slonko1335
18.07.09, 14:25
Mieszkamy sobie w bloku w którym razem mieszka 180 rodzin. Z jednej strony
bloku jest parking na jakieś 30 samochodów. Oczywistym jest więc to, że miejsc
jest za mało. Z drugiej strony jest ogromny parking strzeżony, na którym o
abonamencie można pomarzyć bo cały zawalony.... Ludzie z powodu braku miejsc
parkingowych parkują więc pod blokiem, gdzie jest zakaz zatrzymywania się i
postoju ale nawet straż miejska widząc co się dzieje co jakiś czas wsadza
tylko upomnienia a nie mandaty. Blok nasz ma 5 klatek. Między jedną a druga
klatka mieszczą się 4 auta. Tylko miedzy 3 a 4 (moją) wchodzą dwa auta gdyz
jest droga pożarowa do biblioteki. Parkujemy więc gdzie się da, nie oszukujmy
się jak jest miejsce najbliżej naszej klatki, jak nie ma to najbliżej gdzie
jest. Mamy jednak ostatnio problem z sąsiadem, który ubzdurał sobie, że skoro
jesteśmy z 4 klatki a on z 5 to nie możemy parkować pod 5 klatką bo to jest
miejsce dla kogoś z 5 klatki a tak w ogóle to jego bo on tam zwykle parkuje.
Nie powiedział nam tego, tylko zostawia listy za wycieraczką....dostaliśmy już
kilka takich karteczek. Dowiadujemy się z nich , że nie mamy kultury, mamy
gdzieś dobre zachowania społeczne i zgodne współżycie z sąsiadami i mamy
parkowac na parkingu bo mamy na niego bliżej niż on (parking jest przed 1
klatką a więc faktycznie całe 15 metrów bliżej...). Czy ktoś jeszcze dostaje
takie listy nie wiem ale pewnie jak śmie zaparkować na 'jego" miejscu to tak.
Listami się nie przejmowaliśmy, wyrzucaliśmy za każdym razem ale ostatnio
facet przegiął. Jak zajmiemy w jego mniemaniu miejsce którego "nie powinniśmy"
bo przyjechaliśmy wcześniej niż on to nas zastawia. Generalnie nie był to
póki co jeszcze problem bo wyjeżdża do pracy wcześniej niż mąż ale cholera
mamy dzieci i może się zdarzyć taka sytuacja że z jakiegoś powodu będziemy
musieli wyjechać wcześniej, w nocy, itd. Co robić z takim idiotą? Po straż
miejska przecież nie zadzwonimy bo sami parkujemy tam gdzie nie wolno....