Dodaj do ulubionych

Mewia Łacha w Sobieszewie. Pierwszeństwo mają p...

IP: 91.192.77.* 31.08.10, 10:38
OOO!!!! Jak lostos grupa wam pomaga to powaga. Mósi byc święto
Obserwuj wątek
    • Gość: nie-z-Gdańska Mewia Łacha w Sobieszewie. Pierwszeństwo mają p... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.10, 13:04
      Juz w tytule kiks. Mewia Łacha jest (częściowo) na Wyspie Sobieszewskiej, ale nie w Sobieszewie. Może warto by spojrzeć na mapę i choć trochę się dokształcić.
      • Gość: behemot Martwy przekop przez "dziką" przyrodę IP: *.punkt.opole.pl 01.09.10, 11:34
        Twórcy przekopu i sztucznej wyspy Sobieszewskiej w najśmielszych
        przypuszczeniach nie myśleli, że ich dzieło, trud i pieniądze pójdą
        na podwaliny rezerwatu a może i nawet parku narodowego Ujście Wisły.
        Ale tak jest gdy z otrzymanym dobrem nic się nie robi. Następuje
        perseweracja - uwstecznienie i przyroda wypiera człowieka z miejsc,
        w których uczynił ją sobie powolną. Przekop już od 105 lat chroni
        Gdańsk i Żuławy przed wezbranymi falą powodziową wodami Wisły. Zaś
        65 lat z przekopem nic się nie robi. Zostawiono go naturalnej
        działalności wód Wisły. Wart jest ze wszech miar zobaczenia, od
        samego Kiezmarku, bo czas tam stanął. To swoisty fenomen wypierania
        człowieka przez przyrodę. A wszystko to kilkanaście kilometrów od
        wielkiej rafinerii i kwitnących ongiś portów. Uchodzące przekopem
        wody Wisły budują swe ujście coraz dalej w głąb zatoki często
        korkując łachami piasku swe ujście, tworząc wyspy i tylko sztormy są
        w stanie przepchnąć te masy piachu raz w stronę MIkoszewa a raz
        Świbna. Ptaszki i foki ściągają tu zwabione obfitością pokarmu,
        którego dostarcza im odprowadzony kanał ściekowy z gdańskiej
        oczyszczalni biegnący pod wydmami Wyspy Sobieszewskiej i wszelka
        powodziowa padlina płynąca rzeką. Piętnaście lat po wojnie, ujście
        było znacznie bliżej promu, wody czystsze a fauna, jej populacja,
        rozkładała sie równomiernie po brzegach zatoki. Żegluga na Wiśle
        zdechła, porty rybackie padły, Kanały i rzeki żuławskie zarastają i
        zamieniaja się w torfowiska, których wypadnie bronić jak Rospudy.
        Zalew Wiślany martwy i pusty, nawet dla żeglarzy, bo ruski trzyma
        Cieśninę Pilawską a kanał przez mierzeję to zbrodnia na przyrodzie.
        I tylko rezerwatów, parków i obszarów chronionych nam przybywa. To
        degradacja obszarów których człowiek zgodnie współżył z przyrodą a
        nie ochrona zasobów przyrodniczych i środowiskowych.
        • Gość: MistrzI Małgorzata Re: Martwy przekop przez "dziką" przyrodę IP: *.adsl.inetia.pl 01.09.10, 17:34
          Behemocie!
          1.Niestety nie powstaną nigdy w Ujściu Wisły apartamentowce wiszące tuz nad
          plażą, z których można by obserwować niezwykle dochodowe i szałowe wyścigi
          ścigaczy na wodzie. Na szczęście (dla Ciebie i wielu, którzy chcieliby utrzymać
          w ryzach przyrodę dla swoich tylko celów pewnie na nieszczęście) jest ona
          potężniejsza od nas co udowodniła nie tylko w tak zaniedbanym organizacyjnie
          kraju jak Polska, ale i tych bardziej cywilizowanych. Dlatego nie można jej sie
          przeciwstawić, ale trzeba wykorzystać jej walory. Stąd jakiekolwiek działania
          edukacyjne w stylu ścieżki przyrodniczej to nowoczesne spojrzenie nie tylko na
          ochronę przyrody, ale także na turystykę. A turystyka to kasa.
          2.Owszem Przekop chroni Gdańsk, ale to że naturalnie się wydłużył sprawia, że
          chroni go bardziej i Żuławy także. Nie wina przyrody, że zaniedbano czyszczenia
          i pogłębianie rowów na Żuławach (torfowiska chłopie nie powstają tak szybko jak
          piszesz- poczytaj trochę choćby Wikipedii). Nie wina przyrody także, że w
          Świbnie nie stacjonujują na stałe 1-2 lodołamacze, które na bieżąco udrażniały
          by rzekę w mroźne zimy (zanim się przebiją spod Grudziądza na Przekopie jest juz
          z metr lodu).
          3.Ptaki i foki nie bazują na powodziowej padlinie, po prostu miejsce ujścia
          Przekopu jest dla nich wyjątkowe nie tylko w skali Polski. Nie może fauna i
          flora "rozkładać się równomiernie" jak piszesz bo ich siedliska coraz bardziej
          SĄ ZADEPTYWANE PRZEZ LUDZI. Dla przykładu tą wyjątkowośc traci ekspresowo
          Półwysep Helski i jak nikt tam nic nie zadziała to bedzie się siedzieć zamiast
          na pieknej plaży, to w prywatnych grodzonych boksach plażowych a la Egipt z
          panoramą rdzewiejących bud kempingowych dookoła.
          4.To że porty nie kwitną i rybacy padają to także wina przyrody (pewnie ryby się
          zmówiły i popłynęły do Skandynawii na saksy...), no i Pana Lecha W. co rozwalił
          ten system z kolegami do spółki za co mu chwała.
          5. A że rezerwatów przybywa? Teraz po prostu je bardziej widać, bo kiedyś
          wtapiały się krajobraz, który je otaczał, a dziś kolą w oczy na mapach
          inwestycyjnych , bo nie można tam żadnej budy z grillem postawić
          6. Zeby nie było ci przykro to na koniec zgadze się z Twoim zdaniem: "Wart jest
          ze wszech miar zobaczenia, od samego Kiezmarku, bo czas tam stanął"
          • Gość: behemot Re: Martwy przekop przez "dziką" przyrodę IP: *.punkt.opole.pl 01.09.10, 22:19
            1. A gdzie takie mogą powstać? Wszak wszędzie znajdą się ptaszki i
            inne wymierające gatunki fauny i flory. Ludzie potrzebują i ścieżek
            przyrodniczych i dochodowych wyścigów. Nie bądź ekoegoistą czy
            ekoterrorystą. Przekop to budowla hydrotechniczna i wodna droga
            komunikacyjna, która przez zaniedbania, niską kulturę hydrologiczną,
            brak środków, politykę (wybierz dowolne), straciła swą pierwotną
            funkcję, a Ty piszesz, że przyrodzie nie można sie przeciwstawiać.
            To tak jakbyś zaprzestał czyścić, dbać, o rowy melioracyjne a wzdłuż
            nich wytyczał ścieżki edukacyjne by turyści ze świata mogli naocznie
            przekonać się jak się rozwija fauna i flora. Możemy mieć w tym
            sukcesy.
            2. To, że się naturalnie wydłużył, to nic złego. W Rewalu lądu ubywa
            a tu przybywa. Niech sobie powstaje kolejne ost plate i west plate
            ale pod kontrolą człowieka, który ów kanał wybudował w jakimś celu.
            Niech ujście będzie pogłębiane, z torem wodnym i całorocznymi
            znakami nawigacyjnymi. Oczywiście, nie jest winą przyrody, że
            właściciel domu nie czyści rynien w swojej chacie ale to nie powód
            by w nich zakładać rezerwat. Port lodołamaczy w Przegalinie ca 3 ha
            idzie na sprzedaż, za 5 i pół bańki. To też wina głupiego człowieka
            ale nie rozumiem jak drugi człowiek może z tego powodu zacierać ręce
            i cieszyć się, że to z korzyścią dla przyrody i rezerwatu.
            3. Wyjątkowe ha, ha..Dobre sobie. Wyjątkowe właśnie przez to, że
            żarcia mają nie do przejedzenia i brak naturalnych wrogów przed
            którymi chroni ich ekoczłowiek. Lisy mają więcej żarcia w
            śmietnikach turystycznych miejscowości to co się będą za ptactwem i
            jajami uganiać, skutecznie regulując wielkość ptasiej populacji,
            utrzymująć równowagę. Ryby się nie zmówiły ale stały się też dietą
            tej w nadmiarze rozwiniętej ptaszarni. Nie zdążą wyrosnąć. To samo
            poczyniły stada chronionych nad miarę kormoranów na Zalewie Wiślanym.
            4. No tu żeś walnął. Co sam przyznajesz, że na mapach ich widać w
            cholerę bo powstają na potęgę gdzie trzeba czy nie. Są przy tym
            przekleństwem dla gmin i ich mieszkańców, którzy są skazani na
            rezerwat jak ongiś indianie. Bo jak piszesz ni apartamentowce ni
            budy z grillem powstać nie mogą. Nic. Takie postępowanie to czysty
            egoizm ekologicznych mieszczuchów, którzy chcą wypocząć w dziewiczym
            terenie kilka tygodni w roku i gdzie tylko wypatrzą urokliwy zakątek
            to już natura 2000, a co. Owszem, unikatowe czy ostańcowe formy
            krajobrazu, ekosystemu, należy chronić ale nie w obrębie istotnych
            dla człowieka i gospodarki budowlach hydrologicznych, gdzie powstają
            one wtórnie przez zaniedbania tegoż człowieka. Gdyby od końca wojny
            o przekop dbano z należytą starannością (Żuławy też), utrzymując
            funkcje szlaków wodnych i budowli hydrotechnicznych, to ptaszki by
            się tam nie osiedliły w dzisiejszej skali. One by tam były, jak były
            przed budową przekopu, częścią krajobrazu. Dziś zaś są "szkodliwą"
            dominantą, determinującą człowieka.
            • antypolityk1 Re: Martwy przekop przez "dziką" przyrodę 03.09.10, 12:37
              ad.1

              Potrzebna jest tu równowaga. A równowagi nie ma. Żaden ekolog, przyrodnik, naukowiec nie
              nawołuje do powrotu na drzewa, ale do zrównoważonego rozwoju. Co z tego skoro tej równowagi
              nie ma? Jest rabunek i rozwój ekstensywny (więcej ludzi, więcej samochodów, więcej konsumpcji,
              więcej zużycia surowców, itd, itp). Dlatego dzisiaj się mówi o przyrodzie, bo ona ginie, przegrywa.
              Kiedyś to człowiek przegrywał i walczył z naturą by przeżyć. Dziś walczy z naturą dla własnej wygody.
            • szymon2 Re: Martwy przekop przez "dziką" przyrodę 04.09.10, 16:17
              Ad. 3.
              Kompletnie na opak widzisz styk przyrody i człowieka i wpływu jednych na drugich, co na przykładzie
              UW postaram się pokazać
              - lisy: kiedyś było tak, że ilość lisów ograniczała ilość potencjalnych ofiar. Wyglądało to tak, że było
              mniej lisów - wzrastała populacja ptaków, więc lisy miały więcej jedzenia, więc malała ilość ptaków -
              lisy miały mniej jedzenia i ich ilość malała itd. Dziś spada ilość ptaków, ale populacja lisów nie maleje -
              najadają się w śmietnikach zimą, ale wiosną ruszają wyżerać ptaki. Dlatego wyłapujemy w rezerwacie
              lisy i próbujemy zagrodzić dostęp do kolonii. Ale to kropla w skali ekosystemu.
              - ryby: tylko największe ptaki drapieżne - rybołowy czy bieliki chwytają tak duże ryby, jakie my
              chcemy chwytać (pamiętaj o wymiarach ochronnych - dziś kompletnej bzdurze). Reszta ptactwa, z
              kormoranami włącznie, żywi się rybami drobnymi, których jest dużo, bo nie zjadają ich duże ryby, bo
              te wyławia człowiek. Obojętnie czy to morze i przełowione dorsze, czy jeziora z sandaczami i
              szczupakami. Zawsze rybi drapieżnik będzie dla człowieka najatrakcyjniejszą ofiarą, a winę będzie się
              zwalać na ptactwo. Kormorany są w Zalewie Wiślanym pożyteczne, bo przeciwdziałają negatywnym
              zmianom w ekosystemie "buforując" szkodliwą działalność człowieka.

              Cała reszta "logiki" Twoich sądów jest mniej więcej podobna. Zlepić kilka faktów i wyciągnąć jakieś
              tam wnioski. Przeważnie zgodne z tezą, acz niezgodne z faktami. Nie znam się na społeczeństwie i z
              resztą tez nie polemizuję, ale co do tego o czym pisze powyżej - znam się.
              Pozdrawiam
              Szymon Bzoma
              www.kuling.org.pl
              • antypolityk1 Re: Martwy przekop przez "dziką" przyrodę 04.09.10, 22:18
                Wydaje mi się, że większość ludzi nie rozumie w ogóle prostych i logicznych praw przyrody i związków przyczynowo-skutkowych związanych z odzidziaływaniem człowieka na resztę środowiska, dlatego behemot pisze co pisze
                • szymon2 Re: Martwy przekop przez "dziką" przyrodę 04.09.10, 23:52
                  Mylenie przyczyn i skutków to klasyczna definicja głupoty.
                  I niestety nie ogranicza się do przyrody... ale akurat kormorany i "związek" spadku połowów ze
                  wzrostem liczby kormoranów jest jednym z powszechniejszych. A przecież kormorany są drapieżnikami -
                  jest ich tym więcej im więcej mają pokarmu - oczywista oczywistość, a jednak każdy zapytany powie -
                  odkąd są kormorany - nie ma ryb, bo ptaki je wyjadły.
                  Pozdrawiam
                  Szymon
              • Gość: behemot Symeonie,Symeonie IP: *.punkt.opole.pl 06.09.10, 11:53
                To, że gonisz lisy na łachach i chronisz ptaszki przed nimi nie dowodzi, że znasz sie na rzeczy a jedynie
                wykonujesz polecenia magów od przyrody. Drapieżniki (lisy, kuny,łasice, rysie, wydry, też ptaszki nie
                gardzące jajami i pisklętami) regulowały ptasią populację. Gdy człowiek swoimi działaniami (świadomymi
                lub nie) przetrzebił szeregi drapieżników (no bo naturalnych wrogów w/w już dawno nie było) populacja
                ptaszków mogła się odrodzić, tym bardziej, że człowiek stworzył im warunki w UW zaniedbujac je.
                Drapiezniki miały wiecej jedzenia ale wobec ich znikomej ilości nie mogły skutecznie utrzymywać
                równowagi. Wzrost ilości pokarmu dla drapiezników, przy jednoczesnym ich trzebieniu nie prowadzi do
                wzrostu ich populacji. Dopiero objęcie ochroną okresową lub stałą niektórych gatunków, czy szczepienia
                lisów, pozwoliło na przyrost gatunków drapieżnych. Nie wiem skąd wywodzisz założenie, że spada ilość
                ptaków, jak w raportach rezerwatowych bez przerwy czytamy o coraz nowych gatunkach
                gniazdujacych i goszczących w rezerwacie a akcje liczenia i obrączkowania ptaków przynoszą dane
                rosnące. Sam wiesz, że zimą liczba śmietnikowego pokarmu dla drapieżników drastycznie spada bo nie
                ma tam ich głównego producenta - turystów. Wygłodniałe po zimie drapieżniki idą na ptaszki
                gniazdujace na ziemi, co wy im skutecznie utrudniacie, chroniąc jeden gatunek przed drugim.
                Jeżeli chodzi zaś o ryby, to stawiasz sprawę na głowie mówiąc, że duże ptaki pożerają duże ryby,
                średnie ptaki średnie ryby a małe ptaszki małe rybki. Konsumpcyjnie człowieka interesują duże ryby
                więc ptaszki pożerające duże ryby szkód nie czynią bo jest ich mało a dodatkowo duże ryby wyławia
                człowiek i duże ptaki padają z głodu - argumentujesz. Kormorany zaś jedzą średnie ryby, których jest
                dużo. No jak się tej karkołomnej i wybacz idiotycznej argumentacji posłucha, to można delikatnie czuć
                niechęć do eko-. Ptaszek musi zjeść. Duży jak nie trafi dużej rybki to zeżre kilkanaście mniejszych, bo
                żreć musi. Średni jak trafi dużą, co mu w całości przez gardziel nie przejdzie to wydziobie sobie tyle ile
                potrzebuje a resztę zostawi innym. No a te najmniejsze, których są nieprzebrane ilości wyżerają rybią
                drobnicę, którą człowiek wcale nie wyławia, a przy tym mają w nosie czy to narybek łososia, węgorza,
                dorsza czy sandacza czy płotki, leszcza, karaska, okonia. Przystosowanie kormoranów do życia w
                symbiozie z rybakami jest kapitalne. Postawili z 200 m sieci i odpłynęli. Za godzinkę przyleciały
                kormorany i nuże nurkować wzdłuż sieci i wyżerać połów. Była też tam foka albo wydra. Co się będą
                męczyć jak można przyjść na gotowe.
                Cała Twoja karkołomna i tendencyjna argumentacja ma służyć tezie, że z przekopu Wisły człowiek
                powinien się usunąć z jakąkolwiek "pozaekologiczną" działalnością, zostawić wszystko siłom przyrody i
                rękom ekoterrorystów broniących swoich miejsc pracy i jednokierunkowego w stronę eko "rozwoju" tego
                obszaru, który winien skutkować wzrostem ścieżek edukacyjnych i powiększaniem obszaru rezerwatu.
                Ja zaś jestem zwolennikiem, by temu obszarowi przywrócić jego pierwotną funkcję, budowli
                hydrotechnicznej, szlaku wodnego, żeglarskiego, obszaru rybołówstwa, udrożnienia ujścia, by sprawniej
                spływały masy wody niesionej do zatoki przekopem. Podjęcie takich działań nie zagrozi w istotnym
                stopniu rezerwatowi. Przywrócenie ruchu jednostek pływających nie spowoduje ucieczki ptaków a
                wprost przeciwnie może spopularyzować rezerwat, przez rejsy pozwalajace obserwować go od strony
                wody. No ale nie da sie tego zrobić przy sztywnej i ekspansywnej postawie ekologów.
                • antypolityk1 Mam pytanie 06.09.10, 12:48
                  Na czym polega ekspansywna rola ekologów i ekoterroryzm?
                  Mozę jakieś przykłady?

                  Byłbym wdzięczny za odpowiedź

                  Pozdrawiam
                  • Gość: behemot Re: Mam pytanie IP: *.punkt.opole.pl 06.09.10, 23:00
                    Pod pojęciem terroryzmu ekologicznego kryje się wiele zjawisk, można je pojmować w trzech odrębnych kategoriach:
                    1. jako działania terrorystyczne; w szczególności posługiwanie się przez terrorystów bronią biologiczną, zatruwanie ujęć wody, stosowanie niebezpiecznych gazów bojowych i mikroorganizmów chorobotwórczych, świadome wywoływanie klęsk ekologicznych w celu wymuszenia konkretnych decyzji przez rządy państw,
                    2. ogólna działalność człowieka prowadząca do drastycznego niszczenia środowiska naturalnego i przyrody;
                    3. działalność radykalnych ekologów mająca na celu wymuszenie pewnych decyzji przez rządy, samorządy, firmy, społeczeństwo na rzecz ochrony środowiska.

                    Z kolei FBI definiuje ekoterroryzm następująco : jako "użycie lub grożenie użyciem przemocy o naturze przestępczej przeciwko ludziom lub własności przez zorientowaną na środowisko naturalne, mniejszościową grupę, z ekologiczno-politycznych powodów lub ukierunkowane na publiczność poza celem, zazwyczaj natury symbolicznej".

                    W Polskich warunkach ekoterroryzm definiuje kategoria 3. Zaś ekspansywność polega na tworzeniu obszarów chronionych na możliwie największa skalę, co wyłącza lub znacznie utrudnia, ogranicza, jakakolwiek nawet zrównoważoną działalność człowieka. Przy czym równowaga swoiście jest pojmowana. Wejście do Unii i przyjęcie dyrektyw znakomicie to ułatwiło, choć samo zjawisko e., nie jest wynalazkiem dzisiejszym. Obecnie w Polsce mamy 1407 rezerwatów przyrody (166 901 ha), 120 parków krajobrazowych i 23 parki narodowe. W woj. Pomorskim jest 9 parków krajobrazowych i zajmują 226 272 ha i 163 rezerwaty przyrody o nieznanej mi powierzchni. Organizacje ekologiczne, fundacje, różne tam pozarządowe, których założenie jest łatwiejsze niż założenie działalności gospodarczej, naciskaja, lobbują władze samorządowe wojewódzkie na tworzenie obszarów chronionych, co jest stosunkowo łatwe. Eko jest trendy a chronienie przyrody ojczystej nakazem patriotycznym. Więc decyzje zapadają z pominięciem głosów lokalnych społeczności, bo decydenci i lobbyści zazwyczaj nie mieszkają na obszarach podlegających ochronie. Zaś mieszkańcom podsuwa się pomysł na założenie agroturystyki rozwijanej na masowa skalę. Ekoorganizacje e. wykorzystując granty, dofinansowanie unijne, pieniądze sponsorów, prowadzą działalność edukacyjną, wydawniczą promocyjna itd. przytulając z tego kasę. Dodatkowym zaś źródłem dochodów jest oprotestowywanie decyzji budowlanych, opinii środowiskowych, kwestionowanie planów zagospodarowania przestrzennego, które walą w inwestorów finansowo. Oto kilka przykładów:

                    Ekolodzy prężą muskuły przeciw budowie spalarni odpadów w Krakowie. Mimo że inwestycja miałaby powstać na nieużytkach w sąsiedztwie kombinatu hutniczego, daleko od mieszkaniowych osiedli, trzy organizacje ekologiczne już postarały się o uznanie ich za strony postępowania.

                    - Prawdopodobnie będą szukać błędów w raporcie środowiskowym, wyłożonym do publicznego wglądu - mówi Ewa Olszowska-Dej, wicedyrektor Wydziału Kształtowania Środowiska Urzędu Miasta Krakowa. - O udział w tym postępowaniu starały się nawet organizacje z Gdańska!

                    Rozbudowa szpitala w Prokocimiu. Do medycznego kampusu na prawie tysiąc łóżek, z 24 salami operacyjnymi i lądowiskiem dla helikopterów, mają się przenieść wszystkie kliniki z ul. Kopernika. Tymczasem na początku października krakowscy ekolodzy sprzeciwili się wycince lasu, a właściwie samosiejek, rosnących w miejscu planowanej inwestycji. Są skłonni iść na kompromis, o ile inwestor zobowiąże się posadzić nowe drzewa (ok. 6 tys.) w innym miejscu

                    Inny przykład: w listopadzie Towarzystwo na rzecz Ochrony Przyrody zostało uznane za stronę w postępowaniu dotyczącym zabudowy "szkieletora"( Budynek wysokościowy). Mariusz Waszkiewicz, prezes organizacji, stwierdził w rozmowie z nami, że jeśli wieżowiec zostanie podniesiony choćby o metr, Towarzystwo się odwoła, co z całą pewnością przedłuży procedurę wydawania pozwolenia na budowę. Co ciekawe, inwestor już w czerwcu otrzymał zgodę na podniesienie budowli o osiem metrów.
                    W 2001 roku jedna z organizacji ekologicznych tak długo protestowała przeciwko budowie centrum handlowego w Warszawie, aż inwestor pękł. Przekazał ekologom 2 mln zł i ponad 200 tys. zł za "koncepcję zagospodarowania zieleni" ("Wprost" nr 36/2001 "Ekoharacz").


                    • kormoran.strategia Re: Mam pytanie 07.09.10, 02:36
                      Weź przeczytaj artykuł, który komentujesz i zastanów się co ma wspólnego budowanie ścieżek i wież widokowym z tymi farmazonami, które wypisujesz. Chyba, że z artykułu czytasz tylko tytuły, bo są dużą czcionką.
                      Pozdrawiam
                      Szymon

                      link do kormorana:
                      gatunki.sggw.pl
                      link do Mewiej Łachy:
                      www.kuling.org.pl/uw
                    • antypolityk1 Re: Mam pytanie 07.09.10, 21:25
                      Oczywiście rozumiem, że w polskich warunkach dotyczy to wyłącznie pkt nr 3.

                      >Zaś ekspansywność polega na tworzeniu obszarów chronionych na możliwie największa skalę, co wyłącza lub znacznie utrudnia, ogranicza, jakakolwiek nawet zrównoważoną działalność czł
                      owieka. Przy czym równowaga swoiście jest pojmowana.<

                      Mam pytanie: Czy wg Ciebie należałoby zlikwidować prawne formy ochrony przyrody w Polsce?
                      Rzeczywiście równowaga jest swoiście pojmowana. Wg mnie rozwój zrównoważony to taki gdy wraz ze wzrostem jakości życia człowieka nie rośnie wzrost zużycia zasobów naturalnych, energii i przestrzeni. W przeciwnym wypadku mamy do czynienia ze zwykłym rozwojem rabunkowye, ekstensywnym, ilościowym, itd. czyli taki jakiego jesteśmy obecnie świadkami: więcej ludzi, więcej samochodów, więcej betonu, więcej ropy, mniej wolnej, zielonej przestrzeni.

                      >Obecnie w Polsce mamy 1407 rezerwatów przyrody (166 901 ha), 120 parków krajobrazowych i 23 parki narodowe<

                      Ponawiam pytanie. Czy wg Ciebie należałoby te formy zlikwidować?

                      >W woj. Pomorskim jest 9 parków krajobrazowych i zajmują 226 272 ha i 163 rezerwaty przyrody o nieznanej mi powierzchni,

                      Wszystkie parki krajobrazowe powstały na naszym terenie za komuny, gdy jeszcze nikt nie myślał o ekologicznych organizacjach pozarządowych, w czasie gdy wtedy obrońców Rospudy by po prostu spałowano i powsadzano do więzień. Co zatem kierowało decydentami w tym czasie, aby chronić np. lasy trójmiejskie?

                      >Organizacje ekologiczne, fundacje, różne tam pozarządowe, których założenie jest łatwiejsze niż założenie działalności gospodarczej, naciskaja, lobbują władze samorządowe wojewódzkie na tworzenie obszarów chronionych, co jest stosunkowo łatwe<

                      Może założenie pozarządowej organizacji jest łatwe, ale lobbowanie już nie. Gdyby tak było jak piszesz, to nie powstawałyby inwestycje na terenach cennych przyrodniczo, choćby w otulinie Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Władzom samorządowym zależy na inwestorach, a nie na ekologii, bo z tego są wymierne korzyści materialne.

                      >Eko jest trendy a chronienie przyrody ojczystej nakazem patriotycznym<

                      Pierwsza część zdana jest jak najbardziej prawdziwa, ale ochrona przyrody ojczystej jako patriotyczny obowiązek to czysta bzdura. Eko jest trendy, ale wyłącznie medialnie i marketingowo. Celują w tym deweloperzy którzy budują się na polanach przyleśnych zamieniając je w betonowe getta i nazywając np. "Ekozakątek" czy jakoś tam. Nie ma to nic wspólnego z ekologią. Ekościema, czylo odwracanie kota ogonem to dziś powszechność. Ja nie słyszałem już parę lat, że ochrona polskiej przyrody to patriotyczny obowiązek. Słyszę za to, że należy budować, budować i jeszcze raz budować (wszędzie). Na pewno media nie są proekologiczne, wprost przeciwnie.

                      >Więc decyzje zapadają z pominięciem głosów lokalnych społeczności, bo decydenci i lobbyści zazwyczaj nie mieszkają na obszarach podlegających ochronie<

                      Nie zapadają. Gdyby zapadały to by powiększono obszar Białowieskiego Parku Narodowego. Utworzono by Mazurski Park Narodowy, Turowiecki Park Narodowy i Jurajski Park Krajobrazowy.

                      >Ekoorganizacje e. wykorzystując granty, dofinansowanie unijne, pieniądze sponsorów, prowadzą działalność edukacyjną, wydawniczą promocyjna itd. przytulając z tego kasę<

                      Prosiłbym o przykłady, np. skąd czerpią dochody: WWF Polska, Greenpeace, Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot, Klub Salamander, Klub Gaja (to są największe polskie organizacje ekologiczne).

                      >Ekolodzy prężą muskuły przeciw budowie spalarni odpadów w Krakowie<

                      Zadania ekologów są podzielone, podobnie jak w kwestii wiatraków, energetyki jądrowej i właśnie spalaniu śmieci. Osobiście nie mam nic przeciwko spalarni śmieci, traktując je jako mniejsze zło. Wg mnie śmieci w ogóle nie powinno się palić, ale przerabiać. Do tego jeszcze cywilizacja nasza jednak nie dojrzała.

                      >Rozbudowa szpitala w Prokocimiu. Do medycznego kampusu na prawie tysiąc łóżek, z 24 salami operacyjnymi i lądowiskiem dla helikopterów, mają się przenieść wszystkie kliniki z ul. Kopernika.<

                      Czepiasz się szpitala, ale to nie budynki użyteczności publicznej stanowią problem, ale zwykłe inwestycje nastawione na zysk, a więc osiedla dla bogaczy budowane na terenach cennych przyrodniczo, markety, infrastruktura, itd. Tu jest problem.

                      >Są skłonni iść na kompromis, o ile inwestor zobowiąże się posadzić nowe drzewa (ok. 6 tys.) w innym miejscu<

                      W czym więc problem? Ja wiem w czym. W tym, że nikt nie sadzi drzew w innych miejscach, bo to typowy pic na wodę i właśnie pseudoekologiczne medialne bicie piany.

                      >W 2001 roku jedna z organizacji ekologicznych tak długo protestowała przeciwko budowie centrum handlowego w Warszawie, aż inwestor pękł. Przekazał ekologom 2 mln zł i ponad 200 tys. zł za "koncepcję zagospodarowania zieleni"<

                      O naciągaczach i złodziejach nie piszę. Piszę o idei ekologii, która jest deptana, a takie firmy jak ta w Warszawie (pewno chodzi o Złote Tarasy) to tylko woda na młyn aby dokopać ekologii i realizować prawdziwe inwestycję godzące w przyrodę.

                      Na koniec napiszę słowa pocieszenia do Ciebie. Obecnie trend jest taki, że przyroda jest w odwrocie. Inwestycje, pomimo, że ktoś się buntuje, są realizowane. Jedne szybciej, drugie wolniej, ale są realizowane. Taki jest trend. A moda na eko jest, to fakt, ale jak wspomniałem, ma ona wyłącznie wymiar medialno-marketingowy i nie ma nic wspólnego z ekologią. I nie pisz, że organizacje pozarządowe mają coś do gadania, bo nie mają. A przyrodę trzeba chronić, bo od 200 lat człowiek ja niszczy nie dlatego aby przeżyć, lecz aby mieć więcej, wygodniej żyć i co najważniejsze, więcej na tym zarobić.

                      Dla mnie każda forma ochrony przyrody, choćby nawet miała formę najgłupszej biurokracji jest czymś co hamuje w minimalnym stopniu degradację środowiska, a więc próbuje tworzyć jakieś warunki dla naszych dzieci i wnuków. Gdyby ludzie nie niszczyli przyrody to jestem wtedy za zlikwidowaniem parków narodowych.

                      I zapamiętaj: Nie ma zrównoważonego rozwoju. Jest rabunek od 2000 lat.

                      Pozdrawiam
                      • Gość: behemot Re: Mam pytanie IP: *.punkt.opole.pl 08.09.10, 10:57
                        Odpowiadam antypolitykowi

                        > Mam pytanie: Czy wg Ciebie należałoby zlikwidować prawne formy ochrony przyrody
                        > w Polsce?
                        Nie.
                        > Ponawiam pytanie. Czy wg Ciebie należałoby te formy zlikwidować?
                        Nie.
                        Co zatem kier
                        > owało decydentami w tym czasie, aby chronić np. lasy trójmiejskie?
                        Jaki konkretnie argument zaważył nie przypominam sobie. Ale bez watpienia stało sie dobrze.
                        Władzom samor
                        > ządowym zależy na inwestorach, a nie na ekologii, bo z tego są wymierne korzyśc
                        > i materialne.
                        Władzom samorządowym powinno zależeć na jednym i drugim. Tu budujemy tu chronimy, czy budujemy jak najmniej niszcząc i wtedy najogólniej można mówić o zrównoważonym rozwoju.
                        > Nie zapadają. Gdyby zapadały to by powiększono obszar Białowieskiego Parku Naro
                        > dowego. Utworzono by Mazurski Park Narodowy, Turowiecki Park Narodowy i Jurajsk
                        > i Park Krajobrazowy.
                        Bzdura. Ludność terenów o które można by poszerzyć w/w parki broni sie przed tym rękami i nogami, mając świadomość, że taka decyzja stanęliby w rzędzie za fauną i florą objętą ochroną.

                        Prosiłbym o przykłady, np. skąd czerpią dochody: WWF Polska, Greenpeace, Pracow
                        > nia na Rzecz .....
                        Już to wyjasniłem.

                        Czepiasz się szpitala, ale to nie budynki użyteczności publicznej stanowią prob
                        > lem, ale zwykłe inwestycje nastawione na zysk, a.....
                        Bzdura. Albo relatywizm ekologiczny. Jak w wyniku posadowienia budynku ma pasc ostatni przedstawiciel gatunku to jakie ma znaczenie czy wykończy go szpital czy dom mieszkalny?

                        Rabunek jest bez wątpienia zły jak z ekologii czynienie ideologii.
                        • antypolityk1 Re: Mam pytanie 08.09.10, 15:59
                          > Jaki konkretnie argument zaważył nie przypominam sobie. Ale bez watpienia stało
                          sie dobrze.<

                          Przyznam się, że nie rozumiem. To jak? Dobrze, że powstają parki krajobrazowe, czy nie? Czym różni się jeden park krajobrazowy od drugiego, skoro ten drugi jest zły?

                          >Władzom samorządowym powinno zależeć na jednym i drugim. Tu budujemy tu chronimy, czy budujemy jak najmniej niszcząc i wtedy najogólniej można mówić o zrównoważonym rozwoju.<

                          Zgoda, ale obecnie czegoś takiego nie ma nigdzie. Są tylko kraje bardziej czy mniej rabunkowe. Kraje gdzie dba się bardziej, mniej lub wcale dba o środowisko. Kraje gdzie jest jakaś tam społeczna świadomość ekologiczna i kraje gdzie jej nie ma. Fakt, tu coś chronimy, ale generalnie terenów zielonych w każdej formie ubywa. Skoro rośnie zużycie surowców, energii w postępie geometrycznym, a ubywa przestrzeni i wielu z tego nawet się cieszy. Przecież to są fakty widoczne gołym okiem. Nie trzeba być naukowcem, aby to stwierdzić. Jaki to zatem wzrost zrównoważony? Jeżeli rzeczywiście rozwój cywilizacyjny przyjmie nowoczesną formę bez ekspansji przestrzennej, energetycznej i surowcowej wtedy zwracam honor.

                          >Bzdura. Ludność terenów o które można by poszerzyć w/w parki broni sie przed tym rękami i nogami, mając świadomość, że taka decyzja stanęliby w rzędzie za fauną i florą objętą ochroną.<

                          Dlatego piszę, że takie decyzje nie zapadają.

                          >Już to wyjasniłem.<

                          A proszę o konkrety; kiedy WWF Polska, Greenpeace, Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot, itd. otrzymała dotacja od UE.

                          >Bzdura. Albo relatywizm ekologiczny. Jak w wyniku posadowienia budynku ma paść ostatni przedstawiciel gatunku to jakie ma znaczenie czy wykończy go szpital czy dom mieszkalny?<

                          Akurat tu przesadzasz. Jeżeli miałby zginąć ostatni przedstawiciel gatunku, to ani szpital, ani kościół, ani szkołą nie miałaby prawa powstać. Ale nie o ginących gatunkach pisałem, lecz o tym, że inwestycji w szpitale jest zdecydowanie mniej aniżeli budowanych zwykłych betonowych gett. Dlatego budowa szpitala mniej szkodzi przyrodzie z racji właśnie ilości.

                          >Rabunek jest bez wątpienia zły jak z ekologii czynienie ideologii.<

                          Zgadzam się w 100%. Ale pomińmy ekologię i skupmy się wyłącznie na faktach. Fakty jakie są każdy widzi

                          Pzdr
                          • Gość: behemot Re: Mam pytanie IP: *.punkt.opole.pl 08.09.10, 16:14
                            Raczej takie jakie chcesz widzieć
                            • antypolityk1 Re: Mam pytanie 08.09.10, 16:23
                              Czy to że ludzi przybywa, samochodów przybywa, zużywa się coraz więcej energii to są moje zwidy i urojenia? Może jestem psychicznie chory, skoro wychodząc z domu widzę coraz więcej samochodów. Pewno jest odwrotnie, tylko ja coś sobie ubzdurałem.
                              • Gość: behemot Re: Mam pytanie IP: *.punkt.opole.pl 08.09.10, 18:57
                                No to przyszedł czas bys zaczął realizować 1 i 2 punkt ekoterroryzmu. Jesteś na dobrej drodzę talibie
                                • antypolityk1 Re: Mam pytanie 08.09.10, 20:11
                                  Jeszcze raz powtarzam: Talibowie nienawidzą ekologii. Więc porównanie mnie do taliba jest chybione. Poza tym nie zamierzam niczego niszczyć.
                • kormoran.strategia Re: Symeonie,Symeonie 07.09.10, 02:10
                  Gość portalu: behemot napisał(a):

                  > To, że gonisz lisy na łachach i chronisz ptaszki przed nimi nie dowodzi, że zna
                  > sz sie na rzeczy a jedynie
                  > wykonujesz polecenia magów od przyrody.

                  Nie wiem czyje polecenia wykonuję, ale plan ochrony tego rezerwatu pisałem na podstawie własnej wiedzy.

                  Drapieżniki (lisy, kuny,łasice, rysie,
                  > wydry, też ptaszki nie
                  > gardzące jajami i pisklętami) regulowały ptasią populację. Gdy człowiek swoimi
                  > działaniami (świadomymi
                  > lub nie) przetrzebił szeregi drapieżników
                  Człowiek nie przetrzebił średnich drapieżników, tylko duże (bo dla człowieka konkurencją są wilki, rysie albo niedźwiedzie, które polują np. na sarny). Małych drapieżników, polujących na myszy i wyjadających lęgi sikorek - aż tak chętnie się nie tępi (chyba, że futro jest w cenie, a lisie już od dawna nie jest). Do tego szczepienia na wściekliznę i wypuszczenie jenota, norki amerykańskiej i obecnie szopa pracza pokazuje, że Twoja teza o "przetrzebieniu" drapieżników w odniesieniu do grabieżców lęgów jest nieprawdziwa niezależnie od okresu w jakim możnaby te śmiałą tezę rozpatrywać.

                  > populacja
                  > ptaszków mogła się odrodzić, tym bardziej, że człowiek stworzył im warunki w UW
                  > zaniedbujac je.
                  UW jest niewielkim elementem w tej układance i w żaden sposób nie oddaje jakichś ogólniejszych zjawisk.

                  > Drapiezniki miały wiecej jedzenia ale wobec ich znikomej ilości nie mogły skute
                  > cznie utrzymywać
                  > równowagi. Wzrost ilości pokarmu dla drapiezników, przy jednoczesnym ich trzebi
                  > eniu nie prowadzi do
                  > wzrostu ich populacji. Dopiero objęcie ochroną okresową lub stałą niektórych ga
                  > tunków, czy szczepienia
                  > lisów, pozwoliło na przyrost gatunków drapieżnych.

                  nieprawda - patrz wyżej

                  > Nie wiem skąd wywodzisz zało
                  > żenie, że spada ilość
                  > ptaków, jak w raportach rezerwatowych bez przerwy czytamy o coraz nowych gatunk
                  > ach
                  > gniazdujacych i goszczących w rezerwacie a akcje liczenia i obrączkowania ptakó
                  > w przynoszą dane
                  > rosnące.

                  nieprawda - w ciągu ostatnich 20 lat wyginęły w Polsce lęgowe biegusy zmienne, dramatycznie spadła liczebność siewek krajobrazu rolniczego (czajki, kuliki, rycyki, brodźce). Z tej grupy ptaków obrączkuje się dziś 1/3 tego co w latach 1980-tych i 1990-tych.
                  Rybitw czubatych w rezerwacie też w tym roku nie było wcale (bo powódź, drapieżniki i ludzie), a obecna populacja "powróciła" po 15 latach przerwy na ledwo 4 lata jak się okazało. Wzrastają jedynie populacje tych ptaków, które:
                  - korzystają na efekcie cieplarnianym (np. czaple białe, mewy czarnogłowe, kormorany)
                  - korzystają na wytrzebieniu konkurencji przez człowieka i zwiększeniu bazy pokarmowej (kormorany, czaple siwe)
                  - nauczyły się wykorzystywać ludzkie siedziby do własnych celów

                  > Sam wiesz, że zimą liczba śmietnikowego pokarmu dla drapieżników drast
                  > ycznie spada bo nie
                  > ma tam ich głównego producenta - turystów.
                  wcale tego nie wiem. Niby dlaczego turyści produkują śmieci a mieszkańcy nie? To turyści wywożą śmieci do lasu żeby nie płacić za wywóz?

                  > Wygłodniałe po zimie drapieżniki idą
                  > na ptaszki
                  > gniazdujace na ziemi, co wy im skutecznie utrudniacie, chroniąc jeden gatunek p
                  > rzed drugim.

                  oczywiście, bo jednych jest dużo i ich populacji nic nie zagraża, a innych by nie było gdyby nie nasza działalność. Zresztą i tak nie ma w tym roku, więc i to za mało.

                  > Jeżeli chodzi zaś o ryby, to stawiasz sprawę na głowie mówiąc, że duże ptaki po
                  > żerają duże ryby,
                  > średnie ptaki średnie ryby a małe ptaszki małe rybki.

                  nie napisałem tego. Napisałem, ze duże ryby chwytają nieliczne duże ptaki, pozostałe zaś ptaki (w tym całkiem duże - jak np. kormorany), żywią się rybami drobnymi

                  > Konsumpcyjnie człowieka i
                  > nteresują duże ryby
                  > więc ptaszki pożerające duże ryby szkód nie czynią bo jest ich mało a dodatkowo
                  > duże ryby wyławia
                  > człowiek i duże ptaki padają z głodu - argumentujesz.

                  Nie. Dużych ptaków drapieżnych jest generalnie mało, bo takie już ich miejsce w sieci troficznej, a dodatkowo wyniszczyło je (i nadal wyniszcza) kumulowanie DDT, pcb i innych zanieczyszczeń. Plus kłusownictwo, nielegalne zabijanie i większa potrzeba spokoju w okresie lęgów.

                  > Kormorany zaś jedzą średn
                  > ie ryby, których jest
                  > dużo. No jak się tej karkołomnej i wybacz idiotycznej argumentacji posłucha, to
                  > można delikatnie czuć
                  > niechęć do eko-.
                  Przygotowuję właśnie krajową strategię zarządzania populacją kormorana. Najbliższe warsztaty w październiku w warszawie - zapraszam, na pewno się czegoś dowiesz.

                  > Ptaszek musi zjeść. Duży jak nie trafi dużej rybki to zeżre ki
                  > lkanaście mniejszych, bo
                  > żreć musi. Średni jak trafi dużą, co mu w całości przez gardziel nie przejdzie
                  > to wydziobie sobie tyle ile
                  > potrzebuje a resztę zostawi innym. No a te najmniejsze, których są nieprzebrane
                  > ilości wyżerają rybią
                  > drobnicę, którą człowiek wcale nie wyławia, a przy tym mają w nosie czy to nary
                  > bek łososia, węgorza,
                  > dorsza czy sandacza czy płotki, leszcza, karaska, okonia.

                  kormorany połykają ryby tylko w całości, tylko ryby do określonej wielkości i w zdecydowanej większości są to ryby drobne (8-12 cm), z najpospolitszych gatunków. Mogę wysłać Ci mój doktorat na ten temat na meil jak chcesz.

                  > Przystosowanie kormor
                  > anów do życia w
                  > symbiozie z rybakami jest kapitalne. Postawili z 200 m sieci i odpłynęli. Za go
                  > dzinkę przyleciały
                  > kormorany i nuże nurkować wzdłuż sieci i wyżerać połów. Była też tam foka albo
                  > wydra. Co się będą
                  > męczyć jak można przyjść na gotowe.

                  oczywiście - i co z tego?

                  > Cała Twoja karkołomna i tendencyjna argumentacja ma służyć tezie, że z przekopu
                  > Wisły człowiek
                  > powinien się usunąć z jakąkolwiek "pozaekologiczną" działalnością, zostawić wsz
                  > ystko siłom przyrody i
                  > rękom ekoterrorystów broniących swoich miejsc pracy i jednokierunkowego w stron
                  > ę eko "rozwoju" tego
                  > obszaru, który winien skutkować wzrostem ścieżek edukacyjnych i powiększaniem o
                  > bszaru rezerwatu.

                  A skąd taki pomysł? W tym roku testowaliśmy rozwiązania, które mają pozwolić zachować szansę na lęgi rybitw nawet w sytuacji, gdy planowane obecnie prace nad przedłużeniem kierownic w UW zniszczą wyspowe łachy. Do tego są też przecież barki (rewelacyjnie sprawdziły się pod Kwidzynem) i inne sposoby minimalizacji i kompensacji tego, co człowiek zamierza zniszczyć.

                  > Ja zaś jestem zwolennikiem, by temu obszarowi przywrócić jego pierwotną funkcję
                  > , budowli
                  > hydrotechnicznej, szlaku wodnego, żeglarskiego, obszaru rybołówstwa, udrożnien
                  > ia ujścia, by sprawniej
                  > spływały masy wody niesionej do zatoki przekopem.

                  Nie wiem zatem czy wiesz, że obecnie za ogromną kasę udrażnia się Wisłę Śmiałą i tam planuje to wszystko czego szukasz w ujściu Przekopu Wisły (UW). Być może stać nas na wykopanie i utrzymanie jeszcze jednej drogi wodnej, ale ma to sens ekonomiczny jedynie z racji przeciwpowodziowych. Pies z kulawą nogą nie chce dziś pływać przez Przekop.

                  Podjęcie takich działań nie z
                  > agrozi w istotnym
                  > stopniu rezerwatowi.

                  zagrozi, jeżeli w wyniku tych prac znikną piaszczyste wyspy.

                  > Przywrócenie ruchu jednostek pływających nie spowoduje uci
                  > eczki ptaków a
                  > wprost przeciwnie może spopularyzować rezerwat, przez rejsy pozwalajace obserwo
                  > wać go od strony
                  > wody. No ale nie da sie tego zrobić przy sztywnej i ekspansywnej postawie ekolo
                  > gów.

                  nieprawda. W latach 2008-2009 szczyt liczebności fok odnotowywaliśmy we wrześniu, co wynikało z biologii foki szarej na Bałtyku. W tym roku , z jakichś proceduralnych powodów, rybacy nie mogli łowić na ostatnich kilkuset metrach p
                  • kormoran.strategia Re: Symeonie,Symeonie 07.09.10, 02:13
                    przycięło ostatni akapit:


                    nieprawda. W latach 2008-2009 szczyt liczebności fok odnotowywaliśmy we wrześniu, co wynikało z biologii foki szarej na Bałtyku. W tym roku , z jakichś proceduralnych powodów, rybacy nie mogli łowić na ostatnich kilkuset metrach przekopu do połowy lipca. Efekt - fok było najwięcej przed 15 lipca, potem połowa z nich uciekła. Ludzie, nawet nielicznie i rzadko się pojawiający - zawsze będą płoszyć dzikie zwierzęta. Ponieważ obecności ludzi nie da się uniknąć - cały czas myślimy jak spowodować, zeby negatywny wpływ był jak najmniejszy - ale pisanie, "że nie zaszkodzi to rezerwatowi" jest kolejną bzdurą.
                    ufff,
                    wygląda jakbyś nic nie napisał z sensem.
                    Pozdrawiam
                    Szymon
                  • Gość: behemot Re: Symeonie,Symeonie IP: *.punkt.opole.pl 08.09.10, 17:40
                    > Nie wiem czyje polecenia wykonuję, ale plan ochrony tego rezerwatu pisałem na p
                    > odstawie własnej wiedzy.

                    To źle. Trzeba mięć świadomość czyje polecenia sie wykonuje. A plan ochrony rezerwatu byłby zapewne ciekawszy od rozprawy doktorskiej. Piszę to nie po to by Cię urazić czy się chwalić, jako i TY tego nie czynisz ale jako były recenzet takich dysertacyj, który na skutek żenująco obniżającego się ich poziomu świadomie przestał uczestniczyć w"rozwoju" (poprzez liczbę doktoratów) nauki polskiej.

                    Człowiek nie przetrzebił średnich drapieżników, tylko duże (bo dla człowieka ko
                    > nkurencją są wilki, rysie albo niedźwiedzie, które polują np. na sarny). Małyc
                    > h drapieżników, polujących na myszy i wyjadających lęgi sikorek - aż tak chętni
                    > e się nie tępi (chyba, że futro jest w cenie, a lisie już od dawna nie jest). D
                    > o tego szczepienia na wściekliznę i wypuszczenie jenota, norki amerykańskiej i
                    > obecnie szopa pracza pokazuje, że Twoja teza o "przetrzebieniu" drapieżników w
                    > odniesieniu do grabieżców lęgów jest nieprawdziwa niezależnie od okresu w jakim
                    > możnaby te śmiałą tezę rozpatrywać.
                    >
                    Mylisz się. Człowiek (wyspiarze) trzebił drobne drapieżniki traktując je jako szkodniki. Wyspa zanim odkryto jej walory "wczasowe", przełom lat 50-60, była obszarem rolniczym dość słabo zaludnionym i każde gospodarstwo miało drób, który był istotnym składnikiem pokarmowym tychże. Więc je trzebiono w brutalny nieraz sposób. A i czapka z lisa czy kołnierzyk była gustowną ozdobą nicowanej jesionki. Do tego gierkowska industrializacja zanieczyściła tak wody ujścia, że wydry sie stąd wynisły, co jest swoistą formą trzebienia.

                    > UW jest niewielkim elementem w tej układance i w żaden sposób nie oddaje jakich
                    > ś ogólniejszych zjawisk.
                    Też błąd. Tam gdzie człowiek się wycofuje (wide rowy melioracyjne, czy na mazurch zaprzestanie zimowej wycinki trzciny) wraca przyroda, flora i fauna.

                    > > Sam wiesz, że zimą liczba śmietnikowego pokarmu dla drapieżników drast
                    > > ycznie spada bo nie
                    > > ma tam ich głównego producenta - turystów.
                    > wcale tego nie wiem. Niby dlaczego turyści produkują śmieci a mieszkańcy nie? T
                    > o turyści wywożą śmieci do lasu żeby nie płacić za wywóz?
                    No to warto byś wiedział. Stałych mieszkańców wyspy jest niewielu. Niewiele zatem produkują śmieci a jeszcze mniej organicznych śmieci mogących być pokarmem drapieżników wywożą do lasu. Jak już to trfiają tam stare graty i gruz budowlany z popiołem, bo to dla nich problem związany z opłatami za transport i przyjecie śmieci na wysypisko. Śmieci i pełne obfitości śmietniki pojawiaja się wraz z rozkwitem sezonu wakacyjnego w lipcu i sierpniu.

                    > kormorany połykają ryby tylko w całości, tylko ryby do określonej wielkości i w
                    > zdecydowanej większości są to ryby drobne (8-12 cm), z najpospolitszych gatunk
                    > ów. Mogę wysłać Ci mój doktorat na ten temat na meil jak chcesz.
                    Co do połykania zgoda. W mojej wypowiedzi nie pada słowo kormoran ale ogólniejsze - ptaki.
                    Inne żródła podają, że do 70 dkg a gatunek jest im obojętny.


                    > Nie wiem zatem czy wiesz, że obecnie za ogromną kasę udrażnia się Wisłę Śmiałą
                    > i tam planuje to wszystko czego szukasz w ujściu Przekopu Wisły (UW). Być może
                    > stać nas na wykopanie i utrzymanie jeszcze jednej drogi wodnej, ale ma to sens
                    > ekonomiczny jedynie z racji przeciwpowodziowych. Pies z kulawą nogą nie chce d
                    > ziś pływać przez Przekop
                    I bardzo dobrze. Jest szansa, że rezerwat nie zajmie lewego brzegu i nie wyprze z tych terenów człowieka. Pies z kulawą nogą nie tyle nie chce co nie może pływać przez przekop, bo tor podejścia, czy tor wodny jest zdewastowany, co sztorm sie zmieniający, wiec niebezpieczny.

                    > Podjęcie takich działań nie z
                    > > agrozi w istotnym
                    > > stopniu rezerwatowi.
                    >
                    > zagrozi, jeżeli w wyniku tych prac znikną piaszczyste wyspy.
                    >
                    Przecież utworzenie toru wodnego nie wymaga likwidacji wszystkich łach. Sami macie bogate doświadczenie i wiedzę o ich przemieszczaniu się, kierunku największego nanoszenia piachu, przebiegu prądów i sztormów i w oparciu o tę wiedzę można wytyczyć optymalny przebieg toru wodnego powiększając nawet obszary wysp lęgowych. Zas szermowanie argumentami finansowymi, ekonomicznymi, czy to się opłaca, czy nas stać, jako pozaekologicznymi, zostawcie specom od finansów.
                    • szymon2 Re: Symeonie,Symeonie 09.09.10, 00:41
                      Gość portalu: behemot napisał(a):

                      > > Nie wiem czyje polecenia wykonuję, ale plan ochrony tego rezerwatu pisałe
                      > m na p
                      > > odstawie własnej wiedzy.
                      >
                      > To źle. Trzeba mięć świadomość czyje polecenia sie wykonuje.

                      ??? Pisanie na podstawie własnej wiedzy jest złe? Czy brak jakiejś "świadomości". Nie chcę dalej w to brnąć, bo niestety ignorancja + spiskowe teorie to jest problem powiedzmy "niemerytoryczny".

                      > A plan ochrony rez
                      > erwatu byłby zapewne ciekawszy od rozprawy doktorskiej. Piszę to nie po to by C
                      > ię urazić czy się chwalić, jako i TY tego nie czynisz ale jako były recenzet ta
                      > kich dysertacyj, który na skutek żenująco obniżającego się ich poziomu świadomi
                      > e przestał uczestniczyć w"rozwoju" (poprzez liczbę doktoratów) nauki polskiej.

                      grubo grubo. Zdradź chociaż z jakiej to było dziedziny? Melioracje? Twoja "wiedza" jest dowodem, że dobrze się stało a poziom nauki obniża się MIMO tego iż nie bierzesz w tym udziału, a nie przez to, że zrezygnowałeś.

                      > Mylisz się. Człowiek (wyspiarze) trzebił drobne drapieżniki traktując je jako s
                      > zkodniki. Wyspa zanim odkryto jej walory "wczasowe", przełom lat 50-60, była ob
                      > szarem rolniczym dość słabo zaludnionym i każde gospodarstwo miało drób, który
                      > był istotnym składnikiem pokarmowym tychże. Więc je trzebiono w brutalny nieraz
                      > sposób. A i czapka z lisa czy kołnierzyk była gustowną ozdobą nicowanej jesion
                      > ki. Do tego gierkowska industrializacja zanieczyściła tak wody ujścia, że wydry
                      > sie stąd wynisły, co jest swoistą formą trzebienia.

                      odnosisz się zapewne do dzisiejszych liczebności tych drapieżników, ale w przypadku kolonii ptaków w takim ujściu, nie trzeba 100 osobników na wyspie - wystarczy jedna rodzina, bo dokładnie tyle wykańcza kolonię. A taki poziom był mimo "tępienia" przez hodowców kur. Nie widzę sensu dywagować dalej na ten temat bez podania wiarygodnych faktów (cytaty). To co napisałem o drapieżnikach jest pewnego rodzaju uznanym konsensusem w tej materii. Przez przyrodników i myśliwych i leśników itp.

                      > Stałych mieszkańców wyspy jest niewielu. Niewiele zat
                      > em produkują śmieci a jeszcze mniej organicznych śmieci mogących być pokarmem d
                      > rapieżników wywożą do lasu. Jak już to trfiają tam stare graty i gruz budowlany
                      > z popiołem, bo to dla nich problem związany z opłatami za transport i przyjeci
                      > e śmieci na wysypisko. Śmieci i pełne obfitości śmietniki pojawiaja się wraz z
                      > rozkwitem sezonu wakacyjnego w lipcu i sierpniu.

                      czasy się zmieniają. Dzisiejsi "stali" mieszkańcy wyspy nie hodują już świń i kur. To samo - wątku nie sposób ciągnąć bez odwołania się do źródeł. Zresztą to bez sensu, bo obraz jaki zarysowałem dotyczący antropogenicznych zmian w ekosystemach jest z grubsza prawidłowy, a Ty próbujesz tylko podważyć jakieś detale. Tymczasem Twoje koncepcje składają się z detali jeszcze bardziej wątpliwych.

                      > > kormorany połykają ryby tylko w całości, tylko ryby do określonej wielkoś
                      > ci i w
                      > > zdecydowanej większości są to ryby drobne (8-12 cm), z najpospolitszych g
                      > atunk
                      > > ów. Mogę wysłać Ci mój doktorat na ten temat na meil jak chcesz.
                      > Co do połykania zgoda. W mojej wypowiedzi nie pada słowo kormoran ale ogólniejs
                      > ze - ptaki.
                      > Inne żródła podają, że do 70 dkg a gatunek jest im obojętny.

                      Jakie to źródła? Jak raz jakiś licealista napisał w necie, że kormorany rozdrabniają ryby na brzegach zbiorników wodnych, to znalazłem tę bzdurę potem w 3 miejscach typu gazeta.pl.

                      > > Nie wiem zatem czy wiesz, że obecnie za ogromną kasę udrażnia się Wisłę Ś
                      > miałą
                      > > i tam planuje to wszystko czego szukasz w ujściu Przekopu Wisły (UW). Być
                      > może
                      > > stać nas na wykopanie i utrzymanie jeszcze jednej drogi wodnej, ale ma to
                      > sens
                      > > ekonomiczny jedynie z racji przeciwpowodziowych. Pies z kulawą nogą nie c
                      > hce d
                      > > ziś pływać przez Przekop
                      > I bardzo dobrze. Jest szansa, że rezerwat nie zajmie lewego brzegu i nie wyprze
                      > z tych terenów człowieka.

                      rezerwat po lewej stronie wyspy jest, nazywa się Ptasi Raj, a utworzony był kilkadziesiąt lat przed Mewią Łachą. Ale dziś nie ma tam za wiele ptaków bo wyparli je ludzie. I to jest typowe.

                      > Pies z kulawą nogą nie tyle nie chce co nie może pły
                      > wać przez przekop, bo tor podejścia, czy tor wodny jest zdewastowany, co sztorm
                      > sie zmieniający, wiec niebezpieczny.

                      i tak pozostanie. Żadne zaklęcia tego nie zmienią, zaś pompowanie kasy w ciągłe pogłębianie nigdy się nie zwróci. Wystarczy zadbać o kwestie przeciwpowodziowe i pływać Wisłą Śmiałą. Nie rozumiem czemu chcesz przywrócenia "pierwotnych" funkcji przekopu skoro można je realizować taniej i bezpieczniej i wygodniej (bo bliżej aglomeracji) gdzie indziej.

                      > Przecież utworzenie toru wodnego nie wymaga likwidacji wszystkich łach.

                      Nie wymaga, ale tak jest łatwiej. Im dłuższe kierownice wybuduje się za jednym zamachem, tym dłużej nie będzie wypłyceń. Jedna budowa - mniej problemów dla urzędników. Parcie jest jak dotąd na jak najdłuższe. Teraz dopiero Natura 2000 zmienia to myślenie.

                      Sami ma
                      > cie bogate doświadczenie i wiedzę o ich przemieszczaniu się, kierunku największ
                      > ego nanoszenia piachu, przebiegu prądów i sztormów i w oparciu o tę wiedzę możn
                      > a wytyczyć optymalny przebieg toru wodnego powiększając nawet obszary wysp lęgo
                      > wych.

                      No właśnie nie można. Te łachy nie są wyspami stałymi, cały czas są budowane i rozmywane jednocześnie. Zdarza się, że łacha jest, a znikają z niej tablice. Przychodzimy, mierzymy - a tu gdzie była tablica jest woda. Zmniejszenie dopływu piasku (a tym jest wydłużenie kierownic - piach transportowany jest na głębszą wodę) - to zanik łach w krótkiej perspektywie.

                      > Zas szermowanie argumentami finansowymi, ekonomicznymi, czy to się opłaca
                      > , czy nas stać, jako pozaekologicznymi, zostawcie specom od finansów.

                      A kto to są spece od finansów? Ja przejrzałem studium wykonalności dla przekopu Mierzei Wiślanej i takie bzdury jakie tam wyczytałem (w kwestiach finansowych właśnie) sprawiają, ze specom wynajmowanym przez Urząd Morski prędko znów nie zaufam. Poza tym, jak się lud oburza, że za jego podatki finansuje się coś tam, to dlaczego ja nie mogę się oburzać, że marnowane są moje podatki ...?

                      W Twojej kłótni z antypolitykiem próbujesz dać mu łatkę (klasyczny chwyt erystyczny), żeby bez sensownej argumentacji podważyć jego poglądy. Tymczasem ja zgadzam się z jego diagnozą dotyczącą i zrównoważonego rozwoju (w naszym kraju to kpina jest a nie zrównoważony rozwój) i oczekiwań ludzi (bo z tymi ludźmi dyskutuję jak włażą z psami do rezerwatu i są tak samo pewni jak Ty, że mają racje). Pokazałeś już ignorancję w sprawach przyrodniczych, odpuść i ekologię. To jest bardziej złożone niż kalka tez tworzonych przez FBI na potrzeby wyciągania kasy od polityków.

                      Wystarczy bowiem żebyś równie ochoczo przyłożył łatkę jaką przykładasz do rzekomych ekoterrorystów-talibów do innych dziedzin - meliorantów, technokratów, służb specjalnych - kogokolwiek - każdy może mówić i robić cokolwiek DLA KASY. Wyciąganej od polityków albo od biznesu.

                      To, że są ludzie, którzy robią coś z pobudek ideologicznych i znajduje to tak duży rezonans powoduje, że burzy się Twój ukształtowany ogląd świata. Jak to nie dla kasy? Na pewno dla kasy tylko jeszcze większej. I łatwo przestajesz rozumieć prawdziwe intencje, a dla ułatwienia walisz szablon i pozamiatane. Za chwilę jesteś pierwszym "demaskatorem" i masz setki sobie (nie)myślących podobnie. Wrzuć tymczasem na luz. Pierwszym krokiem do zrozumienia prawdziwych "ekologów" musi być u Ciebie przyznanie, że rozumiesz postawę, według której przyrodę chroni się dla niej samej a nie dla ludzi. Nie? Zawsze ktoś na tym zarabia? dziękuję za uwagę, pogadamy kiedy indziej.

                      Po
                      • Gość: behemot Re: Symeonie,Symeonie IP: *.punkt.opole.pl 10.09.10, 00:06
                        Pisanie na podstawie własnej wiedzy jest złe?
                        Nie. Ale ważny jest rozmiar tej wiedzy. Licealista wspomniany przez Ciebie tez się opierał na swojej wiedzy. Najgorzej jest, gdy to co wiemy uznajemy za kres mozliwości poznawczych.

                        > grubo grubo. Zdradź chociaż z jakiej to było dziedziny? Melioracje? Twoja "wied
                        A czemuż to tak deprecjonujesz meliorantów? Nauka to nauka. Ale widzę, że sprowadzasz dyskurs w tym momencie do wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy, eko nad eko-nomią..itd. Ale przecież nie o to chodzi. Nauka rozwija sie wielokierunkowo. Są ichtiolodzy, ornitolodzy,entomolodzy,herpetolodzy, mammolodzy, a nawet arachnolodzy i "beznaukowcy"
                        żeglarze, armatorzy,turyści, ekonomiści, finansiści, wreszcie urzędnicy. No i my melioranci mamy przyjmować jako jedyną prawdę objawiną naukowośc w/w amen.

                        odnosisz się zapewne do dzisiejszych liczebności tych drapieżników, ale w przyp
                        > adku kolonii ptaków w takim ujściu, nie trzeba 100 osobników na wyspie - wystar.....
                        Jedna rodzina na 35 km2? No to opieraj sie na pewnego rodzaju konsensusie. Zapewne w latach 60 i 70 były prowadzone spisy zwierząt łownych na tych terenach to z łatwością je znajdziesz.


                        czasy się zmieniają. Dzisiejsi "stali" mieszkańcy wyspy nie hodują już świń i k
                        > ur. To samo - wątku nie sposób ciągnąć bez odwołania się do źródeł. Zresztą to
                        > bez sensu, bo obraz jaki .....
                        Przecież wyraźnie określiłem przedział czasowy. Czytaj ze zrozumieniem, bo w przeciwnym wypadku dajesz mi do rąk argument, że z dysleksją można zrobić doktorat.

                        > Jakie to źródła? Jak raz jakiś licealista napisał w necie, że kormorany rozdrab
                        > niają ryby na brzegach zbiorników wodnych
                        Aż mi sie wierzyć nie chce, że nie dokonałeś krytyki źródeł pisząc..doktorat

                        i tak pozostanie. Żadne zaklęcia tego nie zmienią, zaś pompowanie kasy w ciągłe
                        > pogłębianie nigdy się nie zwróci. Wystarczy zadbać o kwestie przeciwpowodziowe
                        > i pływać Wisłą Śmiałą. Nie rozumiem czemu chcesz przywrócenia "pierwotnych" fu
                        > nkcji przekopu skoro można je realizować taniej i bezpieczniej i wygodniej (bo
                        > bliżej aglomeracji) gdzie indziej.
                        No wyszło szydło z wora. Co sie martwisz o kasę. Martw sie o ptaki - bedziesz uczciwszy w swoim postępowaniu. Chcesz trzy miesiace wypoczywać w rezerwacie licząc ptaszki(które ja kocham a nie liczę, choć chronienie ich lęgów jest bardziej spektakularne niż moja deklaratywna miłość) a wszak liczysz je za moje podatki, choćby utopione w Lotosie. Wystarczy skupić się na Górkach Wschodnich, wejść w symbiozę z PAN-em i tam realizować swoje idee. Jeżeli jesteś na tyle bezczelny, że mi mówisz gdzie ja mam pływać (obaj realizujemy swoje idee) no to nie dziw się, że ci wskazuję miejsce Twoich pasji. Choć zapewne w przekopie moglibyśmy je realizować w symbiozie.

                        > A kto to są spece od finansów? Ja przejrzałem studium wykonalności dla przekopu
                        > Mierzei Wiślanej i takie bzdury jakie tam wyczytałem (w kwestiach finansowych
                        > właśnie) sprawiają, ze specom wynajmowanym przez Urząd Morski prędko znów nie z
                        > aufam. Poza tym, jak się lud oburza, że za jego podatki finansuje się coś tam,
                        > to dlaczego ja nie mogę się oburzać,

                        A kto to są spece od ekologii...Jak przeczytalem artykuł pewnego ekologa o przekopie przez mierzeję to był on nie mniej do doopy niż Twoja ocena speców od finansów wynajmowanych jak piszesz przez UM. Jak chodzi o podatki to muszę zmilczeć, kogo się nie kształci za moją kasę (ale nie bierz tego do siebie jako ad personam, choc według Schopenhauera to też argument)
                        Jutro odniose sie do reszty Twoich wypowiedzi krytycznie analizujących mój tekst.
                        • szymon2 Re: Symeonie,Symeonie 11.09.10, 10:28
                          Niestety, ale Twoje "krytyczne" odnoszenie się do mojego postu to jest jakiś bełkot, którego w większości nie rozumiem... więc co do reszty - albo sobie daruj, albo podawaj źródła.

                          Np. proszę Cie o podanie rzekomych źródeł swoich sądów, o których wspominasz, a Ty piszesz tak:
                          > Aż mi sie wierzyć nie chce, że nie dokonałeś krytyki źródeł pisząc..doktorat
                          sęk w tym, że dokonałem i nigdzie nie było takich bzdetów jak napisałeś. Jestem bezradny.

                          To samo pitolenie o wyższości świąt i że niby "nauka to nauka". Stawiasz sprawe na głowie - nauka to jest żywy wszechświat, w którym jedne światy się rodzą a inne giną. Jest całe mnóstwo przykładów, szczególnie w naukach stosowanych, które kiedyś wdrażane i hołubione, dziś są uznawane za błędy cywilizacji - melioracje, regulacje rzek, "ujarzmianie" w ten sposób przyrody, mimo całej nauki jaka wokół tego obrosła, jest tego świetną ilustracją.

                          No i na koniec - nie ja Tobie mówię gdzie możesz pływać albo nie - tylko przepisy prawa ograniczają te Twoje plany. Jednym z tych praw jest Dyrektywa Siedliskowa i jej implikacje w prawie krajowym. Zaraz się okaże, że na tym też się znasz i uważasz, że wszystko Ci wolno. Spotykam takich ludzi na każdym kroku.

                          reszty Twoich dywagacji NIE zrozumiałem, albo nie zrozumiałem jaki mają związek z tematem. Prawdopodobnie faktycznie źle mnie wykształcono za Twoje podatki.

                          Pozdrawiam
                          Szymon
                        • szymon2 Re: Symeonie,Symeonie 11.09.10, 10:35
                          Gość portalu: behemot napisał(a):
                          > a wszak liczysz je za moje podatk
                          > i, choćby utopione w Lotosie.

                          no ten fragment pięknie oddaje poziom "Twojej" mentalności. Czy sklepikarzowi w sklepie tez wskazujesz gdzie ma jechać na wakacje, skoro zarobił na nie sprzedając Ci mleko?

                          cudzysłów dodałem, bo powielasz tylko pewien socjologiczny schemat - mi wolno wszystko, a wszyscy inni powinni brać moje zdanie pod uwagę, bo robią "za moje podatki". Czad.

                          Pozdrawiam
                          Szymon
            • szymon2 Re: Martwy przekop przez "dziką" przyrodę 04.09.10, 16:25
              Gość portalu: behemot napisał(a):

              > Gdyby od końca wojny
              > o przekop dbano z należytą starannością (Żuławy też), utrzymując
              > funkcje szlaków wodnych i budowli hydrotechnicznych, to ptaszki by
              > się tam nie osiedliły w dzisiejszej skali. One by tam były, jak były
              > przed budową przekopu, częścią krajobrazu. Dziś zaś są "szkodliwą"
              > dominantą, determinującą człowieka.

              Sęk w tym, że ptakom jest obojętne czy to co zasiedlają jest pierwotne czy zaniedbane. O tym czy
              ptaki takie jak w Ujściu Wisły gdzieś się zagnieżdżą - decyduje dziś tylko i wyłącznie człowiek, a w
              zasadzie jego brak. Super miejscem dla rybitw są porty - w Gdyni czy Gdańsku bo... jest to teren
              ogrodzony i pilnowany, a jak ktoś tyra w jednym miejscu portu, to sobie nie chodzi w pozostałe
              rejony dla przyjemności codziennie rano z pieskiem. A to właśnie pojedynczy, ale konsekwentny
              spacerowicz wyłączyć może dla lęgów kawał plaży. Nie apartamentowce i inne takie - tylko nasze
              nieokiełznane poczucie, że mamy prawo robić wszystko, co sami uznajemy za nieszkodliwe - jest dziś
              największą zmorą dzikiej przyrody. I dlatego trzeba chronić zakazując i egzekwując te zakazy, bo
              edukując dziś, nie będziemy mieli czego chronić za 20 lat. Za mojego życia wyginęło w Polsce kilka
              gatunków ptaków...
              Ludzie, a nie przyroda, też decydują o tym, że, tak jak w Gdańsku, przy odzyskiwaniu funkcji
              portowych dla pewnych terenów, miejsca zastępczych lęgów będą przygotowane w... porcie, a nie
              np. w rezerwacie Ptasi Raj. Dlaczego? Bo przepisy, prawo i wiadoma indolencja urzędnicza takie
              zadanie czynią łatwiejszym. I co z tym począć...?
              pozdrawiam
              Szymon
              • Gość: behemot Na marginesie - ptaszek IP: *.punkt.opole.pl 06.09.10, 15:32
                Phalacrocorax carbo sinensis - dla niego to utworzono w 1957 rezerwat Kąty Rybackie. Z początkowych 4ha czy jak podają inne żródła 10 ha i około 150 par rozrósł się do 102 ha a podług spisu z 2007 r. naliczono ca 11 650 gniazd a w każdym parka składająca rocznie 3-4 jaja. Konsumuje dziennie 0,5 kg ryb co w skali roku daje liczbę ca 1750 ton ryb różnych jakie trafią do dzioba. Największa kolonia tych ptaków w Polsce i Europie. O ile w 1957 r. był gatunkiem powaznie zagrożonym to dziś, żyjąc w 10 rezerwatach pod ścisłą ochroną jest gatunkiem zagrażającym. Na stawach hodowlanych może być bez specjalnych pozwoleń strzelany ale na skutek zawiłości prawnych nie jest to do końca bezpieczne dla postępujących tak hodowców ryb. Równie wielka jest populacja ptaszka na Mazurach oraz jego migracja na tereny województw południowych gdzie do tej pory nie występował. W Europie jego stan liczebny na tyle się wzmocnił, że został wykreślony z ptasiej dyrektywy unijnej jako gatunek chroniony, więc odpada odławianie go i dzielenie się z tymi którzy tego gatunku nie posiadają. Oprócz strat w gospodarce rybackiej dochodzą straty wyrządzone przez ptaszka w gospodarce leśnej. Drzewostan na którym gniazduje koloniami (zwłaszcza sosna) ulega błyskawicznej degradacji na skutek ptasich odchodów i niszczenia drzew do budowy gniazd. To samo dzieje się ze ściółką. Lasy wymagają ścinki martwych drzew i nasadzeń a w tym czasie kolonie ptaków pacyfikują kolejne obszary leśne.
                • kormoran.strategia Re: Na marginesie - ptaszek 07.09.10, 02:32
                  Gość portalu: behemot napisał(a):

                  > Phalacrocorax carbo sinensis - dla niego to utworzono w 1957 rezerwat Kąty Ryba
                  > ckie. Z początkowych 4ha czy jak podają inne żródła 10 ha i około 150 par rozró
                  > sł się do 102 ha a podług spisu z 2007 r. naliczono ca 11 650 gniazd a w każdym
                  > parka składająca rocznie 3-4 jaja.

                  a w latach 2008-2009 odnotowano zahamowanie wzrostu i spadek liczby gniazd do ok. 10.000 - co wydaje się być granicą "opłacalności" dla tego ptaka w tym regionie. Ponieważ pełni pożyteczną role dla Zalewu Wiślanego i w mniejszym stopniu dla Zatoki Gdańskiej - rezerwat powiększono, a wszelkie wnioski o redukcję kolonii sprowadzane są do nie mających większego znaczenia działań pozornych typu olejenie kilkuset gniazd.


                  > Konsumuje dziennie 0,5 kg ryb co w skali ro
                  > ku daje liczbę ca 1750 ton ryb różnych jakie trafią do dzioba.

                  w ponad 70% biomasy są to jazgarze, kolejne w diecie to babki bycze, drobne ryby karpiowate i węgorzyce. Zaledwie kilka % to narybek sandacza czy innych cennych dla człowieka gatunków ryb.

                  > Największa kolon
                  > ia tych ptaków w Polsce i Europie.

                  odwiedzana licznie przez turystów, którzy temu rezerwatowi akurat zupełnie nie zagrażają :)


                  > O ile w 1957 r. był gatunkiem powaznie zagro
                  > żonym to dziś, żyjąc w 10 rezerwatach pod ścisłą ochroną jest gatunkiem zagraża
                  > jącym.

                  Nie wiem jak z rezerwatami, ale w Polsce stabilnych kolonii jest niewiele ponad 50, a w nich łącznie ok. 29.000 par lęgowych. Największa (i w zasadzie jedyna) kolonia na stawach hodowlanych liczy 70 par, a z pozostałych są skutecznie usuwane.

                  > Na stawach hodowlanych może być bez specjalnych pozwoleń strzelany ale n
                  > a skutek zawiłości prawnych nie jest to do końca bezpieczne dla postępujących t
                  > ak hodowców ryb.

                  Na razie hodowcy strzelają ile chcą i nikomu włos z głowy nie spadł. Chyba, że kogoś kolega postrzelił i o to chodzi z tym bezpieczeństwem.

                  > Równie wielka jest populacja ptaszka na Mazurach oraz jego mig
                  > racja na tereny województw południowych gdzie do tej pory nie występował.

                  Mazury są trzecie co do liczebności populacji lęgowej (po Pomorskim i Zachodniopomorskim). Ale, tu ciekawostka, ludność z Mazur jako najbardziej natywna, jest najbardziej wroga dzikiej przyrodzie i najgłośniej krzyczy - i stąd przekonanie, że to region jakoś szczególnie plagą kormoranów dotknięty.

                  > W Eur
                  > opie jego stan liczebny na tyle się wzmocnił, że został wykreślony z ptasiej dy
                  > rektywy unijnej jako gatunek chroniony, więc odpada odławianie go i dzielenie s
                  > ię z tymi którzy tego gatunku nie posiadają.

                  hehehe, odtąd to będzie mój ulubiony kawałek.
                  faktycznie wykreślono podgatunek kormorana, który gnieździ się w Polsce - ale to chyba dowód na logikę funkcjonowania systemu ochrony przyrody w UE - uratowany, skreślony z załącznika specjalnej troski.

                  > Oprócz strat w gospodarce rybackie
                  > j dochodzą straty wyrządzone przez ptaszka w gospodarce leśnej. Drzewostan na k
                  > tórym gniazduje koloniami (zwłaszcza sosna) ulega błyskawicznej degradacji na s
                  > kutek ptasich odchodów i niszczenia drzew do budowy gniazd. To samo dzieje się
                  > ze ściółką. Lasy wymagają ścinki martwych drzew i nasadzeń a w tym czasie kolon
                  > ie ptaków pacyfikują kolejne obszary leśne.

                  Sytuacja taka ma w zasadzie miejsce tylko w kolonii Kątach Rybackich, gdzie zajmuje ona 0,3% lasów na Mierzei Wiślanej (27000ha). Jedna kolonia na Mazurach jest zlokalizowana w lesie sosnowym o podobnym charakterze (bór sosnowy), ale gnieździ się tam kilkadziesiąt par i na razie szkód nie poczyniły. Jedna kolonia (ok. 30 par) zajęła sosny w mieszanym prywatnym lesie. W pozostałych ok. 50 koloniach ptaki gnieżdżą się na wyspach gdzie nie ma żadnej gospodarki leśnej, nie było nawet za Niemca i nigdy nie będzie. I są to piękne lasy - choć małe, o ile ktoś lubi bioróżnorodność :)

                  Serdecznie zapraszam na warsztaty - odbędą się na SGGW w warszawie w końcu października, wstęp wolny.

                  Pozdrawiam
                  Szymon
                • antypolityk1 Re: Na marginesie - ptaszek 07.09.10, 21:28
                  >Drzewostan na którym gniazduje koloniami (zwłaszcza sosna) ulega błyskawicznej degradacji na skutek ptasich odchodów i niszczenia drzew do budowy gniazd. To samo dzieje się ze ściółką.<

                  A od kiedy to technokratów interesuje stan lasów?
                  • szymon2 Re: Na marginesie - ptaszek 07.09.10, 22:31
                    Od kiedy mogą w ten sposób dowalać się do swoich oponentów.
                    • antypolityk1 Re: Na marginesie - ptaszek 07.09.10, 22:57
                      Tak myślałem. To tak jak najeźdzcy martwią się o ludnośc cywilną, bo dziennikarze i opinia publiczna patrzy. Tylko dlaczego ci ludzie nie mają odwagi wyrazić się wprost: NIE INTERESUJE NAS PRZYRODA. A JAK INTERSUJE TO WYŁĄCZNIE W KONTEKŚCIE ZAROBKU. Nie mają odwagi się przyznać, bo jak przyznał behemot, eko jest teraz trendy. Więc trzeba medialnie lubić przyrodę i robić swoje. Przecież gdyby się przyznali mieliby większy szacunek. Kiedyś korespondowałem z quadowcem, chamem w 100%, ale on przynajmniej od razu przynał, że ma przyrodę gdzieś.
                      • Gość: behemot Re: Na marginesie - ptaszek IP: *.punkt.opole.pl 08.09.10, 11:56
                        Mam nieodparte wrażenie antypolityku, że jesteś swoistym talibem ekologicznym, wyznawcą jedynie słusznej wiary, która nakazuje czcić i chronić bóstwo (przyrodę) jednocześnie eliminując z tego bóstwa człowieka, będącego immanentną częścią bóstwa. We mnie kładowiec jak i talib budzą delikatnie mówiąc niepokój, by nie powiedzieć zagrożenie. Ich postawy są nie do przyjęcia przez ogół a konfrontacja niebezpieczna. Nie wszyscy ekolodzy są ekoterrorystami jak i nie wszyscy technokraci są rabusiami czy zwolennikami betonowania świata. I w tym upatruję nadzieję i szansę na kompromis pozwalający zawierającym go stronom realizację swoich idei.
                        • antypolityk1 Re: Na marginesie - ptaszek 08.09.10, 15:32
                          Fakt, jestem fanatykiem ekologicznym, ale żeby talibem? Wszak talibowie chętnie by podrzynali gardła ekologom. Ja nikogo zaś nie chcę eliminować. Chcę tylko przemówić do rozsądku i zmusić do refleksji.
                          Nie ekolodzy wyeliminują ludzi, ale właśnie zwolennicy rabunkowej gospodarki, wywołując wojnę, gdy zabraknie surowców i miejsca do życia. Tak zawsze było na świecie.
                    • Gość: behemot Re: Na marginesie - ptaszek IP: *.punkt.opole.pl 08.09.10, 13:07
                      Czyżbyś był za zakazem prawnym krytyki ekoterrorystów? Brzmi to niebezpiecznie.
                      • antypolityk1 Re: Na marginesie - ptaszek 08.09.10, 16:02
                        Ekoterroryzm. A co z fanatyzmem samochodowym? Każdy broni swego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka