Dodaj do ulubionych

siąsiad i samochód wrr....

18.07.09, 14:25
Mieszkamy sobie w bloku w którym razem mieszka 180 rodzin. Z jednej strony
bloku jest parking na jakieś 30 samochodów. Oczywistym jest więc to, że miejsc
jest za mało. Z drugiej strony jest ogromny parking strzeżony, na którym o
abonamencie można pomarzyć bo cały zawalony.... Ludzie z powodu braku miejsc
parkingowych parkują więc pod blokiem, gdzie jest zakaz zatrzymywania się i
postoju ale nawet straż miejska widząc co się dzieje co jakiś czas wsadza
tylko upomnienia a nie mandaty. Blok nasz ma 5 klatek. Między jedną a druga
klatka mieszczą się 4 auta. Tylko miedzy 3 a 4 (moją) wchodzą dwa auta gdyz
jest droga pożarowa do biblioteki. Parkujemy więc gdzie się da, nie oszukujmy
się jak jest miejsce najbliżej naszej klatki, jak nie ma to najbliżej gdzie
jest. Mamy jednak ostatnio problem z sąsiadem, który ubzdurał sobie, że skoro
jesteśmy z 4 klatki a on z 5 to nie możemy parkować pod 5 klatką bo to jest
miejsce dla kogoś z 5 klatki a tak w ogóle to jego bo on tam zwykle parkuje.
Nie powiedział nam tego, tylko zostawia listy za wycieraczką....dostaliśmy już
kilka takich karteczek. Dowiadujemy się z nich , że nie mamy kultury, mamy
gdzieś dobre zachowania społeczne i zgodne współżycie z sąsiadami i mamy
parkowac na parkingu bo mamy na niego bliżej niż on (parking jest przed 1
klatką a więc faktycznie całe 15 metrów bliżej...). Czy ktoś jeszcze dostaje
takie listy nie wiem ale pewnie jak śmie zaparkować na 'jego" miejscu to tak.
Listami się nie przejmowaliśmy, wyrzucaliśmy za każdym razem ale ostatnio
facet przegiął. Jak zajmiemy w jego mniemaniu miejsce którego "nie powinniśmy"
bo przyjechaliśmy wcześniej niż on to nas zastawia. Generalnie nie był to
póki co jeszcze problem bo wyjeżdża do pracy wcześniej niż mąż ale cholera
mamy dzieci i może się zdarzyć taka sytuacja że z jakiegoś powodu będziemy
musieli wyjechać wcześniej, w nocy, itd. Co robić z takim idiotą? Po straż
miejska przecież nie zadzwonimy bo sami parkujemy tam gdzie nie wolno....
Obserwuj wątek
    • guderianka Re: siąsiad i samochód wrr.... 18.07.09, 14:30
      Iść i pogadać twarzą w twarz i zobaczyć co to za odwazniak
      karteczkami się posługuje.
      I zebrać się w kupie, zebrać podpisy i wystąpić z wnioskiem do
      spółdzielni o stworzenie miejsc parkingowych

      Slonko-w jakiej dzielnicy mieszkasz?
      • slonko1335 Re: siąsiad i samochód wrr.... 18.07.09, 14:58
        Guderianko mieszkam w okolicach przychodni do której chodzisz z dziećmi, to
        osiedle-blokowisko, tylko na Santockiej.
        SPółdzielnia chyba postanowiła ściągnąć zakaz zatrzymywania i postoju i
        poszerzyć drogę pożarową, bo od dwóch dni wycinają cześć trawnika i stoi kostka
        brukowa ale wycieli za mało na parkowanie skośne, dalej więc będzie wchodzić
        tyle samo aut no ale droga pożarowa będzie bo teraz jak auta parkują to straż
        nie wjedzie. Jedyne co jak już skończą i parkowanie będzie dozwolone to można
        będzie po tą straż dzwonić.

        Do tej pory nie mieliśmy pojęcia który to taki mary poza tym z której jest
        klatki. Teraz wiemy, bo w swojej ostatniej korespondencji napisał, że z powodu
        naszego upartego niestosowania się do zasad zgodnego sąsiedztwa musi nas
        zastawiać bo mu zajmujemy miejsce. Nie spotkaliśmy go jeszcze a mąż chce się z
        nim rozmówić jak już wie z kim, a nie wiemy pod jakim numerem w tej 5 klatce
        mieszka...

        A spółdzielnia, to spółdzielnia Dąb która jest najdroższą spółdzielnia a ma
        wszystko gdzieś....
        • protozoa Re: siąsiad i samochód wrr.... 18.07.09, 15:39
          Obawiam się, że po rozmowie mąż będzie miał w najlepszym razie rysę na drzwiach
          samochodu zrobioną przez "nieznanych sprawców". A jesli już będą świadkowie to
          szkodliwość społeczna okaże się znikoma. Takie jest prawo w tym kraju, niestety.
          Są sytuacje, które powodują, że u niektórych ludzi pojawiają się dzikie
          instynkty. Należą do nich sytuacje samochodowe - na drodze, wyścig o wolne
          miejsca do zaparkowania itd.
        • guderianka Re: siąsiad i samochód wrr.... 18.07.09, 15:52
          U nas też Dąb ale narzekać nie możemy, reaguja na każde zgłoszenie,
          nawet jeśli pójda dzieci i zgłoszą że jest jakaś padlina na podwórku
          (zdechły ptak), to od razu idzie człowiek i się tym zajmuje

          A kolesiowi nie dajcie sie zastraszyć, stosuje podłe metody, jak
          jemu coś nie pasuje to niech zgłosi w spółdzielni
    • protozoa Re: siąsiad i samochód wrr.... 18.07.09, 14:40
      Facet ma świra i walczy we właściwy świrowi sposób o dobro deficytowe czyli
      miejsce do zaparkowania.
      Sprawa nie do wygrania - nie przemówicie mu do rozsądku bo nie chodzi tu o 15
      metrów tylko o pretekst, żeby postawić samochód. Telefon do straży miejskiej nie
      poskutkuje.Nie liczyłabym tez, że poproszony o 2 w nocy o przeparkowanie, bo z
      dzieckiem trzeba do lekarza przestawi samochód.
      Miejsc do parkowania jest zdecydowanie za mało. Moi przyjaciele tak sie umówili
      z sąsiadami ( ale zaznaczam są to ludzie normalni), że parkuja gdzie się da,
      zastawiają się wzajemnie i jeśli pani Zosia chce odjechac i zastawi ją pan
      Zygmunt, pani Zosia dzwoni domofonem do sąsiada, który zbiega przestawić samochód.
      Wasz dom jest duży - 180 rodzin, może więc jakoś się zmobilizować i wystąpic o
      budowę parkingu podziemnego? Jest to przyszłościowe, podnosi cenę mieszkań, ale
      kosztowne. Może więc pomoc gminy ( w co watpię znając realia) albo kredyty.
      Ostrą walkę odradzam w trosce o samochód ( odrapany lakier, poprzebijane opony).
    • anorektycznazdzira Re: siąsiad i samochód wrr.... 18.07.09, 15:23
      Kiedyś mieszkałam w takim miejscu, gdzie brakowało miejsc
      parkingowych (może nie tak drastycznie) i też się wkurzaliśmy z
      sąsiadami podjeżdżając pod swoją klatkę i stwierdzając, ze połowa
      miejsc jest zajęta przez ludzi z innej części bloku. No niestety.
      Niektórzy sąsiedzi nawet zwracali uwagę. Oczywiście zaczepieni
      odpowiadali cokolwiek opryskliwie, ze to parkują, bo tu jest miejsce
      i kto im zabroni. Dopóki nie ma naprawdę własnych, wykupionych
      miejsc- wolno im. No cóż...
      tongue_out
      Fakt jest faktem, że nie słyszałam o poirytowanych liścikach a już
      napewno nie o zastawianiu. To akurat przegięcie i to na maksa.
    • lola211 Re: siąsiad i samochód wrr.... 18.07.09, 19:49
      Coz, ja tez bym sie wkurzala, gdyby sasiad zajmowal miejsce pod moja
      brama.
      Sama nie zajmuje sasiadom, a i oni staraja sie respektowac moje
      prawo do miejsca mi najblizszego.Kwestia zwyczajowo przyjeta, co
      pozwala nam zyc bez wasni.
      • slonko1335 Re: siąsiad i samochód wrr.... 18.07.09, 19:58
        Loola wychodzi że miejsc parkingowych dla jednej klatki jest 4. mieszkań w
        klatce 36. Pechowo pod moją bramą jest jedno mniej, gdzie mamy więc parkować?
        Parkujemy tam gdzie jest miejsce w życiu nie przyszło mi się zastanawiać jaki
        samochód i z której bramy jest zaparkowany pod naszą klatką, jest zajęte to jest
        zajęte i koniec, przyjechaliśmy później mamy pecha, musimy szukać gdzieś
        indziej.... jak nie ma miejsc ani na parkigngu ani pod blokiem to parkujemy dużo
        dalej bo nie mamy wyjścia, gdzieś stanąć trzeba.
        • lola211 Re: siąsiad i samochód wrr.... 18.07.09, 20:08
          >Pechowo pod moją bramą jest jedno mniej, gdzie mamy więc parkować?

          Dalej, nie zajmujac miejsca ludziom obok, ktorzy nie maja tego
          pecha, ze pod ich klatka jest jedno miejsce mniej niz u innych.

          Wiem, ze to duzy problem, ale jak najbardziej rozumiem sasiada.Przez
          jakis czas mialam pod domem taka sytuacje, gdy ustawiono zakaz
          parkowania- ludzie zza rogu zajmowali "nasze " miejsca.Nie obylo sie
          bez zwrocenia uwagi.


          • slonko1335 Re: siąsiad i samochód wrr.... 18.07.09, 20:39
            gdy ustawiono zakaz
            > parkowania- ludzie zza rogu zajmowali "nasze " miejsca.Nie obylo sie
            > bez zwrocenia uwagi.

            ale ja tego właśnie nie rozumiem, z jakiego powodu zwróciłaś im uwagę, przecież
            to nie Twoje wykupione miejsce blokowali? Do głowy by mi nie przyszło
            zastanawianie się skąd jest samochód który stoi pod moja klatką. A niech by
            sobie był kogoś kto mieszka i trzy bloki dalej, skoro tu parkuje znaczy tu mu
            wygodniej, był pierwszy, ma prawo. To dla mnie tak jakbym idąc po zakupy do
            kiosku pod domem, nie stała w kolejce w której stoją baby z bloku obok i
            powiedziała im, że ja chleb kupuje bez kolejki bo one mają piekarnię koło siebie
            więc mogą iść do swojej a niem mi tu kolejkę robią.
            • lola211 Re: siąsiad i samochód wrr.... 18.07.09, 20:49
              Coz, na szczescie mieszkam w okolicy, gdzie mysli i postepuje sie
              inaczej.Zwyczajowo mieszkancy parkuja pod swoja brama i wiekszosc
              tego przestrzega.Sama nie zajmuje komus miejsca i wymagam, by on
              robil tak samo.Dzieki temu unikamy sytuacji z karteczkami i
              sasiedzkimi kwasami.
              • protozoa Re: siąsiad i samochód wrr.... 18.07.09, 21:33
                Idąc Twoim tokiem rozumowania aż się boję zaparkować gdziekolwiek w Warszawie bo
                a nuż zajmę "cudze" miejsce - czytaj najbliżej jego mieszkania.
                Zgadzam sie z założycielką watku - przy drastycznym braku miejsc parkingowych
                każdy parkuje tam gdzie jest miejsce. Wyjątek stanowią miejsca wydzielone np.
                dla inwalidów czy też wykupione (!!!) przez mieszkańców - i nie jest to ważne
                czy jest to parking pod blokiem czy miejsce pod ziemią. Jeśli się za nie
                zapłaciło, płaci za jego uzytkowanie, sprzątanie, oświetlenie itd to innym wara
                od tego miejsca. W przeciwnym przypadku jest ono tak samo moje jak i Twoje i
                może na nim parkować pan Kazio z innej dzielnicy.
                Jestem za powszechnym budowaniem podziemnych miejsc postojowych, co najmniej 1
                na mieszkanie. Wtedy problem zniknie. A póki co musimy jakoś pogodzić się z
                deficytami. Kiedyś był to papier toaletowt, dziś miejsca postojowe.
                • lola211 Re: siąsiad i samochód wrr.... 18.07.09, 21:51
                  > Idąc Twoim tokiem rozumowania aż się boję zaparkować gdziekolwiek
                  w Warszawie b
                  > o
                  > a nuż zajmę "cudze" miejsce - czytaj najbliżej jego mieszkania.

                  Co innego miejsce pod domem, a co innego gdziekolwiek indziej.
                  • bloopsar Re: siąsiad i samochód wrr.... 19.07.09, 02:00
                    > Co innego miejsce pod domem, a co innego gdziekolwiek indziej.

                    Tyle ze wiele miejsc jest pod czyims domem. Takze jak jedziesz do sklepu innego
                    niz hipermarket czy do biblioteki albo fryzjera nie w galerii handlowej tez
                    mozesz stanac pod czyims domem. I co, moga cie stamtad wyrzucic bo to "ich"
                    miejsce?? No prosze cie bardzo uncertain

                    Fakt, ze w Warszawie na Ursynowie to jakas paranoja: ponastawiali blokow, a
                    miejsc parkingowych jak na lekarstwo. Kiedys pojechalismy odebrac cos kupionego
                    na Allegro od czlowieka wlasnie w bloku na Ursynowie i najpierw dlugo krazylismy
                    szukajac miejsca, bo albo slupki albo znaki, ze moga wjezdzac lub zatrzymywac
                    sie tylko mieszkancy, az w koncu jedno z nas poszlo odebrac zakup a drugie z
                    dusza na ramieniu siedzialo w samochodzie zaparkowanym nielegalnie. A co
                    jakbysmy chcieli kogos w tym bloku odwiedzic na kilka godzin? Rodzine,
                    znajomych? No w ogole jest to nieprzewidziane i juz. Jesli do tego dojdzie
                    uznawanie miejsc za "swoje", bo sie najblizej mieszka, to juz wojna podjazdowa
                    na calego.

                    Ja mam akurat miejsce w garazu, ale jak teraz remontuja mi uliczke pod domem i
                    nie ma wjazdu, to parkuje, jak i wszyscy mieszkancy budynku, na zewnatrz i
                    naprawde nikt nie patrzy czy stoi naprzeciwko swoich okien czy bardziej w lewo.
                    Kto pierwszy ten lepszy, a jak nie ma miejsca, to nie ma, trzeba isc na
                    sasiednia uliczke.

                    "Zaklepywanie" miejsc, za ktore sie nie zaplacilo, jest moim zdaniem jakims
                    nieporozumieniem.
                    • lola211 Re: siąsiad i samochód wrr.... 19.07.09, 09:57
                      Takze jak jedziesz do sklepu innego
                      > niz hipermarket czy do biblioteki albo fryzjera nie w galerii
                      handlowej tez
                      > mozesz stanac pod czyims domem. I co, moga cie stamtad wyrzucic bo
                      to "ich"
                      > miejsce?? No prosze cie bardzo uncertain

                      Pod domem mam apteke i klienci parkuja na "moim miejscu", jakies
                      10 , 15 min i jak odjada to w razie czego moge przeparkowac auto np.
                      Najwazniejsze, czy samochod mam gdzie postawic po pracy, na cala noc.
                      Tak mi zaden klient miejsca nie zablokuje.Sasiad i owszem.
                      • fjefjurka71 Re: siąsiad i samochód wrr.... 02.08.09, 02:43
                        Twój sąsiad też może chcieć zaparkować auto po pracy,na całą noc,i co? Zajmie ci
                        miejsce i ty nie zaparkujesz.
                        • lola211 Re: siąsiad i samochód wrr.... 02.08.09, 08:52
                          Niech parkuje -na "swoim" miejscu.I tak najczesciej jest.Trzymamy
                          sie niepisanego prawa.
                          • estelka1 Re: siąsiad i samochód wrr.... 02.08.09, 12:34
                            U mnie też ciekawie się dzieje jeśli chodzi o parkowanie. Nasz
                            budynek zamieszkuje łącznie 9 rodzin. Wszyscy (właściwie poza jedną
                            całkiem bezproblemową sąsiadką) mają za domem swoje "ogródki", czyli
                            kawałki ziemi zagospodarowane w bardzo dowolny sposób i ogrodzone.
                            Nasz "ogródek" nie jest ogrodzony, bo zrobiliśmy sobie parking dla
                            naszych samochodów. No i w momencie, kiedy zaczęliśmy
                            wykładać "ogródek" kostką brukową, ktoś z sąsiadów doniósł straży
                            miejskiej, że coś robimy i na pewno jest to nielegalnie. A tu
                            niespodzianka, mieliśmy zgodę burmistrza smile No ale teraz walczymy z
                            sąsiadami, bo co chwila ktoś z nich, albo ich gości stawia tam swoje
                            auta, rowery itp. Jednego razu ścięłam się z sąsiadem, bo nie dość
                            że postawił tam samochód, to jeszcze wziął się za jego mycie. Na mój
                            protest, powiedział... "no przecież pani mąż wyjechał i miejsce jest
                            wolne". Ręce mi opadły smile Kurczę, czy to znaczy, że jak prywatny
                            teren nie jest ogrodzony, to każdy może tam włazić według swojego
                            uznania? Skoro tak potrzebują parkować pod oknami, to niech
                            przerobią swoje ogródki tak jak my i będą mieli miejsce.
                            • beata985 Re: siąsiad i samochód wrr.... 02.08.09, 21:48
                              estelka1 napisała:

                              > U mnie też ciekawie się dzieje jeśli chodzi o parkowanie. Nasz
                              > budynek zamieszkuje łącznie 9 rodzin. Wszyscy (właściwie poza
                              jedną
                              > całkiem bezproblemową sąsiadką) mają za domem swoje "ogródki",
                              czyli
                              > kawałki ziemi zagospodarowane w bardzo dowolny sposób i ogrodzone.
                              > Nasz "ogródek" nie jest ogrodzony, bo zrobiliśmy sobie parking dla
                              > naszych samochodów. No i w momencie, kiedy zaczęliśmy
                              > wykładać "ogródek" kostką brukową, ktoś z sąsiadów doniósł straży
                              > miejskiej, że coś robimy i na pewno jest to nielegalnie. A tu
                              > niespodzianka, mieliśmy zgodę burmistrza smile No ale teraz walczymy
                              z
                              > sąsiadami, bo co chwila ktoś z nich, albo ich gości stawia tam
                              swoje
                              > auta, rowery itp. Jednego razu ścięłam się z sąsiadem, bo nie dość
                              > że postawił tam samochód, to jeszcze wziął się za jego mycie. Na
                              mój
                              > protest, powiedział... "no przecież pani mąż wyjechał i miejsce
                              jest
                              > wolne". Ręce mi opadły smile
                              nie wiesz co zrobić?? jak sąsiad zejdzie z ogródka urwać sobie
                              ogórka, pomidorka, kilka kwiatów do wazonu, rozłożyć kocyk. "bo
                              przecież Wy już zeszliście"big_grinbig_grinbig_grin
                              ;P

                              • estelka1 Re: siąsiad i samochód wrr.... 02.08.09, 22:53
                                hehe już mi wyobraźnia pracuje, co by było, gdybym kwiatki sąsiadom
                                opitoliła i zażyła kąpieli słonecznej na ich rabatkach smile Trzecia
                                wojna światowa to mało big_grin Ale kto wie... mnie dwa razy namawiać nie
                                trzeba
      • protozoa Re: siąsiad i samochód wrr.... 18.07.09, 21:37
        Moi rodzice mieszaja w podwarszawskiej miejscowości. Ich sąsiedzi mają 4
        samochody i, nierzadko zdarza się, że parkują pod bramą rodziców, bo nie warto
        na godzinę , dwie wstawiać im samochodu do garazu. Nikt z tego powodu nie robi
        afery, jesli przeszkadzają, zastawiają wyjazd to wystarczy nacisnąć bramofon.
        Zdarza się, że my także stajemy tuż przy wjeździe do sąsiadów. Na posesji
        rodziców nie ma juz miejsca na nasze samochody i... także nikt nam nie wsadza za
        wycieraczke obelżywych kartek.
    • prigi Re: siąsiad i samochód wrr.... 19.07.09, 22:10
      czytajac niektóre wypowiedzi dochodze do wniosku, ze dziwne panują
      zwyczaje w w-wie. biorąc pod uwagę, że mieszkam w tzw blokowisku,
      zawsze nie parkując pod moim blokiem parkuję pod czyimś innym. no
      chyba, że pojade po hipermarket i tam zostawię samochód. i może to
      kwestia zaściankowości małego miasta, ale nigdy nie słyszałam o
      liścikach i innym takich ciekawostkach. dziwne. a co do
      zastawiającego pana, to obiecałam sobie, że jak kiedyś wyjdę i nie
      będę mogła wyjechać do pracy np., to bez skrupułów dzwonię na
      policje aby odholować samochód. ja nikogo nie zastawiam i tego
      samego oczekuje od innych
      • jamesonwhiskey Re: siąsiad i samochód wrr.... 20.07.09, 18:05
        > zastawiającego pana, to obiecałam sobie, że jak kiedyś wyjdę i nie
        > będę mogła wyjechać do pracy np., to bez skrupułów dzwonię na
        > policje aby odholować samochód. ja nikogo nie zastawiam i tego
        > samego oczekuje od innych

        nie rozumiem tego
        sama stajesz tam nielegalnie ale kogos innego straszysz policja
        wykup sobie jakies miejsce zaplac za nie i sie nie sadz
        • prigi Re: siąsiad i samochód wrr.... 20.07.09, 18:24
          a gdzie napisałam, że parkuje nielagalnie? chyba za mocno czytasz
          pomiedzy wierszami. parkuję na parkingu, albo przy chodniku.
          niestety zdarzają się kierowcy, którzy nie mając zamiaru szukać
          miejsc wolnych znajdujacych się dalej od schodów potrafią zablokować
          inne samochody. uważasz, że to fair? parkujesz jak należy i nie
          mozesz pojechać do roboty, bo twój samochód jest całkowicie
          zablokowany przez inny?
          co do wykupu miejsca parkingowego-wierz mi, że gdyby była taka
          możliwość to na pewno bym to zrobiła
          • slonko1335 Re: siąsiad i samochód wrr.... 20.07.09, 20:45
            Prigi my parkujemy nielegalnie, więc jameson mógł założyć, że Ty również, bo
            taki był mój pierwszy post.
            • beata985 Re: siąsiad i samochód wrr.... 02.08.09, 21:52
              slonko1335 napisała:

              > Prigi my parkujemy nielegalnie, więc jameson mógł założyć, że Ty
              również, bo
              > taki był mój pierwszy post.
              ale skoro i TY i upierdliwy sąsiad parkujecie nieprzepisowo to jakim
              prawem on rości sobie jakieś prawa do tego miejsca???

    • elza78 Re: siąsiad i samochód wrr.... 02.08.09, 12:46
      wspolczuje ci slonko, w starym miejscu zamieszkania tez mielismy takiego
      liscikowego amatora meijsc parkingowych ktory ubzdural sobei ze na chodniku
      przed jego posesja parkowac nei wolno ani na moment smile
      wiem co czujesz...
      • kaskosk0404 Re: siąsiad i samochód wrr.... 02.08.09, 21:13
        Bez obrazy,ale własnie przez takich jak Wy sa pózniej rozne problemy-
        u mojej mamy był rok temu pozar w bloku.Zaczadziła sie matka z
        4letnia coreczka ktore siedziały na balkonie na 5pietrze,a to
        wszystko przez to ze straz nie mogła dojechac pod okna bo jakis
        idio.a zablokował przejazd swoim polonezem.Uwazam ze takich ludzi
        nalezy karac mandatami a nie upomnieniami!
        • elza78 Re: siąsiad i samochód wrr.... 02.08.09, 21:28
          w miejscu gdzie my stawalismy nie bylo ZADNEGO zakazu ani drogi pozarowej wiec
          sie chyba zle podpielas...
        • gryzelda71 Re: siąsiad i samochód wrr.... 03.08.09, 13:14
          .Zaczadziła sie matka z
          > 4letnia coreczka ktore siedziały na balkonie na 5pietrze,a to
          > wszystko przez to ze straz nie mogła dojechac pod okna bo jakis
          > idio.a zablokował przejazd swoim polonezem

          A straż pożarna czekała,aż właściciel odblokuje przejazd?Dziwne rzeczy piszesz.
          • kaskosk0404 Re: siąsiad i samochód wrr.... 03.08.09, 13:25
            nie czekała az wyjedzie,faceci przepchneli to auto w ogrodek rosnacy
            pod balkonami.Mogli sie dostac na gore tylko po drabinie bo w
            mieszkaniu ogien był zbyt duzy a sasiedzi pouciekali z
            mieszkan.Matke było słychac na balkonie jak krzyczała ale kilka
            minut pozniej znaleziono ich ciała na balkonie.jednak zanim
            odepchnieto to auto to troche czasu mineło.uwazam ze powinno sie
            zabronic parkowania przy klatkach czy oknach..
            • gryzelda71 Re: siąsiad i samochód wrr.... 03.08.09, 13:37
              Oj coś nie wydaje mi się,ze to wina auta była.Co nie znaczy,ze można parkować
              gdzie się chce.Droga pozarowa ma być przejezdna i juz spółdzielni i parkujących
              w tym głowa.
    • morgen_stern Re: siąsiad i samochód wrr.... 02.08.09, 23:02
      Ja tylko chciałam ostrzec przed bagatelizowaniem tego typu świrów.
      Mieliśmy z eks-mężem podobny problem, ale z sąsiadem z TEJ SAMEJ klatki, który
      miał "swoje" miejsce (nijak nie oznaczone, zwykłe miejsce pod klatką). Zostawiał
      liściki za wycieraczką z zawoalowanymi groźbami. Skończyło się na przebitej
      oponie. To są świry i do tego niebezpieczne.
      • slonko1335 Re: siąsiad i samochód wrr.... 03.08.09, 09:03
        Ściągnęli zakaz parkowania, spółdzielnia się wysiliła i kosztem kawałka trawnika
        poszerzyła drogę wewnętrzną (na jedno koło), nie rozwiązuje to oczywiście
        problemu z brakiem miejsc bo mogli normalne miejsca parkingowe zrobić, no ale
        przynajmniej jak zakazu nie ma to możemy po straż dzwonić jak nas idiota
        zastawi. Sąsiad chyba wyjechał bo jego auta nie ma od jakiegoś czasu...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka