Dodaj do ulubionych

Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinny.

13.08.09, 20:57
Co odpowiedziec ludziom uwazajacym, ze moja postawa to odbieranie dziecinstwa
i pozniejsze problemy z dzieckiem 'bo kiedy bedzie mogla to sie rzuci' ?smile
Musze sie tlumaczyc ciagle, ze nie daje bialej maki, ani cukru, ani danonkow...
nie mam sily ciagle sie tlumaczyc.
cirr
Obserwuj wątek
    • joanna29 Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 13.08.09, 21:00
      Ja na Twoim miejscu aby oszczedzic sobie dyskusji z osoba o
      odmiennych pogladach powiedziałabym, ze dziecko jest uczulone i że
      nie może jesc takich rzeczy.
    • slonko1335 Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 13.08.09, 21:35
      Ja nie dyskutuję. Stanowczo i wyraźnie informuję, że to moje dziecko i ja będę
      decydować co będzie jadło, już się nie tłumacze próbowałam kiedyś ale to walka z
      wiatrakami. Nie powiem, że zawsze działa bo moi teście potajemnie dawali córce
      kinderki, żelki i inne gówna. Córka szwagrostwa (ich ukochana wnusia) która
      zawsze miała słodyczy pod dostatkiem jako czterolatka ma 10 zębów zepsutych i
      inne problemy w związku z dużą ilością słodyczy i dopiero to do teściów trochę
      przemówiło.
      • czar_bajry Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 13.08.09, 21:38
        Nie tłumacz się, rób swoje w końcu to Twoje dziecko i Ty wiesz co dla niego
        najlepsze.
    • hovawartka Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 13.08.09, 21:48
      To tak jak u moich dzieci, tez bez białej mąki, cukru, mleka - i tez
      dziadkowie zmartwieni.
      I słyszę takie teksty: Biedactwosad A ta dziewczynka w wieku naszej
      to wszystkie słodycze je i zdrowa.

      No to mnie cieszy, że zdrowa, ale moje dzieci na razie nie będą
      jadły cukru.
      Na mąkę i mleko mówię, że uczulone, a z cukrem trudniejsza sprawa -
      ale pomaga argument, że miały robaki i nie mogą teraz jesć słodyczy
      (chwilowo niby)
      • bweiher Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 13.08.09, 22:02
        He,he mój starszak to był uczulony na danonki.Ale faktycznie,zawsze
        go obsypało i bolał go brzuch ilekroć teściowa "z dobrego serca"
        kupowała młodemu.Z moją mamą problemów nie było-powiedziałam ze nie
        może i gitarra.A teściowa zawsze swoje.Mówię jej zeby zamiast tych
        gó...anych danonków jogurt zwykły mu kupiła,najtańszy jakieś tam
        serduszko albo co,ale nie zawsze kupowała Danonki.I za każdym razem
        jak cgciała mu dać kubeczek,ja stanowczo zabierałam łyżeczkę i
        jogurt odkładałam do lodówki.Potem młody już sam mówił ze nie chce
        Danonków bo nie może i go brzuch potem boli.
        A ile się nasłuchałam,że wymyślam,że Danonki są zdrowe-bo reklamują
        (!),że dziecko powinno jeść jogurty.Mówę:"owszem,jada jogurty ale
        niech mama mu kupi jak już to normalny jogurt".
        I tak przez praktycznie 6 lat!Ja swoje-teściowa swoje.
    • carmita80 Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 13.08.09, 22:01
      Uwazam ze nie musisz sie tlumaczyc. Ty decydujesz czym karmisz.
      Nie zrozum mnie zle, ale mam pytanie do jakiego wieku nie bedziesz
      podawala dziecku bialej maki, cukru, itp. i czemu to sluzy?
      Mam kolezanke, ktora przy pierwszym dziecku tak przez ok. 2 i pol
      roku nie dawala slodyczy, pozniej tak, mlodsze dziecko ma rok i jada
      slodycze. Nie moge zrozumiec o co chodzi.
      • gku25 Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 13.08.09, 22:45
        Jak to o co? Nasłuchała się i naczytała głupio-mądrych poradników i forów
        internetowych, gdzie tego nie wolno, tak nie trzeba itp. A tak naprawdę nie ma
        co przesadzać w żadną stronę-karmić dziecka słodyczami nie należy, ale nie
        znaczy to że dziecko nie ma znać smaku słodyczy. Moja córa dostaje i żelki i
        danonki i czekoladę. Ale porcje są wydzielane i nie stosowane zamiast normalnego
        posiłku. I zęby szorujemy 2 razy dziennie.
        • cinus1974 Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 13.08.09, 23:50
          ciekawe jak dlugo dasz rade pilnowac swoje dziecko skonczy sie to
          tak,ze jak tylko bedzie moglo np.sobie samo kupic nawet w szkole to
          zje dziesiec batonow zamiast jednego tylko tyle osiagniesz a z ta
          maka i mlekiem to wogole nie wiem o co chodzi.nigdy nie stosowalem
          jakis zakazow jedzenia czegokolwiek nie pilnowalem ile lodow zjadla
          moja corka w ciagu dnia,i teraz nie widze zeby jakos kochala
          slodycze,nie ma problemow z zebami ani z nadwaga wiec o co chodzi?
          ale o tej mace i mleku to juz dla mnie szok jak ktos wie o co chodzi
          to bardzo prosze o odp.
          • czar_bajry Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 00:43
            Nie przesadzaj, dziecko które ma swobodny dostęp do słodyczy nie rzuci się na
            nie jak dzikietongue_out
            Miałam taki przykład w rodzinie dwie dziewczynki w wieku moich córek(jak były
            jeszcze małe)w domu zero słodyczy, coca coli i innych śmieci- w gościach mogły
            raczyć się zakazanym owocem do woli i to był hardcor te dzieciaki jakby z buszu
            wyszły no ja bym się ze wstydu spaliła jakby moje tak się zachowywałytongue_out
            Co nie zmienia faktu że to Twoje dziecko i możesz karmić je jak chcesz i nic
            nikomu do tegosmile
            • slonko1335 Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 09:17
              > Miałam taki przykład w rodzinie dwie dziewczynki w wieku moich córek(jak były
              > jeszcze małe)w domu zero słodyczy, coca coli i innych śmieci- w gościach mogły
              > raczyć się zakazanym owocem do woli i to był hardcor te dzieciaki jakby z buszu
              > wyszły no ja bym się ze wstydu spaliła jakby moje tak się zachowywały:

              Wszystko zależy od dziecka. Moja córka ma 3,5 roku. Nie dostaje w domu
              śmieciowego jedzenia, żadnych syfiastych słodyczy typu lizaki, żeliki, chipsów,
              coli, owszem dobrą czekoladę, lody, domowe ciasto, jogurt naturalny z owocami, i
              ogólnie ma zdrową dietę po prostu, żadnych zup na kościach, kostkach rosołowych,
              itp. W gościach jak ma na coś ochotę może próbować do woli ale w małych
              ilościach, podobnie jak ktoś nieuświadomiony coś jej przyniesie, przecież nie
              zabiorę dziecku. Nigdy się nie rzucała na słodycze, jak spróbowała waty cukrowej
              to ze skrzywiona miną zapytała jak można jeść takie świństwo, słodycze są dla
              niej mdłe i za słodkie najzwyczajniej w świecie bo od małego nie była
              przyzwyczajana do takich smaków.
              • donkaczka Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 11:29
                slonko ja tez tak mam
                moje dzieci znaja slodkie, ale w postaci nielicznych moich glownie wyrobow
                (pomijam gorzka czekolade mniam)
                nie kupuje cukierkow, lizakow, zelkow, chipsow, flipsow, ciastek, no w sumie
                niczego jak sie tak zastanawiam (tylko czekolade czasami smile i herbatniki walkersy)
                i nie brakuje nam niczego
                a moje dzieci potrafia oddac kostke czekolady czy nadgryzionego herbatnika, bo
                maja dosyc po prostu

                te teksty o rzucaniu to taki argument wytrych bez pokrycia

                choc znam rodzicow, ktorzy myla zdrowe zywienie dziecka z calkowitym
                wyeliminowanie slodkiego smaku, wtedy wierze, ze konsekwencja moze byc szal u
                dziecka, ktore nowy smak odkryje
          • landri83 Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 06:19
            To ja Ci odpowiem a propos maki - biala maka jest po prostu produktem wysokoprzetworzonym, z pierwotnych wartosci zboza zawiera jakis smieszny ulamek. Ja na przyklad od lat nie jem bialego pieczywa, bo po prostu nie zawiera ono nic wartosciowego.
            • beamek8 Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 14:41
              Tylko że razowa mąka i pieczywo zawiera bardzo duże ilości błonnika, który u
              małych dzieci nadmiernie zapycha jelita i utrudnia wchłanianie substancji
              odżywczych. W żadną stronę nie nalezy przeginać. Zalecenia żywieniowe zmieniają
              się jak w kalejdoskopie
            • umasumak Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 18:37
              Bzdura. Biała mąka jest drobno mielona, co nie oznacza, że nie wartościowa. Jest
              za to lżej strawna od razowych.
      • chicarica Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 08:40
        Akurat niejedzenie białej mąki i cukru, nawet i przez całe życie, służy zdrowiu.
        Na przykład zapobiega cukrzycy typu II. Każdy lekarz Ci to powie.
        W słodyczach, cukrze, białym pieczywie, białych makaronach i kluchach nie ma nic
        wartościowego. Węglowodany są potrzebne, owszem, ale złożone - w chlebie
        razowym, makaronie razowym jest wystarczająco dużo węglowodanów, by utrzymać
        prawidłową dietę.
    • ahhna Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 00:49
      > Co odpowiedziec ludziom uwazajacym, ze moja postawa to odbieranie
      dziecinstwa

      Że ich postawa to odbieranie dzieciom zdrowych zębów, kości i
      zarobaczanie i zagrzybianie ich. Ja bym zaproponowała zrzutkę na
      przyszłego dentystę.
      • hovawartka Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 02:34
        napiszę czemu nie daję słodyczy itp, bo parę osób się pyta.

        Młodsza córka nagle dostała wysypek, plam, czerwonych placków na
        całym ciele, drapała się do krwi, była płaczliwa, nieswoja. Lekarze
        chcieli mi wmówić alergię, nawet byłam w szpitalu na oddziale
        alergologii na badaniach i tylko mnie wnerwili.
        Jako, ze nie ma u nas w rodzinie alergii szukałam innych przyczyn
        wysypki - znalazłam drożdzycę, przebadałam kał na robaki i własnie
        drożdżaki - wyszło, że za dużo tych drugich. Lekarze olali wyniki
        kału i dalej swoje, ze alergia, że trzeba syropy, maści itp.
        Smarowalam, wlewałam w dziecko syropy przez 2 miesiące.
        Bezskutecznie.
        No więc doczytałam w necie o grzybicy przewodu pokarmowego,
        odstawiłam leki, wprowadziłam dietę. W 4 dni dziecko miało gładką
        skórę. Jak wynika z opisów diet przeciwgrzybicznych to zajmują one
        ok 6 miesięcy, zeby doprowadzic jelita do stanu uzywalności. Tak
        więc trzymam się tych 6 miesiecy, co bede dawała poźniej do
        jedzenia, nie wiem, ale cukier nie będzie głownym skladnikiem diety
        na pewno.

        A starsza córka załapała lamblie, więc przeszła na dietę siostry +
        przeleczenie farmakologiczne.
        • ewa-krystyna Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 03:32
          w tej sytuacji odpowiedz jest prosta: dziecko jest chore i ma w zwiazku z tym
          diete smile
          • hovawartka Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 12:01
            No własnie argument pt "dziecko jest chore" nie działa - dziadkowie
            widzą dziewczynki radosne, zdrowe, bez wysypek, więc o co chodzi?
            Tłumacze tylko, że jak dam im teraz cukier to wróci choroba, robaki
            itp. Sama się czasami waham czy już nie spróbować dać nabiału czy
            kromki chleba mieszanego (to juz 4 miesiące). A cukier mają i tak w
            owocach codziennie (choc na początku 2 tygodnie nawet bez owoców
            było)
    • deela Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 02:33
      > Musze sie tlumaczyc ciagle, ze nie daje bialej maki, ani cukru, ani > danonkow...

      a dlaczego tak wlasciwie?
      • cirrus4 nie daję bo: 14.08.09, 09:04
        to niezby zdrowe jest i tyle smile

        Mala wcina razowca, make razowa. Ze slodyczy podgryza czekolade 70% kakao lub
        wiecej. Miksuje jej jogurt z owocami, pieczemy ciastka z owocami bez cukru.
        Deser dla niej to lyzka serka jogurtowego z orzechami i owocami. Kiedy widzi na
        stole jakies ciastka nie rzuca sie. Czasami jak poprosi, to daje jej sprobowac i
        mowie ze tylko tyle moze. Nigdy nie mowi, ze chce jeszcze. Wyglada, ze to dla
        niej zadna rewelacja.

        Wiem, ze gdy bedzie w szkole bedzie jadala caly ten dzieciecy syf smile, ale
        najwazniejsze, by w domu miala zdrowo. Wyuczenie dobrych nawykow zaprocentuje na
        pewno.

        Tak w ogóle dzięki za odzew!
        • emilly4 Re: nie daję bo: 14.08.09, 10:34
          I bardzo fajnie!
          Ja, chociaz moja corcia ma juz 3 lata, tez zaczelam wprowadzac do
          jej menu bardziej zdrowe przekaski i posilki. Nie zabraniam jej
          jadania ciastek, czy cukierkow, ale odkad do wyboru ma suszone
          owoce, w kolorowych malych pudeleczkach,ciastka pelnoziarniste z
          zurawina np. to zwykle ciastka i lizaki odeszly w sina dalsmile..Takze
          wybor nie byl moj.
          Od lodow jej nie uchronie, w Irlandi robia najlepsze lody waniliowe
          na swiecie, a ze to na mleku, wiec tez zdrowe.
          Kompletnie nie rozumiem np. organizowania przyjec dla dzieci takich
          jak urodziny, bale przebierancow i w ramach posilku podawania
          slodkich ciastek, cukierkow, paczkow itp. Owoce i kanapki z
          warzywami bylyby z pewnoscia lepsze. U corki na urodzinach podalam
          dla dzieci miedzy innymi chrupki sniadaniowe smile Maja fajne ksztalty,
          chrupia i sa o niebo zdrowsze od chipsow smile
          Uczenie maluchow dobrych nawykow w domu, z pewnoscia da dobre
          rezultaty w przyszlosci.
        • deela Re: nie daję bo: 14.08.09, 21:07
          ale jak raz iedys u kogos zje te potworne slodkosci to chyba trupem nie padnie
          prawda?
    • aurita Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 07:53
      a moze nieslusznie nie dajesz?

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,98993,6926229,Czekolada_moze_uratowac_zycie.html
      smile

      • peggy1 Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 09:05
        Juz nie przesadzajcie ze nie jedzacy żelków dwulatek rzuci sie na nie jak
        wyrwany z buszu. Wszystko zalezy jak to "nie dawanie " słodyczy wyglada smile U nas
        w domu ze wzgledu na otyłość męża słodyczy prawie sie nie kupuje (bo stary
        chłop, a gUpi jak dziecko - jak ma to zje). Jakos nie zastanawialam sie nigdy
        nad faktem ze automatycznie moje dziecko slodyczy za bardzo nie dostaje ;/ Nie
        było = nie dostawał = nie znał smaku. Zaczeło sie jak poszedł do przedszkolabig_grin
        hodzi juz 3 rok i na wszelkich spotkaniach odmawia spożywania w/wsmile)) Ma
        skonczone 6 lat i SKUBNIE czasem jakiegos zelka (tylko Śmiejżelki - innych nie
        zje), mambe (truskawkowa) i w sumie to chyba tylko tyle. Jakos wczesniej to
        jeszcze probowal roznych (przeciez nie zabraniałam) - teraz juz nie bardzo.
        Chipsow nie tknie. W sumie to sie tylko cieszyc big_grin Nigdy nie zabranialam - samo
        wyszlo.



        PS. Ja od dziecka nie cierpie slodyczy.
        • peggy1 Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 09:06
          *chodzi - chyba jeszcze spie big_grin
    • atena12345 Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 09:01
      a ja uwazam, ze słodycze maja sens własnie wtedy, gdy sie jest
      dzieckiem
      co złego w kostce czekolady np? albo w ciasteczku? przeciez nie
      trzeba tego od razu na kg jesc.
      moje dziecko je słodycze, staram sie tylko by były dobrej jakosci.
      No ale jak dostanie dziadowskie zelki to nie robie sprawy.
      • atena12345 Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 09:09
        ale jesli podjelabym decyzje o diecie dziecka, na pewno nie
        tłumaczylabym się ciagle. Twoje dziecko - Twoja sprawa.
    • atenette Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 09:53
      Przede wszystkim - to Twoja decyzja i nie musisz się z niej
      tłumaczyć, choć rozummiem Twoje rozgoryczenie.
      A co do słodyczy - wg mnie nie ma problemu jak dziecko słodyczy nie
      zna, gorzej jak jest już na tyle duże żeby rozumieć, że czegoś się
      mu jeść zabrania, bo już tych słodyczy gdzieś spróbowało. Bo po
      pierwsze - zakazany owoc kusi bardziej, po drugie - ze słodyczy robi
      się wtegy 'jedzenie zakazane' co może (ale nie musi oczywiście)
      powodować w przyszłości różne zaburzenia odżywiania i wieczne
      poczucie winy, że zjadło się coś czego jeść się nie powinno, a po
      trzecie - rodzina i tak będzie dawać słodycze za Twoimi plecami (tak
      to niestety zazwyczaj jest) i wtedy dziecko będzie nadrabiać za
      wszystkie czasy. Mam przykład w rodzinie gdzie dzieciakom rodzice
      zabraniali jeść słodycze i w momencie kiedy rodzice znikali z oczu
      dzieci potrafiły wyjadać cukier z cukierniczki, już nie mówiąc o tym
      co się działo jak przychodziły w gości, gdzie stały słodycze.
      Przecież słodycze nikoniecznie oznaczają żelki, lizaki i cukierki.
      Można zrobić pyszne cisteczka owsiane z miodem, ciasto bananowe,
      jogurt z musli, miodem i orzechami itd.
    • smerfetka8801 Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 11:41
      generalnie-masz rację i nikomu nie musisz się z tego tłumaczyć.być może dziecko
      kiedyś "rzuci" się na słodycze- być może nie bo będzie słuchało mamy-i będzie
      jadło ich mało.nikt mi nie wmówi,ze wyrabianie zdrowych nawyków żywieniowych
      jest złe!!!!!!!
    • atra1 Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 12:11
      powiedzieć, ze to Wasza sprawa i tyle i niech was do sądu podadzą za zdrowie żywienie dziecka

      ale - jeszcze niedawno bym się z zTobą w 100%zgodziła, ale miałam niedawno przyjemność wątpliwą usłyszeć relację z wakacji mojego nchrześniaka z babcią. Dziecko jest wychowywane bez telewizjji z przyczyn ideologicznych, 0 tv na codzień, więc bity tydzien nad morzem przy pieknej pogodzie największą atrakcję stanowił telewizor.

      Wasza sprawa jakie macie podejście ale ryzyko pewne niesiesmile No, chyba, ze dziecię reaguje choróbskiem, to w ogóle nie ma po co dyskutować.
      • donkaczka Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 12:19
        atra
        ale to jest wlasnie problem skrajnych slabo przemyslanych rozwiazan, bywa ze
        rodzice wymyslaja sobie jakies techniki wychowawcze bez szczegolnego
        zastanowienia po co, dlaczego
        ze slodyczami bywa tak samo "nie bede dawac slodkiego" i juz, ale bez
        specjalnego wglebiania w sens i podstawy zdrowej diety

        ile lat mam chrzesniak?

        my tez tivi nie mamy, ale dzieciom jakies bajki puszczamy czasem, i jezyka sie
        ucza i tancza, ostatnio hitem jest.. "wojna domowa" odcinek o robieniu dzemu big_grin
        • atra1 Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 16:15
          8 lat

          i to jest klasyczny przykłąd tego co mówisz. Ja zakładam, ze dziecko się permanentnie odcina od TV albo bo się wierzy, ze to zło ze względu na treści, stratę czasu i potencjalnie oczy, albo ze względu na to, żeby mieć kotnrolę nad tym co dziecko ogląda. Jasne.

          Natomiast - nie bo to takie biedne lubić telewizję i my jesteśmy ponadto (nie nadinterpretuję, większość pospolitych rozrywek jest przez rodziców małego skreślana od razu bo to takie drobnomieszczańskie - nie każą się domuyślac, dokłądnie tak mówią) jest dla mnie nie do przyjęcia.

          Efekt jest taki, ze dziecko całymi dniami siedziało przy kompie oglądając bajki ciurkiem, po kilka godzin. Nie sporadycznie, przez większośc czasu. Wiem, ze są takie dni, kiedy z jakis przyczyn chcę łatwym sposobem moje dziecko zająć i też potrafi 3h oglądać nodiego czy cos, ale to wtedy gdy jestesmy chorzy, albo musimy koniecznie coś zrobić, a młodym nie ma się kto zająć. Raz na nigdy.

          I teraz chrześniak, jako 8-latek jest nietolerowany przez społeczność klasową bo jest dziwny, nie dość, ze dziwnie ubrany, bo rodzice kasy dużo nie mają i jeszcze nie uważają schludnego ciucha za istotny, to jeszcze jak równolatkowie gadają o jakiś tam modnych zabawkach czy bajkach to nie ma z nimi o czym rozmawiać. Rodzice się cieszą, ze dziecko nietuzinkowe, a on jest nieszczęśliwy (sam mówi).

          Poza tym - wakacje, wizyta u babci - dziecko wsiąka przed tv i ogląda aż się mu zabroni. Zaczarowany i woli tv- bajki i reklamy - niz popływać, pograć robić coś, czego nie może robić normalnie.

          Nie twierdzę, że przeciwny biegun traktowania TV jest ok. JEstem fascynatem złotego środka. Słodycze - tak, nieduże, lepiej owoce, ciasto z owocami niż lizaki i zelki, TV - czemu nie, można z dzieckiem pogadać po bajce co się działo, omówić, ni musi godzinami siedzieć.
    • szyszunia11 Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 12:25
      co do tlumaczenia sie - oczywiscie nie musisz "sie tlumaczyc" bo ostatecznie to faktycznie Twoja decyzja i tyle, ale moze warto by bylo wytlumaczyc? jak sie komus cos wyjasni, to po pierwsze nie wyjdzie na lekcewazenie tej osoby po drugie jest pewna szansa, ze zrozumie i oba te elementy dzialaja na twoja korzysc.
      zgaduje, ze kierujesz sie zaleceniami zywieniowymi Michela Montignaca, serdecznie Ci gratuluje i trzymam kciukija pomalutku staram sie wdrazac pewne zasady np. rezygnacja z bialego pieczywa i bialego ryzu. Ale ja mam problem z uzaleznieniem od slodyczysad
      • bi_scotti Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 13:39
        Co Wy z tym rzucaniem sie? Ja mam 3 doroslych dzieci, ktore w domu
        nigdy nie dostawaly slodyczy, bo my ze slodyczy to miewamy tylko
        czasem jakies ciasto gdy maja byc goscie i czasami lody. Gdy poszli
        do przedszkoli mialy okazje poznac smak cukierkow czy czekolady, bo
        nie dalo sie tego uniknac ale NIGDY sie na nic u nikogo nie rzucaly,
        wlasnych pieniedzy nigdy nie wydawali ani nie wydaja na slodycze.
        Jesli sie dzieci wychowuje rozsadnie, daje wlasny przyklad, uczy
        madrego odzywiania sie i grzecznego zachowania przy stole to dzieci
        na zadne jedzenie rzucac sie nie beda. Dodam, ze moje dzieci
        wiekszosc zbiorow na Halloween zawsze niosly nastepnego dnia do
        szkoly zeby sie podzielic z kolegami z klasy choc nigdy Ich do tego
        nie namawialismy ani tym bardziej nie zmuszalismy. Halloween to byl
        glownie fun w przebieraniu sie i lazeniu w grupie od domu do domu a
        nie obzeraniu sie slodyczami! Podobnie np. z MacDonald's - zarowno
        moja corka jak i Jej szkolne kolezanki "snobowaly sie" jako male
        dziewczynki na bycie "ponad" MacDonald's i inne takie smieciowe
        sieci z zarciem (wyjatek pizza smile ), chlopcy nasladowali big sister
        wiec nigdy nie bylismy proszeni przez dzieci zeby pojsc na BigMac'a.
        A zyjemy w kraju, w ktorym naprawde trudno sie opedzic od reklam i
        dostepnosci wszelkiego typu junk food. Ale dzieci wychowuja rodzice
        i to jaki przyklad jest w domu, tak tez i dzieci pozniej same
        postepuja. Mowi sie np., ze na I roku studiow, gdy mlodzi wyjada z
        domu i mieszkaja w residence, tyla co najmniej kilka funtow juz w
        pierwszym semestrze. Zadnemu z moich dotad sie to nie zdarzylo choc
        najmlodszy jeszcze ma szanse, bo we wrzesniu zaczyna I rok studiow -
        moze On sie wylamie wink
        Nie tlumacz sie - masz racje - dawanie dzieciom smiecia nie ma sensu
        i nie ma nic wspolnego z radoscia dziecinstwa. Sprowadzenie radosci
        dziecinstwa do jedzenia jest mocno przygnebiajace!
    • to_wlasnie_cala_ja Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 13:35
      a po co w ogóle się tłumaczysz ? ja akurat daję dziecku wszystkie te produkty
      które wymieniłaś jako zakazane ale do głowy by mi nie przyszło edukować kogoś że
      źle karmi tak samo jak ja nie oczekuje takich rad, chyba że sama o nie poproszę.
    • ally Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 14:52
      domaganie się od Ciebie "tłumaczeń" to zwykłe chamstwo.

      ale...

      osobiście prawie w ogóle nie jem słodyczy i staram się zdrowo odżywiać w miarę
      możliwości czasowych, dziecka też nie karmiłabym danonkami ani lizakami, jednak
      - szczerze mówiąc - ludzie nawiedzeni, prowadzący istną krucjatę żywieniową,
      zwyczajnie mnie irytują (tak samo działają na mnie radykalni wegetarianie) wink i
      sądzę, że nie tylko mnie. mam wrażenie, że taka wojownicza postawa prowokuje
      ludzi do głupich komentarzy, niekoniecznie sam fakt niedawania dziecku cukierków.


      • kali_pso Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 14:59


        he,he..zgdzam się co do tych fanatyków. Kiedyś, jeszcze jak syn był
        w piaskownicowym wieku, podsłuchałam komentarz jednej takiej
        mamusi: "Ludzie, którzy dają małym dzieciom do picia coś innego niż
        czystą wodę są zwyczajnie głupi"- no i teraz wyobraźmy sobie taką
        mamusię na forum rodzinnym i jej otoczenie, chociażby z czystej
        przekory i dla prowokacji serwujące dziecku coś innego niż woda a
        mamusię oskarżające o zabijanie uroków dzieciństwawinkp
      • umasumak Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 21:02
        ally napisała:

        > domaganie się od Ciebie "tłumaczeń" to zwykłe chamstwo.


        Ooo, a to dlaczego?
    • magdalenka77 Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 15:14
      Mam podobnie sad
      Zawsze słyszałam "ojej, to co ja będę wnuczkowi przynosić???"
      Odpowidałam, że nic, najważniejszy jest czas, który się poświęci w
      100% maluchowi. A jak już bardzo muszą, to owoce.

      Najlepsza była moja teściowa, która uważała, że już niemowlakowi
      trzeba podawać cukier, bo "jak pójdzie do przedszkola, to na pewno
      będzie jadł słodycze!!!". Nauczyłam się odpowiadać, że "jak pójdzie
      na studia, to na pewno alkohol będzie pić, więc może teraz już
      zaczniemy podawać?"

      Teraz mam dzieci 4 i 2 lata, słodyczy dalej nie jedzą, śmieciowego i
      wysokoprzetworzonego jedzenia też. Mało białej mąki. Dziadkom prawie
      nie dawaliśmy okazji wyłącznego opiekowania się dziećmi (taki nasz
      wybór), a teraz chyba już się przyzwyczaili i powoli akceptują fakt,
      że małe dzieci nie potrzebują, żeby je karmić takimi
      bezwartościowymi i szkodliwymi produktami.
    • babsee Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 15:48
      Ja tez nie dajesmile
      tzn juz troche tak ale moja corcia rowniez mialagrzybice i tez mega
      scsłą diete.
      Do dzis zostaly jednak zdrowe nawyki zywieniowe i niech tak
      bedzie.Slodycze bywają ale reglamentowane.
      Moja cora ma 5 lat i jest jedną z dwojga dzieci w grupie
      przedszkolnej, ktore nie ma sladu prochnicy ani ubytków.
      Dodam ze nie spozywa nabiala wiec argument ze ma mocne zęby odpada.
      I tym,ze ma zdrowe zęby,zatkalam wreszcie geby z durnym tekstami ze
      dziecko krzywdze.
      • verdana Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 15:58
        Moja tesciowa wychowywano "bez cukru" - i bez wielu innych
        atrakcyjnych rzeczy także. Miała bardzo restrykcyjna, ulozona przez
        lekarza diete (produkty tylko krajowe, niemal bez miesa itd).
        Cóż, ma 78 lat i nadal żal do rodziców. W niczym nie nalezy
        przesadzać - lizak dla dwulatka na pewno nie jest dobrym pomyslem,
        ale biszkopt, kawalek czekolady - cóz, nieszczęścia nie bedzie.
        Sama nie wiem - przy dwulatku naprawde slodyczy nie potrzeba i
        dziadkowi przesadzaja. Ale gdy dziecko będzie starsza - nie jestem
        do konca przekonana, czy zawsze nalezy respektować wszelkie
        postanowienia matki wzgledem dziecka - dziecko nie jest jej
        wlasnoscia.
        A nie da się ukryć - niewielka ilość slodyczy to jedna z wiekszych
        przyjemnosci dzieciństwa. Przyjemnośći w życiu sa dla zdrowia nie
        mniej ważne niż zdrowa dieta.
      • gryzelda71 Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 16:05
        Mój 6 latek,nie ma sladu próchnicy,a jada słodycze.Aż trudno w to uwierzyc prawda?
        • gazetaforum Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 16:08
          nie dajesz i słusznie jestes matką i robisz to co uważasz za dobre
          dla dziecka.
          A tych co pytają czemu odeślij do internetu.
          i tak trzymaj smile
        • yola_d Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 17:16
          Moja 5,5-latka tak samo jak u "gryzeldy71" Dla uzupelnienia podam,
          ze dluuuugo pila mleko z butelki ze smoczkiem i nie zauwazylam
          zadnej "prochnicy butelkowej" ; zeby myje (od czasu pojawienia sie
          pierwszego) w miare regularnie : zawsze wieczorem PO jedzeniu, mniej
          regularnie rano.
          Wiem,wiem , "wyjatek potwierdza regule" wink
          • umasumak Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 21:11
            To moje dzieci też potwierdzają regułę w takim razie. Obie od początku miały
            bardzo urozmaicona dietę, uwzględniającą różne gatunki pieczywa, łącznie z
            białym, słodyczy też nigdy nie chowałam przed nimi i o dziwo, żadna nie ma
            próchnicy. Starsza ma 16 lat, młodsza 6. Cud!
    • atena12345 Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 14.08.09, 21:27
      Jeśli chodzi o argument z zębami:
      moja 6,5 latka od slodyczy nie stroni, do dentysty chodzi - na
      przeglady przy okazji mojej wizyty. Ale mój mąż ma 39 lat i ani
      jednej plomby, jeden ząb sztuczny, bo wybił na treningu. Jego matka
      (śp) do końca zycia miała pełne swoje uzębienie - żyła 66 lat.
      Nie jestem zwolenniczką napychania dzieci słodyczami i innymi
      śmieciami, ale uważam że z umiarem wszystko mozna.
    • mamongabrysi Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 15.08.09, 14:36
      to twoja sprawa i rodzina powinna respektować. ja swojej starszej nie dawałam
      generalnie słodyczy - nie aż tak restrykcyjnie zeby bez danonków (notabene ona
      ich nie lubiła)i białej mąki , w nocy jak juz nie była na piersi tylko woda -
      zęby piękne i zdrowe, dziewczynka super. przy młodszym poluzowalam generalnie -
      byłam bardzo zmęczona ogolnie i nie miałam siły na rygory no i słyszałam wokoło
      jak to te rygory nic dobrego córce nie przyniosły (była chudzinką i niejadkiem)
      i że trzeba wyluzowac itp, no to wyluzowałam - efekt - do drugiego roku zycia
      miał dwa razy anemię, żelazo brał , w nocy nie woda tylko picie słodzone - zęby
      górne zepsute kompletnie, młody wagowo w trzecm centylu jest a urodził sie ponad
      czterokilogramowy. teraz odnośnie jeszcze nieurodzonego maluszka juz słysze od
      teściowej - "oj żeby tylko nie był takim niejadkiem jak tamte, ale mi się zdaje
      że nie chciały jeśc bo wy im te słoiczki dawaliście, a to nic dobrego i bez
      smaku "(teściowa baaaardzo słono wszystko przyprawia) Teraz mam co do trzeciego
      dziecka taki plan ze będę robila tak jak my z mężem uważamy i nie damy się zbić
      z pantałyku. bo ze starszą (siedem lat) w sumie dobrze wyszło (musielismy
      walczyc z odruchem wymiotnym spowodowanym wciskaniem nadmiernych ilości jedzenia
      pod wpływem babcinych lamentów -ale to juz za nami) A tak swoja droga dlaczego
      rodzina (a najbardziej nasze mamy) nie potrafi uszanować naszych decyzji tylko
      cały czas ględzi i komentuje?
      • anita.anita80 Re: Nie daję 2-latkowi slodyczy - problem rodzinn 15.08.09, 15:07
        ja miałam koleżankę ,która nie dawała synkowi żadnych słodyczy ,a efekt był taki
        ,że jak mały zobaczył słodycze to rzucał się na nie miał pełną buzię i obie
        rączki zajęte łakociami
        moje zdanie jest takie wszystko ,ale z umiarem
        pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka