samotna.w.sieci
04.09.05, 17:25
Witam!
Mam dwoje dzieci. Młodsza córka ma zespół Downa. Wiedzieliśmy o jej chorobie
jeszcze przed urodzeniem. Maż nie chciał tego faktu zaakceptować - żądał
aborcji. Podobnie dziadkowie - jego rodzice. Rozstaliśmy sie w bólach, w
złości. Starszy synek jest zdrowy zupełnie. Między dziećmi jest 1,5 roku
różnicy. Wyjechałam z dziećmi (córcią jeszcze w brzuchu) do rodzinnego
miasta, do rodziców. Utrzymywała mnie siostra i mama, pomagał nam wujek.
Wyciągałam rekę o pomoc do rodziny, ale nie wystąpiłam do męża o alimenty.
Taka duma. Obiecałam rodzinie, że w miarę możliwości spłace się z czasem.
Mama z siostrą machnęły ręką i stwierdziły, że nigdy w życiu, oddałam dług
tylko wujkowi.
Mam już pracę. Mieszkam z mamą i siostrą. Z córką wynikają coraz to nowe
problemy, ale i tak jest nawspanialszym dzieckiem na świecie. Ma prawie dwa
latka. Jeszcze nie chodzi, ale będzie na pewno.
Około póltora roku temu dostawałam piewsze sygnały od ojca dzieci, że chce
widywac synka. Córka go nie interesowala nigdy. Potem wyjechał do Niemiec,
jesteśmy małżeństwem bez kontaktu. Odezwali się za to dziadkowie. Wystąpili
do sadu o widzenia. Chcą zabierać wnuka do siebie, chcą się z nim widywać.
brak chęci widywania wnuczki argumentują tym, że jest dzieckiem chorym i nie
umieliby się nią zajmować, baliby się brać na siebie taką odpowiedzialność i
ze względu na "jej dobro" nie chcą na razie miec z nią kontaktu poza domem
mojej matki, a do jej domu nie wejdą gdyż jesteśmy "wrogo nastawione".
Nie chcę by ci ludzie dotykali moje dziecko. Nie chcwe, by jedno miało
kontakt z dziadkami, a drugie nie. Co to za selekcja!!?? albo zaakceptują
oboje dzieci, albo żadnego! To samo tyczy się "tatusia". zaznaczam, że ani
mężowi, ani dziadkom nie przyszło nawet do głowy, aby dać złotówkę na dzieci,
choć wiedzieli, ze nie pracowałam (no bo jak? - kto by zatrudnił kobiete w
zaawansowanej ciąży, czy w połogu?) i przez prawie rok utrzymywała mnie
rodzina.
Jakie szanse mają dziadkowie na to, że wywalczą widzenia z synkiem? Nie
widzieli go od czasu mojej ucieczki z domu, tj od dwóch lat (mieszkałam wtedy
z nimi). Chca się widywac tylko z nim, chcą go zabierać do siebie (około 60
km).