Dodaj do ulubionych

Lipcowe porzadki u Rzygaczy (cz.II) ..(116)

26.07.02, 04:36
To nie mialo byc tak...ja jestem najmniej upowazniona osoba ..do
porzadkow...jestem tylko wiernym sluchaczem...
Ale to po prostu ....to juz ani korbka...ani korba
Wybaczcie:-))))))
gatto2pl
Obserwuj wątek
    • kasia_57 Re: Lipcowe porzadki u Rzygaczy (cz.II) ..(116) 26.07.02, 08:29
      Brawo! :))))
      Jak dobrze, kiedy ani korby ani korbki nie potrzeba.
      Jarmark Dominikański - za pasem, ciekawa jestem czy wiele znajdzie się
      eksponatów wykopanych na ostatnich "dzikich" wykopaliskach. Kiedyś na Jarmarku
      ponoć pojawiła się słynna niemiecka specjalna księga sprzed wojny - gdzie
      widniały nazwiska Polaków do zlikwidowania. Księga ta posłużyła w 1939 roku do
      planowej likwidacji Polonii na naszych terenach. Na Jarmarku znalazła się nie
      wiadomo dlaczego, osiągnęła zawrotną cenę i żadne muzeum po nią nie sięgnęło...
      • petelka Re: Lipcowe porzadki u Rzygaczy (cz.II) ..(116) 26.07.02, 08:37
        kasia_57 napisała:

        Kiedyś na Jarmarku
        > ponoć pojawiła się słynna niemiecka specjalna księga sprzed wojny - gdzie
        > widniały nazwiska Polaków do zlikwidowania. Księga ta posłużyła w 1939 roku
        do
        > planowej likwidacji Polonii na naszych terenach. Na Jarmarku znalazła się nie
        > wiadomo dlaczego, osiągnęła zawrotną cenę i żadne muzeum po nią nie
        sięgnęło...

        Kasiu, a czym właściwie zainteresowane są nasze muzea? Trochę stykam się ze
        środowiskiem poszukiwaczy skarbów i nieraz słyszałam o próbach zainteresowania
        jakichś oficjalnych instytucji przejęciem danego znaleziska. Muszę Ci
        powiedzieć, że odzew najczęściej bywa żaden.(((
        Pozdrawiam porannie
        -
        Petelka
        • kasia_57 Re: Lipcowe porzadki u Rzygaczy (cz.II) ..(116) 26.07.02, 08:41
          Ty masz rację, a potem takie bzdury wypisują, że poszukiwacze niszcza warstwę
          historyczną.. Czytałam kiedyś ten magazyn Odkrywca. I tam była taka dyskusja na
          ten temat.
          Sama chciałam ofiarować eksponaty jednemu z nasych muzeów, kłopotów było co
          niemiara, w końcu eksponaty zostały u mnie i tak zostaną, aż ktoś jeode mnie
          kupi.
          Skoro nie ma pieniędzy na wykopaliska, to dlaczego nie zaprzęgną do tego tych
          amatorów pełnych energii????
          • kasia_57 Re: Lipcowe porzadki u Rzygaczy (cz.II) ..(116) 26.07.02, 08:41
            a że pozdrawiam - to już nie napisałam!
            :)))))
            • petelka Re: Lipcowe porzadki u Rzygaczy (cz.II) ..(116) 26.07.02, 08:51
              kasia_57 napisała:

              > a że pozdrawiam - to już nie napisałam!
              > :)))))


              Kasiu, ja też pozdrawiam:))))) i odpadam od kabelka, bo proza życia stoi nade
              mną i gnębi okrutnie:(((
              ps. a temat poszukiwaczy to temat rzeka i myślę, że jeszcze do tego wrócimy.:)))
          • petelka Re: Lipcowe porzadki u Rzygaczy (cz.II) ..(116) 26.07.02, 08:47
            kasia_57 napisała:

            > Skoro nie ma pieniędzy na wykopaliska, to dlaczego nie zaprzęgną do tego tych
            > amatorów pełnych energii????

            A wogóle to całe tzw. przepisy regulujące sprawy poszukiwań są do d...
            Czytałam kiedyś, o człowieku, który w trakcie prac remontowych odnalazł
            prawdziwy skarb - garnek starych monet. Frajer (bo inaczej nie można
            powiedzieć) oddał znalezisko odpowiednim władzom. Myślisz, że dostał chociaż tę
            symboliczną nagrodę, o której mówi ustawa regulująca te sprawy? Figa z makiem!
            Tłumaczenie: nagroda nie należy mu się, bo znaleziska dokonał w trakcie
            wykonywania czynności zawodowych (sic).
            • kasia_57 Re: Lipcowe porzadki u Rzygaczy (cz.II) ..(116) 26.07.02, 18:23
              Taaak, również czytałam o takich przypadkach i także rozmawiałam z ludźmi,
              którzy trochę kopią. Teraz już kopia dla siebie. Bo albo posądzano ich o
              kradzież, albo traktowano jak potencjalnych bandytów. A nagrody ani widu, ani
              słychu. A kłopotów mieli mnóstwo.
              Pozostaje pogłaskac baby pruskie i zyczyć sobie mądrych ustawodawców.
    • petelka Re: Lipcowe porzadki u Rzygaczy (cz.II) ..(116) 26.07.02, 08:31
      Dziękujemy ślicznie Kotku za stworzenie nowego kącika dla rzygaczy.:)))
      Rzygacze wprawdzie dosyć przerzedzeni, bo to wciąż czas urlopowy, ale te
      wywczasy skończą się wcześniej czy później.:)))
      A tak na dobry początek drobne pytanie: co to było palowe?
      • gatto2pl Re: Lipcowe porzadki u Rzygaczy (cz.II) ..(116) 26.07.02, 09:48
        petelka napisała:

        > Dziękujemy ślicznie Kotku za stworzenie nowego kącika dla rzygaczy.:)))
        > Rzygacze wprawdzie dosyć przerzedzeni, bo to wciąż czas urlopowy, ale te
        > wywczasy skończą się wcześniej czy później.:)))
        > A tak na dobry początek drobne pytanie: co to było palowe?
        >
        • lucy_z Re: Lipcowe porzadki u Rzygaczy (cz.II) ..(116) 26.07.02, 19:08
          A gdzie ci poszukiwacze się zbierają, hmmm????? We mnie jest tyle jeszcze z
          dziecka;)
          Jeszcze bym pokopała, albo przynajmniej popatrzyła:)))
          • kasia_57 Re: Lipcowe porzadki u Rzygaczy (cz.II) ..(116) 26.07.02, 19:12
            lucy_z napisała:

            > A gdzie ci poszukiwacze się zbierają, hmmm????? We mnie jest tyle jeszcze z
            > dziecka;)
            > Jeszcze bym pokopała, albo przynajmniej popatrzyła:)))

            Wiesz co, Lucy, w kazdym z nas jest cos z dziecka. Pamiętasz, jak
            opisywałam "kafel z wychodka Jaśnie Pana", omal sie nie udusiłam z wrażenia,
            jak odkopałam.
            :)))
            • lucy_z Re: Lipcowe porzadki u Rzygaczy (cz.II) ..(116) 26.07.02, 19:33
              kasia_57 napisała:

              > lucy_z napisała:
              >
              > > A gdzie ci poszukiwacze się zbierają, hmmm????? We mnie jest tyle jeszcze
              > z
              > > dziecka;)
              > > Jeszcze bym pokopała, albo przynajmniej popatrzyła:)))
              >
              > Wiesz co, Lucy, w kazdym z nas jest cos z dziecka. Pamiętasz, jak
              > opisywałam "kafel z wychodka Jaśnie Pana", omal sie nie udusiłam z wrażenia,
              > jak odkopałam.
              > :)))

              Musimy skaperować U i grupa forumowa z Nim na czele, w nocy, po cichu może
              znajdzie jakieś skarby??? :)))
              • kasia_57 Re: Lipcowe porzadki u Rzygaczy (cz.II) ..(116) 26.07.02, 19:37
                Tu jest parę takich miejsc, że aż "mnniam"... A Prusy Wschodnie, nie mówiąc o
                Mierzei. Ech, rozmarzyłam się nieco, bo nie mam kiedy pojechać. Teraz to ja
                jestem na miejscu. Nawet Grunwald musiał odbyć się bez nas...
                • lucy_z Re: Lipcowe porzadki u Rzygaczy (cz.II) ..(116) 26.07.02, 19:42
                  kasia_57 napisała:

                  > Tu jest parę takich miejsc, że aż "mnniam"... A Prusy Wschodnie, nie mówiąc o
                  > Mierzei. Ech, rozmarzyłam się nieco, bo nie mam kiedy pojechać. Teraz to ja
                  > jestem na miejscu. Nawet Grunwald musiał odbyć się bez nas...

                  Pamiętam to uczucie z dzieciństwa, z Wrzeszcza gdzie znajdowałyśmy, my
                  dziewczynki w pewnym miejscu pierścioneczki i różne drobne świecidełka,
                  niestety nie ze złota;) Pewno w tamtym miejscu był sklep z takimi drobiazgami
                  dla dzieci:)
                  • gatto2pl Re: Lipcowe porzadki u Rzygaczy (cz.II) ..(116) 26.07.02, 20:00
                    lucy_z napisała:

                    > Pamiętam to uczucie z dzieciństwa, z Wrzeszcza gdzie znajdowałyśmy, my
                    > dziewczynki w pewnym miejscu pierścioneczki i różne drobne świecidełka,
                    > niestety nie ze złota;) Pewno w tamtym miejscu był sklep z takimi drobiazgami
                    > dla dzieci:)

                    a my z moim bratem lazilismy kopac bursztyn...w Brzeznie naprzeciwko Cyganerii
                    i obok poligonu w Letniewie...duzo tego nie bylo, ale dla maluchow to byly
                    skarby, oczywiscie przy kopaniu to i inne rzeczy sie znajdowalo...bez wartosci;
                    a jeszcze z wczesniejszego dziecinstwa to pamietam lazenie po bunkrach we
                    Wrzeszczu ..teraz to stoi tam akademik - wiezowiec PG...., ze tez czlowiek
                    stracha nie mial...
                    ...oczywiscie obydwoje zaczytywalismy sie Panem Samochodzikiem....:-)))))
                    ot zebralo sie na wspominki.....
                    Ciao
                    gatto2pl
                    • kasia_57 Re: Lipcowe porzadki u Rzygaczy (cz.II) ..(116) 26.07.02, 20:08
                      Wszyscy sie chyba zaczytywaliśmy Panem Samochodzikiem! Zryłam dokładnie (jako
                      dzieciak) ruiny w Czorsztynie... Pasja poszukiwacza została mi do dzisiaj.
                      :)))
                    • lucy_z Re: Lipcowe porzadki u Rzygaczy (cz.II) ..(116) 26.07.02, 20:08
                      gatto2pl napisała:

                      > a my z moim bratem lazilismy kopac bursztyn...w Brzeznie naprzeciwko
                      Cyganerii
                      > i obok poligonu w Letniewie...duzo tego nie bylo, ale dla maluchow to byly
                      > skarby, oczywiscie przy kopaniu to i inne rzeczy sie znajdowalo...bez
                      wartosci;
                      > a jeszcze z wczesniejszego dziecinstwa to pamietam lazenie po bunkrach we
                      > Wrzeszczu ..teraz to stoi tam akademik - wiezowiec PG...., ze tez czlowiek
                      > stracha nie mial...
                      > ...oczywiscie obydwoje zaczytywalismy sie Panem Samochodzikiem....:-)))))
                      > ot zebralo sie na wspominki.....
                      > Ciao
                      > gatto2pl

                      To ja już więcej nic nie napiszę! Może Ty jesteś moim nieznanym bratem???:)))
                      • gatto2pl Re: Lipcowe porzadki u Rzygaczy (cz.II) ..(116) 27.07.02, 08:25
                        lucy_z napisała:

                        > To ja już więcej nic nie napiszę! Może Ty jesteś moim nieznanym
                        bratem???:)))

                        mhmmmmmm! Kto wie:)))))) przeciez nie moge reczyc:-))))))))
                        a tak powaznie to z Twoich postow wynika,ze nasze "dziecinne" sciezki biegaly
                        baaaaaaardzo blisko...
                        Ciao
                        gatto2pl
                        • lucy_z Re: Lipcowe porzadki u Rzygaczy (cz.II) ..(116) 27.07.02, 09:58
                          gatto2pl napisała:

                          > mhmmmmmm! Kto wie:)))))) przeciez nie moge reczyc:-))))))))
                          > a tak powaznie to z Twoich postow wynika,ze nasze "dziecinne" sciezki biegaly
                          > baaaaaaardzo blisko...
                          > Ciao
                          > gatto2pl

                          Czy o tych ruinach co pisałeś to przy Hallera??? Jeszcze dodam, że Les też
                          biegał tymi ścieżkami:)

                          Pozdrawiam:)))
                          • gatto2pl Re: Lipcowe porzadki u Rzygaczy (cz.II) ..(116) 27.07.02, 10:34
                            lucy_z napisała:

                            > Czy o tych ruinach co pisałeś to przy Hallera??? Jeszcze dodam, że Les też
                            > biegał tymi ścieżkami:)
                            >
                            > Pozdrawiam:)))
                            bardzo wczesne dziecinstwo to Leczkowa.. i okolice..pozniej
                            wydawalo mi sie ..ze na koncu swiata...a to bylo niedaleko...a Hallera
                            pozostanie dla mnie...zawsze Marksa... i to nie z powodow "politycznych",po
                            prostu trudno przyzwyczaic sie do nowych nazw ulic ..kiedy przez ogrom zycia
                            uzywalo sie na codzien zupelnie innych...
                            Pozdrawiam:-)))))))))
                            gatto2pl
                            • lucy_z Re: Lipcowe porzadki u Rzygaczy (cz.II) ..(116) 27.07.02, 11:38
                              gatto2pl napisała:

                              > bardzo wczesne dziecinstwo to Leczkowa.. i okolice..pozniej
                              > wydawalo mi sie ..ze na koncu swiata...a to bylo niedaleko...a Hallera
                              > pozostanie dla mnie...zawsze Marksa... i to nie z powodow "politycznych",po
                              > prostu trudno przyzwyczaic sie do nowych nazw ulic ..kiedy przez ogrom zycia
                              > uzywalo sie na codzien zupelnie innych...
                              > Pozdrawiam:-)))))))))
                              > gatto2pl

                              Dla mnie też;))) Hmm na Leczkowa, coś mi się kojarzy ze znajomą z forum
                              osobą, która tu była..... ale już nie jest:(
                              Ja mieszkałam na bocznej Kościuszki, tuż przy Marksa:)))
                              Pozdrawiam :)))
                              • gatto2pl Re: Lipcowe porzadki u Rzygaczy (cz.II) ..(116) 27.07.02, 12:06
                                lucy_z napisała:


                                > Dla mnie też;))) Hmm na Leczkowa, coś mi się kojarzy ze znajomą z forum
                                > osobą, która tu była..... ale już nie jest:(
                                > Ja mieszkałam na bocznej Kościuszki, tuż przy Marksa:)))
                                > Pozdrawiam :)))
                                ale na Kosciuszki od Marksa (patrzac w strone Brzezna) to na prawo czy lewo???
                                mialas ogrodek wiec przypuszczam ze w lewo?:-))))))) wiec szkola podst. to 52
                                czy inna????
                                Wybacz:-)))))) ale koty sa baaaaaaardzo ..ciekawskie:-)))
                                Ciao:-)))
                                gatto2pl
                                • lucy_z Re: Lipcowe porzadki u Rzygaczy (cz.II) ..(116) 27.07.02, 12:11
                                  gatto2pl napisała:
                                  z forum
                                  ale na Kosciuszki od Marksa (patrzac w strone Brzezna) to na prawo czy lewo???
                                  > mialas ogrodek wiec przypuszczam ze w lewo?:-))))))) wiec szkola podst. to 52
                                  > czy inna????
                                  > Wybacz:-)))))) ale koty sa baaaaaaardzo ..ciekawskie:-)))
                                  > Ciao:-)))
                                  > gatto2pl

                                  Kotku, oj ciekawość to....;)
                                  Na prawo też były ogródki, ha, ha, ha:)))))
                                  Więcej nic nie powiem!!! ;))
                                  Ja mam kotkę co kiedyś z ciekawości skoczyła na kuchenkę gazową i poparzyła
                                  sobie futerko!!!:))
                                  • gatto2pl Re: Lipcowe porzadki u Rzygaczy (cz.II) ..(116) 27.07.02, 12:29
                                    lucy_z napisała:

                                    > Kotku, oj ciekawość to....;)

                                    wiem , wiem pierwsz stopien do piekla:-)))))

                                    > Na prawo też były ogródki, ha, ha, ha:)))))
                                    a byly, byly...

                                    > Ja mam kotkę co kiedyś z ciekawości skoczyła na kuchenkę gazową i poparzyła
                                    > sobie futerko!!!:))
                                    ....biedactwo!!!
                                    Dzieki za przestroge....:)))))
                                    Milego dnia
                                    gatto2pl
                • krzysiek_n Re: Lipcowe porzadki u Rzygaczy (cz.II) ..(116) 26.07.02, 19:47
                  Jak by jakiś bezdomny Rzygacz szukał sobie miejsca na przyjemne piwo, to
                  polecam "Kawiarenkę pod żaglami" w Sopocie. Dziś są tam szanty i spotkanie z
                  kapitanami "Zawiszy Czarnego", jak się ściemni - może też filmy i przeźrocza z
                  rejsów. Zreszta to miejsce polecam na całe wakacje - codziennie szanty albo
                  turystyczne albo goście z Teatru Muzycznego skrzypce + gitara. Warto! Wstę p
                  wolny, lokalizacja - ok. przystani rybackiej, deptakiem jakies 100 m w strone
                  Gdańska i po prawej.
                  A kto wie, może tam dziś dotrę?
                  • lucy_z Re: Lipcowe porzadki u Rzygaczy (cz.II) ..(116) 26.07.02, 20:13
                    krzysiek_n napisał:

                    > Jak by jakiś bezdomny Rzygacz szukał sobie miejsca na przyjemne piwo, to
                    > polecam "Kawiarenkę pod żaglami" w Sopocie. Dziś są tam szanty i spotkanie z
                    > kapitanami "Zawiszy Czarnego", jak się ściemni - może też filmy i przeźrocza
                    z
                    > rejsów. Zreszta to miejsce polecam na całe wakacje - codziennie szanty albo
                    > turystyczne albo goście z Teatru Muzycznego skrzypce + gitara. Warto! Wstę p
                    > wolny, lokalizacja - ok. przystani rybackiej, deptakiem jakies 100 m w strone
                    > Gdańska i po prawej.
                    > A kto wie, może tam dziś dotrę?

                    Może Zoppcia tam spotkasz bo coś nie widać go na forum:(((
                    • lucy_z Re: Lipcowe porzadki u Rzygaczy (cz.II) ..(116) 26.07.02, 20:41
                      Co, wszyscy Rzygacze poszli sobie??? To dobranoc:))) Ja też idę ale nie spać;)
                      • belissarius Re: Lipcowe porzadki u Rzygaczy (cz.II) ..(116) 27.07.02, 08:06
                        Teraz wystarczy dobry (ponad 1000) albo byle jaki (200) wykrywacz metali, by zacząć kopanie w byle jakim
                        miejscu. Dam przyklad: gość z Anglii dostał w prezencie wykrywacz, użył go i w 15 min. znalazł skarb
                        (kilkaset srebrnych średniowiecznych monet wartości kilku milionów funtów). Wyobrażacie sobie jak pluł
                        sobie w brodę prezentodawca, hehe!
    • petelka Re: 500-lecie Bazyliki Mariackiej 29.07.02, 12:27
      Oj, widzę że nieodkryte skarby z lekka rozmarzyły towarzystwo...
      Ale jako lekki przerywnik wrzucam inny podtemacik. Poczytajcie sobie:
      wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=951048&dzial=gdg0006
      • kasia_57 Re: 500-lecie Bazyliki Mariackiej 29.07.02, 15:13
        To ja nieświadomie wczoraj świętowałam... Byłam bowiem z rodzinką i znajomymi
        na pogawędce historycznej w Dworze Artusa - kolejny raz, i pogalopowaliśmy
        tradycyjnie do Mariackiego.
        Siedliśmy w okolicach miejsca mocy, i dumaliśmy jak też wtedy kładziono te
        cegły sklepienia...

        A propos Dworu i pogawędki - byłam tam już iwele razy, za każdym razem jest
        inaczej. temat ten sam i treść także, ale podane jest każdorazowo inaczej.
        Wczoraj było m.in. o wątku polskim w budownictwie ceglanym i miejscu magicznym
        w Bazylice...
        :)))
        • lucy_z Re: 500-lecie Bazyliki Mariackiej 29.07.02, 16:26
          kasia_57 napisała:

          .
          > Siedliśmy w okolicach miejsca mocy, i dumaliśmy jak też wtedy kładziono te
          > cegły sklepienia...
          >
          Kasiu, o tym miejscu nie wiedziałam, wstyd:(((
          A gdzie to, gdzie??? :)
          • belissarius Re: 500-lecie Bazyliki Mariackiej 30.07.02, 06:51
            Ja też. Jakież to miejsce?
            • petelka Re: 500-lecie Bazyliki Mariackiej 30.07.02, 08:25
              O miejscu mocy to wiem, ale nigdy nie wiedziałam, w którym miejscu dokładnie
              jest ono zlokalizowane. Kasiu podpowiedz.:)))
              • lucy_z zabytki za reklamami 30.07.02, 09:12
                Czytam artykuł w gazecie i protestuję!!! Tylko kto tym się przejmie:(.
                Zabytki mają być odsłonięte, tym możemy się chlubić! Reklamy niech sobie
                stawiają tylko nie tam!!!!!
                wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=951064&dzial=gdg0006
              • kasia_57 Re: 500-lecie Bazyliki Mariackiej 30.07.02, 09:19
                W nawie głównej, nieco na bok, ku południowemu trtanseptowi. czasem czuje się
                to coś dokładnie na skrzyżowaniu nawy z transeptem - cały czas trzymamy się
                południowej strony. I niech mnie kto chce wiesza, ale w Bazylice jest to
                miejsce "magiczne". Jak się usiądzie w ławkach we wschodniej nawie południowego
                transeptu -tam, pod kaplica Ferberów, to spokojnie można przesiedzieć godzinami.
                :))
                Pamiętajmy wszak, że profesor Widacki powiedział, że z legenda się nie walczy,
                legendę się opowiada, to do niedowiarków...
                • petelka Re: miejsca mocy 30.07.02, 09:29
                  kasia_57 napisała:
                  I niech mnie kto chce wiesza, ale w Bazylice jest to
                  > miejsce "magiczne".

                  Nie, nie będę Cię Kasiu wieszać.:))) Sama doświadczyłam czegoś podobnego w
                  Kamiennych Kręgach w Odrach. Będąc tam wyraźnie czułam takie "coś"...
                  • kasia_57 Re: miejsca mocy 30.07.02, 17:18
                    Ale dyrektorek Wawelu walczy z tym. Bowiem w Polsce jest taklikch miejsc mocy -
                    łącznie z Gdańskiem 5, i między nimi jest Wawel. A człek małej duszy i nędzy
                    umysłowej - kazał ogrodzić na Wawelu to miejsce. To się nazywa - ech, nie będę
                    się wyrażała...
                    • kasia_57 No znalazłam artykuł o Wawelu 30.07.02, 17:22
                      www.um.oswiecim.pl/oswiecim/html/chemik/13_2001/articles/czakram.html
                  • krzysiek_n Re: miejsca mocy 30.07.02, 17:44
                    Takich miejsc jest w kraju trochę...
                    Już nie będę się rozpisywał o wawelskim czakramie, "zlikwidowanym" ostatnio
                    decyzją administracyjną dyrektora zamku. Ale wspomnę tu o mało znanym "miejscu
                    mocy" w Puszczy Białowieskiej. Znajduje się ono w środkowej części Puszczy, na
                    południe od szosy, w pobliżu drogi z Białowieży do Podcerkwi i Topiła
                    (tzw.Drogi Sinickiej), w kwadracie 495. Parę lat temu wyznakowano tam nawet
                    szlak turystyczny, więc nie ma problemu z trafieniem na miejsce.
                    A na miejscu jest pięknie. Przechodzi się przez bagna i moczary, po kładkach,
                    by dojść do platformy widokowej i wielkiego głazu. Wokół prawdziwa, pierwotna
                    Puszcza, cisza, nikogo, tylko przyroda. Wybierzcie się tam o wschodzie słońca,
                    gdy nagle wszystkie ptaki sie budzą i dają taki koncert, że aż uszy bolą...
                    W ogóle Puszcza Białowieska to miejsce magiczne, jak Bieszczady czy Beskid
                    Niski. Staram się ją odwiedzać przynajmniej raz na 2-3 lata. Wystarczą 3 dni
                    wędrówek czy przejażdżek rowerowych i człek się czuje jak po 2 tygodniach "u
                    wód" ;-))).
                    Polecam!
                    • iwa.ja Re: miejsca mocy 30.07.02, 19:07
                      W wawelski czakram wgapiałam się ja i cała moja krakowska rodzina. I co? I nic.
                      Ale pogapić się (wyciszyć się) miło. A w to miejsce mocy kopnę się co sił, o
                      ile jeszcze kiedyś w życiu pojadę do 3Miasta...
                      • krzysiek_n Re: miejsca mocy 30.07.02, 19:26
                        Eeee, to nie chodzi o wgapianie ;-)
                        A pewnie nawet nie zauważyłaś np. gustownej aureolki wokół swojej skroni albo
                        aeorodynamicznych skrzedełek (może były złożone?) ;-))))
                        I nie kracz, że nie dotrzesz do nas, bo tu jeszcze masz zaległy wieczorek
                        szantowo-turytyczny albo coś w tym stylu!
                        No!
                        To kiedy?
                        • iwa.ja Re: miejsca mocy 30.07.02, 20:03
                          Skrzydełka? Fakt, posiadam. A ta aureolka? Myslisz, ze to nie komary albo inne
                          meszki niesiołowskie, tylko drapałam się po aureoli? oj, przyjadę,
                          przyjadę...kiedyś...
                          • krzysiek_n Re: miejsca mocy 30.07.02, 23:22
                            No to zacznij sie pakować ;-)
                            • belissarius Re: miejsca mocy 31.07.02, 06:20
                              Zaraz, zaraz... Mówicie, że czekramów jest 7, w tym jeden w Polsce, na Wawelu. Więc skąd tu nagle
                              Puszcza "Białowieszczańska" i Mariacki w Gdańsku? Opowieść! Proszę o opowieść, o legendę. Zaraz,
                              już, natychmiast! :)))))))))))
                              • petelka Re: miejsca mocy 31.07.02, 07:50
                                Ale, że w Katedrze Oliwskiej też można znaleźć takie miejsce mocy, to nie
                                wiedziałam.:( A tutaj proszę:
                                templum.w.interia.pl/html/runy/m-mocy.html
                                • kasia_57 Re: miejsca mocy 31.07.02, 08:33
                                  Oj Pętelko, to teraz nam dosoliłaś!
                                  Jestem ciekawa, w którym miejscu to jest, bowiem jeżeli w Katedrze, to jest
                                  takie miejsce, gdzie człowiek czuje się dziwnie. Dziwnie, to znaczy inaczej niż
                                  w tej całej szalonej rzeczywistości. Ale z drugiej strtony jak się masz nie
                                  czuć inaczej, skoro stoi się tam przed portalem do romańskeij rotundy z roku
                                  1186/87. Jest jeszcze jedno takie miejsce - koło grobowca Kosów. I koło schodów
                                  do dawnego dormitorium. Ciekawe które z nich i czy w ogóle którekolwiek...
                                  A ja zawsze się upierałam, że Katedra to miejsce magiczne.
                                  :)))
                              • kasia_57 Re: miejsca mocy 31.07.02, 08:42
                                Tak jest! Nakrzyczał, aż strach się bac!
                                Otóz, kiedy Pan Bóg stwarzał świat, rozsypał po tym świecie ludzi. Upadali ci
                                ludkowie w różne miejsca na tej ziemi i próbowali jakoś żyć. Niektóre wszak
                                miejsca nie zostały zaludnione, a jeżeli, to ludzie z nich uciekali. Mie
                                chcieli tam żyć. Pan Bóg wpadł na pomysł, żeby w te miejsca tych niesfronych
                                ludzi przyciągnąć. Kiedy rozmawiał z ludźmi, którzy w takich miejscach nie
                                chcieli życ, próbując ich przekonać, co do atrkacyjności miejsca (jakbyśmy to
                                dzisiaj ujęli), jeden z tych rozrzuconych ludków poprosił Boga: "Ty mi wskaż
                                palcem, gdzie dokładnie mam mieszkać i gdzie dokładnie chcesz mnie widzieć.
                                Pokaż mi także miejsce, z którego będę mógł się z Tobą porozumiewać, gdyby mi
                                było źle". No i Pan Bóg dotknął ziemi palcem. Dotykał tak parę razy, ,bo paę
                                takich miejsc na ziemi było. A potem nagle okazało się, że takie miejsce ma
                                moc magiczną. Ludzie pchali się do tych miejsc, i powolutku osiedlali się wokól
                                nich, nie wszystkie jednak zostały obudowane cywilizacją. Niektóre mądry Bóg
                                ukrył przed pazernymi ludźmi, żeby nadal były w formie czystej...
                                A tak na serio. Coś w tym jest. Tacy na codzień racjonalni wszyscy jestemy, a
                                jak przychodzi do takich "cudów", nagle się okazuje, że nawet ci, którzy w to
                                nie wierzą, ulegają magii miejsca.
    • kasia_57 Z dzisiejszego Dziennika Bałtyckiego 31.07.02, 08:55
      " Odkrycie archeologów w centrum Gdańska

      Środa, 31 lipca 2002r.

      Wniewielkim, ale głębokim wykopie uwija się kilka młodych osób. Jedni z
      łopatami wyrzucają ziemię, inni pędzelkami zmiatają ze starych cegieł resztki
      pyłu. Pracują tak od wczesnych godzin rannych, w skwarze, niemal bez przerwy.



      - Co tu odkryliście? - pyta zaciekawiony mężczyzna, przechodzący w pobliżu. -
      No właśnie, coś odkryliśmy - odpowiada Michał Starski, archeolog z Warszawy.
      Wychodzi z głębokiego na około 3,5 metra wykopu. - Piec do suszenia słodu -
      wyjaśnia. - Z piętnastego wieku - dodaje. Piec to pozostałość browaru jaki na
      działce w rejonie Długiego Targu i ul. Powroźniczej istniał w średniowieczu.
      Wczoraj warszawscy archeolodzy badali pozostałości pomieszczenia o nazwie
      mielcuch. Zbudowane było z cegieł. W nim właśnie znajdował się ów piec.

      - Takich obiektów odkryto niewiele w Polsce - stwierdza Michał Starski. - Były
      to niewielkie budowle, więc szybko ulegały zniszczeniu. Ten w Gdańsku przetrwał
      w dość dobrym stanie. Jaka była wydajność średniowiecznej fabryki piwa? Na
      razie nie da się tego ustalić - mówi Michał Starski. - W średniowieczu każdy
      mógł produkować ten napój.

      Mielcuch służył do suszenia słodu (kiełkujących ziaren) jęczmienia. Następnie
      był on poddawany fermentacji. Zanim dokopano się do browarniczego mielcucha,
      odnaleziono nad nim pozostałości innego pieca, o nieznanym przeznaczeniu.
      Browarowa działka znajduje się na posesji pod adresem ul. Powroźnicza 7,
      przylegającej do budynku nieczynnego teraz hotelu Jantar. Cegły, z których
      zbudowany jest średniowieczny mielcuch, przetrwały w ziemi w dobrym stanie.
      Mają większe wymiary niż cegły stosowane współcześnie w budownictwie.

      Co jeszcze odkryto
      Wykopaliska w rejonie Długiego Targu i Powroźniczej w centrum Gdańska trwają od
      czerwca bieżącego roku. Prowadzą je naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego.
      Kierownikiem jest archeolog Zbigniew Polak. Dotychczas odkryto m.in. fragmenty
      drewnianych przewodów kanalizacyjnych z początków XVIII wieku. Natrafiono też
      na pestki średniowiecznych wiśni i porzeczek, które zostaną zbadane przez
      paleobotaników. Wydobyto z ziemi wiele fragmentów naczyń, jakich używali w
      średniowieczu gdańszczanie. Na działce, gdzie teraz odkopywane są pozostałości
      browaru, kilkanaście dni temu odkryto pięć średniowiecznych skarbonek. Były
      puste. Wykopaliska poprzedzają budowę nowego hotelu w tym miejscu. Eksploracja
      zostanie zakończona jesienią."
      • lucy_z Re: Z dzisiejszego Dziennika Bałtyckiego 31.07.02, 09:34
        Chętnie sama bym pokopała;) Zawsze uważałam, że praca archeologów jest
        pasjonująca!!! :)
        • kasia_57 Re: Z dzisiejszego Dziennika Bałtyckiego 31.07.02, 17:26
          Tak, żebyś wiedziała, a od pobytu w okolicach historycznego wychodka, to w
          ogóle jestem tym zafascynowana!
          • lucy_z Re: Z dzisiejszego Dziennika Bałtyckiego 31.07.02, 17:34
            kasia_57 napisała:

            > Tak, żebyś wiedziała, a od pobytu w okolicach historycznego wychodka, to w
            > ogóle jestem tym zafascynowana!

            Kasiu, byłaś w Oliwie???
            Zaglądnij na pocztę!
            • belissarius Re: Z dzisiejszego Dziennika Bałtyckiego 01.08.02, 06:56
              Praca archeologa to żmudne i nudne zajęcie wymagające cierpliwości i chęci babrania się w czymś, co
              kiedyś było wychodkiem, śmietniskiem, cmentarzem. I nie zawsze (albo raczej prawie nigdy) trafia się na
              grobowiec faraona usłany niewyobrażalnymi skarbami. Mój starszy kolega, archeolog o ponad 50-letnim
              stażu, chwalił się, że znalazł ongiś cmentarzysko (4 groby) kultury łużyckiej z kilkoma skorupami
              garnków i koralowym naszyjnikiem... To było jego życiowe osiągnięcie, jego sukces i temat do dysertacji
              naukowej...
              • kasia_57 Re: Z dzisiejszego Dziennika Bałtyckiego 01.08.02, 14:51
                Ja go rozumiem, tego Twojego kolegę.
                Nigdy mnie nie ciekawiły grobowce faraonów, może dlatego, ze naogląałam się
                takich wykopalisk w zyciu wiele, i nie należą do mojej sfery zainteresowań,
                obce i odległe.
                Dla mnie zawsze najbradziej fascynujące były te żmudne i nudne, jak piszeszz
                odkrycia w Poslce. Aczkolwiek "ludzie kopiący", jakich poznałam i którzy
                właśnie kopali i kopią w Polsce, są pasjonatami swojego zawdou. Cieszą się
                każdym elementem wydobytym z ziemi a niezniszczonym przez głupotę ludzka i czas.
                Myślę, że do każdego zajęcia w życiu należy podchodzić z pasją i wtedy nawet
                kopanie w wychodkach będzie fascynujące. Zresztą, kiedy byłam na wykładzie w
                kwartale ulic Sw.Jana, Szklary, Szeroka, opowiadano nam właśnie CO można
                wykopać z wychodka. Rewelacje.
    • kasia_57 Z Gazety W. - ciekawostka godna polecenia 02.08.02, 08:46
      "Pieta u św. Mikołaja

      mik (01-08-02 20:26)

      Pieta, którą wyrzeźbił nieznany artysta około 1430 r. - najcenniejsze dzieło
      sztuki z kościoła św. Mikołaja i jedna z najcenniejszych gotyckich rzeźb w
      Gdańsku - powróci na kilka dni do bazyliki.

      Prawie 20 lat spędziła w klasztorze Dominikanów, którzy zabrali ją z
      niezabezpieczonej świątyni w obawie przed kradzieżą. Ostatnio stała w celi
      przeora, a wszyscy, którzy zdążyli już zapomnieć, jak wygląda, mogą obejrzeć ją
      od 2 do 10 sierpnia w kaplicy św. Jacka na wystawie pt. Zakamarki św. Mikołaja.
      Wśród zgromadzonych tam przedmiotów zwracają uwagę barokowe ornaty i bulla
      papieska z 1928 r. - dokument, który potwierdza podniesienie kościoła do rangi
      bazyliki mniejszej. Będzie też eksponowany bursztynowy różaniec znaleziony w
      trumnie "Hiszpana", mnicha, którego szczątki odkopali w zeszłym roku
      archeolodzy.

      Wystawę można oglądać od godz. 9 do 11.30 i od godz. 13 do 17 (w niedzielę od
      godz. 14 do 17).
      Dominikanie będą też oprowadzali po kościele i krypcie, w której leżą szkielety
      mnichów - co kwadrans w godz. 9 do 10. 30, od 13.30 do 16.30 i od 19 do 21.
      Na brata przewodnika należy czekać przy wejściu do kościoła."


    • petelka Re: fotograficzna zagadka 02.08.02, 09:12
      roots.gdansk.gda.pl/galeria/agnl/09.jpg
      I pytanie: gdzie stoi ten uroczy chłopiec???
      • kasia_57 Re: fotograficzna zagadka 02.08.02, 09:26
        Przycupnął na czaszy u Neptuna, uśmiechając się do przechodniów. :)))
        • petelka Re: fotograficzna zagadka 02.08.02, 09:30
          kasia_57 napisała:

          > Przycupnął na czaszy u Neptuna, uśmiechając się do przechodniów. :)))

          ...szczególnie do tej młodej, urodziwszej części przechodniów.:)))
          Pozdrowienia
    • kasia_57 Podróż Sądu Ostatecznego 02.08.02, 09:30
      Kto nie widziała dawno, niech siępospieszy, bo Sąd Ostateczny jedzie w podróż...

      "Sąd Ostateczny Memlinga jedzie do USA

      mik (31-07-02 21:11)

      "Sąd Ostateczny" Hansa Memlinga wyjedzie wkrótce z Muzeum Narodowego w Gdańsku
      do Stanów Zjednoczonych.

      Od 10 września będzie prezentowany na wystawie pt. Splendor of Poland w
      Milwaukee. Memling pojedzie tam w towarzystwie "Damy z gronostajem" Leonarda da
      Vinci i "Pejzażu z miłosiernym Samarytaninem" Rembrandta, które przechowywane
      są w Krakowie. Z Gdańska do USA wyruszy także słynny "Portret patrycjuszki"
      Antoniego Moellera oraz kilka obrazów holenderskich i flamandzkich.

      Co dostaniemy w zamian? - Jest szansa, że otrzymamy bardzo dobrą wystawę
      malarstwa europejskiego od XIII do XIX w., w tym impresjonistów - mówi Beata
      Sztyber, kustosz Muzeum Narodowego w Gdańsku. - Liczymy również, że wystawa w
      Milwaukee zapoczątkuje współpracę z innymi amerykańskimi muzeami, łącznie z
      najsłynniejszymi - w Nowym Jorku i Waszyngtonie. Obecnie arcydzieła z polskich
      kolekcji będą eksponowane w tej części Stanów, gdzie jest duża Polonia. "

    • kasia_57 Pytanie o obelisk 03.08.02, 01:15
      Drogie Rzygacze!
      Przy ulicy Kartuskiej, tuż za skrzyżowaniem z ul.Łostowicką, jadąc z centrum
      Gdańska, po lewej stronie stoi obelisk. Na chodniku, tuz przy ulicy. Poświęcony
      podobno lotnikowi z I wojny światowej. Podobno ów lotnik zginąl w katastrofie
      (?). Tablice mosiężne zostały zerwane przez poszuiwaczy złomu.
      Czy wiadomo komus o tym lotniku? Kto zacz był i co zaz katastrofa, czy
      zestrzelony, czy co????? Gdzie został pochowany?
      • belissarius Re: Memling w Milwaukee 03.08.02, 06:39
        No taaaaak... Sąd Ostateczny i Dama z gronostajem jadą do Milwaukee, tam, gdzie "wielkie skupisko
        Polonii". Nie da się ukryć, że to właściwe miejsce. W Chicago wszyscy wiedzą, że Milwaukee to
        największe skupisko Polonii w USA (podobnie jak "Nowy Dziennik" nowojorski jest największą gazetą
        polską w USA, najwięcej Polaków w USA mieszka na Greenpoincie, książka "Szczuropolacy"
        Redlińskiego to odzwierciedlenie istoty życia Polaków w USA, a prezes KPA Moskal to żydożerca,
        antysemita i wróg polskości)... Byle tak dalej, bracia Rodacy!
        • lucy_z Re: Skarby 03.08.02, 15:36
          Ja, jako człowiek lubiący tajemnice i poszukiwacz /papierowy/ amator skarbów,
          znalazłam taki ciekawy artykuł z obiegłego roku! Może ktoś to już czytał, ja
          nie!:)
          wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?dzial=gdg010108&xx=288158

          lucy_z
          • lucy_z Re: Skarby 03.08.02, 16:22
            A to ciekawe historie! O Przemyślu czytałam ale o Gdyni nie!
            republika.pl/franser/
            • lucy_z Re: Skarby 03.08.02, 16:31
              Na tamej stronie trudno znaleźć to, o czym pisałam.
              Trzeba wejść w www.latebra.3miasto.pl i kliknąć w "ciekawe miejsca i historie"!
              • kasia_57 Re: Skarby 03.08.02, 20:01
                lucy_z napisała:

                > Na tamej stronie trudno znaleźć to, o czym pisałam.
                > Trzeba wejść w www.latebra.3miasto.pl i kliknąć w "ciekawe miejsca i
                historie"!
                >
                • lucy_z Re: Skarby 03.08.02, 20:37
                  kasia_57 napisała:

                  > U dominikanów byłam, opowieści z krypty prześlę Ci na pocztę
                  > :)))

                  Nic nie mam Kasiu! Napisz tu koniecznie, też!!! Na pewno wiele osób to
                  zainteresuje:)
                  • kasia_57 Opowieści z krypty... dominikańskiej 03.08.02, 21:31
                    Dobra, mam bowiem nadzieję, że forumowicze tubylcy znajdą czas i pójdą
                    popatrzeć na tych, którzy byli tutaj przed nami.
                    Czaszki i kości w krypcie, jedne poukładane na stole - czaszki w różnym stanie
                    zachowania, ale generalnie wszystkie z pełnym uzębieniem. I czaszka owego
                    słynnego mnicha zabitego nadziakiem. Trzy dziury w czaszce, straszne narzędzie -
                    przecież pierwszy cios był śmiertelny. Zupełnie jakby wróg go potraktował jak
                    kokos do rozłupania. Straszne świadectwo fanatyzmu religijnego. A może zawiści
                    społecznej, bo mnisi byli generalnie dobrze odżywieni i żyli w dobrych
                    warunkach (bez względu na to co sami o sobie mówili), biedy takiej, jak biedota
                    gdańska nie cierpieli. A potem przyszły hasła doktora Marcina... Podatny grunt
                    tutaj w Gdańsku zastały owe tezy...
                    Krypta została zniszczona - w sensie przemieszania pochówków i zniszczenia
                    grobów (pochówki były w trumnach) - w wieku XIX kiedy robiono instalację
                    grzewczą.
                    Czaszka kobiety zabarwiona na zielono, od miedzianej ozdoby, w której została
                    pochowana. I pochówki dzieci. Fundatorzy z rodzinami. Wiadomo, że Dominikanie
                    czerpali dochody z pogrzebów, więc czemu nie? Tym podreperowywali swoją kasę
                    zakonną.
                    No kaplica z czasów krzyżackich, stamtąd wyprowadzano zwłoki do pochówku.
                    Posadzka, przywodzi na myśl, mnie przynajmniej - owe posadzki z Pompei. Ogólnie
                    rzecz biorąc taką ważną wystawę dla Gdańszczan i dziejów miasta ale przede
                    wszystkim dla dziejów zakonu - przygotowano na odczep się. W kaplicy tej z
                    posadzką, bałagan, nikt nie zadbał, żeby posprzątać te zepsute ramy od obrazów,
                    żeby zostawić ją pustą... A tak wchodzi się do składziku, i nie widać urody
                    pomieszczenia. I jeszcze jedno - opowiadają braciszkowie - w wieku takim
                    nieopierzonym, nie wiem 19-20 lat, to chyba góra. No i to się odbija fatalnie
                    na przekazie. Przekaz bez "bigla" potrafi położyć nawet najciekawszą historię.
                    I oni tak właśnie katują tę historię....
                    Szkoda, bardzo szkoda.
                    W poniedziałek lecę dać się oprowadzić po kościele, bo i wejście do
                    prezbiterium ponoć ma być w programie. Zobaczę jak to będzie opowiadane. Jestem
                    trudnym słuchaczem - bowiem jestem słuchaczem przygotowanym. I lubię jak ktoś
                    przekazuje swoją, nawet małą wiedzę, z ogniem... Szkoda, bo wystawa ważna. I
                    trwa bardzo krótko! I niczym nie fascynują opowieści braciszków. Oni to robią
                    beznamiętnie, ,oni zabijają fascynującą historię mniejsca magicznego, gdzie
                    Zygmuntowi II Wazie odczytano akt wyboru na króla, gdzie jego syn Władysław
                    dostał ataku nerek, gdzie pod zakrystią odkryto zręby budynku, który przez lata
                    uchodził, za ten pierwszy kościół świętopełkowej fundacji, a okazał się w końcu
                    jakimś budynkiem o zupełnie innym przeznaczeniu, a które to odkrycia kolejnym
                    pokoleniom uczniów każą uczyć się historii tego miasta od nowa!
                    Nawet o tym nadziaku opowiadał braciszek tak, jakby to była łyżka od zupy.
                    A nadziak to przecież straszne narzędzie było. Tutaj jest link do wspaniałej
                    strony o Husarii, gzie jest zdjęcie nadziaka i opis dokładny :
                    www.jest.art.pl/nadziak.html
                    Nadziakiem, lub obuchem, nazywano młotek bojowy, stosowany przez rycerzy do
                    rozbijania zbroi przeciwnika, a także rodzaj siekierki, osadzonej na krótkim
                    drzewcu, używanej do walki wręcz. Upowszechniona w Polsce i na Węgrzech. Do
                    XVIII w. wchodziła w skład uzbrojenia jazdy polskiej. A fakt noszenia nadziaka
                    przez np. szlachtę polską, był przyczyną wielu zabójstw. Czy i tutaj coś
                    takiego miało miejsce, czy też podczas tumultu religijnego ktos użył
                    zdobycznego, znalezionego, bądź ukradzionego narzędzia... I jak wyglądał ów
                    nadziak, czy miał na tym drugim końcu młotek o kształcie głowicy buzdygana, czy
                    też zwyczajnie był zakończony tępo... I gdzie się starli, czy gdzie został
                    zaatakowany ów mnich? W klasztorze, czy koło niego? Jaki zaciekły musiał być
                    przeciwnik, skoro po zadaniu pierwszego ciosu poprawił – kiedy zakonnik już
                    leżał. Martwy. Co musiało się dziać w mieście, skoro dochodziło do takich
                    starć. Jak bardzo tutaj wytrzymałośc ludzka została nadwątlona i jak bardzo
                    podatny na ideologię i fanatyzm staje się tłum. Psychologia tłumu, i spryt Rady
                    Miasta. Ponadczasowa polka-galopka.
                    Czaszka po trepanacji – w następnym rzędzie na stole. Mężczyzna
                    najprawdopodobniej z jakims krwiakiem – zrobiono mu trepenację, i owe „dziury”
                    w głowie – zazarastały, nie wiem, jak to fachowo opisach, ale widać było iż
                    pacjent musiał żyć czas jakiś po operacji. I czaszka otiwerana już po śmierci
                    delikwenta. Ta w ostatnim rządku na stole, z wielką dziurą w okolicach skroni.
                    Czego szukano po śmierci tego nieszczęśnika? Czy mogła to być czaszka użyta do
                    sekcji zwłok, jakie w Gdańsku przeprowadzano?
                    Warto pójść na wystawę – samemu oglądnąć i zadumać się nad tymi, którzy leżą w
                    krypcie czekają na opisanie i powtórny pochówek. Trzeba też zajśc do kaplicy
                    Św. Jacka i zobaczyć Pietę, a potem pognać do Bazyliki NMP i porównać, ,ta od
                    Dominików z 1430, a ta w NMP z 1410. jakaż różnica w przedstawieniu cierpienia
                    Matki, jaka różnica w przedstawieniu zmaltretowanego ciała Syna.
                    Koniec, więcej nie piszę, idźcie sami, i oceńcie. A jak tam będziecie, to
                    szukajcie braciszka przewodnika - starszego wiekeiem, może będzie ciekawie
                    opowiadał.
                    Koniecznie spójrzcie na epitafia! I na Matkę Boską Hodegetrię !!!!!
                    :)
                    • kasia_57 Kajam się... 03.08.02, 21:41
                      Oczywiście Zygmunt III Waza. Zjadło mi to "I"
                    • lucy_z Re: Opowieści z krypty... dominikańskiej 03.08.02, 21:47
                      Świetnie to opisałaś Kasiu!!! :)) A kto może niech idzie sam!!!
                    • o__o Re: Opowieści z krypty... dominikańskiej 03.08.02, 21:53
                      Kasiu, po tym opisie ...muszę te wspaniałości zobaczyć na własne oczy.... swoją
                      drogą ten nadziak robi wrażenie:(((

                      Z podziękowaniami za wspaniały opis...
                      o__o
                      • kasia_57 Re: Opowieści z krypty... dominikańskiej 03.08.02, 22:11
                        Dlatego właśnie oprowadzam wycieczki. :)
                        • lucy_z Re: Opowieści z krypty... dominikańskiej 03.08.02, 22:45
                          Kasiu, właśnie przeczytałam o Malborku, fascynujące!!!!!:)Chciala bym tam być w
                          tym czasie;)
                          • kasia_57 Re: Opowieści z krypty... dominikańskiej 03.08.02, 23:05
                            No tak, móc zaglądnąc i zobaczy, co robią...
                            Wiesz, do tego Malborka jeżdżę od lat bez mała.... i zawsze czekam na ten tupot
                            nóg, i szuranie, jakie się słyszy w kaplicy Św. Anny. Legenda mówi, że t jakiś
                            łotr krzyżem znaczony nie może sobie miejsca znaleźć i pokutę odprawia taka
                            chodzoną... Raz mi się nawet wydawało, ze słyszę, ale zerwał się wiatr i
                            uciekłam, bo tam jest zawsze przeciąg. i wyje to wietrzystko - zwłaaszcza taką
                            ciemną i jesienną jesienią.

                            • lucy_z Re: Opowieści z krypty... dominikańskiej 03.08.02, 23:07
                              Właśnie poczytałam jeszcze o innych rzeczach tylko dlaczego tak malo jest o
                              Gdańsku:( Pytanie retoryczne bo mi już to wyjaśniłaś!:)
                              • kasia_57 Re: Opowieści z krypty... dominikańskiej 03.08.02, 23:09
                                To jest wspaniała strona. I buszować po niej można niemal bez końca. Kup sobie
                                magazyn Odkrywca, to zobaczysz następne cuda, a na razie wejdź na ich strronę,
                                na tej Twojej w linka chjest adres.
                                :)))
                                K
                                • lucy_z Re: Opowieści z krypty... dominikańskiej 03.08.02, 23:12
                                  Właśnie można czytać i czytać, bez końca! A Kasiu, o tej Gdyni to mnie też
                                  zadziwia. Te tunele..... Komu były potrzebne???
                                  • kasia_57 Re: Opowieści z krypty... dominikańskiej 03.08.02, 23:23
                                    lucy_z napisała:

                                    > Właśnie można czytać i czytać, bez końca! A Kasiu, o tej Gdyni to mnie też
                                    > zadziwia. Te tunele..... Komu były potrzebne???
                                    >
        • Gość: maciek Re: Memling w Milwaukee IP: *.chcg3.il.corecomm.net 03.08.02, 18:58
          " Milwaukee to
          największe skupisko Polonii w USA (podobnie jak "Nowy Dziennik" nowojorski jest
          największą gazetą
          polską w USA, najwięcej Polaków w USA mieszka na Greenpoincie, książka "Szczuro
          polacy"
          Redlińskiego to odzwierciedlenie istoty życia Polaków w USA, a prezes KPA
          Moskal to żydożerca, antysemita i wróg polskości)... Byle tak dalej, bracia
          Rodacy!"

          tuscie sie schowali!
          ten obraz pewnie pojechal na ulice Milwaukiee (jest tam podobno jakies muzeum)a
          nie do miasta. nie zoladkuj sie tak BELI..
          "ND" (Twoja konkurencja) jest pewnie najwiekszy w NY-city i nie polska
          gazeta ,tylko polonijna (subtelna roznica). w polskich gazetach nie przepisuja
          zywcem artykolow z prasy polonijnej, bez podania zrodla -oczywiscie. w
          polonijnej prasie tak! (nie pije tu do Ciebie).
          z Greenpoint'em sie zgadzam. jak bylo Jackowo albo Stary Trojkat, to mozna bylo
          dyskutowac. a teraz?
          co do Prezesa to zadnej sympatii do niego nie mam ,wrecz przeciwnie. nie
          uzywalbym takich sformulowan wobec niego tyko lagodniejsze np. Pajac. cala ta
          organizacja (ZNP -nie mylic ze zwiazkiem nauczycielstwa) jest smieszna! ale to
          nie za moje pieniadze, wiec niech "se robia co chca".
          pozdrowienia,
          maciek

          p.s.
          moze bysmy sie wreszcie spotkali na jakims piwie (albo czyms innym, dozwolonym
          od 21 lat "3 ID req.") np. w "czterdziestce" (mam blisko nawet na 4)?
          m

      • kasia_57 Ponawiam pytanie o obelisk 04.08.02, 20:15
        Bo bardzo mi na tym zależy. Czy ktos wie????
      • kasia_57 Ponowione pytanie o obelisk 04.08.02, 20:30
        kasia_57 napisała:

        > Drogie Rzygacze!
        > Przy ulicy Kartuskiej, tuż za skrzyżowaniem z ul.Łostowicką, jadąc z centrum
        > Gdańska, po lewej stronie stoi obelisk. Na chodniku, tuz przy ulicy.
        Poświęcony
        >
        > podobno lotnikowi z I wojny światowej. Podobno ów lotnik zginąl w katastrofie
        > (?). Tablice mosiężne zostały zerwane przez poszuiwaczy złomu.
        > Czy wiadomo komus o tym lotniku? Kto zacz był i co zaz katastrofa, czy
        > zestrzelony, czy co????? Gdzie został pochowany?

        Jeszcze parę razy ponowię pytanie, bo mi zależy. :)
    • kasia_57 Zapytanie Belisariusa - bardzo ciekawy temat !!!! 04.08.02, 12:09
      Jarmark św. Dominika
      Autor: belissarius@NOSPAM.poczta.gazeta.pl
      Data: 29-07-2002 06:56

      --------------------------------------------------------------------------------
      Wiemy od jak dawna istnieje, za lat 8 będziemy obchodzić 750�lecie Dominika.
      Ale przecież nie był w
      ciągu tych lat zawsze organizowany. Kto wie, np., jak to było za Prus i za
      Hitlera? A wcześniej?
      Ogromniem ciekaw!
      • lucy_z Re: Zapytanie Belisariusa - bardzo ciekawy temat 04.08.02, 12:32
        kasia_57 napisała:


        > Wiemy od jak dawna istnieje, za lat 8 będziemy obchodzić 750�lecie Dominika.
        > Ale przecież nie był w
        > ciągu tych lat zawsze organizowany. Kto wie, np., jak to było za Prus i za
        > Hitlera? A wcześniej?
        > Ogromniem ciekaw!

        Znalazłam taki zapis w internecie, że istniał od XIII w i do wybuchu II wojny
        odbywał się bez przerwy. Po wojnie zaczął się 5.08.1972r i trwał wtedy tylko
        tydzień!
        • lucy_z Re: Zapytanie Belisariusa - bardzo ciekawy temat 04.08.02, 13:23
          A jednak w dawnych czasach też były różne okresy, kiedy Jarmark nie mógł się
          odbyć w odpowiednim czasie. Oto fragment "Wiatru od morza" Stefana Żeromskiego:

          "W nocy z trzynastego na czternasty listopada siedział w milczeniu i uparcie
          patrzał w twarz Henryka von Plotzke. Pomimo zalegającego już ziemię mroku
          wieczora gwar nadzwyczajny dochodził do tej sali wysokiej z miasta rozłożonego
          wokół zamku, ponad zakrętem Raduni i widłami Motławy. Tłumy Kaszubów ściągnęły
          były właśnie z bliska i z dala na jarmark od pięćdziesięciu już lat rokrocznie
          trwający w ciągu dni kilku, który w tym roku, 1308, wypadł o trzy miesiące
          później wskutek zagarnięcia kraju i miasta przez Sasów. Między kościołem
          rybackim świętego Mikołaja i wielką budową świętej Katarzyny, na sto
          kilkadziesiąt lat przed tą chwilą przez księcia Sambora wzniesioną - pod murem
          miejskim, który podówczas łączył wieżę dominikańską rybackiej parafii z
          basztą "Patrz w górę", przez Niemców Kiek in die Kok zwaną, ponad rzeczką
          Radunią a obok młynów niemieckich, na wielkich placach rozciągnionych wśród
          opłotków od starej Motławy aż ku rozdołom szydlickim - jarmark dominikański się
          kotłował. To wydeptane, błotniste targowisko, obstawione drewnianymi domostwami
          starego miasta, wrzało teraz od nadzwyczajnego zgiełku. Po odstąpieniu
          brandenburskich najeźdźców, po zwolnieniu spod opresji zamków, osiedlisk,
          dworów i wsi, ludność kaszubska złupiona przez Niemców przybyła tłumnie z
          uwolnionych okolic, gdyż musiała nabywać nie tylko odzież i statki domowe, ale
          i żywność samą."
          • kasia_57 Re: Zapytanie Belisariusa - bardzo ciekawy temat 04.08.02, 15:24
            lucy_z napisała:

            > A jednak w dawnych czasach też były różne okresy, kiedy Jarmark nie mógł się
            > odbyć w odpowiednim czasie. Oto fragment "Wiatru od morza" Stefana
            Żeromskiego:
            >
            > "W nocy z trzynastego na czternasty listopada siedział w milczeniu i uparcie
            > patrzał w twarz Henryka von Plotzke. Pomimo zalegającego już ziemię mroku
            > wieczora gwar nadzwyczajny dochodził do tej sali wysokiej z miasta
            rozłożonego
            > wokół zamku, ponad zakrętem Raduni i widłami Motławy. Tłumy Kaszubów
            ściągnęły
            > były właśnie z bliska i z dala na jarmark od pięćdziesięciu już lat
            rokrocznie
            > trwający w ciągu dni kilku, który w tym roku, 1308, wypadł o trzy miesiące
            > później wskutek zagarnięcia kraju i miasta przez Sasów.

            A wydaje się tak oczywiste, że trwał przez wieki, prawda? Do głowy by mi nie
            wpadło, żeby w Wietrze od Morza szukać tego fragmentu. Ja zawsze raczej
            koncentrowałam sie na historii Krokowej, resztę niejako traktowałam po łebkach.
            Jesteś wielka Lucy.
            :)
            • lucy_z Re: Zapytanie Belisariusa - bardzo ciekawy temat 04.08.02, 16:05
              kasia_57 napisała:



              > Jesteś wielka Lucy.
              > :)

              170cm ;)))
              • kasia_57 Re: Zapytanie Belisariusa - bardzo ciekawy temat 04.08.02, 20:10
                lucy_z napisała:

                > kasia_57 napisała:
                >
                >
                >
                > > Jesteś wielka Lucy.
                > > :)
                >
                > 170cm ;)))

                O, to obie jesteśmy wielkie - ja też 170 cm ;)))
                Idź na pocztę.
    • Gość: les1 Re: Lipcowe porzadki u Rzygaczy (cz.II) ..(116) IP: 5.1D* / *.mweb.co.za 04.08.02, 21:16
      Dolaczam sie do pytania Kasi dotyczacego Lotnika z Kartuskiej....
      Sam mam tez cos podobnego... chociaz w tym przypadku ...chodzi mi o
      nieoznaczony grob...
      Jako dzieciak i mlodzieniec...latalo sie po tym Wrzeszczu w rozmaitych
      kierunkach... a to do bunkrow w Brzeznie, na Westerplatte...zbierac
      niewypaly!... do Nowego Portu...popatrzec na to polywalo lub na Zaspe
      Towarowa....popatrzec na lokomotywy...
      I tam wlasnie...na Zaspie Towarowej, po lewej stronie podjazdu na wiadukt,
      patrzac (idac)od strony Kosciuszki....jest stary nieoznakowany grob...
      Podobno z drugiej wojny swiatowej?...
      Jako mlokos, zawsze tam szedlem w dniu Zaduszek i zapalalem swiece....czasami z
      innymi "huliganami"...przechodzac....uprzatnelismy to miejsce i ukladalismy
      pare kwiatow ...zerwanych na pobliskich dzialkach...:-)
      W zeszlym roku...bedac na spacerze...z przyjemnoscia zaobserwowalem, ze ktos
      nadal o to miejsce dba....
      Ktokolwiek ma jakies informacje odnosnie tego miejsca?...
      Wiem, ze nie jest to mega miejsce .... ale jednak?
      les1
      • krzysiek_n Iwa! 04.08.02, 21:29
      • krzysiek_n Iwa! 04.08.02, 21:31
        ... proszę o nowy wątek rzygaczowy, bo tu juz cięęęęężko idzie ;-)
        • iwa.ja Re: Iwa! 04.08.02, 22:33
          OK.
    • pumeks wielki desant Rzygaczowy! juhuuuuuuuuuuuu! 25.11.02, 16:11
      jaba daba daba dooo!
    • pumeks No to jeszcze raz podbijamy! 27.11.02, 10:06
      hoooop!
      • gatto2pl Re: No to jeszcze raz podbijamy! 28.11.02, 22:31
        pumeks napisał:

        > hoooop!

        np..i hoop!
        Niech, kto zawita na tym forum ma mozliwosc poczytania i dowiedzenia
        sie, ze nie tak dawno temu tutaj bylo ..po prostu normalnie....
        hoooop!
        gatto2pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka