annamariamuff
27.08.09, 18:42
i to pl latach.Rozstalismy sie kiedy syn mial 2 latka nigdy nie
placil alimentow cale 160 zl ,dostawalam kase z funduszu
alimentycajnego przez kilka lat , potem wyszlam za maz (ponownie)
wyjechalm z kraju i alimenty z funduszu sie skonczyly a jego nie
pojawily nigdy.
Minely lata ale potrafi mnie wkurzyc nawet teraz.
Syn kilka razy w roku jezdzi do Polski do moich rodzicow no i do
taty i co roku przyjezdza z nowymi rewelacjami.W zeszlym roku
przywiozl wiadomosc ,ze podobno aby wyjechac za granice z synem
proponowalam moiemu bylemu pieniadze???.
W zeszlym roku tez tlumaczyl sie synowi dlaczego nie placi
alimentow stwierdzil ,ze skoro nie moze na codziennie go widywac
nie bedzie placi ( zaznaczam ,ze byly maz nigy specjalnie dzieckiem
sie nie interesowal od czasu naszego wyjazdu za granice 10 lat sam
byl poza granicami kraju w sumie ok 5 lat)czyli moja wina bo
wyjechalam jakbym nie wyjechalato by placi.
Syn ma 16 lat w tym roku spytal ojca dlaczego w takim razie nie
placil przez pierwsze 4 lata zycia kiedy byl jeszcze w
Polsce.Okazalo sie ,ze byly placil, to ja klamie twierdzac inaczej .
Syn jest rozdarty nie wie komu wierzyc.
Nie rozumiem takiego chorego podejscia nie wyklocalam sie nigdy o
alimenty,nie wystapilam o podwyzke dalam mu swiety spokoj a teraz on
wybiela sie moim kosztem.
Syn jest w stanie przyjac kazde wytlumaczenie " mialem trudnosci
finansowe "cokolwiek nie musi koniecznie oczernic mnie zarzucajac mi
klamstwo.