minutka2013
12.08.12, 23:33
Jestem niesamowicie rozbita, od dwóch dni co chwilę płaczę, facet robi mi pranie mózgu.
Mąż oznajmił przed wczoraj że zabierze mi córkę, nie pozwoli by mała mieszkała ze mną, jet taki pewny siebie - i chyba to mnie najbardziej przeraża! Twierdzi że ma doświadczonych doradców z których pomocą mnie pogrąży.
Od kilu lat nie układa się między nami, mąż jest osobą uzależnioną - od gier komputerowych, internetu. Bardzo nas zaniedbał (mnie, naszą niespełna pięcioletnią córkę i mojego sześcioletniego syna (z pierwszego związku)) zarówno w sferze materialnej jak i psychicznej. Od czterech lat to ja głównie utrzymuję rodzinę, (partner pracuje - opłaca jedynie połowę kwoty którą ponosimy za wynajem mieszkania).
Otrzymuję świadczenia z UM w związku z opieką nad niepełnosprawnym synem, czasami mam opcję żeby dorobić kilka zł jako pomoc domowa. W tym miesiącu otrzymałam po raz pierwszy alimenty na córkę od męża (i w tym momencie zachciało mu się odebrać mi ją) w wysokości 450 zł, w sumie mój dochód to 1362 zł.
Mąż twierdzi że za te pieniądze nie utrzymam jego dziecka - to jego zdaniem podstawa do tego by odebrać mi małą.
W sierpniu zeszłego roku złożyłam pozew o orzeczenie separacji pomiędzy mną a partnerem, rozprawa odbyła się w lutym - sąd oddalił mój wniosek - nakazał terapię małżeńską, udzielił nagany ustnej mężowi. Mąż podpisał przed posiedzeniem sądu plan wychowawczy w którym było napisane czarno na białym że córka będzie mieszkała ze mną i że zezwalam na nieograniczone wizyty ojca z córką ( pragnę zaznaczyć że nie robię mu problemu w kwestii odwiedzin małej ). Na początku wiosny udaliśmy się na terapię, po trzech wizytach mąż z niej zrezygnował.
Mogę pisać nieco chaotycznie ale jestem bardzo zdenerwowana.
Męża tak właściwie nic nie łączy z córką, ich relacje są "oziębłe", malutka czułość okazuje tylko mi i swojemu bratu, tatuś ma przecież swój komputer, od czterech lat był z dzieckiem na podwórku z 10 razy ... od czterech lat kupił dziecku jedynie kredki, kilka łakoci - to wszystko. Nie sprawa jej prezentów na urodziny czy święta. SWOJE pieniądze przeznaczał tylko i wyłącznie na SWOJE przyjemności, papierosy, alkohol, markowe obuwie ...
Ma co miesiąc do spłaty kilka abonamentów telefonicznych, kredyt, rozszerzony pakiet kablowy, oraz internet. Ok kilku miesięcy ma komornika na pensji (najprawdopodobniej ze względu na zerwanie umowy z operatorem sieci komórkowej). Jego dochód to około 2000 zł.
W tym tygodniu mam zamiar złożyć pozew o rozwód pomiędzy mną a partnerem - on o tym wie, stwierdził że na rozprawie wystąpi z wnioskiem o orzeczenie rozwodu z mojej winy - tu za argument podaje fakt że 3,5 roku temu go zdradziłam i jego psychika tego nie wytrzymała.
Nie jestem święta - nagrabiłam, takie rzeczy się zdarzają, ale nie rozumiem dlaczego trzy i pół roku temu nie odszedł ode mnie. Po tym jak moja zdrada wyszła na jaw usiedliśmy i rozmawialiśmy dość długo - decyzję podjęliśmy taką że spróbujemy raz jeszcze. Przez te wszystkie lata kajałam się przed mężem - zrobiłam z siebie niewolnicę ! i niepotrzebnie, już mam dość bycia winną i tą złą. Gdy wybuchała między nami sprzeczka o byle co od razu była wyciągana moja zdrada na wierzch ! miałam tego o dziurki w nosie. Zdrada też ma mu posłużyć przy odebraniu córci - tak twierdzi.
Jest jeszcze jeden powód który chce wykorzystać przeciwko mnie, w styczniu zdiagnozowano u mnie padaczkę skroniową (zgłosiłam się do lekarza z napadami słonego smaku), doktor zapisał mi najprawdopodobniej złe leki - brałam je prawie przez pół roku - wywoływały one napady które kończyły się kilku godzinnym paraliżem ciała (dwa razy wylądowałam na SOR-ze), od dwóch miesięcy nie biorę tych prochów i ataki się skończyły. Choruję również na zespół zawrotowy (bardzo silne zawroty głowy - leczę się, leki pomagają) oraz nerwicę (też leczona farmakologicznie) - to ostatnie mąż chce wywlec przed sąd i fakt że uczęszczam na terapię psychologiczną - ta jest mi potrzebna, rozwód, brak wsparcia w rodzinie, chore dziecko, chora ja - to zbyt wiele.
Nie wiem co mam o tym myśleć, ręce mi latają ... chcę jutro przejść się do mojej pracownik socjalnej i powiedzieć co tu się dzieje ... łzy cisną mi się na oczy.
Proszę powiedzcie mi czy to jest realne żeby on ją zabrał?