien powiedziec- to sprawa miedzy mna a mama. Ewentualnie
      powiedziec wynocha gowniary, czegos wam brakuje? bo jak tak to do roboty a nie
      matce w portfel patrzec.
      • gryzelda71 Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 20:17
        Hmmm...ciekawe do kogo uderzy matka jak firma sie rypnie o alimenty.Jakoś jestem
        spokojna,że nie do siostrzenicy.
      • lisbeth25 Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 20:19
        Te gó...ary pracują w rodzinnej firmie, matka nie.
        • wieczna-gosia Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 21:45
          lecz nadal to jest firma ojca i nadal to sprawa miedzy rodzicami.

          Rozumiem ze zalozenie jest ze matka ojca robi w trabe. Nie wiem skad to
          zalozenie u autorki, ktora jak rozumiem nie jest matka ojcem ani corka no ale
          OK. Ja pisze z punktu widzenia niezaburzonych stosunkow rodzinnych.
          • lisbeth25 Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 21:50
            Założenie, że matka robi ojca w trąbę jest, bo w niezaburzonej rodzinie
            matka nie ukrywa przed ojcem, że pieniądze idą na siostrzenicę i nie
            wydaje kasy na prezenty dla siostrzenicy zamiast płacić raty kredytowe.
            • azile.oli Re: ''Przyszywana '' córka... 10.07.09, 21:55
              Ojciec z pewnościa nie powie, że wara córkom od jego pieniędzy i
              majątku. Wszystko co robi, robi z myślą o nich. O żonę też dba. Ale
              gdy się dowie, to może powiedzieć, że wara bratanicy żony od jego
              kasy.
    • kicia031 Re: ''Przyszywana '' córka... 11.07.09, 14:43
      Pamietam, jak bylam dzieckiem i naciagnelam matke na jakies drozsze dzinsy -
      matka kazala nie mowic ojcu ile kosztowaly (oboje zarabiali porownywalnie, oboje
      oszczedni, ale ojciec deczko bardziej wink)

      Pierwsze co powiedzialam po przyjsciu do domu to mama kupila mi spodnie i kazala
      ci nie mowic wink)

      A powaznie - gdybym wiedziala, ze jedno z rodzicow oszukuje drugie w powaznej
      sprawie, to powiedzialalbym stronie oszukiwanej.
    • 3-mamuska kotbehemot6 11.07.09, 20:13
      Gdyby matka kupowala sobie to corki pewnie by nic nie mowly,albo dziewczyna nie
      mialaby na jedzenie lub nauke, ale sprzet wyciecki lub bizuteria to nie sa
      rzeczy niezbedne do zycia,jak kredyty nie ma z czego splacic,ciekawe czy bys tak
      samo mowila gdyby corki wiedzialy ze ojciec daje prezenty jakies kobietce ,a nie
      splaca kredytow a matka na to by pracowala.Wiesz smiesznie to mowisz bo czy ty
      dajesz komus DROGIE prezenty a corka odmawiasz i meza oklamujesz?
Pełna wersja