Gość: guest
IP: *.*
26.06.01, 10:28
Pamiętam jak dziś. Zapowiadał się piękny weekend. Otworzyłem oczy, tak - myślę - to sufit, obudziłem się. To spostrzeżenie tak mnie uradowało,że byłem pełen energii do życia. Już wyciągałem nogi z łóżka gdy.......o rany w poniedziałek moja żona wraca do pracy po urlopie macierzyńskim. Ta jedna krótka i jakże mało istotna mogłoby się wydawać myśl wprowadziła mnie w nastrój grozy. Jak ja sobie teraz poradzę sam (żona idzie na rano do pracy, a ja popołudniu). Nie chciałem wyjść na miękkiego więc mówię:- Dzień dobry kochanie, czy aby napewno w ten poniedziałek idziesz do pracy?- No co ty, już od miesiąca wałkujemy ten temat- Nooooo, niby tak, ale no wiesz - tu zacząłem się już bać na całego. - Ale zostawisz mi choć z litr mleka?- No co ty, buteleczka Ci wystarczy - zapewniła mnie druga połówkaDzień był piękny, niedziela też niczego sobie ale ja miałem ból rzeczy niezałatwionych. Trochę szybowałem w obłokach jak na klasówce na którą jestem kompletnie nieprzygotowany.Nadszedł wkońcu ten sądny dzień. Zjedliśmy rano śniadanie i nagle płacz dochodzi z drugiego pokoju. Ogarneło mnie dziwne mrowienie i myśl - to już się zaczeło. Zrobiliśmy Pa pppa mamie i poszliśmy na zmianę pieluchy. Tak, to musiało się stać, mam zwyczajnie pecha, kupa i to jaka z samego ranka. No dobra już po wszystkim. Julcia zaczyna płakać i trze oczka. Aha- pomyślałem - ledwie wstałaś a już jesteś śpiąca. Noszę ją juz chyba z pół godziny a ona jeszcze gorzej płacze. Już chcę dzwonić do żony, gdy wpadłem na genialny pomysł - dam jej jeść. Pomysł był w dziesiątkę. Dałem jej mleczko mamy. Julci wrócił humorek, ale co to, coś zalatuje z balkonu, nie to nie z balkonu, nieeeeeeeeeeee druggaaaaaaaaa kupaa.Po przewinięciu bawimy się w podrzucanie do sufitu. Ale oto znowu płacz, wię znowu dam jej jeść. Tym razem pudło. Nic niechciała jeść bo chciała spać. Poszliśmy sie położyć. Już miałem zasnąć kiedy to Julcia już się wyspała. - O zgrozo, Julcia zaśnij jeszcze chociaż na pół godzinyNiestety była nieubłaganaNagle pukanie do drzwi. Biegniemy otworzyć. Naaaaaaareszcie mama wróciła (boskie zrządzenie losu).- Jak było, spokojnie?- Tak, spokojnie, spała, jadła, bawiliśmy się, było super - odrzekłem, ale pomyślałem, że dobrze iść odpocząć do pracy.