Dodaj do ulubionych

David Gilmour w Przestrzeni Wolności

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 21:49
800 tysięczna? Gdzie my się wszyscy tam zmieścimy :P Ciekawe kiedy zostanie
poprawiony ten "byk".
Obserwuj wątek
    • mapi7 David Gilmour w Przestrzeni Wolności 27.08.06, 00:37
      Pal sześć byki dziennikarzy. Kto wrócił z koncertu niech siada do komputera i
      opisze swoje wrażenia tym nieszczęśnikom, którzy nie byli w Gdańsku. Jak było-
      super czy widownia była rozczarowana jak po wczorajszej operze Rogera Watersa?
      Myślę, że było wspaniale, bo muzyka Pink Floyd jest wielka po wsze czasy.
      Pozdrawiam fanów zespołu!
        • Gość: PF Re: David Gilmour w Przestrzeni Wolności IP: *.chello.pl 27.08.06, 01:36
          Muza oczywiscie super, ale dali ciala z dzwiekiem. Watow dali jak na lekarstwo.
          Glosniej slyszalem glupawe zarciki publiki niz muzyke. W przerwach miedzy
          utworami ludziska czesciej skandowali GLOSNIEJ! GLOSNIEJ! niz Gilmour! Moze ja
          rzadko bywam na koncertach, ale slyszalem przechwalki Skawinskiego (dawnego
          klawiszowca z KOMBI) ze Muzyczne Lato naglasnia tak, ze masz odbior jak w
          sluchawkach. OK, nie popadajmy w skrajnosci, ale to na pewno - slyszalem cicho
          i tylko jeden kanal. Jesli to wina stolika akustyka, to lekko przesadzili.
          Wieza inzynierow byla monstrualna, a stala za pierwszym rzedem sektorow! Poza
          muzyka - porazka!
      • Gość: tom Re: David Gilmour w Przestrzeni Wolności IP: *.softlab.gda.pl 27.08.06, 02:50
        Koncert był słabiutki. :( Podzielony na dwie części - w pierwszej mozna było
        usłyszeć utwory z solowych projektów Gilmoura, w drugiej kawałki Pink Floyd. Ta
        część pierwsza to była porażka absolutna, nuda straszliwa. :/ Część druga
        oczywiście lepsza ale też bez żadnych rewelacji.
        Dodam, że Gilmour miejscami nie wyciągał partii wokalnych, orkiestra była
        nagłośniona tragicznie słabo, w sumie najczęściej brzmiała jak ciche klawisze.
        Do tego prawie nie było słychać gitarzysty rytmicznego... zresztą w ogóle moc
        nagłośnienia była zdecydowanie za słaba.

        Na muzyce Pink Floyd się wychowałem i nadal ją szanuję, ale to był najsłabszy
        koncert na jakim byłem w tym roku.
        • Gość: sas Re: David Gilmour w Przestrzeni Wolności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 09:51
          Możemy liczyć na to, że koncert zostanie w najbliższym czasie wydany na DVD, czy
          ktoś go rejestrował?? Czy może jednak będziemy musieli obejść się smakiem, tak
          jak z transmisją telewizyjną. Sądziłem że na Trójce pójdzie cały koncert, a
          póścili chyba tylko jeden albo dwa utwory na żywo, mimo to chwała Polskiemu
          Radio, że cokolwiek póściło.
          P.S Podczas "Wish You were here" puszczonym bezpośredni z Gdańska miałem łzy w
          oczach.
          • Gość: mnich jak można było tak zawalić dźwięk??? IP: *.petrus.com.pl 27.08.06, 10:35
            Ekipa Pink Floyd, z Davidem Gilmourem na czele, to klasa sama w sobie. Nie
            trzeba się nad tym za bardzo rozwodzić. Niestety poprzednicy, którzy narzekali
            na zbyt słabą moc dżwięku, mają absolutną rację. Podczas koncertu można było
            swobodnie rozmawiać, a kulminacyjne momenty gitarowego crescendo Gilmoura, nie
            robiły z tego powodu większego wrażenia. Perkusja-nagłośniona licho,tom tomy
            leżały i nie wyciągały prawie żadnej głębi (brzmiąc jak kartony trochę) chociaż
            podczas koncertu akustyk "podciągnął" trochę stopę. Bas-zmulony, rozrzedzony i
            zlewający się z resztą dźwięków... Zastanawiałem się na początku, czy być może
            tak słaba moc dżwięku wymuszona została przez fakt obecności orkiestry
            symfonicznej. Ale do cholery-jej prawie w ogóle nie było słychać, w drugiej
            części koncertu w zasadzie wcale. Byłem w sektorze A3 i skonfrontowałem swoją
            opinię ze znajomymi z sektora A1, którzy stali pod sceną-niestety mieli
            identyczne odczucie. Ktoś, mówiąc najłagodniej, dał ciała-jak można było zawalić
            pod względem dźwiękowo-brzmieniowym tak ważny koncert, na którym zjawiło się
            tyle ludzi? Katastrofa...
            Aha, jeszcze jedno, co do samej organizacji koncertu-czemu nikt nie napisał na
            biletach, że nie można wnosić parasolek? Chociaż to jest jeszcze pół biedy.
            Przed wejściem na koncert, ochroniarze kazali wyrzucać... plastikowe (sic!)
            buletlki z napojami! Rozumiem szklane, ale plastikowe???? Wyjaśnienie tego
            zagadkowego nakazu okazało się proste-po wejściu na teren koncertu, można było
            kupić... colę w plastikowej butelce, która kosztowała 6 złotych. Nie mam innych
            słów na określenie tego, jak debilizm i chamstwo ze strony organizatorów.
            Tak czy siak, cieszę się, że tam byłem. Być może to już ostatni raz, jak Gilmour
            był w Polsce. A słuchać go, to zawsze wielka przyjemność.
            Pozdrawiam
            M
            • Gość: ronin13 Re: jak można było tak zawalić dźwięk??? IP: *.chello.pl 27.08.06, 11:14
              Ja też byłem w A1, po środku, 30 metrów przed sceną. Dźwięk tam był bardzo
              dobry. Zgadzam się natomiast, że zbyt słabo była nagłośniona orkiestra, pewno
              wynika to stąd, że był to jedyny udział orkiestry na trasie. No i zabrakło stu
              dodatkowych mikrofonów... A co do samego koncertu: dla mnie było to spełnienie
              marzeń. Zmiotły mnie kompletnie "Echa", których się nie spodziewałem. No i
              początek koncertu z " Dark side of the moon", a potem w drugiej części moje
              ukochane " Shine on you..." A co za rok? Może trzeba uświadomić włodarzom
              Gdańska, że najbardziej do konwencji obchodów "S" pasowałoby U2 lub Peter
              Gabriel. Robimy akcje? Pozdrawiam.
            • Gość: JA_cek Re: jak można było tak zawalić dźwięk??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.06, 12:17
              Wszystko wskazuje na to, że nagłośnienie i owszem było świetne.... ale na kilka
              tysięcy osób... nie na 40. byłem w sektorze B i głośniej czasem słucham muzyki
              w domu bez obaw o interwencje sąsiadów. Ja rozumiem, że sektor B to "tani"
              (bagatela 110 zyli) ale czy to upoważnia organizatorów by nie zadbać o jakość
              dźwięków? Wiatr robił z dźwiękiem co chciał. Przy takiej imprezie brak
              nagłośnienia bocznego to porażka (zwłaszcza, że były przecież głośniki po
              bokach, wykorzystane tylko kilka razy przez ryczącego o tramwayach
              konferansjera, czy jak go tam zwą...).
              I niestety, przez to, że słychac było słabo utwory Gilmoura z On An Island, tak
              przecież nastrojowe, wypadły blado.
              Cieszę się, że byłem, ale niestety mam porównanie brzmienia do koncertu w
              Pradze, gdzie bas wciskał w ziemię, a najdelikatniejsze dzwoneczki brzmiały
              nieskazitelnie czysto.

              A co do Shine... myślę, że to nie były kieliszki tylko glassharmonoca, czy jak
              się ją pisze :)

              Dzień wcześniej byłem na Operze Watersa. Tam było słychać wszystko i wyszedłem
              zachwycony muzyką, choć za Józefowiczem nie przepadam.
    • polusia_s Re: David Gilmour w Przestrzeni Wolności 27.08.06, 13:36
      Byłam w sektorze A2- nagłośnienie pewnie mogło byc lepsze, ale nie było tak
      źle.Do któregoś z poprzedników- I część to nie utwory z solowych projektów DG,
      tylko płyta "On An Island"-wcale nie nudne, niektóre kawałki brzmiały
      znakomicie, bardziej dynamicznie niz na płycie. High Hopes i Echa to spełnienie
      marzeń ! i wspaniały wstęp do Shine On..."zagrany" na kieliszkach...
      Jeszcze bardziej załuję, ze nie chciało mi się jechać do Pragi na Pulse- kiedy
      głos Davida brzmiał jeszcze silnie i doniośle - to jedyne co było wczoraj
      malutkim minusem. Pozdrawiam
    • bader David Gilmour w Przestrzeni Wolności 27.08.06, 14:34
      Mialem to szczescie byc na koncercie Wielkiego Gilmoura. Bez watpienia Pink Floyd to wlasnie On. Czekalem na ten koncert cale zycie i nie zawiodlem sie bylo wszystko - lzy wzruszenia i wspaniala muzyka. Nie zawiedlismy i my - równie wielka polska publicznosc.
    • Gość: Jr. David Gilmour w Przestrzeni Wolności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 15:49
      Cholera, co jest jakiś koncert to wszyscy marudzą na nagłosnienie, wszystko co popadnie, a ja bym chciał przeczytać, jak wypadł Gilmour, jakie były utwory, w ogóle klimat koncertu, żałuję, że nie mogłem być w Gdańsku, żałuję, że żadna tv nie kupiła praw do transmijsi, nawet TVN, ale oni sie teraz podniecaja kiczowatym Sopotem... czy na koncercie był ktoś, kto naprawdę zna w ogóle Pink Floyd i może napisac co w ogóle zagrał Gilmour z Wrightem? Jak oprawa sceniczna, czy cos pozostało z niezapomnianej legendy?
      Wszyscy tylko narzekac umiecie a nikt pewnie ze trzech tytułów płyt nie umiałby wymienic.. Ech...
      • Gość: ronin13 Re: David Gilmour w Przestrzeni Wolności IP: *.chello.pl 27.08.06, 17:05
        Słuchaj cwaniaczku! Ja na tyle lubię Pink Floyd, że zrobiłem wszystko żeby być
        wczoraj na koncercie. W przeciwieństwie do Ciebie. I nie krytykuj ludzi w tak
        głupi sposób i nie pleć co Ci ślina język przyniesie. Gdybyś był fanem Pink
        Floyd to byłbyś tam z nami wczoraj. Na następny koncert Gilmoura w Polsce
        raczej nie licz. Ludzie którzy byli ze mną śpiewali poszczególne piosenki, a Ty
        mi tu gadasz o trzech płytach. Jesteś żałosny.
        • Gość: Jr. Re: David Gilmour w Przestrzeni Wolności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.06, 01:20
          Rany boskie, jakie to wrażliwe towarzystwo... z noataek prasowych ciężko dowiedzieć się czegos o koncercie, w tv a ni ·sladu, sądziłem, że na forum ktos podzieli sie wrażeniami i choć troche opowie jak wyglądał koncert na scenie. Nie mogłem byc w Gdańsku, choć do fanów PF śmiało sie mogę zaliczyć... Niestety nie mogę zawsze olać swojej pracy i pojechać na koncert, kiedy chcę. Tak juz jest. Natomiast wkurza mnie, że cokolwiek sie gdziekowliek dzieje wszyscy tylko narzekają... Stocznia to nie sala koncertowa. Jak było na koncercie Jarre'a wszyscy wiedzą.. można sie było spodziewać jak będzie od strony technicznej, prawdziwy fan by sobie kupił miejsca w sektorze A.:-))
      • Gość: Roman Re: David Gilmour w Przestrzeni Wolności IP: *.olsztyn.mm.pl 27.08.06, 18:09
        z historycznych zachowań Pink Floyd oraz ich sławnych opraw scenicznych została
        tylko nazwa. Załuję, że zdecydowałem się na ten koncert, ponieważ pokazałem
        swojej córce coś co miała zapamiętać do końca życia - a tymczasem tylko
        zmarzła. Pierwszy lepszy prowincjonalny RMF byłby lepiej nagłośniony niż ten
        koncert. Jeden wielki żal.
      • Gość: tch2000 Re: David Gilmour w Przestrzeni Wolności IP: *.novartis.com 28.08.06, 18:35
        Zagrał m.in. 1 kawałek z Obscured by Clouds (nie pamiętam tytułu), ale
        osobiście dla mnie to był jeden z fajniejszych momentów. Poza tym:
        'Fat Old Sun' - zagrany tradycyjnie z dość agresywnym solo gitary na końcu,
        'Astronomy Domine' - brzmiało i wyglądało b. psychodelicznie, prawie jak w
        wykonaniu Barretta,
        'Shine on..' - długi początek, grany na kieliszkach, refren bez zespołu - tylko
        Gilmour na gitarze - ciekawy pomysł
        'Echoes' - nie było to zaskoczenie, gdyż grywali to już na tym tournee, ale
        usłyszeć ten utwór na żywo, to wielka frajda. Wyjątkowo fajnie zrobiona
        środkowa (piszcząca) część, połączona z laserami
        'Wish you ..' - tradycyjnie,
        'Comfortably ..' - zwrotki śpiewane przez Wrighta

        Pierwsza część chyba rzeczywiście nieco słabsza (cały materiał z On the
        Island), ale osobiście traktowałem to jako rozkręcanie się koncertu, wiadomo
        było że później będą też otwory PF i w tym sensie było to OK.

        Oprawa świetlna mimo wszystko za skromna do takiego mega koncertu. Wg mnie
        wynikało to z charakteru obecnej trasy koncertowej, na której większość
        koncertów odbywała się jednak dla znacznie mniejszego audytorium w halach i te
        same światła zostały po prostu przeniesione na koncert w Gdańsku

        Poza tym, to miałem odczucie, że koncert był zdecydowanie za krótki, choć trwał
        3h (w tym przerwa), więc jest to chyba dowód, że było naprawdę nieźle





        • cze67 Re: David Gilmour w Przestrzeni Wolności 29.08.06, 10:03
          Wybierałem się na koncert Gilmoura oczywiście z sentymentu do muzyki Pink
          Floyd. Szczególnie podekscytował mnie fakt, że gra z nim na tej trasie Wright i
          obaj panowie wykonują m.in. jeden z moich ulubionych utworów PF -Echoes, który
          szczególnie zapadł mi w pamięć z koncertu w Pompejach sprzed ćwierć wieku.
          Byłem więc pełen dobrych myśli. Ale też miałem w pamięci moje nienajlepsze
          wrażenia z poprzednich płyt koncertowych Floydów, gdzie utwory odgrywane były
          bez ducha, powiedziałbym - odbębniane, bardziej było to barwne show niż
          koncert...
          Część moich obaw się sprawdziła. Gilmoure nie nawiązuje kontaktu z
          publicznością, poza zdawkowymi uprzejmościami. Nieco mi to przeszkadzało,
          wolałbym gdyby jednak coś niecoś powiedział, wolałbym zagadywanie niż
          denerwujące przerwy między utworami. Ale i tak najgorsze co mnie, i większość
          widzów, spotkało na tym koncercie było kiepskie(czytaj - zbyt ciche, piszę to z
          perspektywy sektora B2) nagłośnienie, takie, że ludzie uciszali się
          wzajemnie, "bo nie słychać muzyków". To nie wina ani Gilmoura, ani
          organizatorów tylko angielskiej ekipy nagłaśnaijącej, która, mimo wielu próśb
          ze strony widowni, uparła się, że zdobędzie nagrodę w konkursie "Najsłabsze
          nagłośnienie na rockowej imprezie". Niniejszym przyznaje im Grand Prix.
          Myślę, że owo nagłośnienie zaważyło w dużym stopniu na mojej ocenie koncertu.
          Bo jak tu się nie zżywać, kiedy zegary w Time nie ogłuszają, tylko sobie gdzieś
          tam tykają, jak nie narzekać, kiedy wejście gitary w Shine On, które powinno
          powinno ścisnąć podbrzusze przelatuje obok jak jesienne liście? Irytowała mnie
          też niedyspozycja głosowa bohatera wieczoru. Pamiętam występ z Live8, kiedy
          zadziwiał (w odróżnieniu od Watersa)znakomitem mimo lat wokalem. W Gdańsku nie
          wyrabiał np. w cudownym Fat Old Sun. Cudownym na Atom Heart Mother, bo na
          koncercie jego pierwsza część została skopana, na szczęście solo gitarowe było
          pierwszej klasy. W ogóle - na gitarze Gilmourowi szło bardzo dobrze, do jego
          gry nie mam zastrzeżeń. Gdybyż jeszcze o kilkaset decybeli była bardziej
          słyszalna...
          Zachwyciło mnie wykonanie mało znanego, a przeze mnie bardzo lubianego
          Wot's...Uh the Deal, znakomite były bisowe Wish You Were Here (chyba
          najbardziej oczekiwany utwór wieczoru), Comfortably Numb. Najbardziej zapadną
          mi jednak w pamięci rewelacyjne wykonanie Astronomy Domine oraz, przede
          wszystkim, utwór, na który czekałem najbardziej, Echoes, z bardzo rozbudowanymi
          partiami instrumentalnymi. W duecie panowie Gilmour i Wright śpiewali
          znakomicie.
          Zawód to przede wszystkim wykonanie wszystkich utworów z najnowszej płyty. Nie
          znam jej, słyszałem wcześnie dwa/trzy kawałki. Płyta jest prawdopodobnie urocza
          i być może kiedyś ją okazyjnie nabędę. Natomiast wykonywanie tak kameralnej
          muzyki na otwartej przestrzeni (i przy tak słabym nagłośnieniu) uważam za
          nieporozumienie. Dodam jeszcze prawie niesłyszalną orkiestrę (wielka szkoda)
          oraz szumnie zapowiadaną niespodziankę, którą okazał się niestety słabiutki
          utwór A Great Day For Freedom.
          Reasumując - nie żałuję, że byłem. Ale nie był to (całościowo) porywający
          koncert.
          --
          The black cloud crossed my mind Blue mist round my soul
          Feel so suicidal Even hate my rock and roll
      • mapi7 Re: Tragiczna Organizacja Koncert ok 27.08.06, 18:40
        Dzięki wszystkim, którzy spełnili moją nocną prośbę i napisali jak było. Myślę,
        że "zrzędzenie" na złe nagłośnienie jest uzasadnione, bo przecież każdy koncert,
        to przede wszystkim muzyka! Oczywiście dobrze jest też widzieć wykonawcę .Tak to
        jest, że my Polacy najczęściej przy jakimś wielkim przedsięwzięciu coś i to
        istotnego musimy spartolić.
        Kilka lat temu byłam w Warszawie na koncercie Rogera Watersa i to było, tak jak
        dla wielu dziś piszącym w tym wątku, spełnienie moich marzeń o wysłuchanie na
        żywo muzyki stworzonej przez Pink Floyd, otarcie się choć trochę o legendę, od
        której w socjalizmie jako nastolatki bardzo byliśmy odzieleni. Tamten koncert w
        Warszawie był bardzo dobrze zorganizowany,nagłośnienie przynajmniej tam gdzie
        stałam znakomite i widoczność dobra. Bardzo żałuję, że nie udało mi się wybrać
        na koncert do Gdańska, bo oczywiście mają rację Ci, którzy napisali, że raczej
        drugiego takiego koncertu już nie będzie w Polsce.
    • Gość: loko Re: David Gilmour w Przestrzeni Wolności IP: *.eranet.pl 27.08.06, 20:08
      Witam Wszystkich,
      na koncert przyjechałem specjalnie z Warszawy. wcześniej byłem na koncercie
      Watersa na warszawskiej Gwardii (2 lata temu). było super, mój najlepszy
      koncert zyciu.
      Do Gdanska pojechalem z duzymi nadziejami jako wielki fan ktory wychowal sie na
      muzyce Floydów i zna niemal kazda piosenke na pamiec. To co widzialem
      organizacyjnie to byl skandal. Najpierw stalem w gigantycznej kolejce po bilet,
      po poltorej godziny stania poinformowano mnie ze opaski nie beda juz
      obowiazywac (byla godzina 20). Udalem sie pod brame glowna gdzie byl moj sektor
      B1, tam odstalem w tlumie ktory caly czas napieral okolo 45 minut. Na sektor
      dostalem sie doslownie 5 min przed 21, a cale masy ludzi staly jeszcze przed
      bramami stoczni.Koncert rozpoczal sie punktualnie o 21 a w miejscu ktorym
      stalem naglosnienie bylo bardzo slabe. Za bilet zaplacilem 110 zł, do tego
      koszt dojazdu itp. Naglosnienie bylo fatalne, jak bylem na Watersie nie dalo
      sie slyszec rozmow chocby czlowiek krzyczal, a tu rozmowy ludzi na okolo
      zagluszaly muzyke.
      Co do muzyki to byla genialna, widac bylo ze spora czesc osob jej nie
      zrozumiala i wychodzila w trakcie. Sporo dresiarzy pomylilo monciak z Gilmourem.
      Jednak caly czas pozostaje niedosyt. Koncert Floydów w Pradze w 1993 lub 94
      wszycy mieli miejsca siedzace, bo to jest muzyka do takiego sluchania a nie do
      spędów jak w Gdańsku.
    • aga_piet Re: David Gilmour w Przestrzeni Wolności 27.08.06, 20:21
      Byłam w sektorze A1 - widoczność super (nie musiałam patrzeć na telebim), dźwięk
      również. Fakt, orkiestrę kiepsko było słychać, ale mnie akurat Gilmour kręci
      bardziej niż Preisner ;)
      Świetnie że rozpoczął starym, floydowskim "Breathe".
      Pierwsza część - głównie kawałki z ostatniej płyty.
      A ze starych powaliły mnie (nie jedyną) Echoes - świetnie zagrane. Miłym
      zaskoczeniem było sięgnięcie po utwór z pierwszej płyty Floydów "Astronomy
      Domine. Nie zabrakło "Wish You Were Here", "Shine On You Crazy Diamond",
      "Comfortably Numb", "Fat Old Sun"...
      Fakt że był to koncert dla fanów Floydów. Kto oczekiwał show, efektów,
      fajerwerków - mógł się zawieść.
      Na pierdoły typu "po ile czipsy" szczerze mówiąc wcale nie zwróciłam uwagi. Bo
      to też był koncert na który czekałam wiele lat. I nie był to koncert dinozaura.
      To był prawdziwy Gilmour, z krwi i kości, ten sam co przed laty.

      --
      Nie ma ze smalcem! Z dżemem jest puree!
      Forum o AZS
      • Gość: michal Re: David Gilmour w Przestrzeni Wolności IP: *.eranet.pl 27.08.06, 21:17
        Absolutnie zgadzam się co napisal kolega powyzej!!
        Ja bylem w sektorze S: moze i dzwiek byl troche za cichy - ale dlaczego mialby
        byc za glosny?
        Co do czesci pierwszej to uwazam, ze zagrali plyte lepiej niz brzmi plyta studyjna.
        W Polsce takiego koncertu to juz raczej nie bedzie, ale ciekawe czy jeszcze
        Gilmourowi zechce sie wogole koncertowac w przyszlosci...?
      • Gość: wrachiel żenada IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.08.06, 21:20
        koncert żenujący. począwszy od organizacji(osoba, która wymyśliła opaski
        powinna zostać karnie zesłana do kamieniołomów) a na muzyce koncząc!!!wokal
        tragedia. częste pomyłki, co widac bylo po skonsternowanych twarzach muzyków.
        odniosłem wrażenie, że gilmourowi sie za bardzo nie chce. pierwsza część
        koncertu niesamowita nuda. w drugiej godne uwagi tylko echoes i comfortably
        numb. a ten numer z kieliszkami był po prostu komiczny. shine on you crazy
        diamond zupełna porażka. telebimy i laser to jakiś ochłap z trasy pulse dla
        zadowolenia polskiej gawiedzi. no i to potworne klepisko! fakt,że wychowaliście
        sie na muzyce pink floyd i czekaliście od lat na ich koncert nie oznacza, że
        musicie pisać o czymś czego nie było!
        PS. pierwszy raz byłem w gdańsku i niestety musze stwierdzić, że to straszna,
        prowincjonalna dziura!!!
          • Gość: wrachiel Re: żenada IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.08.06, 00:05
            Szanowny Panie Michale! Po pierwsze nie przypominam sobie abym kiedykolwiek
            miał okazję Pana poznać, a juz na pewno zebyśmy byli kolegami. Po drugie
            odnoszę wrażenie, że prezentuje Pan bardzo szkodliwy sposób myślenia.polega on
            na tym: po co wymagać od organizatorów zachowania wysokiego poziomu,
            przestrzegania pewnych standardów, a wypadku tego koncertu przestrzegania
            zapowiedzi pojawiających się choćby na oficjalnych stronach internetowych
            organizatora. Ważne jest to, że koncert się w ogle odbył. Jakiś czas temu
            usłuszałem w audycji Pana Kaczkowskiego, że kałuże zostały zasypane dopiero po
            wyraźnej interwencji artysty. Gdyby nie to organizatorzy zafundowaliby nam
            taplanie się w błocie po kostki!A czyż nie można było zorganizować koncertu w
            innym miejscu, choćby na jakimś stadionie. Zapewniam Pana,że w Pradze,Berlinie
            czy Londynie sytuacje taka jaka miała miejsce przed kocertrm D.Gilmoura nie
            zaistnieje.

        • Gość: szczecin Re: żenada IP: *.chello.pl 27.08.06, 23:11
          Pierwsza część katastrofa - nuda słuchania czwartych popłuczyn po "ciemnej
          stronie". Druga część - lepiej ale mało Pink Floyd. Dzwięk nędza. Współczuję
          sektorom z tyłu. Trudno - trzeba jeździć do Berlina. Przykro ale wyjazd wyszedł
          800 na osobę, niestety wyrzucone pieniądze
        • Gość: Magda Re: żenada IP: 62.29.137.* 28.08.06, 18:14
          A Ty to fanem Pink Floyd to na pewno nie jesteś (Re: Twoje ostatnie zdanie
          przed PS). A co widziałeś w Gdańsku oprócz wycinka terenu Stoczni? (Re: PS).
          Ciekawe z jakiej metropolii sie wywodzisz? Pochwal sie prosze, bo mnie to
          bardzo ciekawi.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka