Smutne trochę te forum....

27.07.05, 23:30
..czytam i czytam i się nieco dołuje. Tematy albo o alimentach albo o tym
czego brakuje w samotnym życiu. Czy naprawdę nie ma żadnych pozytywnych stron
w byciu samotną? Czy żadna z Was nie ułożyła sobie życia na nowo? Jestem
właśnie na rozdrożu, jeszcze waham się jaką podjąć decyzję. Nie chcę być
samotną i zgorzkniała, może lepiej zagryźć wargi i iśc przez życie z ojcem
mojej córki (choć wiem że nie będzie to życie zbyt łatwe ani szczęsliwe)

Powiedzcie że jesdnak jest ok, że znalazłyście sobie fajnych facetów, że
radzicie sobie finansowo i nie żałujecie podjętej decyzji (przez którąkolwiek
ze stron)

Pozdrawiam cieplutko
    • maminekb Re: Smutne trochę te forum.... 27.07.05, 23:45
      Wolę być sama niż żyć z kimś kto mnie nie kocha lub z kimś kogo ja nie kocham.
      Radzę sobie finansowo.
      Mam romanse ale od ponad 3 lat brak stałego związku ... kiepsko. Ale nasze
      zycie mimo pewnych problemików jest naprawdę ok
      słusznych decyzji
      pozdrawiam
    • magdmaz Re: Smutne trochę te forum.... 27.07.05, 23:57
      Kochaaana!
      Nie żałuję, ze odeszłam od męża. To było upiorne małżeństwo i ostatnie
      lata "dla dobra dzieci" mało mnie nie wykończyły.
      Rozwód wyszedł nam na dobre! Mąż zaczął sie leczyć, zauważył, że ma dzieci,
      zaczął budować więzi z nimi. Dzieci wreszcie mają ojca - chyba spędzają z nim
      więcej czasu niż w trakcie naszego małżeństwa!
      Jestem coraz bardziej niezależna finansowo - a dzieci coraz starsze, więc i
      pracować mi łatwiej.
      Od roku jestem z wspaniałym mężczyzną i zrobię wszystko, żeby tak nam zostało
      do końca życia, bo warto!!! Naprawdę trafiłam SUPER. (Choć on też "z odzysku",
      duzo spraw jeszcze nie poukładanych)
      Ja tam jestem szczęśliwa. Z dnia na dzień coraz bardziej!
      Magda
      • ladylazarus Re: Smutne trochę te forum.... 28.07.05, 00:07
        No i takiej odpowiedzi mi było potrzeba smile
        Podoba mi się zwrot "upiorne małżeństwo"- jak ulał pasuje do mojej sytuacji.
        Nie żyjemy ze sobą już od 8 miesięcy ale wciąż żadne z nas nie chce podjąć
        decyzji o rozwodzie. Faktem jest że teraz jestem dużo spokojniejsza i mimo
        wszystko szczęśliwsza. Boję się samotności...samotnej starości...boję się tego
        co będzie kiedy moja córka zacznie dorastać i "wychodzić
        ' powoli z domu a ja będę sama siedzieć w domu oglądają nudne seriale marząc o
        żeby moim byłym mężu he,he..poniosło mnie- aż tak źle to chyba nie będzie smile
    • daisy266 Re: Smutne trochę te forum.... 28.07.05, 00:01
      Ja niczego nie żałuję i gdy bym miała podjąć jeszcze raz tę decyzję na ewno bym
      się zdecydowała, po rozstaniu poprostu odżyłąm, teraz wiem że żyje, mam świetną
      pracę, cudoną córeczkę, stałego związku co prawda brak ale wszystko jeszcze
      przede mną, jedynym problemem jest to że córka teraz zaczyna pytać o ojca i nie
      wiem jak jej wytłumaczyć że już nie wróci do nas
      • kini_m Re: Smutne trochę te forum.... 28.07.05, 01:55
        Przepraszam że wtrącę do jednego zdania:
        >Jestem właśnie na rozdrożu, jeszcze waham się jaką podjąć decyzję.
        Wiesz, ja po 3 latach (a 1 rok od rozstania) dopiero zrozumiałem gdzie sypnął
        się nasz związek. (Ci którym napisałem wiedzą.) I gdybym się cofnął to możliwe
        że byłoby to do uratowania.
        Piszę po to żeby zaznaczyć - że jeśli w głębi chciałabyś nadal mieć rodzinę w
        komplecie i próbować rozwiązać cały wasz problem to jest to możliwe - ale
        zajmuje dużo czasu, cierpliwości, spojrzenia przez oczy innych osób z boku (tu
        dziękuję kotce.na.dachu), a nie tylko czerpania przyjemności. Mi zrozumienie
        (już chyba rozumiem) zajęło te kilka lat, i niestety nie zdążyliśmy na czas.
        Przepraszam jeśli nafilozofowałem.
    • czekolada72 Re: Smutne trochę te forum.... 28.07.05, 11:47
      ladylazarus napisała:

      > Czy naprawdę nie ma żadnych pozytywnych stron
      > w byciu samotną?

      Specjalnie nie widze plusów w samej idei "byciu samotną matką" zwlaszcza, ze
      ktos mi to zafundowal nie pytajac mnie o zdanie

      > Czy żadna z Was nie ułożyła sobie życia na nowo?

      Od dnia rozstania układam sobie na nowo.


      Jestem
      > właśnie na rozdrożu, jeszcze waham się jaką podjąć decyzję. Nie chcę być
      > samotną i zgorzkniała, może lepiej zagryźć wargi i iśc przez życie z ojcem
      > mojej córki (choć wiem że nie będzie to życie zbyt łatwe ani szczęsliwe)
      >

      > Powiedzcie że jesdnak jest ok, że znalazłyście sobie fajnych facetów,

      Nie, nie znalazłam, a co bardziej - nie szukałam


      >że radzicie sobie finansowo

      staram sie jak moge

      > i nie żałujecie podjętej decyzji (przez którąkolwiek
      > ze stron)

      coz, decyzje podjał moj ex i oczywiscie ze załuje (zwlaszcza kiedymam doła, tak
      jak np dzis)

      >
      > Pozdrawiam cieplutko

      Ja rowniez!
    • vialle Re: Smutne trochę te forum.... 28.07.05, 13:23
      nie doluj sie.
      to wcale nie jest takie znowu smutne forum. Byly watki nt babek, ktore sobie
      ulozyly zycie i o pozytywach samodzielnego zycia. Nie jest latwo ale nikt nie
      obiecywal ze zycie bedzie latwe smile

      dziewczyny juz pisaly o tym ale wtrace: lepiej byc sama i miec otwarte szanse
      zbudowania dobrego zwiazku niz trwac w zwiazku ktory niszczy, nas i dziecko.
      Mysle ze wieksze jest ryzyko zgorzknienia w chorym zwiazku niz z powodu
      samodzielnosci. I kto powiedzial ze jestes skazana na samotna starosc? W ogole
      tak nie mysl.
    • magda_lena78 Re: Smutne trochę te forum.... 28.07.05, 16:29
      ladylazarus ja mogę Cię zapewnić, że może być ok. Nie jest łatwo, ale da się.
      Zostałam sama 8 miesięcy temu. Byłam w 1 miesiącu ciąży, moja starsza córeczka
      ma 5 lat. Moje Największe Szczęście, Słońce, Kochanie, czyli mój mąż, obrzucił
      mnie od tego czasu błotem tyle razy, że w pewnym momencie przestałam czuć
      cokolwiek do kogokolwiek. Nie widziałam świata poza tym człowiekiem, a on
      poszedł sobie do innej, zostawiając po sobie niekończący się smród. Musiałam
      szybko zebrać się do kupy, bo zostałam bez mieszkania, z niedużą pensją, bez
      perspektyw. Ale uparłam się, że będę samodzielna, że nie ucieknę przed
      problemami, że nie wrócę na prowincję, błagać rodziców o przyjęcie do domu.
      Spotkałam wielu dobrych ludzi, którzy wyciągnęli do mnie rękę. W ciągu tych
      kilku miesięcy krok po kroku odbudowałam swoją pewność siebie, zapewniłam sobie
      mieszkanie i zaczęłam normalnie żyć, mimo ciągłych problemów finansowych.
      Tylko emocjonalnie było najgorzej....Ponieważ to nie ja podjęłam decyzję o
      rozstaniu, ciężko było mi to znieść, odkochać się, potem zrozumieć wszystkie
      przykre rzeczy, których od niego doświadczyłam. Ale poznałam kogoś...Mimo że
      byłam w zaawansowanej ciąży znalazł się jeden desperat, który sie mną
      zainteresował. I ta znajomość pomaga mi leczyć rany w sercu. Moja młodsza
      córeczka ma 2 tygodnie, a ja cieszę się każdą chwilą naszego życia, takiego,
      jakim jest. Jestem szczęśliwa! Nigdy nie zrobiłam tak wiele dla siebie i swoich
      dzieci, jak w tym okresie. Nigdy tak wiele nie nauczyłam się o różnych sprawach
      i o samej sobie. Powalczyłam o siebie, trochę ze sobą i udało się!
      Dziś w przychodni spotkałam mamę bardzo podobną do mnie. Na ręku miała 2
      tygodniowego malucha, w pobliżu kręcił się starszy chłopczyk, mniej więcej w
      wieku mojej starszej córki. I nagle wpadł facet. Siadł obok i zaczął kląć na
      coś. Krzyknął na dziecko i wściekły wybiegł z przychodni. Chłopczyk rozpłakał
      się. Spojrzałam na swoją Kruszynkę i na starszą córę, i na mamę, która przyszła
      ze mną i pomyślałam: jaka ja jestem szczęśliwa!! Jak dobrze, że jest tak jak
      jest.
      Od dawna nie czułam się tak szczęśliwa jak teraz. Cieszę się, że i ja i on mamy
      możliwość znów być szczęśliwi. Osobno.
      Pozdrawiam
      • ladylazarus Re: Smutne trochę te forum.... 28.07.05, 19:16
        Magdalenko, dzielna z Ciebie kobitka! Twoja historia mnie poruszyła... i
        podbudowała, wiem że też sobie dam radę i że będę szczęsliwa- bo to zależy
        tylko odemnie.
        Buziaczki dla Ciebie i córeczek
      • nikita181 Re: Smutne trochę te forum.... 28.07.05, 19:57
        magdaleno, twoja historia jest trochę podobna do mojej. Moj nexio też
        zaopiekowal sie mną , jak bylam w ciąży z exem.. i mialam zlamane serce i chorą
        duszę. Jest też dużo mlodszy ode mnie. Ale dzięki niemu wyszlam z tego i dziś
        jesteśmy parą z ladnym stażem. 11 lat. Dziewczyny ! mialam 30 lat i bylam w
        ciąży, mialam tez starsze dziecko, a jednak ktos sie mną zainteresowal. Dla Was
        też przyjdzie czas na szczęście. Skoro innym sie udalo, czemu nie Wam? Bądźcie
        gotowe, na pewno ktoś Was szuka.
    • partycja7 Re: Smutne trochę te forum.... 29.07.05, 11:07
      czesc. moja historia w skrócie: od okresu ciazy praktycznie sama. ojciec
      dziecka interesuje sie synkiem sporadycznie, ale nauczyłam się byc juz zdala od
      niego i nie chc wracac do tego co było,a ale ale co ważniejsze dzieje sie teraz
      własnie 2 tygodnie temu zauroczyłam sie i z wzajemnością, staramy sie spotykac
      zarówno sami jak i z moim synkiem, z dnia na dzien jest fajniej, mały choć
      mocno zazdrosny zaczyna lubic i akceptowac meżczyzne u boku mamy, nie było
      jeszcze między nami seksu, ale wiem że jest blisko, jestem yusmiechnieta
      zadowolona swiat wydaje sie fajniejszy, zaczynam tęsknic za nim, czesto
      rozmawiamy przez tel; ale jest cos co nie pozwala mi sie jeszcze zupelnie
      wyzwolic i otworzyc na nowe doznania, to zwyczajnie pewnie jak wielu kobiet
      strach przed niezaplanowana ciążą, nie wiem czy to może tylko ja tak mam,
      zaczęłam sie zabezpieczac, ale jednak nadal czuje strach że może to za
      wczesnie, a chciałabym to pewne. pozdrawiam.
Pełna wersja