carri Taka wegetacja nie ma sensu! 08.06.04, 10:34 Słuchaj, to nic nie da. On może się zastanawiać w nieskończoność, a Ty będziesz z bólem serca patrzyła, jak on wychodzi do niej. Trzeba mu wylać kubał zimnej wody na pusty łeb. Albo go wywal, albo niech on zdecyduje się na ratowanie małżeństwa. Taka uległość nic nie da, bo będzie wiedział, że Ciebie może mieć w każdej chwili, nie musi się starać, zdobywać, a w międzyczasie może coś ułoży sobie na boku. Dziewczyno, nie dość że nie uratujesz małżeństwa, to jeszcze wykończysz siebie psychicznie. Pomyśl choć o dzieciach, które potrzebują mamy przy zdrowych zmysłach. Wiem, że trudno działać, bo sama przez to przechodziłam, ale trzeba coś zrobić!!! Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Jeszcze dorzucę 08.06.04, 12:00 Mój ex, gdy od niego odeszłam powiedział: nie mogę w to uwierzyć, że to zrobiłaś, wydawało mi się, że jesteś stałym i niezmiennym elementem mojego życia. Myślałem, ze bez względu na to, co zrobię zawsze będziesz przy mnie. Przypuszczam, ze Twój mąż może odczuwać podobnie. Może jemu też nie mieści się w głowie, że to TY mogłabyś odejść, mogłabyś się "postawić". Wydaje mi się, że on wykorzystuje tę sytuację i Twoje do niego przywiązanie, tę niemoc, tę bezsilność. No i chyba ma rację: wie, że jesteś stałym elementem jego życia i bez względu na to, co zrobi zawsze przy nim będziesz... Nie czekaj, on nie zrobi w tej sytuacji NIC. To Ty musisz mu powiedzieć: albo wóz, albo przewóz. Odpowiedz Link Zgłoś
jarka2 Re: mój mąż ode mnie odchodzi :( 08.06.04, 12:04 Kilka słów wyjaśnienia: chyba wpominałam, ale napisze jeszcze raz. Rozmawiałam z adwokatem. Pomimo tego,ze to moje panieńskie mieszkanie - nie mogę go ot tak sobie wymeldować. Po drugie wszelkie próby wyrzucenia go z domu mogą być uzyte przeciwko mnie - wezwie policje i pokaże dowód osobisty, w którym jak wól jest napisane, gdzie mieszka. Mogę poprosic śadownie o eksmisje, ale to trwa niestety. I muszą być konkretne powody typu: bicie, picie itd. On jest wobec mnie bardzo grzeczny. Uprzejmy. Ba! potrafi mnie nawet kocem przykryc jak zasnę, albo zrobic herbate... Marcepanna - rozmawaiałam z nim nie raz, prosiłam , upewniałam się, jest niezmienny w swoim postanowieniu. Chce odejśc. Cudem zgodził się na rozmowę z psychologiem dziecięcym, który ma nam doradzić, jak przeprowadzić przez to wszystko dziecko... Najgorsze jest właśnie to,ze synek jest tak bardzo do niego przywiązany.... Odpowiedz Link Zgłoś
carri Re: mój mąż ode mnie odchodzi :( 08.06.04, 12:12 A co on, gdy każesz mu się wyprowadzić? Powiedziałaś mu, że taka sytuacja Ci nie odpowiada i niech się wyprowadza z Twojego mieszkania? Nie wiem, jak to jest ze strony prawnej, ale skoro Ty jesteś właścicielem mieszkania, to możesz wymeldować reszte. Pewnie jest inaczej w przypadku małżeństwa, ale postraszyć męża możesz. Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: mój mąż ode mnie odchodzi :( 08.06.04, 12:54 Wiesz co, może lepiej jest, jak jest. Musisz poczekać. Rozwiedź się z nim kulturalnie, a póki co musisz się pogodzić z tym, że z Tobą mieszka. Rzadko to proponuję, ale może powinnaś iść do psychologa? Czeka Cię trudny okres. Wyobrażam sobie jak bardzo musi boleć mieszkanie z nim pod jednym dachem... Kochasz go, a on ma kochankę. Na dłuższą metę to może rozwalić psychicznie Życzę Ci siły i odwagi. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
carri Re: mój mąż ode mnie odchodzi :( 08.06.04, 13:00 Z tym psychologiem to dobry pomysł. Ja żałuję, że nie poszłam wtedy, bo inaczej może patrzyłabym na niektóre sprawy, inaczej bym postąpiła. Psycholog pomoże Ci spojrzeć na sprawę z dystansem i zastanowić się, co jest dla Ciebie najlepsze. Odpowiedz Link Zgłoś
jarka2 Re: mój mąż ode mnie odchodzi :( 08.06.04, 13:32 Chodze do psychologa.... Ale jej się chyba też wyczerpały pomysły na tę sytuacje, bo czuję, że stoimy w miejscu... Sytuacja jest tak naprawdę patowa. Musze czekac i uzbroic się w cierpliwość. No i przede wszystkim: nie zwariować. Odpowiedz Link Zgłoś
misinka81 Re: walcz o siebie!! 08.06.04, 16:17 Tak sobie przeczytałam wszystkie posty i myślę, że ten Twój mąż sam nie wie, o co mu chodzi. Chce się rozwodzić, ale nie wyprowadzić. Dlaczego?W końcu, jeśli mu zależy na tamtem kobiecie, powinien lecieć w podskokach, a nie zapierać się nogami i rękami. O co chodzi?Może ona już go nie chce?Albo on stwierdził,że poczeka i będzie i rybka i akwarium (no bo skoro mówi Ci o rozwodzie i Ty wiesz, to jakby już było przyzwolenie na to,że on się może z nią legalnie spotykać, a jak za czasów młodzieńczych gacie upierze mu mamusia -czytaj żona). Nie za dobrze mu??? Może on myśli, że Ty i tak na pewno to mu wybaczysz, bo go kochasz, więc spokojnie pobuja sobie w ramionach tamtej pani i uszczęśliwiony wróci. A nie boisz się,że nawet jak by Wam się ułożyło, to kiedyś będzie tak samo?Skoro teraz miał odwagę to zrobić, w przyszłości może się to powtórzyć. Myślę, że powinnaś postawić twarde ultimatum: albo ratujemy nasze małżeństwo,Ty zrywasz kontakty z panią itp, albo od razu wnosimy (Ty albo on) sprawę o rozwód i z racji tego,że rozwodzicie się, ma się wyprowadzić. Tak jak do tej pory, to sobie może mieszkać u mamusi,co go nigdy z domu nie wyrzuci. Powiedz twardo,że albo sam dobrowolnie spakuje rzeczy i wyprowadzi się (dasz mu na to określoną ilość czasu np2 tyg), albo Ty po wyznaczonym przez Ciebie terminie spakujesz mu rzeczy i postąpisz z nimi wedle uznania (za drzwi, w przedpokoju, odesłaś do rodziców -jak mieszkają blisko). Musisz być stanowcza i konsekwentna, bo on widzi Twoje wahanie i je wykorzystuje, nie martwiąc się wcale, czy Cię to rani, czy nie. Trzymam kciuki Wysyłam dobre fluidy))) Renata Odpowiedz Link Zgłoś
marcepanna Droga Misinko 08.06.04, 19:26 ale jak sobie wyobrazasz to spakowanie walizek? to jest czynnosc NIEWAZNA prawnie, nawet jesli wymieni zamki on ma PRAWO z policja wejsc do tego mieeszkania dopoki sa malzenstwem bez rozdzielnosci majatkowej poknij ty sie dziewcze w glowke dobrze Odpowiedz Link Zgłoś
misinka81 Re: Droga Misinko 09.06.04, 09:46 Widzisz, mi chodziło o taki znak dla niego, że ona wie, co robi i już go nie chce. Nie sądzę,żeby wzywał policję,bo mu żona wywiozła ubrania do mamusi, poza tym z tego, co czytałam, jest nastawiony ugodowo i nie wierzę, żeby wyczyniał coś takiego przy synku, którego dobra pragnie przecież. Ja po prostu mam wrażenie,że on nie odbiera swoje żony jako stanowczej i zdecydowanej i tak jak napisała jedna z dziewczyn, może sobie wyobraża,że ona jest wkomponowana w jego życie na tyle,że będzie i tak czekała,aż on do niej wróci. Chyba jak Ci ktoś wyrzuca rzeczy,to masz odrobinę dumy i honoru,nie?? Odpowiedz Link Zgłoś
misinka81 Re: Droga Misinko 09.06.04, 09:47 A gdzie ja napisałam o wymianie zamków? Odpowiedz Link Zgłoś
marcepanna Re: mój mąż ode mnie odchodzi :( 08.06.04, 20:12 Witam serdecznie Jarko Nie spodziewalam sie ze sie odezwiesz do mnie. Bardzo madrze postepujesz ze rozmawialas z adwokatem, sama widzisz do czego moga doprowadzic takie poczynania jak zmiana zamkow. Naprawde jestem przerazona czytajac to. Nie wiem co dalej. Niestety. Teraz on rozdaje karty i trzeba poczekac co wylozy na stol. Jakas dziewczyna dobrze pisze ze masz synka na razie wiec musisz dbac o siebie aby mial mame. Daj znac jak syn to zniesie. Odpowiedz Link Zgłoś
jarka2 Re: mój mąż ode mnie odchodzi :( 09.06.04, 09:28 Dziekuję Wam wszystkim za Waszą obecnośc i słowa.... Są krzepiące... Wiem,że checie pomóc, ale też wiem,że muszę przejśc przez to sama. Mam wokól siebie wiele zyczliwych ludzi, czuje to, wiem o tym... Najgorsze jest "tu i teraz", dzień codzienny. Niestety wiem,że czas w tej chwili nie działa na moja korzyść, nie może, skoro nadal mieszkamy razem i nadal funkcjonujemy jak "normalna rodzina". Ale to jest takie zycie z wyrokiem. Tylko egzekucja odwleczona w czasie... Synek może coś już wyczuwa, bo nagle zaczął się upewniac, czy wieczorem będziemy z nim razem. czy tatus wróci z pracy? czy mamusia będzie w domu? Boję się tego dnia, kiedy tatus nie wróci... I tych następnych też sie boje... Odpowiedz Link Zgłoś
asiulka.l Re: mój mąż ode mnie odchodzi :( 11.06.04, 12:07 Jarka bądz silna! Dla siebie i dla synka. Najgorsze już za Tobą, ten pierwszy szok, teraz już wiesz czego możesz się spodziewać. Jak któregoś dnia mąż już nie wróci to też będzie bolałao ale wierz mi, to dla twojego zdrowia psychicznego będzie lepiej. Ja już to przeszłam i piszę tak z perspektywy czasu choć w tamtym okresie gdy byłam w takiej samej sytuacji to kolejny raz serce mi pękało. Czułam się rozdarta bo z jednej strony nienawidziłam, byłam pełna żalu i goryczy a z drugiej jeszcze tęskniłam i kochałam. Wiem że "podwójnie" będziesz czuła ból jak synek będzie pytał o tate, ale z czasem zrozumie.(Mój też pytał dlaczego tata nie mieszka z nami albo dlaczego nie przychodzi po niego do żłobka jak inni tatusiowie po dzieci) Trzymam kciuki za Ciebie Proszę pisz co u Ciebie. Będziemu Cię wspierać. Odpowiedz Link Zgłoś
jarka2 Re: mój mąż ode mnie odchodzi :( 11.06.04, 15:02 Kolejny dzień za mną.... Czy mi się zdaje, czy naprawde zaczynam być silniejsza? Ta siła jest wprost proporcjonalna do topniejącej nadziei, że uda mi (nam) sie uratowac to małżeństwo. Chcę teraz tylko pogonic czas, przyśpieszyć... Żeby cos juz zaczęło się dziać i ten formalny, ostateczny koniec był coraz bliżej... Odpowiedz Link Zgłoś
julka180 Re: mój mąż ode mnie odchodzi :( 14.06.04, 16:00 Droga Jarko2: nieczytałam wszystkich wypowiedzi tylko twoje. Nie wiem co radza ci inne forumowiczki, ja radzę ci RATUJ wasz związek. Kilka m-cy temu byłam w podobnej sytuacji, z tym że mamy 2 dzieci, i myślałam że wszystko stracone. Dzis wiem że wówczas miałam jeszcze szanse na uratowanie związku, czego nie mam już teraz. I załuję. Załuję że nie walczyłam, nie tylko ze względu na dzieci, ale dlatego że nikt nie wie co znaczy samotne wychowywanie dzieci, dopóki tego nie doświadczy. I gdybym wiedziała wtedy to co wiem teraz walczyłabym i to mocno, choć On miał juz wtedy kogoś. A więc WALCZ. Pozdrowienia Julka. Odpowiedz Link Zgłoś
jj1974 Re: mój mąż ode mnie odchodzi :( 12.06.04, 20:41 Droga Jarko! Jestem w takiej samej sytuacji. Mój mąż rok temu powiedział że odchodzi. Potem został i teraz mieszkamy razem cały czas ale to jest bagno. Ja już nie wytrzymuje psychicznie. Jesli chcesz dowiedzieć się coś więcej to proszę pisz na adres jb1974@wp.pl. N zisiaj powiem Ci, że to jest bagno i lepiej doprowadzić do konfrontacji i ostatecznej decyzji o rozstaniu lub rozpoczęciu pracy nad zwiazkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
berkot Re: mój mąż ode mnie odchodzi :( 15.06.04, 01:34 Byłam u psychologa, kiedy waliło sie moje małżeństwo. Po wysłuchaniu mnie i to nawet nie całości mojej opowieści, zadał mi jedno pytanie: Ile ten chłopiec ma lat? ( wtedy mój ex miał 37 lat) Jakby grom we mnie walnął, bo faktycznie po tym pytaniu uświadomiłam sobie, ze to o czym opowiadałam nie dotyczyło odpowiedzialnego mężczyzny. Ja się po tym odkryciu pozbierałam. Zadałam sobie pytanie, czy mój mąż to mężczyzna czy chłopiec? To pytanie pomogło mi podjąć decyzję. Zostałam sama z dwójką dzieci. Oczywiście to co napisałam to pewne uproszczenie, ale pewnie kazdy pozostający w związku ma takie pytania, które mu przemykaja przez głowe, tylko nie zawsze chce sie nad nimi zastanowić. Ja wiem, ze jak cos kłuje, to trzeba bedzie z tym cos zrobić, bo potem i tak sie babrze... Jarko droga prędzej czy później będziesz musiała podjąc decyzję. Trzymaj się. pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
jarka2 Re: mój mąż ode mnie odchodzi :( 16.06.04, 07:49 Dzień dobry! To znów ja i moje wieści z domowego frontu.... W zasadzie stoimy w miejscu. Nic się nie dzieje. Toczy się normalne zycie (jej, jak długo będe jeszcze tak pisała?). Wieczory staramy się spędzac oddzielnie, co akurat nie jest trudne, bo mąż ma dużo pracy i siedzi do późna przy komputerze. Dla obserwatora z boku - wszystko po staremu. Tylko my mniej ze soba rozmawiamy - bo o czym? O tym co było? Juz nie warto. O tym co jest - wszystko chyba zostało juz powiedziane, a nawet jeśli nie, to mąz wyraźnie takich rozmów unika. A przyszłości nie ma - przynajmniej naszej wspólnej. Najbardziej cieszy mnie jednak to, że znów chce mi się rano wstać i iśc do pracy. Chce mi się znów żyć po prostu. Nie jest to jeszcze euforia i wybitna afirmacja zycia, ale w porównaniu z tym, co było - postęp jest niesamowity. Ale też nie będe ukrywac, ze boje sie strasznie tego co jeszcze przede mną. Boje się dnia, w którym sie wyprowadzi, bo przeciez taki dzień musi nastapic... Boje sie tych samotnych popołudni, kiedy będę już sama z synkiem. Bez niego. Boje się weeekendów, wakacji, świąt... Boje się samego rozwodu, sądu, rozpraw... Chciałabym by to wszystko było już za mną. W zamknietym rozdziale.... Ale nie da sie pogonic czasu. Dziekuje Wam wszystkim, za to, że jesteście tu ze mną. Że znajdujecie czas, by mi odpisać. Pocieszyć. Bardzo tego potrzebuje i wiele mi to daje. Odpowiedz Link Zgłoś
ania.bb Re: mój mąż ode mnie odchodzi :( 16.06.04, 07:55 Boże Jarka tak jakbym to ja napisała, dokłądnie...wczoaj nie mogłam pogadać na gg a tak chciałam, mąż zajmował komputer. Ja jestem na etapie "nic mi się nie chce" ale jak czytam Twój list to myślę fajnie, może mi wkońcu też zachce się zyć, może jakoś się otrząsnę? Nadal nie mogę uwierzyć, myślę ze to jego głupi żart, ale jak wracam do domu i widze jego zacięcie to budze się... Jarka czytałąm teraz posty innych dziewczyn i wiesz co na pewno się ułoży, znajdziesz nową połówkę jabłuszka i wszytsko będzie dobrze, zobaczysz... Odpowiedz Link Zgłoś
jarka2 Re: mój mąż ode mnie odchodzi :( 30.06.04, 13:00 Witam Dawno nie pisałąm. Nie za bardzo miałam o czym, bo u mnie niewiele się zmieniło. Dalej mieszkamy razem, mój mąz co prawda w zeszłym tygodniu przedstawił mi pewne propozycje co do sposobu w jaki mamy sie rozstać. Wszystkie niestety nie do przyjęcia przeze mnie Wybieram się jeszzce na konsultacje do adwokata i wszystko wskazuje na to, że jednak nie ma dla nas szansy - rozwód jest nieuchronny. Powoli godze się z tą myślą, coraz rzadziej zaliczam niewesołe nastroje, już mniej płacze, jesli, to w zasadzie w kontekście naszego dziecka. Tak mi go strasznie żal. Tak bardzo jest za ojcem, który go zostawia. Boje się przyszłości, ale z drugiej strony, dobry objaw - coraz częsciej nie moge się jej doczekac i mysle o niej w kategoriach wolnosci raczej niz porażki. POzdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
aletka1 Re: mój mąż ode mnie odchodzi :( 01.07.04, 11:53 To bardzo trdna sytuacja, nie wiem co ja bym zrobiła w takiej sytuacji więc nie będę gdybac, lecz chciałabym zwrócic uwage na sprawę juz tutaj poruszana. Pisałas że to jest twoje panienskie mieszkanie. Jeśli po ślubie nie rozszerzyliście o nie wspólnoty majątkowej (mam nadzieje ze nie) to twój mąż nie ma zadnego prawa do niego. Ty jestes jedynym właścicielem, a to ze on jest tam zameldowany nie znaczy że nie powinien sie z niego wyprowadzic dobrowolnie!! Tak jak w przypadku zdrowia zasięgamy rady u jednego, dwóch specjalistów tak moze i Ty powinnas sie poradzic innego adwokata w tej sprawie?? Trzymam kciuki i mam nadzieje że sprawa rozwiąże sie pozytywnie dla Ciebie i twojego dziecka. Pozdrawiam Aletka Odpowiedz Link Zgłoś
asiulka.l Re: mój mąż ode mnie odchodzi :( 02.07.04, 20:34 jarka2 napisała: > Boje się przyszłości, ale z drugiej strony, dobry objaw - coraz częsciej nie > moge się jej doczekac i mysle o niej w kategoriach wolnosci raczej niz porażki. Ja poczułam wolnośc po ok pół roku od czasu wyprowadzki byłego męza. Z jednej strony czułam na jego widok czułam ból odrzucenia i nie chciałam go widywać a z drugiej długo (oj, długo) tęskniłam za jego osobą mimo że tak mnie to raniło. Jakaś masochitka ze mni była czy co?. To tak piszę z doświadczenia choć mam nadzieję że u Ciebie będzie inaczej i szybko zaczniesz się uśmiechać czego życzę Ci z całego serca jak również dużo siły i wytrwałości w budowaniu nowego etapu życia. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś