Dodaj do ulubionych

Chce zabrać mi córeczkę

12.08.12, 23:33
Jestem niesamowicie rozbita, od dwóch dni co chwilę płaczę, facet robi mi pranie mózgu.

Mąż oznajmił przed wczoraj że zabierze mi córkę, nie pozwoli by mała mieszkała ze mną, jet taki pewny siebie - i chyba to mnie najbardziej przeraża! Twierdzi że ma doświadczonych doradców z których pomocą mnie pogrąży.

Od kilu lat nie układa się między nami, mąż jest osobą uzależnioną - od gier komputerowych, internetu. Bardzo nas zaniedbał (mnie, naszą niespełna pięcioletnią córkę i mojego sześcioletniego syna (z pierwszego związku)) zarówno w sferze materialnej jak i psychicznej. Od czterech lat to ja głównie utrzymuję rodzinę, (partner pracuje - opłaca jedynie połowę kwoty którą ponosimy za wynajem mieszkania).

Otrzymuję świadczenia z UM w związku z opieką nad niepełnosprawnym synem, czasami mam opcję żeby dorobić kilka zł jako pomoc domowa. W tym miesiącu otrzymałam po raz pierwszy alimenty na córkę od męża (i w tym momencie zachciało mu się odebrać mi ją) w wysokości 450 zł, w sumie mój dochód to 1362 zł.

Mąż twierdzi że za te pieniądze nie utrzymam jego dziecka - to jego zdaniem podstawa do tego by odebrać mi małą.

W sierpniu zeszłego roku złożyłam pozew o orzeczenie separacji pomiędzy mną a partnerem, rozprawa odbyła się w lutym - sąd oddalił mój wniosek - nakazał terapię małżeńską, udzielił nagany ustnej mężowi. Mąż podpisał przed posiedzeniem sądu plan wychowawczy w którym było napisane czarno na białym że córka będzie mieszkała ze mną i że zezwalam na nieograniczone wizyty ojca z córką ( pragnę zaznaczyć że nie robię mu problemu w kwestii odwiedzin małej ). Na początku wiosny udaliśmy się na terapię, po trzech wizytach mąż z niej zrezygnował.

Mogę pisać nieco chaotycznie ale jestem bardzo zdenerwowana.

Męża tak właściwie nic nie łączy z córką, ich relacje są "oziębłe", malutka czułość okazuje tylko mi i swojemu bratu, tatuś ma przecież swój komputer, od czterech lat był z dzieckiem na podwórku z 10 razy ... od czterech lat kupił dziecku jedynie kredki, kilka łakoci - to wszystko. Nie sprawa jej prezentów na urodziny czy święta. SWOJE pieniądze przeznaczał tylko i wyłącznie na SWOJE przyjemności, papierosy, alkohol, markowe obuwie ...
Ma co miesiąc do spłaty kilka abonamentów telefonicznych, kredyt, rozszerzony pakiet kablowy, oraz internet. Ok kilku miesięcy ma komornika na pensji (najprawdopodobniej ze względu na zerwanie umowy z operatorem sieci komórkowej). Jego dochód to około 2000 zł.

W tym tygodniu mam zamiar złożyć pozew o rozwód pomiędzy mną a partnerem - on o tym wie, stwierdził że na rozprawie wystąpi z wnioskiem o orzeczenie rozwodu z mojej winy - tu za argument podaje fakt że 3,5 roku temu go zdradziłam i jego psychika tego nie wytrzymała.
Nie jestem święta - nagrabiłam, takie rzeczy się zdarzają, ale nie rozumiem dlaczego trzy i pół roku temu nie odszedł ode mnie. Po tym jak moja zdrada wyszła na jaw usiedliśmy i rozmawialiśmy dość długo - decyzję podjęliśmy taką że spróbujemy raz jeszcze. Przez te wszystkie lata kajałam się przed mężem - zrobiłam z siebie niewolnicę ! i niepotrzebnie, już mam dość bycia winną i tą złą. Gdy wybuchała między nami sprzeczka o byle co od razu była wyciągana moja zdrada na wierzch ! miałam tego o dziurki w nosie. Zdrada też ma mu posłużyć przy odebraniu córci - tak twierdzi.

Jest jeszcze jeden powód który chce wykorzystać przeciwko mnie, w styczniu zdiagnozowano u mnie padaczkę skroniową (zgłosiłam się do lekarza z napadami słonego smaku), doktor zapisał mi najprawdopodobniej złe leki - brałam je prawie przez pół roku - wywoływały one napady które kończyły się kilku godzinnym paraliżem ciała (dwa razy wylądowałam na SOR-ze), od dwóch miesięcy nie biorę tych prochów i ataki się skończyły. Choruję również na zespół zawrotowy (bardzo silne zawroty głowy - leczę się, leki pomagają) oraz nerwicę (też leczona farmakologicznie) - to ostatnie mąż chce wywlec przed sąd i fakt że uczęszczam na terapię psychologiczną - ta jest mi potrzebna, rozwód, brak wsparcia w rodzinie, chore dziecko, chora ja - to zbyt wiele.

Nie wiem co mam o tym myśleć, ręce mi latają ... chcę jutro przejść się do mojej pracownik socjalnej i powiedzieć co tu się dzieje ... łzy cisną mi się na oczy.

Proszę powiedzcie mi czy to jest realne żeby on ją zabrał?
Obserwuj wątek
    • selavi2 Re: Chce zabrać mi córeczkę 13.08.12, 01:02
      Nie może. Zastrasza cię oraz dręczy psychicznie. Nie daj się. Powodzenia.
    • mw144 Re: Chce zabrać mi córeczkę 13.08.12, 10:19
      >
      > Proszę powiedzcie mi czy to jest realne żeby on ją zabrał?

      W innym kraju tak, w Polsce to raczej niemożliwe, dla polskiego sądu tylko matka jest jedynie słusznym opiekunem dziecka, więc możesz spać spokojnie.
    • danaide Re: Chce zabrać mi córeczkę 13.08.12, 14:45
      Spokojnie.
      W pierwszych zdaniach napisałaś, to co najważniejsze. Że zastrasza, że robi Ci pranie mózgu, że przeraża Cię jego pewność siebie. Słabi zawsze straszą. Nasz lęk to ich jedyny argument. W takich wypadkach ja bym po prostu nie gadała, bo nie ma o czym, tylko szykowała się do walki.

      Nic nie jest proste ani oczywiste. Jego doradcy - zapewne znalezieni w sieci na analogicznych forach. Z tego co czytam - osobiście tego nie doświadczyłam, ale widać tak jest - wejście tatusiowi na pensję z alimentami często budzi przypływ uczuć rodzicielskich w stosunku do alimentowanego dziecka.

      Twoją siłą musi być:
      - brak lęku - nie daj się zastraszyć, nie słuchaj go.
      - wiedza - poczytaj trochę tut. forum, poszukaj bezpłatnej pomocy prawnej dla osób w Twojej sytuacji w Twojej miejscowości - spytaj w ośrodku pomocy społecznej, poszukaj organizacji pozarządowych. Przejrzyj sieć pod kątem tzw. "konfliktu okołorozwodowego".
      - świadomość swoich silnych i słabych stron i ich skutków. Znów - nie jestem pewna, ale słyszałam, że np. terapia u psychologa nie jest czymś obciążającym - świadczy ona właśnie o tym, że ktoś nad sobą pracuje by być lepszym rodzicem (a może to nie w Polsce? wszystko możliwe). Popytaj psychologa, prawnika.

      OK, nabruździłaś. Mi też facet coś próbował wywlekać na sprawie o opiekę. Więc i ja wywlekłam. I sędzia sama powiedziała, że rozpad związku nigdy nie jest winą jednej strony i nie tego dotyczy ta rozprawa. To jest tak, że jak atakujesz musisz być czysty, bo oberwiesz rykoszetem. A zdaje się, że on czysty nie jest.

      Powodzenia. Do "odebrania dziecka" długa droga.
      • mysz1978 Re: Chce zabrać mi córeczkę 13.08.12, 16:34
        praktycznie nie ma szans na odebranie Ci coreczki, wiec sie nie martw.
        ALE pewnie badanie w RODKu bedzie.
        • minutka2013 Re: Chce zabrać mi córeczkę 13.08.12, 21:51
          Dziękuję za słowa otuchy.

          Dziś już się czuję trochę lepiej. Dobrze jest jak jesteśmy poza domem, wtedy odpoczywamy, jak do niego wracamy córka płacze i mówi że nie chce. Muszę się stąd jak najszybciej wyrwać, jutro jadę oglądać mieszkanie do wynajęcia - właściciel przez telefon podał szczątkowe informacje ale mam nadzieję że trafi nam się w końcu dobra okazja.

          Boli mnie to że mąż w ogóle nie bierze pod uwagę uczuć dzieci, córeczka unika go jak ognia - nie wiem czym jest to spowodowane - mój synek z kolei jest opóźniony w rozwoju, rozłąka z siostrą na pewno miałaby negatywny wpływ na jego dalszy rozwój.

          To jest jakiś koszmar.



          • todilla Re: Chce zabrać mi córeczkę 14.08.12, 17:47
            nie wierz w zapewnienia, że w Polsce nikt Ci dziecka nie odbierze. Ja wierzyłam. On wmówił dziecku, że tylko mieszkając u niego będzie szczęśliwa (ba, wszystkich tym uszczęśliwi). Dziecko na badaniach uparcie twierdziło, że mama jest fajna, ale ona chce mieszkać z tatą. No i mieszka. Możesz poczytać sobie moje wątki, trochę tu pisałam o sytuacji. Jest totalnie absurdalna, ale niestety - to moja rzeczywistość: płacę alimenty i mam ograniczoną władzę rodzicielską. chociaż ani w RODK, ani w sądzie niczego mi nie zarzucono jako matce... Wobec moich gorzkich doświadczeń doradzę Ci jedno: weź naprawdę skutecznego adwokata. Niestety musisz liczyć się z różnymi niespodziankami, więc odłóż jakiekolwiek sentymenty na bok i WALCZ. Trzymam kciuki.
            • minutka2013 Re: Chce zabrać mi córeczkę 15.08.12, 19:53
              Witaj Todilla ,

              czytałam Twoje posty - bardzo mnie zaniepokoiły.

              Między moją córką a jej ojcem nie ma żadnej więzi emocjonalnej, w relacjach z nim mała zachowuje ogromny dystans i z dnia na dzień jest on coraz większy ...

              Jest mi przykro że ma takie podejście do taty - ale sam na to sobie zapracował.

              Odsapnęłam ... przez ostatnie dni, rozmawiałam z serdecznymi i bliskimi mi osobami, wszyscy zgodnie twierdzą że on po prostu to wszystko robi mi na złość ... żeby mnie zdenerwować, zmusić do tego by znieść z niego obowiązek alimentacyjny (mam nadzieję że to o to chodzi).

              Z mieszkaniem niestety się nie udało ...

              Jutro składam pozew o rozwód.
          • oliwija Re: Chce zabrać mi córeczkę 10.09.12, 06:57
            powiem ci tak w lutym u mnie odbyla sie sprawa o odebranie exowi praw do córki.... odbyło sie to bez badań w RodK-u . Facet na sprawie tak mieszal próbował winę za jego brak kontaktow z córką zwalac na mnie. Dowiedzialm sie ze ja mialam kochanka i takie tam....

            kiedyy sedzina zapytała kiedy córka ma urodziny nawet nie wiedział, nie wiedzial ile ma lat i do której klasy chodzi....


            powiedziała mu ze moze wystapić z wnioskem o ustalenie kontaktów to kosztuje 40 zł ale po 6 latach niewidzenia sie z dzieckiem bedzie to trudne....

            wyjechal z takim tekstem ze uszy więdną...... dzis mamy wrzesiec mineło 7 miesiecy i nic sie nie zmienilo jakos nie ma ochoty na kontakty z córką, nadal standardowo niepamieta o jej urodzinach itd....

            faceci to wygodne bydlaki- nie wszyscy oczywiście ale zazwyczaj najwiecej krzyczą w sadzie a jak przyjdzie co do czego to uciekaja z podkulonym ogonem.

            Zastanawiam sie czym by zainteresoweał swoja nastoletnia córkę? on jest na poziomie najwyzej 3 latka.....
    • yo-anna84 Re: Chce zabrać mi córeczkę 09.09.12, 16:49
      Witaj!
      Przepraszam, jeśli się powtórzę, ale nie czytałam odpowiedzi do Ciebie skierowanych. Rzuciłam okiem na Twój post i z mojego sądowego doświadczenia wynika, że nie ma szans, żeby Ci zostało dziecko zabrane.
      Piszę to jako osoba, która na co dzień staje przed sądem w takich właśnie sprawach.
      Za dużo aspektów jest tu do omówienia, żeby pisać na forum, ale jeśli nie masz fachowej porady prawnej u boku i potrzebujesz kilka wskazówek, to bardzo proszę o wiadomość na e-maila gazetowego.

      Pomyślności.
      Y.
      yo-anna84@gazeta.pl
      • oolalalaaaa3 Re: Chce zabrać mi córeczkę 10.09.12, 08:48

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka