Dodaj do ulubionych

Trupy w szafie...

28.08.09, 10:59

Jestem ciekawa, co myślicie.

Kiedy moja mama zmarła, odziedziczyłam czteropokoleniową
dokumentację rodzinną: akty narodzenia, akty zgonu, kenkarty,
legitymacje członkowskie, wycinki z gazet o rodzinie, listy.

Poczytałam to trochę i włos mi się zjeżył, choć wiem, że w każdej
rodzinie muszą być takie tajemnice. Akt narodzenia siostry mojej
mamy, o której nikt nic nie wiedział a aktu zgonu brak...

Do czego zmierzam?
W jednym liście mamy przeczytałam: "dzieci są u nas, bo X poszła na
aborcję".
To musiało być dość popularne w latach siedemdziesiątych.

Problem w tym, że jedno z dzieci owej X ma nieślubne dziecko, z
głupiej wpadki. Jest tępione przez rodziców. Słyszy okropne uwagi, w
stylu "urodź, może ktoś cię będzie kochał", "co ty, na godzimy
byłaś?" i tak dalej.

Ja się zastanawiam, jak to pokolenie kochało dzieci!
Chciane się rodziło, niechciane usuwało. Te chciane, po popełnieniu
życiowego błędu, jest natychmiast mentalnie wyskrobywane. Córka X za
brak ojca dziecka, ja za mezalians, mój brat za... niepełnosprawne
dziecko.

Mam ochotę powiedzieć córce X o tej aborcji. Niech jej X nie
moralizuje, zrobiła coś, co dla jej córki było kompletnie nie do
pomyślenia. No, ale czasy się zmieniły, nie?
Nie powinnam nic mówić, prawda?
Obserwuj wątek
    • morgen_stern Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 11:01
      Prawda.
    • dragon_fruit Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 12:08
      ja nie mówię (mam identyczną sytuację z tajemnicą o aborcji, ta
      kobieta krzywdzi swoje żyjące dziecko, ale tylko jedno, bo drugie to
      wybraniec losu)
      nie mówię, bo boję się, że dodatkowo skrzywdzę tą informacją, że ten
      żyjący,a odrzucony, będzie jeszcze dźwigał jarzmo ocalenia
      a kocham go bardzo
      sad
      • tabakierka2 Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 12:10
        zagubiłam się w Twoim wątku niecobig_grin
        • dragon_fruit Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 12:13
          znaczy:
          nie mówić
          smile
      • default Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 12:52
        dragon_fruit napisała:

        > ja nie mówię (mam identyczną sytuację z tajemnicą o aborcji, ta
        > kobieta krzywdzi swoje żyjące dziecko, ale tylko jedno, bo drugie
        to wybraniec losu) nie mówię, bo boję się, że dodatkowo skrzywdzę tą
        informacją, że ten żyjący,a odrzucony, będzie jeszcze dźwigał jarzmo
        ocalenia

        ????????? Co to jest "jarzmo ocalenia"??? I w jaki sposób ta kobieta
        krzywdzi swoje dziecko ???
        • malila Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 13:03
          default napisała:
          > ????????? Co to jest "jarzmo ocalenia"??? I w jaki sposób ta kobieta
          > krzywdzi swoje dziecko ???

          Domyślam się, że "jarzmo ocalenia" to poczucie winy wywołane świadomością,
          że tamto dziecko nie żyje.

          Mimo wszystko nie jest dla mnie wcale tak oczywiste, że należy tę
          tajemnicę zachować dla siebie. Od kilku lat zachowywanie tajemnicy nie
          jest dla mnie oczywiste. Córka poczucie winy z powodu tego, że żyje, ma i
          tak zapewne ogromne, o co zadbała jej matka. Wyciągnięcie tego na światło
          dzienne może (może, choć nie musi) zmienić sytuację na korzyść.
          • kawka74 Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 13:05
            Tylko na czyją korzyść? Matka nie zacznie kochać swojej córki (pewnie wręcz przeciwnie), a córka - po chwilowej satysfakcji - będzie miała... nic.
            • malila Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 21:24
              Nie mam na myśli korzyści pt "wiem, ty wredna matko, że usunęłaś ciążę i
              teraz mogę ci nakopać za moją krzywdę".
              Myślę raczej o tym, że aborcja może mieć jakiś związek z relacją między
              matką, która dokonała aborcji, a jej żyjącą córką. Bywa, że kobiety
              dokonują aborcji, bo zmusza je do tego sytuacja. Bywa, że aborcja jest dla
              kobiety tragedią. Bywa, że kobiety udają, że to się nie zdarzyło i że to
              ich wcale nie dotknęło. Bywa, że udają, że nie ma w nich złości z powodu
              tego, co się stało. Bywa, że aborcja jest konsekwencją wcześniejszych
              dramatów czy konfliktów w rodzinach tych kobiet. To, co ukryte, kieruje
              zachowaniem człowieka z ukrycia. Ujawnienie prawdy zmusza do konfrontacji
              z tym, co do tej pory było ukryte. Wykonany zostaje jakiś ruch.
              • kawka74 Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 21:49
                Obawiam się, że sprawy w tamtej rodzinie zaszły jednak zbyt daleko, żeby ujawnienie prawdy mogło coś zmienić w relacjach matka-córka. Zresztą możliwe też jest, że pani X potraktowała aborcję jak wyrwanie zęba i poza wszystkim jest zwyczajnie popaprana.
          • tabakierka2 Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 13:14
            malila napisała:

            > Córka poczucie winy z powodu tego, że żyje, ma i
            > tak zapewne ogromne,

            a dlaczego ona ma poczucie winy, bo żyje???
            czy ktoś może mi wyjaśnić, bo trochę ten wącik dla mnie pogmatwany
            jest.
    • mamongabrysi Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 12:30
      nie mówić, i tak to nic nie pomoże. skoro x tak traktuje swoją córkę to tak
      będzie. a swoją drogą durna baba jakaś. pomijam aborcję (dla mnie nie do
      pomyślenia) ale to podejście do córki....
    • lola211 Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 12:35
      Oczywiscie, ze nic nie mowic.
      Aborcja to jej sprawa i nikomu nic do tego.nie wisz, dlaczego jej
      dokonla, wiec tym bardziej nie masz prawa oceniac.
    • triss_merigold6 Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 12:55
      Oczywiście, że nie mówić. Nie Twoja sprawa.
    • tabakierka2 tzn., że 28.08.09, 12:56
      córka X miałaby rodzeństwo, które zostało usunięte???
      bo ja jakoś tej wypowiedzi, kurcze, nie rozumiemindifferent
      • nutka07 Re: tzn., że 28.08.09, 13:13
        X ma dziecko, corke. Kiedys X usunela ciaze. Teraz wiesza psy na corce, ze ma
        nieslubne dziecko. Dla kazdego inny zakres moralnosci.
        • tabakierka2 Re: tzn., że 28.08.09, 13:15
          nutka07 napisała:

          > X ma dziecko, corke. Kiedys X usunela ciaze. Teraz wiesza psy na
          corce, ze ma
          > nieslubne dziecko. Dla kazdego inny zakres moralnosci.

          czyli dobrze rozumiem,okwink
          ja bym chyba powiedziała tej córce. Ma, moim zdaniem prawo wiedzieć,
          że ma/miała rodzeństwo jakolwiek to rozumiec.
          • kawka74 Re: tzn., że 28.08.09, 13:24
            A tam - ma prawo. Tu nie chodzi o prawo, bo to nie jej sprawa, tylko o zwyczajne danie do ręki broni przeciw mamusi, żeby w odpowiednim momencie jej przywalić z grubej rury albo sie chociaż cichaczem ponapawać jej hipokryzją.
            Tylko co jej z tej broni przyjdzie? Chwilowa satysfakcja?
          • douglas.beauty Re: tzn., że 28.08.09, 13:26
            >
            > czyli dobrze rozumiem,okwink
            > ja bym chyba powiedziała tej córce. Ma, moim zdaniem prawo
            wiedzieć,
            > że ma/miała rodzeństwo jakolwiek to rozumiec.


            No ale przeciez nie miala nigdy rodzenstwa! Zarodek nie jest jeszcze
            braciszkiem ani siostrzyczka!
            W ogole nie rozumiem problemu szczerze mowiac...
            Aborcja jako wielka, mroczna tajemnica rodzinna? Smiechu warte - w
            latach 60-70-tych aborcje byly na porzadku dziennym (niestety)
            • tabakierka2 Re: tzn., że 28.08.09, 13:29
              douglas.beauty napisała:

              > No ale przeciez nie miala nigdy rodzenstwa! Zarodek nie jest
              jeszcze
              > braciszkiem ani siostrzyczka!

              dla mnie jest niedoszłym braciszkiem albo siostrzyczką. Sama
              chciałabym wiedzieć, tak jak wiem, o poronieniu mojej mamy.

              Smiechu warte - w
              > latach 60-70-tych aborcje byly na porzadku dziennym (niestety)

              a dzisiaj niby co?
              • douglas.beauty Re: tzn., że 28.08.09, 13:35
                Smiechu warte - w
                > > latach 60-70-tych aborcje byly na porzadku dziennym (niestety)
                >
                > a dzisiaj niby co?


                A dzisiaj sa niby nielegalne! Nasze babki i matki skrobaly sie na
                potege, tylko oczywiscie nie mowi sie o tym glosno...
                • tabakierka2 Re: tzn., że 28.08.09, 13:40
                  douglas.beauty napisała:


                  > Nasze babki i matki skrobaly sie na
                  > potege, tylko oczywiscie nie mowi sie o tym glosno...

                  chyba Twoje
                  • douglas.beauty Re: tzn., że 28.08.09, 13:43
                    > > Nasze babki i matki skrobaly sie na
                    > > potege, tylko oczywiscie nie mowi sie o tym glosno...
                    >
                    > chyba Twoje


                    OMG, wiedzialam, ze to od razu padnie...
                    EOT
                  • brightwitch Re: tzn., że 28.08.09, 19:00
                    tabakierka2 napisała:

                    > douglas.beauty napisała:
                    >
                    >
                    > > Nasze babki i matki skrobaly sie na
                    > > potege, tylko oczywiscie nie mowi sie o tym glosno...
                    >
                    > chyba Twoje

                    A jesteś tego całkowicie pewna, że w Twojej rodzinie aborcje się nie zdarzały? W
                    życiu różnie bywa... I tak, kobiety się skrobały na potęgę - z różnych przyczyn.

                    Zaskakuje mnie to, że z taką łatwością potrafisz powiedzieć, że aborcja to cudzy
                    problem, a kobiety z Twojej rodziny nigdy by tak nie postąpiły.
              • kawka74 Re: tzn., że 28.08.09, 13:52
                Czasem nie jestem w stanie pojąć Twojej logiki, Tabakierko. Nie chcesz ujawniać faktów, które mogą zaważyć na życiu Twoich dzieci (vide wątek o chorobach w rodzinie), ale domagasz się wiedzy o prywatnych sprawach Twoich rodziców, które to sprawy nie mają dla Twoich losów najmniejszego znaczenia.
                • tabakierka2 Re: tzn., że 28.08.09, 13:58
                  kawka74 napisała:

                  > Czasem nie jestem w stanie pojąć Twojej logiki, Tabakierko. Nie
                  chcesz ujawniać
                  > faktów, które mogą zaważyć na życiu Twoich dzieci (vide wątek o
                  chorobach w ro
                  > dzinie)

                  czekaj, czekaj... Coś CI się myli. Ja po prostu nie uważam, aby OBCY
                  LUDZIE (czyt. nie moja rodzina! ) musieli wiedzieć, o chorobach
                  niezakaźnych, tudzież moja daleka rodzina nie musi wiedzieć o
                  kręujących chorobach (moich, bo jeśli ktoś chce, to może przecież
                  mówić komu chce).

                  , ale domagasz się wiedzy o prywatnych sprawach Twoich rodziców,
                  które t
                  > o sprawy nie mają dla Twoich losów najmniejszego znaczenia.

                  Ja się nie domagam wiedzy o prywatnych sprawach itd....
                  Wiem o poronieniu mojej mamy i jakoś nie uważam, żeby ta wiedza mi
                  jakkolwiek szkodziła, a wręcz przeciwnie, ale nie ciągnij tematu, bo
                  nie będę o tym TUTAJ pisać.
                  • kawka74 Re: tzn., że 28.08.09, 14:19
                    > czekaj, czekaj... Coś CI się myli. Ja po prostu nie uważam, aby OBCY
                    > LUDZIE (czyt. nie moja rodzina! )

                    Cytat > przed spłodzeniem dziecka o choroby występujące w rodzinie męża i
                    poinformował
                    > a
                    > go o chorobach we własnej??

                    [I twoja odpowiedź]
                    no ja nie.


                    > Ja się nie domagam wiedzy o prywatnych sprawach itd....

                    'Chciałabym wiedzieć, że mam/miałam rodzeństwo' - tak napisałaś. To jest wtrącanie się w życie innych.

                    ale nie ciągnij tematu, bo
                    > nie będę o tym TUTAJ pisać.

                    Nie fukaj tak - przecież to nie ja oczekuję wiedzy o 'rodzeństwie', mnie poronienie Twojej mamy nie obchodzi kompletnie i nie domagam się żadnych informacji na ten temat.
                    • tabakierka2 Re: tzn., że 28.08.09, 14:23
                      kawka74 napisała:

                      >
                      > Cytat > przed spłodzeniem dziecka o choroby występujące w
                      rodzinie męża
                      > i
                      > poinformował
                      > > a
                      > > go o chorobach we własnej??
                      >
                      > [I twoja odpowiedź]
                      > no ja nie.



                      bo nie mam żadnej choroby! może dlatego napisałam, że ja nie?
                      o dziadku i babci, którzy zmarli na nowotwór moj ówczesny narzeczony
                      wiedział. Nie pomyślałaś, że może wersja jest inna niż zakładałaś?

                      >
                      > > Ja się nie domagam wiedzy o prywatnych sprawach itd....
                      >
                      > 'Chciałabym wiedzieć, że mam/miałam rodzeństwo' - tak napisałaś.
                      To jest wtrąca
                      > nie się w życie innych.

                      w jakich innych??????????????????
                      chyba żartujesz teraz??????
                      czy posiadanie ewentualnego MOJEGO rodzeństwa jest wtrącaniem się w
                      zycie INNYCH????????


                      >
                      > ale nie ciągnij tematu, bo
                      > > nie będę o tym TUTAJ pisać.
                      >
                      > Nie fukaj tak - przecież to nie ja oczekuję wiedzy
                      o 'rodzeństwie', mnie poroni
                      > enie Twojej mamy nie obchodzi kompletnie i nie domagam się żadnych
                      informacji n
                      > a ten temat.

                      Toteż napisałam, żebyś nie pytała o szczegóły,ale nie poronienia,
                      tylko tego, w jaki sposób ta informacja jest dla mnie na plus.
                      • kawka74 Re: tzn., że 28.08.09, 14:28
                        > bo nie mam żadnej choroby! może dlatego napisałam, że ja nie?

                        Z całą pewnością.

                        > czy posiadanie ewentualnego MOJEGO rodzeństwa jest wtrącaniem się w
                        > zycie INNYCH????????

                        Tak. Bo to nie było żadne Twoje rodzeństwo, tylko dramat Twojej matki.

                        > Toteż napisałam, żebyś nie pytała o szczegóły,ale nie poronienia,
                        > tylko tego, w jaki sposób ta informacja jest dla mnie na plus.

                        Ale to też mnie nieszczególnie interesuje.
          • an_ni Re: tzn., że 28.08.09, 13:28
            to moze jeszcze trzeba bylo sprawdzic czy siostre czy brata?
            moze i ma prawo wiedziec, ale nie od osoby trzeciej tylko od matki

            ale IMO nie musi wiedziec bo mowienie dzieciom o swoich aborcjach,
            poronieniach, stosunkach przerywanych, innych sprawach intymnych nie
            ma sensu
          • triss_merigold6 Re: tzn., że 28.08.09, 13:30
            Jakie rodzeństwo? Kasacje ciąży były i są nadal dość częste i nie ma
            mowy o żadnym rodzeństwie. Qrde na tej zasadzie powinnam powiedzieć
            swojemu dziecko, że hipotetycznie miało rodzeństwo tylko łyknęłam
            parę razy postinor.
            • gazeta_mi_placi Re: tzn., że 28.08.09, 13:41
              Twoje dziecko będzie miało zapewne syndrom ocaleńca...
    • malwa7 Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 13:31
      Może ta pani x tępi córkę z nieślubnym dzieckiem za jej odwagę i za
      to co ludzie powiedzą, a aborcja jest dyskretna i ci co nie wiedzą
      psów nie będą wieszać.
      Niektórzy ludzie chcą i lubią dyrygować nawet dorosłymi dziećmi bo
      nikt obcy nie da sobą tak łatwo manipulować.
      Moim zdaniem powiedzieć. Może córka tej x nie użyje tej wiedzy jako
      argumentu do swojej obrony ale będzie wiedziała z kim ma do
      czynienia.
      • lola211 Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 14:23
        ale będzie wiedziała z kim ma do
        > czynienia.

        Tzn. z kim? Kobiety , ktore dokonaly aborcji to smiecie,morderczynie?
        To masz na mysli?
        Jak to czytam to mi sie normalnie noz w kieszeni otwiera.Swiete sie
        znalazły.
        Kobiety najczesciej dokonywaly i dokonuja aborcji, bo sa do tego
        zmuszone.A gdzie tatus szanowny? Jakos nikt nawet slowa na ten temat
        nie pisnał.
    • default Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 13:31
      Absolutnie nie rozumiem takiego dylematu - powiedzieć czy nie
      powiedzieć córce/synowi o tym, że usunęłam ciążę. Po kiego ??? To
      wyłącznie moja sprawa, a dzieci nic na tej wiedzy nie zyskają,
      raczej stracą, zwłaszcza jak informację przekaże się za wcześnie
      (np. nastolatkowi, który/która nie jest w stanie pojąć złożoności
      problemu). Dla mnie to jak opowiadniae dziecku jaki mam przebieg
      miesiączki wink
      • an_ni Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 13:39
        pamietam reakcje moich kolezanek, wowczas nastolatek, ktorym matki
        idiotki powiedzialy ze mialy aborcje, jedna miala w przeszlosci,
        druga w tamtym momencie
        placz, histeria, zalamania, i opowiadanie o tym kolezankom, a
        kolezanki swoim matkom itd
    • pszczolaasia Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 13:41
      nie odpowiada se pytaniem na pytanie, ale komu powiedziec? corce x czy samej
      iksowej cos na uszko?
    • talibanek_talibanek Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 13:46
      ja, przy najblizszej okazji, kiedy uslyszysz, ze X dreczy swoja corke przytykami
      do nieslubnego dziecka, zasugerowalabym, ze cos wiem i ze dziwie sie, dlaczego X
      czuje sie uprawniona mowic takie rzeczy. moze odpusci sobie to raz na zawsze -
      ale czy rzeczywiscie tak bedzie, to musisz ocenic ty, bo to zalezy od charakteru
      X i waszej relacji.

      Na pewno nie mowilabym corce X o tym fakcie, bo co to zmieni - ze powie kiedys
      matce "a ty usunelas i co?!" poza tym one z racji pokrewienstwa sa miedzy soba
      duzo blizej niz ty z nimi, choc moze tego nie widac, bo X jest zlosliwa.
      Wbijajac sie miedzy nie z taka informacja spowodujesz, ze one sie zjednocza (bo
      dlaczego corka mialaby sie odwrocic od matki za to, ze tamta usunela ciaze -
      pewnie jakis istotny powod byl - nie znasz go), a ty bedziesz ta zla, ktora
      chciala je sklocic...

      mozesz sprobowac tez odpowiedziec zamiast corki na przytyki X slowami "sa tacy,
      ktorzy usuwaja ciaze, bo nie maja odwagi wychowac dziecka, a przeciez to
      morderstwo" (albo cos w tym rodzaju) - wymowne spojrzenie w oczy i moze X cos
      zrozumie...

      Ocen sama, ale na pewno nie mowilabym corce, bo w ten sposob mozesz wszystko
      koncertowo rozwalic! i na pewno nikomu nie bedzie lepiej!
    • elza78 Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 13:56
      > Ja się zastanawiam, jak to pokolenie kochało dzieci!
      > Chciane się rodziło, niechciane usuwało. Te chciane, po popełnieniu
      > życiowego błędu, jest natychmiast mentalnie wyskrobywane. Córka X za
      > brak ojca dziecka, ja za mezalians, mój brat za... niepełnosprawne
      > dziecko.

      moim zdaniem to pewien schemat, dzieci jak towar chcialo sie sie mialo nie
      chcialo sie to sie wyskrobywalo, a teraz ukazuja sie jakies "wady ukryte" to i
      "reklamacja" musi uwzglednic...
      • lola211 Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 14:28
        Moze warto pomyslec, ze kiedys nie bylo po prostu skutecznej
        antykoncepcji i jakos musiano sobie radzic z "nadprogramowanymi"
        ciazami.
        • kosmitka06 Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 17:31
          lola211 napisała:

          > Moze warto pomyslec, ze kiedys nie bylo po prostu skutecznej
          > antykoncepcji i jakos musiano sobie radzic z "nadprogramowanymi"
          > ciazami.
          Racja.

          Z tego co wiem, opowiadała mi to kiedys moja babcia, że jedna z jej
          sióstr ciotecznych pracowała jako "pomoc domowa". A że ci Państwo
          byli zamozni, płacili jej dosc dobrze+jedzenie to jak wiemy w
          tamtych czasach mieli wieksze prawa. I co za tym idzie jeżeli Pan
          domu miał ochotę pyknąc pomoc domową to robił z nią co chciał, ona
          nic na to nie mówiła bo jak doskonale wiemy pracowała u tych państwa
          i bardzo ich szanowała- z tego co wiem nie do przyjęcia było by
          odmówienie temu Panu. I nawet po tylu latach nie miały do nich
          żadnego żalu, złości- twierdziły że tak było dobrze.
          Zachodziły w ciąże, jedne rodziły dzieci inne szły na skrobankę.
          Mężowie nie wiedzieli o połowie przypadków.
          • elza78 Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 17:36
            sorry ale sytuacja ktorqa opisujesz to przyklad totalnej patologii zarowno od
            strony pracodawcy jak i od strony kobiety ktora zgadza sie na prostytucje bo PAN
            dobrze jej placi... nazywajmy rzeczy po imieniu...
            takie akcje i do dzis maja miejsce kiedy np pan prezes ma sekretarke z bonusem
            znajaca sie dobrze na francuskim, ale to jest PROSTYTUCJA i to jest PATOLOGIA i
            mam nadzieje ze jest to MARGINES wink
            a ze margines sie skrobie... coz dobor naturalny uncertain
            • kosmitka06 Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 17:52
              > sorry ale sytuacja ktorqa opisujesz to przyklad totalnej patologii
              zarowno od
              > strony pracodawcy jak i od strony kobiety ktora zgadza sie na
              prostytucje
              Tak, masz rację ale chodzi mo i to, że w czasach gdy nasze babki i
              prababki to robiły (nie wszystkie, nie obrażając innych) uważały to
              za normalne, że to również należało do ich obowiązków.

              Oczywiscie że takie akcje i w dzisiejszych czasach mają miejsce, ale
              jest zasadnicza różnica. Sekretarka wie, że robi tak dla kasy (to
              nie należy do jej obowiazków, chociaż niejeden szef zapewne
              polemizowałby nad tym) a w latach np.'50tych taka kobieta nie miała
              zielonego pojęcia, że jest wykorzystywana tylko myślała, że tak musi
              bo Pan ma na to ochote.
              • elza78 Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 19:35
                kosmitko my nie rozmawiamy o pokoleniu tredowatejtytlko o pokoleniu naszych mam,
                moja przykladowo swoje czasy lat nastu przezyla w latach 70 wiec dawno po
                dojsciu do glosu rownouprawnienia
                • kosmitka06 Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 20:15
                  > kosmitko my nie rozmawiamy o pokoleniu tredowatejtytlko o
                  pokoleniu naszych mam
                  > ,
                  Przeoczyłam coś? To pokolenie nosiło taką nazwę- niewiedziałam sad
                  Ja pisałam o pokoleniu mojej babci rok 1918.
                  • nutka07 Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 20:32
                    www.bookmaster.pl/ksiazka/42461.xhtml wink
                  • syriana Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 21:00
                    pokolenie "Trędowatej", książka taka
                    • kosmitka06 Re: Trupy w szafie... 29.08.09, 10:11
                      Zle odczytałam post.
                      A co do książki to na pewno przeczytam bo umkneła mojej uwadze wink
            • lola211 Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 19:05
              > a ze margines sie skrobie... coz dobor naturalny uncertain
              >

              Aborcji dokonuja i prostytutki i szacowne obywatelki.Panny, rozwodki
              i mezatki.Starsze i mlodsze.Bezdzietne i dzieciate.Zwykle kobiety -
              nie zadna patologia.Takze bedace w zwiazkach, wpadajace ze swoim
              mezem/partnerem.
              • elza78 Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 19:34
                jesli ktos bez zadnych opowaznych przyczyn zabija wlasne dziecko to dla mnie
                jest to patologia, ale nie o tym byla mowa
                • lola211 Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 22:09
                  > jesli ktos bez zadnych opowaznych przyczyn zabija wlasne dziecko
                  to dla mnie
                  > jest to patologia

                  A ty jak rozumiem ustalasz, ktore to przyczyny sa wazne.
                  To tak na marginesie tylko.
    • broceliande Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 14:03

      Właśnie, chyba chciałam dać broń tej córce. Ale faktycznie, jeśli
      już, powinnam wspomnieć o "niektórych" robiące pewne rzeczy, które
      inni mogliby potępić, a potem sami potępiają.
      To jak ten biblijny kamień.

      Swoją drogą, żałuję, że wiem to wszystko o rodzinie. Dowiedziałam
      się z listów, że mama chciała rzucić tatę po moim urodzeniu i w
      ogóle. Trzeba było to spalić, a ja myślałam, że listy zmarłych jakoś
      mnie pocieszą.
      • default Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 14:21
        broceliande napisała:

        > > >
        > Swoją drogą, żałuję, że wiem to wszystko o rodzinie. Dowiedziałam
        > się z listów, że mama chciała rzucić tatę po moim urodzeniu i w
        > ogóle. Trzeba było to spalić, a ja myślałam, że listy zmarłych
        jakoś mnie pocieszą.

        Czemu żałujesz ? To przecież historia Twojej rodziny, warto wiedzieć
        o takich różnych meandrach rodzinnych. Że nie było gładko, słodko,
        pięknie i modelowo ? To chyba w żadnej rodzinie tak nie ma. Ja także
        przeglądając stare dokumenty i korespondencję dowiedziałam się o
        różnych skrywanych w rodzinie sprawach, ale to jakby nie patrzeć
        także część mojej historii, więc czemu miałabym się zżymać z powodu,
        że np. mój Ojciec był drugim mężem mojej Mamy (co starannie przede
        mną ukrywano, nie wiadomo czemu) albo że najstarsza siostra Mamy tak
        naprawdę była dzieckiem "z nieprawego łoża" (Babcia nie była jej
        mamą, zgodziła się wychować pozamałżeńskie dziecko dziadka). W
        każdej rodzinie są takie różne sprawy i to jest normalne, a jak się
        to odkrywa po latach, to raczej fascynujące niż stresujące.
        • bi_scotti Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 14:56
          Dokladnie dlatego zniszczylam pewne (bardzo dla mnie wazne!) listy
          gdy moje najstarsze dziecko mialo cos 9-10 lat i wiedzialam,
          ze "grzebie po szafach" wink Moje tajemnice, moje sekrety, moja
          prywatnosc nie jest "spadkiem" dla moich dzieci. To byly moje,
          bardzo intymne przezycia i wybitnie nie zyczylabym sobie zeby kiedys
          moje dzieci mialy miec poczucie grania w filmie "Bridges of Maddison
          County". Ale widocznie wielu innych ludzi nie ceni az tak swojej
          prywatnosci.
          Ani X, ani Jej corce mowic nic nie nalezy, bo nawet jesli sie
          przypadkiem i niechcacy odkryje czyjes tajemnice to nalezy zachowac
          sie kulturalnie i z klasa tak jakby sie nic nie odkrylo. No chyba,
          ze odkrylas np. ze sasiad AB zaciukal swoja zone i zakopal w ogrodku
          a pudelko z szafy babci kryje na to niepodwazalne dowody - wtedy
          zapewne nie da sie uniknac wizyty na policji wink
          • nutka07 Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 15:02
            Ach zaraz policja, moze ogolnie męcąca byla wink
    • nutka07 Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 14:58
      A co jesli X nie uwaza, ze zrobila cos zlego? Nie jest to dla niej tak duzym
      grzechem moralnym jak dla Ciebie?

      A jak Cie juz tak korci to przy okazji jak, bedzie dogadywala corce mozesz jej
      powiedziec, ze kazdy ma swojego trupa w szafie wink
    • atra1 Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 15:08
      a czy X jest z tobas spokrewniona?
      Jeśli tak, to wg mnie miałaby jej córka do poznania części spadkowej historii rodzinnej.
      Niezaleznie, mnie też by korciło powiedzieć, mimo, ze nmie miałąbym prawa za bardzo.
      • broceliande Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 15:13
        X nie jest ze mną spokrewniona, weszła do rodziny, ale jej córka i
        jej dziecko tak.
        • rosyjska_niebieska Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 18:43
          Broceliande, ja bym powiedziała.
          Jeżeli to sprawi, że córka x zdecyduje się raz na zawsze odciąć od
          matki, to tylko na tym zyska i chociażby dlatego warto trupa z szafy
          wyciągnąć i rzucić na środek salonu.
          Jakoś tak ostatnio doszłam do przekonania, że z toksycznymi
          rodzicami nie ma co się cackać i nadstawiać drugiego policzka.
          Szkoda życia na użeranie się z podłym człowiekiem.
          • nutka07 Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 19:29
            A jak sie wyprze i powie, ze to nie prawda, ze bzdury sa w liscie?
            • kali_pso Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 20:31


              .... i powie, że broceliande pałająca do niej niechęcią sfabrykowała
              te listy?winkP
              Taka sprawa to grząski grunt. Uważałabym, aby ta broń, którą rzekomo
              córka ma dostać do ręki przeciw matce, nie wypaliła mi w dłoniwink
              • nutka07 Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 21:36
                O to to wink

                A powaznie piszac. Moja wlasna matka wyparla sie zdarzen, ktorych ja bylam
                swiadkiem. Oczywiscie uslyszalam, ze wszystko wymyslilam. Takze radze uwazac.
                X sie wyprze a Autorka z listem bedzie biegac, zeby nie stracic swojej
                wiarygodnosci wink ta wtedy zostala z dziecmi a ta wtedy usuwala.
    • dariafox ja bym powiedziała 28.08.09, 21:14
      ma prawo dziewczyna wiedzieć, zwłaszcza że starzy tak się zachowują (ile ona ma
      lat, bo rozumiem, że pełnoletnia?)
      • kali_pso Re: ja bym powiedziała 28.08.09, 22:10
        ma prawo dziewczyna wiedzieć


        A kto dał jej takie prawo do znajomości ginekologicznej przeszłości
        jej matki? He,he...prawo to ma ta kobieta do wiadomości, że jej
        aborcja to nie tylko jej sprawa, jak się okazuje, tylko przyczynek
        do wytaczania rodzinnych wojen.
    • franczii Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 21:56
      a mnie by bardziej interesowala sprawa tej nieznanej nikomu siostry mamy i
      grzebalabym, zeby czegos o niej sie dowiedziec i co sie z nia stalo.
    • lola211 Re: Trupy w szafie... 28.08.09, 22:06
      Dla mnie tak w ogole machanie przed nosem aborcja dokonana w
      czasach, gdy byla ona legalna , popularna i nie budziła tylu emocji
      co dzis jest nieporozumieniem.
    • z_lasu Nie wiem dlaczego wszyscy zakładają, 28.08.09, 22:13
      że córka X o tej aborcji nie wie. Wiele przedmówczyń zakłada też, że
      X będzie się wstydzić, jak sprawa "ujrzy światło dzienne" - dla mnie
      to nie jest oczywiste.

      Wcale bym się nie zdziwiła gdyby X walnęła kiedyś swojej córce coś w
      stylu "Ty kretynko, jak mogłaś urodzić bękarta, trzeba było
      wyskrobać tak jak ja".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka