Dodaj do ulubionych

Na kogo glosować?

IP: 81.15.226.* 07.09.05, 21:26
Na Kaszuba,czy na bliżniaka?Na PiS,czy na Platformę?Proszę o wypowiedzi.
Obserwuj wątek
    • laventhar Re: Na kogo glosować? 07.09.05, 23:14
      Proponuje Roberta Straka z LPR.

      --------------------------------
      Szybka nauka - www.ebelfer.pl
      Aplikacje on-line - www.laventhar.pl
    • Gość: Aleksander Re: Na kogo glosować? IP: *.multicon.pl / *.multicon.pl 08.09.05, 09:31
      Gość portalu: alfik napisał(a):

      > Na Kaszuba,czy na bliżniaka?Na PiS,czy na Platformę?Proszę o wypowiedzi.


      Z tych dwóch w zasadzie nie ma większej różnicy. Obaj są zwolennikami obfitego
      budżetu, a więc zabierania obywatelom większości zarobionych przez nich
      pieniędzy. Gdybym już jednak miał mieć tak ograniczony wybór, opowiedziałbym
      się za Lechem Kaczyńskim, bo jest zdeklarowanym przeciwnikiem zabijania
      nienarodzonych dzieci, "małżeństw" homoseksualistów i konstytucji europejskiej.
      • maszar Re: Na kogo glosować? 08.09.05, 20:39
        Gość portalu: Aleksander napisał(a):

        "Obaj są zwolennikami obfitego budżetu, a więc zabierania obywatelom większości
        zarobionych przez nich pieniędzy"

        No chyba lekko przesadzasz; akurat PO proponuje uczciwy (i niski) podatek liniowy;
        • Gość: Aleksander Re: Na kogo glosować? IP: *.multicon.pl / *.multicon.pl 09.09.05, 00:23
          maszar napisał:

          > Gość portalu: Aleksander napisał(a):
          >
          > "Obaj są zwolennikami obfitego budżetu, a więc zabierania obywatelom
          > większości
          > zarobionych przez nich pieniędzy"
          >
          > No chyba lekko przesadzasz; akurat PO proponuje uczciwy (i niski) podatek lini
          > owy;


          To prawda, że PO jest za podatkiem liniowym, ale chyba nie podważasz mojego
          twierdzenia, że PO jest za odbieraniem obywatelom większości pieniędzy?
          • maszar Re: Na kogo glosować? 09.09.05, 20:41
            "To prawda, że PO jest za podatkiem liniowym, ale chyba nie podważasz mojego
            twierdzenia, że PO jest za odbieraniem obywatelom większości pieniędzy?"

            1 - owszem, podważam - w jakiż to sposób PO miałaby to robić?
            2 - a któraż to partia według Ciebie proponuje najmniejsze obciążenia podatkami?
            • Gość: Aleksander Re: Na kogo glosować? IP: *.multicon.pl / *.multicon.pl 10.09.05, 13:09
              maszar napisał:

              > "To prawda, że PO jest za podatkiem liniowym, ale chyba nie podważasz mojego
              > twierdzenia, że PO jest za odbieraniem obywatelom większości pieniędzy?"
              >
              > 1 - owszem, podważam - w jakiż to sposób PO miałaby to robić?


              W Polsce płaca netto to tylko 56,12% wynagrodzenia. Pozostałe 43,88% to podatki
              i obowiązkowe składki. Z tych 56,12% wynagrodzenia które zostaje nam na ręce
              Polak musi jeszcze zapłacić podatek VAT wliczony w towary i usługi, akcyzę
              wliczoną w cenę energii elektrycznej, benzyny, alkoholu, papierosów,
              samochodów, kosmetyków; podatek od odsetek bankowych; cła wliczone w cenę
              importowanych towarów; abonament RTV; całą masę podatków lokalnych i różne
              obowiązkowe opłaty administracyjne. Zdaniem ekspertów CAS statystyczny Polak
              dysponuje jedynie 17% (!!!) zarobionych przez siebie pieniędzy.

              PO proponuje tylko kosmetyczne zmiany, a więc de facto jest za utrzymaniem
              systemu polegającego na odbieraniu przez polityków obywatelom większości
              zarabionych przez nich pieniędzy.


              > 2 - a któraż to partia według Ciebie proponuje najmniejsze obciążenia
              podatkami
              > ?


              Platforma Janusza Korwin-Mikke
      • Gość: księgowy Re: Na kogo glosować? IP: *.inteko.com.pl 10.09.05, 13:38

        01 września 2005
        M. Szenborn, K. Kwiatek: Tuskomania
        Boimy się otworzyć lodówkę, ba!, nawet konserwę, bo może z niej wyskoczyć
        Donald Tusk. „Człowiek z zasadami” patrzy na nas z tysięcy billboardów w całej
        Polsce. Sprawdziliśmy, kto płaci za tę gigantyczną kampanię reklamową.

        Finansowanie kampanii wyborczych wygląda modelowo tak: partia polityczna
        otrzymuje dotację z budżetu państwa. Jest to kwota zależna od kilku elementów.
        Trzeba zaznaczyć, że są de facto dwie kampanie: parlamentarna i prezydencka. Ta
        pierwsza, zgodnie z prawem, ma być finansowana głównie (teoretycznie) ze
        składek członków i dotacji budżetowej. Owa dotacja zależy od wyników wyborów.
        Innymi słowy, jeśli do sejmu weszła Liga Polskich Rodzin, to musisz sobie zdać
        z tego sprawę, Czytelniku, że w jakiejś części sfinansowałeś luksusowy obiad
        Romana Giertycha, nie mówiąc o jego wyjazdach, wiecach oraz plakatach i
        ulotkach LPR-u itp. Oprócz dotacji z budżetu, czyli z naszych kieszeni, każdy
        sympatyk danej partii może przekazywać jednorazowo i anonimowo darowiznę do
        kwoty 840 złotych. Jak chce dać więcej, to już nie może być anonimowy i
        powinien przelewu na konto partii dokonać oficjalnie ze swojego konta.
        Maksymalna wpłata to 10 tys. złotych. Po co ten limit? A po to, żeby
        (teoretycznie) rozmaici biznesmeni nie kupowali sobie przychylności przyszłych
        polityków. Oczywiście jest to prawo martwe, bowiem biznesmen Malinowski może
        wpłacić na konto kandydata Kowalskiego dowolną kwotę, rozpisując ją na
        poszczególnych członków swojej rodziny, znajomych, pracowników itd.

        Prawo zabrania przekazywania jakichkolwiek funduszy na kampanię wyborczą przez
        firmy – czyli podmioty gospodarcze. Śmieszny to przepis, bowiem jeśli nasz
        biznesmen Malinowski chce wspomóc kandydata Kowalskiego kwotą znaczniejszą, to
        robi tak: wypłaca swoim pracownikom ekstrapremię, a oni muszą tę premię zanieść
        do banku i wpłacić na konto kampanii wyborczej. Proste, prawda? Jeśli nie do
        końca proste, to dodajmy, że jest jeszcze jeden sposób dotowania wyborów
        (praktykowany zwłaszcza przez prawicę, i to często). Otóż np. za druk ulotek,
        folderów czy innych wyborczych gadżetów firma X naszego Malinowskiego powinna
        wystawić fakturę na, powiedzmy, 100 tys. zł. Ale wystawia na 20 tysięcy. Owa
        różnica 80 tysięcy stanowi właśnie darowiznę.
        I to jest taka legalna nielegalność. Nielegalność w świetle prawa!

        To tak w skrócie w kwestii wyborów do parlamentu. Istnieją przecież jeszcze
        wybory prezydenckie. Kto i z jakiej kieszeni je finansuje?

        Skąd Donald Tusk – szef partii, która w telewizji chwali się, że nie bierze z
        budżetu państwa ani grosza – ma miliony złotych na tysiące billboardów i setki
        telewizyjnych spotów reklamowych? Zaraz to wyjaśnimy.

        Na razie sprawdźmy, o jaką kasę w czasie całych wyborów chodzi. Popatrzmy na
        przykładzie Platformy Obywatelskiej i policzmy, ile kampania Tuska może
        kosztować. Otóż samo miejsce na byle jakim billboardzie warte jest minimum 600
        zł miesięcznie. Droższe – podświetlone i w stolicy – mogą kosztować ponad 3
        tys. zł na miesiąc. I tyle kosztują. Według naszych operacyjnych danych, owych
        luksusowych billboardów ma Tusk w całym kraju około 2,5 tys. To daje kwotę 7,5
        mln zł miesięcznie (wariant bardzo ostrożny i zminimalizowany). Jak wiadomo –
        kampania prezydencka trwa dwa i pół miesiąca, tak więc wychodzi nam ponad 18
        milionów złotych. Ale są przecież billboardy zwykłe. Na nich wisi około 10 tys.
        Tusków (znów wariant zaniżony). Za wieszanie siebie na tych płaszczyznach Tusk
        musi zapłacić dalsze 6 milionów złotych razy dwa i pół miesiąca, co daje 15 mln
        zł. To razem i szacunkowo (możliwość rabatów) daje ok. 30 mln zł.

        12 mln zł to jest kwota graniczna, jaką według Państwowej Komisji Wyborczej
        jeden kandydat może wydać na całą swoją promocję. Ale przecież Donald Tusk
        reklamuje się także w telewizji. Przyjmijmy najtańszą cenę spotu w TV, w czasie
        niskiej oglądalności. Wynosi ona 800 zł za reklamę (30 sekund). Oczywiście jest
        to bzdet, bo w najlepszym czasie antenowym (np. przed Wiadomościami TVP 1) za
        30 sekund zapłacić należy nawet 70 tys. zł. Ale niech tam... Nie bądźmy
        drobiazgowi. Z bardzo oszczędnych wyliczeń wynika, że Tusk za kampanię w
        telewizji (nie licząc radia) zapłacił co najmniej milion. Kwotę tę proponujemy
        pomnożyć co najmniej razy trzy, bowiem jeszcze raz mówimy, że przyjęliśmy
        wariant taki, jak gdyby Tusk reklamował się wyłącznie w nocy w... np. TV 4.
        Dodajmy do tych paru milionów koszty wieców wyborczych, spotów radiowych, druku
        ulotek itp., itd.). Jak by nie liczyć, wychodzi co najmniej 35 milionów
        złotych.

        Ogłaszamy zatem wszem wobec, że pan Donald Tusk łamie prawo, przekraczając – i
        to znacznie, bo około trzech razy! - limit przyznany przez PKW na kampanię
        wyborczą. Czy w PKW jest jakiś jeden jedyny marny kalkulator?!

        Wiemy, jakie macie pytanie: skąd Tusk i jego totumfaccy mają takie pieniądze?

        Już odpowiadamy. Po pierwsze Komitet Wyborczy Tuska wziął 6 milionów kredytu
        bankowego, który to kredyt poręczyła Platforma Obywatelska. Kto mu dał taką
        gigantyczna gotówkę? Tego nie da się ustalić w żaden sposób (tajemnica
        bankowa), ale według naszych ustaleń chodzi o PEKAO. Bank może mieć w tym
        wielki interes. Zależy mu bardzo, aby przyszły rząd nie zablokował fuzji banków
        PEKAO i BPH – fuzji zapowiadanej co najmniej od maja.

        Ale to jest wszystko betka. Dowcip polega bowiem na tym, że nawet jeśli Tusk
        zostanie prezydentem, to zwrotu za kampanię – zgodnie z prawem – nie dostanie.
        Dostanie zaś... jego Platforma za kampanię parlamentarną; dostanie z budżetu,
        czyli z naszych pieniędzy. Kto zatem finansuje kampanię Donalda Tuska? My,
        Kochani, my wszyscy!
        Nasz tajny informator z kręgu PO twierdzi, że umowa jest dokładnie taka: kasa z
        budżetu – po wejściu Platformy – zostanie przekazana na długi Tuska. Tylko że
        będzie to kolejny przekręt, bowiem zgodnie z prawem nie wolno finansować
        prezydenckich wyborów z funduszy przekazywanych przez budżet za partyjną
        kampanię wyborczą!
        Ale to nie cała kasa imć Tuska. Te superlatywy, które słyszymy w radiu i TV
        o „człowieku z zasadami”, też są pokrywane z tak zwanych cegiełek. To -
        powiedzmy - wolne datki od obywateli. Owe cegiełki są najlepszą formą
        korumpowania polityków, ponieważ nie podlegają żadnej ewidencji. Państwowa
        Komisja Wyborcza nie może (nie ma nawet prawa) zapytać, kto dał kasę i ile jej
        dał. Tak więc niewykluczony jest taki scenariusz: przychodzi ktoś z Wołomina –
        jakiś „Masa” czy „Kiełbasa” – i mówi: - Donald, masz to dużą bańkę w gotówce,
        ale kiedyś poproszę o przysługę...
        - Nie ma sprawy – odpowiada Tusk.
        Ciekawe tylko, o jaką przysługę będzie szło... Oczywiście tak może być z każdym
        z kandydatów, ale zasada jest zawsze taka, że ten, który przewodzi stawce,
        ściąga niemal wszystkich sponsorów. Podstawa to kupa szmalu na starcie, później
        spirala sama się nakręca i kandydat wygrywa. Tusk zainwestował najwięcej i w
        chwili obecnej zdobył już taką przewagę, że – jak mawiają polscy dziennikarze –
        „tylko cud” może mu przeszkodzić w zwycięstwie. Wiedział, co robił, kiedy
        podpisał się na billboardach per „prezydent”...
        Podsumowując „człowieka z zasadami”, powiedzmy tak: według najostrożniejszych
        wyliczeń pan Donald Tusk wyda na swoją kampanię prezydencką 35 mln zł.
        Przekracza to dopuszczalny limit, określony przez PKW o 23 miliony.

        Co tak naprawdę oznacza owe 35 milionów wydanych na to, byśmy uznali, że Donald
        Tusk jest prezydentem wszystkich Polaków. Tylko tyle, iż za taką kwotę 950
        tysięcy najbiedniejszych dzieci w Polsce dostałyby darmowe wyprawki szkolne.

        Marek SZENBORN, Karol KWIATEK
        Tygodnik "Fakty i Mity"


        « wstecz dalej »
        • Gość: naiwna baba Aaaaa, Fakty i mity ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.05, 08:52
          No juz prawie, prawie mogłabym uwierzyć, gdyby nie tytuł pisemka.
    • monikaa13 Re: Na kogo glosować? 08.09.05, 18:06
      chyba na PO, z tych dwóch ale zastanawiam sie jeszzce nad SLD, w końcu
      prezydent będzie prawicowy to może do tego sejmu wprowadzic trochę innych, choc
      szczerze przyznaję że na polityce się nie znam w ogóle, ale głosowac trzeba
      • Gość: noMonika Re: Na kogo glosować? IP: *.chello.pl 08.09.05, 18:20
        no nie znasz się na polityce, nie znasz... Prezydent lewicy i pracowitość?!
        chyba nie żyjesz w tym Kraju...
    • el.comendante Re:Głosujmy na Żyda,bo Polacy to dla siebie Wilki 08.09.05, 23:04
      sa i basta.
      Głosujmy na Borowskiego i Borowiki.
      • gorliwy.litwin Re:Głosujmy na Żyda,bo Polacy to dla siebie Wilki 08.09.05, 23:08
        Żyd?,może i lepiej dla Polski,ale on juz nie Żyd,jest całkowicie zasymilowany.
        • Gość: STARY Re:Głosujmy na Żyda,bo Polacy to dla siebie Wilki IP: 80.48.241.* 09.09.05, 21:12
          PROPONUJĘ SAMOOBRONĘ CZY BĘDZIE LEPIEJ NIEWIEM ALE BĘDZIE WESELEJ.//TAK GŁOSUJ//
    • Gość: na nikogo Re: Na nikogo IP: *.crowley.pl 10.09.05, 13:55
      jw.
    • gauche Komuchy-na komucha; zwolennicy 10.09.05, 14:21
      przekrętow-na P0; Polacy -na PiS, albo LPR.
    • Gość: jerzy Re: Na kogo glosować? IP: *.143.111.62.revers.nsm.pl 11.09.05, 10:49
      na donalda
      moze cos zrobi dla tego naszego martego miasta
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka