Dodaj do ulubionych

Postrzeganie siebie

15.11.07, 20:53
Niektorzy ludzie tak maja (w tym ja), ze patrzac na siebie w lustrze podobaja
sie sobie. A gdy patrza na siebie na zdjeciu, to uwazaja ze wygladaja kiepsko.
Czy ktos mi moze wytlumaczyc, dlaczego tak sie dzieje? Dlaczego w lustrze
postrzegamy sie inaczej? Co ta ten temat mowi psychologia? W moim przypadku
jest to skrajne niemal. W lusterku bardzo sie sobie podobam, a na swoje
zdjecia nie moge nawet patrzec.
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Postrzeganie siebie 15.11.07, 21:39
      Mam to samo - moze jestesmy niefotogeniczne po prostu?
      • alicjasz0 Re: Postrzeganie siebie 15.11.07, 21:43
        Widocznie jesteś niefotogeniczna. Nie przejmuj się ja też tak mam.
    • psychoguru Nic wspolnego z fotogenicznoscia 16.11.07, 08:03
      ila251 napisała:

      > Niektorzy ludzie tak maja (w tym ja), ze
      patrzac na siebie w lustrze podobaja
      > sie sobie. A gdy patrza na siebie na
      zdjeciu, to uwazaja ze wygladaja kiepsko.
      > Czy ktos mi moze wytlumaczyc, dlaczego tak
      sie dzieje? Dlaczego w lustrze
      > postrzegamy sie inaczej? Co ta ten temat
      mowi psychologia? W moim przypadku
      > jest to skrajne niemal. W lusterku bardzo
      sie sobie podobam, a na swoje
      > zdjecia nie moge nawet patrzec.

      Nie ma to nic wspolnego z fotogenicznoscia.
      Wynika natomiast z nieprawidlowego
      nastrojenia systemu samooceny w tej czesci
      ktora dotyczy wlasnego ciala. Ocena z jaka
      ten system klasyfikuje wlasne cialo nie
      bierze sie bowiem znikad, jest to tylko
      zludzenie wynikajace z tego ze system
      samooceny dziala na poziomie podswiadomym.
      Do poziomu swiadomego dochodzi tylko wynik
      co sprawia wrazenie ze bierze sie
      on "znikad".

      Co wplywa na to ze system samooceny generuje
      takie a nie inne wyniki? Dzialanie tego
      systemu polega na porownywaniu z wzorcami
      pochodzacymi z otoczenia oraz podstawowym
      wrodzonym nastrojeniem mozgu w ktorym wzorce
      harmonii sa wbudowane na stale.

      Kodowanie wzorcow z otoczenia odbywa sie w
      dziecinstwie i wczesnej mlodosci. Jest ono
      niezwykle wrazliwe na bodzce zewnetrzne. Na
      przyklad matka mowiaca dziewczynce ze
      ma "troche" nieforemna twarz moze spowodowac
      trwale przestrojnie systemu samooceny w
      kierunku negatywnym. Obecnie stwierdza sie
      tez bardzo duzy wplyw mediow lansujacych
      wzorce.

      Czy mozna zmienic nastrojenie systemu
      samooceny ciala? Mozna przynajmniej oslabic
      destrukcyjny wplyw negatywnego sygnalu
      samooceny. W wiekszosci przypadkow wystarczy
      autoterapia polegajaca na
      stopniowym "oswajaniu" sie z wlasnym cialem.
      Najlepiej jest zaczac od duzego lustra na
      stojaku ktore ustawia sie w poblizu tak ze
      obraz towarzyszy w innych zajeciach. Bardzo
      wskazane jest rowniez ogladanie wlasnego
      nagiego ciala. Wiele kobiet ma na przyklad
      problemy z akceptacja wlasnych narzadow
      plciowych bo wydaja im sie "ohydne". Jest to
      rzecz jasna wynik niewiedzy bo taka budowa
      ciala jest taka jaka jest i nie ma nic
      wspolnego z ocena.

      Po akceptacji widoku w lustrze mozna
      probowac robienia sobie samemu zdjec,
      zaczynajac od wiekszej odleglosci, ogladania
      w kamerze komputera czy tez robic wideo
      kamera i ogladac w telewizorze. Po pewnym
      czasie wplyw negatywnych sygnalow sie
      znacznie zmniejszy.
      • ila251 Re: Nic wspolnego z fotogenicznoscia 16.11.07, 08:34
        No wlasnie o cos w tym stylu mi chodzilo Psychoguru. Ze to mozg wlasnie moze
        czasem takie figle sprawiac.
        Dziewne jest dla mnie tylko to, ze na zywo mam do siebie bardzo pozytywny
        stosunek. Jestem swiadoma swej atrakcyjnoci, nie tylko dlatego, ze inni tak
        uwazaja, ale po prostu podobam sie sobie samej. Nie chce, zeby to zabrzmialo
        jako zarozumialosc, tylko wyjasniam, jak jest naprawde. Lubie swoje nagie cialo,
        lubie je pielegnowac przed lustrem. Nie mam z tym problemow. Tylko dlaczego nie
        jest tak samo ze zdjeciem? A moze to po prostu niefotogenicznosc, o ktorej
        dziewczyny pisaly wyzej.
        • psychoguru Re: Nic wspolnego z fotogenicznoscia 16.11.07, 12:40
          ila251 napisała:

          > Lubie swoje nagie cialo,
          > lubie je pielegnowac przed lustrem. Nie
          mam z tym problemow. Tylko dlaczego nie
          > jest tak samo ze zdjeciem? A moze to po
          prostu niefotogenicznosc, o ktorej
          > dziewczyny pisaly wyzej.

          Jezeli masz wysoka samoocene swojego ciala w
          realu a bardzo negatywna na fotografii to
          przyczyna jest bardziej zawiklana. Pytanie
          jest bowiem dalej o wzorce bedace podstawa
          oceny, co jest ich podstawa.

          Bo nie chodzi tu o "fotogenicznosc" tylko w
          jaki sposob wzorce zostaly zakodowane. Bez
          szczegolowej analizy profilu osobowosci i
          historii zycia nie mozna tego ustalic.

          Ale dosc czesty jest obecnie schemat w
          ktorym juz u dziewczynek wzorce koduja sie
          nie podstawie ogladania wyidealizowanych
          zdjec w kolorowych magazynach roznych
          wyselekcjonowanych lasencji, te zdjecia sa
          oczywiscie manipulowane, retuszowane,
          podkrecane na wszelkie sposoby.Staja sie one
          idealnymi wzorcami a porownanie tych zdjec
          z wlasnym fotkami zrobionymi bez manipulacji
          tanim aparacikiem bedzie oczywiscie szokiem.
          Ale sa tez mozliwe inne przyczyny, np.
          wystarczy by w dziecinstwie matka mowila
          corce "zle wychodzisz na zdjeciach".

          Mowi sie nawet o negatywnym wplywie lalek
          typu Barbie na ksztaltowanie wzorcow oceny
          ciala.

          Autoterapia polega na redukcji wplywu
          negatywnych sygnalow plynacych z
          nieprawidlowych wzorcow. W tym przypadku
          mozna zaczac od analizy co jest wzorcem: np.
          ile czasu i jak dokladnie oglada sie magazyny
          z wysokim polyskiem, jaki byl wplyw np.
          matki czy otoczenia w dziecinstwie i
          wczesnej mlodosci na ksztaltowanie samooceny
          ciala.


          Warto tez w ramach autoterapii zastanawiac
          sie nad losem ciezko chorych psychicznie
          modelek czy aktorek u ktorych totalne
          zaburzenie dzialania systemu samooceny
          powoduje anoreksje/bulimie. Te osoby, nawet
          gdy sa kompletnie wycienczone, widza swoj
          obraz jako "niedoskonaly" bo sa za "grube"
          a przeciez ich ciala byly kiedys normalne.
          To sa przypadki skrajne ale warto zdac sobie
          sprawe z tego ze ten sam system dziala we
          wszystkich zaburzeniach samooceny wlasnego
          ciala tylko z mniej drastycznymi efektami.
      • tugenna Re: Nic wspolnego z fotogenicznoscia 16.11.07, 09:49
        Zbyt długie posty piszesz psychoguru ;D ;)
        Nie popadajmy w skrajności.
        To, że znajdujemy się przypadkiem czy nie- na forum 'psychologia'
        nie upoważnia nas do niedostrzegania innych aspektów problemu.
        Problem jest bardziej zlożony i jak zwykle nakladaja się nań różne
        czynniki
        Fiksacja nie jest wskazana.
        Najlepiej zadajcie to samo pytanie na forum FOTOGRAFIA i wowczas
        otrzymacie zgoła inne odpowiedzi.
        Relatywizm się kłania.
        • psychoguru Re: Nic wspolnego z fotogenicznoscia 16.11.07, 12:52
          tugenna napisała:

          > Zbyt długie posty piszesz psychoguru ;D ;)
          > Nie popadajmy w skrajności.
          > To, że znajdujemy się przypadkiem czy nie-
          na forum 'psychologia'
          > nie upoważnia nas do niedostrzegania
          innych aspektów problemu.
          > Problem jest bardziej zlożony i jak zwykle
          nakladaja się nań różne
          > czynniki
          > Fiksacja nie jest wskazana.
          > Najlepiej zadajcie to samo pytanie na
          forum FOTOGRAFIA i wowczas
          > otrzymacie zgoła inne odpowiedzi.
          > Relatywizm się kłania.

          Niestety nie wyrazasz sie precyzyjnie.

          Sprowadzanie problemu do fotogenicznosci
          jest calkowitym nieporozumieniem.

          Przeciez tu chodzi o to dlaczego ogladanie
          wlasnych zdjec wywoluje silne negatywne
          sygnaly w mozgu. To ze jakas osoba nie jest
          "fotogeniczna" czy tez nie jest aktorka
          filmowa lub modelka nie oznacza ze jej
          system samooceny powinien produkowac silne
          negatywne sygnaly. Przy prawidlowym
          nastrojeniu sygnaly oceny wlasnego ciala
          powinny byc pozytywne na podstawie samego
          faktu ze jest to nasze unikalne cialo. Jest
          to zupelnie analogiczne do tego ze jesli
          jemy cos bardzo smacznego to generowane sa
          sygnaly przyjemnosci a nie obrzydzenia.

          Problem jest wiec w nastrojeniu i we
          wzorcach. Czyli w pytaniu skad sie bierze
          negatywna ocena wlasnego ciala.
          • tugenna Re: Nic wspolnego z fotogenicznoscia 16.11.07, 13:28
            psychoguru napisała:




            Niestety nie wyrazasz sie precyzyjnie.


            Byc moze, czas stawia mi pewne ograniczenia ;)

            >
            > Sprowadzanie problemu do fotogenicznosci
            > jest calkowitym nieporozumieniem.


            Zaś Ty nie czytasz ze zrozumieniem.
            Pokaż mi gdzie sprowadzam problem do niefotogeniczności?
            Zwracałam jedynie uwagę na Twoją fiksacje, ponieważ w którymś z
            kolei watku czytam o 'strojeniu' ;)

            >
            > Przeciez tu chodzi o to dlaczego ogladanie
            > wlasnych zdjec wywoluje silne negatywne
            > sygnaly w mozgu. To ze jakas osoba nie jest
            > "fotogeniczna" czy tez nie jest aktorka
            > filmowa lub modelka nie oznacza ze jej
            > system samooceny powinien produkowac silne
            > negatywne sygnaly.


            Nie przesadzaj z tymi silnymi negatywnymi sygnałami.
            A co jeśli osoba,( posłuże się przykładem osoby wypowiadającej się w
            wątku, przepraszam, nie pamiętam nicku) na żywo lubi swoje ciało,
            podoba jej się własna twarz pójdzie pewnego razu do fotografa, powie
            o swoim problemie i usłyszy: rzeczywiście aparat/kamera Pani nie
            lubi.

            Przecież to częste zjawisko. Zdarza się wcale nierzadko, że osoby
            postrzegane na żywo jako 'nieładne' i mające tego świadomość-
            rozkwitają na zdjęciach, zyskują wyraźnie.
            Jak to okreslisz?
            Ilu przyszłych potencjalnych aktorów nie stanie się nimi z powodu
            właśnie owej 'niefotogeniczności"
            Choćby byli psychicznie zestrojeni to ich specyficzny rodzaj physis
            nie predystynuje ich do pokazywania twarzy publicznie w celu
            dostarczania pozytywnych wrażeń?

            Przy prawidlowym
            > nastrojeniu sygnaly oceny wlasnego ciala
            > powinny byc pozytywne na podstawie samego
            > faktu ze jest to nasze unikalne cialo. Jest
            > to zupelnie analogiczne do tego ze jesli
            > jemy cos bardzo smacznego to generowane sa
            > sygnaly przyjemnosci a nie obrzydzenia.
            >
            > Problem jest wiec w nastrojeniu i we
            > wzorcach. Czyli w pytaniu skad sie bierze
            > negatywna ocena wlasnego ciala.

            Przeczysz sama sobie- w tym wątku była mowa o widzeniu swego ciała
            na zdjęciach a nie na rzeczywistym jego odbieraniu.

            Nie zwróciłas rownież uwagi na fakt, że zaburzenie, o ktorym piszesz-
            czyli właśnie- negatywna ocena własnego ciała,inaczej nerwica
            lękowa ( zaburzenie dysmorficzne ciała DMF)
            dotyka około 2% populacji ludzkiej i nie ma większego znaczenia w
            niej czy przeglądasz się w lustrze, czy na zdjęciach.
            Po prostu negatywnie postrzegasz własne ciało i tyle.
            Przykładów 'niefotogeniczności' jest znacznie więcej ;)


            I jeszcze jedna ważna sprawa- zrób sobie doświadczenie i
            przeanalizuj swoją twarz w odbiciu lustrzanym oraz na zdjęciu
            Jesli masz dłuższe włosy i przedzialek - porównaj na ktora stronę
            twarzy ( niektórzy z taką analizą miewaja problemy ;))

            Moze dojdziesz do konkluzji i swoje wnioski umiescisz tutaj.

            • psychoguru Re: Nic wspolnego z fotogenicznoscia 16.11.07, 14:01
              tugenna napisała:

              > Niestety nie wyrazasz sie precyzyjnie.
              > Byc moze, czas stawia mi pewne
              ograniczenia ;)

              Przez to robi sie zadyma, moze lepiej nie
              pisac jak sie nie ma czasu?

              > Zaś Ty nie czytasz ze zrozumieniem.
              > Pokaż mi gdzie sprowadzam problem do
              niefotogeniczności?
              > Zwracałam jedynie uwagę na Twoją fiksacje,
              ponieważ w którymś z
              > kolei watku czytam o 'strojeniu' ;)

              To jest powtarzanie rzeczy oczywistych ale
              co robic jesli ludzie nie rozumieja ze
              problemy sa w dzialaniu ich wlasnych mozgow?

              > Nie przesadzaj z tymi silnymi negatywnymi
              sygnałami.
              > A co jeśli osoba,( posłuże się przykładem
              osoby wypowiadającej się w
              > wątku, przepraszam, nie pamiętam nicku) na
              żywo lubi swoje ciało,
              > podoba jej się własna twarz pójdzie
              pewnego razu do fotografa, powie
              > o swoim problemie i usłyszy: rzeczywiście
              aparat/kamera Pani nie
              > lubi.
              > Przecież to częste zjawisko. Zdarza się
              wcale nierzadko, że osoby
              > postrzegane na żywo jako 'nieładne' i
              mające tego świadomość-
              > rozkwitają na zdjęciach, zyskują wyraźnie.
              > Jak to okreslisz?
              > Ilu przyszłych potencjalnych aktorów nie
              stanie się nimi z powodu
              > właśnie owej 'niefotogeniczności"
              > Choćby byli psychicznie zestrojeni to ich
              specyficzny rodzaj physis
              > nie predystynuje ich do pokazywania twarzy
              publicznie w celu
              > dostarczania pozytywnych wrażeń?

              To co piszesz jest innym problemem ale NIE
              jest tematem TEGO watku.

              Tematem tego watku jest dlaczego widok zdjec
              wlasnego ciala wywoluje silne negatywne
              sygnaly.

              Nie ma to jeszcze nic wspolnego z
              fotogenicznoscia ani z reakcjami u innych
              osob. To czy ktos jest czy nie fotogeniczny,
              albo jest takim oceniany lub nie przez
              innych, nie powinno byc podstawa samooceny
              wlasnego ciala.


              > Przeczysz sama sobie- w tym wątku była
              mowa o widzeniu swego ciała
              > na zdjęciach a nie na rzeczywistym jego
              odbieraniu.

              To zostalo wyjasnione wyzej.

              > Nie zwróciłas rownież uwagi na fakt, że
              zaburzenie, o ktorym piszesz-
              > czyli właśnie- negatywna ocena własnego
              ciała,inaczej nerwica
              > lękowa ( zaburzenie dysmorficzne ciała
              DMF)
              > dotyka około 2% populacji ludzkiej i nie
              ma większego znaczenia w
              > niej czy przeglądasz się w lustrze, czy na
              zdjęciach.
              > Po prostu negatywnie postrzegasz własne
              ciało i tyle.

              Pytanie jest skad to sie bierze. Wynika
              oczywiscie z nieprawidlowego dzialania mozgu.
              A to nieprawidlowe dzialanie moze miec kilka
              przyczyn.

              > Przykładów 'niefotogeniczności' jest
              znacznie więcej ;)
              > I jeszcze jedna ważna sprawa- zrób sobie
              doświadczenie i
              > przeanalizuj swoją twarz w odbiciu
              lustrzanym oraz na zdjęciu
              > Jesli masz dłuższe włosy i przedzialek -
              porównaj na ktora stronę
              > twarzy ( niektórzy z taką analizą miewaja
              problemy ;))
              > Moze dojdziesz do konkluzji i swoje
              wnioski umiescisz tutaj.

              Mozna tez stroic miny i grymasy w lustrze:).

              Jest tak ze bardzo podstawowe wzorce oceny
              wizualnej ciala moga byc nawet genetycznie
              zakodowane. Dowodza tego badania nad
              percepcja ludzkich twarzy. Nie jest to jednak
              wystarczajacym powodem by generowane byly
              silnie negatywne emocje przy ogladaniu
              wlasnych zdjec.

              Przejaskrawiajac nieco, blad twojego
              rozumowania polega na przyjeciu
              ze silne sygnaly braku akceptacji wlasnego
              ciala sa czyms normalnym jesli ktos np. nie
              przejdzie przez casting modelek, nie
              dostanie roli w filmie albo jego zdjecia nie
              dostana sie na strone tytulowa Playboya. Tak
              jest tylko wtedy gdy nastrojenie systemu
              samooceny jest takie ze osoby z cialem typu
              lalka Barbie to ideal.
              • tugenna Re: Nic wspolnego z fotogenicznoscia 16.11.07, 15:00
                psychoguru- nie podważam części z Twoich wypowiedzi
                lecz
                powtórzę raz jeszcze:

                czas u Ciebie na walkę z fiksacją- najwyższy :))))

                uznam też, że zarówno Twój nick jak i treść postów Twojego autorstwa
                sa prowokacja :)
                • psychoguru Kusisz ale niestety 16.11.07, 19:20
                  tugenna napisała:

                  > psychoguru- nie podważam części z Twoich
                  > wypowiedzi lecz powtórzę raz jeszcze:
                  > czas u Ciebie na walkę z fiksacją-
                  najwyższy :))))
                  > uznam też, że zarówno Twój nick jak i treść
                  postów Twojego autorstwa
                  > sa prowokacja :)

                  Jestes kuszaco prowokujaca:). Ale mowiac o
                  fiksacji niestety demaskujesz swoja ignorancje.
                  Jest to dosc typowe: ludzie nie majacy wiedzy
                  uwazaja ze problemy psychologiczne nie sa
                  zwiazane z dzialaniem mozgu tylko sa problemami
                  duchowymi haha.
    • synvilla Re: To co widzisz w lustrze to prawde. 16.11.07, 20:38
      Natomiast twoja uroda na zdjeciu jest uzalezniona od ogromnej
      ilosci efektow- aparatu fotograficzneho, swiatla, objektywu,
      soczewki i w koncu jakosci papieru.

      Poza tym zdjecie to ogromne zmniejszenie szczegolow do niezbednego
      minimum.

      To co widzimy na zdjeciach gwiazdek filmowych to efekt dobrego
      aparatu fotograficznego, swiatlo + digitalne przerobki.

      Kliknij w moja sygniaturke zobaczysz tam zdjecie pokoju z sofami i
      kominkiem. Niby jest oki ale jest to zdjecie zrobione w 3d studio,
      gdzie najwiecej pracy poswieca sie oswietleniu i samemu swiatlu.
      Dlatego wyglada realistycznie, a powstaloz kilku kresek i brylek.
      To samo jest ze zdjeciami modelek, gdyby nie owo swiatlo i dobry
      aparat fotograficzny wiekszosc z nich nie wyszla by dobrze na
      zdjeciach.
      W tym cala tajemnica i nic wiecej.
      • psychoguru Re: To co widzisz w lustrze to prawde. 17.11.07, 14:50
        synvilla napisała:

        > W tym cala tajemnica i nic wiecej.

        Poglad ze lustrze widzi sie prawde jest bledny
        bo widzenie czegokolwiek zalezy od dzialania
        mozgu. Akurat w tym przypadku w mozgu tej osoby
        powstaja pozytywne sygnaly samooceny gdy widzi
        sie w lustrze i negatywne gdy na fotografii. Sa
        tez mozliwe przypadaki odwrotne. Oraz takie ze
        ludzie postrzegaja sie zawsze negatywnie. Nie
        mowiac o tym ze np. osoba z daleko posunieta
        anoreksja postrzega swoje wyniszczone cialo jako
        przepiekne.

        Problem w przypadku tej osoby jest zwiazany z
        dzialaniem systemu samooceny a nie z widzeniem.
        To ze ktos wyglada inaczaje na fotografii niz w
        lustrze nie jest jeszcze powodem do silnego
        sygnalu negatywnego z systemu samooceny.
        • synvilla Re: To co widzisz w lustrze to prawde. 17.11.07, 15:26
          Nie widze powodu, aby w kazdej najmniejszej sprawie doszukiwac sie
          odchylek i szukac w tym pracy mozgu.
          Wiekszosc ludzi nie lubi siebie na zdjeciach, czyzby u wszystkich
          byl jakis problem z praca mozgu?Przeciez wiadomo, ze nie.
          • psychoguru Re: To co widzisz w lustrze to prawde. 18.11.07, 16:00
            synvilla napisała:

            > Nie widze powodu, aby w kazdej najmniejszej
            sprawie doszukiwac sie
            > odchylek i szukac w tym pracy mozgu.
            > Wiekszosc ludzi nie lubi siebie na zdjeciach,
            czyzby u wszystkich
            > byl jakis problem z praca mozgu?Przeciez
            wiadomo, ze nie.

            Po pierwsze skad masz informacje ze wiekszosc
            ludzi nie lubi siebie na zdjeciach???

            Ale w tym przypadku nie chodzilo o to tylko
            silne negatywne emocje. Rzecz jasna silne emocje
            powstaja w mozgu. Silne negatywne emocje
            dotyczace wlasnej samooceny sa niewatpliwie
            wynikiem nieprawidlowego nastrojenia, nie ma
            bowiem zadnego obiektwynego powodu by tak bylo.
            Nie zgadzasz sie z tym?
    • clarissa3 A 17.11.07, 15:17
      kto Ci to zdjęcie robił? Widać tak Cię widzi..
      • synvilla Re: A 17.11.07, 15:27
        clarissa3 napisała:

        > kto Ci to zdjęcie robił? Widać tak Cię widzi..

        Tak "widzi" zly aparta fotograficzny.
        • clarissa3 Re: A 17.11.07, 16:19
          Tak "widzi" zly aparta fotograficzny.>

          A może jednak oko robiącego zdjęcie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka