Dodaj do ulubionych

mama pracujaca a codzienne spacery

03.09.09, 13:30
jak to u innych mam pracujacych. wracacie do domu powiedzmy 16-17,
robicie obad i co dalej. idziecie na spacer z dzieckiem czy rzucacie
sie w wir sprzatania? bo ja preferuje raczej spacer, bo jak nie
wyjde to mam wyrzuty bo wg mnie dziecko powinno (prawie) codziennie
poznawac swiat, z drugiej strony tesciowa mi zarzucila ze tylko
spaceruje, zamiast sie zajmowac domemuncertain jak to u Was?
Obserwuj wątek
    • mruwa9 Re: mama pracujaca a codzienne spacery 03.09.09, 13:43
      leniwa jestem. I zabiegana. I mam szczescie, bo moje dzieci w swoich
      szkolach/przedszkolach maja zapewnione co najmneij 2 godziny
      dziennie na powietrzu, niezaleznie od pogody i pory roku, wiec ja
      juz z dziecmi nie wychodze. Poza tym mieszkamy w domu, wiec w
      sezonie otwieramy drzwi na taras i dzieci pasa sie na trawie pod
      moim okiem. Mnie samej bardziej doskwiera brak spacerow, ale nie mam
      ich gdzie upchnac w harmonogramie dnia sad( (chyba, ze po 21-22...)
    • mamakasienki1 Re: mama pracujaca a codzienne spacery 03.09.09, 13:43
      Spacer i dziecko są ważniejsze od sprzątania. Porządki nie zając nie
      uciekną, a przyjemne, ciepłe i jeszcze jasne popołudnia szybko
      zmienią się w zimowe, ciemne i ponure. Ja zdecydowanie wybieram
      spacery i olałabym zdanie teściowej.
    • triss_merigold6 Re: mama pracujaca a codzienne spacery 03.09.09, 13:44
      Jem obiad. Po przyjściu z pracy z dzieckiem po drodze zabranym z
      przedszkola mam silną potrzebę zjedzenia obiadu i podania obiadu
      dziecku. Potem muszę odpocząć a potem ewentualnie wychodzę na plac
      zabaw/spacer. Ale rzadko, bo staram się te przyjemność zwalić na
      tatusia dziecka, mojego gacha albo dziadka. Mam zerowe wyrzuty
      sumienia, teraz jest ładna pogoda i syn pół dnia w przedszkolu
      spędza na placu zabaw.
    • bri Re: mama pracujaca a codzienne spacery 03.09.09, 13:48
      Moje dziecko nie siedzi w domu przez cały dzień, kiedy ja jestem w
      pracy, więc nie mam wyrzutów sumienia jeśli ja go na spacer nie
      zabiorę. Co nie znaczy, że się po pracy zajmuję tylko domem.
    • drinkit Re: mama pracujaca a codzienne spacery 03.09.09, 13:49
      idziecie na spacer z dzieckiem czy rzucacie
      > sie w wir sprzatania?

      Szczególnie ten wir sprzątania mi się podoba. Uważasz że dorosłe osoby mogą wybierać tylko pomiędzy tymi czynnościami?

      tesciowa mi zarzucila ze tylko
      > spaceruje, zamiast sie zajmowac domem


      Wybacz, ale czemu pozwalasz komuś na takie teksty wobec siebie?
      • triss_merigold6 Re: mama pracujaca a codzienne spacery 03.09.09, 13:54
        Mnie osobiście fascynują te deklaracje matek tuż po powrocie do domu
        rzucających wszystko i gnających na dwór z dzieckiem. Istnieje
        mnóstwo czynności, które automatycznie wykonuję po wejściu do domu:
        - rozpakować zakupy
        - przebrać się z garnituru w coś domowego
        - nakarmić dziecko
        - zjeść obiad (qrwa jeszcze nie widziałam wpisu w którym matka
        deklarowałaby, że po przyjściu z roboty MUSI zjeść normalny ciepły
        obiad)
        - pozmywać
        - ściągać suche pranie jesli wisi
        - odebrac pocztę na domowym kompie
        - posiedzieć spokojnie
        Na luzie mija z półtorej godziny zanim w ogóle pomyślę o
        ewentualności wyjścia.
        • alabama8 Re: mama pracujaca a codzienne spacery 03.09.09, 14:09
          No cóż, po powrocie z roboty nie trzeba od razu rzucać wszystkiego,
          ja po prostu się do niczego nie zabieram wink Obiadów generalnie nie
          jadam, ew. jakąś zupę w robocie raz na miesiąc. Wracam z pracy,
          wyskakuję z garniaka i lecimy w plener. Dziecko zazwyczaj już po
          obiedzie podanym przez nianię.
          Zmywać nie muszę bo nie nabrudziłam, pranie niech se wisi - ściągnę
          wieczorem a młody poskłada.
          A rozpakowywanie zakupów - kiedy siata ląduje za drzwiami chałupy -
          całą resztą zajmuje się syn. Tak więc póki lato, póki sucho można
          się szwendać aż komary zaczną żreć tak intensywnie że już się
          wytrzymać nie da.
          W chałupie będziemy siedzieć zimą kiedy zaczną się choróbska.
        • e_r_i_n Re: mama pracujaca a codzienne spacery 03.09.09, 14:09
          triss_merigold6 napisała:

          > - zjeść obiad (qrwa jeszcze nie widziałam wpisu w którym matka
          > deklarowałaby, że po przyjściu z roboty MUSI zjeść normalny ciepły
          > obiad)

          No i co w tym dziwnego? Nie każdy ma taki przymus.
          Ja wolę zjeść ciepły obiad w pracy o 14, jeśli w ogóle jeść go muszę.
          Tym bardziej, że w tygodniu w domu generalnie nie gotuję.

          I zdecydowanie od razu po wejściu do domu nie biorę się za sprzątanie, pranie,
          prasowanie i inne tego typu rzeczy - nie zamierzam sama siebie wtłoczyć w dwa etaty.
        • zonka77 Re: mama pracujaca a codzienne spacery 03.09.09, 14:16
          mam to szczęście że moje dziecko sporo na dworze przebywa z nianią a ja pracuję
          w domu więc nie muszę wcześnie wychodzić/późno wracać.

          Ale kiedy pracowałam na miejscu w firmie a moja starsza córka chodziła do
          przedszkola wracałyśmy razem tak około 17.30 i szczerze mówiąc wcale nie
          biegłysmy od razu na spacer. Czasami tak jeśli była piękna pogoda i miałysmy
          ochotę ale zwykle to tak jak pisze Triss: umyć się, przbrać, zjeść coś. Co do
          sprzątania to wolałam pod wieczór - po 20, jak mała juz spała.
          Czasem też po prostu nie chciało mi się łazić z nią bo byłam zmęczona długim
          dniem a wiedziałam że spędziła pół dnia w przedszkolu na dworze i się wybiegała
          ile wlezie.
          Za to bardzo pilnowałam wspólnego spędzania czasu - zabawy, czytania itp. Na
          plac zabaw chodziłyśmy bardzo rzadko - nie znosiłam siedzenia z innymi mamami wink
          Za to pierwsze 2,5 roku była na zewnątrz ile się dało - z nianią.

          Teraz lubię spacery i zdarza mi się po przywiezieniu starszej córki ze szkoły
          zabierać dzieciaki na spacer. Przyzwyczaiłam się nawet do siedzenia na placu
          zabaw, chociaż bez przyjemności. Starsza córka jeśli pogoda pozwala spędza na
          dworze w szkole około 2h (po lekcjach zanim ją odbiorę) i często jest tak
          umordowana że nie chce się nawet ruszyć z domu (tak było w 1 klasie i np wczoraj
          - 2godz wf na zewnątrz i 2 godz po lekcjach w ramach świetlicy. Jak ją
          odbierałam była wybiegana upocona i brudna jak mały piesek)

          "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
          niemożliwe"
        • marsupilami25 Re: mama pracujaca a codzienne spacery 03.09.09, 17:06
          Dokladnie tak jak piszesz!
          Nie musze wybierac pomiedzy "wirem sprzatania", bo stosuje zasade ogarniania chalupy na biezaco (np. gary od razu do zmywarki), wlaczenia w aktywnosc chlopa plus place za gruntowniejsze porzadki raz w tygodniu. Popoludnia nie spedzam ze scierka i mopem.
    • gazeta_mi_placi Re: mama pracujaca a codzienne spacery 03.09.09, 14:07
      Co za teściowa uncertain -powiedz babsku co sądzisz na jej temat.
      • babcia47 Re: mama pracujaca a codzienne spacery 03.09.09, 14:23
        eee..lepiej powiedzieć zeby pospacerowała z dzieckiem lub zajeła się
        domem autorki zamiast strzępić sobie język po próżnicy smile
    • jdylag75 Re: mama pracujaca a codzienne spacery 03.09.09, 14:09
      Wracamy z dziećmi pieszo z przedszkola, w domu pojawiamy się równocześnie z
      panem domu, spożywamy obiad który wspólnie z panem domu przygotowaliśmy dzień
      wcześniej czy tydzień wcześniej, po spożyciu spokojnie trawimy na kanapie,
      chyba, że mamy coś do załatwienia to nas nie ma w domu, chlewu nigdy nie mamy
      więc w żadne wiry się nie rzucamy. Do zrobienia ew. jest wrzucenie prania,
      wyjęcie, zmywarka, wrzucenie czegoś do gara żeby było na kolejny dzień,
      generalnie mało czasochłonne. Jak mamy chęć to wychodzimy na spacer czy gdzieś
      tam, dowolnie, jak nie mamy to dni są podobne jak krople wody. Generalnie nie
      chce mi się spacerować, mężowi czasami tak wiec wychodzi z dziećmi.
      • zoe7 Re: mama pracujaca a codzienne spacery 18.09.09, 10:34
        Kurde, a ja jestem szczerze ciekawa jak to się robi, że nie ma chlewu... U mnie
        jest zawsze. Posprzątanie nic nie daje, no, na chwilę.
    • mim288 Re: mama pracujaca a codzienne spacery 03.09.09, 15:27
      nie wracam o 17ej, raczej 19 z hakiem. W żadne wiry sprzątania się
      nie rzucam, w ogóle jeśli się rzucam to na łożko odpocząć. Na spacer
      idziemy czasem, jak nam sie che i dzieciakom, z reguły, bwiwę się z
      dziećmi, odpoczywam, słucham muzyki, jemy kolecję, rozmawiam z mężem.
    • super-mikunia Re: mama pracujaca a codzienne spacery 03.09.09, 16:47
      Wychodzimy. Wczoraj wróciłam po 16 od 6 rano. Obiad był szybki -
      flądra przywieziona jeszcze znad morza smile z chlebem, później
      wyszliśmy było po 18 wróciliśmy ok 20.
      Dziś wróciłam po 15 właśnie robię obiad na 2 dni (chińskie wink ). Mąz
      za moment wejdzie zjemy on posiedzi z dzieckim ja poprasuję, (ok 30
      min) więc tez po 18 wyjdziemy smile
      Jutro będę miałw ięcej czasu bo obiad gotowy to na sprzątnie jeszcze
      starczy smile
    • wieczna-gosia Re: mama pracujaca a codzienne spacery 03.09.09, 16:55
      moj dzien pracy konczy sie zazwyczaj o 20 wiec z dzika rozkosza nie wychodze na
      plac zabaw a przerwe mam w czasie gdy dziecka i tak w domu nie ma wiec jem
      obiad. Pranie to w ogole nie moja broszka smile
      • schiraz Re: mama pracujaca a codzienne spacery 03.09.09, 17:22
        Wracam z pracy po 19 więc ostatnią moją myślą jest jeszcze spacer z dzieckiem,
        ledwo znajduję czas na poczytanie mu przed snem (trochę już czyta sam, ale te
        czytanie to też tylko mój i jego czas więc staram się dbać o to). Wierzę, że
        osoby i instytucje, które się nim zajmują od 7 rano do 19 dbają o spacery, a że
        im ufam generalnie to nawet nie sprawdzam. Sprzątam w weekendy, zaraz po tym jak
        odeśpię cały tydzień, w weekend też staram się oddawać cały mój czas Synkowi,
        nawet jeżeli oznacza to, że siedzi koło mnie jak gotuję i opowiada mi co też tam
        się zdarzyło w ciągu tygodnia. Na szczęście to już duży chłopak (6 lat), który
        jest w stanie pojąć, że mama ma pracę jaką ma, innej na razie nie będzie i taka
        organizacja mu nie przeszkadza, duży plusem jest też fantastyczna niania, która
        sama z siebie wyszukuje atrakcje typu wystawy, kino, basen i myślę, że i spacery
        załatwia przy okazji.
    • miedzymorze Re: mama pracujaca a codzienne spacery 03.09.09, 17:15
      U nas jest tak, że jak nam się chce to idziemy, a jak nie to nie.
      Ponadto domem może się zajmować szanowny syn szanownej teściowej w czasie kiedy ty jesteś na dworze z dzieckiem, ne ?

      pozdr,
      mi
    • joanna_poz Re: mama pracujaca a codzienne spacery 03.09.09, 18:45
      po powrocie z pracy priorytetem jest dla mnie zrobienie i zjedzenie
      obiadu. potem - relaks i wypoczynek.
      na wir sprzątania poświecam sobotnie przedpołudnie, w tygodniu poza
      drobnym sprawami (i obiadem) nic nie robie.
      od wiosny do jesieni praktycznie codziennie idziemy na rower cała
      rodziną. poza tym duzo czasu spędzamy na powietrzu z racji
      posiadania ogrodu przy domu. w sezonie jesienno- zimowym nieco
      mniej, aczkolwiek i tak zawsze ktoś musi wyjść z psem.
    • aluc Re: mama pracujaca a codzienne spacery 03.09.09, 18:52
      w okresie przedprzedszkolnym od spacerów miałam nianię - nie znoszę
      spacerów dla spacerowania, żadna siła nie zmusiłaby mnie do wyjścia
      z dziecięciem na spacer po powrocie z pracy (pomijam już fakt, że z
      pracy wracałam w porze raczej niespacerowej)

      wolę czytać gazetę, niż spacerować bądź zajmować się domem, na
      szczęście matka prędzej wyrzuciłaby mi, że gazet nie czytam, niż że
      się nie zajmuję

      • reteczu Re: mama pracujaca a codzienne spacery 03.09.09, 20:03
        nie znoszę
        > spacerów dla spacerowania,

        Czyli nie ja jedna! Ja też nie cierpię spacerowania dla samego
        spacerowania.
    • anias29 Re: mama pracujaca a codzienne spacery 03.09.09, 20:11
      Heh, ja zwykle idę z dzieckiem na spacer bezpośrednio po odebraniu go z
      przedszkola. Nawet by mi do głowy nie przyszło gotować w tym czasie obiad, że
      nie wspomnę o sprzątaniu;P
      • triss_merigold6 Re: mama pracujaca a codzienne spacery 03.09.09, 20:15
        Ja nie odczuwam takiej potrzeby, tym bardziej, że dziecko ze 2
        godziny w przedszkolu spędza na dworzu. Po pracy muszę zjeść i
        odpocząć.
        • anias29 triss 03.09.09, 20:19
          > Ja nie odczuwam takiej potrzeby, tym bardziej, że dziecko ze 2
          > godziny w przedszkolu spędza na dworzu. Po pracy muszę zjeść i
          > odpocząć.

          Ja te spacery odwalam głównie dla siebie. Po 8 godzinach spędzonych w biurze
          spacer z dzieckiem nad morzem jest dla mnie czystą przyjemnościąsmile
          • triss_merigold6 Re: triss 03.09.09, 20:45
            Rozumiem. Nie mam morza pod ręką, niestety.
            Wracając z pracy robię zakupy i zwykle po dziecko idę z siatami.
            Spacerowanie z siatami i w biurowym mundurku + butach na wysokim
            obcasie wydaje mi się męczące.
            • anias29 Re: triss 03.09.09, 21:47
              Kumamwink
              Ja zakupy robię wieczorem (brak kolejek), biurowego mundurka nie muszę nosić, a
              buty na obcasach mam bardzo wygodnewink
              Poza tym nawyki niewracania_do_domu_prosto_z_pracy miałam i w czasach
              przeddzieckowych - zwykle wtedy umawiałam się z chłopakiem/znajomymi
              bezpośrednio po robociewink
    • 18_lipcowa1 Re: mama pracujaca a codzienne spacery 03.09.09, 20:49
      malwinalis napisała:

      > jak to u innych mam pracujacych. wracacie do domu powiedzmy 16-17,
      > robicie obad i co dalej. idziecie na spacer z dzieckiem czy
      rzucacie
      > sie w wir sprzatania?



      Dziecko bedzie mialo zapewniony spacer w moich godzinach pracy-
      niania, opiekunka, babcia, zlobek -whatever.
      Po pracy nie rzucam sie nawet do robienia obiadu ani sprzatania, mam
      meza i dziele to na 2. Wole kupic gotowca czasem albo cos odgrzac
      niz spedzac reszte dnia przy garach.
      Nie mam misji, chce odpoczac.
    • fajka7 Re: mama pracujaca a codzienne spacery 03.09.09, 21:11
      Nie cierpie spacerow. Wietrze dziecko przy pomocy innych osob.
      Chyba, ze robimy wyjscie rodzinne gdzies dalej, ale to nie
      codziennie.
    • kicia031 Re: mama pracujaca a codzienne spacery 03.09.09, 21:39
      Wracam duzo pozniej, obiad jadam w czasie przerwy w pracy.

      a ogol maluch jest na spacerze z babcia, dolaczam do nich. W zyciu nie
      przyszloby mi do glowy przedlozyc sprzatania ponad spacer z dzieckiem, czy
      zabawe z nim.
    • inguszetia_2006 Re: mama pracujaca a codzienne spacery 03.09.09, 22:18
      Witam,
      Moja córa to już uczeń, nie przedszkolak, ale chce chodzić na
      spacery i chce jeździć na rowerze po południu. "Kto ma miękkie
      serce, musi mieć ... itd."
      Wychodzę więc z nią, choć czasami nie chce mi się jak diabli.
      Obiady jem w pracy, śniadania też. Córa też obiady wcina w szkole,
      więc nie jest głodna. Codzienny spacer jest u mnie nawykiem, choć
      ostatnio padam na twarz i wolę posiedzieć w domu. Jestem upiornie
      zmęczona. Ograniczam wszelkie aktywności, bo nie dałabym sobie rady
      w pracy. Mam też panią do sprzątania, więc jakoś żyję.
      Pzdr.
      Inguszetia
    • miminko Re: mama pracujaca a codzienne spacery 03.09.09, 23:22
      jak wracam z pracy (18-19) to jestem maksymalnie steskniona za dzieckiem, wiec
      chce z nim po prostu byc. czasem idziemy na miasto, czasem siedzimy w domu, w
      zaleznosci od ochoty i sily.
      obojetnie co musze zalatwic, staram sie wlaczac w to dziecko:
      wizyta na poczcie, zakupy - robimy z tego spacer
      wstawianie, wieszanie prania - moje dziecko mi pomaga

      generalnie, w ciagu tygodnia niewiele robie w domu, caly dzien jestesmy poza nim
      wiec nie brudzi sie jakos strasznie, jemy obiady w pracy/przedszkolu, piore jak
      mi czapka stanie, po jednym praniu dziennie albo kilka w weekend, gotowaniem i
      zmywaniem oraz duzymi zakupami zajmuje sie moj chlop.

      w soboty przychodzi do nas pani posprzatac i na ogol naprawde brudno robi sie
      dopiero w piatek wink

      nie prasuje, szkoda mi zycia na taka czynnosc, serio uzywam zelazka raz w
      miesiacu do jakiejs wyjatkowo wymagajacej kiecki. koszule chlopa prasuje nasza
      ukochana pani sobotnia.

      a tesciowa niech spada zajmowac sie swoim domem wink jak mi ktos sie wtraca w
      lajfstajl to go po prostu mroże wzrokiem i mam spokój
    • jolusia20 Re: mama pracujaca a codzienne spacery 04.09.09, 08:28
      A ja wąłsnei nei wyobrażam sobie tego, że wracam z pracy o 17 i
      musze odpocząć, zrobić obiad czy posprzątać. Pracuje do 12, potem do
      14 zakupy, małe porządki, pranie obiad i na 14 ide do pzredszkola i
      wtedy mam czas już tylko dla dzieci. Mąż wraca różnie, ale czasem
      nie je nawet obiad tylko dołącza do nas na placu zabaw, czasem
      gdzies z nimi jedziemy.
      • anna_geras Re: mama pracujaca a codzienne spacery 04.09.09, 09:01
        Wracam z pracy o 16:00 i pierwsze co robie to wychodze do lasu na
        spacer ale nie z dzieckiem tylko z psamismile)) Zajmuje mi to jakieś 40
        minut. Dziecko jak chce to idzie ze mna a jak nie to zostaje w domu.
        Obiady gotuje tylko w wekendy. Dziecko je w szkole, mąż - nie wiemsmile
        a ja obiadów nie jem.
    • malwinalis Re: mama pracujaca a codzienne spacery 04.09.09, 11:03
      a co wtedy gdy np ojciec siedzi z dzieckiem lub jego mamusia i oboje
      nie rusza d...na spacer-wiec ja czuje ze chce i powinnam wychodzic z
      dzieckiem na dwor.
      a tesciowa to z tych "zyczliwych" i lubi powiedziec swoje zdaniewink
      • nullik Re: mama pracujaca a codzienne spacery 04.09.09, 12:15
        Z wielką chęcia wychodziłabym z synkiem na spacery popołudniu ale...
        Mój synek ma teraz etap na tatusia. Jak tatus sie nie ruszy, to
        synek histeria. On z mama nie pójdzie. Musi iśc tez tata.
        A że tatuś nie zawsze sie rusza... Uffff... No i juz się denerwuję.
        Jak synkowi ten etap nie przejdzie, to w zimie albo zwariuję, albo
        sie rozwiode.
    • jot-em-ka do tych mam, które spacerują po pracy 17.09.09, 08:43
      A zimą, kiedy to ciemno robi się o 16, też wychodzicie na spacer od razu po pracy?
      • anias29 Re: do tych mam, które spacerują po pracy 17.09.09, 08:47
        Widzę, że wspomniany przez mnie wątek ożyłwink

        > A zimą, kiedy to ciemno robi się o 16, też wychodzicie na spacer od razu po pracy?

        Ciemno o 16 u nas robi się tylko w grudniu i styczniu. Tak, odbieram dziecko o
        15.30 i idę z nim jeszcze na krótki spacer/zostaję na przedszkolnym placu
        zabaw/idziemy na sanki - zależnie do pogody oczywiście.
      • alabama8 Re: do tych mam, które spacerują po pracy 17.09.09, 13:54
        jot-em-ka napisała:
        "...A zimą, kiedy to ciemno robi się o 16, też wychodzicie na
        spacer od razu po pracy?"


        Ja wychodzę, zazwyczaj na sanki (jak spadnie śnieg). Bo wiesz, u nas
        zastosowano takie dość nowatorskie rozwiązanie w miasteczku -
        jeszcze za komuny postawiono lampy uliczne. Czytać się może przy tym
        nie da, ale spokojnie da się chodzić. Tak więc niektórzy ryzykanci
        po zmroku wychodzą nie tylko do sklepu czy do teściowej, ale także
        na spacer.
        A jak u was?smile
        • anias29 alabama 17.09.09, 14:06
          > zastosowano takie dość nowatorskie rozwiązanie w miasteczku -
          > jeszcze za komuny postawiono lampy uliczne.

          hihiiiiiibig_grinD

          > A jak u was?smile

          U nas teżwink Tyle, że ja nie znajduję przyjemności w spacerowaniu po ulicach, wolę po plaży albo po lesie - a tam latarni jeszcze nie postawiono;P
      • gaskama Re: do tych mam, które spacerują po pracy 17.09.09, 15:57
        U mnie - podobnie jak u alabamy - są na osiedlu latarnie. Idę na
        spacer także zimą o 18.00 i później. Mam fajną górkę, z której
        świednie się szusuje na saneczkach. Górką też oświetlona. Wygłupiamy
        się czasami z synem i wychodzimy zimą z czołowkami (specjalne
        latarki na gumowych paskach, zakładane na czoło). Syn to uwielbia.
        Ja po kiszeniu doopy cały dzień przy biurku też to lubię. Ale wolę
        lato.
    • dzida113 Re: mama pracujaca a codzienne spacery 17.09.09, 13:17
      ja wychodzę z pracy o 15.00 - ok 16 już mam zgarnięte dzieciaki z
      przedszkola i żłobka i lecimy gdzieś na plac zabaw do ok.19. Obiadu
      nie gotuję,sprzątam raz w tygodniu porządnie a potem to po łebkach,
      zresztą jak dzieciaki wpadną do domu ok 19.30 to juz tylko kąpiel i
      spać, więc szczególnie nie nabałaganią. Jak mam siedzieć z nimi w
      domu to mnie szlag trafia, szczególnie w taką pogodę.
    • cas_sie Re: mama pracujaca a codzienne spacery 17.09.09, 13:32
      Zabieram młode zprzedszkola i idziemy na spacer od razu albo przez
      dom. Nie dlatego , że mam wyrzuty sumienia ale po prostu to lubimy i
      szkoda nam ładnej i ciepłej (na razie) pogody. Póżniej dołacza do
      nas mąż - pózniej wraca z pracy. Ja nie mam zbytniego "nabożenstwa"
      do prac domowych a obiady nie sa konieczne a poza tym dorosłym po
      całym dniu w pracy też przyda sie pobyc troche na powietrzu i
      pobawic sie z dziecmi (a co ,tez lubimy sie bawić).Na szczescie moja
      tesciowa nie wyraza zdania na tematy prowadzenia przez nas domu a
      mój tata wie żem bałaganiara . eżowi tez sie taki sposób podoba.
      Żeby nie bylo wątpliwości w weekend tez preferujemy wypady ,
      sprzatamy to co konieczne.
      • grzalka Re: mama pracujaca a codzienne spacery 18.09.09, 09:48
        ja też- zabieram z przedszkola około 15- tej, dzieci są już po
        obiedzie i podwieczorku, idziemy na spacer od razu, albo wracamy na
        chwilę do domu, jeśli chcemy się wybrać gdzieś dalej

        obiadów w domu nie gotuję, do sprzątania i prasowania zatrudniam
        panią (nienawidzę organicznie wszelkich prac domowych) no i tak jak
        poprzedniczka lubię spacery/rowery/rolki/sanki/tarzanie się w śniegu
        i nawet plac zabaw (mogę sobie spokojnie poczytać na przykład)


        -
        • aga_sama Re: mama pracujaca a codzienne spacery 18.09.09, 10:25
          Odbieram młodego po 16. jak jest głodny to idziemy do domu zjeść coś na szybko i
          na dwór. Moje dziecko jest nadpobudliwe, im więcej ruchu dla niego tym lepiej.
          Wracamy o 18:30, kolacja, zabawy, kąpiel i spać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka