Dodaj do ulubionych

Znow stres ....

05.04.05, 16:09
W czwartek pierwsza sprawa po pojednawczej ,nie zgodzilam sie na rozwod i
nie zgadzam sie nadal co bylo zaskoczeniem dla mojego ex chcial sie nawet
dogadac przed sprawa pojednawcza zebym sie zgodzila za porozumieniem stron(sam
zlozyl pozew ze chce rozwodu z mojej winy) ale sie nie zgodzilam.Nie wiem co
bedzie dalej czy jego swiadkowie ktorych powolal w pozwie beda zeznawac teraz
czy poprostu proces rozwodowy sie zakonczy bo ja nie chce rozwodu i widze
nadal szanse pomimo ze zwiazal sie z inna kobieta dla kasy nie mam pojecia co
bedzie dalej boje sie troche bo stres przed ta insytucja ma chyba kazdy do
tego jeszcze tak wielkie wydarzenie w piatek straszne to wszystko sad
Obserwuj wątek
    • md0512 Re: Znow stres .... 05.04.05, 17:09
      Cześć !!

      Jeżeli zdecydowanie chce rozwodu, to może go dostać nawet gdy Ty się nie
      zgadzasz (oczywiście jeżeli zaszły okoliczności do orzeczenia rozwodu - rozkład
      pożycia, ale nie wiem dokładnie jak to funkcjonuje w prawie).
    • md0512 Trzymam kciuki... 05.04.05, 17:10
      Cześć !!

      Oczywiście trzymam kciuki za to żeby wszystko ułożyło się po Twojej myśli...
      wink
      • ewik25 Re: Trzymam kciuki... 05.04.05, 17:35
        tak ale sa tez artykuly ktore mowia ze :
        Art.56par.2
        Mimo zupelnego i trwalego rozkladu pozycia rozwod nie jest dopuszczalny jezeli w
        skutek niego mialoby ucierpiec dobro wspolnych dzieci maloletnich malzonkow
        albo jezeli z innych powodow orzeczenie rozwodu byloby sprzeczne z zasadami
        wspolzycia spolecznego i:
        Art.56par.3
        Rozwod nie jest rowniez dopuszczalny jezeli zada go malzonek wylacznie winny
        rozkladu pozycia chyba ze drugi malzonek wyrazi zgode na rozwod albo ze odmowa
        jego zgody na rozwod jest w danych okolicznosciach sprzeczna z zasadami
        wspolzycia spolecznego.
        • md0512 Re: Trzymam kciuki... 06.04.05, 00:36
          Cześć !!

          Ot problem. Nie wiadmomo czy sąd dopatrzy się że ucierpi dobro małoletnich
          dzieci jak również wyłącznej winy Twojego męża.

          Pytanko... Jesteś z Lublina?
          • ewik25 Re: Trzymam kciuki... 06.04.05, 12:40
            masz racje nie bedzie latwo udowodnic mu ze to z jego winy nastapil rozpad
            malzenstwa ale na to potrzeba czasu.
            Tak jestem z Lublina a czemu pytasz?
            • md0512 Re: Trzymam kciuki... 06.04.05, 12:51
              Cześć !!

              ewik25 napisała:
              > Tak jestem z Lublina a czemu pytasz?

              Tak tylko... bo ja też z Koziego Grodu smile
              • ewik25 Re: Trzymam kciuki... 06.04.05, 13:03
                Milo mi smile
    • g0sik Re: Znow stres .... 06.04.05, 15:57
      Zastanawiam się co Ci to da, no chyba że chcesz zrobić mężowi na złość. Szansa
      na "uratowanie" związku jest tylko wtedy gdy OBIE strony chcą go ratować.
      Wątpię aby brak zgody na rozwód wzbudził w Twoim mężu takie chęci, a jeśli on
      nie będzie chciał to nawet przy największych wysiłkach i staraniach nic nie
      osiągniesz....
      • ewik25 Re: Znow stres .... 09.04.05, 10:07
        Mam swoj cel i go osiagne sprawa juz sie odbyla i zaczyna sie ostra jazda bez
        trzymanki coz jak trzeba to trzeba.
    • kini_m Re: Znow stres .... 12.04.05, 07:34
      ewik
      Co do dobra wspólnych dzieci to jest tak że faktycznie powinno to być dobro
      najwyżej chronione.
      Teoretycznie może się zdarzyć nawet sytuacja że pomimo CHĘCI OBOJGA rodziców do
      rozwodu sąd nie zgodzi sie na rozwód ze względu na dobro dziecka(-ci).
      Choć przyznam, że twój cel nie jest jasny.
      kini_m
    • agamagda Re: Znow stres .... 12.04.05, 09:41
      Cześć Ewik,
      Masz prawo się nie zgadzać na rozwód, zgodnie z art. cytowanym powyzej przez
      dziewczyny. Znam parę spraw, które ciągnęły się latami, i rozwód nie był
      orzeczony, mimo ewidentnego rozkładu pożycia (mąż był za granica) i istnienia
      dzieci z nowego związku. Mogę Ci przysłać sygn. wraz z komentarzem - mogłoby to
      Ci pomóc w argumentacji, Twojego stanowiska (ale dopiero w czwartek, na razie
      nie mam dostępu do akt).
      Tylko, czy zastanowiłąś się dlaczego nie chcesz dać mu rozwodu? Są różne
      argumenty za i przeciw: poczynając od nadzieji, że jednak sie gość ocknie,
      poprzez patrzenie na zdradę jako niewazna przygode, aż do zemsty za twoją
      krzywdę. Kazde z tych (czy innych jeszcze) odczuc jest ludzkie i subiektywne,
      wiec nie ma co dyskutować o ich zasadności, ale ...
      No właśnie, jakikolwiek, jest motyw Twojego postępowania, bedzie miało ono
      bardzo poważne konsekwencje w przyszłości. Najpierw długotwałe pranie brudów,
      na wokandzie sądu, wciaganie świadków, rodziny, przyjaciół w wasze sprawy,
      szarganie opinii, nerwy, a potem no właśnie co potem???
      Ja na Twoim miejscu, tak dla siebie poszłabym do poradni małżeńskiej czy do
      psychologa, zeby ustalić co chcesz uzyskać i dlaczego.

      Pozdrawiam i trzymam kciuki
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka