Dodaj do ulubionych

Drogie emamy - czy wybaczyć?

    • joanna35 Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 12.08.09, 21:39
      Zawsze jak czytam takie wątki ogarnia mnie złość.W głowie mi się nie
      mieści, że można mężowi grzebać po kieszeniach, wchodzić na konto w
      nk, przeglądać gg i komórkę, czytać maile i sms, ale wydaje się, że
      na tym forum ten proceder jest nagminny i normalny.
      • firella2 Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 12.08.09, 22:44
        No właśnie, mnie też ogarnia złość, a temu biednemu mężusiowi
        współczuję: jakim prawem jakaś hetera przeszkadza mu w swobodnym
        romansowaniu??? Zdrada to przecież nic takiego, ale czytanie cudzych
        sms-ów? A fe ;/
      • kosmitka06 Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 12.08.09, 22:51
        > Zawsze jak czytam takie wątki ogarnia mnie złość.
        Złosc? Że wydała sie prawda która tak skrzętnie była ukrywana...

        >W głowie mi się nie
        > mieści, że można mężowi grzebać po kieszeniach, wchodzić na konto
        w
        > nk, przeglądać gg i komórkę, czytać maile i sms, ale wydaje się,
        że
        > na tym forum ten proceder jest nagminny i normalny.
        No tak a pozniej ludzie sie dziwią że rozwody! Dzieki temu autorka
        wątku dowiedziała sie całej prawdy, gdyby nie ta sztuczka kto wie
        ile czasu by jeszcze była oszukiwana. Wydało by sie pewnie dopiero
        gdyby musiał płacic alimenty, ale wtedy dla Ciebie to też pewnie
        było by dziwne jak autorka może "mu zabronic" bo wkońcu to by było
        jego dziecko.

        Jesteś taka naiwna czy głupią udajesz?
        Żałosne!!!
        • joanna35 Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 12.08.09, 23:00
          Kobieto, jedna z drugą, puknij się w czółko, tylko na tyle mocno,
          żeby zabolało - chociaż, bo mózgu do myślenia raczej nie pobudzi.
          Byłabyś zadowolona gdyby Twój mąż czytał Twoje listy, maile, rozmowy
          na nk i gg? Byłabyś zadowolona gdyby przeglądał Twoją komórkę i
          czytał sms-y? Ja nie byłabym i nie dlatego, że mam coś do ukrycia,
          ale dlatego , że chcę mieć w związku jakis margines dla siebie.
          Zastanawiające - jestem 12 lat po ślubie, przeżyłam w małżeństwie
          lepsze i gorsze okresy, ale dla mnie tajemnica korespondencji jest
          rzeczą świętą, a jeżeli Ty twierdzisz, że jest inaczej to wystawiasz
          tylko i wyłącznie świadectwo sobie.
          • betty_julcia Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 12.08.09, 23:12
            Święte jest małżeństwo, świętym jest akt poczęcia i pojawienia się
            na świecie dziecka. Jeżeli jakiś palant tego nie rozumie i szuka
            rozrywek na boku bo go żona przestała z racji wielkiego brzucha
            podniecać to nie jest wybacz ale on razem z tą swoją korespondencją
            nie są warci kopniaka...
            Co innego jest grzebać z nudów w męża korespondencji i podejrzewać
            go o wszystko bez zadnych podstaw a co innego mieć podstawy i
            sprawdzić po to by się upewnić i nie dać robć z siebie idioty.
            Lepiej raz z siebie zrobić idiotkę i przeczytać święte smsy małżonka
            niż być cierpiętnicą przez całe życie i liczyć na to że mąż ak
            zdradzi to sam się przyzna. No chyba ze wolisz żyć nie wiedząc.
            Różne są kobiety. Widocznie ty z tych spolegliwych co to wolą udawać
            ze nie wiedzą. Ja z tych walecznych i noszących głowę wysoko.
            • joanna35 Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 12.08.09, 23:19
              Ja z tych walecznych i noszących głowę wysoko.
              Zapewne jak 3/4 tych , które miały święte prawo grzebać w komórkach
              męża, ale jak się okazało co w trawie piszczy to ich waleczność
              sprowadzała się do jęczenia na forum, bo dziewczątka kompletnie nie
              były przygotowane na sytuację i nie wiedziały co zrobić z tą świeżą,
              takim staraniem, uzyskaną wiedzą. Ja nie jestem tak waleczna jak Ty,
              ale mój mąż jeszcze przed ślubem dowiedział się co zrobię jak mnie
              zdradzi i, żeby wiedzieć czy mnie zdradza nie muszę mu grzebać po
              kieszeniach. No, ale ja ZNAM mojego męża.
              • betty_julcia Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 00:00
                Ach, nie wiem czy 3/4 czy 2/3 amoże 1/5smile Zapewne ty wiesz. TAk jak
                jedyna znałaś swojego męża wychodząc za niego za mążsmile Bo my
                pozostale to w ciemno wychodziłyśmy. HA ha.
                Ale gratuluję ze ZNASZ. Bo ja o sobie nei mogę powiedzieć że ZNAM
                swoje wszystkie zachowania, ze jestem siebie pewna w kazdej sytuacji
                na 100% a co dopiero o mężu. I nie podejrzewam go o nic, nie szperam
                mu w komórce ani w mailach. Ale dopuszczam taką możliwość ze coś
                keidyś moze się stać. Błądzić jest rzeczą ludzką. I na pewno
                chciałabym wiedzieć, nie jestem z tych co wolą siedzieć cicho,
                udawać ze nic się nie dzieje, zniosą wszystko byle mąż nie odszedł.
                TAk, ja z tych walecznych. Nie chciałabym żyć z człowiekiem który
                przez pół roku mnie zdradzał. Dobrze wiem jak bym sie zachowała i co
                bym z tą wiedzą zrobiła. Pewnie dałabym szansę, nie przkreslałabym
                kilkunastu-kulkudziesięciu lat życia, ale na pewno pod pewnymi
                warunkami.
                Mój mąz też wie co by było gdyby, ja wiem co by było gdyby ... i co
                z tego?
                • joanna35 Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 00:21
                  Dobrze wiem jak bym sie zachowała i co
                  > bym z tą wiedzą zrobiła.
                  Ty wiesz, ja wiem, ale autorka jak widać nie wie co zrobić z tą
                  wiedzą, więc po cholerę grzebała w komórce?
                • joanna35 Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 00:25
                  Nie, moja droga złośliwa i prześmiewcza, ja pisząc znam mam na myśli
                  12 lat małżeństwa, nie moment wychodzenia za mąż.No, ale jak sie
                  bazuje na wiedzy z dnia ślubu to się nie dziwię, że grzebie się w
                  kieszeniach i sprawdza komórkę.

                  I na pewno
                  > chciałabym wiedzieć, nie jestem z tych co wolą siedzieć cicho,
                  > udawać ze nic się nie dzieje, zniosą wszystko byle mąż nie odszedł
                  Rozumiem, ze wg. Ciebie ja taka jestem, a na podstawie czego doszłaś
                  do tych genialnych wniosków?
              • nombrilek Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 09:45

                Hahahahahahahaha, żebyś sie nie zdziwiła, naiwna..
                • joanna35 Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 10:17
                  Mierzysz każdego swoją miarką czy swojego męża?
              • nombrilek Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 11:01
                joanna35 napisała:

                > Ja z tych walecznych i noszących głowę wysoko.
                > Zapewne jak 3/4 tych , które miały święte prawo grzebać w
                komórkach
                > męża, ale jak się okazało co w trawie piszczy to ich waleczność
                > sprowadzała się do jęczenia na forum, bo dziewczątka kompletnie
                nie
                > były przygotowane na sytuację i nie wiedziały co zrobić z tą
                świeżą,
                > takim staraniem, uzyskaną wiedzą. Ja nie jestem tak waleczna jak
                Ty,
                > ale mój mąż jeszcze przed ślubem dowiedział się co zrobię jak
                mnie
                > zdradzi i, żeby wiedzieć czy mnie zdradza nie muszę mu grzebać po
                > kieszeniach. No, ale ja ZNAM mojego męża.

                Nie mierze nikogo żadną miarką, tylko śmieszą mnie takie teksty.
                Napisałas ze zdrada = koniec zwiazku w waszym przypadku. Ja sadze ze
                gdyby twoj maz chcial cie zdradzic, nie mam na mysli długotrwalego
                romasu z wielka miłoscia, tylko krotkotrwały, pare skokow w bok, nie
                musiałby sie dziwnie zachowywac i ukrywac z komorka, a nie
                przyznałby sie zeby nie doprowadzic do rozpadu zwiazku. Roznie sie w
                zyciu dzieje i dlatego taka pewnosc bardzo mnie smieszy
          • umasumak Masz racje 12.08.09, 23:16
            Gdy tylko zachowanie męża zaczęło jej się nie podobać, powinna była wynająć
            detektywa.
            • joanna35 Re: Masz racje 12.08.09, 23:23
              Uma w tej chwili wypowiadam się na temat samego procederu nie na
              temat tego konkretnego wątku. Naruszasz tajemnicę korespondecji
              swojego męża?
              • umasumak Re: Masz racje 12.08.09, 23:29
                Gdybym podejrzewała, że maż mnie zdradza, gdybym zaobserwowała, że jego uwaga
                kręci się wokół komórki, to miałabym głęboko gdzieś tajemnicę korespondencji,
                tylko zrobiłabym wszystko, żeby dowiedzieć się prawdy. Wiem, że mój mąż zrobiłby
                to samo. W takich momentach nie myśli się o przedślubnych deklaracjach.
                • joanna35 Re: Masz racje 12.08.09, 23:32
                  No dobrze, załóżmy , że dorwałaś się do komórki męża, załóżmy, że
                  odkryłaś prawdę dla siebie bolesną. I co dalej?
                  • betty_julcia Re: Masz racje 12.08.09, 23:45
                    Joanno a do czego zmierzasz. Napisz co ty byś zrobiła? Siedziała
                    cicho, patrzyła jak po kątach skrywa sie z komórką? Wychodzi na
                    rozmowy, stuka schowany w łazience smsy? Jeżeli ewidentnie
                    widziałabyś że mąż się dziwnie zachowuje, mało tego - zdawałabyś
                    sobie sprawę z tego że przestałaś go interesować pod względem
                    fizycznym to co byś ty zrobiła?
                    • joanna35 Re: Masz racje 12.08.09, 23:57
                      Jak napisałam ZNAM mojego męża i nie odnosi się do tego, że mnie
                      nigdy nie zdradzi, bo byłabym faktycznie głupia gdybym się tak
                      zarzekała. Nie - chodziło mi o to, że znam go tak na co dzień, wiem
                      jak się zachowuje w określonych sytuacjach i wiem też, że mój mąż to
                      żaden Makiawelli(sorry, pewnie źle napisałam), więc w tym konkretnym
                      przypadku dla mnie każde odstępstwo od rutyny dałoby mi do myślenia
                      i zapytałabym go wprost. Mój mąż ,dawno temu kiedy rozmawialiśmy o
                      potencjalnej zdradzie w naszym związku stwierdził, że to będzie wina
                      tylko i wyłącznie nasza, nie osoby trzeciej i ja się z nim zgadzam,
                      ale też na tej podstawie wiem, że udzieliłby mi odpowiedzi zgodnej z
                      prawdą, pewnie obwiniłby mnie za własny skok w bok. Mój mąż wie, że
                      dla mnie zdrada=koniec związku i tyle. Sorry, chciałabym jeszcze
                      parę rzeczy dopisać, między innymi dlaczego reaguję tak na te wątki,
                      ale to już nie dzisiaj.
    • ewa-krystyna Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 02:42
      zastanawia mnie jak przez tyle czasu nie zorientowalas sie,ze cos jest nie tak?
      w koncu to dosc dlugi okres czasu... nie chce tlumaczyc twojego meza,ale jak
      moglas przez 6 miesiecy nie zauwazyc,ze oddalacie sie od siebie? nic nie czulas?
      jesli chodzi o rozmowe z ta pania to ja bym na pewno sie na nia nie zdecydowala
      - jestem chyba zbyt dumna w tych sprawach- a juz na pewno nie ingerowalabym w
      zycie tej kobiety - ona mnie nic by nie obchodzila juz wystarczajaco
      skomplikowala twoje.... rowniez nie rozumiem czemu wiekszosc wini ta pania za
      romans,przeciez do tego trzeba dwojga.... maz autorki watku jest rownie winny
      romansu jak i jego kochanka...
      nie wiem co bym zrobila na twoim miejscu - ja odeszlam i to bardzo daleko
      doslownie,ale my nie mielismy dziecka i nie bylismy malzenstwem .... na pewno
      jednak nie decyduj sie na nic "ze wzgledu lub dla dobra dziecka" - mysl najpierw
      o sobie a wszystko inne sie ulozy... zycze ci powodzenia smile
    • cathy1976 Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 07:42
      zajmij się swoim mężem i nie mieszaj się w tamto drugie małżeństwo-
      to nie jest Twoja sprawa. Rozmowa z mężem tej kobiety byłaby
      posunięciem co najmniej nieeleganckim, żeby uniknąć gorszych
      epitetów.

      Gnojek, że zaczął taki romans kiedy byłas w ciąży i jeszcze sie tym
      wyciera. Ale mimo wszytsko nie wyrzuciłabym go, tylko spróbowąła
      znaleźć bardziej konstruktywne rozwiązanie.
    • wredziunia Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 09:42
      Uważaj, żeby mu zbyt łatwo nie wybaczyć, jeśli chcesz z nim dalej być, to zadbaj
      aby dotkliwie odczuł utratę Twojego zaufania i że długo będzie musiał pracować
      nad jego odbudowaniem. Musi odczuć skutki tego co zrobił i od jego zachowania
      uzależniałabym dalsze wspólne życie. Mam znajomą, która popełniła ten błąd, że
      wybaczyła zbyt szybko, wszystko się rozeszło po kościach, facet słabo odczuł
      konsekwencje. Efekt tego był taki, że parę lat później i tak ją ponownie
      zdradził i zostawił. Ona nic nie zyskała prócz utraty paru lat młodości. Dlatego
      dobrze się zastanów czy chcesz i czy warto budować z nim dalsze życie. Czasowa
      izolacja, choćby wywalenie do innego pokoju, spróbuj ochłonąć, na ile to możliwe
      w takiej sytuacji. I nie podejmuj decyzji teraz, daj sobie czas a mężowi uważnie
      się przyglądaj, jak się zachowuje, czy się stara itd. Trzymaj się.
    • jagoda.kamczacka Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 10:06
      Mężowi walizki za drzwi, kochance po twarzy, a jej mężowi - gratis wiadomość o
      zdradzie żony plus bonus specjalny w postaci sms-ów i nagich jej zdjęć. Ciekawe
      na jak długo ten zestaw poprawi samopoczucie zdradzonej żony? I - przede
      wszystkim - co to zmieni w jej relacjach z mężem, bo o to tu głównie chodzi?

      Poza tym - teoretyzujemy. Większość postów zaczyna się od "ja bym". Większość z
      nas w takiej, jak opisana, sytuacji się nie znalazła, ale mamy gotowe
      rozwiązanie problemu. Całkiem możliwe, że gdyby któraś doświadczyła tego na
      własnej skórze, zachowałaby się całkiem inaczej. Bo dzieci, bo dom, bo rodzina,
      bo kredyt, bo ja go ciągle kocham, bo wspólne wspomnienia, bo tyle lat razem, bo
      co powiedzą ludzie, bo... (kolejność przypadkowa)

      Dodatkowo znamy tylko sprawę z jednej strony.

      28glazik napisała:

      > Co byście zrobiły na moim miejscu...?

      > To wszystko to świeża sprawa, mój mąż twierdzi, że skończy z tym, że mnie kocha
      > , i że dla niego jesteśmy najważniejsi na świecie (...). Zranił mnie bardzo, al
      > e ja nadal go kocham... I nie potrafię przestać.

      Jeśli go nadal kochasz i nie potrafisz przestać to spróbuj wybaczyć i żyć
      normalnie, jakby nic się nie stało. Może w ogólnym bilansie wyjdziesz na tym
      lepiej niż rozstając się z nim.
      Myślę, że twoja miłość może wszystko zdeterminować.
      Dobrych wyborów ci życzę.
      I żebyś była szczęśliwa.
      W tym lub innym związku.
      • joanna35 Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 10:33
        Jagodo w dużej części się z Tobą zgadzam. Pół nocy nie spałam i
        myślałam o tym wątku , zwłaszcza o tych zacietrzewionych, co to wolą
        znać prawdę i są waleczne. I mam pytanie - co Autorce wątku dała ta
        wiedza, poza bólem, poczuciem krzywdy, żalem i chęcią zemsty? Co by
        się stało gdyby zapytała męża wprost o to co ją niepokoi? Dziewczyna
        jest dwa lata po ślubie, pomijając ww.sytuację pewnie nie było dotąd
        większych problemów, pewnie jest bardzo zakochana, ale biorąc pod
        uwagę maleńkie dziecko, pewnie i trochę skołowana nową sytuacją
        (dziecko) i hormonami. Na podstawie tylko tego jednego postu facet
        też nie zrobił na mnie wrażenia potwora, a ludzie popełniają błędy.
        I jeszcze mam jedno pytanie - jaki sens ma pozostanie z facetem i
        nie wybaczenie mu "za szybko"? Rozumiem, że nie chodzi o to, żeby ze
        wspólnego życia "po" zrobić piekło, więc o co?
        • big__mama Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 10:45
          joanna35 napisała:

          >- co Autorce wątku dała ta
          > wiedza, poza bólem, poczuciem krzywdy, żalem i chęcią zemsty?

          Dowiedziała się kawałka prawdy o swoim mężu. Uświadomiło jej to z
          kim związała sobie życie.

          Co by
          > się stało gdyby zapytała męża wprost o to co ją niepokoi?

          Byłoby bardzo szlachetne ze strony męża gdyby powiedział prawdę, ale
          na to stać tylko nielicznych.

          > Na podstawie tylko tego jednego postu facet
          > też nie zrobił na mnie wrażenia potwora, a ludzie popełniają
          błędy.

          Nikt nie twierdzi, że to potwór. To tylko człowiek, który popełnił
          błąd. I teraz musi ponieść konsekwencje swoich wyborów.

          >Jaki sens ma pozostanie z facetem i
          > nie wybaczenie mu "za szybko"?

          Chodzi o to żeby mężowi (o ile będą razem dalej) przy następnej
          takiej sytuacji zaświeciło się czerwone światełko. W bardzo dużym
          uproszczeniu można powiedzieć, że chodzi o to.
          • joanna35 Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 11:00
            > Byłoby bardzo szlachetne ze strony męża gdyby powiedział prawdę,
            ale
            > na to stać tylko nielicznych.
            Skąd wiemy, że tego konkretnego faceta nie byłoby na nią stać?
            > Chodzi o to żeby mężowi (o ile będą razem dalej) przy następnej
            > takiej sytuacji zaświeciło się czerwone światełko.
            I sama obecna sytuacja do tego nie prowadzi? Jakie działania powinna
            podjąć autorka wątku, żeby mężowi przy następnej okazji zaświeciła
            się czerwona lampka - powinna mu o tym, że ja zawiódł przypominać co
            godzinę, co dwie, raz dziennie, raz na trzy dni...itd?
            Nie wiem, nie byłam w takiej sytuacji, ale ja zadałabym sobie raczej
            pytanie czy będę w stanie wybaczyć, a dla mnie to oznacza, że kiedy
            dam już temu człowiekowi szansę i naszemu małżeństwu to czy będzie
            mnie stać na to, żeby nie wracać do tej zdrady przy każdej okazji?

            > Nikt nie twierdzi, że to potwór. To tylko człowiek, który popełnił
            > błąd. I teraz musi ponieść konsekwencje swoich wyborów.
            >
            Rozumiem, że utrata zaufania żony nie jest żadną konsekwencją ?
            • big__mama Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 11:09
              joanna35 napisała:

              > Skąd wiemy, że tego konkretnego faceta nie byłoby na nią stać?

              Oczywiście tego nie wiemy. Nawet jego żona może tego nie wiedzieć.
              Ale szanse nie są zbyt duże choćby dlatego, że takich facetów jest
              po prostu niewiele.

              > I sama obecna sytuacja do tego nie prowadzi? Jakie działania
              powinna
              > podjąć autorka wątku, żeby mężowi przy następnej okazji zaświeciła
              > się czerwona lampka - powinna mu o tym, że ja zawiódł przypominać
              co
              > godzinę, co dwie, raz dziennie, raz na trzy dni...itd?

              Nie, sama sytuacja niczego męża nie nauczy jeśli po dwóch dniach
              będzi tak jak dawniej. On musi poczuć że sytuacja jest naprawdę
              poważna. Że zagrożone jest ich małżeństwo. Dla różnych facetów są to
              różne sposoby wrycia się w pamięć. Wszystko zależy od typu faceta.
              I bynajmniej nie polega to na tym, że żona ma mu o tej sytuacji
              przypominać. To on sam ma o niej pamiętać.

              > Rozumiem, że utrata zaufania żony nie jest żadną konsekwencją ?

              Zakładasz, że faceci myślą jak kobiety? Facet myśli prosto i nie
              zastanawia się specjalnie nad tym czy utraciłzaufanie kobiety czy
              nie. Dla niego liczy sie to czy jest u jego boku czy też nie. I tyle.
              • joanna35 Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 11:16
                > Nie, sama sytuacja niczego męża nie nauczy jeśli po dwóch dniach
                > będzi tak jak dawniej.

                Uważasz, że po zdradzie może być kiedykolwiek "jak dawniej". Może
                się mylę, ale mnie się wydaje, że w człowieku takie coś zostaje na
                zawsze - w zdradzonym człowieku i szczerze wątpię, żebym dwa
                dni "po" potrafiła przejść nad swoimi uczuciami do porzadku
                dziennego i odgrywać rolę dobrej żonki. To nie jest tak, że w
                sytuacji kiedy ktoś Cię bardzo zrani wytwarza się w nas dystans do
                tej osoby?

                > I bynajmniej nie polega to na tym, że żona ma mu o tej sytuacji
                > przypominać. To on sam ma o niej pamiętać.
                Nie wydaje mi się, że o tym można zapomnieć. Jak to ma wyglądać?
                • big__mama Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 13:50
                  joanna35 napisała:

                  > Uważasz, że po zdradzie może być kiedykolwiek "jak dawniej".

                  Tak, może być jak dawniej, choć nie w każdej dziedzinie.

                  Może
                  > się mylę, ale mnie się wydaje, że w człowieku takie coś zostaje na
                  > zawsze - w zdradzonym człowieku i szczerze wątpię, żebym dwa
                  > dni "po" potrafiła przejść nad swoimi uczuciami do porzadku
                  > dziennego i odgrywać rolę dobrej żonki.

                  Myślałam, że właśnie to masz na myśli. Po 2 dniach wracamy do stanu
                  sprzed. Zdrada na zawsze zostaje w człowieku, czasami mozna ją
                  nieco "przykurzyć", ale lubi wyłazić spod tego kurzu. Czasami w
                  najmniej odpowiednim momencie.

                  To nie jest tak, że w
                  > sytuacji kiedy ktoś Cię bardzo zrani wytwarza się w nas dystans do
                  > tej osoby?

                  Nie każdy tak ma. Czasami jest wręcz odwrotnie. Ludzie są różni.
                  Niby banał a jednak prawdziwy.

                  > Nie wydaje mi się, że o tym można zapomnieć. Jak to ma wyglądać?

                  Nikt nie mówi o zapominaniu. Tego nie można zapomnieć. To na zawsze
                  gdzieś siedzi w człowieku. Można jedynie próbować się odciąć od tego
                  co było. Ale to jest cholernie trudne.
        • wredziunia Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 10:58
          joanna35 napisała:
          > I jeszcze mam jedno pytanie - jaki sens ma pozostanie z facetem i
          > nie wybaczenie mu "za szybko"? Rozumiem, że nie chodzi o to, żeby ze
          > wspólnego życia "po" zrobić piekło, więc o co?

          Nie chodzi o zrobienie piekła ze wspólnego życia, tylko o danie facetowi do
          zrozumienia, że to co zrobił było karygodne i musi tego ponieść konsekwencje,
          czyli bardzo się starać żeby odbudować zaufanie partnerki. Jeśli autorka postu
          przejdzie nad tym co się stało, do porządku dziennego, to gwarantuję, że facet
          za jakiś czas wywinie podobny numer.

          >Na podstawie tylko tego jednego postu facet
          > też nie zrobił na mnie wrażenia potwora, a ludzie popełniają błędy.

          Tak ludzie popełniają błędy ale ten "błąd" trwał 6 miesięcy i może trwałby
          dłużej gdyby autorka nie go nie wykryła. A to uważam nie stawia tego Pana w
          najlepszym świetle.

          Nie mówię autorce: zostaw go, lub: próbuj ratować małżeństwo za wszelką cenę.
          Ona zna swojego męża, my nie. Jeśli chce ratować małżeństwo, to niech to zrobi z
          głową, żeby za parę lat Pan nie wywinął podobnego numeru. Takie jest moje
          zdanie, nie wymagam, żeby ktoś się ze mną zgadzał. A podobną sytuację przeżyła
          moja znajoma więc widziałam jak to wygląda.
          • joanna35 Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 11:11
            > Nie chodzi o zrobienie piekła ze wspólnego życia, tylko o danie
            facetowi do
            > zrozumienia, że to co zrobił było karygodne
            Rozumiem, że facet jest cięzkim idiotą i jeszcze tego nie wie?

            Jeśli autorka postu
            > przejdzie nad tym co się stało, do porządku dziennego, to
            gwarantuję, że facet
            > za jakiś czas wywinie podobny numer.
            Na jakiej podstawie dajesz te gwarancje(poważnie pytam)?
            • wredziunia Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 11:40
              > Rozumiem, że facet jest cięzkim idiotą i jeszcze tego nie wie?
              I co z tego, że wie, jak nie odczuje na własnej skórze konsekwencji, to niczego go, ta wiedza nie nauczy. Dlatego uważam, że chwilowa separacja jest dobrym rozwiązaniem i pokaże Panu, że jego związek jest pod znakiem zapytania i trzeba się starać aby go uratować. Brak zewnętrznych, "fizycznych" konsekwencji i próba aby żyć dalej normalnie, utwierdzi Pana w przekonaniu, że właściwie to nic wielkiego się nie stało.
              > Na jakiej podstawie dajesz te gwarancje(poważnie pytam)?
              No rzeczywiście, wyraziłam się zbyt dosłownie, pewnie dlatego, że oprócz wspomnianej znajomej mam i inne koleżanki po przejściach. I w związku z tym, niezbyt dobre zdanie o Panach, którym się takie "błędy" w związkach przydarzają. Moim zdaniem mąż nie rokuje dobrze, skoro potrafi zdradzać żonę, która jest w ciąży. To moja subiektywna opinia. Może porada psychologa albo terapia małżeńska, byłaby dla autorki pomocna. Pojawienie się dziecka w większości związków, rodzi kryzys, no a tu mamy zdradę + małe dziecko, hm...
              • joanna35 Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 11:56
                Co do chwilowej separacji to się zgadzam chociażby dlatego, żeby
                Autorka miała czas dojść do siebie i zastanowić się czy jest w
                stanie wybaczyć.
                Nie byłam sama w takiej sytuacji, ale bliska mi osoba była - mąż
                przyznał się do zdrady trzy tygodnie przez porodem. Nie znam albo
                nie pamiętam szczegółów, ale zeszli się po trzech latach, od tego
                czasu minęło 15 lat i żona mówi - "wiesz, wszystko jest ok, dopóki
                sie nie spóźnia, bo wtedy we mnie wszystko wraca".
          • jagoda.kamczacka Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 15:47
            wredziunia napisała:

            > Jeśli autorka postu
            > przejdzie nad tym co się stało, do porządku dziennego, to gwarantuję, że facet
            > za jakiś czas wywinie podobny numer.

            Na zasadzie "każdy pijak to złodziej"?
            Te gwarancje to sobie w buty wsadź, będziesz wyższa.

            > Tak ludzie popełniają błędy ale ten "błąd" trwał 6 miesięcy i może trwałby
            > dłużej gdyby autorka nie go nie wykryła. A to uważam nie stawia tego Pana w
            > najlepszym świetle.

            Ciągle jest to jednak światło rzucone jedynie przez żonę. Szkoda, że nie możemy
            poznać relacji drugiej strony, a tym bardziej żałuję, że nie znamy, przynajmniej
            ogólnie, sytuacji co najmniej od początku małżeństwa. Może to by nieco zmieniło
            postać rzeczy...

            > A podobną sytuację przeżyła
            > moja znajoma więc widziałam jak to wygląda.

            Podobną, ale nie taką samą. Nie ma dwóch takich samych sytuacji, więc wnioski
            wyciągnięte z jednego przypadku nijak się mają do innego przypadku.

            BTW. Nie widzę jakoś autorki wątku.
        • betty_julcia JOANNO- naucz się czytać 13.08.09, 15:08
          Bardzo mi przykro ze moja waleczność spać ci nie dała. Gdybyś zrozumiała co mam na myśli to miałabyś noc zaliczoną...
          Zacietrzewiona? A dlaczego? Po prostu nie jestem w przeciwieństwie do ciebie naiwna... Aż mi się słabo robi jak czytam że to dziewczyna jest skołowana, tylko 2 lata po ślubie i że to jej hormony grają a facet, no przecież normalne ze tylko palcem grzebał w c... innej baby przez pół roku (sorry za dosłowność ale szok jak facet tłumaczy że nie zdradził bo był tylko petting- bidulek).
          Nie jestem zacietrzewiona bo nie napisałam że bym nie wybaczyła, wręcz napisałam ze pewnie tak i że ludzie błądzą. Ale na pewno nie usiadłabym i nie pogłaskała po główce z pytaniem misiu, czy mnei zdradzasz? moze jeszcze powinna przeprosić za nieatrakcyjny brzuch i hormony! Proszę, traktujmy mężczyzn jak dorosłych, odpowiedzialnych ludzi z nie jak rozpasane dzieci albo zwierzatka kierowane li i jedynie instynktem...
        • formoza13 Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 27.08.09, 17:56
          Joanno35, czy ty miałaś romans? Bo tekst "wszyscy popełniają błędy" tak znajomo
          zabrzmiał smile
    • kosmitka06 Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 11:32
      Sama się popukaj w głowę!!! Dziwna jesteś kobieto!
      Jakie przedślubne deklaracje? I co wie, że jak Cię zdradzi to koniec
      no oki- ale pytanie czy Ci powie o tym! Powiedzmy jego romans potrwa
      2-3 mies albo wyskoczy niby to na mecz a znajdzie sie w klubie
      nocnym... a Ty co? Ty przykładna żona- ufasz mu po całosci.
      Udajesz taką naiwną czy nie znasz życia?
      Chyba, że naprawdę na czymś konkretnie mu zależy, jest powiedzmy w
      100% uzależniny w każdym calu od Ciebie i wiesz na pewno że gdyby
      nie Ty to był by zerem. Ale to też nie jest twardy argument!
      Nie rozumiem Twojego toku myślenia!!!
      • joanna35 Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 11:45
        Kosmitka, jedno pytanie - co ty o mnie i moim męzu wiesz? A jeżeli
        nic to dlaczego mnie obrażasz?
        • kosmitka06 Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 14:03
          Nie sądziłam że w ten sposób uraze JaśniePanią!
          Ale wydaje mi się, że troszkę bezpodstawinie skrytykowałas moją
          wypowiedz. Znam kilka kobiet które uważały podobnie jak Ty, nawet
          mój cioteczny brat w ten sposób skrzywdził własną żonę... A była to
          miłosc że ze świecą szukac!
          Więc nie mów mi, że jest cos NADZYWACZJNEGO w tym co zrobiła
          autorka wątku. Pomysl tylko... gdyby nie jej niesympatyczny wyczyn
          pewnie do dzis dnia była by oszukiwana! Myślisz że taka opcja była
          by lepsza?

          Ciekawe co powiesz na to... My z mężem akurat mamy jedno hasło do
          wszystkiego- konto, konto na nk, poczta, itp. Każde z nas w każdej
          chwili może sobie wejsc i nie robimy z tego tematu tabu! Nie mamy
          marginesu prywatnosci bo i po co? Musiałabym byc chora żeby cos
          ukrywac przed nim. Co do telefonu to też różnie to bywa, jak mój
          jest rozładowany a musze pilnie zadzwonic to biorę męża jak akurat
          jest pod ręką, jak mam ochotę oglądam zdjęcia które kiedys tam
          robiliśmy będąc gdzieś tam a akurat nie mieliśmy aparatu ze sobą!
          Dziwnie czułabym sie w takim zwiazku gdybym cos musiała ukrywac albo
          gdybym wiedziała, że nie wolno mi ruszac jego telefonu, czy dotykac
          jego rzeczy- jak dla mnie to jest chore.
          • joanna35 Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 14:55
            nawet
            > mój cioteczny brat w ten sposób skrzywdził własną żonę... A była
            to
            > miłosc że ze świecą szukac!
            Widzisz, może dlatego jestem na 99,9% pewna, że zmiany w zachowaniu
            mojego męża mi nie umkną, bo nawet gdtbym się bardzo postarała to
            trudno byłoby mi określić nasz związek tak jak Ty określiłaś związek
            swojego kuzyna. Przerabiałam takie momenty w swoim małżeństwie
            (moment, który ciągnął się jakieś 3-4 lata) i poznałam takie strony
            mężowskiego charakteru, że gdyby wtedy kogoś miał to chyba
            przyjęłabym to z wielką ulgą.
            A co do reszty - rozumiem, że ta wspólnota jest czymś na co oboje
            się zgadzacie? Nie wiesz jaki stosunek do tematu miał mąż autorki?
    • bez27 Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 11:41
      wyrzuciłam z domu; przedtem pomieszkiwał w innym pokoju (tragedia
      mieszkania wspólnego przez 2 tygodnie) dopóki nie wyprostowałam
      spraw majątkowych; a udało mi się, bo miałam mocną kartę
      przetargową; nie mieliśly dzieci, więc to był plus (na szczęście);
      przerobiłam rozstanie itp. sprawy i z perspektywy czasu, wiem że
      postąpiłabym identycznie; odkochanie szybko przyszło; potrzebowałam
      kilku dni; widocznie nie była to już / nadal wielka miłość;
      nie żałuję tego, co się stało; wiem, że bez faceta można żyć, ułożyć
      sobie życie inaczej, odmłodnieć, zainwestować w siebie, podróżować;
      poznawać nowych ludzi, mieć dzieci/dziecko... itp.
      Ja bym nie wybaczyła, ale to Twoje życie i Twoja musi być decyzja..

      Powodzenia i siły
    • pu-fa Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 12:43
      co to za milosc mowi ze kocha a swiruje z jakas kobieta...zrobil to
      raz zrobi i drugi nigdy bym nie wybaczyla,wybaczysz ale i tak bedzie
      to w Tobie siedzialo
      • umasumak Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 17:42
        A skąd wiesz, co będzie w niej siedziało, jeśli wybaczy? Byłaś kiedyś w podobnej
        sytuacji, czy tylko pleciesz co tam Ci przyjdzie do głowy?
    • ahhna Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 15:25
      Ja jak najbardziej porozmawiałabym z mężem tej pani. Po pierwsze dlatego,
      ze facet ma prawo wiedzieć, z kim żyje, może też ma prawo ratować swój
      związek, skoro się sypie. Po drugie dlatego, że czujność zachowa także i
      on. Poza tym autorka wątku ma rację: o jej dziecku i związku nikt nie
      pomyslał. no i kto ryzykuje, ten musi się liczyć z wtopą. Bez awantur,
      histerii.
      Mężusia na kilka dni co najmniej wystawiłabym za drzwi.
      Współczuję, sytuacja jak z koszmarnego snu sad
      • jagoda.kamczacka Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 15:45
        ahhna napisała:

        > Ja jak najbardziej porozmawiałabym z mężem tej pani. Po pierwsze dlatego,
        > ze facet ma prawo wiedzieć, z kim żyje, może też ma prawo ratować swój
        > związek, skoro się sypie.

        A gdzie jest napisane, że związek tamtej pani też się sypie, bo nie doczytałam?
        • ledzeppelin3 Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 16:31
          Mogę poteoretyzowac więc pewnie zbyt dużej wartości takie dywagacje nie mają.
          Ale- z rozumowego punktu widzenia- skupiłabym się na sobie. Czyli- pieprzyć
          wybaczanie i zapominanie, te sprawy wiążą się z misiem (wszak wybaczasz MISIOWI,
          zapominasz MISIOWI). Skupić się na sobie- na mniejszym kochaniu misia. Trochę
          mniej go kochaj, mniej będziesz cierpieć.
          Jest też teoria, ta bardziej znana że zdrada pokazuje, że w związku źle się
          dzieje, i ta mniej znana, że zdrada bywa podświadomie "wymuszona" przez stronę
          zdradzaną. Daje korzyści równiez stronie zdradzanej w postaci poczucia
          wyzszości, poczucia bycia skrzywdzonym, możliwości postrzegania partnera jako
          tego maluczkiego i gnidę.
          Ale nie wiem, czy to nie pieprzenie psychologiczne. Może po prostu masz męża
          sq...syna?
          Odkochaj się. Chociaż trochę. Resztę czas pokaże.
        • ahhna Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 13.08.09, 17:09
          Z pewnością ma się świetnie.
    • liwilla1 jakimż nędznym patałachem trzeba być 19.08.09, 19:24
      by zdradzić swoją partnerkę podczas ciąży?
      nie wybaczyłabym.
      nie zapomniała.
      wywalilabym g**ja w [piiiiiiiiii].
      a męza tamtej rzecz jasna uprzejmie poinformowala o zaistnialej sytuacji. nie ze
      zlosliwosci - z uczciwosci i poczucia sprawiedliwosci.
      ale to ja.
      Pozdrawiam i sciskam mocno, i zycze wiecej szczescia niz zaznalas przy tym
      marnym kolesiu.
      • ako17 Re: jakimż nędznym patałachem trzeba być 20.08.09, 11:44
        no przeciez od samego czytania krew sie gotuje a co dopiero byc w
        takiej sytuacji! a ja jestem praktyczna i msciwa
        czy bym wybaczyla - nie wiem, naprawde nie wiem
        odseparowac sie trzeba od meza przynajmniej na czas jakis, to dobry
        pomysl
        co do pogadania z drugim małżenstwem to, zakladajac, ze
        wyprowadzenie sie autorki lub jej meza z wspolnie zajmowanego lokalu
        jest jakims problemem chyba bym te starą raszple postawila przed
        wyborem:
        czy woli zapewnic odpowiednie lokum aby pokrzywdzona mogla
        odetchnąć? (niech oplaci wygodne mieszkanie z ogrodkiem np.)
        czy woli abym powiedziala jej mezowi?

        wiem ze to troche jakby szantazyk i w ogole brzmi absurdalnie zatem
        absolutnie nie namawiam do zastosowania sie do mojej rady
        coz, samo fantazjowanie tez czasem przynosi ulge... a chyba poprawa
        samopoczucia autorki wątku jest na te chwile celem nadrzednym
        a wlasnie - gdzie jest autorka?
        I jeszcze jedno - kobieta w zaawansowanej ciazy i z malutkim
        dzieckiem ma prawo nie dostrzec ze cos sie zmienilo ze strony meza.
        sama jest zmieniona
        pozdrawiam forumowiczki
    • takasobiebaba Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 20.08.09, 13:53
      Twoje dalsze kroki zależą przede wszystkim od tego czego sama chcesz
      i od tego jak zachowuje się mąż.

      Tamto drugie małżeństwo jest tak naprawdę bez znaczenia.

      Niezaleznie od tego czy zdecydujecie sie odbudować związek czy tez
      go zakończyć zdecydowanie poszukałabym pomocy psychologicznej. Nie
      mozesz życ dalej (z nim czy bez niego) z poczuciem nienawisci i
      niszczącą chęcią zemsty.

      Ja jestem na świezo z tematem zdrady i też założyłam tu wątek.
      Dobrze wiem jak czuje sie zdradzona żona i wiem też, że da się
      wybaczyć i zacząc prace nad związkem od nowa - ale tylko pod
      warunkim, że obie strony tego chcą.

      Na koniec napiszę, że zanim sama poczułam smak zdrady byłam swięcie
      przekonana, że z domu drania wygonię i zerwę jakiekolwiek kontakty.

      • umasumak Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 20.08.09, 14:10
        Cieszę, że Cię widzę. Co u Ciebie, może coś więcej napisać? Ostatnio sporo
        myślałam o Tobie. Pozdrawiam
        • takasobiebaba Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 20.08.09, 17:14
          Hej Uma, u mnie w porządku - dzięki za Twoje wpisy w mój wątek.

          Ja pracuję z tym moim pacankiem nad związkiem i chyba będzie dobrze.
          Pod pewnymi względami pewnie nawet lepiej - ale jeszcze potrzebujemy
          czasu. Zaufanie nie chce wrócić tak łatwo ale jest szczerość i to
          juz jest coś.

          Nie widzę już autorki tego wątki ale może przeczyta, że nie można
          się dać depresji, trzeba wyjść do ludzi, rozmawiać, znaleźć kogoś
          kto to przeżył. I najważniejsze wyzbyc się chęci odwetu, ze względu
          na nią samą.
          • kub-ma Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 20.08.09, 17:22
            Podziwiam, że miałąś siły na pozbieranie związku i trzymam kciuki za
            dobry ciąg dalszy smile
            • ewcia1976 Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 21.08.09, 09:46
              Można prawie wybaczycz, prawie zapomnieć i prawie zyć normalnie.
              Tylko, że prawie robi różnicę sad . JA dowiedziałam się po,
              postanowiliśmy zostać razem. Po 4 latach zyjemy normalnie tylko mnie
              czasem łapią mnie doły wtedy wszystko sobie przypominam i jestem w
              nastroju nieprzysiadalnym.
    • nutka07 Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 22.08.09, 08:44
      Trzeba spakowac delikwenta i dostarczyc jego rzeczy do mieszkania deliwentki.
      Dalej czekac na rozwoj wydarzen.
    • disa zaklamani wstretni uzytkownicy ;/ 22.08.09, 15:03
      OCZYWISCIE, ze poinformuj meża tamtej - konsekwencje musza byc.
      Skoro ona uwaza, ze te zdjecia to nic takiego to jej maz moze
      wiedziec, ze rozsyla je innym ;] tak samo skoro calowanie sie z kims
      to nic takiego - nie robisz jej krzywdy informujac jej meza, ze
      robila to z Twoim ;] dla mnie sprawa byla by prosta ;]
      i jeszcze ZŁOŚLIWIE przedstawilabym cala sytuacje przy jej Dziecku ;]
      albo bym od meza wymagala zeby On sie mu przyznal ;] w ramach
      pokuty ;]

      PAMIETAJ o tym, ze wiekszosc ludzi ma cos na sumieniu i stawia sie
      na miejscu tej kobiety, więc beda Ci odradzac "mieszanie" sie w jej
      zycie.


      Jesli ich malzenstwo sie rozpadnie to na pewno nie z Twojej winy -to
      nie TY uwodzilas jej meza. Jest dorosla osoba powinna wiedziec jakie
      sa konsekwencje romansu.

      i jeszcze 1 pytanie... naprawde wierzysz, ze nie bylo sexu???
      • azerus Re: zaklamani wstretni uzytkownicy ;/ 22.08.09, 18:22
        "i jeszcze ZŁOŚLIWIE przedstawilabym cala sytuacje przy jej Dziecku ;]"

        ...mać...
        kobieto czy ty jesteś uopsledzona umysłowo czy co...
        • disa Re: zaklamani wstretni uzytkownicy ;/ 22.08.09, 18:44
          raczej nie ma co robic z 10letniego dziecka uposledzonej osoby.
          Myslisz, ze takie dziecko sie nie dowie? ze nie ebdzie wiedzialo co
          sie stalo?

          nie no jasne dzieci trzeba chronic - najlepiej klamstwami
          • umasumak Re: zaklamani wstretni uzytkownicy ;/ 22.08.09, 18:49
            Dziecka nie należy okłamywać, ale też nie wolno obciążać jego delikatnej
            psychiki takimi sprawami!

            Tu musi zostać załatwiane między dorosłymi, mieszanie dziecka w romanse rodziców
            jest niedopuszczalne!
    • 28glazik Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 27.08.09, 13:42
      No więc witam ponownie. Po pierwsze dziękuję za wszelkie rady. Wiem, że sama muszę rozwiązać ten problem, nikt nie zrobi tego za mnie, jednakże dobrze jest znać opinię innych ludzi…

      Minęły ponad dwa tygodnie i sytuacja nieco się zmieniła. Wcześniej podchodziłam do tego z wielkim poczuciem zranienia, z wściekłością i żalem jednocześnie. Po paru dniach na chłodno zaczęłam myśleć nad tym co zrobić. Ale może od początku…
      Mój pierwszy post pisałam na dwa dni po moim „wielkim odkryciu”. Zrobiłam do tamtego czasu rzeczy, do których normalnie, po ochłonięciu może bym się nie posunęła. Mam tu na myśli skontaktowanie się z tą k***ą (przez maila, ale jednak). Ponad to nie rozmawiałabym wtedy z mężem. Jestem wybuchowa i mam świadomość, że powiedziałam za dużo. Niektóre z Was pewnie powiedzą „co Ty chrzanisz, zdradził Cię więc należało mu się!”. Ale jak już wspomniałam we wcześniejszym wątku, kocham go nadal i nie potrafię przestać. Jesteśmy małżeństwem, mamy dziecko, mimo pewnych przeciwności, które nas spotykały potrafiliśmy budować, a nie burzyć (do „tamtego” momentu”wink. Dlatego po przespaniu się, żałowałam paru słów, które powiedziałam. Ale mniejsza o to. Chcę napisać o tym jak potoczyła się dalej sytuacja.

      Parę godzin po napisaniu pierwszego wątku, wpadła do mnie teściowa, żeby zobaczyć się z małym. Mąż był wtedy w pracy. Wyglądałam wówczas koszmarnie więc zaczęła drążyć, co się takiego stało. W końcu pękłam i jej powiedziałam. Ona nie myśląc długo, wsiadła do samochodu i pojechała do mojego męża do pracy, jak się później okazało. Chciała nawciskać obydwojgu, ale, że tamtej „pani” nie było w biurze to dostało się tylko mojemu mężowi. Dodam tylko, że mam naprawdę wyjątkową teściową, która zawsze traktowała mnie jak swoją córkę. Kiedy było trzeba wstawiała się za mną i zwisało jej to, co jej syn sobie o niej pomyśli. Tak było też tym razem – zjeb***ła go jak psa. Nie cofnęło to czasu, ale dało mi takie dziwnie przyjemne poczucie, że nie jestem sama, że ktoś go może uświadomi co takiego zrobił, bo chyba docierało to do niego tylko po części. Po „rozmowie” z mężem teściowa ponownie przyjechała do mnie – rozmawiała ze mną, pocieszała, zajęła się małym, żebym ja mogła się doprowadzić do porządku. Naprawdę jestem jej wdzięczna za to, że była ze mną wtedy.

      Teściowa wyszła, mąż wrócił z pracy, no i zaczęła się gadka od nowa – co dalej? Minęła mi chęć wywalenia go z domu. Chciałam wyjaśnić sytuację od A do Z – co się takiego wydarzyło, co było przyczyną i co robimy dalej. Dowiedziałam się wówczas, że jednak był seks… I wiecie co? Nie zrobiło to już na mnie większego wrażenia… Podejrzewałam, że był, nie miałam tylko potwierdzenia. No i zaczęło się przekonywanie ze strony męża, żebyśmy spróbowali jeszcze raz. Z mojej strony padło tylko jedno zdanie – „chcę rozwodu”.

      Następnego dnia pałałam wielką chęcią zemsty. Chciałam się zemścić na obydwojgu, ale wpierw chciałam zacząć od niej. Więc napisałam tej babie znowu wiadomość ze szczegółowym opisem co teraz zrobię. Chciałam ją po prostu nastraszyć. Powiedziałam, że w pierwszej kolejności pójdę do jej męża (zdobyłam jego numer – podałam go jej, żeby nie miała wątpliwości i sobie nie myślała, że tylko sobie tak gadam), później walnę do jej dyrektora w pracy – znam go osobiście gdyż paradoksalnie jest to mąż mojej koleżanki z pracy, następnie jeśli mnie jeszcze bardziej wkurzy to pogadam z jej córką. Panienka nic mi nie odpisała. Jakież było moje zdziwienie gdy parę godzin później ujrzałam ją w progu naszego mieszkania… Przywlokła swój tyłek, żeby „porozmawiać i wyjaśnić wszystko”. Powiedziała, że jej mąż już o wszystkim wie. Powiedziała mu, żeby mnie w tym uprzedzić. Mąż się ponoć wku...ł i wyprowadził z domu. Stwierdziła, że dopiero teraz zaczęła żałować tego co zrobiła i chce to naprawić. Dodała, że ma nadzieję, że obydwie rodziny wyjdą na prostą. Ja jej na to, że w moim związku już nie ma czego wyprowadzać na prostą. Ona wówczas wyznała, że nie powinnam mieć większych pretensji do swojego męża, gdyż przyznaje się, iż to ona pociągała za sznurki. Mój mąż był ponoć bardzo oporny, ale ona bardzo tego chciała ponieważ od pewnego czasu jej małżeństwo przechodzi kryzys więc drążyła z nim temat nadal aż w końcu uległ. Ponoć bardzo dużo czasu minęło zanim do czegokolwiek doszło. Słuchałam jej i przecedzałam wszystko przez gęste sito. Na koniec powiedziała tylko, że jej życia chyba nie da się odbudować, ponieważ to nie była jej pierwsza zdrada i mąż już odszedł chyba na dobre. Ale z naszym „wg niej” da się jeszcze coś zrobić ponieważ mój mąż bardzo mnie kocha… Nie wiedziałam jak to wszystko sobie poukładać w głowie.

      Jakąś godzinę później zadzwonił do mnie mąż koleżanki, dyrektor ich zakładu pracy. Mój mąż opowiedział mu o wszystkim i poprosił o przeniesienie do innej filii. Gdyby się to jednak nie udało to rezygnuje z pracy. Przyznam zaskoczyło mnie to trochę. Owszem, obiecał, że zrobi wszystko co będzie trzeba, żeby naprawić swój błąd i pokazać mi, że nic go nie łączy już z tą kobietą, ale to? Mąż mojej koleżanki powiedział zarówno jemu i jak i mnie, że nie ma takiej potrzeby, gdyż przed moim mężem w jego gabinecie była ta baba – złożyła wymówienie z prośbą o skrócenie okresu wypowiedzenie do jednego tygodnia… Gdy była u mnie nic o tym nie wspomniała. Powiedziała tylko, że daje mojemu mężowi spokój, i że bardzo mnie przeprasza… Skołowało mnie to jeszcze bardziej… Już kurcze nie wiedziałam kompletnie co robić. Bo tak naprawdę byłabym w stanie wybaczyć mojemu mężowi (po DŁUUUUUUUGICH namysłach), lecz nie byłabym w stanie znieść myśli, że w dalszym ciągu pracuje z tą babą! Ten problem rozwiązał się zatem szybciej niż myślałam. Laska się po prostu przestraszyła moim zdaniem wszystkich konsekwencji jakie wynikają z tego romansu.

      A co z moim mężem… No więc po jego powrocie do domu znowu bardzo poważnie rozmawialiśmy. Byłam pełna tak sprzecznych uczuć, że szok. Raz miałam ochotę strzelić go w twarz, a innym razem po prostu się do niego przytulić, powiedzieć „zaczynamy od nowa”. Nasza rozmowa trwała od 18 do 4 rano. Przegadaliśmy dosłownie wszystko, zaczynając od przyczyn zaistniałej sytuacji. Zrozumiałam, że ja również popełniłam parę błędów w naszym związku tylko skupiając się na ciąży, co jest w tym okresie niejako zrozumiałe, zapomniałam o „nas”. Nie robię tutaj z mojego męża anioła i nie mówię, że dobrze, że stało się tak jak się stało, ale właśnie cała ta sytuacja uzmysłowiła mi parę bardzo istotnych rzeczy, o których wcześniej nawet nie myślałam. A jak jest od czasu tamtej rozmowy? Może bardzo głupio to zabrzmi po zdradzie, ale … lepiej niż kiedyś. Wiem, że minęły dopiero dwa tygodnie, ale widzę znaczną poprawę w naszym życiu, a to dopiero początek. Jasne, wolałabym, żeby ta lekcja życia nigdy nie miała miejsca, ale skoro już mi się przytrafiła i rozkładam ją na czynniki pierwsze to naprawdę nam się ona przydała. Widzę każdego dnia jak mój mąż żałuje tego co zrobił i jak bardzo stara się wszystko naprawić. Przytula się do mnie ni stąd ni zowąd gdy trzymam małego na rękach, zaczyna płakać i mówi „nie wiem jak mogłem być taki głupi…”. To tylko przykład.

      To, że jestem w trakcie wybaczania nie znaczy, że zapomniałam o tym wszystkim. Wyobraźnia na każdym kroku podsuwa mi coraz to nowe obrazy z nią i z moim mężem w roli głównej. Ale szybko odsuwam je od siebie. Skoro mamy zacząć od nowa to musi być ich jak najmniej w moim umyśle. Bolą jak cholera więc out z nimi. Widzę, jak mój mąż się stara, zatem ja też chcę się starać. Dla nas, dla naszego dziecka…

      A tak podsumowując mój długi wywód (boże, jeszcze w życiu tyle chyba nie napisałam na jakimkolwiek forum…wink to myślę, że kluczową rolę w tego typu sytuacjach odgrywa to czy dany delikwent wyraża jak
      • osa551 Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 27.08.09, 13:51
        Najśmieszniejsze jest to, że do tanga trzeba dwojga, więc Twój mąż ponosi
        dokładnie taką samą winę jak tamta Pani - a suma sumarum nie poniósł ŻADNYCH
        konsekwencji swojego czynu:

        - żona wybaczyła
        - danej ma rodzinę
        - dalej ma pracę
        • nutka07 Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 27.08.09, 16:31
          Emamy beda teraz zadne zemsty, bo jak to tak bez konsekwencji wink

          Ale w sumie Osa masz racje, Pan sie tylko troche wystraszyl. Reszte odwalily za
          niego Matka, zona i kochanka (heh byl kiedys taki serial wink ).
          • annie_laurie_starr Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 27.08.09, 17:09
            Wiesz co 28glazik ten Twoj maz to wygral z Toba los na loterii - zdradzal cie
            przez pol roku, klamal, ze nie bylo seksu tylko petting, a Ty bteraz widziesz,
            ze czesciowo byla to Twoja inna, bo zajelas sie ciaza, a nie nim.

            Wiesz co, wybacz mu, bo lepiej wybaczyc niz nie wybaczyc, zostan z nim na
            zawsze, skoro go kochasz, ale do qu... nedzy nie obwniaj siebie za to, ze Twoj
            maz nie utzrymal pataka w gaciach gdy bylas w ciazy.

            Nie chodzi o zadze zemsty, ale o takie godzenie sie z racjami Twojego slubnego
            zdrajcy. Z drugiej strony masz super tesciowa i chocby z tego wzgledu (i wielu
            innych) warto dac druga szanse temu zwiazkowi.
            • ledzeppelin3 Re: Drogie emamy - czy wybaczyć? 27.08.09, 17:38
              Mąż palant, ale za to teściową masz boską wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka