w-i-k-i
12.07.09, 20:24
Witam.
Zauwazylam ostatnio pewna zaleznosc (choc pewnie ta zaleznosc
istniala zawsze) i chcialabym sprawdzic czy Wy tez to widzicie (choc
moze to daremny trud). A mianowicie, jesli pojawia sie na forum
pytanie zawierajace chocby doze krytyki lub poddawajace w
zwatpienie , czy rzucajace chocby cien na np. wyglad mam ich
niedoinformowanie itp. Zaraz podnosi sie odzew w postaci dziesiatek
wypowiedzi, majacych na celu ,,uswiadomienie", wysmianie
lub ,,udowodnienie bledu myslowego" autorowi postu. Skoro czuja sie
Panie dobrze ze swoja np. nadwaga lub we wlasnym przekonaniu
posiadania racji i nic i nigdy nie zmieni tego,ze mysla panie, ze
np. ze ,,dres" i brak fryzjera to przywilej bycia mama , czy tez
ze ,,maz kocha mnie bez wzgledu na to ile przytylam, jaki mam garb
itp.", to po co az tak wielkie oburzenie, po co az tak wiele
niemilych uwag w odpowiedzi na posty np. w sprawie wygladu, czy
tego, ze maz nie moze miec przyjaciolki. Skoro jestescie tak pewne
swojego zdania, swojego wygladu (jakikolwiek by on nie byl), swojego
meza, to skad i o co taki raban. I to zawsze przewijaja sie glownie
te same nick"i tych samych ,,zadbanych" i ,,uswiadomionych"
oraz ,,uswiadamiajacych" wszem i wobec mam.
Smiesznie pozniej czytac peany wznoszone ku czci pogodzenia sie z
wlasnym wygladem i poematy w postaci ,,dobrze mi z rozmiarem
42", ,,moj maz nie lubi ,,chudych" itp. bla..bla...bla.
Skoro Wam tak dobrze to po sie az tak bulwersowac, na posty w
chociazby w tym temacie? A moze jednak z tym nie ,,dobrze" to jednak
nie tak do konca?