jmama
18.07.09, 14:33
Przechodzimy z mężem obecnie dosyć poważny kryzys który zaczął się
od głupiej kłótni a przerodził w coś o wiele bardziej poważnego. Nie
o tym jednak chcę pisać. Chodzi mi natomiast o reakcje mojej
najbliższej rodziny na to co dzieje się w naszym związku - mąż na 2
dni się wyprowadził.
Najpierw dosłownie napadli na mnie rodzice i zaczęli się na mnie
wydzierać (powiedziałam, że rozmawiać na ten temat z nimi nie będę
bo to moja sprawa i męża), że jestem nieodpowiedzialna bo mam dzieci
a myślę tylko o sobie i jak ja sobie to wszystko wyobrażam. Zero
jakiegoś wsparcia dla mnie skoro już się zaczęli wtrącać, za to same
pretensje i oskarżenia, że to niby moja wina - dodam, że nie
wiedzieli o co poszło.
Potem jeszcze wtrąciła się babcia i powiedziała mi, że powinnam się
pogodzić z mężem, bo dzieci itd. a w ogóle to kobieta a już
zwłaszcza matka powinna się poświęcić.
Po wysłuchaniu tego wszystkiego brak mi słów po prostu. Wg nich mam
wziąć całą winę na siebie i zrobić wszystko żeby się z nim pogodzić
bo jestem kobietą a właściwie to nawet nie kobietą a matką.
Wydawało mi się, że w XXI wieku takie myślenie odchodzi do lamusa a
tu w mojej własnej rodzinie.....