Dziekan przed sądem

IP: *.gdynia.mm.pl 28.11.05, 23:15
A kiedy przyjdzie czas na rektora-dyktatora Ceynowę??
    • Gość: Nowojorczyk Re: Dziekan przed sądem IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 29.11.05, 01:24
      Szkoda ze Pan Redaktor nie podal w jakim sadzie, w ktorej sali i o jakiej
      godzinie. Rozprawy sa publiczne i wielu studentow, szczegolnie prawa, by z
      ciekawoscia przyszlo! Czekamy na szczegolowe sprawozdania GW! Jestem
      przekonany ze gdyby sprawdzono wiecej publikacji prof. Plachty (profesorowie sa
      osobami publicznymi wiec Gazeta smialo moze pisac PO NAZWISKU - skad taka
      autocenzura?)to zarzutow by bylo znacznie wiecej...

      Z przykroscia tzreba powiedziec ze w tym przypadku caly Wydzial Prawa i caly
      Uniwersytet zachowal sie nierzetelnie. Sprawe wsadzono "pod dywan" dziekana
      Warylewskiego, a o rektorze Ceynowie nie bede wspominal...
      • Gość: prawnik Re: Dziekan przed sądem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.05, 16:16
        Dzieciaczku ile ty masz lat?. Bo nie sądzę abyś osiągnął prób 18 t. Całkowity
        brak znajomości prawa cywilnego i publiczne jest twoim niekwestionowanym atutem.
        • Gość: No comments Re: Znajmosc prawa... IP: *.UMDNJ.EDU 29.11.05, 19:06
          PAP. Onet Wiadomosci

          Rozpoczął się proces byłego dziekana Wydziału Prawa i Administracji
          Uniwersytetu Gdańskiego, prof. Michała Płachty, oskarżonego o wykorzystanie w
          trzech artykułach fragmentów dwóch prac magisterskich swych studentek.
          Naukowiec odpowiada także za wyłudzenie 6 tys. zł z Uniwersytetu Gdańskiego
          jako honorarium za jedną z publikacji.

          Oskarżony prof. Michał Płachta (sąd zgodził się na ujawnienie jego danych
          personalnych i wizerunku - PAP) oświadczył, że jest niewinny, choć podczas
          jednego z przesłuchań w toruńskiej prokuraturze przyznał, iż dopuścił się
          plagiatu. Miał to zrobić m.in. z powodu braku czasu i natłoku obowiązków
          służbowych. Prace magisterskie Elizy Wasińskiej oraz Katarzyny Wareckiej, z
          których fragmentów miał korzystać prof. Płachta w swoich artykułach, zostały
          obronione w 2002 r. Publikacje naukowca ukazały się rok później.

          Podczas wtorkowych wyjaśnień w sądzie Płachta mówił o swoim bogatym
          doświadczeniu naukowym zdobytym m.in. w USA, Kanadzie, Japonii i Szwecji.
          Podkreślał, że jako jedyny Polak uczestniczył kilka lat temu w komisji
          przygotowawczej Organizacji Narodów Zjednoczonych, opracowującej dokumenty dla
          międzynarodowego trybunału karnego.

          Oskarżony podkreślił także, że dzięki wyjątkowej znajomości języka angielskiego
          (zna on także jęz. francuski, niemiecki i rosyjski - PAP) wielokrotnie
          weryfikował tłumaczenia różnych dokumentów na zlecenie ministerstw
          Sprawiedliwości i Spraw Zagranicznych oraz Komitetu Integracji Europejskiej.

          "Poczułam niesmak i rozczarowanie, tym bardziej że seminaria prowadzone pod
          kierunkiem pana profesora były wymagające i odmienne od pozostałych, traktowane
          jak przygoda intelektualna. Darzyłyśmy go olbrzymim szacunkiem i poważaniem" -
          powiedziała dziennikarzom Wasińska, która jako pierwsza odkryła podobieństwo
          swojej pracy magisterskiej do publikacji naukowca.

          Zarówno Wasińska, jak i Warecka występują przed gdańskim sądem jako
          oskarżycielki posiłkowe.

          Po nagłośnieniu w kwietniu 2004 r. przez trójmiejski lokalny dodatek "Gazety
          Wyborczej" podejrzeń o plagiat Michał Płachta zrezygnował z pracy na
          Uniwersytecie Gdańskim. Wcześniej przez wiele lat był związany z Uniwersytetem
          Jagiellońskim w Krakowie.

          Za popełnienie plagiatu i wyłudzenie pieniędzy profesorowi grozi do trzech lat
          więzienia.

    • maruda.r Re: Dziekan przed sądem 29.11.05, 01:42

      W trakcie śledztwa prokuratura postawiła Michałowi P. cztery zarzuty. Pierwsze
      trzy dotyczyły popełnienia plagiatu w trzech wspomnianych publikacjach, czwarty
      wyłudzenia pieniędzy z UG

      **********************************

      Jest tajemnicą poliszynela, że w polskim szkolnictwie wyższym funkcja promotora
      jest traktowana przez wykładowcę dość ciekawie - częstokroć sprowadza się do
      zlecenia dyplomantom opracowania niektórych tematów, które promotor zamierza
      umieścić w swoich pracach i publikacjach.

      Następne roczniki dyplomantów korzystają z takich prac, często gęsto, zrzynając
      je jak leci. Sytuacja staje się kuriozalna, bo rola wykładowcy w tym przemyśle
      sprowadza się do inkasowania wynagrodzeń autorskich. Spraw o plagiat nie jest
      zbyt dużo, gdyz niewielu dobrych absolwentów śledzi losy swoich prac - zajmując
      się walką na rynku pracy.



      • zamkowski Re: Dziekan przed sądem 29.11.05, 11:29
        Warylewski ma odwagę mówić zarówno o błedzie Płachty, ale też docenia jego
        dorobek, który jest udokumentowany. Szanuję Warylewskiego za to, że potrafi
        rozróżnić te dwie rzeczy, uważam, że facet ma klasę.
        • Gość: > Re: Dziekan przed sądem IP: *.delfnet.pl / *.crowley.pl 29.11.05, 22:36
          to fakt - dziekan Warylewski ma nie tylko klasę ale i olbrzymią wiedzę
    • Gość: absolewentka PiA Re: Dziekan przed sądem IP: *.kc.res.rr.com 30.11.05, 06:02
      Tak naprawde to wszystko sprowadza sie do tego, komu tak bardzo przeszkadzal
      prof. Plachta i komu sie tak narazil? Szkoda tylko, ze tak wyksztalcony
      czlowiek nie przekazuje swojej wiedzy studentom. Kadra na gdanskim wydziale
      prawa jest tak naprawde bardzo kiepska, a tu kolejny profesor, ktory cos
      reprezentowal znika. Dobrze, ze chociaz prof. Maciejewski jeszcze pracuje, bo
      to chyba byl czlowiek z najwieksza wiedza na tym wydziale.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja