Dodaj do ulubionych

Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi stud...

IP: *.net.stream.pl 03.05.12, 21:23
Witam,
wysłuchawszy przemówienia pani profesor, postanowiłam otworzyć forum dla rzetelnej dysksusji nad problemami naszego systemu edukacji. Być może jest to projekt utopijny, ale nie widzę lepszego rozwiązania. Zapraszam zatem wszystkich, którym ten temat leży na sercu: www.maj2012.fora.pl/ .
Obserwuj wątek
    • mir-4 Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi stud... 03.05.12, 21:48
      sytuacja jest dramatyczna ale wyjątkową nieodpowiedzialnością byłoby oczekiwać rozwiązań od "speców" od edukacji.
      • Gość: polish-crap Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st IP: *.fbx.proxad.net 04.05.12, 10:58
        Zdawalem na Politechnike Wroclawska w 1975r. To byly 3 dni ciezkich egzaminow. Kazdego dnia 6 zadan z matematyki i 6 zadan z fizyki. W trzecim dniu byl dodatkowo egzamin z jezyka obcego. Do mnozenia i dzielenia uzywalo sie suwaka logarytmicznego. I sie zdalo. To byla prawdziwa edukacja nie ten krap co obecnie.
        • jim19 Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st 04.05.12, 12:04
          Problemy były i wtedy a ich źródłem był system finansowania uczelni. Egzaminy na uczelniach technicznych, tak rzeczywiście były trudne ale w sytuacji gdy na dany wydział przypadało np 0,8 kandydata na miejsce to przedstawiciele władz uczelni potrafili się osobiście angażować w prace komisji egzaminacyjnych aby za bardzo nie ciąć bo radykalnie mniejsza liczba przyjęć oznaczała redukcje etatów. Ponadto trzeba pamiętać iż jakość edukacji zaczyna się na etapie szkoły podstawowej i nie bez powodu używamy określenia system oświaty dla ciągu nauczania w poszczególnych placówkach szkolnych od podstawowej na wyższej kończąc.
        • Gość: dziadek uczniów Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st IP: *.ip.netia.com.pl 04.05.12, 13:29
          - dziadostwo III RP było do przewidzenia już na początku rządów solidaruchów. Hołota chcąca wepchnąć swoich nierozgarniętych potomków na uczelnie robiła wszystko aby osiągnąć literki przed nazwiskiem. Yntelygencji przy żłobach było to wygodne dla udobruchania motłochu i dać jemu przysłowiową marchewkę z góry wiedząc do czego to doprowadzi. Prywatne uczelnie okazały się bublem, a te tradycyjne osłabiono o kadrę dydaktyczną rozwaloną pokusami lepszych (u prywaciarzy) wynagrodzeń. Przygłupia Staniszewska już obiecywanymi gimbusami rozwalała skutecznie nauczanie podstawowe. Gimbusów przeważnie nie było a tam gdzie samorządy próbowały temu marazmowi zaradzić, dowożenie uczniów nie sprawdziło się. Za to skutecznie zniszczono szkoły podstawowe w środowiskach wiejskich i małomiasteczkowych - bo te wygłupy kolejnych rządów wywarły także wielki wpływ na malejący przyrost ludności właśnie w tych środowiskach. Jak wszystko, bardzo skutecznie wychodziło im rozwalanie tego co jeszcze funkcjonowało, nie tylko w przemyśle ale także w oświacie. Przecież powszechnie wiadomo że kadra nauczycielska dziadzieje, słabe studia przyszłych nauczycieli + morale młodzieży, rodziców i samych nauczycieli, to patologia - zresztą jak we wszystkich strukturach państwa.
          • Gość: maxxi Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi... IP: 173.233.201.* 04.05.12, 16:34
            "Gimbusów przeważnie nie było a tam gdzie samorządy próbowały temu marazmowi zaradzić, dowożenie uczniów nie sprawdziło się."

            Taki system (dowozenie uczniow autobusami) funkcjonuje od dawna w USA. I to funkcjonuje dosyc dobrze! W Polsce czasem usiluje sie wprowadzic calkiem dobre pomysly... tyle, ze z wykonaniem jest jakos gorzej...
      • Gość: bartorli Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st IP: 217.98.52.* 04.05.12, 11:11
        A OD KOGO? Nie napędzajmy tego polskiego absurdu, w atmosferze którego na ludzi odpowiedzialnych za coś ważnego macha się po prostu ręką, bo są "głupi i nie do ruszenia". Oni żyją z naszych podatków, produkując kolejne roczniki ćwierćinteligentów z wyższym wykształceniem. Podejmują decyzje systemowe, które uczą młodych ludzi cynizmu, neoliberalnego minimalizmu i bylejakości. Podczas gdy każda uczelnia zabiega o studenta, za którym idzie realna kasa i nadzieja na utrzymanie etatów. Brawo prof. Nawrocka, liczę na więcej takich głosów ze strony środowisk opiniotwórczych.
        • jakas-nazwa Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st 04.05.12, 11:53
          Powinno się ich wyrzucić, a na te odpowiedzialne stanowiska przyjąć kompetentnych ludzi. W obecnym stanie korupcji i znajomości nie da się. Trzeba zacząć od takich zmian, ale jak niby tego dokonać - nikt z zewnątrz tego nie rozbije, a tym z wewnątrz się nie opłaca.
        • tanczacy.z.myslami Z podatków - źle. Z czesnego - też źle 04.05.12, 13:08
          Gość portalu: bartorli napisał(a):

          > na ludzi
          > odpowiedzialnych za coś ważnego macha się po prostu ręką, bo są "głupi i nie
          > do ruszenia". Oni żyją z naszych podatków, produkując kolejne roczniki (...)

          Ale "z naszych podatków" żyją uczelnie państwowe. Natomiast uczelnie prywatne żyją z czesnego od studentów i też jest źle, bo nie obleją studenta bo im przestanie płacić.
      • Gość: M Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.05.12, 14:10
        Konczylam studia humanistyczne 25 lat temu, w Poznaniu, studenci byli solidni, program wymagal wiele, kadra czesto bardzo pragmatyczna ale bez polotu, wyklady nejednokrotnie ciezkie i jakby dukane, a na uczelni zostali przecietni i podobni, zdolniejsi wyjechali z Polski.
        • Gość: gość JI poznańska polonistyka IP: *.play-internet.pl 04.05.12, 14:20
          na UAM zawsze była kiepska, ale sądzę że teraz jest jeszcze gorzej.
          • stedo Re: poznańska polonistyka 04.05.12, 15:27
            Patron im szkodził??;)))
    • Gość: eddie45 Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi stud... IP: *.net.stream.pl 03.05.12, 22:20
      obecna matura to jakaś ściema. NA politechnice miałem gościa który nie kumał że 2,5+2=4,5 Musiałem mu na palcach tłumaczyć. System testów i prezentacji legł w gruzach. Ciekawe czy ministerstwo szybko wyciągnie wnioski.
      • Gość: bigwa Co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.12, 08:52
        tzn chcesz powiedzieć, ż maturzysta nie kumał ułamków?!
        • stefan4 Re: Co? 04.05.12, 11:13
          bigwa:
          > tzn chcesz powiedzieć, ż maturzysta nie kumał ułamków?!

          Maturzyści na ogół potrafią wykonać pojedyncze działanie na ułamkach, o ile jest zapisane w podobny sposób, co w szkole. Gdyby Eddie45 zapytał nie o 2,5+2 tylko o 5/2+2/1, to student pewnie by jakoś sprowadził do wspólnego mianownika. Ale już, powiedzmy, 5/2+3/5+2/3 groziłoby uwaleniem 10% grupy, bo tu trzeba dodać trzy ułamki a nie dwa.

          Ponadto każde pytanie ,,nieprzerabiane w szkole'', nieważne jak łatwe, to potencjalny krzyżyk na grób maturzysty. Np. ,,ocenić bez użycia kalkulatora, czy 123·4351 to dziesiątki czy raczej setki tysięcy''.

          Matematyczna wyobraźnia w jakimkolwiek niezerowym wymiarze charakteryzuje obecnie tylko najlepszych maturzystów. Właśnie dlatego uczelnie trąbią na alarm. Niestety same też się przyczyniają do zapaści z powodów, które wielokrotnie były omawiane...

          - Stefan
          • junk92508 Re: Co? 04.05.12, 11:20
            > ,5+2 tylko o 5/2+2/1, to student pewnie by jakoś sprowadził do wspólnego mianow
            > nika

            Znam z drugiej ręki przykłady że jednak nie... są maturzyści którzy nie umieją sprowadzić do wspólnego mianownika.
            • Gość: xxx Re: Co? IP: *.toya.net.pl 04.05.12, 11:58
              może przykład nie ze studentem ale absolwentem liceum w policealnej szkole informatycznej,przy próbie nauczenia go zamiany systemów liczbowych wyłożył się na zadaniu podzielenia 7 przez 2.
              • Gość: gość Re: Co? IP: 80.50.4.* 04.05.12, 12:04
                Na studiach zostalem poproszony o pomoc dla studenta pierwszego roku budownictwa z matematyki.
                Na moje pytanie ile wynosi sinus 450 stopni - odpowiedzial ze ... "DUŻO"
                • Gość: Ghard Re: Co? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.05.12, 12:10
                  Miał poniekąd trochę racji. Więcej nie wyniesie.
                  • Gość: polish-crap Re: Co? IP: *.fbx.proxad.net 04.05.12, 12:15
                    Slyszalem, ze od "duzo" wieksze jest "bardzo duzo".
                    • Gość: gość Re: Co? IP: 80.50.4.* 04.05.12, 12:30
                      Czy 1 (slownie JEDEN) to "duzo" czy juz "bardzo duzo"?
                      • Gość: polish-crap Re: Co? IP: *.fbx.proxad.net 04.05.12, 12:47
                        Toz to zart to bardzo duzo
                        sin450=sin90=1
                        czy 1 to duzo czy nie to zalezy. Np w rachunku prawdopodobienstwa 1 to jest najwieksza liczba.
                        • Gość: gość Re: Co? IP: 80.50.4.* 04.05.12, 13:29
                          Ten zart zalapalem.
                          Nie zalapalem natomiast czy Ghard zalapal o co mi chodzilo.
                      • stedo Re: Co? 04.05.12, 15:44
                        Wesoło teraz macie w tych szkołach obcując z TAKIM narybkiem. Dlatego kabarety tracą rację bytu i też schodzą na psy;))
                • kotek.filemon Re: Co? 04.05.12, 14:12
                  > Na studiach zostalem poproszony o pomoc dla studenta pierwszego roku budownictw
                  > a z matematyki.
                  > Na moje pytanie ile wynosi sinus 450 stopni - odpowiedzial ze ... "DUŻO"

                  Znam kulturę, w którą by się nieźle wpasował:

                  languagesoftheworld.info/language-and-mind/the-piraha-controversy-numbers.html
            • stedo Re: Co? 04.05.12, 15:38
              Ale co Wy z tym wspólnym mianownikiem??!! Co to za przykłady!!?? Po co to komu??!! Orientację należy mieć, ale na co dzień operuje się ułamkami dziesiętnymi. Jakie akademickie przykłady, dalekie od codzienności.

              Matematyka jest podstawą nauk. Najbardziej obiektywną, elegancką, uczącą stosunku do świata i poruszania w nim. Już widzę oburzenie pospolite. Ale rozumieją to tylko ci, dla których problem 2+2,5 nie jest problemem matematycznym, a medycznym.
          • sacharynek Re: Co? 04.05.12, 12:51
            2 lata temu udzielałem korepetycji z matematyki i ludzie na pierwszym roku ekonomii oraz inżynierii środowiska państwowych uczelni nie znali kolejności działań, o ułamkach nie wspominając....
            • Gość: polish-crap Re: Co? IP: *.fbx.proxad.net 04.05.12, 12:55
              Co chcesz 2+2x2=6 albo 8. To taka mala roznica tylko 2.
              • maaac Re: Co? 04.05.12, 13:00
                Sprawdzałeś na swoim kalkulatorze ile wynosi wynik? :) Ciekawe czy w szkołach uczą, że są różne kalkulatory - jedna znające kolejność działań, a inne nie. Trzeba to sprawdzić zanim zacznie się liczyć.
                • Gość: polish-crap Re: Co? IP: *.fbx.proxad.net 04.05.12, 13:16
                  OK to ile jest faktycznie 6 czy 8? I twoj "smart" kalkulator zrobil by z tego 8 a faktyczny wynik jest 6.
                  • maaac Re: Co? 04.05.12, 14:54
                    Wyobraź sobie, że na moim jest 6 a na kalkulatorze córki 8. :) Ja mam Casio "programowalny", a ona tzw. "czterodziałaniówkę".
                    Sprawdziła też komórki - mój SE wersja "rozsuwana" dał wynik 8, jej smartofon dał 6.

                    No cóż chciałeś "błysnąć" dowcipem i wiedzą ale nie wyszło.

                    Miałem "służbową" możliwość zapoznać się z wiedzą naszej młodzieży na temat posiadanych przez nich kalkulatorów. Niektórzy mieli bardziej "wypasione" egzemplarze od mojego ale poza liczeniem na nich w zakresie czterech podstawowych działań nie mieli bladego pojęcia co można z nich wycisnąć. Nie mówiąc już np o takich szczegółach jak błędy obliczeń jakie są standardową cechą każdego kalkulatora i to nie te banalne wynikające z braku "znajomości" kolejności działań.
        • cieciek Re: Co? 04.05.12, 11:17
          A co w tym dziwnego? Na pierwszym roku fizyki (UAM) była laska, która nie potrafiła zaznaczyć na układzie współrzędnych punktu o podanych parametrach. Na piątym roku był student, który nie wiedział jak obliczyć pochodną sin2x, teraz jest panem magistrem fizyki.
          Na każdym roku jest paru ludzi, którzy coś tam kumają, ale połowa studentów powinna pługi ciągać, a nie się za naukę brać.
          • Gość: rabcio Re: Co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.12, 11:23
            A na równoległej matematyce UAM była sympatyczna dziewczyna, która wymyśliła własną całkę! Ale była przynajmniej bardzo sympatyczna!
            • tanczacy.z.myslami Kreatywność jest w cenie 04.05.12, 13:14
              Gość portalu: rabcio napisał(a):

              > A na równoległej matematyce UAM była sympatyczna dziewczyna, która wymyśliła
              > własną całkę!

              O co ci chodzi? Kreatywność jest dzisiaj w cenie, w co drugim ogłoszeniu o pracę o niej piszą :)
          • wilma.flintstone Re: Co? 04.05.12, 11:43
            cieciek napisał:

            > A co w tym dziwnego? Na pierwszym roku fizyki (UAM) była laska, która nie potra
            > fiła zaznaczyć na układzie współrzędnych punktu o podanych parametrach.

            Dziwne jest to jak sie na te fizyke dostala. Bo ja, 20 lat temu w ogolniaku, zawsze mialam z fizyki niedostateczny, ale punkt na ukladzie wspolrzednych zanaczyc umialam. Czyli teraz moglabym zostac studentka fizyki?
            • Gość: lajosz Re: Co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.12, 13:16
              Za to pewnikiem miała inne "walory" :)

              Moim skromnym zdaniem, i tak ważniejsze niż jakikolwiek układ współrzędnych :)
          • Gość: mmha Re: Co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.12, 11:48
            Kochani, wszystko zaczęło się od reformy, kiedy zlikwidowano szkoły zawodowe, to tam trafiało gro ludzi nie nadających się do liceum. Po drugie, jeśli pan prof olewa studentów i nie idzie na wykład, a pan dr nie zjawia się na konsultacjach to co robi student po jakimś czasie?, olewa naukę, która za przykładem...nie idzie w las. A pamiętacie dwójkę młodych aktorów, zapytanych [ w tv] kto napisał " Chłopów" ?, nie wiedzieli co odpowiedzieć, żenada
            • Gość: budownictwo Re: Co? IP: *.uwm.edu.pl 04.05.12, 12:52
              studenci w 90% na konsultacje i wykłady się nie fatygują! Po co, skoro "wszystko" jest na forum roku. Skąd ta szpilka w kierunku nauczycieli? A przykład z poprzedniego m-ca: student pyta co oznacza te "Pi" we wzorze...
              • Gość: maxxi Re: Co? IP: 173.233.201.* 04.05.12, 16:43
                "studenci w 90% na konsultacje i wykłady się nie fatygują!"

                To fakt, ze zaden nauczyciel, lub wykladowca NIE jest w stanie zmusic
                ucznia/studenta do jakiejkolwiek aktywnosci...
            • megasceptyk tak, te reformy zapoczątkowały rozpad systemu 04.05.12, 13:00
              zostało stworzone państwo niewolników i trutni. 20 lat dewastacji i siania zniszczenia w umysłach obywateli i mamy bagno intelektualne jak 100 lat temu. Brawo!
              • Gość: polish-crap Re: tak, te reformy zapoczątkowały rozpad systemu IP: *.fbx.proxad.net 04.05.12, 13:21
                Ale jakie uduchowienie. Potrzeba jest wiecej religii w szkolach...dwie lekcje w tygodniu to stanowczo za malo. Poza tym to teologia powinna byc krolowa nauk a nie matematyka.
            • stedo Re: Co? 04.05.12, 16:23
              Rozumiem, że tu sami ścisłowcy?? No dobrze, ale jednak wypada wiedzieć, że:
              1/gro – jest to błędna pisownia słowa gros, oznaczającego 'większą część, większość'. Słowo to jest pochodzenia francuskiego i, jakkolwiek jego wymowa brzmi dosyć dziwacznie (a już na pewno obco), tak właśnie należy je wymawiać: [gro]. Nie należy jednak tak pisać. O dziwo, słowo to jest dość popularne w internecie.
              A wydaje się ono słowem raczej książkowym, ewentualnie pasującym jedynie do terminologii technicznej (Gros transakcji to jednak lukratywna obsługa klientów instytucjonalnych) i jego użycie w tego typu pogawędkach czy nawet dyskusjach, sprawia wrażenie starań o zbytnią wykwintność wypowiedzi. Tym bardziej, że chyba tylko moda nakazuje pisać gro, podczas gdy będące dużo bardziej na miejscu słowo większość idzie w odstawkę. No tak, przecież większość jest trudniej napisać – są tam aż trzy znaki diakrytyczne… Tak czy siak, najodpowiedniejsze miejsce dla gro jest w takich zdaniach:
              Scrabble! Gro moja ukochana,
              w którą gram od nocy do rana!
              2/skrót prof. - jest z kropką na końcu.Wobec tego chyba tylko przez przypadek dr napisano poprawnie.
              3/Przysłowie brzmi: nauka nie poszła w las, tylko w nas. Skoro tak, to tu ten fragment powinien brzmieć :.. nauka POSZŁA w las/ skoro nie W NAS/;))

              O innych zasadach polskiej pisowni i interpunkcji już nie wspomnę;))
              P.S. Nie jestem belferką i czepiam się z powodu pryncypiów, a nie skażenia zawodowego.;)) Pozdrawiam pracowników naukowych uczelni;))
              • mdzj Gros, kopa, mendel, tuzin 04.05.12, 21:36
                > gro – jest to błędna pisownia słowa gros, oznaczającego 'większą część, większość'.
                > Słowo to jest pochodzenia francuskiego..

                Mamy również rodzimą wersję tego słowa:
                gros = tuzin tuzinów, czyli 144
                Niestety znaczenie to zostało już całkiem zapomniane. Podobnie jak tuzin, mendel czy kopa.

                Spróbujcie poprosić w mięsnym o tuzin kabanosów. Panika w oczach sprzedawczyni - bezcenna!
                Na wiele dokonanych prób, tylko raz trafiłem w tej konkurencji na godnego przeciwnika. Przemiła pani za straganem, poproszona o mendel jaj odrzekła "Panie.. Ja sprzedaję jaja od czterdziestu lat. Czym mnie pan chce zaskoczyć" ;-)
                • rjazwiec Re: Gros, kopa, mendel, tuzin 05.05.12, 18:33
                  Gdy poprosiłem kiedyś w mięsnym o dziewięć żeberek to pani się trzy razy myliła w liczeniu i zaczynała od nowa... Tuzin to byłby armagedon :)
      • tanczacy.z.myslami To ile masz teraz palców? 04.05.12, 13:06
        Gość portalu: eddie45 napisał(a):

        > NA politechnice miałem gościa który nie kumał że
        > 2,5+2=4,5 Musiałem mu na palcach tłumaczyć.

        To ile palców ci zostało po tych wyjaśnieniach? :)
        • Gość: polish-crap Re: To ile masz teraz palców? IP: *.fbx.proxad.net 04.05.12, 13:22
          Musial sobie jednego przyciac.
          • tanczacy.z.myslami Re: To ile masz teraz palców? 04.05.12, 13:28
            Gość portalu: polish-crap napisał(a):

            > Musial sobie jednego przyciac.

            Nie wiadomo czy tylko jednego. Może musiał tłumaczyć kilka razy? :)
    • Gość: thor Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi stud... IP: *.dynamic.chello.pl 03.05.12, 23:21
      Super jest się uczyć starocerkiewnego na polonistyce.....
    • Gość: kamilbacz Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st IP: *.129.207.77.rev.sfr.net 04.05.12, 00:36
      Jak widze to "witam" to od razu wiem, ze mam do czynienia wlasnie z takim "studentem", o ktorym mowi pani profesor... Skad Wam sie wzielo to "witam"?!
      • mir-4 Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st 04.05.12, 07:22
        cieszy tak wybitna przenikliwość, przydałaby się do rozważanego probrlemu
        • Gość: mozecie_mi_skoczyc a jak mial napisac ? IP: *.dynamic.mnet-online.de 04.05.12, 09:40
          witam oznacza szacunek ( gosc w dom,pan w dom)
          .... i spustoszysz ich swiatynie
          zabierzesz im ich bogow,niech zobacza,ze sa nikim
          a ja ich przepytam....( to dlug do splacenia dla mojego nauczyciela)
          i mozecie_mi_skoczyc
          wszyscy razem
          i kazdy osobno
          i wiecie gdzie
          i dlaczego
      • Gość: pieti Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st IP: 57.66.195.* 04.05.12, 11:26
        "Witam", słowo na 5 liter, a nieco mniej nieformalne niż cześć, nie zawiera polskich znaków, więc łatwiej napisać nawet na komputerach bez polskiej strony kodowej. Krótsze, niż "Szanowni Internauci,", albo "Panie i Panowie,". Ekonomia języka też ważna - pogadajcie sobie z prof. Miodkiem na ten temat, a nie słuchjcie ślepo tego profesorka, co go gazeta cytowała i miejcie swoją opinię.
        • stedo Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st 04.05.12, 16:31
          Jam, ja mam!!::)) I też uważam, że słowo witam w korespondencji jest "w porzo", ani zbyt oficjalne ani zbyt swobodne, czyli akuratne, w sam raz, czyli "w porzo";)) A ta cała dyskusja n/t ,przewalająca się na łamach, forach itp. to problem wydumany;))
    • Gość: Krzysiek Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi stud... IP: *.dynamic.chello.pl 04.05.12, 07:40
      Tak się dzieje nie tylko na polonistyce, 2 piętra wyżej rak toczy germanistykę, poziom nauczania drastycznie się obniżył a studenci, tak jak pisała Pani Prof. Nawrocka chcą tylko dyplomów. Na wielu zajęciach nie używa się już jęz. niem. jako języka wykładowego, czy to nie jest żenujące?
      • Gość: goszczona Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje IP: *.gdynia.mm.pl 04.05.12, 11:48
        Źle się dzieje również na kierunkach takich jak biologia. Proszę sobie szanowni państwo wyobrazi moment, w którym słyszycie, że biolog nie musi znać języka polskiego ponieważ jest biologiem a nie polonistą. Pomijając już niezwykle zawężoną perspektywę widzenia studentki, w której nie przewiduje ona w ogóle możliwości napisania poprawnej językowo pracy magisterskiej, zwróćcie uwagę na sposób patrzenia na specjalizację kierunkową. A dlaczego zaczęłyśmy o tym rozmawiać? Dostała złą ocenę z kolokwium bo nie zrozumiałam o czym ona pisała. Gramatyka i ortografia były na tak żenująco niskim poziomie, że zdziwiłam się, że w ogóle miała dziewczyna maturę.
        • Gość: ewa Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.05.12, 18:01
          Ponad 10 lat temu z tymi samymi argumentami spotkałam się ze strony doktoranki uniwersytetu. Miałam poprawić jej pracę doktorską: a tam, ani logiki, ani stylistyki, ani naukowości. W pracy doktorskiej zdania typu: Wsiadajmy do pociągu postępu, bo jak nie wsiądziemy to zostaniemy na peronie (praca z bankowości elektronicznej). Czy podział bankomatów na wewnętrzne i zewnętrzne (wewnątrz i na zewnątrz banku). Błędne obliczenia, nazwy banków, nomenklatury: premier i prezydent, to to samo co kanclerz itd. Umierałam ze śmiechu, czytając te rewelacje. Obecnie doktorantka jest już po habilitacji, a pracę doktorską obroniła na 5. I już ni nie do śmiechu.
    • Gość: gosc Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi stud... IP: *.dynamic.chello.pl 04.05.12, 08:27
      przeciez nie od dzis wiadomo ,ze spoleczenstwem DEBILI latwiej sie steruje,rzadzi! I o to chodzi w Polsce . NAUCZANIE to kpina JESTESMY najglupsi w Europie. STYDENT??? to brzmi jak kpina!!! kazdy debil teraz studiuje.Ma racje pani profesor w 100%
      • Gość: Marta Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st IP: *.goldwell.com.pl 04.05.12, 09:12
        studiowalam na UG kilka lat temu i juz wtedy poziom byl zastraszająco niski, wykladowcy niedouczeni, zwlaszcza mlodzi magistrowie (zatrudniani przez znajomosci), to co dzieje sie teraz? smutne to.
      • Gość: mozecie_mi_skoczyc no prosze wszyscy teraz wiedza IP: *.dynamic.mnet-online.de 04.05.12, 09:19
        a jak euro-pejscy politycy wdrazali tz ustawy z bolonii to nikt nic nie wiedzal z wyjatkiem tych co podpalili rzym" i ony tylko chcom wybudowac nowe zentrum i te nowe elyyyyyyty salomonowe"
        choc mysle,ze nic z tego co napisalem nie zrozumiecie,bo przeciez zapisano,ze to nero,n go podpalil
      • wilma.flintstone Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st 04.05.12, 11:48
        Gość portalu: gosc napisał(a):

        >. NAUCZANIE to kpina JESTESMY najglupsi w Europie.

        Bez przsady. Mieszkam w Szwecji i wykladam na jednym z tutejszych uniwersytetow - poziom studentow jest podobny do opisywanego w artykule. Po gimnazjum maja pojecia co to skladnia zdania i nie potrafia napisac trzymajacego sie kupy i poprawnie skonstruowanego eseju.
        • Gość: Woland Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 05.05.12, 12:00
          EEeeeee.. Wilma... na jakim Ty uniwerku wykładasz? Studenci z Uppsali i z Karolinska mają poziom przerastający naszych o lata świetlne
    • Gość: historyk Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi stud... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.12, 09:27
      Dużo tematów-problemów do omówienia. Tzw. reforma gimnazjalna i ciągłe zmiany podstaw programowych w szkołach, za duża liczba uczelni wyższych (takie Ateneum bym od razu zlikwidował na starcie) przez co dyplom magistra stał się tak powszechnym dobrem jak kupienie paczki fajek w sklepie (przepraszam za porównanie), z drugiej strony Unia wymaga od nas podniesienia procentu ludzi z wyższym wykształceniem, więc władze przyzwalają na istnienie prawie 300-400 uczelni wyższysch w kraju, żeby pochwalić się, że ponad 8-10% społeczeństwa ma już wyższe, a przecież założenia na następne lata są jeszcze większe. Na słaby poziom studentów ma wpływ także ogólny rozwój dobrobytu społeczeństwa po 89 roku i dynamiczne zmiany w społeczeńśtwie. Rodzi to duże możliwości, ale i niesie zagrożenia. Ludzie mniej się starają, bo i tak pieniądze mają, uczniowie/studenci mają za dużo opcji i zainteresowań pobocznych, kiedyś po prostu takich możliwości nie było, więc dzisiejsi 30-,40-latkowie skupiali się na nauce. Dziś nawet jak nie skończysz studiów to i tak wyjedziesz za granicę i zarobisz. Kiedyś tak nie było. Poza tym, teoretycznie żyjemy w społeczeństwie informacyjnym, ale w praktyce dominuje tylko kultura obrazkowa. Po co czytać, jak ktoś może zobaczyć obrazek bez analizy tekstu. Na te tematy możnaby pisać i pisać...
      • Gość: Tomasz Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st IP: *.chelmnet.pl 04.05.12, 09:41
        Historyku, Unia nic od nas nie "wymaga" bo jesteśmy w czołówce państw mogących pochwalić się wysoką liczbą młodych, kończących "z papierkiem"...
      • kotek.filemon Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st 04.05.12, 09:56
        > za duża liczba uczelni wyższych (takie Ateneum bym od razu zlikwidował na starcie)

        No co ty? To gdzie by się całe Nowe Ogrody douczały, na tajnych kompletach?

        > przez co dyplom magistra stał się tak powszechnym dobrem jak kupienie paczki fajek w sklepie (przepraszam za porównanie)

        Nie przepraszaj, czasem okazuje się, że lepiej byłoby kupić tę paczkę fajek?

        > z drugiej strony Unia wymaga od nas podniesienia procentu ludzi z wyższym wyksz
        > tałceniem

        Unia wymaga zaskakująco mało. Jak słyszę "wymagania unijne", zwłaszcza w kontekście edukacji wyższej, to wiem, że zaraz będzie radosna twórczość polskich urzędasów, dla której tzw. "wymagania unijne" są tylko zasłoną dymną.

        > uczniowie/studenci mają za dużo opcji i zainteresowań pobocznych

        O RLY? Ja zauważałem coś wręcz przeciwnego - znaleźć studenta z jakąś pasją, autentycznym hobby to było święto lasu. A jak jeszcze to hobby było zbliżone do kierunku studiów to ho ho ho...

        > Dziś nawet jak nie skończysz studiów to i tak wyjedziesz za granicę i zarobisz.

        To akurat jest argument za ograniczeniem dostępu do studiów wyższych na podstawie jakiegoś kryterium intelektualnego.
        • Gość: SF Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.12, 16:31
          > > uczniowie/studenci mają za dużo opcji i zainteresowań pobocznych
          >
          > O RLY? Ja zauważałem coś wręcz przeciwnego - znaleźć studenta z jakąś pasją, au
          > tentycznym hobby to było święto lasu. A jak jeszcze to hobby było zbliżone do k
          > ierunku studiów to ho ho ho...

          O to właśnie chodzi. Jeśli młodzież ma za dużo zainteresowań do wyboru, niczym nie zajmie się na dłużej, bo jeśli poczuje pierwsze objawy znudzenia czy dozna jakichkolwiek trudności, może natychmiast przerzucić się na dwadzieścia innych, nowych hobby. I to dlatego pasjonatów jest tak mało - po prostu znaczna większość nie ma zacięcia, by podążać za jedną ciekawą dziedziną, ponieważ w każdym momencie może się przerzucić na jedną z wielu innych podtykanych pod nos dziedzin.

          Dzieciak lubi rysowanie? O, ale żeby rysować jak profesjonalista, trzeba poznać anatomię, wiedzieć, z czego składa się szkielet, jak układają się mięśnie; nauczyć się, jak działa perspektywa dwu- i trójpunktowa; poznać teorię kolorów; nauczyć się różnych technik i narzędzi; zapoznać się z masą materiałów na temat architektury, mody, fauny i flory, wszelkiej maści pojazdów itd. I przede wszystkim bardzo, bardzo dużo ćwiczyć. Toż to koszmarna strata czasu, to może zająć lata! Eeeee, to już lepiej włączyć nową grę komputerową (a te, nawiasem mówiąc, też przez lata zrobiły się o wiele łatwiejsze, by przypodobać się leniom) albo zapisać się na karate... z którego dzieciak wypisze się po tygodniu, bo spocił się na treningu.
    • Gość: dawno po studiach Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi stud... IP: *.adsl.inetia.pl 04.05.12, 09:52
      Ludzie to od dawna wiadomo, teraz liczy się kasa a ta idzie za studentem, wiec przyjmuje się setki kandydatów. W szkołach uczą bezmyślnego wypełniania testów.
      Nauczyciele często są kiepsko wykształceni, och ilu takich spotkałam w czasie szkolenia moich dzieci. Matematyczka nie potrafiąca dodawać, tak, tak było. A najgorsze jest to, że nikt nie uczy uczniów logicznego myślenia i kojarzenia faktów.
      A na uczelniach zostają najczęściej Ci co nie znaleźli lepiej płatnej posady.
    • Gość: miluś Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi stud... IP: *.adsl.inetia.pl 04.05.12, 10:03
      jacy nauczyciele akademiccy tacy studenci - obecnie doktorat na uniwerku ma mniejszą wartość niż przedwojenna matura, a jakość nauczania jest godna pożałowania, nie wspominając o błędach metodycznych. Nie łudźmy się uniwerek to przecież zwykła szkółka rangi gimnazjum, który już dawno stracił prawo do miana uczelni wyższą. I najważniejszy jest pobór czesnego a poziom nauczania uwłacza standardom - żenada.
      • Gość: bajbus Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st IP: *.opek.com.pl 04.05.12, 11:31
        ta, mit "przedwojenna matura", zlitujcie się ludzie i zważcie dorobek ludzkości ostatnich stu lat. Początek XX wieku z perspektywy człowieka XXI wieku pod względem "wiedzy" jest niemal jak średniowiecze (nie było: komputerów, plastiku, antybiotyków, fizyka była jedynie newtonowska, tablica okresowa pierwiastków miała ok 90 pozycji, znane planety kończyły się na neptunie, pluton był nieznany, a spór o jego charakter nikomu się nie śnił, exoplanet nikt sobie nieimaginował, maksymalna prędkość osiągana przez człowieka to pół macha, rozczepienie atomu było fantazją...) a poziom ówczesnej wiedzy pozwalał na jej w miarę kompletne posiadanie przez jednego człowieka. Dziś jest to ze względu na ogrom wiedzy nieosiągalne, stąd specjalizacja i przekonanie jednego specjalisty dla, którego dana gałąź wiedzy jest elementarna, że drugi zajmujący się czymś zupełnie innym jest przygłupem.
        • piwenko Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st 04.05.12, 11:47
          Gość portalu: bajbus napisał(a):

          > ta, mit "przedwojenna matura", zlitujcie się ludzie i zważcie dorobek ludzkości
          > ostatnich stu lat. Początek XX wieku z perspektywy człowieka XXI wieku pod wzg
          > lędem "wiedzy" jest niemal jak średniowiecze (nie było: komputerów, plastiku, a
          > ntybiotyków, fizyka była jedynie newtonowska, tablica okresowa pierwiastków mia
          > ła ok 90 pozycji, znane planety kończyły się na neptunie, pluton był nieznany,
          > a spór o jego charakter nikomu się nie śnił, exoplanet nikt sobie nieimaginował
          > , maksymalna prędkość osiągana przez człowieka to pół macha, rozczepienie atomu
          > było fantazją...)

          od posiadania wiedzy jest encyklopedia a nie głowa człowieka
          ważne czy jak się dostanie nowy temat, to jest się w stanie
          "do niego podejść"

          > a poziom ówczesnej wiedzy pozwalał na jej w miarę kompletne
          > posiadanie przez jednego człowieka. Dziś jest to ze względu na ogrom wiedzy nie
          > osiągalne, stąd specjalizacja i przekonanie jednego specjalisty dla, którego da
          > na gałąź wiedzy jest elementarna, że drugi zajmujący się czymś zupełnie innym j
          > est przygłupem.

          kwestia człowieka
          są tacy co nie ogarniają - fakt,
          problemem jest to, że dostają dyplomy wyższych uczelni
          i wydaje im się, że są wykształceni
          i nie ma szans na to, żeby zrozumieli, że są w błędzie
          to poza ich poziomem percepcji
        • kotek.filemon Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st 04.05.12, 11:57
          > ta, mit "przedwojenna matura", zlitujcie się ludzie i zważcie dorobek ludzkości
          > ostatnich stu lat. Początek XX wieku z perspektywy człowieka XXI wieku

          Ale nie mówimy o znajomości Modelu Standardowego, ogólnej teorii względności, chemii supramolekularnej albo mechanizmu transkrypcji i translacji. Mówimy o skracaniu ułamków, zaznaczaniu punktów na płaszczyźnie kartezjańskiej oraz poprawnym wysławianiu się w języku ojczystym.
      • Gość: maxxi Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje... IP: 173.233.201.* 04.05.12, 16:49
        "jacy nauczyciele akademiccy tacy studenci - obecnie doktorat na uniwerku ma mniejszą wartość niż przedwojenna matura"

        Przepraszam, ale to (powyzej) to kompletna bzdura!!!

        P.S. Czy "milus" widzial kiedykolwiek "przedwojenna" mature?
    • Gość: lith Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi stud... IP: *.ip.jarsat.pl 04.05.12, 10:13
      Ojej. A może po prostu większość ogarniętych nie chce spędzić reszty życia smażąc frytki, więc po prostu nie idzie na tą polonistykę? I jest tak, że jest trochę osób z pasją, które jakoś sobie poradzą i reszta głąbów co poszła, bo poszła- progi niskie były, a przecież skoro nie umieją matematyki to są 'humanistami'.
    • Gość: Doktor S. Ewa Nawrocka - habilitacja w 30 lat... IP: *.metrolink.pl 04.05.12, 10:32
      Doktorat w 1974 roku, habilitacja w 2004 roku... I taka osoba chce kogoś krytykować?
      • Gość: gosc zamknij sie doktorku IP: *.dynamic.chello.pl 04.05.12, 10:58

        • Gość: rabcio Re: zamknij sie doktorku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.12, 11:10
          Był taki dowcip: kto to jest student - kto to jest asytent - kto to jest doktor - kto to jest profesor? Profesor to ten, co jest już na brzegu i robi za latarnię morską....
      • Gość: ferment Re: Ewa Nawrocka - habilitacja w 30 lat... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 04.05.12, 11:14
        Gość portalu: Doktor S. napisał(a):

        > Doktorat w 1974 roku, habilitacja w 2004 roku... I taka osoba chce kogoś krytyk
        > ować?<

        Kiedyś były porządne habilitacje...czy nie o to chodzi?
        • kotek.filemon Re: Ewa Nawrocka - habilitacja w 30 lat... 04.05.12, 14:13
          > Kiedyś były porządne habilitacje...czy nie o to chodzi?

          Ale że 30 lat? No ludzie...
      • Gość: rf Re: Ewa Nawrocka - habilitacja w 30 lat... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.12, 11:15
        > Doktorat w 1974 roku, habilitacja w 2004 roku... I taka osoba chce kogoś krytyk
        > ować?

        Szanowny Panie.
        Pragnę zauważyć, że na drodze dawnych doktorów stało coś takiego jak stopień adiunkta oraz promotorzy dawnej daty dla których nie wystarczyło być bratankiem, córką, synem rektora aby doktorat czy habilitację zdobyć z marszu jak dzieje się to obecnie.
        osobiście pamiętam jak jeszcze 15 lat temu wymagano ode mnie znajomości 4 języków obcych, oraz kwerendy w bibliotekach berlina, Wiednia i Hagi aby napisać zwykłą pracę seminaryjną.
        Im młodszy wykładowca tym wymagania coraz mniejsze. Powód? Wykładowcy dostawali wypłatę od zaliczonego magistranta oraz jakies premie od prowadzonego doktoranta. uczelnie zwiększały limity przyjęć tylko z takiego powodu jak chęć otrzymania dodatkowych apanaży z budżetu. Z budżetu który był hojny tylko dlatego by maskować rosnące bezrobocie wśród młodych ludzi. W momencie rozpoczęcia studiów bezrobocie oscylowało w okolicach 7%. GDy kończyłem wzrosło do 20% bo pokolenie tak skrzętnie zamiatane pod uniwersytecki dywan właśnie zaczęło opuszczać mury uczelni w momencie gdy nie byliśmy jeszcze w UE i nic z tymi ludźmi nie można było zrobić.
        Poziom dydaktyki na uczelniach staje się katastrofalny. Dotyczy to zwłaszcza kierunków uważanych za modne. Nieliczne rodzynki nie robią różnicy. I tk kierunki humanistyczne bronią się w obecnej rzeczywistości jeszcze tym ze nie ma parcia na te wydziały więc pracują tam już hobbyści o ile nie trafili tam jeszcze nominaci z nomenklaturowego nadania.
        Ozłociłbym takich wykładowców jak ta Pani która zwraca uwagę na poziom i sens kształcenia ludzi którzy po prostu się do kształcenia albo nie nadają albo na to nie zasługują. Oby więcej - może coś się ruszy.
        • Gość: rabcio Re: Ewa Nawrocka - habilitacja w 30 lat... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.12, 11:20
          Cieszmy się zatem z każdego magistra, który nie kończy studiów albo studiuje latami...
          Cieszmy się z każdego ucznia każdej szkoły, który uczy się do pierwszej siwizny...
          ONI PRZECIEŻ UCZĄ SIĘ I STUDIUJĄ RZETELNIE!
          Gloria victis...
        • Gość: malloba Re: Ewa Nawrocka - habilitacja w 30 lat... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 04.05.12, 19:40
          Jest rzecza oczywista, że nikogo już nie obchodzi poziom reprezentowany przez nauczycieli akademickich. Co władze wydziału i uczelni obchodzi kadra czy poziom kształcenia? Nawet jak maja dobrą kadrę to starają sie ja niezauważyć, bo przecież układy układziki, koligacje, kumple od wódeczki, panienki chętnie rozchylające nie tylko dekolciki. Jestem adiunktem na jednej z największych uczelni w Polsce. Odbyłam staże za granicą, skończyłam studia podyplomowe mające podnieść moje kwalifikacje jako wykładowcy, znam biegle angielski i dwa inne języki na niezłym poziomie, wszystko potwierdzone odpowiednimi dyplomami i papierkami, mam publikacje o wysokim impact factor. Siedzę sobie w pokoju z kolegą, który od urodzenia mówi w języku angielskim i również spędził wiele lat na stażach zagranicznych, ma świetne publikacje. I co nam z to dało? Nie prowadzimy zajęć ze studentami zagranicznymi bo.... są one inaczej płatne i prowadza je wybrańcy... Studenci anglojęzyczni sie skarżą na gramatyke i akcent - w ogole mają odwagę, bo sa przyzwyczajeni do innych standardów. I co? Cisza. Dodam, że na polskojęzycznych studiach jest podobnie. Poziom niski, wymagania studentów - żadne a władze zadowolone same z siebie. Mogłabym o takich kwiatkach długo, równie długo jak prof. Nawrocka i jeszcze smakowitsze kąski. Czemu nikomu nie przychodzi do głowy, że czasem wystarczy niewiele, żeby to poprawić? Po co od razu te wielkie słowa, emocje, czy nie wystarczyłoby się zorganizowac i dokonać poprawy małymi krokami? Ale nie mam złudzeń po latach życia w innych kulturach europejskich - my Polacy może i jestesmy we własnych oczach wspaniali, ale nie umiemy się ani zorganizować ani współdziałać, wielki naród indywidualistów wpatrzonych w siebie i własna kieszeń. Obawiam sie, że skończy się na wielkich dyskusjach o słabej sytuacji edukacji w PL i wielkim nic....
      • sferk9 Re: Ewa Nawrocka - habilitacja w 30 lat... 04.05.12, 13:06
        Panie doktorze "S." - znana metoda "a u was biją Murzynów!" Czyli "argumentum ad personam" - pogląd nie może być słuszny, bo głosi go X, który jest taki i owaki? Co ma piernik do wiatraka? Jeśli rzeczywiście ma Pan doktorat, to zaczyna mi być wstyd, że ja też go mam...
    • Gość: pozdr Oddajce wladze nad uczelniami rektorom. IP: *.sme.bredbandsbolaget.se 04.05.12, 10:42
      Rektor powinien decydowac o poziomie egzaminow, A te punkty z matur to smiec.
      Nie licea maja decydowac kto moze studiowac na uczelni.

      Rektor i wladze uczelni powinny decydowac kogo chca .

      Egzaminy powinny byc takie jakie uczelnia potrzebuje a nie jakie ministerstwo widzi.
      Ministerstwo edukacji jest nie potrzebne. Uczelnie same sobie dadza rade.
      • Gość: rmarcin555 Re: Oddajce wladze nad uczelniami rektorom. IP: *.tieto.com 04.05.12, 11:10
        Przecież uczelnie/wydziały to praktycznie prywatne folwarki rektorów/dziekanów. Za państwowe pieniądze. To jedna z patologii systemu. O czym ty człowieku piszesz?
        A kto spowodował zapaść szkolnictwa jak nie uczelnie przyjmujące każdego który potrafi znaleźć dziekanat? Nie są w 100% winne, bo system płaci od głowy. Więcej studentów -> więcej pieniędzy. No ale niż demograficzny spowodował, że wybiera się już muł z dna. To dobrze, bo jest nadzieja, że się to wszystko w końcu zawali i może ktoś zrobi jakąś sensowną reformę. Aczkolwiek wątpię.
        • kotek.filemon Re: Oddajce wladze nad uczelniami rektorom. 04.05.12, 11:32
          > Przecież uczelnie/wydziały to praktycznie prywatne folwarki rektorów/dziekanów.
          > Za państwowe pieniądze. To jedna z patologii systemu. O czym ty człowieku piszesz?

          Niezupełnie. Polskimi uczelniami tak naprawdę rządzi administracja. Jak wiadomo rektorem się bywa a babonem z rektoratu się jest od poczęcia do naturalnej śmierci. To zresztą sytuacja na miejscu w Polsce, kraju rządzonym przez niekompetentnych urzędasów.
    • Gość: udu Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.12, 10:52
      To tak samo jak Balcer,

      zawsze udawal i dalej udaje
    • Gość: aartur Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi stud... IP: *.jarsat.pl 04.05.12, 10:56
      Zaiste wielka niespodzianka! Jestem z rocznika 83 i miałem być pierwszym piszącym nową maturę (na szczęście przełożono ją o rok). W wypracowaniu z polskiego zaczęło liczyć się wyłącznie wypunktowanie spisanych przez komisję egzaminacyjną faktów. Wszelka kreatywność zaczęła być karana. Dla nas wystarczyło napisać kilka matur próbnych, by było oczywiste, że reforma generuje "małpy zręcznie rozwiązujące testy", już 10 lat temu...
      • Gość: trybik Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st IP: *.dynamic.chello.pl 04.05.12, 11:36
        Ja jestem 78 i już za moich czasów zaczęto karać kreatywność i myślenie. Patrzyłem wstecz jak kolejne roczniki wkraczają w system, który na moich oczach walił się w gruzy. Fala zniszczenia dogoniłą mnie na drugim roku studiów. Jak zaczęto żonglerkę programami nauczania to zaczęły się jajca. A ludzie odbierali dyplomy rzucając ku...mi na lewo i prawo. Potem były już tylko ruiny i popiół i jazda bez trzymanki głową prosto w dół. Pięknie ktoś załatwił Polskę jeśli chodzi o totalne wyniszczenie inteligencji. Jesteśmy narodem pastuchów i nei widzę dla nas ratunku.
        • Gość: lajosz Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.12, 13:42
          Jakby tego było mało, to w tzw. mediach pokazuje się za wzór, wręcz wynosi na piedestał ludzi którzy są bogaci i pokazuje się ich jako elitę, przy czym z reguły jest to klasa społeczna która oprócz tego że jest bogata, nie wnosi do społeczeństwa kompletnie nic.

          To nie są wynalazcy lub naukowcy którzy dzięki swoim umiejętnościom czy wiedzy dorobili się majątku, a zwykli (nie boję się tego powiedzieć) złodzieje, znajomi króliczka i inne nomenklaturowe bydło.
          Co więcej, w/w wynalazców, naukowców, czy nawet rzemieślników, gnoi się jak tylko można żeby czasami nie podebrali kawałka tortu.
      • stedo Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st 04.05.12, 17:00
        Noą maturę pisał dopiero rocznik 86. Reszta się zgadza.
    • Gość: obywatel bantustan Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st IP: 213.199.248.* 04.05.12, 10:58
      Łączę sie w "bulu i beznadzieji" z Panią Profesor.
      Dzieciaki tylko kopiują zachowanie "elyty" .
      Szkoda, że o tym się nie mówi.
    • oloros Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st 04.05.12, 10:59
      1, przychodzic punktualnie do szkoly
      2. sluchac autorytetow
      3, ogolnie nie sprawiac klopotow
      tego uczy szkola
      dlaczego tego - bo powstala ze szkolek przykoscielnych w czasach kiedy chlopi szli do fabryk i trzeba ich bylo nauczyc aby stali przy tasmie w manofatkturze
      bo powstala w czasach tworzenia sie panstw narodowych
      i powstala w czaszch kiedu glownie potrzebni byli jako mieso armatnie
      szkola ma wyksztalcic odruch Pawlowa - potrzebny tzw obywatelskim spoleczenstwie

      i przeciez ci wszyscy profesorowie ktorzy tak duuzo dzisaj mowia - sami utrwalali , wprowadzali i doskonalili ten temat
      1 Nie Mysl , Wierz
      2 Nie mysl Duzo Kupuj - i to wlasciwie wystarczyco do myslenia - niestety nie ma jeszcze takiej szkoly ktora by tego uczyla - mozna nauczyc czytac - ale myslenie to juz zupelnie inna sprawa
      • Gość: elooo Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.12, 12:35
        Przecież Ci profesorowie wprowadzali te wszystkie reformy. Dziś są przeciwni temu do czego sami się przyczynili. Może problem leży w braku zrozumienia młodego pokolenia, które urodzilo się i wychowało zupełnie w innych czasach?
        • stolowkowy Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st 04.05.12, 14:00
          to bylo zawsze od 4-ech tysiecy lat (Sokrates: mlodziesz jest krnabrna...) ale jednak stawiam na tego pawlowa i szkolke ehem pzyzagrodowa. Popatrzec wystarczy na to co wypisuje Duzy Palec (Bul...). Szkola zawsze byla tez przechowalnia mlodziezy.
          • kotek.filemon Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st 04.05.12, 14:16
            stolowkowy napisał:

            > Szkola zawsze byla tez przechowalnia mlodziezy.

            Ale różne podejście do tego przechowywania może być. Jeszcze z lat 80-tych pamiętam kolegów, którzy byli w piątej klasie, potem w piątej klasie, potem jeszcze raz w piątej klasie, a potem kończyli świetlaną karierę akademicką przy łopacie w OHP. Obecnie niestety musiano by takiego głąba co ma do szkoły pod górę aż do matury ciągnąć...
    • Gość: gosc_fr Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi stud... IP: *.leom.ec-lyon.fr 04.05.12, 11:01
      Katastrofalna sytuacja dotyczy nie tylko przedmiotow "humanistycznych" ale takze "scislych" (uwazam, ze to idiotyczny podzial). Jesli ktos ma problem ze zrozumieniem prostego tekstu, to zadania z fizyki tez nie rozwiaze. Jesli ktos ma problem z tzw. logicznym mysleniem (a tego ucza nauki "scisle"), to nie bedzie w stanie sie przejrzyscie wypowiedziec w ZADNEJ dziedzinie. O czym tu mowic - masowe kupowanie prac magisterskich to najlepszy dowod, jak nisko upadlo polskie szkolnictwo. "Reformy" zaczely sie kilkanascie lat temu - czyli dokladnie teraz ich skutki dotarly na sam szczyt "drabiny edukacyjnej".
    • Gość: rabcio Na naszych uczelniach źle się dzieje. Lepiej późno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.12, 11:02
      Pani Profesor przekimała na uczelni i na posiedzeniach jej ciał decyzyjnych od 1965 roku... Razem ze swoimi kolegami z zacnego "drzewa Janion"... Studenci ją oceniali na 3,1 punkta (ocen.pl/lecturer.php?action=show&who=2570). Teraz ostatnia okazja poprawić sobie wizerunek! Zwłaszcza, że zacznie się szukanie i pytanie, kto gdańską polonistykę doprowadził do obecnego stanu. A jest na końcu listy rankingowej polonistyk krajowych - pomiędzy Szczecinem a Opolem... Gratulacje!
      • oloros Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Lepiej 04.05.12, 11:21
        nie tylko ona - cale pokolenie profesorow pracowalo nad tym zjawiskiem
        i nie zebym ich winil - takie szkolnictwo i tacy ludzie byli potrzebni zwlaszcza w panstwach totalitarnych czy wyznaniowych
        myslenie jest rzadkim darem - i jezeli juz ktos mysli z miejsca staje sie niebezpiecznym czlowiekiem - dla nich wszystkich - lacznie z owymi profesorami - najwieksze umysly naszych czasow i wszech czasow zawsze w jakims momencie swojej kariery odchodzily z uniwersytetow bo wiedzialy ze one ich zniszcza -najlepiej wyjasnil to ARTHUR SCHOPENHAUER
      • Gość: nos Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Lepiej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.05.12, 18:16
        Z pustego i Salamon nie naleje - cytat za towarzyszem Wiesławem
    • Gość: na marginesie Kilka pytan: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.05.12, 11:08
      1. Czy system edukacyjny i mass-media do spolki musza produkowac dziesiatki milionow IDIOTOW, bo taki jest wymog systemu manipulacji spoleczenstwem?

      2. Czy traktowanie spoleczenstwa jak stada baranow i robienie z tego uzytku przez polityke nie powinno byc wreszcie zastopowane?

      3. Jak dlugo to jeszcze potrwa?

      Wybor nalezy do kazdego z Was.
      Amen.

      No - i moze jeszcze pare innych pytan, ale mi sie nie chce dalej pisac, bo to i tak grochem o sciane.

    • nelson.pl Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi stud... 04.05.12, 11:10
      Pani profesor Nawrocka nie odkryła poraz wtóry Ameryki.Nieoddziś wiadomo,że wyższe uczelnie nie wypuszczają absolwentów przygotowanych do pracy ale to nie jest ich wina ,podobnie jak nie jest winą słabe przygotowanie absolwentów szkół zawodowych i średnich szkół technicznych.Na temat ogólniaków moja wiedza jest niewielka dlatego nie będę sie na ten temat wypowiadał.Szkoły zawodowe i technika realizują program np.w przypadku szkoły rolniczej- technikum- z zakresu uczelni wyższej a zawodówki program z technikum,oczywiście nie w całosci ale cząstkowy.Jak można wykształcić murarza czy rolnika w dwuletniej zawodówce czy technika elektronika czy rolnika w przeciagu czterech lat.Program opracowują fachowcy z ministerstwa a nie praktycy,którzy wiedzą co jest niezbędne,na co zwrócić szczególną uwagę a co przekazać na zasadzie informacji ogólnikowej.Poza tym nikt mądry z ministerstwa nie ma rozpoznania w lokalnym rynku pracy i wg mojej wiedzy np.w mieście XYZ aż cztery szkoły kształcą mechaników samochodowych a brakuje w okolicy stolarzy czy operatorów wózków widłowych i formiarzy.Takich przykładów z mojego miasta mógłbym wymienić conajmniej około 20.Polska młodzież jest przeładowana zbędną wiedzą i to od szkoły podstawowej a skończywszy na uczelniach wyższych.Brak jest jej wiedzy praktycznej.
      • Gość: lajosz Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.12, 12:00
        No wreszcie jakiś rozsądny głos w dyskusji.

        Miałem znajomą, która kilka lat temu wyjechała wraz z całą rodziną do USA na stałe.
        Jej córka (wówczas 12-letnia) oczywiście musiała wejść w tamtejszy system edukacji.
        Tydzień temu, ta znajoma przyjechała z córką (dzisiaj 15-letnią) do Polski w odwiedziny.
        Zaczęliśmy rozmawiać.
        W pewnym momencie zapytałem jej córkę, a jak tam szkoły w Stanach ?
        Ona na to, że cyt. "to zupełnie coś innego niż w Polsce" i nie chodziło tu o barierę językową bo tej nie było z uwagi na fakt, iż jej ojcem był właśnie Amerykanin, wiec od wczesnych lata miała kontakt z językiem, czyli była po prostu dwujęzyczna.
        Wracając jednak do meritum.
        Otóż córka znajomej opowiadała, że pierwsze kilka tygodni w szkole w USA, to były bardzo ciekawe doświadczenia.
        Okazało się bowiem, że pomimo tragicznego poziomu podstawówek w Polsce, jej wiedza wykraczała daleko ponad to czego uczą w Stanach.
        Reszta uczniów w klasie (a następnie w szkole bo wieść się rozniosła że mają "geniusza") nie mogła uwierzyć, że ma aż tak rozległy zasób wiedzy podczas gdy ona wiedziała tylko to, czego nauczyła się będąc jeszcze w Polsce.
        Jednak myliłby się te, kto uważa, że w USA jest gorszy system edukacji niż w Polsce.
        Otóż tam uczy się przede wszystkim MYŚLENIA, a nie pustych frazesów tudzież każe pamiętać tony regułek które następnie radośnie ulatują jak tylko przestają być potrzebne żeby zdać.
        Poza tym, istniej tam coś takiego cały rozbudowany system wyłapywania indywidualnych zdolności ucznia, a następnie przekierowuje się edukację tego ucznia uwzględniając jego zdolności, czyli się je po prostu WYKORZYSTUJE tak dla dobra jego samego, jak i dla dobra ogółu.
        Nikt tam nie rozdziera szat jeśli ktoś odstaje od reszty matematycznie bo też wszyscy zdają sobie sprawę, że NIE KAŻDY musi być (i będzie) studentem.
        Uczy się tam powoli, ale skutecznie.
        Programy nauczania nie składają się tam z setek nikomu niepotrzebnych na tym poziomie (podstawówka, college) informacji.
        PO TO SA UNIWERSYTETY żeby się właśnie tam tego nauczyć i zgłębić tę wiedzę.
        To dlatego w Stanach mamy najlepszych naukowców.
        • Gość: polish-crap Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st IP: *.fbx.proxad.net 04.05.12, 12:08
          Otoz to. Od ciemnego pospolstwa niewiele sie wymaga, wystarczy jesli umieja sie podpisac. Tych inteligentniejszych sie wylapuje i z nich pozniej kreuje sie elity. Natomiast polskie "elyty" to pociotki, krewni i znajomi krolika niezaleznie od stopnia inteligencji.
          • Gość: mozecie_mi_skoczyc ta, a najwieszym osiagnieciem nauki usa IP: *.dynamic.mnet-online.de 04.05.12, 12:31
            jest,albo poszukiwanie kandydata do pracy za murzyna(poprzez sieci zorganizowanej w celu rabunku wlasnosci intelektualnej albo tworczej informacji),albo jej zamienienie,albo podpisanie sie pod czyms,o czym te herosy nie maja pojecia i glosny wrzask; lapcie zlodziei !
            i to juz jest tam norma spoleczna w celu poprawienia sobie samopoczucia
            ale filmy robia "piekne" to trzeba przyznac
            hahahhahahaha
            • Gość: lajosz Re: ta, a najwieszym osiagnieciem nauki usa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.12, 12:51
              Miły kolego.

              Możesz być pewien, że rzygam polityką USA równie daleko jak Ty, ale nie mieszaj polityki z osiągnięciami naukowymi amerykańskich naukowców, a także poziomem amerykańskich wyższych uczelni bo zupełnie dwie różne sprawy.
              Jak na razie, to nie Polska jest potęgą intelektualną.
              To nie polskie "wielkie" koncerny czerpią garściami z polskich uczelni.
              • kotek.filemon Re: ta, a najwieszym osiagnieciem nauki usa 04.05.12, 14:14
                > To nie polskie "wielkie" koncerny czerpią garściami z polskich uczelni.

                Po pierwsze, niewiele tam do czerpania, po drugie, "polskie" koncerny do hurtowni i montowni błyskotliwych bynajmniej nie potrzebują.
                • Gość: lajosz Re: ta, a najwieszym osiagnieciem nauki usa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.12, 14:30
                  Byłoby do czerpania gdyby rynek zgłosił zapotrzebowanie.

                  No i właśnie takie "polskie koncerny" miałem na myśli o jakich piszesz.
                  Sprzedaliśmy jako państwo już wszystko co było można, a to czego nie można zlikwidowaliśmy, to i edukacja jest potrzebna tylko na poziomie podstawowym.

                  Jednak gdyby nieliczni polscy (w 100% kapitał polski) przedsiębiorcy nie byli gnojeni przez własne państwo, to i rynek na konkretne kształcenie by się odbudował.
        • Gość: maxxi Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi IP: 173.233.201.* 04.05.12, 17:02
          Otóż tam uczy się przede wszystkim MYŚLENIA, a nie pustych frazesów tudzież każe pamiętać tony regułek które następnie radośnie ulatują jak tylko przestają być potrzebne żeby zdać.
          `````````````````````````````````````````````````````````````````````````
          Nie zawsze i nie wszedzie... uczylem na kilku amerykanskich (USA) uczelniach (uczelniach stanowych i jednej prywatnej) i z tym "mysleniem" u studentow nie zawsze jest najlepiej!
          A do tego widac OLBRZYMIE wrecz (wieksze nizli w Polsce) roznice poziomu studiujacych...
        • Gość: ewa Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.05.12, 18:23
          Jestem nauczycielem i takiego systemu, jaki opisano, chcę w Polsce. Nadmiar wiadomości tylko zniechęca uczniów, niczego nie rozwija. Po drugie system edukacji w Polsce ma przede wszystkim kontrolować nauczyciela i ucznia. Na utrwalenie informacji nauczyciel w Polsce zupełnie nie ma czasu, leci z programem (inaczej - jak go nie zrealizuje - może stracić pracę). Jako polonistka mam uczniów nauczyć: co to jest przegłos polski, palatalizacja, wzdłużenie zastępcze. Zaczynam od jerów miękkich i twardych, które kiedyś istniały w polszczyźnie i już na tym etapie klasa odlatuje... a ja wraz z nią.
    • Gość: gosc Uczelnie to SZkółki niedzielne IP: *.inet.krakow.pl 04.05.12, 11:11
      juz 25 lat temu tak bylo, ze szkoly wyzsze to byly takie licea zawodowe, jakie studiowanie??:? w porownaniu z moim liceum sprzed lat to politechnika byla jak szkolka
      • maaac Nie obrażaj Szkołek niedzielnych!!!! 04.05.12, 12:58
        Objętych ich nauczaniem jest co prawda mikry procent Polaków ale ich efekty edukacyjne widać porównując "średnią" wiedzę o religii protestantów i katolików (u których "szkółek niedzielnych" nigdy nie było). Co prawda niektórzy ich absolwenci wykazują wiedzę równą tej, którą się pochwalił Tomek Sawyer - ale średnia jest raczej wyższa.
    • ae-ode Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi stud... 04.05.12, 11:23
      Rzeczywiście tania odwaga, tuż przed emeryturą. Zaczynałam studia na UW (dzienne) w 1991 roku. Na pierwszym roku było 180 osób, prace magisterskie po pięciu latach obroniło 40 osób. Inni po drodze albo sami zrezygnowali, albo zwyczajnie nie zdali egzaminów. Poziom już wtedy nie był specjalnie wysoki, najtrudniejsze były egzaminy wstępne :) Najzdolniejsi szybko znaleźli pracę w korporacjach, na uczelni zostały jakieś przeciętniaki i są tam nadal...
      A jaki jest poziom polskich uczelni to od lat widać w światowych rankingach. Nie tylko studenci są słabi...
      • Gość: pani Re: Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi st IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.12, 11:42
        Rozmawialiśmy na temat, który zainicjowała studentka. Dotyczył tematów z jej studiów.Gdy chcąc dowiedzieć się szczegółów zapytałam o nie, usłyszałam:"Nie pamiętam, to było w zeszłym semestrze". Dziewczyny nie widuję (na szczęście).Ale jak ona mogła zdać jakikolwiek egzamin?
        Ktoś zaliczenie wpisał do indeksu. Była studentką prywatnej uczelni.
    • Gość: magik Testy można wyćwiczyć bez wiedzy... IP: *.klodzko.hypnet.pl 04.05.12, 11:23
      Od dawna wiadomo, poświadczają to badania, że testy można opanować tak, by zdać każdy egzamin a nic nie umieć. Pisał o tym, do czasu kiedy został szefem CKE, właśnie ten profesor, wyrażał protest przeciwko testom, ale potem zamilkł. Kasa na CKE idzie ogromna, w tym unijna, więc po co zajmować się kształceniem młodych, troską o rozwój, skoro można świetnie zarabiać... . Pani Profesor nie odkrywa niczego nowego, edukacja w Polsce już nie istnieje, a dni nauki w roku nie ma więcej niż 50. Od świąt uczniowie mają wolne, bo ferie wiosenne, potem egzaminy gimnazjalne, długi weekend, a teraz matury. Od połowy maja nikt się nie uczy. Nie ma od kilku lat organizacji /menowskiej/ roku szkolnego wyznaczającego obowiązkowy wymiar dni nauki, ilości godzin obowiązkowych do realizacji przedmiotów, fizyka to niby przyroda, historia zbędna, matematyka też, lektury niepotrzebne, są filmy i bryki, gotowce w necie a w radzi czego korepetycje w potężne szarej strefie, dziwnie bez kas fiskalnych... .
      • Gość: Tantrum Oj można. To widać choćby po kierowcach, którzy IP: 194.8.126.* 04.05.12, 12:12
        nie znają przepisów ruchu drogowego i w efekcie nie potrafią jeździć po drogach publicznych. To choćby jeden z przykładów, że zdanie testu nie oznacza posiadania umiejętności.
        • Gość: lajosz Re: Oj można. To widać choćby po kierowcach, któr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.12, 13:50
          Bo też nikt tak naprawdę tych umiejętności nie wymaga.
          Liczy się przede wszystkim zarobek.
          Im częściej delikwent podchodzi do egzaminu tym lepiej.

          W takich USA np. prawo jazdy robi się w jeden dzień, a dokładnie w 20-30 minut.
          Żadnych egzaminów, jazd, nic z tych rzeczy.
          Umawiasz się z (nazwijmy to) egzaminatorem na konkretny termin.
          Wsiadasz do auta i po prostu jedziesz.
          Jak umiesz włączyć prawidłowo kierunkowskaz, zatrzymać się na światłach i znasz (uwaga) podstawowe znaki drogowe, to dostajesz prawo jazdy na miejscu.

          Ale tam (w USA) edukacja motoryzacyjna zaczyna się praktycznie od dziecka.
          • Gość: Tantrum Tak, a w wieku 15 lat możesz prowadzić samochód po IP: 194.8.126.* 04.05.12, 14:16
            drogach publicznych z rodzicem na siedzeniu obok. Kurs jazdy trwa rok, a nie 30h, podczas których 1/3 lub 1/2 to nauka manewrów na placu. No i tam standardowy samochód ma automatyczną skrzynię biegów, która zdecydowanie ułatwia prowadzenie.
            • Gość: lajosz Re: Tak, a w wieku 15 lat możesz prowadzić samoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.12, 14:38
              Byłeś Ty kiedy tam ?
              Bo coś mi się wydaje, że nie bardzo.

              Powtórzę.
              Nie potrzeba tam żadnego kursu, a cała procedura trwa od 20 do 30 MINUT (nie godzin).
              Sam nie byłem w USA, ale był tam mój brat (4 lata) i prawo jazdy zrobił tam właśnie tak jak napisałem. Jego kolega (do którego notabene tam pojechał) też tak samo, więc prosze nie opowiadać bajek.
              • frozentime Oj byłem. Powtarzam: 04.05.12, 14:55
                możesz prowadzić od 15 roku życia pod okiem rodzica, egzamin po skończeniu 16 lat, wygląda to, jak mówisz, może się trochę różnić w zależności od stanu.

                16 - 15 = 1

                Dlatego napisałem, że "kurs" trwa rok, Twoim instruktorem jest rodzic.
                • warczyslaw Re: Oj byłem. Powtarzam: 04.05.12, 16:44
                  Absolutnie tych liczb nie można odnieść do "Stanów" czy "USA".

                  Zapominacie, że "Stany" to stany i przepisy w poszczególnych stanach mogą się różnić.

                  W jednych, jak Maryland, są obowiązkowe kursy (n.p. 30 h w szkole i 6 h "za kółkiem"),
                  w innyc niema.
                  Różne też mogą być wymagania i ograniczenia dla niepełnoletnich i tych starszych niż 18 lat.


                  Są w niektórych stanach minimalne okresy od nabycia t. zw. "learner's permit" do zdania egzaminu. W jednych, jak Maryland, może to być nawet do 9 mies.

                  Aplikanci do "learner's permit" w Marylandzie musza mieć 15 lat i 9 mies. a nie 15 lat.

                  W Pennsylwanii muszą mieć 16 lat.

                  Wszędzie oczywiście trzeba przejść egzamin z przepisów, zanim otrzyma się "learner's permit".

                  Są stany, jak Connecticut, w których osoba powyżej 18 roku zycia w ogóle nie potrzebuje
                  "learner's permit". Musi jednak odbyć 8-godzinny kurs "safe driving practices", cokolwiek to ma oznaczać.

                  Młodsi muszą, w tym stanie, odbyć 30 h kurs zajęć w szkole + 40 h nauki jazdy w róznych kombinacjach szkół nauki jazdy/nauki przez rodzica/w swojej szkole średniej.
                  Od momentu uzyskania "permit'u" do momentu zdania egzaminu musi upłynąć od 120 do 180 dni.

                  Dla starszy (>18 lat) nie ma tego wymagania czasowego, jeżdżenia z "permit'em".

                  W Pennsylwanii niepełnoletnich aplikantów obowiązuje 6-miesięczny okres wyczekiwania
                  po otrzymaniu "permit'u" a sam permit jest WAŻNY przez rok, a nie że trzeba przez rok
                  chodzić na jakieś kursy.

                  Dochodzą do tego badania wzroku, czasem inne badania lekarskie.
                  W Alabamie jest prawo jazdy klasy D, dla 16-latków z ograniczeniami i dla starszych bez,
                  uczniowskie prawo jazdy klasy D dla 16-latków, prawo jazdy klasy M na motocykl dla 16-latków i klasy MB dla 14- i 15-latków
                  Niepełnoletni muszą w Alabamie ukończyć 30-godzinny kurs nauki jazdy lub uczęszczać na zaaprobowany przez stan kurs.

                  Starsi niż 18-lat nie muszą.

                  Po przejściu testów z przepisów i badania wzroku podobnych jak w innych stanach
                  otrzymuje się "permit".

                  Młodszych niż 18 lat obowiązuje 6 mies. okres wyczekiwania, starsi mogą zdawać choćby tego samego dnia.

                  Nie należy wiedzy, którą zdobyło się w jednym stanie przenosić na inny stan.

                  Cała informacja jest dostępna w Internecie.

                  Lepiej przeczytać, niż wypisywać niesprawdzone głupstwa i wprowadzać innych w błąd,
                  no i czytać ze zrozumieniem.

                  www.ct.gov/dmv/taxonomy/v4_taxonomy.asp?DLN=52340&dmvNav=|52340|&dmvPNavCtr=|52342|#52342
                  www.mva.maryland.gov/driver-services/rookiedriver/bgenerallearners.htm
                  www.dmv.state.pa.us/teendriverscenter/obtaininglearnerspermit.shtml
                  www.dmv.org/al-alabama/apply-license.php
                  • Gość: Tantrum Ja byłem w Illinois i tych zasad dowiedziałem się IP: 194.8.126.* 04.05.12, 17:11
                    od Amerykanina. Mówił, że nie można prowadzić po nocach, jak nie masz skończone 18 lat (chyba, że wracasz z pracy, ale to musisz udowodnić). Mówił także, że po kilku mandatach koszt ubezpieczenia może wzrosnąć kilkakrotnie w stosunku do wielkości "bazowej" - u nas brakuje drastycznego wzrostu składki dla piratów drogowych.
                    • warczyslaw Re: Ja byłem w Illinois i tych zasad dowiedziałem 04.05.12, 17:20
                      To były zasady Illinois a nie "USA".
                      Takich zasad należy dowiadywac się, owszem od Amerykanów, ale najlepiej od tych, którzy
                      te zasady egzekwują, na oficjalnych stronicach www i z broszur przez nich publikowanych.

                      Linki i przykłady, które podałem są z oficjalnych danych stanowych wydziałów komunikacji DMV/MVA. To jest miarodajne a nie jakiś "Amerykanin" z Illinois uogólniony na całe USA.
                      Zaznaczam, nie twierdzę, że on źle wiedział. To po prostu nie było "w USA" tylko "w Illinois".
            • warczyslaw Re: Tak, a w wieku 15 lat możesz prowadzić samoch 04.05.12, 15:19
              No i tam standardowy
              > samochód ma automatyczną skrzynię biegów, która zdecydowanie ułatwia prowadzenie.

              Acha, a "mądrzy" Polacy twierdzą, że to samochód "dla idiotów" i wolą zmagać się z ręczną
              przekładnią. Szkoda, że, pomimo ich "mądrości", tak bezskutecznie.
              • frozentime Ja wolę automatyczną. 04.05.12, 15:26
                Ale niektórzy koledzy (ci młodsi) twierdzą, że tak się nie da jeździć; że przydaje się zwłaszcza podczas wyprzedzania, bo zredukujesz, dodasz gazu i się zmieścisz, a przy automacie się nie zmieścisz...
                • Gość: polish-crap Re: Ja wolę automatyczną. IP: *.fbx.proxad.net 04.05.12, 16:13
                  Samochod z automatyczna skrzynia jest jak krowa. Krowy nie potrzebuja sie wyprzedzac i posuwaja sie jedna za druga. Amerykanom i Kanadyjczykom takie cos odpowiada.
                  W UK jesli, ktos jest z USA czy Kanady in chce ichnie prawko musi udowodnic, ze jest w stanie prowadzic samochod z manualna skrzynia biegow.
                  • warczyslaw Re: Ja wolę automatyczną. 04.05.12, 16:41
                    Wow! to i tak dobrze, że nie wymagają udowodnienia umiejętności jazdy wierzchem
                    i powożenia dorożką. Kto tego nie potrafi - to tępak.

                    Ciekawy jestem po co ktoś kto jeździ z przekładnią automatyczną ma udowadniać,
                    że umie z ręczną.
                    I tak ze swojego samochodu nie wyciśnie tego co może zrobić przekładnia ręczna.
                  • Gość: maxxi Re: Ja wolę automatyczną... ja tez! IP: 173.233.201.* 04.05.12, 17:16
                    "Samochod z automatyczna skrzynia jest jak krowa." ???

                    Osobnik podpisujacy sie "polish-crap" (co za "wspanialy" pseudonim!)
                    wspolczesne samochody z automatem zna chyba tylko ze slyszenia...
                  • warczyslaw Re: Ja wolę automatyczną. 04.05.12, 17:34
                    > Samochod z automatyczna skrzynia jest jak krowa. Krowy nie potrzebuja sie wyprz
                    > edzac i posuwaja sie jedna za druga. Amerykanom i Kanadyjczykom takie cos odpowiada.


                    Możesz sobie wierzyć w co chcesz.
                    Nawet w wyższość przekładni ręcznej.
                    Ale nad współczesnymi przekładniami automatycznymi to chyba niewiele się zastanawiałeś.

                    Amerykanie drogi z dwoma odzielonymi pasami ruchu mają zaraz po wyjeżdzie z garażu, więc nie muszą się "mieścić", ryzykując śmierć.

                    Rozpędzają się na bezkolizyjnych highway'ach, na dłuższych trasach.
                    Tam też nie muszą się na siłę "mieścić" ale gdy potrzebują mogą dodać gazu i wyprzedzać.

                    Reprezentujesz typową filozofię takiego, który musi się wciskać "na trzeciego" i robi sobie
                    z tego punkt, dla poprawy swojego samopoczucia i wzmocnienia ego, tak jak ci, którzy
                    produkowali w latach 60-tych samochody, domowym sposobem.

                    Wywija autem na wąskiej dróżce i spogląda z góry na "głupich" Amerykanów.
                • warczyslaw Re: Ja wolę automatyczną. 04.05.12, 17:26
                  Tym ludziom chodzi pewnie o jeżdżenie "na wariata" czyli rajdowe wyczyny na drogach,
                  i pokazywanie cwaniaka, a nie po prostu jazdę. Muszą się "mieścić" by z 10 min. jazdy urwać 15 s. z 30 min 30s. a z godziny 2-4 min. i to też nie wiadomo, gdyż gdy się "zmieści" to pokaże jaki z niego hojrak (vide Otylia J.)


                  Takie oszczędności są i tak problematyczne gdyż po "zmieszczeniu się" taki chojrak zostaje zablokowany przez coś i musi wyczekiwać dłużej na następną szanse "zmieszczenia się".
                  Pali poza tym więcej benzyny, niszczy swoją bryczuszkę, a potem płacze jaka benzyna droga.

                  Dobrze czasami poobserwować jeżdząc za nimi w dużych miastach.

                  Wyrywa się taki nerwowo, skacze z pasa na pas, przyspiesza, hamuje z piskiem opon, a ty za nim, spoko-spoko, czasem kogoś wyprzedzisz i ciągle nie tracisz dystansu
                  do niego. Może wreszcie, po kilku minutach jazdy, stracisz go z pola widzenia.
                  Strasznie dużo nadrobił.

                  Są oczywiście tacy, którzy potrafią jechać szybko w tłumie, ale to nieliczni spece,
                  w dobrych, niedużych (sportowych) samochodach z mocnymi silnikami i wyraźnie lepszymi umiejętnościami od nieudanych "kowbojów szos".

                  "Kowboje" uszą przez gruntową osiedlową uliczkę gnać 100 km/h do pobliskiej Biedronki, po kartofle i buraki.
                  Sprawa życia i śmierci oraz "honoru" rajdowca/rajdowczyni (żeby nie było).

                  Widziałem jak to głupie jeżdzi - rozpędza się, ile może, na uliczce 50-80 m
                  i "pali gumy" albo "kręci bączka" na zakręcie.

                  Wyniki ich "mieszczenia się" widać w statystykach wypadków.
              • Gość: Klusia Re: Tak, a w wieku 15 lat możesz prowadzić samoch IP: *.hsd1.md.comcast.net 04.05.12, 16:51
                Prawo jazdy jest dokumentem stanowym i kazdy stan decyduje o warunkach jego wydania.
                Sa stany w ktorych dostanie prawa jazdy jest latwe i szybkie, ale sa takze stany gdzie trwa to dluzej i kosztujw wiecej zachodu.
                Wiek na prawo jazdy (warunkowe - ma innne zdjecie i nie wolno jedzic w nocy 12-6 rano)
                to 15- 16 lat do skonczenia 18 lat.

                W stanie Delaware prawo jazdy najczesciej mozna zrobic w ramach szkoly sredniej
                (za darmo) w 11 klasie.
                W stanie Maryland teraz trzeba zdac egzamin (mala 30 stronicowa ksiazeczka 30 stron),
                mozna zrobic to w wieku 15 lat i 9 miesiecy, dostaje sie "zezwolenie na jezdzenie w obecnosci doroslego z prawem jazdy" na rok. Trzeba zaliczyc kurs 10 godzin teoretycznych (glownie bezpieczenstwo, antydragowy i alkoholowy i troszke teorii) i 6 godzin jazdy z instruktorem.
                Po 6 miesiacach cwiczenia jezdzenia z doroslym (rozne warunki atmosferyczne, pory dnia, rozne typy drog- wiejskie, miejskie wielopasmowki, autostrady...) mozna isc na koncowy egzamin, po teorii zaliczonej wczesniej, w stanie MD jezfdzi sie po placu, trzeba pokazac ze umie sie przejechac, zaparkowac przodem, tylem, bokiem, wlacza sie kierunkowskazy,
                obserwuje otoczenia w lusterkach.
                Placi sie $25 i ma sie prawo jazdy: a zycie zweryfikuje przyszlego kierowce.
                Po 2-3 mandatach i 1 stluczce, ubezpieczenie samochodu staje sie tak drogie
                ze wiekszosc mlodych kierowcow przestaje jezdzic, natomiast 3-5 mandatow, powazniejszy wypadek lub jazda pod wplywem powoduje zawieszenie lub utrate prawa jazdy.
                W wiekszosci miejsc poza Nowym Jorkiem, Bostonem trudno poruszac sie komunikacja miejska.
                Osoba dorosla innego kraju juz z prawem jazdy, najczesciej konczy w ciagu 1 dnia z jazda po placu i nowym prawem jazdy. Niektore kraje jak Francja, Kanada lub dorosli z innego stanu dostaje nowe prawo jazdy od reki.

                Samochody z manualna skrzynia biegu vs automatyczna:
                W wiekszosci miejsc tutaj jezdzi sie "po sznureczku"
                Jezeli jedzie sie w miejscu ktore ma ograniczenie szybkosci 25 mil na godzine
                kierowcy jaka +0-10 mil od ograniczenia, wiec prawie nie ma wariatow wyprzedzajacych
                innych kierowcow.
                Na atostradzie ograniczenie szybkosci moze byc 55 lub 65 lub 75 mil na godzine (od polowy lat 70 i owczesnego kryzysu paliwowego, prawie nie ma miejsc w USA bez ograniczenia predkosci)
                i na atostradach w zaleznosci od pory dnia i ilosci samochody wiekszosc kierowcow
                bedzie jechala +0-15 mil ograniczenia.
                Prawie nie widuje sie "wariatow" wyprzedzajacych i pedzacych z 2 krotna szybkoscia.
                Bycie zatrzymanym przez policje za przekroczenie szybkosci 2+ razy ograniczenie szybkosci
                konczy sie na $300-600 mandacie i 3-6 punktach karnych.
                Po 10-12 punktach karnych wiekszosc stanow zawiesza prawo jazdy
                a ubezpieczenie podnosi stawke ubezpieczenia 2-3 razy.
                Tak wiec benefity recznej skrzyni biegow do wyprzedzania, nie maja wielu zastosowan.
                Natomiast jezeli dojezdza sie do pracy, szczegolnie w korku na autostradzie
                i trzeba przelaczac biegi na recznej skrzyni biegow setki razy, jest to meczace.
                Jezeli nie ma korka to nie ma roznicy jaka nasz skrzynie biegow
                jezeli utkiesz w korku na godzine lub dwie, przeklinasz dlaczego nie kupiles samochodu z automatyczna skrzynia biegow.
                • warczyslaw Re: Tak, a w wieku 15 lat możesz prowadzić samoch 04.05.12, 17:42
                  Nie wiem, czemu to napisałaś w odpowiedzi na mój post, w wielu miejscach dublując to co napisałem. W zasadzie chodziło o to, by bezkrytycznie nie przekładać przepisów z jednego stanu do innego. Po to podałem kilka przykładów.

                  > Na atostradzie ograniczenie szybkosci moze byc 55 lub 65 lub 75 mil na godzine
                  > (od polowy lat 70 i owczesnego kryzysu paliwowego, prawie nie ma miejsc w USA b
                  > ez ograniczenia predkosci)

                  70 mil to w rzadziej zaludnionych okolicach.

                  > i na atostradach w zaleznosci od pory dnia i ilosci samochody wiekszosc kierowc
                  > ow bedzie jechala +0-15 mil ograniczenia.

                  Owszem, są jednak takie mniejszości, które lubia sobie dodać więcej niż 15 mil, gdy jest luźno, ;)

                  > Prawie nie widuje sie "wariatow" wyprzedzajacych i pedzacych z 2 krotna szybkościa.

                  Pełna zgoda, 2 x razy szybciej niż limit - takich nie ma. Gdy się znajdą to pewnie świeżo
                  z Polski.
                  • Gość: Klusia Re: Tak, a w wieku 15 lat możesz prowadzić samoch IP: *.hsd1.md.comcast.net 04.05.12, 19:10
                    > Nie wiem, czemu to napisałaś w odpowiedzi na mój post, w wielu miejscach dubluj
                    > ąc to co napisałem. W zasadzie chodziło o to, by bezkrytycznie nie przekładać p
                    > rzepisów z jednego stanu do innego. Po to podałem kilka przykładów.

                    skonczylo sie niby odpowiedzia na opinie na temat atomatycznych skrzyn
                    (a dodalam to co wiedzialam na temat prawa jazdy)

                    Natomiast twoje "to co zdublowalam" bylo wyslane po moim poscie sprawdzprosze
                    czas wpisu
          • Gość: polish-crap Re: Oj można. To widać choćby po kierowcach, któr IP: *.fbx.proxad.net 04.05.12, 16:07
            Zalezy od stanu. W wiekszosci bierze sie w State Police broszurke o jezdzie ruchu drogowym. Czyta lub przeglada. Siada przed ekranem z testem i sie odpowiada na pytania. Jak sie zawali zbyt duzo komputer sie wylacza i kaze ci przyjsc za kilka dni znowu. Jesli przejdziesz komputer dostajesz tzw permit i mozesz samodzielnie jezdzic z towarzyszaca osoba, ktora ma prawo jazdy. Jak juz sie czujesz na silach aby zdawac jazde, umawiasz sie i jedziesz na nia swoim samochodem. State trooper siada kolo ciebie i mowi jakie masz wykonac manewry. Jesli je wykonasz masz prawo jazdy.
          • Gość: maxxi Re: Oj można. To widać choćby po kierowcach IP: 173.233.201.* 04.05.12, 17:11
            W takich USA np. prawo jazdy robi się w jeden dzień, a dokładnie w 20-30 minut.
            Żadnych egzaminów, jazd, nic z tych rzeczy.
            Umawiasz się z (nazwijmy to) egzaminatorem na konkretny termin.
            Wsiadasz do auta i po prostu jedziesz.
            Jak umiesz włączyć prawidłowo kierunkowskaz, zatrzymać się na światłach i znasz (uwaga) podstawowe znaki drogowe, to dostajesz prawo jazdy na miejscu.
            ````````````````````````````````````````````````````````````````````````
            W USA, szanowny panie, egzamin na prawo jazdy jednak istnieje!

            P.S. W USA egazmin na prawo jazdy sklada sie z dwoch czesci:
            a) czesc teoretyczna (np. 30 pytan w postaci testu "papierowego",
            lub komputerowego)
            b) czesc praktyczna (tzn. jezeli zdasz czesc teoretyczna mozesz umowic
            sie na egzamin z jazdy).
            W czasie egzaminu praktycznego musisz wykonywac polecenia
            egazminatora (w niektorych stanach jest to policjant) i wskazane
            przez niego manewry. To nie jest tak, ze "wsiadasz do auta
            i po prostu jedziesz"!
    • highly.sceptical Na naszych uczelniach źle się dzieje. Nowi stud... 04.05.12, 11:23
      Ja tylko może przypomnę, że Gazeta, na czele z red. Piotrem "matura była po prostu za trudna" Pacewiczem, uprawiała przez wiele, wiele lat orędownictwo na rzecz umasowienia szkolnictwa wyższego, a tym samym na rzecz obniżenia jego poziomu.

      W dodatku jeszcze zupełnie do niedawna mieliśmy wątpliwą przyjemność czytać piramidalne brednie o "świetnie wykształconych młodych ludziach" i "czołówce Europy", podczas gdy każdy średnio rozgarnięty człowiek musiał, choćby podskórnie, intuicyjnie, zdawać sobie sprawę, że coś tu nie gra. Że skoro połowa młodych ludzi studiuje w tzw. szkołach wyższych, to coś tu śmierdzi.

      I co? Nagleście się obudzili, pięknoduchy z Wyborczej?! I może dobrze, szkoda tylko, że teraz to już jest za późno. Stan polskiego szkolnictwa (bynajmniej nie tylko "wyższego") jest obecnie taki, że żadne reformy już tu nie pomogą; polskie szkolnictwo trzeba stworzyć od podstaw, uprzednio skierowawszy nań nurt rzeczny, jak to kiedyś zrobił niejaki Herakles z miejscem, w którym przez wiele lat zaniedbywano czynność usuwania gnoju.

      Podobnie jak w przypadku polskiego systemu edukacji. Tu też przez wiele lat zaniedbywano tę przykrą, ale konieczną czynność.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka