karrolina1
18.04.06, 13:30
W zeszlym tygodniu musialam wyjechac na trzy dni na szkolenie i ojciec mojego
syna zaproponowal, ze wezmie go do siebie. Zaskoczyl mnie (pozytywnie), bo do
tej pory ograniczal sie do krotkich spotkan z synem w co ktoras sobote.
Mlody wrocil do domu zadowolony - chyba dobrze sie razem bawili i w zasadzie
wydawac by sie moglo, ze na tym historia by sie skonczyla. I tak tez mi sie
wydawalo az do wczoraj, kiedy to eks zadzwonil i poinformowal, ze wizyta syna
kosztowala go w sumie 400 zl i zaproponowal, ze moge mu albo przelac ta kwote
na konto, albo potraci ja z alimentow na przyszly miesiac (ma placic 500 zl).