całkiem zapomniałam o sobie.Wystarczło,ze ruszyłam się wczoraj z domu (sama)
i poczułam się lepiej.Byłam pod gabinetem tego psychiatry

może bym weszła
z marszu,gdybym go nie zobaczyła ...ale zobaczyłam go.Zgarbiony, blada cera,
sińce pod oczami(wypuszczał pacjenta i kazał mi chwilkę poczekać).Chwilkę
postałam i zwiałam.Nie byłam w stanie sobie wyobrazić jak z nim rozmawiam
(wyglądał gorzej niż ja podczas największego doła).
No i miałam dwie godziny tylko dla siebie!
Nigdy nie myślałam,że takie zwyczajne rzeczy będą mnie kiedyś cieszyć.Poszłam
na lody,połaziłam po sklepach,kupiłam sobie parę drobiazgów.
Mam takich dziadków(moich rodziców) że raczej nie palą się do opieki nad
małym.Taki mają sposób bycia.Ja wiedząc o tym,przestałam juz prosić czy by go
nie upilnowali choćby pół godzinki.Zgnuśniałam całkiem, przestałam cokolwiek
robić.Ale wczoraj jak im powiedziałam,że muszę iść do lekarza-to wzięli go na
dwie godzinki i nie było problemu.
nic wiecej już nie napiszę ponad to-że nie mozna mysleć tylko o
dzieciach...czasami trzeba sobie zafundować "mały urlop"
pozdrawiam
ps.psychiatra pewnie się zdziwił

)