kawka74
31.08.09, 11:47
Refleksje po Air Show w Radomiu, o różnym charakterze i stopniu nasilenia wqrwu.
Zatem:
jesteśmy hienami. Kiedy SU-27 spadł, masa hien pognała do przodu, ku płycie lotniska, żeby zobaczyć, cóż tam się ciekawego stało.
Podobno sieci komórkowe były zablokowane, bo hieny wisiały na telefonach i relacjonowały znajomym, co to za zaje...sty wypadek widziały i będzie w TV.
Jesteśmy baranami. Żeby wyjść z terenu pokazów, wielokrotnie zaryłam nosem w czyjeś plecy, bo ktoś się zatrzymywał na środku drogi i robił fotę. Ilu baranów stało tak samo na środku drogi i pisało smsy, to już nawet nie zliczę.
Jesteśmy świniami. Po pierwsze - ile syfu ludzie po sobie pozostawiają, to głowa mała. Kosze stoją i czekają, ale pani, która siedziała niedaleko nas na leżaczku, trudno było podnieść dupsko i wyrzucić puszkę po piwie do kosza. Niech leży, służba przyjdzie i posprząta. Wracając potykaliśmy się o puszki, kubki, tacki, itd.
Po drugie - ponieważ nie jestem w stanie korzystać z toalet typu toi toi, czekałam, aż wyjdziemy i zahaczymy o jakąś stację benzynową, tam bywa czyściej. Na pierwszej, o jaką zahaczyliśmy, nie było papieru, ale to pikuś przy drugiej. Tam mianowicie była toaleta poniekąd wspólna dla obu płci, tzn. wspólny przedsionek, na lewo pisuary, na wprost umywalki i za nimi kabiny. Qrwa. Panowie rozpanoszyli się wszędzie, wielce zdziwieni, że dla nich przeznaczone są pisuary, deski w kabinach obsikane, papier rozwłóczony. W pomieszczeniu z pisuarami pan kompletnie nieskrępowany leje przy otwartych drzwiach. Z wizytowania trzeciej stacji zrezygnowałam.
Jakoś te niefajne cechy wychodzą przy okazji imprez masowych.
Dla porządku dodam, że normalni ludzie też się trafili.