Dodaj do ulubionych

Przemoc w szkole

IP: 10.40.36.* / *.unregistered.formus.pl 26.10.01, 12:37
Zjawisko przemocy w szkole jest dosyć powszechne. Takie sygnały do mnie
dochodzą od znajomych, których dzieci do szkół - podstawowych i średnich.
Nie można tego lekceważyć - tak jak to zrobiono w Szkole Podstawowej 31, w
Gdyni (patrz "Lekcja przetrwania" - Morska z dnia 26.10.2001).
Efektem zlekceważenia "fali" w wojsku (przez wszystkich, łącznie z kapelanami)
są ostatnie procesy w Sądach Garnizonowych.
Osobiście nie mam skutecznego pomysłu na przeciwdziałanie. Może ma ktoś inny.
Jakby kopiący dostał porządnie w d..ę, to prawdopodobnie sytuacja uległaby
poprawie w całej szkole. Z artykułu nie wynika nić o reakcji rodziców "kopacza".
Lękam się o wnuka, który niedługo pójdzie do szkoły.
Obserwuj wątek
    • lucy_z Re: Przemoc w szkole 26.10.01, 13:05
      Gość portalu: JZ napisał(a):

      > Zjawisko przemocy w szkole jest dosyć powszechne. Takie sygnały do mnie
      > dochodzą od znajomych, których dzieci do szkół - podstawowych i średnich.
      > Nie można tego lekceważyć - tak jak to zrobiono w Szkole Podstawowej 31, w
      > Gdyni (patrz "Lekcja przetrwania" - Morska z dnia 26.10.2001).
      > Efektem zlekceważenia "fali" w wojsku (przez wszystkich, łącznie z kapelanami)
      > są ostatnie procesy w Sądach Garnizonowych.
      > Osobiście nie mam skutecznego pomysłu na przeciwdziałanie. Może ma ktoś inny.
      > Jakby kopiący dostał porządnie w d..ę, to prawdopodobnie sytuacja uległaby
      > poprawie w całej szkole. Z artykułu nie wynika nić o reakcji rodziców "kopacza"
      > .
      > Lękam się o wnuka, który niedługo pójdzie do szkoły.

      Teraz dzieciaki nikogo się nie boją. Ostatnio pokazywali w telewizji jak to
      małe dziecko tyranizuje całą szkołę i nikt nie może sobie z tym poradzić. Nawet
      jakieś pociągnięcie za ucho /no ja nie popieram/ , jest pokazywane w telewizji a
      rodzice składają skargę do prokuratora. Wszystko przez to, że rodzice nie dają
      sobie rady z wychowaniem, dzieci tyranizują rodziców więc w szkole takie dzieci
      robią co chcą. Śmieszy mnie to, że argumentem na złe wychowanie dzieci jest to,
      że rodzice pracują i nie mają czasu dla dzieci. Większość naszych rodziców
      pracowała i my też musimy pracować a czas dla nich musi się znaleść, trzeba od
      małego przekazywać pewne wartości. Czasami jest to bardzo trudne bo dziecko
      czasami jest trudne ale nad tym trzeba pracować.
      A wracając do tego dziecka w szkole w Gdyni to ja najpierw dała bym rodzicom w
      d....
      • Gość: kasia_57 Re: Przemoc w szkole IP: *.groupsci.pl 26.10.01, 14:43
        Tak, i to porządnie w d... .
        A swoja drogą ja już miałam taki przypadek że dałam w kośći obcemu bachorowi. Z
        premedytacją piszę o nim w ten sposób. Był duży, nikogo się nie bał,
        terroryzował wszystkich w szkole do której chodził mój starszy syn (wtedy
        jeszczcze w drugiej klasie podstawówki) i własnie okładał takiego malucha
        skulonego w kącie pod płotem. Zobaczyłam wielkie oczy malucha (może pierwszaka,
        może zerówkowicza...) i takie łzy w tych przerażonych oczach. Bez namysłu
        podeszłam do dużego, i chwyciałam za kołnierz i wycięłam w pysk. Mam na ręce
        ciężką bransoletę. Tym nieco oberwał. POza tym długo uprawiałam biegi
        narciarskie, pływanie i wioślarstwo. Nie jestem więc słabą kobietką, acz
        niewielką. Duży zgłupiał, poprawiłam tym razem otwartą dłonią. Przedstawiłam
        sie, powiedziałam czyją jestem matka (miałam w tej szkole dwoje swoich i jedno
        przybrane dziecko) i gdzie mieszkam. Powiedziałam tez, że jeżeli kogoś z
        wymienionych lub ich znajomych cokolwiek spotka, to go zatłukę. Potem mu
        poradziłam, żeby mi przysłam rodziców lub braci, jeżeli ma problem.
        Nigdy nie przysłął. Oko podbite zakleił. Słowa nie powiedział w szkole. A od
        maluchów się odczepił. Przeniósł się potem do innej szkoły.
        Nie ma innej rady. Ja wiem czego podłożem jest agresja u młodocianych, ale
        niestety nikt nic nie robi, żeby to zmienić. Żeby młodzież zająć. nie ma kółek
        zainteresowań, nie ma możliwości wyżycia się. SPot kosztuje, większości
        rodziców nie stac na wysłanie dziecka na jakiekolwiek kolonie czy obozy. A
        zresztą nawet jeżeli, to na koloniach wieje taką nuda, że aż wyć się chce.
        POzostają młodzi więc bez opieki. jak mi rodzice wmawiają, że oni pracują, i
        nie majączasu, to mną trzęsie. To jest tanie tłumaczenie. I to rodzicami przede
        wszystkim powinno się potzrąsać. Nie pracują aż tyle, wiem jak wyglądaja domy
        kolegów moich synów. Tam po południu jest gazeta, albo TV. Niedziela - samopas.
        Nie wyobrażam sobie, żeby ludzie nie mieli sobie nic do powiedzenia. Samotność
        jest główną przyczyna tego co się dzieje. Samotność agresora i totalne
        tchórzostwo tzw. czynników - tj władzy, rodziców, szkoły, wojska itp...
        Uffff.
        • filut Re: Przemoc w szkole 28.10.01, 13:32
          Uważam, że wszyskiemu są winni rodzice. Od ich poziomu intelektualnego zależy
          wybór: TV czy spacer lub inne wspólne zajęcia z dziećmi. Bardzo często kłopoty
          sprawiają dziaci z "bardzo dobrych domów", które są pozostawiane same sobie.
          Nie mają pozytywnych wzorców zachowań, a w TV mamy amerykański "chłam", w
          którym gloryfikowani są "silni ludzie" (czt. bandziory, sadyści itp.).
          Gratuluję Kasi właściwej reakcji. Sądzę, że łobuz nie powinien powinien mieć
          utrwalonego poczucia bezkarności. Raz skutecznie poskromniony, zapamięta to na
          długo. Proszę jednak nie przyjmować powyższej treści jako generalnego
          nawoływania do bicia małolatów.
          • kasia_57 Re: Przemoc w szkole 29.10.01, 08:01
            W żadnym wypadku nie miałam na mysli gloryfikowania przemocy. Ale czasem
            naprawdę tylko to pomaga. I ja uważam, że winę ponoszą rodzice. Telewizja
            wypiera rozmowy. I wypiera książki. Wzorce serwowane nam przez TV sa
            niekoniecznie godne naśladowania. Kretyńskie dorbanocki, idiotyczne seriale.
            Szkoda. A wszzystko to w bełkocie pełnym zadowolenia. I potem dzieciaki,
            pozostawione same sobie - bezw zorców wpojonych im przez rodziców robia
            głupoty. A poza tym, sprawa rodziców. To, co teraz zwiemy dobrymi domami - w
            większości wypadków jest po prostu domami prostych ludzi - mających pieniądze.
            Jakich więc wzorców oczekujemy po takich ludziach. Przemoc, interesowność i
            chamstwo. Niestety.
      • kasia_57 Re: Przemoc w szkole 26.10.01, 14:48
        Tak, i to porządnie w d... .
        A swoja drogą ja już miałam taki przypadek że dałam w kośći obcemu bachorowi. Z
        premedytacją piszę o nim w ten sposób. Był duży, nikogo się nie bał,
        terroryzował wszystkich w szkole do której chodził mój starszy syn (wtedy
        jeszczcze w drugiej klasie podstawówki) i własnie okładał takiego malucha
        skulonego w kącie pod płotem. Zobaczyłam wielkie oczy malucha (może pierwszaka,
        może zerówkowicza...) i takie łzy w tych przerażonych oczach. Bez namysłu
        podeszłam do dużego, i chwyciałam za kołnierz i wycięłam w pysk. Mam na ręce
        ciężką bransoletę. Tym nieco oberwał. POza tym długo uprawiałam biegi
        narciarskie, pływanie i wioślarstwo. Nie jestem więc słabą kobietką, acz
        niewielką. Duży zgłupiał, poprawiłam tym razem otwartą dłonią. Przedstawiłam
        sie, powiedziałam czyją jestem matka (miałam w tej szkole dwoje swoich i jedno
        przybrane dziecko) i gdzie mieszkam. Powiedziałam tez, że jeżeli kogoś z
        wymienionych lub ich znajomych cokolwiek spotka, to go zatłukę. Potem mu
        poradziłam, żeby mi przysłam rodziców lub braci, jeżeli ma problem.
        Nigdy nie przysłął. Oko podbite zakleił. Słowa nie powiedział w szkole. A od
        maluchów się odczepił. Przeniósł się potem do innej szkoły.
        Nie ma innej rady. Ja wiem czego podłożem jest agresja u młodocianych, ale
        niestety nikt nic nie robi, żeby to zmienić. Żeby młodzież zająć. nie ma kółek
        zainteresowań, nie ma możliwości wyżycia się. SPot kosztuje, większości
        rodziców nie stac na wysłanie dziecka na jakiekolwiek kolonie czy obozy. A
        zresztą nawet jeżeli, to na koloniach wieje taką nuda, że aż wyć się chce.
        POzostają młodzi więc bez opieki. jak mi rodzice wmawiają, że oni pracują, i
        nie majączasu, to mną trzęsie. To jest tanie tłumaczenie. I to rodzicami przede
        wszystkim powinno się potzrąsać. Nie pracują aż tyle, wiem jak wyglądaja domy
        kolegów moich synów. Tam po południu jest gazeta, albo TV. Niedziela - samopas.
        Nie wyobrażam sobie, żeby ludzie nie mieli sobie nic do powiedzenia. Samotność
        jest główną przyczyna tego co się dzieje. Samotność agresora i totalne
        tchórzostwo tzw. czynników - tj władzy, rodziców, szkoły, wojska itp...
        Uffff.
        • kasia_57 Re: Przemoc w szkole 26.10.01, 14:50
          Przepraszam, miałam kłopoty z łączami i przycisnęłam dwa razy.
      • Gość: kasia_57 Re: Przemoc w szkole IP: *.groupsci.pl 26.10.01, 14:48
        Tak, i to porządnie w d... .
        A swoja drogą ja już miałam taki przypadek że dałam w kośći obcemu bachorowi. Z
        premedytacją piszę o nim w ten sposób. Był duży, nikogo się nie bał,
        terroryzował wszystkich w szkole do której chodził mój starszy syn (wtedy
        jeszczcze w drugiej klasie podstawówki) i własnie okładał takiego malucha
        skulonego w kącie pod płotem. Zobaczyłam wielkie oczy malucha (może pierwszaka,
        może zerówkowicza...) i takie łzy w tych przerażonych oczach. Bez namysłu
        podeszłam do dużego, i chwyciałam za kołnierz i wycięłam w pysk. Mam na ręce
        ciężką bransoletę. Tym nieco oberwał. POza tym długo uprawiałam biegi
        narciarskie, pływanie i wioślarstwo. Nie jestem więc słabą kobietką, acz
        niewielką. Duży zgłupiał, poprawiłam tym razem otwartą dłonią. Przedstawiłam
        sie, powiedziałam czyją jestem matka (miałam w tej szkole dwoje swoich i jedno
        przybrane dziecko) i gdzie mieszkam. Powiedziałam tez, że jeżeli kogoś z
        wymienionych lub ich znajomych cokolwiek spotka, to go zatłukę. Potem mu
        poradziłam, żeby mi przysłam rodziców lub braci, jeżeli ma problem.
        Nigdy nie przysłął. Oko podbite zakleił. Słowa nie powiedział w szkole. A od
        maluchów się odczepił. Przeniósł się potem do innej szkoły.
        Nie ma innej rady. Ja wiem czego podłożem jest agresja u młodocianych, ale
        niestety nikt nic nie robi, żeby to zmienić. Żeby młodzież zająć. nie ma kółek
        zainteresowań, nie ma możliwości wyżycia się. SPot kosztuje, większości
        rodziców nie stac na wysłanie dziecka na jakiekolwiek kolonie czy obozy. A
        zresztą nawet jeżeli, to na koloniach wieje taką nuda, że aż wyć się chce.
        POzostają młodzi więc bez opieki. jak mi rodzice wmawiają, że oni pracują, i
        nie majączasu, to mną trzęsie. To jest tanie tłumaczenie. I to rodzicami przede
        wszystkim powinno się potzrąsać. Nie pracują aż tyle, wiem jak wyglądaja domy
        kolegów moich synów. Tam po południu jest gazeta, albo TV. Niedziela - samopas.
        Nie wyobrażam sobie, żeby ludzie nie mieli sobie nic do powiedzenia. Samotność
        jest główną przyczyna tego co się dzieje. Samotność agresora i totalne
        tchórzostwo tzw. czynników - tj władzy, rodziców, szkoły, wojska itp...
        Uffff.
        • lucy_z Re: Przemoc w szkole 26.10.01, 15:11

          Kasiu!!!! Ale postów nabiłaś:))) Mnie się też to zdarza:) Zajrzyj do skrzynki:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka