Gość: majonez Re: Dlaczego zwlekały tak długo z zawiadomieniem.. IP: *.gdynia.mm.pl 25.04.04, 18:51 To jest sprawa drugorzędna, ale podobno sprawa wyszła na jaw jeszcze przed świętami Wielkanocy. Natomiast z artykułu wynika, że wyszła przed kilku dniami, a w ostatni czwartek zostało złożone zawiadomienie do Prokuratury. Pytanie - dlaczego nasze "bohaterki" tyle zwlekały, jeżeli są takie odważne, to dlaczego od razu nie poszły gdzie trzeba. Pewnie prowadziły "dziennikarskie śledztwo", jak red. Michnik. A może się radziły (kogo?) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Konefka A co w szanownej Akademii Medycznej IP: *.chello.pl 25.04.04, 19:12 Jestem bardzo ciekaw co z tego wyniknie dla Akademii Medycznej w Gdansku. Czy ktos zacznie zastanawic sie ze jednak nie mozna chowac spraw pod dywan. Ja pismnie poinformowalem JM Rektora o plagiacie na bazie mojej rozprawy doktorskiej i co ? Nawet Rektor skierowal sprawe do Rzecznika Dyscyplinarnego ktory sprawe umorzyl twierdzac ze wycofalem sie z zarzutow. Ciekaw jestem czy Rzecznik ma jakies pismo na ten temat. I co smieszniejsze Rektor zaakceptowal taka sytuacje, ale na pisemna prosbe o wydanie takiego werdyktu Rzecznika odmawia podpierajac sie decyzja radcy prawnego. Na ostanim spotkaniu zaproponowal to niech sie pan sadzie i jak cos wygra to my wdrozymy postepowanie dyscypniarne w AMG. W dniu dzisiejszym mam wymowienie ktorego uzasadnieniem jest stwierdzenie konfliktu pomiedzy mna a prof. Emerichem ktory uniemozliwi mi w terminie obrone habiltacji. Moze by tak wlozyc do wiezienia polowe spoleczenstaw tak dla ich dobra bo moze cos zrobia lub czegos nie. Nie rozpatrzono przyczyn konfliktu, podparto sie tzw. wyzszym dobrem Uczelni. Tak dla mojego dobra wylali mnie z AMG pomimo ze etat adiunkta konczy sie za 4 lata, a ja mam dorobek na ponad 200 pkt KBN.Jestem stypendysta Fundacji Batorego I Potockiego. Moj Dziadek walczyl o polskosc tych ziem i zosatal zamordowany w Pasnicy.Moj ojciec byl adiunktem w AMG. A teraz mi sie mowi ma pan racje ale latwiej wyrzucic adiunkta a nie profesora a ja przed emrytura musze miec spokoj. Nie moge sobie pozwolic aby ta sprawe odpuscic i po prostu zniknac z firmamentu. Mysle, ze swoja sprawe przegralem ale chce wyjasnic i upublicznic to sprawe do konca. Moze cos wyniknie dobrego dla innych. Paniom ktore wniosly pozew gratuluje tak powinno byc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: płachta_na_byka Re: A co w szanownej Akademii Medycznej IP: *.multicon.pl 25.04.04, 19:24 No widzisz, tak wygląda załatwianie spraw drogą uczelnianą. Dlatego nie dziwi mnie absolutnie, że dziewczyny uderzyły od razu do prokuratury. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jola Plusy i minusy IP: *.eimg.pl / 195.205.16.* 25.04.04, 21:00 Przyczyną wszczęcia tej, niekiedy żenującej dyskusji, był jeden fakt dotyczący MP. Tymczasem próba skomentowania tego faktu przerodziła się w próbę dokonania globalnej oceny "głównego bohatera". Tu jednak nie chodzi o zweryfikowanie plusów i minusów, bo bez względu na ilość i jakość zasług, należy odnieść się tylko do tego jednego faktu. Pod tym względem nie różnią się między sobą Ci, którzy zdawali egzamin na studia od Tych, którzy dostali same piątki w Koziej Wólce (bo na pewno nie w Trójce w Gdyni). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Dziekan prawa na UG plagiatorem? IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 25.04.04, 22:28 w zasadzie nie ma sie co dziwic...przeciez dziekan ma tyyyyyyle pracy,ze az glowa boli!!! Przeciez zajac sie z troska tymi wszystkimi studentami to naprawde katorżnicza praca ;))))))pogratulujmy panu dziekanowi wyobraźni.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: literat STEFAN CHWIN TO PRZEWIDZIAŁ..... IP: *.gdynia.mm.pl 25.04.04, 22:45 Pamiętacie ....... napisał książkę "Złoty Pelikan". O profesorze Uniwersytetu Gdańskiego, który dokonywał drobne kradzieże... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: e. Krol jest nagi?!?!? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.04, 02:00 Do jakiego stopnia praca magisterska jest praca samodzielna? Gdzieś padł argument o wkładzie promotorów w powstawanie pracy – „poprawianie, dopisywanie myśli i tez”... Na Boga... Pokażcie mi taka uczelnie a ozłocę! My tutaj mówimy o Uniwersytecie Gdańskim, gdzie w trakcie 5 letnich studiów napisałam na zaliczenie przedmiotu 1 (jedną) pracę pisemną w formie eseju, bo komu chciałoby się to czytać, komentować i oceniać, a co dopiero mówić o pracach magisterskich! Mój promotor nie miał zielonego pojęcia o czym piszę, samej pracy w ogóle nie przeczytał, a przy obronie na pytania przeformułowano wyrwane z kontekstu podtytuły dwóch rozdziałów... Nie na tym chyba polega rola promotora... Ale też nie, jak tu przytoczono – na dopisywaniu myśli i tez!!!! Zadaniem promotora jest prowadzenie studenta, wskazywanie kierunku i zadawanie pytań, pokazanie na czym polega metodologia przedmiotu i sprawdzenie czy obiekt badań został (przez studenta bądź co bądź) dobrze określony – ale nie na dopisywaniu myśli i tez! I to właśnie dlatego na stronie tytułowej pojawia się „praca napisana pod kierunkiem”. Raczej nie wyobrażam sobie sytuacji, gdzie student „kradnie” myśl profesora nie podając przypisu – z reguły zjawisko jest wręcz odwrotne – cytuje się wszystkie prace promotora i recenzenta, nawet z bardzo odległej tematyki tylko po to, żeby widniały w przypisach, bo jak wieść gminna niesie „oni” z czystej próżności to sobie sprawdzają. Niektórzy profesorowie na UG dają wręcz swoim magistrantom jasne wytyczne, że na stronie pracy magisterskiej powinno być więcej przypisów niż samej treści:). Jakość.... jakość prac naukowych a ich ilość... ilość nie przechodzi w jakość. Kilkanaście publikacji w ciągu jednego roku to jest po prostu kilkanaście gniotów! Nic oczywiście nie stoi na przeszkodzie, żeby ten sam temat podążyć w kilku artykułach, ale po pierwsze, ma to być pogłębienie tematu, a nie kilka luźnych uwag na temat, po drugie dobry artykuł powstaje kilka miesięcy, co automatycznie wyklucza większą ich ilość, po trzecie, pisma naukowe (przynajmniej te zagraniczne) proszą o oświadczenie autora, że tezy publikowane w danym artykule nie zostały umieszczone w innym artykule przedstawionym innemu wydawcy. Praktyką zagranicznych pism naukowych jest wysyłanie prac otrzymanych do druku do recenzji przez co najmniej 2 autorytety w danej dziedzinie. Jeśli uwag jest dużo, autor otrzymuje pracę do poprawki z prośba o odniesienie się do nich lub ustosunkowanie – a adnotacje przy pracy – np. otrzymane przez redakcje marzec 2001, zaakceptowane do druku styczeń 2002 wcale nie należą do rzadkości, zwłaszcza w przypadku osób z małym dorobkiem naukowym. Otrzymane tytuły naukowe i ciekawa lista dotychczasowych publikacji powodują „rozluźnienie” tego reżimu i zaakceptowanie każdego następnego artykułu do druku jest łatwiejsze. Czasami mam wrażenie, ze w Polsce funkcjonuje jedynie ta druga zasada. A jakość pracy.... Ostatnio „odwiedziłam” z czystej ciekawości strony internetowe wydziału i poszczególnych katedr. Pomijam fakt, że nie zadbano o to, by dla przejrzystości wszystkie strony miały ten sam schemat czy kolorystykę, wiec niektóre z nich wyglądają jakby w składzie farby wybuchł granat, a cześć przypomina pamiętnik lub blog – zwłaszcza kiedy zawierają linki na prywatne strony internetowe pracowników „okraszone” zdjęciami. Do rzadkości należy opis prowadzonych w ramach katedry badań naukowych, a student generalnie oprócz telefonu do katedry i ogólnego programu zajęć nie ma szansy na znalezienie dodatkowych informacji na temat przedmiotu (choć zdarzają się wyjątki). Od czasu do czasu zdarza się też lista publikacji pracowników... Czasami mile zaskakująca, czasami napawająca zgrozą. Bo jak inaczej nazwać sytuację, w której (celem chyba tylko stworzenia tzw. sztucznego tłoku) w dorobek naukowy szefa katedry wliczone jest opatrzenie kilkustronicowym (sic!) wstępem książki podwładnego?!?! tudzież prawie 600 stronicowe tomiszcze, w którym zawartość merytoryczna to 150 stron ogólnego komentarza, bo reszta to załącznik pod postacią ustawy? Albo wydawanie kolejnych książek „pod redakcją”, gdzie wkład redaktora to ogólne dywagacje „na temat”, nie mające nic wspólnego z merytorycznym wprowadzaniem do tematu i omówieniem prac poszczególnych autorów? Tajemnicą pozostaje dla mnie, dlaczego nie przeprowadza się oceny pracy pracowników naukowych! Ile razy mieliśmy do czynienia na wydziale prawa z sytuacja, gdzie zarówno profesor jaki i prowadzący ćwiczenia traktowali studenta w sposób co najmniej lekceważący? Przypomnę sytuacje sprzed lat kilku, kiedy średnio 70 do 80 % studentów drugiego roku na wydziale prawa UG oblewało pewien egzamin z obowiązkowego przedmiotu rocznego. Nielicznym udało się obejrzeć swoje prace - ta sama odpowiedź na dane pytanie w testach dwóch rożnych osób zaznaczana była w jednym teście jako dobra a w drugim jako zła. I to nie był odosobniony przypadek. Próba interwencji u władz uczelni skończyła się tym, że podobny odsetek oblał egzamin w sesji poprawkowej, a później warunkowej, co jeden z asystentów skwitował – trzeba było nie donosić... Tak duży procent ocen niedostatecznych nie świadczy o niskim poziomie studentów, a o brakach w prowadzonych zajęciach i w przygotowaniu do egzaminu. Każdy przedmiot i każdy prowadzący wykłady i ćwiczenia powinien być poddawany ocenie przez władze wydziału i studentów – i to w każdym roku. To nie tylko sposób na poprawienie jakości pracy samych asystentów i profesorów, ale również właśnie zabezpieczenie i rzeczowe argumenty na wypadek sytuacji, kiedy wysuwane są oskarżenia bądź pojawiają się wątpliwości co do ich pracy. Z drugiej strony studenci zbyt często zapominają, ze ich rola na zajęciach nie ma się ograniczać do „kwękania” ze egzamin jest trudny. Czasami wydaje mi się, ze wciągniecie studentów w dyskusje na jakikolwiek temat jest w ogóle niemożliwe. Bardziej niż na ciekawej debacie zależy im na wypunktowaniu „co będzie na egzaminie”. Z reszta, dyskusja to może zbyt wysoki pułap gdy większa cześć nie podejmuje nawet wysiłku przyniesienia na zajęcia materiałów źródłowych. Dobry regulamin, jasny i klarowny system oceny studentów i pracowników... czy to na prawdę zbyt wiele próśb? Tytuł profesora to nie tylko przywilej, to również obowiązek pewnej postawy etycznej, pewnego zachowania. Zbyt często dla prawników - praktyków praca na uczelni jest tylko „prestiżowym dodatkiem”. Dodatkiem, którego prestiż polega na tym, że jest towarem deficytowym, a nie na tym, że traktuje się to jako misję kształtowania umysłów, nauki samodzielnego myślenia, analizy. A ta praca taka właśnie powinna być. Z drugiej strony czy należy się dziwić, że asystenci (ci nie wykonujący zawodu prawniczego) traktują zajęcia taśmowo, skoro żeby w ogóle moc się utrzymać podejmują się dodatkowych zajęć w prywatnych szkołach i chwytają się każdej okazji zarobienia dodatkowego grosza? Etyka i jakość … Słowa klucze, o których dawno chyba już zapomniano. Czasami mam wrażenie, ze nie tylko na UG, ale w ogóle w środowisku akademickim, bo sytuacja tutaj nie odbiega wcale tak bardzo od pozostałych uczelni w kraju. Jedyne co pozostaje to mieć nadzieje, że cała sytuacja stanowić będzie przyczynek do dyskusji nie tylko w temacie plagiatu prac naukowych, ale jakości pracy akademickiej na polskich uczelniach w ogóle. I że wynikną z niej jakieś pozytywne zmiany dla środowiska naukowego. Zarówno sytuacja studenta, jak i pracownika naukowego jest, krotko mówiąc, żenująca. p.s. A tak na marginesie, to na prawdę chciałabym żeby ktoś przyjrzał się bliżej statystyce pracowników naukow Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: e. p.s. Krol jest nagi?!?!? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.04, 02:02 A tak na marginesie, to na prawdę chciałabym żeby ktoś przyjrzał się bliżej statystyce pracowników naukowych wydziału prawa UG. Bo mam dziwne wrażenie, że o ile nie każdy pracownik naukowy UG to dziecko profesora, to na pewno każde dziecko profesora UG to pracownik naukowy UG, a już na pewno prawdopodobieństwo tej prawidłowości wzrasta w przypadku dziekanów i byłych dziekanów. W Gdańsku chyba już nawet nikt nie sili się na ogłaszanie konkursów na miejsca asystenckie w katedrze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Humpty Re: p.s. Krol jest nagi?!?!? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.04.04, 05:50 Coś mi się wydaje, że władze UG bardziej koncentrują się na kolejarstwie :) Wywalczenie zmiany nazwy przystanku SKM jest wielkim sukcesem! Podobnie wielkim sukcesem jest polowanie na książki do pustej prawie biblioteki. Dzielni to naukowcy. BTW. Czy w Gdańsku można bezproblemowo kupić siekierę? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: djembe Re: p.s. Krol jest nagi?!?!? IP: *.3net.pl 26.04.04, 09:03 widziałem ostatnio fajne siekiery w Praktikerze. Różne rozmiary. Dobrze wyważone, fajnie leżą w ręce. Odpowiedz Link Zgłoś
leszek.sopot Jeden prawnik wiosny nie czyni... 26.04.04, 10:02 Gość portalu: e. napisał(a): ) Do jakiego stopnia praca magisterska jest praca samodzielna? Gdzieś padł ) argument o wkładzie promotorów w powstawanie pracy – „poprawianie, ) dopisywanie myśli i tez”... Na Boga... Pokażcie mi taka uczelnie a ozłocę! My tutaj mówimy o Uniwersytecie Gdańskim, gdzie w trakcie 5 letnich studiów napisałam na zaliczenie przedmiotu 1 (jedną) pracę pisemną w formie eseju, bo komu chciałoby się to czytać, komentować i oceniać, a co dopiero mówić o pracach magisterskich! O pracach pisemnych - prawda, choć ja napisałem ich podczas studiów chyba ze 4. O pracach magisterskich - niepotrzebne uogólnienie, gdyż jest różnie. ) Zadaniem promotora jest prowadzenie studenta, wskazywanie kierunku i zadawanie pytań, pokazanie na czym polega metodologia przedmiotu i sprawdzenie czy obiekt badań został (przez studenta bądź co bądź) dobrze określony – ale nie na dopisywaniu myśli i tez! I to właśnie dlatego na stronie tytułowej pojawia się „praca napisana pod kierunkiem”. Raczej nie wyobrażam sobie sytuacji, gdzie student „kradnie” myśl profesora nie podając przypisu – z reguły zjawisko jest wręcz odwrotne – cytuje się wszystkie prace promotora i recenzenta, nawet z bardzo odległej tematyki tylko po to, żeby widniały w przypisach, bo jak wieść gminna niesie „oni” z czystej próżności to sobie sprawdzają. Niektórzy profesorowie na UG dają wręcz swoim magistrantom jasne wytyczne, że na stronie pracy magisterskiej powinno być więcej przypisów niż samej treści:). W mojej pracy nie ma ani jednego cytatu z mego promotora ani też nie ma ani jednej pozycji w bibliografii. To twoje "oni" znowu jest niepotrzebnym uogólnieniem, choć obserwacje jest celna. ) Jakość.... jakość prac naukowych a ich ilość... ilość nie przechodzi w jakość. Kilkanaście publikacji w ciągu jednego roku to jest po prostu kilkanaście gniotów! Oj nie, zależy co kto pisze i na jakim poziomie. No, zależy to też od specjalności. Przypuszczam, że w naukach empirycznych - np. taka biologia molekularna, gdzie badania trwają często latami, niemożliwe jest napisanie nawet kulku prac w roku. ) Nic oczywiście nie stoi na przeszkodzie, żeby ten sam temat podążyć w ) kilku artykułach, ale po pierwsze, ma to być pogłębienie tematu, a nie kilka ) luźnych uwag na temat, po drugie dobry artykuł powstaje kilka miesięcy, co ) automatycznie wyklucza większą ich ilość, po trzecie, pisma naukowe ) (przynajmniej te zagraniczne) proszą o oświadczenie autora, że tezy publikowane w danym artykule nie zostały umieszczone w innym artykule przedstawionym innemu wydawcy. Praktyką zagranicznych pism naukowych jest wysyłanie prac otrzymanych do druku do recenzji przez co najmniej 2 autorytety w danej dziedzinie. Jeśli uwag jest dużo, autor otrzymuje pracę do poprawki z prośba o odniesienie się do nich lub ustosunkowanie – a adnotacje przy pracy – np. otrzymane przez redakcje marzec 2001, zaakceptowane do druku styczeń 2002 wcale nie należą do rzadkości, zwłaszcza w przypadku osób z małym dorobkiem naukowym. Otrzymane tytuły naukowe i ciekawa lista dotychczasowych publikacji powodują „rozluźnienie” tego reżimu i zaakceptowanie każdego następnego artykułu do druku jest łatwiejsze. Czasami mam wrażenie, ze w Polsce funkcjonuje jedynie ta druga zasada. Ja raczej w Polsce nie znam pism naukowych, które stosowałyby tą pierwszą zasadę opisaną przez ciebie. Z drugiej strony natomiast Polska cierpi na brak autentycznych kwartalników naukowych. Mam wrażenie, że KBN daje pieniądze na różne granty (także pseudogranty) ale nie dba wcale o promocję nauki i rozwój pism naukowych. ) A jakość pracy.... Ostatnio „odwiedziłam” z czystej ciekawości stro ) ny internetowe wydziału i poszczególnych katedr. Pomijam fakt, że nie zadbano o to, by dla przejrzystości wszystkie strony miały ten sam schemat czy ) kolorystykę, wiec niektóre z nich wyglądają jakby w składzie farby wybuchł ) granat, a cześć przypomina pamiętnik lub blog – zwłaszcza kiedy zawierają ) linki na prywatne strony internetowe pracowników „okraszone” zdjęciami. Spodziewasz się od speców od paragrafów i zawiłych wywodów prowadzonych za pomocą prawniczej nowomowy jakiejś wrażliwości estetycznej? ) Do rzadkości należy opis prowadzonych w ramach katedry badań naukowych, a student generalnie oprócz telefonu do katedry i ogólnego programu zajęć nie ma szansy na znalezienie dodatkowych informacji na temat przedmiotu (choć zdarzają się wyjątki). Od czasu do czasu zdarza się też lista publikacji pracowników... ) Czasami mile zaskakująca, czasami napawająca zgrozą. Bo jak inaczej nazwać ) sytuację, w której (celem chyba tylko stworzenia tzw. sztucznego tłoku) w ) dorobek naukowy szefa katedry wliczone jest opatrzenie kilkustronicowym (sic!) wstępem książki podwładnego?!?! tudzież prawie 600 stronicowe tomiszcze, w którym zawartość merytoryczna to 150 stron ogólnego komentarza, bo reszta to ) załącznik pod postacią ustawy? Albo wydawanie kolejnych książek „pod redakcją”, gdzie wkład redaktora to ogólne dywagacje „na temat”, nie mające nic wspólnego z merytorycznym wprowadzaniem do tematu i omówieniem prac poszczególnych autorów? ) Tajemnicą pozostaje dla mnie, dlaczego nie przeprowadza się oceny pracy ) pracowników naukowych! Ile razy mieliśmy do czynienia na wydziale prawa z ) sytuacja, gdzie zarówno profesor jaki i prowadzący ćwiczenia traktowali ) studenta w sposób co najmniej lekceważący? Niestety taka sytuacja jest obecnie nie tylko na wydziale prawa. Do zamierzchłej przeszłości odeszły czasy, gdy udało sie nam - studentom, wprowadzić w życie zasadę, że alma mater to wspólnota mistrzów i uczniów - wspólnota wykładowców i studentów. Było to w latach 1980-1985 czyli do momentu zmiany ustawy o szkolnictwie wyższym. Może w tamtych czasach i studenci i wykładowcy rozumniej podchodzili do wagi wolności i wolnego słowa. ) Każdy przedmiot i każdy prowadzący wykłady i ćwiczenia powinien być poddawany ) ocenie przez władze wydziału i studentów – i to w każdym roku. To nie tylko ) sposób na poprawienie jakości pracy samych asystentów i profesorów, ale również właśnie zabezpieczenie i rzeczowe argumenty na wypadek sytuacji, kiedy wysuwane są oskarżenia bądź pojawiają się wątpliwości co do ich pracy. Z drugiej strony studenci zbyt często zapominają, ze ich rola na zajęciach nie ma się ograniczać do „kwękania” ze egzamin jest trudny. Czasami wydaje mi się, ze wciągniecie studentów w dyskusje na jakikolwiek temat jest w ogóle niemożliwe. Bardziej niż na ciekawej debacie zależy im na wypunktowaniu „co będzie na egzaminie. Zreszta, dyskusja to może zbyt wysoki pułap gdy większa cześć nie podejmuje nawet wysiłku przyniesienia na zajęcia materiałów źródłowych. Dobry regulamin, jasny i klarowny system oceny studentów i pracowników... czy to na prawdę zbyt wiele próśb? O tym sie mówiło od 1980 roku. Podobno w końcu jest jakiś jasny system ocenty, ale najwidoczniej nie jest on dobrze stosowany. ) Tytuł profesora to nie tylko przywilej, to również obowiązek pewnej postawy ) etycznej, pewnego zachowania. Zbyt często dla prawników - praktyków praca na ) uczelni jest tylko „prestiżowym dodatkiem”. Dodatkiem, którego prestiż polega na tym, że jest towarem deficytowym, a nie na tym, że traktuje się to jako misję kształtowania umysłów, nauki samodzielnego myślenia, analizy. A ta praca taka właśnie powinna być. Kiedyś tego nie było. Wydaje się, że władze każdej uczelni w kraju są bezradne wobec tej sytuacji. Chyba tylko na UJ podjęto decyzję, że albo pracujesz u nas albo na prywatnej uczelni - może ta zasad powinna być powszechna? ) Z drugiej strony czy należy się dziwić, że asyst Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wm takich przypadkow jest wiecej. moze zrobic liste? IP: *.2p.ll / 213.17.192.* 26.04.04, 09:19 Jest duza czesc "naukowcow" robiacych w ten sposob swoje "kariery". Wezmy np taka Politechnike Gdanska i "profesora" o inicjalach WM i nazwisku jak owoc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Wronski Re: prosze o kontakt i szczegoly IP: *.proxy.aol.com 26.04.04, 16:51 Chetnie sie zapoznam z udokumentowanymi podobnymi przypadkami plagiatow prac magisterskich czy doktorskich przez profesorow. Gwarantuje dyskrecje. Interesuje sie "na powaznie" nierzetelnoscia naukowa i przygotowuje monografie o kantach naukowych w Polsce. dr med. Marek Wronski Nowy Jork Marekwro@aol.com Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ... Re: Dziekan prawa na UG plagiatorem? IP: 217.153.13.* 26.04.04, 10:38 Bardzo dobrze, że dziewczyny zdecydowały się to ujawnić. Nikt nie powinien tak postępować a w szczególności osoba tak utytułowana nie powinna robić takich rzeczy jakich dopuścił się pan prof. Płachta. Nie odpuśćcie mu!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ania Re: Dziekan prawa na UG plagiatorem? IP: *.pl / *.pl 26.04.04, 11:24 ależ złość przez iebie przemawia... zapal stos.... ukamienuj... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ss Re: Dziekan prawa na UG plagiatorem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.04, 13:40 Po lekturze listów na forum dochodze do przekonania, że gro głosów oddali prawnicy. Dobrze, że większość z nich nie godzi sie na zaistniałą sytuackę i popiera kolezanki - prawniczki. Trzeba wszak, być może niczym z motyką na slońce, udać sie do Sądu celem ochrony własnych praw autorskich. Koleżanki i Koledzy prawnicy! Musimy mówic głośne "nie!" utartym schematom, przewietrzyć stęchliznę. Wszyscy podaja fakty oczywiste - i te o aplikacjach i te o pozostawaniu na uczelni... A może czas zacząć temu przeciwdziałać??? Zacząć coś robić? Dziewczyny! Dałyście wzór! Na bój! By wygrać wojne zacząć trzeba od bitwy... Odpowiedz Link Zgłoś
xyz33 a w czym te dziewczyny są tak dzielne 26.04.04, 16:03 w czym te dziewczyny są takie dzielne. Czym ryzykowały?????? przecież mają z tego same zyski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jamul Re: a w czym te dziewczyny są tak dzielne IP: 217.153.13.* 26.04.04, 16:52 A może jakiś przykład zysku, jaki uzyskały "dziewczyny" w wyniku tego żenującego skandalu? Wygrały samochód bądź lodówkę? Odpowiedz Link Zgłoś
osa5 Re: a w czym te dziewczyny są tak dzielne 26.04.04, 16:54 Gość portalu: jamul napisał(a): > A może jakiś przykład zysku, jaki uzyskały "dziewczyny" w wyniku tego > żenującego skandalu? Wygrały samochód bądź lodówkę? oj wygrały wygrały :))) pozdrawiam wszystkich, których los nauki naprawdę obchodzi :) Odpowiedz Link Zgłoś
osa5 Re: a w czym te dziewczyny są tak dzielne 26.04.04, 17:30 xyz33 napisał: > w czym te dziewczyny są takie dzielne. Czym ryzykowały?????? przecież mają z > tego same zyski zysk 1. zostały zauważone - dzielne dziewczyny :) , mają swoje 5 minut .. albo więcej... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość portalu Re: Dziekan prawa na UG plagiatorem? IP: 62.181.161.* 26.04.04, 19:02 Nie ma co wyważać otwartych drzwi:plagiat jest zjawiskiem obrzydliwym.Przy okazji warto zauważyć szersze zjawisko.Plagiat stał się zjawiskiem powszechnym.Oby to wydarzenie było przysłową kroplą,która " przeleje czarę goryczy ";to m.in.z powodu lekceważenia plagiatu w wielu pracach magisterskich wyrastają profesorowie podobnie postępujący.A tak nawiasem mówiąc,czy niezawisły Sąd już osądził MP,czy nie wydajecie wyroków zamiast sądu ? Odpowiedz Link Zgłoś
zamkowski TAKIE NASZE UCZELNIANE ŻYCIE... 26.04.04, 16:46 Biada mu, że nie wolał być adwokatem jeżdżącym po pijaku, albo profesorem robiącym interesy z gangsterami. To dziś nie kompromituje. Wtedy byłby „cool”. Odpowiedz Link Zgłoś
osa5 Re: TAKIE NASZE UCZELNIANE ŻYCIE... 26.04.04, 16:56 zamkowski napisał: > Biada mu, że nie wolał być adwokatem jeżdżącym po pijaku, albo profesorem > robiącym interesy z gangsterami. To dziś nie kompromituje. Wtedy byłby „c > ool”. jo :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ksywa Motyw IP: 217.153.193.* 26.04.04, 18:13 Każde działanie ma swój motyw. Ja chciałabym wiedzieć, jaki motyw mógł mieć profesor zwyczajny doktor habilitowany, dziekan wydziału prawa robiąc plagiat prac swoich studentek? Szczerze mówiąc, nie mogę sobie takiego wyobrazić, ale "są rzeczy na niebie i ziemi...". A teraz, abstrahując od tego czy plagiat został popełniony czy nie, Panie, które doniosły na prokuraturę na MP nie wyciągnęły, jak widać, żadnej nauki ze sprawy Rywina. Znając polskie realia, obawiam się, że zostaną jedynymi osobami, które na tym wszystkim stracą. A tak na marginesie, czy nie mamy tu przypadku pospolitego ruszenia sumień, jak u pewnego ministra, którego też "po latach" ruszyło? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Motyw IP: *.delfnet.pl / 213.17.198.* 26.04.04, 18:18 ciekawa jestem co te studentki mają do stracaenia :))????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: djembe Re: Motyw IP: *.multicon.pl 26.04.04, 18:42 tobie i wszystkim innym z wyobraźnią Neandertala uświadomić pragnę, że znacznie więcej mają do stracenia niż do zyskania. Trzeba być nie lada debilem, aby nie qmać, że każde wychylenie w środowisku prawniczym ułatwia jedynie strącenia wychylającego się. Szczególnie gdy wychylającym się jakiśtam magister. Rzygać mi się chce jak czytam te bezsensy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Motyw IP: *.delfnet.pl / 213.17.198.* 26.04.04, 18:52 to rzygaj i nie krzycz.. tylko wyjaśnij mi co te panienki miały do stracenia?????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nie-naiwny Re: Motyw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.04, 19:02 Co miały do stracenia? Przecież srodowisko prawników to mafia - każde złamanie solidarności i "pranie bródów" na zewnątrz jest natychmiast karane. Dziewczyny ryzykują tym, że pracy w zawodzie nie znajdą w promieniu 1000 km od Trójmiasta przez najblizsze 50 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Motyw IP: *.delfnet.pl / 213.17.198.* 26.04.04, 19:27 Re: Motyw Przeczytaj komentowany artykuł » Autor: Gość: nie-naiwny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl Data: 26.04.2004 19:02 + dodaj do ulubionych wątków + odpowiedz na list -------------------------------------------------------------------------------- Co miały do stracenia? Przecież srodowisko prawników to mafia - każde złamanie solidarności i "pranie bródów" na zewnątrz jest natychmiast karane. Dziewczyny ryzykują tym, że pracy w zawodzie nie znajdą w promieniu 1000 km od Trójmiasta przez najblizsze 50 lat. Przecież one i tak nie miałyby szans... a teraz zajmą się nimi wrogowie Profesora.. nie pozwolą im zginąć :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Wronski Re: Motyw - zwykla uczciwosc. IP: *.proxy.aol.com 26.04.04, 19:32 Motywem jest zwykla uczciwosc i oburzenie kazdego przyzwoitego czlowieka, kiedy sie widzi, ze osoba na stanowisku tak bezczelnie lamie wszelkie zasady etyczne i prawne. Sa ludzie, ktorzy milcza, gdy wyciaga sie im portfel z kieszeni, sa inni, ktorzy glosno krzycza. Jak w tej chwili sie juz orientuje to co najmniej trzy artykuly naukowe prof. Michala Plachty sa "slowo w slowo" przepisane z dwoch prac magisterskich. Sprawa jest nie do obrony! Dziekan co moze teraz zrobic, to tylko publicznie przeprosic i poddac sie do dymisji. Dziwie sie p. Ewie z tego Forum, ze nie moze zrozumiec iz sprawa ta nie ma zadnego drugiego dna. Dla obydwu dziewczyn skarga za naruszenie ich praw autorskich to tylko wielki problem i mase dalszych klopotow. Ze nadal bywaja w Polsce uczciwi ludzie, ktorzy reaguja na dostrzezone zlo bez zastanawiania sie jakie moga byc konsekwencje. Wiecej takich osob, a Polska stanie sie innym, lepszym krajem. Marek Wronski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Motyw - zwykla uczciwosc. IP: *.delfnet.pl / 213.17.198.* 26.04.04, 19:40 Panie Marku .. o czym Pan mówi, skąd Pan wnosi, że będą miały masę problemów???? proszę mi wierzyć nikt im krzywdy nie zrobi bo będzie się ich bał.. szybko Pan wydaje wyrok na Profesora.. ja też nie lubię profesorów... ale też nie lubię jak bezmyślnie krzywdzi się ludzi... Odpowiedz Link Zgłoś
leszek.sopot Plagiat czy zaporzyczenie? 26.04.04, 21:07 Panie Marku, z artykułu w gazecie dowiaduję się na temat plagiatu tylko tyle: "[...] Początkowo Eliza ucieszyła się, że jej promotor - uznany naukowiec - ma podobne zdanie na temat amnestii. Szybko jednak zauważyła, że artykuł jest niemal identyczny z jej pracą magisterską. - Przejrzałam wtedy w pracy inne publikacje Michała Płachty - opowiada dalej Wasińska. - Dotarłam w końcu do tekstu "Europol", który zadziwiająco przypominał część pracy magisterskiej mojej koleżanki Katarzyny Wareckiej. - Całe fragmenty są takie same - oburza się Warecka. - Zachowana została nawet nasza interpunkcja, stylistyka i charakterystyczne zwroty w stylu "słowo ciałem się stało". Nie ma tu mowy o przypadku. [...]" Dziennikarz używa zwrotów "niemal podobny" oraz "zadziwiająco przypominający". Pan natomiast napisał: "Jak w tej chwili sie juz orientuje to co najmniej trzy artykuly naukowe prof. Michala Plachty sa "slowo w slowo" przepisane z dwoch prac magisterskich". Czy dysponuje pan tymi tekstami i ręczy za swoje słowa? Plagiat w pracach naukowych różni się bowiem od plagiatu w sztuce - tu nie chodzi o skopiowane fragmenty rymów czy taktów, co w dziełach artystycznych może miec decydujące znaczenie. Zresztą bardziej mogą być bulwersujące sprawy, trudniejsze do udowodnienia, gdy plagiator zmienia trochę formę (kolejność, stylistykę, interpunkcję), ale treść pozostaje bez zmiany. Z tego co rozumiem, pan uważa, że i treść i forma jest ta sama. Czy tak jest rzeczywiście, czy też w treści są różnice? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mati Re: Plagiat czy zaporzyczenie? <--- ORTOGRAFIA!!!! IP: *.chello.pl 26.04.04, 22:22 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Wronski Re: Plagiat czy zapozyczenie? IP: *.proxy.aol.com 26.04.04, 23:52 Odpowiadajac Leszkowi Sopotowi: tak - to jest 100% plagiat, gdzie tresc i forma sa identyczne. Czasami jest tylko dodane badz zmienione pojedyncze slowo, ale zaznaczajac oba teksty czerwonym na identycznosc to wszystko jest na czerwono u prof. Plachty. W artykule "skradzionym" od pani Wasinskiej, we wstepie jest kilka zdan "wlasnych" prof. Plachty. Nastepnych kilkanascie stron jest wzietych z jej pracy. Autor nawet zachowal przez niedopatrzenie w tekscie swego artykulu zwrot "w poprzednim rozdziale", a przeciez artykul nie ma rozdzialow, zas ma je praca magisterska.. KU smutkowi wszystkich sympatykow prof. Plachty, musze stwierdzic, ze popelnil on ordynarny, piracki plagiat. To jest zapewne spowodowane tzw. chciwoscia naukowej slawy. A na marginesie> "zapozyczenie" to w jezyku dyplomatycznym plagiat. Odpowiedz Link Zgłoś
zamkowski Panie Wroński, żadam od Pana wyjaśnień 27.04.04, 00:01 Panie Wroński, z Pana wypowiedzi jednoznacznie wynika, że jest Pan aktywnym uczestnikiem akcji wymierzonej przeciwko prof. Michałowi Płachcie. Niech Pan mi powie, jak to jest, że w sprawie odbywającej się w Gdańsku od trzech dni - Pan jest lepiej zorientowany niż wszyscy inni, choć przebywa Pan w Nowym Jorku? Proszę odpowiedzieć w szczególności, kto konsultował z Panem tą sprawę wcześniej, kto i kiedy przekazał Panu materiały, które Pan niechybnie posiada (tak jednoznacznie wynika z Pana odpowiedzi)? Odpowiedz Link Zgłoś
leszek.sopot Re: Plagiat czy zapozyczenie? 27.04.04, 00:09 Gość portalu: Marek Wronski napisał(a): > Odpowiadajac Leszkowi Sopotowi: tak - to jest 100% plagiat, gdzie tresc i forma sa identyczne. Czasami jest tylko dodane badz zmienione pojedyncze slowo, ale zaznaczajac oba teksty czerwonym na identycznosc to wszystko jest na czerwono u prof. Plachty. W artykule "skradzionym" od pani Wasinskiej, we wstepie jest kilka zdan "wlasnych" prof. Plachty. Nastepnych kilkanascie stron jest wzietych z jej pracy. Autor nawet zachowal przez niedopatrzenie w tekscie swego artykulu zwrot "w poprzednim rozdziale", a przeciez artykul nie ma rozdzialow, zas ma je praca magisterska.. No to wszystko jasne. Dziwię sie jeszcze jedynie jak jakieś pismo naukowe mogło przepuścic taki knot - "w poprzednim rozdziale", jeżeli taki jest poziom prawniczych pism naukowych to nic dziwnego, ze niektórzy potrafia produkować setki prac rocznie. > KU smutkowi wszystkich sympatykow prof. Plachty, musze stwierdzic, ze popelnil on ordynarny, piracki plagiat. To jest zapewne spowodowane tzw. chciwoscia naukowej slawy. Może nie tylko. Ja znam przypadki, gdy profesorowie nie mogą znieść studentów za to, że sami coś mogą dobrego zrobić. Nazwałbym to "kompleksem mistrza". W dobie renesansu i baroku, ale i później wielu słynnych dziś malarzy często składało jedynie sygnaturę na obrazie malowanym pod jego kierunkiem przez jakiegoś ucznia. Miejmy też tą świadomość, że oglądając obrazy np. flamandzkich mistrzów często podziwiamy pracę anonimowych malarzy, a jedyne co autentycznie namalował mistrz to jego podpis. > A na marginesie> "zapozyczenie" to w jezyku dyplomatycznym plagiat. A np. "zapożyczenie z języka obcego" na określenie pewnych zwrotów w j. polskim? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bomba I tak nie ma pracy w kancelariach!!! IP: *.chello.pl 26.04.04, 22:18 bez układów i chociażby rozpoczętej aplikacji (znów układy) nie dostaniesz się do pracy w żadnej kancelarii ( mówię o pracy za jakiekolwiek !!! często 500-600 zł pieniądze - a nie wyrobnictwie za darmo). Wyjątkiem jest wąska grupa ludzi naprawdę biegłych ( czyt. dzięciołów ) w prawie i szalenie ambitnych. Tzw normalsi mają ogromne problemy. Dziewczyny (przynajmniej jedna) nie osiągnęły jakiegoś prawniczego sukcesu - bo praca w LEXie nim z pewnością nie jest. To oznacza że nie mają ( nie ma ) wtyk, a więc i szans na "klasyczną" karierę. Z drugiej strony zawsze można powiedzieć - patrzcie jestem taka dobra że nawet profesor z takim dorobkiem zżynał ode mnie. To z pewnością pomogło podjąć decyzję o doniesieniu na prokuraturę. Dla jasności - ja uważam że postąpiły słusznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: djembe Re: Motyw IP: *.multicon.pl 26.04.04, 19:32 jest Pani zerem (Leszek M.) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Motyw IP: *.delfnet.pl / 213.17.198.* 26.04.04, 19:43 no cóż .. żal mi Pana Panie Leszku .. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Javert Lwica IP: *.lebork.sdi.tpnet.pl 27.04.04, 10:16 Z całym szacunkiem Pani Ewo, ale przeglądając Pani komentarze na forum, odczuwam już pewien przesyt Pani obecnością w tym miejscu. Kwestię słuszności Pani spostrzeżeń pozostawię bez komentarza, bo szanuję Pani zdanie (co nie oznacza jednak, że jest to puknt widzenia zbieżny z moim). To czy Pan MP jest winny zarzucanego mu czynu, czy też nie, nie jest możliwe do ustalenia w toku tak bełkotliwej polemiki z jaką można się tu spotkać. Jaka jest prawda, wie Pan Płachta i dwie kobiety które złożyły zawiadomienie do Prokuratury. Bez względu na całe zamieszanie radzę nie podchodzić do tej sprawy w tak emocjonalny sposób. Przyjęła Pani na siebie rolę dzielnej Lwicy, która do końca będzie bronić (może słusznie a może nie- tego nie wiem) swojego stanowiska. W tej sytuacji nie jest to jednak akt odwagi, co najwyżej determinacji. Większe zdystansowanie się do tej sprawy pozwoli Pani uniknąć przykrości (uszczypliwych komentarzy) i zaoszczędzi wielu nerwów. Zasadniczo nie mam zwyczaju ferowania wyroków na tym etapie sprawy. z Tego też powodu polecam mniej emocjonalne reakcje na komentarze innych uczestników forum i dopuszczenie do siebie myśli, że każdy z tych ludzi ma prawo do własnych sądów, których i tak nie jest Pani w stanie zmienić dośc prymitywnymi uwagami w stylu "żal mi Pana" itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Lwica IP: *.delfnet.pl / 213.17.198.* 27.04.04, 19:29 dziękuję Panu za miłe słowa .. nie będę się już wypowiadać... idę mężowi zrobić kolacyjkę ... Pana bym też poczęstowała.. Odpowiedz Link Zgłoś
pro-kurator Jola J-B - miałaś racje 26.04.04, 20:11 Ci, którzy nie lubią prawników, mówią o nich "złodzieje". Za sprawą pana Płachty utwierdzą się w tym. Ponadto odtąd będą mogli mówić o prawnikach, że to - czasami - kompletni głupcy, nieudacznicy i maniacy wielkości. Bo jak inaczej wyjaśnić fakt, że MP zżynał w tak prymitywny i ordynarny sposób? Przecież - skoro już jest "złodziejem cudzych prac" - to mógł tekst przerobić, przeredagować. Kraść, ale z głową. A on zachował się jak bezmyślny głupiec, który najprostszej rzeczy nie potrafi zrobić. Poza tym, jest on profesorem zwyczajnym. Robienie na ilość dorobku nie jest mu do niczego potrzebne. On już miał utrwaloną pozycję. Pracował na własną legendę. Chciał być lepszy od prof. Cieślaka i prof. Grajewskiego. Miał chyba kompleks ich pozycji. Kogo oni tu nam zesłali z tego ... psia mać ...Krakowa? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pontifex maximus "Droga na skróty" IP: *.gdynia.mm.pl 26.04.04, 20:20 Oto tytuł jednej z prac prof. Michała Płachty - "Droga na skróty" Znamienny tytuł... W tej książce na pewno był kompetentny i tej na pewno nie splagiatował. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eliza_Wasińska Re: Dziekan prawa na UG plagiatorem? IP: 217.153.13.* 27.04.04, 11:23 Chcę odnieść się do rozmaitych teorii spiskowych pojawiających się na tym forum. Są one po prostu bezsensownymi wymysłami osób, które o całej sprawie nie mają bladego pojęcia i szukają taniej sensacji. Same podjęłyśmy decyzję o ujawnieniu całego zdarzenia, a także o sposobie w jaki to uczyniłyśmy. Mieszanie w całą sprawę osób trzecich (mało tego - przywoływanie konkretnych nazwisk!) jest całkowicie bezpodstawne i nie ma żadnego, podkreślam ŻADNEGO odzwierciedlenia w rzeczywistości. Swoją drogą zdumiewająca jest łatwość, z jaką ludzie kryjący swoją tożsamość pod nickami beztrosko szafują nazwiskami innych osób. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marek Re: Dziekan prawa na UG plagiatorem? IP: *.as.net.pl 27.04.04, 12:20 Ja także jestem prawnikiem i zaczynam rozumieć, czemu amerykanie żartują: "co tojest pięćdziesięciu prawników na dnie moża? -Dobry początek!" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Dziekan prawa na UG plagiatorem? IP: *.delfnet.pl / 213.17.198.* 27.04.04, 19:32 żmija... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: badacz Kto tu jest jakim zwierzęciem? IP: *.chello.pl 27.04.04, 21:01 Dlaczego w tak "błyskotliwy" ale i lakoniczny sposób odniosła się Pani do słów p. Elizy? Czy napisała coś niewłaściwego, czy kogoś obraziła, czy w końcu kryła się wyłącznie za imieniem? Łatwo uderzać, pluć, obrażać nie ponosząc za to żadnych konsekwencji, w tym jest dobra istota bardzo do nas podobna - małpa. Życzę Pani nieco większej powściągliwości w obrażaniu innych. Powściągliwości zmierzającej ku zeru. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: em Re: Kto tu jest jakim zwierzęciem? IP: *.multicon.pl 27.04.04, 21:34 głupie krowy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: poli81 Re: Dziekan prawa na UG plagiatorem? IP: *.brzezno.gda.pl 27.04.04, 14:35 szczerze mowiac to praca magisteska opiera sie na pracach napisanych przez innych.tzn.przez profesorow i doktorow.oczywiscie nic w tym zlego,gdy podane sa stosowne przypisy.pamietajmy o tym!praca magisterska nie jest odzwierciedleniem jakis naszych przemyslen.to zrzynka ale legalna.my mozemy co najwyzej wrzucic tam jakies swoje wnioski;ale teraz raczej nie w pierwszej osobie:)i daruj sobie te slogany rodem z samoobrony("takie mamy prawo").zaraz powiesz ze balcerowicz musi odejsc:> prawo to mamy akurat takie jakich mamy politykow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: meja Re: Dziekan prawa na UG plagiatorem? IP: *.xlan.pl / *.xlan.pl 27.04.04, 15:03 Tak się składa, że prof. Płachta był i moim promotorem, studia skończyłam ciut wcześniej niż bohaterki artykułu. Co ciekawe mnie zapytał w formie e-mailowej, czy może wykorzystać fragmenty mojej pracy w swojej działalności (i innych znajomych również), więc dziwi mnie, że w tej sprawie mogło byc inaczej. Oceniać powinien to rzeczywiście organ niezawisły jak było naprawdę. Narazie wszyscy zaatakowali, a ja wspólpracę z MP wspominam bardzo pozytywnie, na tle wielu innych pracowników UG jest/był naprawdę w porządku. Z drugiej strony ciekawi mnie jak pisząc pracę magisterską np. na 100 stron można pamiętać dokładne brzmienie kilku akapitów.... trzeba być chyba fanem swojej twórczości, podziwiam, bo ja bym pewnie tego nie zauważyła, może po prostu nie jestem aż tak "zaangażowana emocjonalnie" w kierunek studiów, który skończyłam. Jednak chyba najpierw pogadałabym z MP a dopiero później zastanawiałabym sie nad prokuraturą (może i obie koleżanki tak zrobiły, ale info o tym w artykule brakuje). Faktycznie, mógł popełnić głupi błąd i nie dopisał skąd pochodzą te zdania. A teraz mamy sensację... ja poczekam na bezstronne wyjaśnienie sprawy, ale MP w tej chwili wspólczuję, nagonka jest w pełni... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ss Re: Dziekan prawa na UG plagiatorem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.04, 15:37 Miałaś Mejo dużo satysfakcji? Myślisz, że mogłaś odmówić? Nie wolałabyś opublikować fragmentów swej pracy pod własnym nazwiskiem? jak było by to widziane przez Mistrza Płachtę? Wydaje mi sie ,że każdy obierajac promotora dąży do kontaktu z kimś poniekąd szczególnym, autorytetem. Mi sie udało, pracę pisałam pod kierunkiem Absolutu. Rówiez dziewczyny tak chyba sądziły. i sie zdziwiły... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: meja Re: Dziekan prawa na UG plagiatorem? IP: *.xlan.pl / *.xlan.pl 28.04.04, 09:46 Hej, rzeczywiście satysfakcja to żadna ;) Odmówić zawsze można, a dla mnie MP nie jest i nie był Absolutem, po prostu na tle innych pracowników wydawał sie być ok. Chodziło mi raczej o to, że wyrazając takie zapytanie otrzymujesz sygnał, że coś się dzieje przy Twojej pracy i łatwiej jest to monitorować. Dziewczyny odkryły sprawe przypadkiem, mozliwe że nie przyszło im do głowy, że "autorytet" może sie tak zachować. Myslę, że każdy z nas ostro sie napracował przy swojej pracy magisterskiej na tym seminarium, bo na pewno żadna "kupiona" robótka by nie przeszła. Tym bardziej szkoda, że MP postapił w taki sposób... a i dziwi mnie, że on sam do tej pory nie podjął żadnej polemiki w tej sprawie. I żeby nie było wątpliwości, mój poprzedni post to nie "mowa obrończa" w sprawie MP, jedynie pewne spostrzeżenia i raczej zdziwienie całą sytuacją, że w ogóle zaistniała w odniesieniu do tej osoby. Pozdro. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jamul Re: Dziekan prawa na UG plagiatorem? IP: 217.153.13.* 27.04.04, 16:35 Gość portalu: meja napisał(a): >Z drugiej strony > ciekawi mnie jak pisząc pracę magisterską np. na 100 stron można pamiętać > dokładne brzmienie kilku akapitów.... trzeba być chyba fanem swojej twórczości, podziwiam, bo ja bym pewnie tego nie zauważyła, może po prostu nie jestem aż tak "zaangażowana emocjonalnie" w kierunek studiów, który skończyłam. Mejo! Zgodnie z wczorajszą publikacja w GW Morskiej (miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,2042779.html), Profesor wykorzystał w swoich artykułach nie "kilka akapitów", tylko w każdym z opisywanych przypadku "KILKADZIESIĄT stron" z prac swoich magistrów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: była studentka Re: Dziekan prawa na UG plagiatorem? IP: *.digimer.pl / *.digimer.pl 27.04.04, 17:33 Meja, bardzo mozliwe, że w tym samym czasie studiowałyśmy i broniłyśmy swoje prace u prof. Płachty. Tak, ja równiez zostałam zapytana, czy wyrażam zgodę na wykorzystanie mojej pracy w książce, nad którą obecnie prof. pracuje... Zgodziłam się, choć wydało mi się to dziwne, bo moja zgoda chyba nie jest mu potrzebna, by mógł korzystać z mojej pracy. Ponadto jak mniemam, nie oznacza ona zrzeczenia się praw autorskich do mojej pracy magisterskiej napisanej z wielkim zaangażowaniem. Tak czy inaczej, prof. ma obowiązek cytowane fragmenty naszych prac opatrzyć stosownym przypisem i wierzę, że tak się stało... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Upewnij się Re: Dziekan prawa na UG plagiatorem? IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.04, 19:36 A może warto się upewnić, czy tak się rzeczywiście stało, hm? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Tak jest nie tylko na UG IP: *.autocom.pl 27.04.04, 16:46 Tak jest nie tylko na UG info.onet.pl/908920,11,item.html Skandal na uczelni: Profesor może stracić tytuł Profesor Maciej Potępa, filozof z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego może stracić tytuł profesorski. Jest podejrzewany o plagiat. Gdyby tak się stało, byłby to pierwszy w Polsce przypadek odebrania profesury. Odpowiedz Link Zgłoś
tojak1 Re: Tak jest nie tylko na UG 27.04.04, 19:28 kto następny ofiarą swego magistranta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: śnieżynka Re: Tak jest nie tylko na UG IP: *.delfnet.pl / 213.17.198.* 27.04.04, 23:18 Widzę, że przez ostatnich kilka godzin dyskusja miesjcami zeszła na niski poziom. Wszystkich zachęcam do śledzeinia forum pod pierwszym artykułem na ten temat - argumentacja i poziom dyskusji są tam o wiele wyższe (forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=57&w=12183876). Tak się składa, że znam sprawę z pierwszej ręki i wszystkie pojawiające się na tym forum zarzuty pod adresem dziewczyn dotyczące rzekomych prób wymuszenia na profesorze korzyści w zamian za uciszenie sprawy, chęci zrobienia kariery czy przeprowadzenia jakichś rozgrywek środowiskowych są ABSOLUTNIE wykluczone. Decyzja dziewczyn była podyktowana uczciwymi pobudkami i smutne jest, że teraz to one są stawiane pod ścianą. Wygląda na to, że w tym kraju ludziom trudno jest uwierzyć, że ktoś może zdecydować się na taki krok bez zamiaru "ugrania" na tym czegoś dla siebie. Niestety wszyscy, którzy rzucają pod adresem dziewczyn te oskarżenia nie mają zielonego pojęcia ile musiała kosztować je ta decyzja i co je teraz czeka. Wasze niewybredne epitety są tylko tego przykładem. Wszystkim wypisujacym tego typu brednie o nieuczciwych intencjach dziewczyn radzę mieć na uwadze, że można sprawdzić numer IP ich komputera i w konkretnym przypadku może się okazać, że istnieją podstawy do postawienia takiej osobie zarzutu pomówienia. Tym, którzy tak bardzo litują się nad profesorem i wieszają psy na dziewczynach, polecam zestawienie wybranych fragmentów prac dziewczyn i artykułów profesora oraz wywiad z prof. Tadeuszem Tomaszewskim - wiceprzewodniczącym komisji dyscyplinarnej Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego i dziekanem Wydziału Prawa i Administracji UW (zamieszczone na stronach GW). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: e Re: Tak jest nie tylko na UG IP: *.delfnet.pl / 213.17.198.* 27.04.04, 23:20 śnieżynko - brak parametrów Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: śnieżynka Re: Tak jest nie tylko na UG IP: *.delfnet.pl / 213.17.198.* 27.04.04, 23:21 Przepraszam - ten list był skierowany na listę dyskusyjną pod kolejnym artykułem na ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tt Re: Tak jest nie tylko na UG IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.04, 23:23 Ja tu czegoś chyba nie rozumiem. Przecież prace pisane są pod kierunkiem, a nie przez promotora. Poza tym prawo mówi jasno do kogo należą prawa autorskie. Uniwersytetowi przysługuje jedynie prawo publikacji (pod nazwiskiem autora). Ja się swojej magisterki nie wstydzę, choć na pewno z perspektywy czasu bym kilka rzeczy zmienił. Wiem jednak, że słowa, które tam napisałem, napisałem sam. Oczywiste jest również, że np. w doktoracie jest już zdecydowanie więcej własnych przemyśleń. Ale tak na marginesie ile osób z tego forum czytuje artykuły publikowane w czasopismach naukowych. Wiele z nich pisanych również przez profesorów prezentuje poziom żenujący. Zdarzają się sytuacje, kiedy profesor przedstawia regulację obcą przepisująć po prostu ustawę tego kraju i to w dodatku według stanu prawnego obowiązującego parę lat temu!!!! Ja tam bym się wstydził. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Olcha Re: Dziekan prawa na UG plagiatorem? IP: *.artnet.com.pl 28.04.04, 13:51 AAAAAA!!!!!!!!!! A ja to widzę tak: - plagiat jest ewidentny, bo inaczej koszty oszczerstwa i dla gazety, i dla magistrantki byłyby zbyt duże, by się podjąć fałszywego oskarżenia, a ewentualna korzyść jest znikoma - tak czy siak sprawa śmierdzi, - sprawie ukręci łeb szef prokuratury apelacyjnej - za bardzo się panowie lubią, - magistrantce zapewne zarzuci się to, że w przypływie współnych nocnych uniesień pozwolił jej pan dziekan wykorzystać w swej magisterce kopie robocze własnej pracy, - albo, że ukradła mu to z komputera, jak brał prysznic lub robił kupę, - jej słowo (gówniary z wydawnictwa) przeciw jego (dziekanowi, profesorowi zwyczajnemu, - przyklaśnie temu rektor, bo nie w smak mu taki smrodek (od kupy), - sprawa przyschnie (jak krowi placek na łące) i wszystko wróci na stare tory. To przecież nadal tylko lokalny smrodek. ktoś już teraz blokuje informacje. Na ogólnopolskiej www.wyborcza.pl, w wyszukiwarce pod słowem "plagiat" mamy jakiegoś odgrzewanego profesorka z Warmii i Mazur; ani słowa o UG. ZAGADKA DLA WSZYSTKICH!!!!!! KTÓRE KOMENTARZE NA FORUM SĄ PŁACHTY?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxxxxxxxxxxxxxxx Re: Dziekan prawa na UG plagiatorem? IP: 62.233.232.* 30.04.04, 06:50 Do "Olchy":ale jesteś niemądra /- y/! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: !!!!! gościu xxxxxxxx IP: *.delfnet.pl / 213.17.198.* 30.04.04, 08:06 idź przewietrz sobie mózg Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: odi Re: Dziekan prawa na UG plagiatorem? IP: *.chello.pl 01.05.04, 01:24 W odróżnieniu od wzburzonych fanów prof. Płachty, jestem w stanie uwierzyć w to, że popełnił on plagiat. Na wykładach dawał do zrozumienia, że jest boski, najlepszy i najmądrzejszy. Dlatego myślę, że mógł zastosować ctrl C, ctrl V, z przeczuciem, że nikt się nie zorientuje, a nawet jeśli to nie będzie śmiał podnieść ręki na autorytet. Sorki, ale faceta odebrałem jako zapatrzonego w siebie i egocentrycznego. Pomijam fakt, że bez problemu egzamin zdawały osoby, które zaopatrzyły się w książkę byłego już dziekana i przyszły po autograf autora... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bipbip Re: Dziekan prawa na UG plagiatorem? IP: *.multicon.pl 01.05.04, 21:29 a mi go też nie szkoda, wręcz przeciwnie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa a mnie jest szkoda lata IP: *.delfnet.pl / 213.17.198.* 02.05.04, 21:14 Profesor Płachta zasługuje na wielkie uznanie.. myślę, że to studentki są plagiatorkami Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: a mnie jest szkoda lata 02.05.04, 21:19 Ewuniu droga, A co to zmienia? W takim wypadku profesor jest wciąż winien - jako promotor dopuścił do egzaminu magisterskiego prace, które były plagiatami (jego własnych prac). Poważne zaniedbanie obowiązków służbowych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: a mnie jest szkoda lata IP: *.delfnet.pl / 213.17.198.* 02.05.04, 21:39 Khmara.. jesteś czarujący :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bipbip Re: a mnie jest szkoda lata IP: *.multicon.pl 03.05.04, 01:26 myślenie nie jest twoją mocną stroną, Ewuniu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: -ewa Re: a mnie jest szkoda lata IP: *.delfnet.pl / 213.17.198.* 03.05.04, 08:59 Bipbip .. Misiu Pysiu myślenie też nie jest Twoją najmocniejszą stroną Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bipbip Re: a mnie jest szkoda lata IP: *.multicon.pl 03.05.04, 09:07 Stać mnie przynajmniej na logiczną analizę podstwowych faktów. Ciebie nie stać nawet na przyjęcie tych faktów do wiadomości. Z twoich postów wynika, że jesteś bezkrytyczną fanką Płachty - może jesteś także jego magistrantką? Na twoim miejscu, zamiast klepać głupoty, poszukałbym fragmentów swojej magisterki w jego ostatnich artykułach. Odpowiedz Link Zgłoś