Wczoraj odkryłem że mój 20 miesięczny syn jest czasem wredny

Jako że
zasypało nas, ostatnio dziennie spędzam między 30-60 minut na dokopywaniu się
do cywilizacji - sam odśnieżam około 200 m drogi. Po odśnieżaniu drogi nie
bardzo mi się chce już odśnieżać podwórka więc robie to tak byle by było

Wczoraj pojechałem z małym do sklepu, po powrocie wjeżdżając na podwórko
utknąłem na podjeździe. A że uparty jestem, wiec próbowałem jeszcze kilka
razy, w tym czasie trochę nas obracało na prawo i na lewo, buksowałem itd. I
jest tak, ja walczę z żywiołami, pot się ze mnie leje a mój słodki jak kiedyś
myślałem syn siedzi w foteliku i boki zrywa ze śmiechu, bo ta cała szarpanina
pojazdem strasznie mu się podoba

Czy to nie jest wredne ??
A kto śniegu jeszcze w tym roku nie widział nich kliknie w sygnaturkę